PDA

View Full Version : Tłumaczenie nie płaczą?


dagmara1
01-09-2012, 22:21
To najbardziej stresujący zawód świata - zaraz po kontrolerach lotów. Na ich barkach spoczywa odpowiedzialność za politykę światową i milionowe kontrakty.
Tłumaczenie wymaga niesamowitej koncentracji, ciągłego przyjmowania nowych informacji, umiejętności pracy pod presją czasu i w zamknięciu. Przy świadomości, że każdy błąd może drogo kosztować. Dosłownie.

hassaniec
01-09-2012, 22:27
ja myslałam że najbardziej stresującym zawodem jest zawód pilota:S

izolda24
01-10-2012, 18:33
Błąd tłumacza może wywołać aferę na skalę światową, ale wydaje mi się, że to zawód dla ludzi o mocnych nerwach i tacy się go podejmują.

Priceless
01-10-2012, 19:21
Błąd tłumacza może wywołać aferę na skalę światową, ale wydaje mi się, że to zawód dla ludzi o mocnych nerwach i tacy się go podejmują.

Ten Amerykanin za tłumaczenie dostał 2,5 roku więzienia...
http://www.tvn24.pl/12691,1727168,0,1,amerykanin-obrazil-krola-dostal-2-5-roku,wiadomosc.html

Wunschpunsch
01-10-2012, 23:48
Na moich studiach krąży anegdotka o absolwentce germanistyki, która zestresowana pierwszym zleceniem popełniła znaczący błąd w tłumaczeniu. Miała za zadanie przetłumaczyć "instrukcję" stawiania kominka domowego, przetłumaczyła "links" jako prawą stronę i gdy doszło do zastosowania owej instrukcji, poszczególne części zostały zainstalowane tam gdzie nie trzeba. Biedna,musiała się tłumaczyć. :P

aeriel
01-11-2012, 14:31
A ja pamiętam anegdotę o młodej tłumaczce, która tak się zestresowała w czasie tłumaczenia konferencji stomatologicznej, że z płaczem uciekła :eek:

Myślę, że najbardziej stresujące są tłumaczenia techniczne (w końcu nikt nie chce, żeby maszyna się zepsuła, bo tłumacz źle przetłumaczył instrukcję obsługi), medyczne (tu czasem chodzi o ludzkie życie) i prawnicze - błąd może tu kosztować nas sprawę w sądzie.

Wunschpunsch
01-11-2012, 22:46
Tak tłumaczenia przed sądem na jakiejś rozprawie są najgorsze i te różne protokoły itp. Trochę krępowało by mnie to, gdybym musiała tłumaczyć dosłownie np. przekleństwa jakiegoś tam oskarżonego, a tak podobno trzeba.

Kama
01-13-2012, 15:33
Też uważam, że tłumaczenia ustne są bardzo stresujące. Inna kwestia to tłumaczenia pisemne, przy których to można wszystko przemyśleć na spokojnie i w razie wątpliwości zasięgnąć do słownika.

alebie
01-13-2012, 22:12
Poziom stresu równy jak u pilota myśliwca, a spalanie kalorii jak u górnika :)
Naprawdę trudny zawód, ale myślę, że satysfakcja z jego wykonywania to wynagradza.

Aga12
01-14-2012, 12:24
Tak tłumaczenia przed sądem na jakiejś rozprawie są najgorsze i te różne protokoły itp. Trochę krępowało by mnie to, gdybym musiała tłumaczyć dosłownie np. przekleństwa jakiegoś tam oskarżonego, a tak podobno trzeba.

Ale nie sądzę, żeby ktoś robił aferę jeśli ktoś pomyli jedno przekleństwo z drugim ( zwłaszcza jak będą na takim samym poziomie wulgarności). Ale już szczegóły dotyczące np. alibi są stokroć ważniejsze.:D

ulabuk
01-14-2012, 22:39
Wiadomo, że tłumaczenia ustne sa najtrudniejsze, bo mamy najmniej czasu na zaastanowienie. Wymaga to maksymalnej koncentracji. Im szerszy zakres seminarium/konferencji itd tym wiadomo, że jest większe ryzyko, że nas może coś zaskoczyć.

KaBu
01-14-2012, 22:45
"No risk, no fun!" i tyle w tym temacie :D

oluśka
01-16-2012, 11:59
Ale nie sądzę, żeby ktoś robił aferę jeśli ktoś pomyli jedno przekleństwo z drugim ( zwłaszcza jak będą na takim samym poziomie wulgarności). Ale już szczegóły dotyczące np. alibi są stokroć ważniejsze.:D

Nie chodzi tu o jakieś o tłumaczenie wyzwisk czy wymyślonego alibi. Chodzi raczej o specyfikę słownictwa prawniczego. Jak pomyli się jakieś wyrażenia, to może powstać niezła kaszana. I to jest stresujące.

Aga12
01-22-2012, 09:38
Nie chodzi tu o jakieś o tłumaczenie wyzwisk czy wymyślonego alibi. Chodzi raczej o specyfikę słownictwa prawniczego. Jak pomyli się jakieś wyrażenia, to może powstać niezła kaszana. I to jest stresujące.

Jak się źle przetłumaczy to co dotyczy alibi ( a w sprawie o np zabójstwo liczyć się może każde słowo) to kaszana też będzie niezła ( zwłaszcza dla skazanego na np dożywocie)!!!! I to jest dopiero stresujące.

alipaw
01-23-2012, 18:45
Nie chodzi tu o jakieś o tłumaczenie wyzwisk czy wymyślonego alibi. Chodzi raczej o specyfikę słownictwa prawniczego. Jak pomyli się jakieś wyrażenia, to może powstać niezła kaszana. I to jest stresujące.

no zgadzam się z tym, mam na UG tłumaczenia administracyjno prawne i niektóre wyrażenia są podobne ale znaczą w prawie coś zupełnie innego np. Besitzer, Eigentümer właściciel i posiadacz, przed sądem trzeba uważać co się mówi ale zwykle jeśli tłumacz myli pojęcia lub używa zamiennie 2 to sędzia zwraca uwagę. W końcu nie jesteśmy wszechwiedzący.

susig
09-14-2012, 09:03
Bycie tłumaczem konferencyjnym to naprawdę coś :D
W Poznaniu są specjalne studia, które przygotowują w tym kierunku :)
Ja bym jednak zaczęła chyba od tłumaczeń pisemnych, w których jest czas na zastanowienie się, później może chwyciłabym się ustnych, ale takich mało ryzykownych, czyli jakiejś lekkie tematy :P
Tłumacz powinien sobie wykupić specjalne ubezpieczenie dla tłumaczy :)

a.wielanowska
09-14-2012, 14:32
Z jednej strony tłumaczenie ustne jest dużo bardziej stresujące, ale z drugiej tłumaczysz coś w danej chwili, a zaraz potem jest już po sprawie. W tłumaczeniu pisemnym popełnisz błąd i zostaje ślad i może on być wytykany przez długi czas. I też jest stres :)

moncze
09-14-2012, 19:13
Tłumaczenia ustne to na pewno większe wyzwanie niż pisemne. W tłumaczeniach pisemnych zawsze jest czas, żeby sprawdzić, poza tym zawsze można skorzystać z pomocy słownika czy specjalistycznego oprogramowania. W tłumaczeniach ustnych jest się zdanym na samego siebie, i pewnie dlatego z takimi tłumaczeniami związana jest też większa ilość adrenaliny

Transemd
09-16-2012, 20:24
N9e należy z tym przesadzać, na każdym zawodzie ciązży odpowiedzialność...tyle że ta może być mierzona różnymi krytariami. większą przecież ponosi lekarz..niż tłumacz...a zrobić, gdy pomyli sie notariusz...??

BartoszSta
09-17-2012, 13:39
Kurczę, nigdy nie myślałem o zawodzie tłumacza w takich kategoriach :P Dopiero teraz sobie to uświadomiłem i jestem przerażony! :P Dziękuję za zniszczenie mojego planu na przyszłość. :D

Sylka1991
09-17-2012, 13:50
Podczas rozmowy z prawdziwą tłumaczką zrozumiałam jak bardzo odpowiedzialny i ciężki jest ten zawód, wymaga on dużej odporności na stres i umiejętności szybkiego poprawiania błędu oraz mnóstwo koncentracji i uwagi. Po tej rozmowie nie wyobrażam sobie bym mogła być tłumaczem ustnym...

germanskioprawca
09-18-2012, 14:10
Zgadzam się z tym, że praca tłumacza jest stresująca, jednak każdy z nas po maturze i 5 latach studiów dobrze wie, jak działa na niego stres i jak potrafi sobie z nim poradzić albo że w ogóle sobie z nim nie radzi... I jeśli ktoś wie, że sobie nie radzi to po prostu nie powinien "pchać się" do tłumaczeń ustnych. Zleceń na tłumaczenia pisemne jest zdecydowanie więcej, a i czasu, żeby doczytać i dopytać fachowców o kwestie braków w swojej wiedzy, jest więcej :)

germanskioprawca
09-18-2012, 14:12
no zgadzam się z tym, mam na UG tłumaczenia administracyjno prawne i niektóre wyrażenia są podobne ale znaczą w prawie coś zupełnie innego np. Besitzer, Eigentümer właściciel i posiadacz, przed sądem trzeba uważać co się mówi ale zwykle jeśli tłumacz myli pojęcia lub używa zamiennie 2 to sędzia zwraca uwagę. W końcu nie jesteśmy wszechwiedzący.

I właśnie dlatego oprócz znajomości języka trzeba też poznać wiele zagadnień ekonomiczno-prawnych. Po polsku także odróżniamy właściciela i posiadacza.
Przykład: kupujemy samochód i bierzemy kredyt w banku na tzw. leasing - bank jest właścicielem dopóki nie spłacimy kredytu, a my jesteśmy posiadaczami. I z punktu widzenia dokumentów, np. ubezpieczenia samochodu, jest to ważne rozróżnienie.

rt*m
12-27-2012, 16:56
Dziękuję bardzo za podrzucenie artykułu, tego mi trzeba było! Tłumacz ustny to moje powołanie :)

KarolinaT
12-27-2012, 17:19
Tłumacz powinien sobie wykupić specjalne ubezpieczenie dla tłumaczy :)

Słyszałam, że tłumacze mają ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej...więc to raczej nie przelewki.

megane
12-27-2012, 18:34
A dobry tłumacz ustny (np. konferencyjny) zarabia miesięcznie więcej niż pilot.

Jeśli dobrze zorganizować sobie pracę, to z tłumaczeń można zarobić nawet 10-15 tys. zł miesięcznie (z pisemnych).

tudor
12-27-2012, 19:00
To prawda, że na tłumaczach, szczególnie tekstów uzytkowych spoczywa duża odpowiedzialność, ale wydaje mi się, że wielkość tej odpowiedzialności zależe często od rodzaju zlecenia. Z pewnością dużą skrupulatnością musi wykazać się np. tłumacz ulotek dołączanych do leków.

bo2joan
12-28-2012, 21:48
Rzeczywiście, jako tłumacze musimy być szczególnie odpowiedzialni za naszą pracę. Poza konieczną samo przez się rzetelnością trzeba również uważać na to, co się tłumaczy - jeżeli czujemy, że nie znamy zbyt dobrze jakiegoś tematu, albo jeżeli jakieś treści są ideologicznie i politycznie niebezpieczne lub niepoprawne (choć teoretycznie tłumaczenia są po to, żeby wiedzieć), czasami lepiej nie podejmować się przekładu tekstów. Natomiast w przypadku samych tłumaczeń ustnych, najbardziej liczy się unikanie błędów mogących zniekształcić treść oraz niejednokrotnie już wspominana maksymalna koncentracja.

Atena
12-28-2012, 22:13
Według mnie jest to naprawdę specyficzny zawód.
Nieraz w pracy podchodzą do mnie żebym na szybko coś przetłumaczyła - bardzo się wtedy stresuję.

kalwazyn
12-30-2012, 15:10
Na moich studiach krąży anegdotka o absolwentce germanistyki, która zestresowana pierwszym zleceniem popełniła znaczący błąd w tłumaczeniu. Miała za zadanie przetłumaczyć "instrukcję" stawiania kominka domowego, przetłumaczyła "links" jako prawą stronę i gdy doszło do zastosowania owej instrukcji, poszczególne części zostały zainstalowane tam gdzie nie trzeba. Biedna,musiała się tłumaczyć. :P

W takim razie dobrze posiadać instrukcje w różnych językach! Pamiętam jak dostałam "wypasioną" wieżę Hi-Fi z różnymi funkcjami i.... czytając instrukcję po polsku, nawet nasz sąsiad - informatyk, technik, mechanik, komputerowiec i "w ogóle" niczego nie zrozumiał. Czytając instrukcję po angielsku i niemiecku od razu doszedł, o co w tym wszystkim chodzi. Polski tłumacz się w takim razie nie sprawdził... albo translator ;)

Ranko
12-30-2012, 19:46
Rzeczywiście jak spojży się na to z tej strony, wygląda to okrutnie stresująco. Na szczęście tłumaczenia pisemne nie wymagają (zazwyczaj) aż takiej odpowiedzialności... Chyba że, jak wcześniej wspomniano, przypadkiem przetłumaczy się coś co obrazi Tajskiego króla ;) (ale tam nawet za nadepnięcie banknotu z jego podobizną można trafić do więzienia)

bree123
12-30-2012, 20:19
Tłumaczenie jest odpowiedzialne, ale na pewno nie tłumaczenie wszystkiego - wydaje mi się, że mniejszą wagę mają wszelakie teksty literackie i publicystyczne, większą - oficjalne dokumenty i sprawozdania. Stres na pewno jest ogromny u tłumaczy ustnych, właściwie w każdym przypadku ich pomyłki mogą doprowadzić do problemów, które niejednokrotnie bywają katastrofalne w skutku dla przekładającego.

gosia89
01-27-2013, 21:31
Zależy co się tłumaczy. Oczywiście zawsze trzeba dać z siebie wszystko i być wiernym tłumaczeniu ale moim zdaniem na stres, o którym tu mowa i możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności karnej najbardziej narażeni się tłumacze przysięgli oraz ustni zajmujący się tłumaczeniami np.podczas zgomadzeń przywódców państw członkowskich Unii Europejskiej.

agawieczko
01-28-2013, 12:23
ja wychodzę z założenia, że tłumacz nie jest lekarzem transplantologiem, czy pilotem. Po drugie można, a czasem trzeba się ubezpieczyć. Fajnie jest czuć, że praca którą wykonujemy jest ważna, ale to nie może nas tak stresować, że boimy się tłumaczyć :)

EwaJolanta
03-17-2013, 09:44
Niestety, ale zgodzę się że tłumacze nie mają łatwego życia. Zauważcie, że często wina nie spoczywa o tyle w ich błędnym przekładzie, co raczej w niejasności wypowiedzi, wahaniu polityka, czy jego nieznajomości wymowy –np. chyba znany wszystkim przypadek pomylenia przez tłumacza prezydenta Francji z Holandią; tylko dzięki wymowie jednego z naszych polityków..

Aga12
03-17-2013, 10:59
Błąd tłumacza może wywołać aferę na skalę światową, ale wydaje mi się, że to zawód dla ludzi o mocnych nerwach i tacy się go podejmują.

To zależy, tłumacze literaccy raczej takich problemów nie mają.