PDA

View Full Version : Dlaczego warto uczyć się łaciny?


faustynka
08-17-2012, 15:26
Uczycie się łaciny? Jeśli tak, co was do tego skłoniło? Uważacie, że łacina jest przydatnym językiem?
Moim zdaniem, jak najbardziej, bardzo pomaga w nauce innych języków obcych i w rozumieniu języka ojczystego.

Lynx85
08-17-2012, 16:06
Uczyłam się łaciny tylko ze względu na to, że taki przedmiot pojawił się na moich studiach filologicznych - nie uważam jednak, żeby w jakikolwiek sposób pomógł mi w zrozumieniu, jak funkcjonuje język, i żeby jakkolwiek wsparł moją naukę języków obcych... Ale może wypowiedzą się inni, którzy takie profity zauważyli. ;)

ilkagirl
08-17-2012, 16:40
Niestety, mam taką samą opinię jak Lynx85. Ja najpierw miałam łacinę w liceum, potem znów na studiach. Oczywiście na studiach znów od podstaw. Nie jestem przeciwniczką łaciny, wręcz przeciwnie, swego czasu uwielbiałam uczyć się różnych sentencji i potem nimi szpanować, haha. :D Nie zauważyłam jednak, żeby słownictwo czy gramatyka łacińska pomogły mi w nauce innych języków bardziej niż wcześniejsza znajomość angielskiego. Pamiętam za to, że na początku bardzo utrudniały mi naukę francuskiego, bowiem wiele rzeczy mi się myliło, szczególnie końcówki w odmianach. W każdym razie stwierdziłam, że łacina - jak każdy inny język - może pomóc, może utrudnić naukę. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę, że jest to język martwy, jeśli ktoś naprawdę nie ma chęci by się go uczyć, to nie warto.

klaudiaf
08-17-2012, 17:13
Uczyłam się łaciny przez 3 lata w liceum na dość wysokim poziomie (wymagająca nauczycielka) i bardzo to sobie chwalę. Równolegle uczyłam się angielskiego i francuskiego i poznawanie łaciny sprawiało, że lepiej rozumiałam pewne mechanizmy rządzące językiem, znajdowałam też podobieństwa i wpływy łaciny na polski, francuski i angielski.
Obecnie nie widzę potrzeby zgłębiania tajników łaciny, ale uważam, że znajomość podstaw przydaje się w nauce języków nowożytnych, choć oczywiście nie jest konieczna. W ogóle jestem zdania, że im więcej języków się pozna, choćby w stopniu podstawowym, tym łatwiej będzie uczyć się kolejnych. Tak jakby aktywowało się i coraz bardziej kształtowało jakiś obszar mózgu odpowiedzialny za umiejętności językowe. :)

Lynx85
08-17-2012, 17:50
Uczyłam się łaciny przez 3 lata w liceum, na dość wysokim poziomie (wymagająca nauczycielka...) i bardzo to sobie chwalę. Równolegle uczyłam się angielskiego i francuskiego i poznawanie łaciny sprawiało, że lepiej rozumiałam pewne mechanizmy rządzące językiem, znajdowałam też podobieństwa i wpływy łaciny na polski, francuski i angielski.

Pytanie tylko, czy warto tak się katować tym "martwym" językiem, jeżeli nie ma to wyraźnego wpływu na naukę innych języków?

Madeline
08-17-2012, 18:43
Pytanie tylko, czy warto tak się katować tym "martwym" językiem, jeżeli nie ma to wyraźnego wpływu na naukę innych języków?
Ma pewien wpływ na naukę języków romańskich, które są na nim oparte.

flowerchild
08-17-2012, 20:07
A mnie się łacina podoba szalenie! Uczyłam się jej tylko przez rok w liceum i na pierwszym roku studiów, ale ciągnęło mnie do niej, odkąd sięgam pamięcią - na początku sentencje, którymi można "błysnąć" w towarzystwie. Miłość zaszczepiła we mnie "Jeżycjada" Małgorzaty Musierowicz. I w tym roku nawet postanowiłam się sprawdzić na rozszerzonej maturze z łaciny i ku mojemu zaskoczeniu, zdałam dość wysoko. :D (Jestem niesystematyczna i plan powtórek, który sobie przygotowałam we wrześniu, już w październiku spalił na panewce.) Ale dość tych osobistych dygresji - ja także zgadzam się ze stwierdzeniem, że znajomość łaciny jest pomocna w przyswajaniu innych języków. Pomijając już fakt, że wiele słówek jest niemal identycznych, to jeszcze reguły gramatyczne, które występują w językach nowożytnych.
A poza tym, wydaje mi się, że język łaciński nie jest do końca językiem martwym - wszak to oficjalny język Watykanu :rolleyes:

kur1990
08-17-2012, 20:12
Jako przyszły filolog klasyczny (jeśli bogowie dopomogą) jestem przekonana, że znajomość choćby podstaw łaciny NIE ZASZKODZI rozwojowi umiejętności językowych. Już jako licealistka czułam, że "warto", chociażby po to, by w końcu utrwalić sobie znajomość nazw przypadków (nie chodzi mi o umiejętność wyliczenia ich w kolejności, lecz o umiejętność szybkiego i wyrywkowego kojarzenia nazw i funkcji).

Łacina, poza rozwojem świadomości gramatycznej, wzbogaca słownictwo ucznia/ zainteresowanego. Człowiek zaczyna kojarzyć słówka z innych języków, czasami jest w stanie sam doszukać się łacińskiej etymologii lub umie na podstawie znajomości łacińskiego słówka zrozumieć znaczenie polskiego słowa, którego do tej pory nie znał. Przykład z życia: kiedy czytałam "Lalkę" Prusa, bardzo często natrafiałam na słowo "ukontenowany/a" albo "kontent" (nie pamiętam dokładnie w której formie), nie znałam wcześniej tego słowa. Dzięki znajomości łaciny (contentus) od razu skojarzyłam, co to znaczy. :)

agako88
08-17-2012, 21:40
Ja miałam łacinę na studiach, mimo że moim wiodącym językiem był... (wait for it!) koreański. Także mi w nauce tegoż języka raczej nie pomogła. Niestety nie podzielam entuzjazmu jeśli chodzi o łacinę, ale przeciwniczką również nie jestem. ;)

robwoj
08-17-2012, 23:00
Niestety muszę się zgodzić z przedmówcami, którzy nie byli zachwyceni łaciną.

Łacina nie pomogła mi wcale w "poznawaniu innych języków", cokolwiek by to miało znaczyć. Wręcz odwrotnie, dzięki znajomości angielskiego było mi łatwiej uczyć się łaciny. Być może gdybyśmy uczyli się w odwrotnej kolejności - najpierw łacina, a potem angielski/francuski/whatever, to by była do czegoś potrzebna. Ale po co tracić czas.

Żeby nie było - ja lubię łacinę, ale nie wydaje mi się, aby była ona do czegokolwiek potrzebna (jeżeli nie zajmujesz się głównie łaciną).

Fleurisimma
08-19-2012, 03:25
Ja z kolei uważam, że warto. Miałam łacinę w liceum, tylko dwa lata. Może nie pomogła mi w nauce innych języków obcych, ale jej znajomość dużo wnosi do tzw. wiedzy ogólnej i pomaga w rozszyfrowaniu różnych ciekawych napisów w kościołach, zabytkach etc.

faustynka
08-19-2012, 21:09
Mam wrażenie, że osoby, które rozczarowały się łaciną, musiały po prostu trafić na złych nauczycieli :) Nigdy nie uczyłam się sentencji, a wszystkie wiadomości gramatyczne były dla mnie niezwykle przydatne. Pozdrawiam!

maed
08-19-2012, 22:00
Łacinę wspominam fatalnie z wielu powodów. Nauka polegała na wykuciu się słówek, koniugacji, deklinacji i sentencji oraz trwała przez dwa semestry trzeciego roku. Tak, dwa semestry trzeciego roku, w momencie, kiedy opisówkę mieliśmy już za sobą. Zajęcia z gramatyki kontrastywnej i gramatyki historycznej mieliśmy równolegle, ale nie wydaje mi się, żeby wiedza wyniesiona z zajęć z łaciny komukolwiek pomogła w tych dwóch przedmiotach. Prowadząca nie była kiepska - mieliśmy świadomość tego, że jeśli naprawdę chciałaby się z nami zabawić i uwalić większość roku, miałaby taką możliwość. Wszyscy byli wściekli i sfrustrowani, a prowadzący (i nie mam tu na myśli doktorantów czy pracowników, którzy nie mają pojęcia o tym, co powinien zawierać program studiów, bo słyszeliśmy takie opinie od ludzi, którzy są obyci z programami różnych filologii w różnych instytutach i pedagogiką w zakresie szkolnictwa wyższego) przyznawali, że łacina na anglistyce ma prawo bytu tylko na pierwszym roku i w innej formie niż ta, którą oferuje podręcznik Macherowej i Simli.

Uważam, że łacina powinna być kursem fakultatywnym, jest wiele ważniejszych i przydatniejszych lektoratów, które mogłyby zostać przeprowadzone w jej miejsce, jak choćby kursy języka migowego (zarówno polskiego jak i obcego), obowiązkowe lektoraty dotyczące developmental disabilities (dysleksji, dyspraksji, autyzmu, ADHD) dla osób wybierających specjalizację nauczycielską czy dodatkowe lektoraty z pisania (zarówno akademickiego jak i creative writing). Jeśli już ktoś ją przepchnął jako lektorat obowiązkowy, to niech będzie prowadzona na pierwszym roku - tak, aby jakakolwiek wiedza okołogramatyczna wyniesiona z łaciny mogła się przydać na opisówce, historycznej i kontrastywnej. Naprawdę nie wiem, co mogłoby sprawić, że zmienię zdanie i uznam łacinę za coś przydatnego (a piszę to jako osoba, która zdała egzamin na 4.5 za pierwszym podejściem).

faustynka
08-20-2012, 13:54
Jasne, ze nie do wszystkich kierunków pasuje łacina. Ja na szczęście nie kułam słówek ani sentencji, uczono mnie głównie gramatyki i bardzo mi się ta wiedza przydała. Nie mieszało mi się z innymi językami, bo dopiero po zakończeniu intensywnej nauki łaciny zaczęłam uczyć się innych.

Nemiela
08-20-2012, 15:23
Niestety ja nie zgadzam się z systemem nauczania łaciny na studiach. Jest bez sensu dla tych osób, które nie widzą w niej żadnego powiązania ze swoim kierunkiem filologicznym, a zamiast uzyskać odpowiedź "po co się uczymy na naszym kierunku łaciny", musimy wkuwać końcówki deklinacji.

Łacina bardzo się przydaje osobom, które wiążą swoje życie z językoznawstwem. To bez dwóch zdań. Cała terminologia jest po łacinie, wykładowcy się nią posługują - dużo szybciej jest się zrozumieć. I daje niesamowitą bazę do zrozumienia języków wywodzących się z łaciny. To jest mega plus. Sama wiem z doświadczenia. Włoski i hiszpański w pewnym stopniu rozumiem bez problemu opierając się na łacinie i intuicji.

Osobom uczącym się języków fleksyjnych pomaga też zrozumieć fleksję, o ile nauczyciel umiejętnie ją wyjaśnia. A nie bezsensownie każe wkuwać tabelki. I pomaga przez to też zrozumieć polski. Z doświadczenia dodam, że i niemiecki do jakiegoś stopnia, bo dużo właśnie w niemieckiej gramatyce jest zapożyczeń z łaciny.

Na pewno umiejętna nauka poszerza lingwistyczną wiedzę. Kto jej nie potrzebuje, to chyba powinien dać sobie spokój z łaciną. Chyba, że musi, to już powinien siąść do niej porządnie, bo wychodzę z założenia, że jak za darmo chcą nas czegoś nauczyć, to należy z tego w pełni skorzystać, bo kto wie, czy się nie przyda w życiu.

Na pewno w językoznawstwie indoeuropejskim ani rusz bez łaciny. Czy to w porównywaniu do innych języków, czy w rekonstrukcji praindoeuropejskiego.

Jednym słowem nauka łaciny jest cenna, trzeba tylko docenić i sprawdzić, czy nam się przyda. :)

faustynka
08-20-2012, 15:34
Niestety ja nie zgadzam się z systemem nauczania łaciny na studiach. Jest bez sensu dla tych osób, które nie widzą w niej żadnego powiązania ze swoim kierunkiem filologicznym, a zamiast uzyskać odpowiedź "po co się uczymy na naszym kierunku łaciny", musimy wkuwać końcówki deklinacji.

Łacina bardzo się przydaje osobom, które wiążą swoje życie z językoznawstwem. To bez dwóch zdań. Cała terminologia jest po łacinie, wykładowcy się nią posługują - dużo szybciej jest się zrozumieć. I daje niesamowitą bazę do zrozumienia języków wywodzących się z łaciny. To jest mega plus. Sama wiem z doświadczenia. Włoski i hiszpański w pewnym stopniu rozumiem bez problemu opierając się na łacinie i intuicji.

Osobom uczącym się języków fleksyjnych pomaga też zrozumieć fleksję, o ile nauczyciel umiejętnie ją wyjaśnia. A nie bezsensownie każe wkuwać tabelki. I pomaga przez to też zrozumieć polski. Z doświadczenia dodam, że i niemiecki do jakiegoś stopnia, bo dużo właśnie w niemieckiej gramatyce jest zapożyczeń z łaciny.i

Na pewno umiejętna nauka, poszerza lingwistyczną wiedzę. Kto jej nie potrzebuje, to chyba powinien dać sobie spokój z łaciną. Chyba, że musi, to już powinien siąść do niej porządnie, bo wychodzę z założenia, że jak za darmo chcą nas czegoś nauczyć, to należy z tego w pełni skorzystać, bo kto wie, czy się nie przyda w życiu.

Na pewno w językoznawstwie indoeuropejskim ani rusz bez łaciny. Czy to w porównywaniu do innych języków, czy w rekonstrukcji praindoeuropejskiego.

Jednym słowem nauka łaciny jest cenna, trzeba tylko docenić i sprawdzić, czy nam się przyda :)


Zgadzam się z Tobą, jeśli używamy rozumu i inteligencji, łacina może nam bardzo wiele dać. Wg mnie jest trochę tak, że łacina to taka matematyka dla humanistów. Dla mnie tłumaczenie tekstów łacińskich zawsze było podobne do rozwiązywania równań matematycznych :)

maed
08-20-2012, 17:09
Dobrą podstawą do rozumienia/nauki języków romańskich są również... inne języki romańskie. Podobnie jest z rozumieniem języków fleksyjnych, ale taką podstawową komparatystykę to można sobie zastosować porównując dwa różne języki fleksyjne (dajmy na to, wspomniane już polski i niemiecki) w wieku lat kilkunastu, bez uprzedniego przygotowania językoznawczego - chyba, że za językoznawstwo uznamy elementy gramatyki języka polskiego uczone w podstawówce (czy gimnazjum). Oczywiście, że w językoznawstwie - jak i wielu innych dziedzinach mających korzenie w antyczności - będzie mnóstwo zapożyczeń z łaciny (z delikatnym dodatkiem greki), podobnie jak w (prawie) każdym języku indoeuropejskim.

W związku z tym wszystkim mocno powątpiewam w zbawczą moc łaciny jako obowiązkowego lektoratu dla neofilologów. Chyba, że ktoś przez większość swojego życia mieszkał w piwnicy, nie zauważał wielu rzeczy, nie miał pojęcia o historii, nie znał żadnego języka europejskiego oprócz polskiego, nie miał kontaktu z literaturą i słownikami i nie byłby w stanie zauważać podobieństwa, powtarzających się wzorów i kognatów. Sama znajomość łaciny jest równie przydatna, co dokładna znajomość roczników statystycznych - jeśli kogoś to pasjonuje, to bardzo fajnie, ale wiele więcej korzyści przyniosłaby konsekwentna nauka analizy i syntezy danych.

agako88
08-24-2012, 22:29
Uczenie łaciny w ogóle wydaje się dość nieprzemyślane... Wiadomo, że na jednych kierunkach jest bardziej przydatna, na innych mniej, ale też sam system wydaje się kuleć. Wkuwanie końcówek i sentencji średnio rozwija umysł...

malga82
08-24-2012, 22:34
Ja uwielbiam łacinę - tłumaczenie tekstów łacińskich to był dla mnie odpoczynek. :) Miałam łacinę przez całe 4 lata liceum, potem na studiach prawniczych i teraz przez 1,5 roku na filologii. Przydaje się w nauce włoskiego: duża część form passato remoto to lekko przekształcona 3 forma słownikowa czasownika. :)

Sylka1991
08-25-2012, 11:27
Uczyłam się łaciny w liceum, zajęcia choć trudne, były bardzo ciekawe. :) Po pierwsze, wiele języków opiera się właśnie na łacinie, co pomaga w ich szybszym przyswajaniu, jak włoski czy hiszpański. :) Po drugie, łacina to nie tylko język, ale też fascynująca kultura i kawał historii, w której można się zakochać. :) A po trzecie, to fajnie tak czasem zabłysnąć jakąś mądrą sentencją w gronie znajomych. :)

agako88
08-25-2012, 14:16
Po drugie, łacina to nie tylko język, ale też fascynująca kultura i kawał historii, w której można się zakochać :))

To prawda. Ale często wykładowca/nauczyciel skupia się jedynie na języku, do którego nie dość, że większość osób podchodzi sceptycznie, to jeszcze w większości przypadków nie potrafi go umiejscowić w kontekście kulturowo-historycznym...
Szkoda.

Nemiela
08-27-2012, 10:21
To prawda. Ale często wykładowca/nauczyciel skupia się jedynie na języku, do którego nie dość, że większość osób podchodzi sceptycznie, to jeszcze w większości przypadków nie potrafi go umiejscowić w kontekście kulturowo-historycznym...
Szkoda.

Gorzej gdy jeszcze traktuje studentów jak małe, nierozumne dzieci, ja np. spotkałam się z półgodzinnym wykładem, co to są dyftongi (a w litewskim już je dawno ogarnęliśmy przecież), więc sam wykładowca się moim zdaniem nie przyłożył do zajrzenia w kalendarz, z jaką filologią ma zajęcia. Podobną historię słyszałam jak japonistom tłumaczono długo i namiętnie, że czasownik jest na końcu zdania :).

I zdecydowanie więcej powinno być tej kultury na zajęciach z łaciny - i ciekawe, i praktyczne, i tłumaczy wiele z tego, co się działo i dzieje w naszych światach.

Np. zajęcia poświęcone łacińskim pożyczkom też nie byłyby głupie: że przedrostek "re" oznacza powtórzenie itd., itp. Przykładów jest mnóstwo.

mufuti
08-27-2012, 10:35
Uczyłem się łaciny przez trzy lata w gimnazjum i rok na studiach. Nauka szalenie przydatna dla germanisty, chociażby po to, żeby nauczyć się terminologii z zakresu gramatyki. Dodatkowo bardzo pomogła mi w rozumieniu, chociażby pobieżnym, hiszpańskiego i włoskiego. Zdecydowanie warto.

Jerzy_M
08-28-2012, 13:29
Łacina na studiach nie bardzo pomaga, zwłaszcza, że nie ma ani czasu, ani ochoty się jej uczyć, a same kursy są zazwyczaj prowadzone licho. Pomagają w istotny sposób:

przy nauce języka romańskiego (włoskiego, hiszpańskiego, francuskiego, rumuńskiego, itp.)
przy potrzebie studiowania starych tekstów i napisów (czy to zawodowo, czy hobbistycznie)
przy czystym językoznawstwie: znajomość łaciny rozkrywa część rdzeni i pomaga zrozumieć etymologię niektórych słów

Elle Lissitzka
08-28-2012, 13:53
Ja żałuję, że nie miałam łaciny na studiach - jedynie gramatykę historyczną, ale to trochę za mało. Chętnie bym się jej nauczyła, ale obawiam się, że teraz - bez żadnego wiszącego nad głową egzaminu - zapał mógłby mnie dość szybko opuścić.

Niemniej jednak może przynajmniej spróbuję. Tylko nie bardzo wiem od czego zacząć. :) Nie wiem, czy to by mi się do czegoś przydało - po prostu chciałabym znać ten język, bo jest ważnym elementem kultury europejskiej. I chyba jednak nie do końca jest to martwy język - w niektórych dziedzinach stosuje się przecież łacińską terminologię.

Zdecydowanie musi być przydatny w nauce języków romańskich, ale również w dostrzeganiu wpływów językowych w różnych systemach - co może być pomocne nie tylko dla językoznawcy, ale i dla kulturoznawcy.

rmb1990
09-01-2012, 16:50
Mi łacina, którą miałem w liceum, pomogła w nauce zarówno angielskiego, jak i francuskiego. Szkoda trochę, że ją zaniedbałem, ale ciężko jest czasami znaleźć czas na jej naukę, może w przyszłości.

olaMyCat
09-01-2012, 21:15
Mnie na studiach "katowano" łaciną, nie miało to nic wspólnego z normalną nauką języka i bardziej skupiałam się na tym, żeby przetrwać zajęcia, niż na tym, żeby mi to miało kiedyś w jakiś sposób pomóc.
W związku z tym, łacina nie jest/nie była mi zbytnio pomocna ani przy nauce języka angielskiego, ani francuskiego.

Podejrzewam jednak, że gdyby nie wykładowca, który mnie totalnie do łaciny zniechęcił, ta historia mogłaby wyglądać całkiem inaczej. Póki co, jak tylko mogę, to się od łaciny odpędzam krzyżem i uciekam z pomieszczenia na samo wspomnienie o niej. Taka jestem dojrzała.

justynkaa
09-03-2012, 10:21
Ja uczyłam się łaciny przez 3 semestry, ogólnie podobało mi się, choć deklinacja może przerazić. Niestety obecnie niewiele pamiętam.

Nemiela
09-03-2012, 11:54
Ja żałuję, że nie miałam łaciny na studiach - jedynie gramatykę historyczną, ale to trochę za mało. Chętnie bym się jej nauczyła, ale obawiam się, że teraz - bez żadnego wiszącego nad głową egzaminu - zapał mógłby mnie dość szybko opuścić.

Niemniej jednak może przynajmniej spróbuję. Tylko nie bardzo wiem od czego zacząć:) Nie wiem, czy to by mi się do czegoś przydało - po prostu chciałabym znać ten język, bo jest ważnym elementem kultury europejskiej. I chyba jednak nie do końca jest to martwy język - w niektórych dziedzinach stosuje się przecież łacińską terminologię.

Zdecydowanie musi być przydatny w nauce języków romańskich, ale również w dostrzeganiu wpływów językowych w różnych systemach - co może być pomocne nie tylko dla językoznawcy, ale i dla kulturoznawcy.

Zdecydowanie się zgadzam, że łacina to bardzo ważny element naszej kultury.
Jeśli chcesz się uczyć sama w domu, to mogę Ci polecić kilka dobrych podręczników. Z tych starszych i nowszych, naprawdę pojawiły się bardzo ciekawe pozycje, które nie tylko zajmują się samą łaciną, ale też kulturówką, tłumaczą pochodzenie różnych sentencji itp.
A jak potrzebujesz jakiegoś przysłowiowego bata nad sobą, to może prywatny korepetytor? Kiedy wydajemy własne pieniądze na edukację, to zawsze jakoś się przykładamy do tych zajęć, lepiej niż na darmowych studiach. ;)

Evie
09-06-2012, 18:51
Miałam łacinę na studiach i uważam, że przydałaby mi się na co dzień, gdyby zajęcia prowadzono w inny sposób. Wykładowca nie zwracał uwagi na wspólną etymologię itp. Jedyne, co zyskałam, to że odrobinę poprawiło się moje rozumienie pojęć używanych w medycynie, ale wciąż słyszę od mamy-lekarza, że "przecież miałam łacinę i powinnam to wiedzieć".

Stryjek
09-07-2012, 11:17
Mam to samo co Faustynka, mnie łacina bardzo pomogła w nauce hiszpańskiego, a przy okazji wizyty u lekarza wiem, co za leki mi przepisał i co mi dolega.

catchmebaby
09-07-2012, 20:34
Uczyłam się łaciny w liceum i prawdopodobnie będę też na studiach.
Uważam, że warto, bo to bardzo wzbogaca nasz słownik. Przecież w środowisku akademickim osoby wykształcone bardzo często posługują się łacińskimi wtrąceniami czy sentencjami. Wydaje mi się, że to nawet nie o to chodzi, żeby wypowiedź ładniej brzmiała, ale czasem znaczeniowo bardziej pasuje.
Choć dla mnie nauka była koszmarem, haha! Do tej pory nie umiem odmieniać. Podobno łacina przypomina włoski czy hiszpański, a mnie te języki wcale nie interesują. Ale do polskiego, angielskiego, niemieckiego - znać choć trochę łaciny to coś przydatnego.

Bajka
09-07-2012, 21:49
Uczyłam się języka łacińskiego na studiach, ale tylko jeden semestr. Podobał mi się ten język ale za dużo się nie nauczyłam. Natomiast podstawy typu odmiana czasownika przydała się w nauce języka hiszpańskiego.

agako88
09-07-2012, 22:07
Mi się w portugalskim, o zgrozo, bardziej angielski przydaje.

Nilla
09-10-2012, 02:02
ja nie zgadzam się z systemem nauczania łaciny na studiach. Jest bez sensu dla tych osób, które nie widzą w niej żadnego powiązania ze swoim kierunkiem filologicznym, a zamiast uzyskać odpowiedź "po co się uczymy na naszym kierunku łaciny", musimy wkuwać końcówki deklinacji

Miałam takie same odczucia. Naukę łaciny na mojej filologii orientalnej uważałam za całkowitą stratę czasu. Dopiero kiedy na własną rękę zaczęłam się uczyć francuskiego, zauważyłam, że dzięki znajomości podstaw łaciny już na samym początku bardzo szybko opanowałam zaimki osobowe, a potem też różne zagadnienia gramatyczne. Miło też teraz, z perspektywy czasu, wspominam naukę sentencji. Niektóre z nich na stałe weszły do mojego języka codziennego. ;)

joannamn
09-10-2012, 05:07
Ja nigdy nie miałam okazji nauczyć się łaciny. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy warto może ściągnąć jakiś kurs i trochę spróbować liznąć. Mąż też się zastanawia, bo studiuje psychologię i wydaje się, że dużo terminologii (angielskiej) jest z łaciny. Biorąc pod uwagę dużo pozytywnych komentarzy w tym wątku, może się w końcu przekonam i spróbuję.

kasianova
09-11-2012, 23:18
Miałam łacinę na studiach (1,5roku) i uważam, że bardzo mi pomogła w późniejszej nauce języka włoskiego.

AlJas
09-12-2012, 13:13
Studiuję filologię klasyczną (mam tam starożytną grekę i łacinę). :) Właściwie to mnie bardziej interesowała greka, łacina była tylko dodatkiem. Ale teraz uważam, że miło jest poczytać jakieś dzieło starożytne w oryginale po łacinie i odnajdywać w słowach podobieństwa do słów z języków romańskich.

anet6
09-22-2012, 00:17
Myślę, że łacina w chwili obecnej to bardziej hobby, z pewnością stanowi bazę języków takich jak włoski czy angielski, ale znajomość tego języka nie jest niezbędna, żeby zrozumieć mechanizmy rządzące w innych językach.

Chyba tylko na medycynie albo na studiach prawniczych jeszcze się przydaje, tzn. używa się pewnych zwrotów i sentencji, dlatego być może zaawansowana znajomość łaciny może się tam przydać?

AgnieszkaM92
09-22-2012, 21:20
Na studiach miałam przez jeden semestr łacinę, więc były to tylko podstawy. Jak do tej pory nie zauważyłam, aby był mi ten język jakoś pomocny. Lecz przy nauce języków romańskich (których się na razie nie uczę) znajomość łaciny pewnie by się przydała, lub przy poznawaniu terminów medycznych. Innych zastosowań nie widzę. Ogólnie nie zapałałam zbyt wielką miłością do tego języka. :D Może też "dzięki" mojemu niezbyt przyjemnemu wykładowcy.

Bartez86
10-04-2012, 22:24
Ja łacinę miałem w liceum, na studiach już nie. Jednak wielce sobie cenię fakt, że mogłem się jej uczyć i moim zdaniem wnosi ona sporo do nauki innych języków obcych, zwłaszcza tych, które z niej się wywodzą. Jej znajomość pozwala z dużym prawdopodobieństwem rozszyfrować znaczenie wielu słów choćby w angielskim, w językach romańskich, a także w polskim. Dlatego zawsze namawiam do poznawania łaciny, która oficjalnie jest martwa, a w rzeczywistości jest obecna w wielu językach w postaci znacznego procentu słów o łacińskiej etymologii.

martusiak89
10-07-2012, 23:52
Ja uczyłam się łaciny przez rok na studiach i uważam ten czas za stracony. Całe zajęcia polegały na wkuciu masy końcówek, których po tygodniu nikt nie pamiętał. Wydaje mi się, że dużo więcej skorzystalibyśmy poznając jakieś łacińskie sentencje, a gramatykę traktując bardziej jako ciekawostkę.

julc2
10-08-2012, 00:29
Drodzy filolodzy, humaniści, nie bądźmy aż tacy praktyczni. Łacina niby martwa, a przecież wciąż żywa w tylu językach. Poza tym trudno mi sobie wyobrazić, że ci, którzy kochają języki, a wierzę, że forum gości takie właśnie osoby, mogą postrzegać naukę łaciny za stratę czasu. O tempora, o mores!... - jeszcze niedawno do nieznajomości języka Owidiusza wstyd było się przyznać.

Bartez86
10-08-2012, 15:21
Też się dziwię takiemu podejściu, choć jak najbardziej szanuję je jak każde inne. Wkuwanie końcówek deklinacji i koniugacji jest żmudne i niestety nic nie da, jeżeli nie będzie mu towarzyszyć studiowanie klasycznych tekstów. Pozdrawiam i życzę wytrwałości

Joanna89
10-08-2012, 15:44
Miałam jeden semestr łaciny na studiach i poza kilkoma sentencjami praktycznie nic nie pamiętam. Kilka słówek. Zasad gramatycznych wcale. Pół roku łaciny to tak naprawdę nic. Niczego nie da się nauczyć.Jeśli tak ma wyglądać nauczanie tego języka na filologiach, to lepiej z tego zrezygnować i dodać więcej godzin lektoratu do siatki zajęć.

nbrajner
10-19-2012, 22:30
Uczyłam się łaciny w liceum i rok na studiach. Może teraz już nie korzystam ze znajomości tego języka, ale do studiowania dawnej literatury czy historii języka jest niezbędna.

budzinskapau
11-05-2012, 18:03
Mam za sobą łacinę i miło ją wspominam, choć trwała ona zdecydowanie za krótko. :(

Pamiętam, jakoś niedawno, kompletnie przypadkiem trafiłam na konferencję w języku hiszpańskim. Oprócz samodzielnych poszukiwań to wiem tyle, co nic. Jednak wsłuchując się w to, co wygłaszał mówca, mocno było słychać wpływy łacińskiego, przez co udało mi się co nieco z tego zrozumieć. :)

Wszak to wymarły język, ale 2 semestry to zdecydowanie za mało. Myślałam nawet nad filologią klasyczną, jednak mnie interesuje sam język, co - jak przy każdych studiach filologicznych- to tylko jedna z części. Ale na pewno będę sięgać po łacinę i wracać do niej. :)

emate
11-08-2012, 17:10
Moim zdaniem warto znać łacinę, nawet dla samego siebie. Niezwykle poszerza horyzonty, przez co znamy większość antycznych pojęć czy cytatów. W dodatku wielu z nich używamy nawet dziś w życiu codziennym. Język niezwykle prosty do nauki, ponieważ wiele słów kojarzy się z angielskim, niemieckim, francuskim czy nawet polskim.

poliglotka26
11-08-2012, 21:07
Łacinę warto znać, jeśli ktoś myśli o zostaniu tłumaczem przysięgłym, bo w tekście na samym egzaminie czy podczas wykonywania zleceń tłumaczeń uwierzytelnionych na łacinę prawniczą i medyczną trafia się naprawdę często. A bywa, że trafia się na nią nawet w pisemnych zwykłych.
Miałam łacinę w liceum, a i tak przeżyłam szok na kursie z tłumaczeń tekstów specjalistycznych, kiedy musiałam przebrnąć przez tonę materiału obfitującego nie w angielski, a głównie w łacinę medyczną.
Także dla absolwenta filologii, który poważnie myśli o pracy tłumacza łacina absolutnie nie powinna być językiem martwym. Poza tym łacina ułatwia naukę języków romańskich. Sama to sobie chwalę. I obecnie pracuję intensywnie nad łaciną dla prawników. Także warto.

nen26
11-10-2012, 21:15
Ja miałam do łaciny dwa podejścia, najpierw semestr na pierwszych studiach, co było czystą stratą czasu, potem dwa lata na drugich studiach. Zgodnie z planem studiów łacina miała pomagać w nauce sanskrytu, ale jako że było jej trzy razy mniej, to skończyło się na tym, że to sanskryt pomagał mi w gramatyce, a angielski w nauce słówek.
I mimo że naukę łaciny wspominam źle, to jednak uważam, że każdy, kto chce się nazywać filologiem, powinien się z nią zetknąć. Do dziś nomenklaturę gramatyczną kojarzę o niebo lepiej w wersji łacińskiej, niż po polsku '-_-

Elmothien
11-11-2012, 12:11
Semestr albo dwa łaciny, czyli tyle, ile zakłada obecnie program większości studiów, nie jest znowu (zazwyczaj) aż tak trudny do przejścia, a też mi się wydaje, że filolog powinien mieć jakąś styczność z tym językiem, nawet jeśli potem zupełnie go zapomni (tak jak ja, na przykład) - łacina dalej funkcjonuje w cytatach i w nie wszystkich wydaniach są to cytaty tłumaczone. Inna sprawa, że czasem prowadzący zajęcia strasznie zniechęcają do swojego przedmiotu, walcząc - w przegranej już raczej bitwie - o jego dawny status i próbując zrobić z niego najważniejszy (i, w konsekwencji, najtrudniejszy do zaliczenia) kurs na studiach.
Druga inna sprawa jest taka, że o pożyteczności łaciny w nauce innych języków można by mówić wtedy, kiedy uczyłoby się jej na jakimś początkowym etapie edukacji, nie kiedy człowiek zna już inne struktury gramatyczne języków obcych i siłą rzeczy będzie się odwoływał do nich, nie do, chwiejnej miejscami, wiedzy z nieużywanego języka. Być może należałoby zmienić slogan, pod jakim uczy się łaciny, zwracając uwagę na jej przydatność jako pomocniczego narzędzia do zrozumienia kultury i starszych tekstów.

kasiakozlowska
02-07-2013, 15:23
Uczyłam się łaciny na pierwszym roku studiów, ale niestety, poza kilkoma sentencjami, niewiele mi z niej w głowie pozostało. W sumie, w trakcie nauki też nie czułam, żeby mi jakoś specjalnie pomagała w przyswajaniu języków romańskich...

kwaidan
02-23-2013, 16:18
Łaciny uczyłam się przez tylko przez 2 semestry i nie uważam, że był to jakoś specjalnie stracony czas, ale może to zasługa nauczycielki, bo zajęcia nie polegały tylko na wkuwaniu końcówek, ale również na czytaniu tekstów i poznawaniu szerszych kontekstów kulturowych. A tak z drugiej strony, dzięki nawet tak krótkiej nauce łatwiej było mi zrozumieć bohatera tego filmiku http://www.youtube.com/watch?v=IIAdHEwiAy8

salisbar
02-23-2013, 19:02
Ja łaciny uczyłam się 3 lata w liceum, a potem 1,5 roku na studiach, znów od podstaw, ale i tak niewiele z niej pamiętam. Myślę, że problem leży w metodologii, każą się uczyć na pamięć i recytować deklinacje i koniugacje (co, ok, generalnie jest potrzebne), ale potem nie uczą nas tego wykorzystywać w rozumieniu zdań i tekstów. Ja generalnie zawsze chciałam znać dobrze łacinę i wciąż mam zamiar kiedyś porządnie się jej nauczyć, gdyż uważam, że może pomóc bardzo w zrozumieniu i nauce języków romańskich, a poza tym fajnie potem pojechać do jakiegoś kościoła i zrozumieć, co to tam na tym nagrobku jest napisane. :)
Jeśli chodzi natomiast o łacinę w kontekście studiów na filologiach romańskich, to uważam, że powinna ona pojawić się później, a nie od początku, kiedy człowiek dopiero często od podstaw uczy się już 2 języków. Bo generalnie znajomość i zrozumienie łaciny może pomóc w nauce włoskiego czy hiszpańskiego, ale nie na etapie, gdy nie umiemy w sklepie poprosić o chleb.

szulim
03-01-2013, 15:35
Miałem łacinę w liceum przed rok, potem nauczycielka odeszła do prywatnej szkoły, a ja po dwóch latach chodziłem z inna klasą z nową nauczycielką. Dzięki temu nie musiałem się męczyć na studiach na obowiązkowym lektoracie, a mogłem sobie chodzić na lektorium tłumaczeniowe tekstów łacińskich.
Myślę, że sporo zależy od metody, czyli po francusku podręcznika, a zarazem od nauczyciela. Porównując tzw. "Pierwszą książkę łacińską", (metodą gramatyczną) z np. "Disce latine" opartą na dialogach z życia codziennego plus wiadomości o kulturze Grecji i Rzymu, zdecydowanie wolę tę drugą, a pierwszą - jako ćwiczenia uzupełniające, powtórzeniowe, utrwalające, natomiast zaczynanie metodą gramatyczną niewątpliwie zniechęca, bo brak w tej nauce "życia", jest zbyt sucha, nie na darmo w nowożytnych stawia się na komunikatywność.
Co prawda tłumaczenia łacińskie ograniczają się dziś chyba tylko do sfery kościelnych dokumentów, bo w biol-med czy ogrodnictwie wystarczy słownik czy leksykon (nawet on-line) terminologii, chyba że ktoś słyszał o innych obszarach wykorzystania tego języka, poza forami internetowymi dla latinofilów?

Zofka122
03-02-2013, 18:48
Ja miałam łacinę na studiach. Lubiłam się jej uczyć, aczkolwiek była to nauka o zupełnie innym charakterze niż w przypadku języków obcych. Z oczywistych względów nacisk nie był położony na komunikację, a raczej na bierną znajomość, rozumienie pisanego tekstu. Często była to też nauka wybitnie pamięciowa: wkuwanie sentencji i przysłów. Nie postrzegałam nauki łaciny jako czegoś, co mogłabym praktycznie zastosować w życiu, raczej był to dla mnie taki ogólnorozwojowy dodatek dający mi trochę satysfakcji.

Konrad199010
03-06-2013, 20:24
Ja uczyłem się łaciny dwa lata w liceum i jeden semestr na studiach. W liceum poznawaliśmy wszystkie deklinacje i koniugacje, prawie wszystkie składnie, co lekcję poznawaliśmy po jednym przysłowiu i czasami czytaliśmy krótkie teksty z książki "Disce latine". Słówek mieliśmy niewiele do uczenia. Natomiast na studiach były same podstawy, więc nie miałem problemu z nauką. Niestety teraz dużo już zapomniałem z racji tego, że nie używamy tego języka na co dzień. Tak naprawdę, żeby to wszystko zapamiętać, trzeba by co jakiś czas sobie wszystko przypominać, a najlepiej czytać teksty łacińskie, żeby utrwalać sobie końcówki fleksyjne. W każdym razie gramatyka łacińska nie jest nam dziś do niczego potrzebna, jedynie do badań lingwistycznych, co nie znaczy, że znajomość słownictwa i przysłów nie jest przydatna. W końcu język polski czy inne języki europejskie mają ogromny zasób słownictwa łacińskiego. Jest wiele słów w języku polskim związanych np. z życiem politycznym czy społecznym, których znaczenia często nie znamy, a wiele z nich pochodzi właśnie z łaciny. Znając ten język, na pewno łatwiej będzie nam poruszać się w takich dziedzinach, jak choćby polityka. Dlatego myślę, że czasami warto samemu przysiąść do łaciny i co jakiś czas poznawać nowe słownictwo.

Anna Dźwigała
03-17-2013, 23:35
Uczyłam się łaciny przez semestr na studiach i bardzo się cieszę, bo mimo iż poznałam tylko podstawy, to i tak przydają mi się teraz, gdy uczę się tłumaczeń medycznych.

mpatrycja
03-24-2013, 13:15
Uczyłam się łaciny przez jeden semestr na studiach i uważam, że niestety to za mało by w jakiś sposób było to pomocne przy nauce języka. Po jednym semestrze tak po prawdzie zaczęliśmy zauważać pewne podobieństwa, ale żebyśmy to opanowali porządnie, sądzę, że powinno być więcej ćwiczeń z łaciny. Bardziej traktowaliśmy ją jak łamigłówkę do rozwiązania - wiecznie pojawiały się deklinacje, ACI, przysłowia i tak w kółko.

bianconera
04-14-2013, 20:46
Studiuję filologię włoską i w planie studiów mamy niestety aż 3 semestry łaciny. Muszę powiedzieć, że język łaciński niewiele mi pomaga w nauce innych języków, zabiera jedynie bardzo dużo czasu, bo trzeba nauczyć się wielu końcówek ;(

Listek
04-15-2013, 15:50
Ja osobiście nie żałuję czasu spędzonego nad łaciną, na studiach filologicznych o wiele łatwiej mi było przyswajać dzięki niej różną terminologię, a często pomaga w zrozumieniu słów, które się z niej wywodzą (tak w języku polskim, jak i innych europejskich).

ina708
05-02-2013, 15:53
Ja uczyłam się łaciny 2 lata na studiach filologicznych, nauka przychodziła mi dość łatwo, co wynika z mojej ogólnej miłości do języków. :) Muszę jednak przyznać, że w nauce języków mi nie pomogła, a uczyłam się później włoskiego, za to pomogła mi odnaleźć się szybciej we włoskim środowisku, dlatego że Włosi używają często zwrotów łacińskich, które w Polsce nie są popularne, a które można zrozumieć, jeśli ma się podstawową znajomość łaciny.

Gabi2121
05-03-2013, 05:35
Ja nigdy nie miałam większego kontaktu z łaciną, ale z doświadczenia wiem, że nauka każdego języka pomaga przy nauce następnego. Sadzę, że łacina powinna być pomocna w uczeniu się języków romańskich w pierwszym rzędzie. Wiele słówek jest niemal identycznych, a reguły gramatyczne występują w innych językach.

areyounotme
05-03-2013, 10:07
Uczyłem się łaciny przez dwa semestry i zapomniałem już praktycznie wszystko. Jak dla mnie, coś zupełnie niepotrzebnego i niepraktycznego, no ale czego oczekiwać po nauce martwego języka.

oliwiatom
05-04-2013, 14:47
A ja zachęcam wszystkich do rozmiłowania się w klasycznej łacinie. Uczęszczałam (połowa lat 90tych) do klasy humanistycznej, w klasie 2, 3 i 4 w liceum miałam łacinę - nie tylko miałam, ale wręcz intensywnie się jej uczyłam, wymagano jej. Zapamiętałam mnóstwo sentencji łacińskich, wszelkie zagadnienia gramatyczne stosowane w odniesieniu do języków np. germańskich są w języku łacińskim. Jestem po filologii germańskiej, nawet w niemieckim non stop pojawiają się zwroty łacińskie. Przeczytawszy całą "Jeżycjadę" M. Musierowicz, upewniłam, utwierdziłam się w przekonaniu, iż to szalenie przydatny język. Ja go odczuwam praktycznie na co dzień. Łacina jest niezwykle logiczna, to tak jak z matematyką. Polecam. Podręczniki, z których korzystaliśmy na lekcjach to "Lectio latina".

emilkamurek
05-07-2013, 01:08
Łacina - koszmar! 1,5 roku na studiach, jestem studentką italianistyki, więc mi łacina powinna być najbardziej przydatna, ale szczerze to guzik prawda. Nie zmieniła ona zbyt wiele w moim życiu, no może teraz znam kilka fajnych sentencji . Per aspera ad astra

meegi_84
05-07-2013, 21:39
Przygodę z łaciną zaczęłam w liceum i w dodatku z własnej, nieprzymuszonej woli - przez rok chodziłam na zajęcia dodatkowe. Potem bardzo pomogło mi to na studiach, kiedy przez 2 lata miałam obowiązkową "łacinkę".

herbie
05-09-2013, 10:35
Zgadzam się, często łacina jest prowadzona na studiach w okropny sposób. Zamiast uczyć się tych na prawdę przydatnych rzeczy, jakichś naukowych wyrażeń, których moglibyśmy używać, wkuwaliśmy na pamięć stertę sentencji i analizowaliśmy te wszystkie odmiany i tak dalej. Po co to komu? Teraz choćbym chciał, to i tak nic nie pamiętam i nic przydatnego się nie nauczyłem.

nikita1993
05-09-2013, 12:18
Ja mam na studiach cały rok łaciny i nie wiem, po co w ogóle uczymy się tego. W dzisiejszych czasach jest to niepotrzebne - no chyba że chce się znać podstawy, od jakich wywodzi się np. język francuski. Według mnie jest to strata czasu po prostu, a sam język trudny - można się o tym przekonać przy tłumaczeniu jakichś tekstów.

oliwiatom
05-09-2013, 13:37
Witaj przedmówco, nie przesadzaj, łacina uczy logicznego myślenia, jest tak samo niezbędna jak matematyka. Ja uczyłam się 3 lata łaciny w liceum - wszystko mi do dziś zostało (a to była druga połowa lat 90tych). Wszelkie sentencje znam do dziś. W nazewnictwie gramatycznym (jestem go germanistyce) łacina się przydaje. Ciesz się, że możesz poznawać tak piękny język, doceń to. Ze wszech stron odczuwalne są wpływy łaciny na co dzień. Ja każde słowo w języku polskim sprawdzam pod kątem jego pochodzenia, zazwyczaj sprowadza się do greki lub łaciny.

lukgos89
05-10-2013, 23:59
Nulla est medicina sine lingua Latina! :o Wystarczy do lekarza pójść i już łacina się przydaje: neurosis, sclerosis, stomatitis itd.

studentka92
05-11-2013, 13:13
Uważam, że podstawy języka łacińskiego niezwykle pomagają w dalszej nauce języków, szczególnie romańskich. Jestem studentką italianistyki i przed półtora roku miałam też łacinę. Nie miałam problemów z tym przedmiotem, a nawet bardzo go lubiłam. Gramatyka łacińska oraz słownictwo zdecydowanie pomogły mi na studiach. Myślę, że znajomość łaciny to umiejętność, która teraz już zanika, więc tym bardziej docenia się, jeśli ktoś ją posiada. Oczywiście sentencje również bardzo się przydają w życiu. :)

Anna Dźwigała
05-13-2013, 09:33
Mnie do nauki łaciny (tak jak greki) skłonił fakt, że znajomości ich ułatwia naukę dalszych języków. Muszę przyznać, że jak do tej pory się nie zawiodłam, a znam tylko podstawy. Łacina przydaje mi się również do tłumaczeń medycznych ostatnimi czasy.

martucha_bp
05-14-2013, 11:24
Uważam, że łacina przydaje się przede wszystkim lekarzom- z wiadomych przyczyn ;). Farmaceutyka w głównej mierze operuje nazwami łacińskimi.
Ja miałam łacinę w liceum (profil humanistyczny) i na studiach obowiązkowo jeden semestr. Wiadomo, że jest to język martwy i sam w sobie się nie przyda (nie pogadasz z nikim po łacinie :P ). Ale jak ktoś już wcześniej wspominał, podstawy przydały mi się w nauce hiszpańskiego.

Łukasz B.
05-20-2013, 11:49
Miałem zajęcia z łaciny przez jeden rok. Trochę terminów z łaciny przydało się w gramatyce opisowej, ale nic poza tym.

KarolinaKolakowska
05-23-2013, 00:21
Uważam, że znajomość łaciny, choćby w minimalnym stopniu, jest bardzo przydatna, skoro jest "matką wszystkich języków". Może i jest dość nudna i nie zawsze właściwie nauczana. Często podejście wykładowców jest jednoznaczne z podejściem studentów, czyli tzw. 3Z.

Alina24
05-23-2013, 13:50
Moim zdaniem, najbardziej przydatna z łaciny jest znajomość sentencji. Gramatyka czy tłumaczenie tekstów nie są jakoś specjalnie przydatne w życiu, jeżeli ktoś nie zamierza np. w przyszłości nauczać łaciny. Mówi się, że łacina pomaga w nauce języków obcych, ale mnie osobiście bardziej pomagała znajomość podstaw języka włoskiego w nauce łaciny, a czasem nawet niepotrzebnie ta łacina mi mieszała w głowie. Należę do osób bardziej pragmatycznych i naprawdę wątpię, aby kiedykolwiek przydały mi się w życiu deklinacje czy skomplikowana gramatyka łacińska.

tamara1990
05-25-2013, 19:18
Łaciny musiałam się uczyć na studiach i powiem tak: na zajęciach było okropnie, ale z powodu profesora i wymagań. Poza tym ten język mi się bardzo podobał, podobała mi się jego nauka. :) Chociaż, tak jak już wspomniano, nie miałam poczucia, że pomaga mi w nauce innych języków.

dominika.bryndal
05-25-2013, 23:45
Z zajęć wyniosłam obkute sentencje, które uważam za podstawę edukacji każdego filologa i nie tylko. Poza tym nie wchodzę w szczegóły łaciny. :)

tamara1990
05-26-2013, 18:11
z zajec wynioslam obkute sentencje ktore uwazam za podstawe edukacji kazdego filologa i nie tylko. po z a tym nie wchodze w szczegoly laciny : )

Ja już niestety niewiele pamiętam z łaciny, ale bądźmy szczerzy, że w semestr nauki nie da się wiele nauczyć.

dannb
06-09-2013, 11:30
Podczas całych swoich studiów miałam dwa lata łaciny. Na pierwszym z nich uczyliśmy się głównie sentencji, za to na studiach magisterskich mieliśmy tłumaczenia tekstów łacińskich, czyli ciągła praca ze słownikiem. Tak też wyglądał egzamin, dostaliśmy łaciński tekst i rozbieraliśmy go na czynniki pierwsze, tłumacząc słowo po słowie i wykorzystując zdobytą wiedzę z gramatyki. Muszę przyznać, że zajęcia z łaciny lubiłam, mieliśmy dobrych wykładowców, a sam język też przypadł mi do gustu.

ambrela
06-17-2013, 14:47
Uczyłam się tylko sentencji łacińskich, ale i tak okazały się przydatne.

ewelina0680
06-23-2013, 19:16
Ja miałam semestr nauki, niestety za wyjątkiem kilkunastu sentencji, które wypada znać, przedmiot uważam raczej za nieprzydatny.

DSakura
08-10-2013, 16:30
Z jednej strony łacina może być przydatna, ponieważ wywodzi się z niej duża część słownictwa języków współczesnych, ale z kolei jeśli znamy angielski, w którym też funkcjonuje wiele słów z łaciny, to zazwyczaj da się je też dopasować do wyrazów z innych języków.
Poza tym w łacinie, jeśli chodzi o mnie, gramatyka jest naprawdę straszna. Pełno różnych odmian i na każdym kroku wyjątki. To jedyny język, z którego nauczeniem się miałam takie problemy.
No i oczywiście cytaty, bardzo użyteczne. Właściwie głównie to powinno się znać. Bardzo często pojawiają się w książkach.

koharu
08-19-2013, 00:21
Miałam rok lektoratu łaciny na japonistyce. Nie lubię jej i nie uważam jej za przydatną, mimo że obecnie studiuję język romański.

antalyya
08-19-2013, 10:35
Przymus na studiach, ale już wcześniej ciekawiły mnie sentencje i powiedzonka czy pojedyncze słówka po łacinie. Obrzydzenie związane z deklinacją, koniugacją itd. sprawiło, że nie poszerzam swej wiedzy dalej w tym kierunku, ale też nie jest tak, że odwróciłam się do łaciny plecami po studiach. Jak zobaczę nieznane zdanie, to od razu próbuję je sobie przetłumaczyć. :)

melpomena
08-19-2013, 10:58
Wkuwanie na pamięć gramatyki łacińskiej jest pozbawione sensu. To się i tak zapomni prędzej czy później, a nie jest to język do aktywnego stosowania.

Miałam zajęcia z łaciny na studiach, gdzie owszem - poznawaliśmy gramatykę, paradygmaty odmiany, ale nie musieliśmy znać tego wszystkiego na pamięć. Teksty tłumaczyło się ze słownikami i tabelkami z odmianą. Cała nauka polegała na umiejętnym korzystaniu z tych pomocy.

Nie traciłam bezsensownie czasu na uczenie się czegoś, co za parę miesięcy wyparuje z głowy jak wrzątek z garnka, zamiast tego bezboleśnie zdobyłam wiedzę, do której zawsze mogę wrócić, kiedy przyjdzie mi zmierzyć się z łaciną.

Natomiast uczyłam się na pamięć sentencji, niektóre słowa same zagnieździły się w głowie, nie miałam sprawdzianów, mimo to, coś wyniosłam. No i poznałam kulturę łacińską, świat mitów, kontekst dla sentencji - miło wspominam zajęcia z łaciny.

sarad
08-19-2013, 14:15
Też miałam łacinę, co prawda jeden semestr, ale wystarczy. :) Fakt, gramatyka wielu języków wywodzi się z łaciny, podstawy warto znać, ale szczerze mówiąc, traktowałabym to jedynie jako ciekawostkę. Nauka gramatyki, jak wspomniała melpomena, nie ma sensu. Wiedza jest zbyt ulotna. Lepiej skupić się na sentencjach. U mnie były kolokwia z gramatyki i odpytywanie z sentencji - sentencje pamiętam, gramatyka wyleciała po roku...

AnnaNatalia
08-27-2013, 00:50
Wkuwanie na pamięć gramatyki łacińskiej jest pozbawione sensu. To się i tak zapomni prędzej czy później, a nie jest to język do aktywnego stosowania.

Miałam zajęcia z łaciny na studiach, gdzie owszem - poznawaliśmy gramatykę, paradygmaty odmiany, ale nie musieliśmy znać tego wszystkiego na pamięć. Teksty tłumaczyło się ze słownikami i tabelkami z odmianą. Cała nauka polegała na umiejętnym korzystaniu z tych pomocy.

Nie traciłam bezsensownie czasu na uczenie się, czegoś co za parę miesięcy wyparuje z głowy jak wrzątek z garnka, zamiast tego bezboleśnie zdobyłam wiedzę, do której zawsze mogę wrócić, kiedy przyjdzie mi zmierzyć się z łaciną.

Natomiast uczyłam się na pamięć sentencji, niektóre słowa same zagnieździły się w głowie, nie miałam sprawdzianów, mimo to coś wyniosłam. No i poznałam kulturę łacińską, świat mitów, kontekst dla sentencji - miło wspominam zajęcia z łaciny.

Miałam dokładnie taką samą sytuację. Z tą różnicą, że moich zajęć nie wspominam dobrze, gdyż było mnóstwo trudnych zaliczeń, no i tłumaczenie tekstów. Z mojej perspektywy, bardzo trudne. Niestety kontekstu do sentencji nie mieliśmy, nie liczył się zbytnio głębszy sens. ;)
Myślę, że łacina nie przydała mi się w nauce języków romańskich, ale była taką ciekawostką, gdzie zauważało się różne podobieństwa/różnice w pochodzeniu różnych słów we włoskim/hiszpańskim/francuskim. :)

savanna
08-27-2013, 11:38
Widzę sporo grono rozczarowanych lektoratami. A co powiecie na głos Marka Krajewskiego w sprawie nauki łaciny?

http://www.polskieradio.pl/9/1364/Artykul/915275,Krajewski-bez-laciny-nie-mozemy-zrozumiec-europejskiej-kultury

kamja
08-28-2013, 18:56
Ja miałam łacinę w gimnazjum i liceum. O ile gramatyka była dla mnie drogą przez mękę, to nadal uznaję te lekcje za jedne z przydatniejszych z mojej humanistycznej puli. Łacina bardzo pomaga w nauce języków europejskich albo w zwyczajnym rozumieniu słów funkcjonujących w polskim.

Madrugada22
08-31-2013, 09:31
Łacina bardzo pomaga w nauce współczesnych języków. Ułatwia słowotwórstwo, rozumienie nowych wyrażeń - choć często nie jesteśmy tego świadomi, już nawet ogólne obeznanie się z tym językiem znacząco rozwija intuicję w nauce pozostałych.

agilla
09-30-2013, 00:17
Nie bez powodu łacina znalazła się w programie studiów filologicznych. Bez wątpienia jej znajomość pomaga w nauce języków. Poza tym dobrze jest wiedzieć, skąd pochodzi dane słowo, a słowa pochodzenia łacińskiego znajdą się zarówno w języku polskim, jak i np. angielskim ( i wielu innych). Dzięki nauce łaciny można poznać wiele ciekawostek językowych. :)

katarzyna91b
09-30-2013, 12:40
Ja miałam łacinę na filologii angielskiej i żałuję, że przekazali nam tylko podstawy. Uważam, że to bardzo pomocne zajęcia dla filologów i osób uczących się języków obcych.

mjeanne
10-02-2013, 20:21
Jeżeli ktoś interesuje się historią, to znajomość łaciny zapewne przyda się w odczytywaniu różnych inskrypcji. Przykład: poszukujesz informacji na temat fundatorów jakiegoś budynku czy pomnika - jeżeli to coś powstało przed wiekami, to z dość dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że znajdzie się tam taka informacja po łacinie.

Anula
10-14-2013, 02:38
Uczyłam się łaciny 2,5 roku, teraz po 5 latach przerwy sporo wyparowało, najwięcej gramatyki. Łacina bardzo mi pomogła kiedy zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, zwłaszcza przy nauce końcówek do odmieniania czasowników. Do tego też pewne słówka z łaciny są niemal identyczne w wielu językach. Dzisiaj przydaje mi się głównie przy zwiedzaniu zabytków, szczególnie kościołów, wszystkie malowidła i podpisy jestem w stanie rozszyfrować.

AliceinMay
11-06-2013, 20:51
Uczyłam się łaciny 1,5 roku i mi wystarczy, za dużo wkuwania gramatyki, te deklinacje, koniugacje i różne końcówki, aż się wzdrygam na samą myśl.

boska
11-07-2013, 22:33
Uczyłam się łaciny 2,5 roku, teraz po 5 latach przerwy sporo wyparowało, najwięcej gramatyki. Łacina bardzo mi pomogła kiedy zaczęłam uczyć się hiszpańskiego, zwłaszcza przy nauce końcówek do odmieniania czasowników. Do tego też pewne słówka z łaciny są niemal identyczne w wielu językach. Dzisiaj przydaje mi się głównie przy zwiedzaniu zabytków, szczególnie kościołów, wszystkie malowidła i podpisy jestem w stanie rozszyfrować.

Ja bardzo miło wspominam lektorat z języka łacińskiego. Było ciężko, ale opłacało się. Mi również łacina pomogła w nauce hiszpańskiego. Poza tym jest nieodzowna jeśli chodzi o angielski w medycynie.

8852
11-07-2013, 23:18
Z zajęć z łaciny najbardziej przypadło mi do gustu, oczywiście jak już poznałem podstawy gramatyki, tłumaczenie tekstów Owidiusza, Cycerona itp. Tekstów po łacinie jest sporo, nawet Kopernika można tłumaczyć, bardzo ciekawe to było zajęcie. :D My tłumaczyliśmy akurat poezję, polecam.

güera
11-10-2013, 01:31
Uczyłam się łaciny na drugim roku studiów filologii hiszpańskiej. Zajęcia bardzo mi się podobały, bo i ciekawie były prowadzone. Znajomość łaciny pomaga w nauce języków jak najbardziej. Pani, która prowadziła zajęcia, powiedziała, że przy jej znajomości łaciny wystarczą jej 3 miesiące i będzie mówiła po hiszpańsku. Trochę nie dowierzam, ale mówiła to z wielką pewnością. :P Poza tym uczę się włoskiego na lektoracie i też przewijały się podobne słówka. Uważam, że łacina nie jest wymarłym językiem.

mg131
11-14-2013, 23:56
Uczyłam się łaciny przez rok, nic mi z tego nie zostało. Piekielnie nudne i, moim zdaniem, nieprzydatne.

Ania R.
11-15-2013, 00:15
Ja uczyłam się łaciny rok (albo nawet dwa, teraz na serio już nie pamiętam) w liceum i rok na studiach. Niestety za dużo mi w głowie nie zostało. Wiadomo, że łacina nie jest specjalnie przydatna jako język komunikacji (:D), ale jako osoba uwielbiająca języki cieszę się, że miałam okazję poznać podstawy tego języka.

szkolmosia
11-15-2013, 18:51
Ja uczyłam się łaciny na studiach. Przez rok miałam zajęcia raz w tygodniu. Myślę, że jej znajomość pomaga w uczeniu się innych języków.

marcinw00
11-18-2013, 15:02
Łacina się przydaje! Uczyłem się jej tylko rok na studiach, ale pomaga w dojściu do znaczenia słów z niektórych języków, których nie znam, np. francuskiego, hiszpańskiego.

mg131
11-18-2013, 16:42
marcinw00, wiele osób tak twierdzi. Podobno łacina pomaga też przy tłumaczeniach medycznych. Z mojego punktu widzenia, nie pomaga i uważam, że lepiej poświęcić ten czas, który zabiera łacina, na rzeczywistą naukę języka. Słówka można zakuć zawsze, a odpada nauka kolejnej gramatyki.

praktykantka
12-07-2013, 23:42
Uczyłam się łaciny przez rok i nie wspominam tego dobrze... Niestety był to przedmiot obowiązkowy na moim kierunku studiów. Na początku cieszyłam się, że poznam ten język, zwłaszcza że w obecnych czasach naprawdę mało ludzi potrafi się nim posługiwać. Poza tym moja prowadząca powiedziała, że wiele słów angielskich wywodzi się z łaciny i dlatego poznanie jej może okazać się bardzo przydatne. Przez rok uczono mnie gramatyki tego języka, jednak nie uczono mnie znaczeń słów. Umiałam zatem odmieniać przez przypadki, rozróżniać deklinacje itp., ale nie miałam zielonego pojęcia, co oznacza słowo, które odmieniam. Tak więc po roku nauki muszę stwierdzić, że nie potrafię nic powiedzieć w tym języku (no może poza kilkoma znanymi łacińskimi sentencjami, które znałam już wcześniej :)). Ten język nie jest łatwy i dlatego podziwiam osoby, które go opanowały.

dorotakajak
01-17-2014, 18:22
Trudno uczyć się martwego języka, dużo trudniej niż żywego.
W łacinie podoba mi się, że mogę zrozumieć np. stare inskrypcje na kościołach czy innych zabytkach. Ale moja nauka (tylko 1 semestr na studiach) polegała głównie na wkuwaniu formułek i korzystaniu ze słownika, więc nawet do tego niezbyt się nadawała. Nie biorę ze sobą słownika i tabelki odmian łacińskich, kiedy idę coś zwiedzać. Co zapamiętałam, to fajnie wiedzieć, ale większość zapomniałam.

karina260992
01-20-2014, 15:16
Uważam, że jako filolog powinno się przejść przez kurs łaciny. Jest to podstawa języków. Oczywiście kształci i rozwija pamięć itp. Można dostrzec zależności, które występują w językach obcych, i poznać podstawę językową. Miałam łacinę przez rok na studiach i w sumie dużo się nie pamięta bez praktykowania języka. W sumie jest to wiedza krótkiego metrażu w moim przypadku, ale kto wie, może akurat pomogła i rozwinęła moją naukę języków obcych.

agat91
01-25-2014, 10:47
Uczyłam się łaciny przez rok i nie wspominam tego dobrze... Niestety był to przedmiot obowiązkowy na moim kierunku studiów. Na początku cieszyłam się, że poznam ten język, zwłaszcza że w obecnych czasach naprawdę mało ludzi potrafi się nim posługiwać. Poza tym moja prowadząca powiedziała, że wiele słów angielskich wywodzi się z łaciny i dlatego poznanie jej może okazać się bardzo przydatne. Przez rok uczono mnie gramatyki tego języka, jednak nie uczono mnie znaczeń słów. Umiałam zatem odmieniać przez przypadki, rozróżniać deklinacje itp., ale nie miałam zielonego pojęcia, co oznacza słowo, które odmieniam. Tak więc po roku nauki muszę stwierdzić, że nie potrafię nic powiedzieć w tym języku (no może poza kilkoma znanymi łacińskimi sentencjami, które znałam już wcześniej :)). Ten język nie jest łatwy i dlatego podziwiam osoby, które go opanowały.

U mnie było podobnie - miałam obowiązkową łacinę na studiach przez rok. I podobnie jak Ty - uczyłam się prawie wyłącznie gramatyki. Ale wydaje mi się, że nie ma się co dziwić - w końcu to język wymarły, więc wyrażenia potrzebne np. do "dialogu u lekarza" byłyby raczej zbędne. :D Chodzi właśnie bardziej o dostrzeżenie pewnych przekształceń, uświadomienie sobie, że łacina jest źródłem wielu słów istniejących w później powstałych językach.

zzaszyby
01-25-2014, 12:00
U mnie było podobnie - miałam obowiązkową łacinę na studiach przez rok. I podobnie jak Ty - uczyłam się prawie wyłącznie gramatyki. Ale wydaje mi się, że nie ma się co dziwić - w końcu to język wymarły, więc wyrażenia potrzebne np. do "dialogu u lekarza" byłyby raczej zbędne :D Chodzi właśnie bardziej o dostrzeżenie pewnych przekształceń, uświadomienie sobie, że łacina jest źródłem wielu słów istniejących w później powstałych językach.

Miałem dokładnie tak samo, tyle że moja "przygoda" z łaciną trwała pół roku. Wydaje mi się, że problem tkwił w nauczycielce, która średnio tłumaczyła. Na koniec semestru pisaliśmy kolokwium i udało mi się napisać na 4, ale nie wspominam tego przedmiotu dobrze, bo bardzo się stresowałem przed każdymi zajęciami.

dzebs
01-25-2014, 12:48
Jak większość osób tutaj, uczyłam się łaciny jeden semestr na pierwszym roku studiów. Mimo że, fakt, było stresująco, bo na każdych zajęciach było odpytywanie, to dość miło wspominam zajęcia. Nie było moim zdaniem tak źle. To dziwne, bo znajomi z wyższego roku opowiadali jaka ta kobieta jest straszna. Nie wiem, czy ona się zmieniła, czy ja miałam do tego inne nastawienie. Co prawda z zajęć już praktycznie nic nie pamiętam, ale ciekawie było się uczyć sentencji. Co jak co, ale niektóre rzeczy po prostu lepiej, ładniej brzmią po łacinie niż po polsku czy nawet angielsku. :D

agat91
01-26-2014, 13:13
My w czasie zajęć z łaciny od czasu do czasu śpiewaliśmy piosenki w tym języku. :D

juki
01-27-2014, 02:42
Ja akurat naukę łaciny wspominam dosyć traumatycznie i chociaż wiem, że bardzo przydaje się podczas nauki innych języków obcych, to za nic nie chciałabym do niej wrócić. 3 lata w liceum i rok na studiach to zdecydowanie coś, czego nie wspominam zbyt miło. ;-)

Igor101AD
01-27-2014, 14:41
Podobnie jak juki, męczyłem się z łaciną już w liceum, gdzie nauczycielka wierzyła, że jest to jeden z najważniejszych przedmiotów. Przyjemnie nie było, ale za to na lektoracie na studiach dało się wytrzymać, ponieważ trafiłem na wykładowcę z sercem. :p. Ogólnie nie wspominam nauki łaciny zbyt dobrze.

olga.saw
01-27-2014, 15:01
Ja łacinę miałam na studiach italianistycznych, więc uważam ją za całkiem przydatną, bezpośrednio chociażby do nauki historii języka. :)

katarzyna2525
01-30-2014, 23:35
Uczyłam się łaciny na studiach, co prawda krótko, bo jeden semestr. Myślę, że to było przydatne doświadczenie, bo teraz rozumiem etymologię różnych słów w językach, których się uczę. Żałuję jedynie, że mieliśmy niezbyt dobrą nauczycielkę. Miała bardzo obojętne podejście do przedmiotu i uczyła znacznie więcej gramatyki niż słownictwa. Po co?

Dianna2889
01-31-2014, 10:13
Ze swojej strony muszę przyznać że łacina była dla mnie niezwykle ciekawym językiem. Uczyłam się jej przez rok i sprawiało mi to wielką przyjemność.

felix37
02-01-2014, 11:23
Łacina pomogła mi uporządkować sobie całą wiedzę gramatyczną. Miałem wspaniałą nauczycielkę, która umiała tak przeczytać dzieła starożytnych po łacinie, że brzmiało to jak jakaś rytualna inkantacja ;)

KasiaP
02-07-2014, 21:22
Ja skończyłam romanistykę - bez łaciny (bo jakoś dziwnie pominięto ją w naszym planie studiów). I szczerze mówiąc bardzo żałuję, że nie miałam z nią styczności. A już w ogóle gramatyka historyczna francuskiego bez podstaw łaciny była bardzo zabawna...

Ninnananna8
02-08-2014, 13:42
Moją dwuletnią naukę łaciny źle wspominam, mimo że nauczycielkę miałam świetną. Za dużo gramatyki w tym języku i brak możliwości, żeby poćwiczyć. Nie potrafiłam znaleźć w sobie motywacji do nauki języka, o którym wiedziałam, że do niczego mi się nie przyda. Jedyne, co pamiętam, to różne sentencje i klika zdań z czytanek w podręczniku. I tyle na razie mi wystarcza. :D

Vashtiuk81
02-12-2014, 15:11
Przyznam szczerze, że ten język jest bardzo trudny do nauki. Trzeba się skupiać na gramatyce i zapomina się o akcentach i wymowie. Uczyłam się go przez rok i w sumie było to miłe doświadczenie.

malew
02-20-2014, 17:11
Łaciny uczyłam się tylko jeden semestr, na studiach. Nie wspominam tego mile, do dziś już praktycznie niczego nie pamiętam. Jedynie podstawy łaciny, sentencje i terminy specjalistyczne (np. z zakresu językoznawstwa), które poznałam "mimochodem", nie na zajęciach, lecz czytając jakieś publikacje itp., okazały się przydatne w nauce języka obcego. Być może sprawa wygląda inaczej w wypadku języków romańskich - tu łacina może rzeczywiście stanowić solidny fundament i warunek sine qua non :)

eunpl97
02-24-2014, 11:57
Ja również miałam łacinę na studiach bo przez rok studiowałam administrację - co okazało się być nie moją bajką. Ale łacinę wspominam dobrze.

Gosik
04-14-2014, 06:48
Z łaciną po raz pierwszy w życiu zetknęłam się w liceum i na tyle ten język wraz z kulturą antyczną mnie zaciekawił, że zdecydowałam się studiować filologię klasyczną. Po wyborze specjalizacji pedagogicznej prowadziłam zajęcia z łaciny w dwóch liceach (w tym w jednym z wykładowym hiszpańskim). Towarzyszące temu uczucie bycia nauczycielem znienawidzonego przez wszystkich języka nie należało do najprzyjemniejszych. Łacina nie ma najłatwiejszej fleksji (choć w porównaniu z fleksją greki starożytnej to pikuś :)), a w składni kieruje się też swoimi zasadami. Jednak znienawidzone przez wszystkich łacińskie końcówki deklinacyjne i koniugacyjne czymże się różnią się od końcówek z języków nowożytnych posiadających odmianę przez osoby i przypadki? I jedne, i drugie należy wkuć. Różnica tkwi jednak w ich utrwalaniu - głównie poprzez aktywne formy mówienia i pisania. Po łacinie też się da, tylko przy jej trudnej składni proszę sobie wyobrazić, jakże wielkim koszmarem byłaby jej nauka wówczas! Wszyscy, którzy źle wspominają naukę łaciny, niech dziękują bogom, że ograniczała się ona tylko do prostych sentencji łacińskich. :) Czy warto uczyć się języka martwego? Tak, ze względu na jego wartość etymologiczną. Jeśli nie potrafimy jej dostrzec, to świadczy to tylko o tym, że łaciny nie znamy. Trudno sobie wyobrazić, by rzeczy nam obce były nam przydatne.

Ofela
04-20-2014, 20:03
Musiałam się uczyć już w liceum i tak dalej uczę się już na drugich studiach... czy też bardziej w tej chwili już tylko tłumaczę. Ale wydaje mi się, że każdy filolog powinien znać łacinę, chociaż podstawy. Sama akurat nie jestem filologiem. :P

aleksandrakrolasik
05-05-2014, 17:11
Jak ktoś ma takie hobby, to może się uczyć. Według mnie nauka tego języka nie pomaga w przyswojeniu języków romańskich. Każdy ma swoje podejście, ja uważam, że jest to niepraktyczne i warto się uczyć, jeśli faktycznie "kręci" cię sama nauka. Z pewnością poznawanie wielu języków z danej rodziny poszerza wiedzę. Zależy po prostu, co chcesz osiągnąć.

joanna_k
05-14-2014, 23:19
Uważam, że znajomość (nawet tylko pobieżna) łaciny jest najcenniejszą rzeczą, jaką osoba studiująca języki może posiadać. Niesamowicie pomaga. Ja uczyłam się jej jeszcze w liceum i szczerze jej nienawidziłam. Ale po liceum, idąc na studia, dostałam lektorat z francuskiego. Nikt z mojej grupy wcześniej się go nie uczył, więc zaczęliśmy od podstaw. Pamiętam, jak wszyscy narzekali na ten francuski: jaki to straszny język, jak ciężko go zrozumieć etc. A dla mnie wszystko było bardzo logiczne i układało się w jedną całość. Myślę, że właśnie jest to zasługa tej łaciny z liceum. Wszyscy powinni się jej uczyć, choćby nawet bardzo podstawowej.

nten
05-19-2014, 01:57
Niestety nie uczono nas łaciny w szkole, ale z różną intensywnością uczę się jej od kilku lat samodzielnie. Łacina jest bardzo pomocna przy nauce języków, a także ogólnie w życiu (poprawia pamięć, a gdy ma się do czynienia z tekstami naukowymi, również zdolność rozumienia tekstu). Z języków, z którymi miałem styczność, to najbardziej pomaga przy nauce angielskiego. Przy niemieckim jej wpływ jest już nieco mniejszy, choć nadal pozostaje ogromny. Przy rosyjskim pomaga również, bo łacina pomaga także przy nauce języków, które wydają się być w niewielkim stopniu na niej oparte (to tylko złudzenie, tak jak w polskim - bardzo dużo słów, które wydają się bardzo słowiańskie jest tak naprawdę kalkami z łaciny). Dzięki łacinie możemy znacznie głębiej wniknąć w inne języki obce, a także odkrywamy mnóstwo rzeczy dotyczących samego języka polskiego, których dotychczas nie zauważaliśmy, i to jest przyjemne.

magrosia
05-26-2014, 19:29
Ja uczyłam się łaciny "z przymusu" na studiach, jako uzupełnienie na filologii. Z początku nie rozumiałam, po co mi to, a z czasem pojęłam, że łacina to podstawa języków. Wiele słów jest zaczerpniętych z łaciny. Co więcej, w dzisiejszych czasach nadal używa się łacińskich powiedzeń, zwrotów, słówek, tak więc warto mieć choćby podstawową wiedzę z zakresu łaciny.

Katja
06-26-2014, 19:08
Dlaczego warto? Bo to część naszego dziedzictwa kulturowego.

jolantao
06-27-2014, 11:10
Ja zaczęłam trochę od końca bo wcześniej uczyłam się angielskiego i włoskiego, a łacinę zaczęłam poznawać dopiero niedawno na studiach filologicznych i muszę powiedzieć, że wydaje mi się trudna. Znajomość włoskiego czy angielskiego nie pomaga mi za bardzo w nauce łaciny. Widocznie w tę stronę to tak nie działa. ;-) A czy przyda mi się to w życiu, hmm... myślę, że zawsze warto wiedzieć więcej niż mniej.

Fidai
06-29-2014, 15:35
Nie mam nic przeciwko łacinie, aczkolwiek nie miałam z nią styczności przed studiami, a i na nich dość pobieżnie - jedynie semestr, a więc łacina mocno w pigułce. Ogólnie uważam to za ciekawy dodatek, ale po zakończeniu zajęć nie szukałam sobie sama informacji o tym języku. :) Mimo wszystko uważam, że dobrze jest co nieco wiedzieć.

mariakupiec
06-29-2014, 21:24
Miałam dużo i zdecydowanie za dużo łaciny. Uważam, że z praktycznej strony (jeśli nie chce ktoś tłumaczyć z łaciny) jest to strata czasu. Warto poznać podstawy dla uzupełnienia kształcenia lub czegoś w stylu "świadomości filologa". Zwłaszcza jeśli zamierza się uczyć języka romańskiego, dobrze być świadomym, że to właśnie łacina jest podstawą, ale nie jest to na pewno niezbędne.

vampire17
07-01-2014, 12:10
Znajomość podstaw łaciny jest przydatna ze względu na to, że większość języków europejskich z niej czerpała, co pozwala lepiej je zrozumieć. Poza tym w niektórych dziedzinach jest ona nadal używana. Jednak uważam, że uczenie się jej jak języka obcego jest bez sensu, bo w końcu już się go nie używa jako języka właściwego, tylko jako takie uzupełnienie.

lytta
07-01-2014, 12:35
Ja również miałam tylko jeden semestr łaciny. Jeśli chodzi o słownictwo, to jest absolutnie cudowna, ale jeśli chodzi o gramatykę, to już niestety znacznie mniej. Szkoda, że było tak mało słówek, które akurat często w wielu językach są podobne i w życiu oraz nauce innych języków dosyć przydatne.

Luspea
07-01-2014, 13:37
Łacina faktycznie pomogła mi w późniejszej nauce hiszpańskiego, ale tylko tym, że mają podobne mechanizmy. Generalnie myślę, że fajnie jest znać jakieś przysłowia/powiedzenia łacińskie, bo wtedy się mądrze brzmi, ale język sam w sobie za bardzo przydatny nie jest.

mariza
07-08-2014, 11:56
Łaciny nie znam, ale nauka tego języka jest jednym z moich marzeń. Uważam, że ten język jest piękny i warto znać chociaż jego podstawy, natomiast przydatny raczej nie jest, przynajmniej w moim odczuciu.

piotr.sabacinski
07-14-2014, 01:17
Mam wrażenie, że dobrze znać łacińskie (ale i greckie) słówka, bo sporo bardziej skomplikowanego słownictwa mniej lub bardziej bezpośrednio wywodzi się od jednego z tych dwóch języków. Wydaje mi się, że wzbogaca to nasz język polski oraz nasze rozumienie europejskich języków obcych.

Katja
07-15-2014, 13:41
Na pewno dobrze by było znać przynajmniej zasady wymowy. Żeby nie było takich kwiatków jak aqua "akła", czy canis przez "c".

mj914
07-21-2014, 14:41
Osobiście nie uczyłam się łaciny, jednak kuzynka miała ją zarówno w szkole średniej, jak i później na studiach. Jej zdaniem to nie był stracony czas, gdyż miała dużo łatwiej, gdy zaczęła się uczyć włoskiego, który właśnie z łaciny pochodzi. Podobno gramatyka bardzo się pokrywa. :)

wielmart
07-21-2014, 15:48
Znajomość łaciny może faktycznie w czymś pomóc, choć wydaje mi się, że jej nauka okupiona jest znacznie większym wysiłkiem niż znalezienie alternatywnego sposobu na rozwiązanie problemu. Nie bez powodu jest to język "wymarły".

majka3232
07-28-2014, 19:17
Uczyłam się łaciny w liceum przez trzy lata. Na pewno łacina przydaje się tym, którzy mają zamiar uczyć się języków romańskich. Osobiście uczę się hiszpańskiego i łacina pomogła mi w zapamiętywaniu słówek.

Medea
09-24-2014, 23:37
Myślę, że nie bez powodu nauka łaciny była kiedyś regularnym przedmiotem dla wszystkich. Dużo reguł gramatycznych pomaga ćwiczyć pamięć, a budowa zdania i jego tłumaczenie uczy logicznego myślenia. Mnie osobiście znajomość łaciny bardzo pomogła, bo bez znajomości hiszpańskiego czy francuskiego czytam i rozumiem teksty w tych językach

Dorcik
10-06-2014, 20:38
Zdecydowanie zgadzam się z przedmówcą. Mnie łacina pomogła w nauce hiszpańskiego oraz włoskiego, a także wyćwiczyła w logicznym myśleniu.
Poza tym jako ciekawostkę dodam, iż osoby wyznania katolickiego w dalszym ciągu mogą uczęszczać na mszę w rycie trydenckim, podczas której wszystkie modlitwy są właśnie w języku łacińskim.

Jakub Ł
10-07-2014, 12:54
Uczyłem się łaciny w liceum - gdybym mógł wybierać, raczej nie zdecydowałbym się na to ponownie, tylko wybrał jakiś język, którym jednak ktoś dziś mówi. ;) Jeśli chodzi o języki antyczne, to dziś żywię dużo więcej sympatii do greckiego (który naturalnie nie brzmi dziś identycznie jak 2000 lat temu).

idiosyncrasy
10-07-2014, 14:50
Jak poszłam do liceum, skorzystałam z możliwości nauki łaciny, choć- z obecnej perspektywy - właściwie nie miałam chyba wówczas konkretnego w tym celu. Po prostu cechowało mnie ogólne zamiłowanie do nauki języków obcych i stwierdziłam, że nigdy nie wiadomo, czy kiedyś taka wiedza mi się nie przyda. Pamiętam, że w grupie nie było wielu osób. Większość moich kolegów rozważała studia medyczne, więc łacina była czymś wręcz nieodzownym. Dla mnie łacina okazała się przydatna w nauce języka francuskiego. Nie da się też ukryć, że w końcu łacina jest matką wszystkich języków. Gdzieś tam zawsze można sobie dopomóc poprzez analogię w zrozumieniu niektórych językowych niuansów.

malenstwo1511
10-07-2014, 21:53
Zgadzam się z moim przedmówcą, im więcej języków umiemy, tym szybciej uczymy się kolejnego języka. Po pewnym czasie przestaje mieć znaczenie, jaki dokładnie to język, a w tych czasach angielski plus drugi język obcy to jakby obowiązek w CV, więc czemu trzecim językiem obcym nie miałaby być właśnie łacina. :)

magdajanicka
10-07-2014, 22:00
Ja uczyłam się łaciny w liceum. Uważam, że nie był to stracony czas, ponieważ poznałam podstawy wymowy, co czasem się przydaje w życiu, tym bardziej, że nawet w dzisiejszych czasach często używa się różnych łacińskich sentencji. :)

cichy120
10-08-2014, 18:24
więc czemu trzecim językiem obcym nie miałaby być właśnie łacina. :)

Jakkolwiek trudno jest znaleźć kogoś ze znajomością łaciny, to i tak szczerze wątpię, by pracodawcy uznawali ją za atut. Jakoś nie widzę dużego zapotrzebowania na tłumaczenie z łaciny na cokolwiek innego.

Jedyny bonus z mojego lektoratu to fakt, że w końcu nauczyłem się poprawnie wymawiać łacińskie słowa. Nie lubię mordować języka, nieważne jak martwy już jest.

KatarzynaKK
10-17-2014, 23:25
Dlaczego warto uczyć się łaciny? Dzięki niej możemy bardzo rozszerzyć naszą wiedzę, chociażby z historii. Samodzielne odczytanie tekstu z zabytkowej tablicy - bezcenne. :)

mabogacka
03-21-2016, 13:31
Męczyłam się z tym strasznym językiem przez 2 lata, za każdym razem ucząc się w kółko tego samego. Głównie dlatego że czegokolwiek się nauczyłam (mówię tu o odmianie itd.), to od razu z głowy wypadało i trzeba się było uczyć tego na nowo. Na myśl o deklinacjach i koniugacjach mam dreszcze i ciarki. Zasady wymowy i jakieś najbardziej popularne sekwencje to chyba jedyne, co wydaje mi się przydatne z tego języka. Wszelką gramatykę i tak się zapomina prędzej czy później, a o konwersacjach w tym języku to w ogóle nie ma mowy. Miło za to wspominam tłumaczenie tekstów, z książką i słownikiem można sobie potłumaczyć ciekawe rzeczy. Według mnie to o wiele lepsze niż kucie odmian w tysiącach różnych czasów i trybów.

videocompiler
03-21-2016, 13:34
Męczyłam się z tym strasznym językiem przez 2 lata, za każdym razem ucząc się w kółko tego samego. Głównie dlatego, że coklwiek się nauczyłam, mówię tu o odmianach itd, to od razu z głowy wypadało i trzeba się było uczyć tego na nowo. Na myśl o deklinacjach i koniugacjach mam dreszcze i ciarki. Zasady wymowy i jakieś najbardziej popularne sekwencje to chyba jedyne co wydaje mi się przydatne z tego języka. Wszelką gramatykę i tak się zapomina prędzej czy później, a o konwersacjach w tym języku to w ogóle nie ma mowy. Miło za to wspominam tlumaczenia tekstów, z książką i słownikiem można sobie potłumaczyć ciekawe rzeczy. Wg mnie to o wiele lepsze niż kucie odmian w tysiącach różnych czasów i trybów.

Nie jestem sam, jak miło! Najnudniejszy przedmiot na studiach, wałkowanie setek zadań, tabel i tekstów tylko po to, żeby zaliczyć je na kolokwium i o nich zapomnieć.

Syrinks
03-25-2016, 12:19
Uczyłam się łaciny na studiach archeologicznych, która w związku z wyborem specjalizacji pepirologiczno-epigraficznej była niezbędna. Łacina pomogła mi też w nauce języków romańskich.

klazaj
04-03-2016, 21:18
Niektórzy ludzie uważają, że warto uczyć się łaciny ze względu na języki romańskie. Podobno, po nauce łaciny, można zauważyć podobieństwa między tymi językami i, co za tym idzie, szybciej można się ich nauczyć.

Tidutidu
04-03-2016, 21:42
Łacina zawsze jest dobra, jeśli chce się pracować nad tekstami akademickimi, zwłaszcza jeśli chodzi o medycynę, bo tam szasta się tym językiem na lewo i prawo. No i jak już wielokrotnie wspomniano, przy językach romańskich.

Kealm
04-13-2016, 00:18
Znać jeden język więcej to lepiej niż język mniej, a łacina razem z greką okazują się bardzo przydatne w nauce innych języków obcych, szczególnie jeśli ktoś szybko łapie słówka przez zapoznanie się z ich etymologią. Więc nawet jeśli łaciny uczyłam się dlatego, że był to obowiązkowy przedmiot na studiach, to nie uważam tego za czas stracony, a wiedza, którą wtedy nabyłam, okazała się nie być bezużyteczna.

Marlena94
05-16-2016, 15:14
Ogólnie uważam, że bardzo pomocna nie jest, ale ułatwia naukę hiszpańskiego czy francuskiego. :)

laurajoanna
05-17-2016, 00:33
Na początku studiów licealnych, gdzie łacina była przedmiotem obowiązkowym, nie lubiłam jej. Natomiast jak zaczynałam się uczyć innych języków obcych, znalazłam podobieństwa do łaciny, zwłaszcza w systemie językowym i organizacji zdań.
Odmiana jest niezbędna w łacinie, więc jak spotykamy inne języki, w których rzeczownik się odmienia, zaraz rozumiemy sposób funkcjonowania tego języka. I to ułatwia naukę!

KamilaG
05-17-2016, 11:12
Miałam łacinę na 3 roku studiów. Myślę, że nauka łaciny bardzo się przydaje w globalnym spojrzeniu na język jako taki. Pomaga w nauce wielu języków, ale większy sens ma dla mnie wprowadzenie jej na początku, a nie już w trakcie nauki innych języków.

freeeelka
05-17-2016, 14:29
Również miałam łacinę na studiach. Mnie pomogła w nauce języków romańskich, ale też interesował mnie ten przedmiot ze względu na to, że analizowaliśmy jak język się zmieniał, jak ludzie upraszczali formy. Oczywiście wcale nie podobało mi się zapamiętywanie odmian, ale mieliśmy połączoną łacinę z kulturą antyczną, a prowadząca była naprawdę świetna. Tak czy siak uważam, że łacina to jednak ciekawostka, większość rzeczy z gramatyki już wypadła mi z głowy.

deum5
05-19-2016, 23:12
Ja osobiście myślę, że warto uczyć się łaciny choćby dla własnej ciekawości. Można wtedy zauważać ciekawe analogie w językach obcych, wspólne źródła pewnych słów. W tym kontekście przydatna może okazać się też greka.

papie
05-23-2016, 18:13
Uważam, że lepiej poświęcić czas na naukę innego języka lub na udoskonalenie swych umiejętności (w języku, który już znamy) niż uczyć się łaciny. Może i ułatwia ona naukę języków romańskich, jednak osobiście wolałabym znać nowy język (którego można używać na co dzień) niż język wymarły.

Lato
08-08-2016, 09:08
Uczyłam się łaciny w liceum i na studiach i nie żałuje - nauczyłam się wielu łacińskich sentencji, które pamiętam do dziś.

Rendaria544__
08-10-2016, 20:02
Uważam że uczenie się łaciny to po prostu ambitny plan, można się trochę pouczyć, jeżeli zamierza się iść w stronę języków romańskich albo jeśli naprawdę się chce. Czy warto, czy nie, to dla każdego osobista kwestia. Ja miałam w programie, dzięki nauczycielce było fajnie, ale nic poza tym.

joannakura
09-12-2016, 01:22
Zaczęłam naukę łaciny przy już dość dobrej znajomości języka angielskiego i trochę gorszej francuskiego z czystej ciekawości i fascynacji. Okazała się strzałem w dziesiątkę. Dzięki językowi łacińskiemu zrozumiałam wiele wcześniej poznanych mechanizmów i zasad, czym znacznie ułatwiłam sobie dalszą naukę. Bez łaciny jak bez ręki.

Jestem jednak w stanie zrozumieć niechęć wielu osób. Wprowadzenie na rok łaciny w trakcie studiów często sprowadza się do wkuwania sentencji, słówek czy odmian. A to, moim zdaniem, do niczego nie prowadzi. Filologom znacznie bardziej przydałyby się elementy gramatyki opisowej i baza leksykalna do wykorzystania w dalszej nauce. Niestety wykładowcy lektoratów wolą często pójść na łatwiznę i prowadzić zajęcia według jakiegoś zupełnie nieprzystosowanego podręcznika. Nic dziwnego, że tak wiele ludzi zraża się do tego języka.

aneczka3453
09-12-2016, 22:39
Według mnie warto się (na)uczyć łaciny tylko po to, by zrozumieć pochodzenie niektórych słówek angielskich czy hiszpańskich. Wtedy będzie łatwiej zapamiętać ich znaczenie.
Warto poznać łacinę, przecież kiedyś funkcjonowała globalnie, jak angielski w naszych czasach. :)

paulinas
09-19-2016, 16:56
Miałam łacinę w liceum i było to bolesne przeżycie, ale kiedy skończyłam szkołę, doceniłam wartość choćby podstawowej znajomości tego języka. Bardzo mi to pomogło przy rozumieniu języków obcych, pewnych zjawisk kultury, dzieł sztuki. Myślę, że warto było się pomęczyć. Choć z własnej woli pewnie w życiu nie zajęłabym się tym językiem.

karoka
09-24-2016, 14:12
Łaciny uczyłam się trzy lata w liceum i jeden semestr na studiach filologicznych. Znajomość podstaw tego języka ułatwiła mi naukę francuskiego i hiszpańskiego. Na zajęciach z gramatyki języka angielskiego również się przydała.

madeleine092
09-26-2016, 09:42
Myślę, że warto uczyć się łaciny, ponieważ wiele języków nieco na niej bazuje. Potem jest łatwiej zapamiętać konkretne słówka, jeśli skojarzymy je z łaciną.

salores
09-30-2016, 02:23
Hmmm, może żeby lepiej zrozumieć wątek w książce/filmie. Często właśnie tam używane są jakieś powiedzenia lub pojedyncze słówka.

kpawilowicz
10-02-2016, 11:38
W niektórych zawodach znajomość łaciny pomaga, np. w przypadku medycyny czy nauk biologicznych (nazwy systematyczne itd.), ale także w prawie (paremie łacińskie).

nrbt022
10-02-2016, 18:48
Łaciny uczyłem się, bo musiałem - wymóg na studiach. Jak się jednak później okazało, język ten jest podstawą dla innych języków, na przykład języka angielskiego i hiszpańskiego. Moim zdaniem jest to fajny dodatek, jeśli chodzi o historię języka.

Tomaszzajac14
10-07-2016, 23:24
Jeśli chodzi o mnie, to łacina nauczyła mnie dosyć skutecznie podstawowych mechanizmów rządzących językami. Ponadto cenię ją za klarowność przekazu, chociaż niektóre konstrukcje nie należą do najłatwiejszych.

aivalarr
10-08-2016, 16:03
Znam podstawy łaciny i są przydatne do nauki innych języków. Nie mam jednak ochoty uczyć się tego języka na bardziej zaawansowanym poziomie, bo zwyczajnie nie będę go używać.

justys33
12-06-2016, 11:27
Ja miałam łacinę przez rok na studiach. Poza znajomością kilkunastu skrótów i sentencji, nie pamiętam nic. Nauczył mnie ten język jednego - logicznego myślenia. Łacina jest językiem dla mnie bardzo poukładanym i odmiana słów czy tłumaczenie tekstów wymaga właśnie logicznego myślenia. Drugim tak "logicznym" językiem jest dla mnie niemiecki.

Aleksa94
12-06-2016, 14:55
Łacina jest bardzo pomocna w rozumieniu języków, które wiele z niej zaczerpnęły. Chociaż czasem to np. język angielski pomaga mi w zrozumieniu łaciny, gdyż najpierw poznaję jakieś słowo właśnie w angielskim.

ghoul23
12-07-2016, 02:14
Miałem tę nieprzyjemność uczyć się łaciny rok. W tym, jako jedno z zaliczeń, około 50 przysłów do wykucia, nie pamiętam już żadnego z nich.
Jeśli ktoś ma potrzebę, np. w związku z zawodem (ale ile jeszcze takich zawodów jest?) - jak najbardziej. Ale uczenie się tego dla samego faktu - nie ma większego sensu. Lepiej wykorzystać czas na naukę języka bardziej współczesnego.

Ja92
01-28-2018, 22:40
Uczyłam się łaciny przez 1,5 roku i uważam, że pomaga w nauce języków - zwłaszcza kilku równolegle. Na początku jest trudno, bo wszystko się miesza, ale w późniejszych etapach nauki te podobieństwa pomagają. Co więcej, niektóre skróty, słowa i sentencje po prostu wypada znać. Poza tym uwielbiam czytać łacińskie napisy podczas zwiedzania. :)

jakubgrzeszczak2
02-02-2018, 22:16
Swoją drogą, to łacina jest już stopniowo wypierana nawet ze studiów medycznych, z tego, co się orientuję. Myślicie, że w końcu całkiem się od niej odejdzie czy wciąż gdzieś będzie wciskana?

eani
02-09-2018, 16:45
Też za bardzo nie widzę sensu, a podstawy łaciny w różnych szkołach miałam trzy razy. To, co jest w programie przeciętnej szkoły czy uczelni, nie ma żadnego praktycznego zastosowania, nie zostaje w głowie, tylko odbiera czas na naukę czegoś bardziej pożytecznego. Ot, taki zapychacz programu.

mDominika
02-11-2018, 09:52
Nie zgadzam się z częścią przedmówców - myślę, że łacina jest bardzo ważna, również pod względem praktycznym. Jako bardzo logiczny język uczy myślenia, które przydaje się poźniej w nauce innych.

jakubgrzeszczak2
02-11-2018, 20:42
Nie zgadzam się z częścią przedmówców - myślę, że łacina jest bardzo ważna, również pod względem praktycznym. Jako bardzo logiczny język uczy myślenia, które przydaje się poźniej w nauce innych.

Nie uważasz, że lepiej poświęcić ten czas na naukę rzeczywiście używanego języka?

bfree
02-14-2018, 11:54
Dziwne podejście przede wszystkim u osób uczących się języków obcych i tłumaczy. Jeśli wyeliminujemy wykorzystywane pojęcia z łaciny używane w nauczaniu języków obcych... Najgorzej będzie z językiem angielskim, bo ten ma tylko zapożyczenia: co wtedy powiemy na verb (https://en.wikipedia.org/wiki/Verb) czy noun (https://en.wikipedia.org/wiki/Noun)? Czy używane w innych językach femininum, maskulinum, imperfect, perfect, koniugacja, deklinacja? ("Imperfect" comes from the Latin imperfectus "unfinished").
Najdziwniejsze jest to, że - jak podejrzewam - wypowiadają się na temat łaciny osoby, które jej nie znają, a przez to nie wiedzą, gdzie jest stosowana. Język angielski ma procentowo (porównując inne języki nowożytne) najwięcej zapożyczeń z łaciny, np. memory - łac. memoria (przy czym warto wiedzieć, że z greki mneme -> tu mamy mnemotechniki).

Clarke
02-16-2018, 14:02
Nie wspominam dobrze nauki łaciny z okresu studiów. Przedmiot, który jest mało przydatny (przynajmniej dla mnie), wielce chwalony przez profesorów, jednakże do niczego go dziś nie używam.

jakubgrzeszczak2
02-20-2018, 01:40
Dziwne podejście przede wszystkim u osób uczących się języków obcych i tłumaczy. Jeśli wyeliminujemy wykorzystywane pojęcia z łaciny używane w nauczaniu języków obcych... Najgorzej będzie z językiem angielskim, bo ten ma tylko zapożyczenia: co wtedy powiemy na verb (https://en.wikipedia.org/wiki/Verb) czy noun (https://en.wikipedia.org/wiki/Noun)? Czy używane w innych językach femininum, maskulinum, imperfect, perfect, koniugacja, deklinacja? ("Imperfect" comes from the Latin imperfectus "unfinished").


Trochę nie rozumiem. Czy ktoś tu powiedział, że powinno się wyrzucić z języków to, co pochodzi z łaciny? Myślałem, że temat dotyczy sensu nauki łaciny jako takiej, a nie jej oczywistych wpływów na języki obce.

Najdziwniejsze jest to, że - jak podejrzewam - wypowiadają się na temat łaciny osoby, które jest nie znają, a przez to nie wiedzą, gdzie jest stosowana. Język angielski ma procentowo (porównując inne języki nowożytne) najwięcej zapożyczeń z łaciny.

Nie znam za grosz łaciny i nie mam problemów w nauce angielskiego ani hiszpańskiego. Łacina jest przydatna mi tylko dlatego, że wiele słów w obu językach jest podobnych, bo pochodzą właśnie z łaciny (imply, implicar, a i polskie implikować). Jednak by to zauważyć, nie potrzebuję uczyć się martwego języka. :)

bfree
02-20-2018, 20:06
No to dochodzimy do wniosku, że nie ma łaciny jako takiej. (Zwrot "jako taki" - jest identyczny w języku polskim i sanskrycie). A przez to także łacina nie jest martwym językiem. Jest używana we wszystkich językach nowożytnych. A nawet więcej, bo praktycznie wszystkie języki specjalistyczne korzystają z jej terminologii - przykładowo: 'kompresować pliki', "kompresor"; "kompilacja", "kompilator". Nie tylko w dziedzinach technicznych, prawnicy uczą się prawa rzymskiego, biolodzy, chemicy, lekarze, analitycy...

Nie chodzi tylko o słownictwo. Składnia, morfologia, deklinacje. Tu akurat hiszpański i angielski wyglądają bardzo słabo (angielski nie ma rodzajów gramatycznych poza he/she/it i rodzajników poza nieokreślonym 'a' i określonym 'the' dla wszystkich rodzajów, hiszpański dwa rodzaje (tylko dwa rodzajniki)). Portugalski w tym zestawieniu jest najbardziej zaawansowany (bo już trzy rodzajniki). Ale w porównaniu z językami słowiańskimi... prawie nie ma czego porównywać. Polski ma 7 rodzajów gramatycznych. Bo są rozróżniane osoby (3 rodzaje), istoty ożywione (kolejne dwa) i nieożywione (następne dwa). Dorzućmy 7 przypadków! Więcej niż w łacinie. Dochodzi deklinacja. Zmiana przypadku gramatycznego w przeczeniach. Zmiana formy liczby mnogiej. Pozostałości liczby podwójnej w języku polskim i liczba mnoga. (Mam dwie córki. Ale pięć córek.) Samo badanie języka polskiego - już w tym aspekcie nie ma dobrego odniesienia dla języka polskiego w stosunku do pozostałych języków nowożytnych. Wszystkie pozostałe są bardzo mocno zredukowane w porównaniu z polskim. I w tym aspekcie warto porównać polski z łaciną. I zadać sobie pytanie. Jak to możliwe, że jest bardziej zaawansowany od niej? Czy znamy inne przypadki, aby powstał jakiś inny język z takim stopniem zaawansowania struktur morfologicznych i gramatycznych? Co to oznacza? Dlaczego język staropolski jest tak podobny do islandzkiego i sanskrytu? Z języka polskiego pochodzi bardzo dużo zapożyczeń, a mimo tego większość osób nie ma o tym pojęcia:
grób - niem. das Grab, szw. grav, ang. grave [ze zmianą wymowy] - łac. sepulcrum
wilk [Staropol. wolk, miękkie l] - niem. Wolf, szw. varg, ang. wolf - łac. lupus
słońce [staropols. sonce] - niem Sonne, szw. sol, ang. sun - łac. sol (nazwa szwedzka pochodzi z łaciny, angielski i niemiecki odpowiednik ze staropolskiego). Kolejny aspekt, gdzie znajomość łaciny poszerza horyzonty - poznanie języka polskiego. A to jest zadanie każdej osoby, która uczy się języków obcych.

julaszam
02-21-2018, 12:25
Łacina jest jedynie polecana osobom, które studiują filologię języków, które mają jakikolwiek związek z łaciną bądź studiują medycynę, to wiadomo, że warto znać. Ale nie widzę absolutnie żadnej potrzeby nauki języka martwego na perfect. Po co? Podstawy tak, bo poznamy, skąd się wzięła deklinacja, milion zbędnych czasów itd. Miałam na studiach przez rok czasu i nie polecam.

jakubgrzeszczak2
02-21-2018, 14:20
A przez to także łacina nie jest martwym językiem! Jest używana we wszystkich językach nowożytnych. A nawet więcej, bo praktycznie wszystkie języki specjalistyczne korzystają z jej terminologii - przykład 'kompresować pliki', 'kompresor'; 'kompilacja', 'kompilator'. Nie tylko w dziedzinach technicznych, prawnicy uczą się prawa rzymskiego, biolodzy, chemicy, lekarze, analitycy...


A łacina mimo to nie ma native speakerów i się nie rozwija. Odchodzi się od niej nawet w takich dziedzinach jak medycyna. Czy to nie jest definicja martwego języka?
Natomiast jej udział w językach nowożytnych jest oczywisty i nie podważyłem tego w żadnej części mojej wypowiedzi i zdaje sobie z tego sprawę chyba każdy.


Nie chodzi tylko o słownictwo. Składnia, morfologia, deklinacje. Tu akurat hiszpański i angielski wyglądają bardzo słabo *(angielski nie ma rodzajów gramatycznych poza he/she/it i rodzajników poza nieokreślonym 'a' i określonym 'the' dla wszystkich rodzajów, hiszpański dwa rodzaje (tylko dwa rodzajniki)). Portugalski w tym zestawieniu jest najbardziej zaawansowany (bo już trzy rodzajniki). Ale w porównaniu z językami słowiańskimi... prawie nie ma czego porównywać. Polski ma 7 rodzajów gramatycznych. Bo są rozróżniane osoby (3 rodzaje), istoty ożywione (kolejne dwa) i nieożywione (następne dwa). Dorzućmy 7 przypadków! Więcej niż w łacinie. Dochodzi deklinacja. Zmiana przypadku gramatycznego w przeczeniach. Zmiana formy liczby mnogiej. Pozostałości liczby podwójnej w języku polskim i liczba mnoga. (Mam dwie córki. Ale pięć córek.)

Samo badanie języka polskiego - już w tym aspekcie nie ma dobrego odniesienia dla języka polskiego w stosunku do pozostałych języków nowożytnych. Wszystkie pozostałe są bardzo mocno zredukowane w porównaniu z polskim. I w tym aspekcie warto porównać polski z łaciną. I zadać sobie pytanie. Jak to możliwe, że jest bardziej zaawansowany od niej. Czy znamy inne przypadki, aby powstał jakiś inny język z takim stopniem zaawansowania struktur morfologicznych i gramatycznych? Co to oznacza? Dlaczego język staropolski jest tak podobny do islandzkiego i sanskrytu? Z języka polskiego pochodzi bardzo dużo zapożyczeń, a mimo tego większość osób nie ma o tym pojęcia:
grób - niem. das Grab, szw. grav, ang. grave [ze zmianą wymowy] - łac. sepulcrum
wilk [Staropol. wolk, miękkie l] - niem. Wolf, szw. varg, ang. wolf - łac. lupus
słońce [staropols. sonce] - niem Sonne, szw. sol, ang. sun - łać. sol (nazwa szwedzka pochodzi z łaciny, angielski i niemiecki odpowiednik ze staropolskiego).


Przepraszam, ale to dalej nie argumentuje w żaden sposób sensowności poświęcania dziesiątek godzin na naukę łaciny, albo ja po prostu czegoś nie rozumiem.
Pochodzenie języka, jego zmiany, rozwój i różnice są bardzo ciekawym tematem. Przede wszystkim dla ludzi, którzy się językami zajmują, oczywiście, ale w wielu przypadkach powinno być ciekawostką i ewentualnym hobby. Czas, który spożytkowałbym na naukę łaciny nie przyniósłby mi tak naprawdę niczego, czego nie dałoby poświęcenie tego czasu na pracę nad językiem, który chcę poprawić.

Poza tym: język hiszpański posiada taką samą liczbę rodzajników jak język portugalski, albo ja jakoś źle sprawdzam. Choć uczyłem się krótką chwilę portugalskiego w przeszłości i nie przypominam sobie różnicy pod tym względem.

Kolejny aspekt, gdzie znajomość łaciny poszerza horyzonty - poznanie języka polskiego! A to jest zadanie każdej osoby, która uczy się języków obcych.

Pomaga w tym również oczytanie, zainteresowanie tematem i wiele innych czynników. Wówczas skupiamy się rzeczywiście na języku polskim, w takiej formie w jakiej obecnie funkcjonuje i w jakiej się go używa, a nie na języku, który w jakimś stopniu pomógł go ukształtować i na niego wpłynął.

gregory1992
02-24-2018, 17:56
Uczyłem się łaciny podczas lektoratu na studiach, wówczas była to katorga, ale po czasie widzę, jaka pożyteczna. Do tej pory podczas nauki języków wracam do łacińskich podstaw ze studiów.

mojanowa
02-24-2018, 20:47
Także miałam łacinę na studiach. Nie uważam, żeby była mi niezbędna, ale - jak twierdzą niektórzy - jest podstawą filologii. Warto mieć na pewno słownik na swojej półce. Może się przydać dla dodatkowej wiedzy, zrozumienia słowa, które ma korzenie w łacinie.

bfree
02-25-2018, 11:54
Pomaga w tym również oczytanie, zainteresowanie tematem i wiele innych czynników. Wówczas skupiamy się rzeczywiście na języku polskim, w takiej formie w jakiej obecnie funkcjonuje i w jakiej się go używa, a nie na języku, który w jakimś stopniu pomógł go ukształtować i na niego wpłynął.

Pełna zgoda, ale tylko pomaga. Jednakże znając podstawy wszystkich języków europejskich, nie rozwiążesz zagadki języka polskiego. Jego powstanie jest ogromną zagadką. Żaden język w Europie nie ma tak skomplikowanych struktur. Zagadką są zapożyczenia z języka polskiego m.in. do języka kurdyjskiego. Historia nie dostarcza niczego, co mogłoby być pomocne w rozwiązaniu tej zagadki, bo oficjalnie żadnych kontaktów nie było. Kurdowie to starożytny naród (w wielu tekstach opisywani jako Medowie). Od nich pochodzi m.in. arabskie określenie miasta (medina). Są bardzo bliskie związki kulturowe pomiędzy naszymi narodami, a nawet podobna historia (z tą różnicą, że rozbiorów Polski dokonało trzech sąsiadów, tereny Kurdów są okupowane przez czterech - Syria, Turcja, Irak i Iran). To właśnie na tamtych terenach są rodzimi użytkownicy (do niedawna też myślałem, że wymarłych języków) koptyjskiego, aramejskiego, chaldejskiego. Tamtejsi chrześcijanie nadal używają tych języków w kościołach. Na marginesie, warto sprawdzić np. modlitwę Ojcze Nasz, bo w oryginale ma zupełnie inny wydźwięk, link poniżej
https://www.youtube.com/watch?v=Bq_M4emcXbg

Jeszcze większą zagadką są związki kulturowe sięgające okresu przed przyjęciem chrztu przez Polskę, a narzuceniem islamu Kurdom (IX w.) i Persom (VII w.). Tutaj tylko dodam, że po persku Polska jest nadal określana jako Lahestan/Lehestan (w Afganistanie (Pasztu) już nie). Oznacza to, że to określenie na Polskę ma więcej niż 1000 lat! Z tego okresu mamy bardzo podobne słownictwo w polskim, kurdyjskim i perskim (liczebniki, np. po kurdyjsku pańćsat czelu szaść to pięćset czterdzieści sześć). Podobna kultura, pieśni, stroje ludowe, słownictwo: dżed - dziadek, zauża - żona, baran, myszk (mysz), baba (w wyniku islamu oznacza obecnie "ojciec" - babka to dżedda), az zanem (ja znam). I tu dochodzimy do języka staropolskiego i łaciny. Jaz to było ja. Po kurdyjsku jest obecnie az - po polsku ja. Obydwie formy wywodzą się od staropol. jaz.

A teraz łacina. Języka polskiego nie ma z czym porównać. Języki germańskie są dużo bardziej zredukowane. Tak samo romańskie (tu na uwagę zasługuje język rumuński, bo też ma bardzo duże, niewytłumaczalne podobieństwa z polskim). Pozostają inne języki słowiańskie, ale polski jest z nich wszystkich najbardziej zaawansowany (z wymową ą, ę, sz, cz, ś, ć, dz, dź, dż itp. i ich nagromadzeniem mają problemy nawet nasi sąsiedzi z krajów słowiańskich). Tutaj można porównać polski już praktycznie tylko z łaciną. I tutaj mamy kolejną zagadkę. Mimo, iż łacina sprawia tak dużo problemów w nauce, język polski jest od niej dużo bardziej skomplikowany! Więcej przypadków ma polski! Dużo bardziej skomplikowaną gramatykę. I w tym momencie, tylko przy nieznajomości łaciny, można uwierzyć na słowo, że język polski wywodzi się z łaciny. Tak mogą twierdzić tylko osoby, które nie znają łaciny (Polacy), albo osoby, które nie znają polskiego (obcokrajowcy). Jestem zdania, że łacina powinna być uczona w Polsce już w podstawówce, jak za dawnych lat (przedkomunistycznych). Jest ona bardzo ważna dla naszego języka - związki polskiego np. z językiem etruskim zauważyli już przed setkami lat polscy i rosyjscy językoznawcy. I co? I nic. Na obecny czas nie osiągamy takiego poziomu edukacyjnego jak przed zaborami czy w okresie międzywojennym, aby zająć się tymi tematami. Dodatkowo mamy obecnie dużo większe możliwości - np. języki komputerowe. Ukierunkujmy się na pisanie algorytmów opisujących język polski i łaciński. I wszystko może się wywrócić do góry nogami. Polski jest tak skomplikowany, że obecne języki programowania nie są w stanie sobie z nim poradzić. Jak to możliwe, że "małpy" wymyśliły tak skomplikowany język? Jeśli wyjdziemy z innego założenia, że polski wywodzi się z języków irańskich.... Wszystkie te języki są dużo prostsze od polskiego. Farsi nie ma rodzajów gramatycznych (tylko jeden rodzajnik "al", jak w arabskim). Wszystkie inne wskaźniki zmiany języków (polski jest najbardziej konserwatywny w Europie pod względem asymilacji zapożyczeń), redukcji składni/form gramatycznych (obecnie mówi się o zredukowaniu liczby podwójnej w polskim, ale jest ona zachowana w formach oczyma/oczami, rękoma/rękami i zmianie formy w liczbie mnogiej (dwieście, trzysta, pięćset, dwa kwiaty, pięć kwiatów, itd.). Może się okazać, że polski jest najstarszym językiem w Europie (i wówczas formy łacińskie, jak skrobać - scribere - niem. schreiben, wyryć - ang. write zostały zaczerpnięte ze staropolskiego). Wolański i etruskie runy!
Język wskazuje, że było coś przed okresem chrześcijańskim, ale w historii nie ma żadnego wsparcia... Np. staropolski zwyczaj Marzanna (marzec?) i Dziewanna (dziewczyna, dziewka - po persku dżawan, młodzieniec).

kost
03-30-2018, 14:35
Na pewno warto umieć czytać i rozumieć często używane zwroty. Sama się jej uczyłam jakiś czas.

scartissue2
03-31-2018, 19:31
Na pewno przy tłumaczeniach medycznych łacina może nam wiele pomóc, no i ogólnie przy samej medycynie, nie tylko tłumaczeniach.

ave
09-03-2018, 15:15
Najpierw nauczyłam się angielskiego i włoskiego, a dopiero na studiach miałam rok łaciny. Żałuję, że w takiej kolejności. Znajomość łaciny zdecydowanie ułatwia zrozumienie i naukę języków obcych. Polecam każdemu, a przy okazji zwiedzając, można bezbłędnie przeczytać napisy na zabytkach.

CHARLI22
09-25-2018, 11:24
Ten język miałam obowiązkowo w liceum, myślę, że warto, jest podstawą wielu języków nowożytnych.

KarolinaBM
10-04-2018, 11:54
Łacina okazuje się przydatna nawet przy czytaniu literatury pięknej. Czasem brak odnośników, a odrywanie się od lektury, żeby coś sprawdzić raczej rzadko wchodzi w grę.

AgaU
10-11-2018, 00:03
Podzielam opinie osób, które są zdania, że łacina nie pomaga w nauce języków obcych, a wręcz w nich przeszkadza. Miałam semestr (na szczęście tylko jeden) łaciny na studiach i mieszała mi się ona strasznie z hiszpańskim, przez co sam język hiszpański cierpiał. Wolałabym zdecydowanie poświęcić czas na naukę "żywego" języka, którego mogłabym używać.

nina12
10-30-2018, 20:53
Nie uważam, że warto, tzn. nie pomaga w nauce innych języków. Za to jako hobby fajnie jest się zawsze czegoś nauczyć ;) . Nie jest jednak specjalnie przydatna.

MartineZ
11-17-2018, 19:40
Moim skromnym zdaniem łacina jest super przydatna w dalszej nauce języków! Nauczyłam się, co z czego wynika, etymologii wielu słów z różnych języków, w tym z angielskiego! Dowiedziałam się także, jak wiele wyrazów w różnych językach pochodzi właśnie z łaciny. :) Poza tym myślę, że to świetny materiał na pasję dla "językofila". :D

joanmaj
11-25-2018, 17:35
Mam podobne doświadczenia jak część forumowiczów. Nauka łaciny nie pomagała mi w nauce innych języków, a wręcz odwrotnie - na studiach to znajomość angielskiego i włoskiego pomagała mi w nauce łaciny, która jest dla mnie językiem martwym. Jeśli kogoś pasjonuje łacina - czemu nie. Ale ja korzyści nie widzę.

najczak
12-16-2018, 13:09
Łaciny uczyłam się tylko przez rok, ale uważam, że jest bardzo pomocna przy nauce języków romańskich. Dzięki niej łatwiej wchodzą mi do głowy słówka z francuskiego i włoskiego, a także ich pisownia ma dla mnie dużo więcej sensu.

marcela
12-16-2018, 20:01
Mi akurat łacina bardzo się podobała. Jest dla mnie wyjątkowo logiczna i jakoś łatwo było mi się jej uczyć. Poza tym, moim zdaniem, przydaje się przy nauce innych języków. Przynajmniej mi się chociaż trochę przydała. Ale rozumiem, że nie każdy ma ochotę się jej uczyć i woli poświęcić czas na naukę języków nowożytnych. Kiedyś jeden z wykładowców powiedział nam, że oni też nie są zgodni w tej kwestii i co rok dyskutują, czy jednak zostawić łacinę, czy wyrzucić ją z programu. Ale na razie ma się całkiem dobrze. Panuje bowiem wśród nich przekonanie, że filolog powinien jednak mieć chociaż podstawowe pojęcie o łacinie, skoro od niej wywodzi się tyle języków.

kebula
12-22-2018, 15:23
Miałam łacinę przez 2 semestry i nic z niej nie wyniosłam oprócz zmarnowanego czasu.
Ale ja z kolei uczę się inaczej języków: nie mogę uczyć się języków z tej samej grupy językowej, bo podobieństwa bardziej mi szkodzą niż pomagają.

RoksanaCyjak
12-22-2018, 23:47
Łacina często pojawia się w medycynie, chociaż i w tej dziedzinie nauki zaczyna zanikać.

EwelinaNowak
12-26-2018, 12:41
Na studiach miałam przez rok łacinę i dzięki temu, że uczyłam się tam wielu słówek, teraz często mogę domyślić się znaczenia wyrazu w obcym języku, nawet jeśli go zupełnie nie znam.

BeataJach
01-19-2019, 14:58
Uczyłam się obowiązkowo łaciny w liceum i na studiach. Oprócz kilku zapamiętanych sentencji, niestety nic nie wyniosłam z nauki tego języka. Na studiach bohemistycznych także łacina nie okazała się przydatna.

PaulaP
03-13-2019, 16:55
Uważam, że łacina przydaje się przy nauce języków, szczególnie w przypadku języka włoskiego.
Jednak większość języków europejskich wywodzi się chociaż w niewielkim stopniu z łaciny, dlatego warto znać chociażby podstawy.
W języku angielskim często możemy się spotkać ze skrótami wywodzącymi się z łaciny jak np.:
-e.g. (exempli gratia) np.
-i.e.(id est) tj.
-ca (circa) approx
-cf (confer)-patrz
A nawet określenia godzin!
a.m.- ante meridiem- przed południem
p.m.- post meridiem- po południu.

Część słów używamy rownież na co dzień w języku polskim:
-sic (właśnie tak)
-PS. post scriptum- przy dopiskach w listach
-de facto- faktycznie
-vice versa- na odwrót

PaulaP
03-13-2019, 16:59
Studiuję lingwistykę stosowaną (język angielski, niemiecki, włoski) i niestety nie mam w programie łaciny. Żałuję, bo myślę, że mogłaby mi dużo pomóc przy nauce słownictwa.
Stawiam na naukę we własnym zakresie- głównie na podstawie łacińskich sentencji :)

MagdaKcz
03-13-2019, 19:18
Osobiście mnie łacina zdała się rozjaśnić to i owo w nauce innych języków-myślę, że jej struktura i złożoność pozwoliło mi szybciej pojąć zasady działania języka jako systemu. Każdy ma własne zdanie i doświadczenia, myślę, że to jak i czego się uczymy jest mniej ważne niż to, co z tym potem zrobimy i jak wykorzystamy ( :

karolinadz9
03-14-2019, 12:40
Ja uczyłam się łaciny 4 lata i muszę przyznać, że znajomość niektórych zwrotów jest przydatna przy lekturze przeróżnych książek. Dodatkowo podczas nauki języka niderlandzkiego trzeba znać końcówki rzeczowników i odmianę ich przez przypadki żeby utworzyć liczbę mnogą, więc tutaj też ta wiedza jest ważna, a nawet obowiązkowa. :)

martawinko
03-15-2019, 23:31
Również uważam, że podstawowa znajomość łaciny(uczyłam się jej rok jako lektorat) pomogła mi w nauce niderlandzkiego, ze względu na tworzenie nieregularnej liczby mnogiej niektórych rzeczowników. Do tego warto znać niektóre sentencje łacińskie lub sformułowania, które można usłyszeć na co dzień, a tak naprawdę nie wiemy co znaczą lub używamy ich niepoprawnie. Uczenie się niektórych rzeczy było trochę bezsensowne, ale ogólnie sądzę, że warto znać przynajmniej podstawy z tego języka.

kingazyg
03-18-2019, 11:22
Łacina była jednym z przedmiotów obowiązkowych na każdej filologii na moim wydziale. Dzięki przecudownej pani doktor nasze zajęcia nie tylko nie były męczące (tak jak często to się zdarza w przypadku tego przedmiotu), ale również stymulujące pracę mózgu. Nauka koniugacji w j. włoskim czy hiszpańskim, których zaczęłam się uczyć już po zdaniu łaciny wydawała mi się o wiele przyjemniejsza. Niestety z samej łaciny niewiele już pamiętam, ale chodzenia na zajęcia nie żałuję.

CarolinaS
03-18-2019, 11:39
Myślę, że łacina może ułatwić naukę języków romańskich, które czasami maja wiele wyrazów bardzo podobnie brzmiących, zresztą, bazują na łacinie. Dodatkowym atutem znajomości łaciny według mnie jest możliwość użycia różnego rodzaju powiedzeń po łacinie, które wzbogacają dany tekst, gdy go piszemy na przykład.

agatawoo
03-18-2019, 14:11
Ja chętnie podszkoliłabym się z łaciny, żałuję nawet, że nie było jej w szkole. :)
Na pewno znajomość łaciny może być imponującym dodatkiem do CV.

IWKA
03-18-2019, 15:26
Ja chętnie podszkoliłabym się z łaciny, żałuję nawet, że nie było jej w szkole. :)
Na pewno znajomość łaciny może być imponującym dodatkiem do CV.

nie wiem czy "imponującym", ale "dodatkiem" na pewno.
miałam w liceum - profil humanistyczny, więc polski, historia i łacina w natarciu (obok anglika)
zwykłe liceum ogólnokształcące miało angielski i rosyjski...

czy taki przydatny ten łaciński teraz w życiu? raczej nie. pomaga bardziej zabłysnąć, że zna się sentencje w tym języku i można wesprzeć znajomych, którzy mają wątpliwości. :)
na studiach miałam profesora, który nie przeżyłby, gdyby na wykładzie nie sypnął czegoś po łacinie, hehehe.

chociaż... ja miałam 5 z łaciny, a maturę ustną zdawałam z angielskiego.
koleżanka z klasy, która wymiatała z łaciny miała 6 i ją zdawała na maturze, co bankowo pomogło jej na studiach na Uniwersytecie medycznym. teraz jest niezłą (i bezkompromisową, żeby nie napisać sadystyczną :D) fizjoterapeutką. ;) gniecie zawodowo.

anetanet
05-14-2019, 11:51
Łacina jest bardzo przydatna w nauce języków romańskich. Według mnie pomaga oswoić się z odmianą czasowników.

Szvejkova
05-22-2019, 22:19
Myślę że każdy kto wybierze specjalizację medyczną, powinien umieć podstawy łaciny. Bez tego ani rusz. :)

JuliaSypek
05-27-2019, 08:32
Myślę, że łacinę warto znać, szczególnie w niektórych zawodach jest ona szczególnie przydatna. Ja uczyłam się łaciny na studiach przez rok i nie żałuję, że miałam taki przedmiot. Podobało mi się to, że mogłam poznać etymologię niektórych słów oraz ciekawe wyrażenia łacińskie.

kamil94
05-27-2019, 10:46
Pierwszy raz styczność z łaciną miałem na studiach. Myśle że nauka tego języka jest przydatna, choć w niedużym stopniu. Na pewno przydaje się na studiach medycznych, gdzie większość nazw jest właśnie w tym języku.

Lukasz
06-30-2019, 16:50
Nie wydaje mi się, że łacina w jakiś szczególby sposób pomoże w nauce języka, ale na pewno pomoże nam w nauce pewnych prawnych zwrotów czy nazw. :)
Tak więc jeżeli chodzi o dziedziny takie jak prawo czy medycyna to znajomość łaciny może nam znacznie ułatwić ich zapamiętywanie.

UrszulaP
07-14-2019, 21:49
Warto uczyć się łaciny. Wszak ten język leży u podstaw innych języków. Cały ogrom słów pochodzi z łaciny i są to słowa, które stosujemy na co dzień, nie mając świadomości ich etymologii. Znając pochodzenie słów i ich pierwotne znaczenie, znacznie poszerzamy swoje horyzonty.

kingariko11
08-16-2019, 02:28
Miałam łacinę w liceum. Polegała na uczeniu się przysłów na pamięć, których 3/4 już nie pamiętam. Nie było tam żadnych podstaw gramatycznych. Co zajęcia były kartkówki z różnych powiedzeń.

katarzynakacka
08-19-2019, 01:37
Uczyłam się łaciny przez rok na studiach. Nie uważam jednak, że przyczyniła się jakoś bardzo do nauki innych języków (np. ucząc się hiszpańskiego, czasem zdarzyło mi się pomylić słówko z łacińskim). Uważam, że czas poświęcony temu językowi mogłabym przeznaczyć na naukę innego. Mam jednak koleżankę, której nauka łaciny sprawiała dużo przyjemności. Mój wykładowca z kolei miał przyjaciółkę z Niemiec, z którą komunikował się właśnie po łacinie.