PDA

View Full Version : Tłumaczenie dużych imprez w zamian za referencje


majunia123
07-31-2012, 17:34
Czy warto tłumaczyć duże imprezy za darmo (za referencje?)?Tylko po to,żeby zyskać doświadczenie?

Mandi
07-31-2012, 19:18
Tak, tylko trzeba dbać, żeby faktycznie dali te referencje. Jednak nie można też przesadzać z liczbą darmowych tłumaczeń, bo wtedy pracodawcy pomyślą, że taka osoba to frajer co za darmo robić może. Chyba, że taki przekład byłby w ramach wolontariatu np. w szpitalu. Wtedy nie ważne ile razy robiło się to za darmo ważne, że z potrzeby serca.

paweltutka
08-01-2012, 22:01
Tak, tylko trzeba dbać, żeby faktycznie dali te referencje. Jednak nie można też przesadzać z liczbą darmowych tłumaczeń, bo wtedy pracodawcy pomyślą, że taka osoba to frajer co za darmo robić może. Chyba, że taki przekład byłby w ramach wolontariatu np. w szpitalu. Wtedy nie ważne ile razy robiło się to za darmo ważne, że z potrzeby serca.

Z tym frajerem to święte słowa :) raczej warto na początku kilka imprez tłumaczyć "wolontaryjnie", tylko po to, żeby sobie wyrobić jakąś renomę i pokazać przyszłym pracodawcom, że taki tłumacz jest rzetelny, godny zaufania i nie zawali sprawy :) ale tylko kilka, bo potem przychodzi na myśl słowo "frajer" :p

Ooolek
08-02-2012, 14:34
warto na początku kilka imprez tłumaczyć "wolontaryjnie", tylko po to, żeby sobie wyrobić jakąś renomę i pokazać przyszłym pracodawcom, że taki tłumacz jest rzetelny, godny zaufania i nie zawali sprawy :) ale tylko kilka, bo potem przychodzi na myśl słowo "frajer" :p

Nie zgadzam się. Te kilka "wolontaryjnie" obsłużonych imprez już czyni tłumacza frajerem. Kasować za usługi trzeba ZAWSZE, choć niekoniecznie należy zaczynać od wysokich stawek. To proste, za wykonaną pracę należy się zapłata. Inaczej psujemy rynek i sami sobie odbieramy chleb w przyszłości - przecież zawsze znajdzie się ktoś, komu "potrzebne są referencje"...

Wyjątkiem mogłoby być tłumaczenie w celach społecznych, ale nawet w szpitalach i na policji płaci się tłumaczom ad-hoc (i to niemało). Aby zdobyć tego rodzaju referencje, lepszy byłby wolontariat za granicą, gdzie w zamian za usługi dostajemy np. opłacony pobyt i wyżywienie.

paweltutka
08-03-2012, 20:06
Nie zgadzam się. Te kilka "wolontaryjnie" obsłużonych imprez już czyni tłumacza frajerem. Kasować za usługi trzeba ZAWSZE, choć niekoniecznie należy zaczynać od wysokich stawek. To proste, za wykonaną pracę należy się zapłata. Inaczej psujemy rynek i sami sobie odbieramy chleb w przyszłości - przecież zawsze znajdzie się ktoś, komu "potrzebne są referencje"...

Wyjątkiem mogłoby być tłumaczenie w celach społecznych, ale nawet w szpitalach i na policji płaci się tłumaczom ad-hoc (i to niemało). Aby zdobyć tego rodzaju referencje, lepszy byłby wolontariat za granicą, gdzie w zamian za usługi dostajemy np. opłacony pobyt i wyżywienie.

No, jest tylko jeden szkopuł. Jak zainkasujemy coś, niekoniecznie damy wysoką stawkę, to i tak zlecenia nie przyjdą, jeśli tłumacz nie był dobrze przygotowany na konferencję. Jedną lub dwie konferencje warto przetłumaczyć wolontaryjnie. I nie zawsze znajdzie się ktoś, komu "potrzebne są referencje" - większość osób od razu chciałaby inkasować kupę kasy, nawet jeśli nie nadają się do tłumaczenia ustnego.
A jeśli chodzi o opłacony pobyt i wyżywienie - to jest dopiero zły pomysł. Następnym razem będzie ktoś chciał zatrudnić tłumacza to właśnie taką cenę będzie dawał - opłacony pobyt i wyżywienie. Za granicą są troszeczkę inne warunki, bardziej stabilne ;)
No i nikt nie zatrudni osoby, która wcześniej nie zajmowała się tłumaczeniem ustnym na czymkolwiek. Ja mówię o konferencji, ale może to też być mała impreza - referencje są ważne. Natomiast jak są referencje, to i praca i zlecenia się znajdą. Nic od razu, lepiej małymi krokami, a bardziej stabilną karierę sobie zrobić.

Ooolek
08-03-2012, 20:53
Jeśli tłumacz odwalił fuszerkę, to nie w wynagrodzeniu (bądź jego braku) leży problem. Powtarzam, za darmo pracować nie warto.

Właśnie dziś mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, i to w wielu dziedzinach - zamiast szeregu żółtodziobów łasych na pieniądze, ustawia się szereg żółtodziobów którym byt i tak zapewnią rodzice, a w międzyczasie oni chętnie 'zdobędą referencje'. Z oczywistych względów mogą podebrać w ten sposób zlecenia bardziej profesjonalnym (choć niekoniecznie bardziej doświadczonym) kolegom i po raz kolejny przyczynić się do obniżenia stawek i prestiżu zawodu.

Co do pobytu i wyżywienia - przykład, który podałem, wziąłem z własnego doświadczenia i wciąż uważam to za dobry pomysł. Chodziło bowiem o obsługę pewnej humanitarnej organizacji pozarządowej za granicą. Poszukiwano wolontariuszy, w zamian oferowano wikt i opierunek (łącznie z kieszonkowym). Do wzięcia, przy zerowym wkładzie własnym, były bezcenne doświadczenia, referencje, prestiż i możliwość zrobienia czegoś dla innych. Słowem, wolontariat idealny.

Praca i zlecenia może i się znajdą, jak zawsze, ale w zamian za jakie wynagrodzenie? Nie ma tu mowy o szybkim bogaceniu się - raczej o nawyku dbania o swoje interesy od początku kariery. Nawyk bezcenny w przypadku wszystkich wolnych zawodów.

raccoonstars
08-05-2012, 16:21
Czy warto tłumaczyć duże imprezy za darmo (za referencje?)?Tylko po to,żeby zyskać doświadczenie?

Trochę dziwne to pytanie.Jeśli ktoś zaproponuje Ci taki układ a nie masz żadnej perspektywy na zarobienie to frajerstwem byłoby odmówić. Jak idziecie na rynek kupić 20 kg truskawek to nie weźmiecie jednej na spróbowanie? Od razu zapłacicie? Na pewno nie. Jeśli ktoś potrzebuje tłumacza i jest gotowy płacić to na 100% nie weźmie żółtodzioba którego nie zna i o którym nic nie wie. Pójdzie do profesjonalisty. Tym sposobem nowi na rynku nigdy by się nie doczekali zlecenia. Tłumacz to żaden wyjątek. Kto pracuje ten wie że jeśli cały czas domaga się kasy od szefa i od tego uzależnia się swój wysiłek to szef takiego cwaniaka nigdy nie awansuje. Nie można wiecznie pracować za darmo ale czasami trzeba zrobić pierwszy krok samemu. A jak ktoś jest nowy na rynku to sam wie że musi wyrobić sobie nazwisko.

Solange776
08-06-2012, 13:35
Na początku kariery tłumacza czasami to jedyny sposób na zdobycie doświadczenia w tym zawodzie. Wolontariat-jak najbardziej, ale tylko te mądrze wybrane propozycje, ściśle związane z dziedziną tłumaczeń, w której porusza się tłumacz.

LukTko
08-08-2012, 15:49
Referencje zawsze się przydadzą, szczególnie na początku kariery w zawodzie tłumacza.
Jeśli nadarzy się okazja to ja bym wziął takie zlecenie.

paweltutka
08-09-2012, 10:22
Jeśli tłumacz odwalił fuszerkę, to nie w wynagrodzeniu (bądź jego braku) leży problem. Powtarzam, za darmo pracować nie warto.

Właśnie dziś mamy do czynienia z sytuacją odwrotną, i to w wielu dziedzinach - zamiast szeregu żółtodziobów łasych na pieniądze, ustawia się szereg żółtodziobów którym byt i tak zapewnią rodzice, a w międzyczasie oni chętnie 'zdobędą referencje'. Z oczywistych względów mogą podebrać w ten sposób zlecenia bardziej profesjonalnym (choć niekoniecznie bardziej doświadczonym) kolegom i po raz kolejny przyczynić się do obniżenia stawek i prestiżu zawodu.

Co do pobytu i wyżywienia - przykład, który podałem, wziąłem z własnego doświadczenia i wciąż uważam to za dobry pomysł. Chodziło bowiem o obsługę pewnej humanitarnej organizacji pozarządowej za granicą. Poszukiwano wolontariuszy, w zamian oferowano wikt i opierunek (łącznie z kieszonkowym). Do wzięcia, przy zerowym wkładzie własnym, były bezcenne doświadczenia, referencje, prestiż i możliwość zrobienia czegoś dla innych. Słowem, wolontariat idealny.

Praca i zlecenia może i się znajdą, jak zawsze, ale w zamian za jakie wynagrodzenie? Nie ma tu mowy o szybkim bogaceniu się - raczej o nawyku dbania o swoje interesy od początku kariery. Nawyk bezcenny w przypadku wszystkich wolnych zawodów.

Właśnie o to chodzi - ja też nie mówiłem, że w wynagrodzeniu leży problem: problem leży w tym, że fuszerka została odstawiona, a kasa za nią wzięta. To wcale nie zwiększa konkurencyjności na rynku, moim zdaniem. Jeśli tłumacz nie ma doświadczenia to nie dostanie też zlecenia. Sprawdzam oferty dla tłumaczy ustnych regularnie to potrzebują ludzi, którzy posiadają milion tysięcy referencji i lata pracy. Czemu? Proste: po prostu chcą wziąć kogoś kto rzeczywiście się zna na rzeczy. Żółtodziób, który chce dostać zlecenie i poda regularną stawkę za konseka (80-100 PLN/h) lub symultankę (prawie drugie tyle) nie dostanie zlecenia, bo jest niesprawdzony, więc czemu sobie zawracać nim głowę? Nam wbijają do łba na studiach tłumaczeniowych, żeby w czasie studiów uczęszczać na różnego rodzaju konferencje i sprawdzać, czy nie chcieliby kogoś do tłumaczenia, nawet wolontaryjnie. Nam nauczyciel opowiadał, że właśnie on tak rozpoczynał karierę tłumacza, później zaczęły mu się lepsze zlecenia. A facet ma ponad 15 lat doświadczenia w konsekach i symultankach, więc raczej zna się na rzeczy. Poza tym, zgadzam się z jego opinią ;) a o tych żółtodziobach łasych na pieniądze też mówił - oni są niegroźni, bo właśnie nie mają doświadczenia ;)

No, a jeśli chodzi o taki wolontariat to muszę zmienić swoje zdanie, bo teraz uważam, że to mogłoby być ciekawe doświadczenie :)

mal123
08-09-2012, 10:47
myślę, że nie byłoby dla mnie ważne czy otrzymam referencje czy nie, czy dostanę za to kasę czy nie.. ważne byłoby dla mnie początkującej sprawdzenie samej siebie i swoich umiejętności, rzucić się na głęboką wodę i sama sobie wystawić referencje..

beatapolicha@o2.pl
08-09-2012, 12:02
Nie mam duzego doswiadczenia w tłumaczeniach ustnych, ale tłumaczenie tylko za referencje wydaje mi się trochę za mało - symboliczne wynagrodzenie (np. przy stawce 100zł za godz. tym symbolicznym byłoby np.20) jest jak najbardziej ok. Klient wie, ze zatrudnia kogos niedoswiadczonego i nie powinien oczekiwac najlepszej jakosci, a z drugiej strony niedoświadczony tłumacz nabiera wprawy i wyrabia sobie renome.
Przeciez, pomimo tego, ze klient nie płaci to i tak wymaga, aby jakosc pracy byla dobra.
Natomiast rozumiem tłumaczenia na zasadzie wolonatariatu dla organizacji pozarzadowych.

cofeina
08-09-2012, 12:41
No właśnie, dla organizacji pozarządowych to zupełnie coś innego. Referencje referencjami a można zrobić przy okazji jeszcze coś pożytecznego.

Jeśli chodzi o tłumaczenie jako wolontariat tak w ogóle to wydaje mi się, że to może być świetna sprawa właśnie dla ludzi, którzy stawiają swoje pierwsze kroki. Bez doświadczenia przecież teraz nikt nikogo i tak nie zatrudnia. Człowiekowi, który ma zero doświadczenia przecież nikt nawet szansy nie da. Nikt nie mówi przecież, że trzeba od razu tłumaczyć za darmo na każdej konferencji w kraju, ale zdobycie jakichkolwiek referencji na samym starcie moim zdaniem to duży plus i tylko wyjdzie na dobre.

idalia
08-10-2012, 12:09
Każdy, kto odpowiedzialnie podchodzi do swojej pracy i powierzonego mu zadania, zrobi to dobrze - niezależnie od tego, czy dostanie za to wynagrodzenie, jak wysokie będzie to wynagrodzenie, czy też nie będzie go wcale, bo wcześniej tłumacz sam zdecydował się na taką wolontarystyczną formę współpracy.
I odwrotnie. Każdy, kto nie ma zwyczaju przykładać się do swojej pracy, wykona ją przeciętnie lub nawet źle, choćby nie wiem jakie dostał za to wynagrodzenie. Schemat działa w dwie strony.
Takie jest moje zdanie. Oczywiście nie można generalizować.
Z całą pewnością jednak warto zdobywać doświadczenie i referencje tłumacząc za niska stawkę lub nawet za darmo. Tylko po to, by sprawdzić swoje umiejętności i zdecydować, czy chcemy zajmować się tym w przyszłości.
Należy tylko pamiętać, żeby nie brać się do czegoś, co jest ponad naszą wiedzę i umiejętności, bo wtedy też zadanie nie będzie wykonane dobrze.

dorka_88
08-10-2012, 18:18
Każda praktyka w pracy młodego tłumacza jest bardzo ważna. Im więcej ćwiczysz tym lepszy jesteś, a to oznacza, że należy starać się pozyskiwać przeróżne zlecenia (także i te darmowe) tylko po to aby nabrać z czasem wprawy w tłumaczeniu. Ja osobiście brałam udział w wolontariatach gdzie tłumaczyłam oczywiście za darmo i bardzo sobie to chwalę, bo takie pierwsze tłumaczenia to moim zdaniem przekroczenia tak jakby progu na drodze ku wykonywaniu tłumaczeń zawodowych, zrobienie tego pierwszego kroku w tę stronę. Sama wielokrotnie wykonywałam rożnego typu tłumaczenia we wcześniejszej pracy (za co nie miałam dodatkowego wynagrodzenia) co zawsze dało mi dużo praktyki i "ośmieliło" mnie do dalszego tłumaczenia. Teraz już nie mam większych oporów jeśli spotyka mnie taka sytuacja, że muszę kogoś tłumaczyć nawet z biegu.
Krótko mówiąc polecam jak najbardziej tłumaczenia nawet te darmowe, tym bardziej, że jak się poszukuje pracy na początku swojej kariery zawodowej to zwykle nie ma co wpisać do CV w miejsce związane z doświadczeniem, tak więc referencje z tłumaczeń nawet tych darmowych są wówczas bardzo przydatne.

weronikas
08-10-2012, 18:36
Czasami można odłożyć dumę na bok, szczególnie na początku kariery i "poświęcić" swoje umiejętności za darmo - wolontariat wcale nie jest taki zły, a referencje mogą zaowocować w przyszłości. Osoba, która zaczyna w zawodzie na pewno nic nie straci jeśli nieodpłatnie wykona tłumaczenie - można to traktować jako nowe doświadczenia, sprawdzić się, otrzymać referencje, a jeśli człowiek się sprawdzi to ktoś może go zarekomendować dalej i te następne zlecenia już nie muszą być robione "za darmo". Od czegoś trzeba zacząć i myślę, że wolontariat dla młodego tłumacza może być początkiem kariery.

Ooolek
08-10-2012, 22:51
Czasami można odłożyć dumę na bok, szczególnie na początku kariery i "poświęcić" swoje umiejętności za darmo - wolontariat wcale nie jest taki zły, a referencje mogą zaowocować w przyszłości. Osoba, która zaczyna w zawodzie na pewno nic nie straci jeśli nieodpłatnie wykona tłumaczenie - można to traktować jako nowe doświadczenia, sprawdzić się, otrzymać referencje, a jeśli człowiek się sprawdzi to ktoś może go zarekomendować dalej i te następne zlecenia już nie muszą być robione "za darmo". Od czegoś trzeba zacząć i myślę, że wolontariat dla młodego tłumacza może być początkiem kariery.

Trzeba jednak uważnie wybierać sobie takie wolontariaty (nie każdy opłaca się tak samo), a nieodpłatne wykonanie tłumaczenia wcale nie odbywa się bez strat - łatwo o łatkę "taniego frajera", którą trudno potem odlepić, no i szkodzi się całemu środowisku.

raccoonstars
08-13-2012, 00:09
Trzeba jednak uważnie wybierać sobie takie wolontariaty (nie każdy opłaca się tak samo), a nieodpłatne wykonanie tłumaczenia wcale nie odbywa się bez strat - łatwo o łatkę "taniego frajera", którą trudno potem odlepić, no i szkodzi się całemu środowisku.

Myślę że człowiek który wchodzi na rynek i szuka pieniędzy na chleb raczej nie przejmuje się, że niską stawką lub pracą za referencje szkodzi "całemu środowisku" :) Niby czemu miałby przejmować się interesami tych którzy "już się obłowili"? Acz zgodzę się że wolontariaty trzeba sobie dobierać bo jeśli ktoś chce zostać tłumaczem w sprawach karnych to wolontariat w schronisku dla psów mu w tym raczej nie pomoże a wręcz zaszkodzi bo pokaże że kompletnie nie ma pojęcia jak budować własną karierę. Co do łatki "taniego frajera" to przyznaje że początkowo nie byłem przekonany, ale faktycznie można się wrobić bo potem idzie człowiek na zlecenie a tu mu na dzień dobry mówią, że go wzięli tylko dlatego że ktoś powiedział że jest "tani". To trochę jak robienie czegoś po znajomości - każdy oczekuje rabatu za tę "znajomość", ale jakoś nikt nie chce po znajomości zapłacić "przyjacielowi" więcej :)

Transemd
09-11-2012, 20:05
zależy jak na to się patrzy. w koncu gdzies trzeba zdobyc praktykę, nabrac odwagi występowania w tlumie. i pokazać się z jak najlepszej strony. dopiero jak stanimy sie pewni swego, mozna zaczac robic to zarabiajac, a nie tylko wolontariat

AnnaMrz
09-14-2012, 07:59
Wszystko zależy moim zdaniem od tego, jak pracodawca widzi Twoją rolę. Jeżeli masz posiedzieć godzinkę na konferencji i dostać za to piękny papierek, to OK. Ale jeżeli miałabyś pracować za darmo np. tak, jak ja nieraz pracuję, czyli jako tłumacz-opiekun drużyny, to od razu podziękuj. Pracuje się po parenaście godzin dziennie, zajmując się wszystkim. Od konferencji po ustalenie szczegółów usługi w pralni, do której drużyna zawozi sobie ciuszki:D Bardzo lubię taką pracę, ale na pewno nie chciałabym jej wykonywać za darmo.

lummen
09-17-2012, 13:11
a gdzie szukacie takich "Darmowych" prac?
wiem, że na ngo.pl czasem się pojawiają, ale nie za często.

palka
09-17-2012, 13:16
jest na forum wątek o tłumaczach wolontariuszach i tam jest to opisane, jak znajduje się takie zlecenia. Na ngo można też zamieścić własne ogłoszenie-osoby poszukującej zleceń.

menri
09-17-2012, 15:20
Właśnie zastanawia mnie takie tłumaczenie za darmo. Rozumiem, że np. dla organizacji pozarządowych to jest ok, ale dla innych firm, które mają pieniądze na to, żeby zapłacić takiemu tłumaczowi to już nie jest takie fajne. Ostatnio moja znajoma potrzebowała tłumacza (a zaznaczam, ze stać ją na najlepszych), ale że nie było to jakieś mega ważne zleceni, znalazła dziewczynę za darmo. Ta dziewczyna ogłasza się dosłownie wszędzie, że wszystko zrobi za darmo, a ma już ponoć "duże doświadczenie". Wiadomo moja znajoma się ucieszyła, bo okazało się, ze rzeczywiście ma duuże doświadczenie (oczywiście wszystko za darmo), a nie bedzie musiała za nią nic płacić. Stwierdziła, że nie dałaby jej pieniędzy. Wolałaby już wziąć kogoś innego. Spytałam dlaczego. A ona stwierdziła, że już chwilę obserwuje ogłoszenia i ta dziewczyna wszędzie się ogłasza, jak to chętnie wszystko przetłumaczy, więc ona nawet głupio by się czuła płacąc jej za to. No i to tak.

Too_young_to_die
09-20-2012, 13:02
Warto ;)
Wszystko co pozwala zdobyć doświadczenie jest warte zachodu, nawet jeśli nie otrzymujemy wynagrodzenia to zawsze jest szansa, że ta osoba nas komuś poleci :p

gosdab
09-23-2012, 14:51
Co do pytania w wątku czy tłumaczyć duże imprezy za darmo. To zależy. Jeśli nie zależy ci na kasie i chcesz tylk zdobyć doświadczenie i zobaczyć jak to jest na takich imprezach, to można za darmo. Jednak jeśli jesteś już bardziej profesjonalnym tłumaczem, to chyba nie warto, zwłaszcza dużych imprez, gdzie się narobisz, a nic z tego nie będziesz miał.

goasia
09-28-2012, 15:45
a jak szukac takich zlecen?

Referencje zawsze się przydadzą, szczególnie na początku kariery w zawodzie tłumacza.
Jeśli nadarzy się okazja to ja bym wziął takie zlecenie.

suufeya
10-08-2012, 10:26
Czy warto tłumaczyć duże imprezy za darmo (za referencje?)?Tylko po to,żeby zyskać doświadczenie?

Osobiście jestem przeciwna takim praktykom. Jeżeli raz zgodzimy się przetłumaczyć za darmo, może się okazać, że pracodawca zechce skorzystać z naszej usługi po raz kolejny za pieniądze, ale stawka będzie nie warta wysiłku. Nie psujmy rynku i nie przyzwyczajajmy pracodawców do taniej siły roboczej.

lezak
10-08-2012, 10:41
Moim zdaniem tłumaczenie za referencje opłaca się w przypadku organizacji pozarządowych:nie otrzymują one żadnych dochodów za naszą pracę. Natomiast tłumaczenie za darmo dla różnego rodzaju prywatnych firm wydaje mi się po prostu wykorzystywaniem tłumacza przez ich właścicieli.

Jeśli chodzi o szukanie wolontariatu to podobnie jak przedmówcy mogę polecić ngo.pl . Dałem tam ogłoszenie w zeszłym tygodniu a już zgłosiły się 4 różne organizacje.

hubriss
10-10-2012, 18:48
wolontariat tlumaczeniowy jest bardzo fajna sprawa, gdyz:
- (prawie) zawsze dostaniesz referencje
- masz swiadomosc, ze w jakis sposob pomagasz innym
- kolejne doswiadczenie, ktore oswaja z wymarzonym zawodem
- jesli to ustne, to mozna poznac naprawde fajne i ciekawe osoby :)

maria
10-11-2012, 17:09
Myślę, że jest to idealny sposób na zdobycie doświadczenia i obycia z tłumaczeniami ustnymi. Duża grupa ludzi, czyli duży stres, różnorodność tematyczna...myślę, że jak na początek można a nawet trzeba takie tłumaczenia wykonywać w ramach np. wolontariatu. Sama zaczynam dopiero swoją przygodę z tłumaczeniami ustnymi i chętnie biorę w takich tłumaczeniach udział, nie zawsze odpłatnie. Dużo mi one dają i za każdym razem utwierdzam się w przekonaniu, że chciałabym to robić zawodowo..

magdalena25
10-17-2012, 21:27
Wolontariat to dobra sprawa dla chcących zdobyć doświadczenie zawodowe. Jesli już takie posiadamy, to zawsze trzeba otrzymać zapłatę za swoją pracę, chociaż miałyby to być grosze. To również zależy dla kogo się tłumaczy, czy jest to duża organizacja, czy też grupa znajomych, którzy potrzebują kogoś ze znajomością języka.