View Full Version : Studenckie Biura Tłumaczeń
Nie zauważyłem nigdzie istnienia takiego/podobnego wątku a sądzę, że jest to ciekawe zagadnienie. Otóż, poza praktykami organizowanymi przez biura tłumaczeń, prywatnymi zleceniami i edukacją w temacie tłumaczeń (studia podyplomowe, kursy, certyfikaty, szkolenia itp.) istnieje również idea studenckich biur tłumaczeń. O co chodzi? Pozwolę sobie zacytować materiał zaczerpnięty bezpośrednio ze strony SBT UJ.
"Studenckie Biuro Tłumaczeń zrzesza studentów pragnących rozwijać swoje umiejętności w zakresie tłumaczeń i pozwala im poznać praktyczne aspekty zawodu tłumacza. Usługi świadczone przez Biuro skierowane są przede wszystkim do organizacji studenckich i pozarządowych oraz studentów i doktorantów realizujących indywidualne projekty naukowe. Poprzez tłumaczenie wspieramy inicjatywy naukowe i kulturalne oraz studencką współpracę międzynarodową."
Może i nie są to w pełni profesjonalne organizacje ale co sądzicie o tego typu działalności? Być może lepiej jest prywatnie tłumaczyć i doskonalić swój warsztat, a tego typu studenckimi pomysłami nie zaprzątać sobie głowy?
Osobiście uważam, że dużo łatwiej o pracę będzie osobom, które będą mogły na papierze udowodnić swoje doświadczenie w wykonywaniu tłumaczeń - i to jest przewaga SBT. Na początku kariery chyba lepiej skupić się na samodoskonaleniu, budowaniu swojej marki i CV zamiast na gratyfikacji finansowej.
Ciekawi mnie stosunek pozostałych forumowiczów do tego rodzaju przedsięwzięć. Dla zainteresowanych linki do pozostałych wyszukanych przeze mnie instytucji.
odnośniki
SBT UJ: http://sbt.student.uj.edu.pl/site/onas.html
SBT UwB: www.webrussell.republika.pl/sbt/
SKNA UWr: http://www.sknauwr.republika.pl/
Osobiście uważam, iż takie projekty są doskonałym ćwiczeniem dla osób, które dążą do samorozwoju.
Jest wiele plusów:
Po pierwsze - przebywanie w gronie osób tłumaczących daje możliwość dzielenia się doświadczeniem i
wiedzą, a ponadto daje przedsmak tego, jak będzie wyglądała praca w prawdziwym, płatnym
biurze tłumaczeń (stres, konieczność pracy z innymi ludźmi, z którymi nie zawsze dobrze się współpracuje,
nieprzekraczalne terminy itp.).
Po drugie - Uczestniczenie w projekcie wpływa na mobilizację, również atmosfera wzajemnej konkurencji jest
przydatna (jak wiem z własnego przykładu).
Po trzecie- zdobywa się doświadczenie, tak bardzo jest ważne na współczesnym rynku pracy. Praktyki przecież
obowiązkowe są i na uczelniach wyższych, jak i w liceach profilowanych oraz innych. Bez odbytych praktyk
wartość potencjalnego tłumacza, czy jakiejkolwiek osoby chcącej być zatrudnionym w innym zawodzie,
diametralnie spada.
Po czwarte - pomoc osoby opiekującej się grupą młodych tłumaczy jest nieoceniona- na pewno wszyscy z
nas potrzebują czasem pomocy w tłumaczeniach, wsparcia psychicznego, obiektywnych komentarzy czy
chociaż porady natury językowej.
Po piąte - Fakt, iż tłumaczenia są komuś bardzo przydatne daje niezwykłą satysfakcję. Tłumaczenie dla
siebie samego takiego poczucia nie daje.
izabellaw
03-22-2010, 15:24
[QUOTE=Ikari;15568]
Może i nie są to w pełni profesjonalne organizacje ale co sądzicie o tego typu działalności? Być może lepiej jest prywatnie tłumaczyć i doskonalić swój warsztat, a tego typu studenckimi pomysłami nie zaprzątać sobie głowy?
Osobiście uważam, że dużo łatwiej o pracę będzie osobom, które będą mogły na papierze udowodnić swoje doświadczenie w wykonywaniu tłumaczeń - i to jest przewaga SBT. Na początku kariery chyba lepiej skupić się na samodoskonaleniu, budowaniu swojej marki i CV zamiast na gratyfikacji finansowej.
Wydaje mi się, że dobre biura tłumaczeń stawiają raczej na doświadczonych tłumaczy niż na "rozpoczynających" swoją pracę 'studencików'. Z drugiej strony są biura, które cierpliwie poprawiają tłumaczenia 'nowego narybku', dzięki czemu młodzi tłumacze mogą się sporo nauczyć, patrząc na korekty własnych tłumaczeń. Choć znalezienie takiego biura wg mnie jest graniczące z cudem. Wyjątkiem są osoby, które mają jakiekolwiek znajomości. Oczywiście mogę się mylić bo na dzień dzisiejszy nie orientowałam się dokładnie w obecnym rynku pracy. Z tego wniosek SBT to dobry pomysł, choć przydałby się do współpracy dobry koordynator pracy studentów.
izabellaw
03-22-2010, 15:30
Nie zauważyłem nigdzie istnienia takiego/podobnego wątku a sądzę, że jest to ciekawe zagadnienie. Otóż, poza praktykami organizowanymi przez biura tłumaczeń, prywatnymi zleceniami i edukacją w temacie tłumaczeń (studia podyplomowe, kursy, certyfikaty, szkolenia itp.) istnieje również idea studenckich biur tłumaczeń. O co chodzi? Pozwolę sobie zacytować materiał zaczerpnięty bezpośrednio ze strony SBT UJ.
"Studenckie Biuro Tłumaczeń zrzesza studentów pragnących rozwijać swoje umiejętności w zakresie tłumaczeń i pozwala im poznać praktyczne aspekty zawodu tłumacza. Usługi świadczone przez Biuro skierowane są przede wszystkim do organizacji studenckich i pozarządowych oraz studentów i doktorantów realizujących indywidualne projekty naukowe. Poprzez tłumaczenie wspieramy inicjatywy naukowe i kulturalne oraz studencką współpracę międzynarodową."
Może i nie są to w pełni profesjonalne organizacje ale co sądzicie o tego typu działalności? Być może lepiej jest prywatnie tłumaczyć i doskonalić swój warsztat, a tego typu studenckimi pomysłami nie zaprzątać sobie głowy?
Osobiście uważam, że dużo łatwiej o pracę będzie osobom, które będą mogły na papierze udowodnić swoje doświadczenie w wykonywaniu tłumaczeń - i to jest przewaga SBT. Na początku kariery chyba lepiej skupić się na samodoskonaleniu, budowaniu swojej marki i CV zamiast na gratyfikacji finansowej.
Ciekawi mnie stosunek pozostałych forumowiczów do tego rodzaju przedsięwzięć. Dla zainteresowanych linki do pozostałych wyszukanych przeze mnie instytucji.
odnośniki
SBT UJ: http://sbt.student.uj.edu.pl/site/onas.html
SBT UwB: www.webrussell.republika.pl/sbt/
SKNA UWr: http://www.sknauwr.republika.pl/
Uważam także Ikari, że organizacja non-profit to świetny pomysł. Dlaczego? Daje szansę rozwinąć się i nabyć trochę doświadczenia tym którzy nie mają innych możliwości. Po drugie jak wiem wybór studentów do SBT następuje w drodze selekcji więc może ten wpis w CV jednak będzie coś znaczył. A szczególnie dla samego pomysłodawcy i organizatora ot co:)(pozdrawiam;) ). A jeśli chodzi o środki finansowe? Są ważne w życiu, ale ważniejszy (przynajmniej dla mnie) jest rozwój osobisty a pieniądze kiedyś przyjdą same i będzie to uwieńczone ciężką pracą. Utopijna wizja...? Wiem, ale w coś trzeba wierzyć. ;)
Mam jeszcze pytanie. Czy istnieją tylko te trzy SBT w Polsce?
izabellaw
03-22-2010, 15:56
"Sytuacja tłumaczy na rynku wcale nie jest łatwa. Biura tłumaczeń wyrosły jak grzyby po deszczu. Mogłoby się wydawać, że absolwenci filologii jakiegoś nowożytnego języka nie powinni mieć kłopotu z podjęciem pracy w tym zawodzie. W zasadzie podjąć pracę nie jest trudno - wystarczy po prostu zgłosić działalność gospodarczą. Biura tłumaczeń raczej nie przyjmują pracowników na etat. Regułą są umowy zlecenia, kłopot w tym, że są to zlecenia nieregularne i często ich brakuje. Biura zlecają również tłumaczenia studentom i w zasadzie każdemu władającemu biegle językiem obcym i ...polskim. Jest to często "praca na telefon", czekanie na zlecenia. Warunkiem jest komputer i możliwość odbioru zlecenia pocztą internetową, gdyż bardzo często bywają to zlecenia "na wczoraj". Taką właśnie formę zlecenia przyjmują najczęściej. Czasami potrzebni są tłumacze na spotkania biznesowe czy biznesowo - towarzyskie, konferencje czy targi: tu oprócz fachowości, istotny jest poziom naszej kultury osobistej i prezencja, a także gotowość do wyjazdów. Sposób w jaki pracujemy, ale również forma naszych stosunków ze zleceniodawcą decyduje często o tym, czy jest to zlecenie jednorazowe, czy też nie. Zleceniodawcy potrafią się do tłumacza "przywiązać". "
http://www.uczelnie.info.pl/index.php?mod=zawody&id=20&zawod=T%B3umacz
W związku z sytuacją rynku pracy opisaną na wyżej podanej przeze mnie stronie. SBT można połączyć z samodzielną działalnością 'na telefon' umowa-zlecenie. Zawsze to kolejny plus w CV, a na regularna prace nie ma co liczyć przynajmniej na etapie bycia studentem. Studiując w trybie stacjonarnym, na zatrudnienie na etat w firmie prywatnej nie ma zwyczajnie czasu. Może ktoś ma już doświadczenie z pracą na umowę-zlecenie? Gdzie i jak jej szukał? ;)
Jest wiele plusów:
Po pierwsze - przebywanie w gronie osób tłumaczących daje możliwość dzielenia się doświadczeniem i
wiedzą, a ponadto daje przedsmak tego, jak będzie wyglądała praca w prawdziwym, płatnym
biurze tłumaczeń (stres, konieczność pracy z innymi ludźmi, z którymi nie zawsze dobrze się współpracuje,
nieprzekraczalne terminy itp.).
Według mnie to żaden argument, gdyż dokładnie to samo można powiedzieć o samych studiach(specjalizacja translatorska). Tam także mamy do czynienia z ludźmi, od których możemy się sporo nauczyć i tam również, poniekąd, jesteśmy zobowiązani do pracy grupowej. Stres i nieprzekraczalne terminy też nas tam nie ominą.
Po drugie - Uczestniczenie w projekcie wpływa na mobilizację, również atmosfera wzajemnej konkurencji jest przydatna (jak wiem z własnego przykładu).
A studia same w sobie nie mobilizują? Według mnie uczą systematyczności i uporządkowanego toku uczenia się, no i, co najważniejsze, jesteśmy na nich surowo oceniani.
Po trzecie- zdobywa się doświadczenie, tak bardzo jest ważne na współczesnym rynku pracy. Praktyki przecież
obowiązkowe są i na uczelniach wyższych, jak i w liceach profilowanych oraz innych. Bez odbytych praktyk
wartość potencjalnego tłumacza, czy jakiejkolwiek osoby chcącej być zatrudnionym w innym zawodzie,
diametralnie spada.
O zdobyciu doświadczenia będziemy mogli mówić po dziesięciu-piętnastu latach pracy w zawodzie tłumacza i żadne, tak zwane, Studenckie Biuro Tłumaczeń nie jest w stanie odpowiednio przygotować nas do naszej przyszłej pracy. Dlaczego? Według mnie, powinniśmy uczyć się samodzielnie, przede wszystkim bardzo dużo czytać, znać struktury gramatyczne tłumaczonych przez nas zdań, posiadać duży zasób słownictwa i kojarzyć różne słówka. Jeśli chcemy być mistrzami, nie powinniśmy tracić czasu, tylko brać się do pracy od samego początku.
Po czwarte - pomoc osoby opiekującej się grupą młodych tłumaczy jest nieoceniona- na pewno wszyscy z
nas potrzebują czasem pomocy w tłumaczeniach, wsparcia psychicznego, obiektywnych komentarzy czy
chociaż porady natury językowej.
Napiszę to jeszcze raz: na studiach także mamy taką możliwość. Poza tym, w wypadku ewentualnych wątpliwości, możemy skonsultować się z naszymi rówieśnikami i wspólnie zastanowić się nad rozwiązaniem zaistniałego problemu- to również można zdefiniować jako wsparcie psychiczne.
Po piąte - Fakt, iż tłumaczenia są komuś bardzo przydatne daje niezwykłą satysfakcję. Tłumaczenie dla siebie samego takiego poczucia nie daje.
A moim zdaniem się mylisz. Jeśli wkładamy w nasze tłumaczenie dużo ciężkiej pracy i serca, a następnie jesteśmy za nie pozytywnie ocenieni(przez kogokolwiek)powinna być to dla nas swego rodzaju satysfakcja- wszakże chodzi właśnie o to, byśmy byli zadowoloni z porządnie wykonywanej przez nas pracy, czyż nie;) ?
O zdobyciu doświadczenia będziemy mogli mówić po dziesięciu-piętnastu latach pracy w zawodzie tłumacza i żadne, tak zwane, Studenckie Biuro Tłumaczeń nie jest w stanie odpowiednio przygotować nas do naszej przyszłej pracy. Dlaczego? Według mnie, powinniśmy uczyć się samodzielnie, przede wszystkim bardzo dużo czytać, znać struktury gramatyczne tłumaczonych przez nas zdań, posiadać duży zasób słownictwa i kojarzyć różne słówka. Jeśli chcemy być mistrzami, nie powinniśmy tracić czasu, tylko brać się do pracy od samego początku.
Uważam, że nie masz racji mówiąc, że SBT nie jest w stanie odpowiednio przygotować do przyszłej pracy i że powinniśmy się uczyć samodzielnie. Studenckie Biuro Tłumaczeń to wspaniała okazja do przyuczenia się do zawodu. Jasne, że nic nie zastąpi Ci Twojej wiedzy, oczytania i zdolności, ale takie biuro daje Ci możliwość treningu i poznanie zawodu tłumacza od podszewki. Nie może się to nawet równać z praktykami, na które masz wyznaczoną liczbę godzin i koniec. W takim biurze możesz się rozwijać, nabierać doświadczenia, a także uczyć. Nie koliduje to z uczeniem samodzielnie i z tym co robisz poza udzielaniem się w SBT.
izabellaw
03-23-2010, 20:56
A moim zdaniem się mylisz. Jeśli wkładamy w nasze tłumaczenie dużo ciężkiej pracy i serca, a następnie jesteśmy za nie pozytywnie ocenieni(przez kogokolwiek)powinna być to dla nas swego rodzaju satysfakcja- wszakże chodzi właśnie o to, byśmy byli zadowoloni z porządnie wykonywanej przez nas pracy, czyż nie;) ?
masz rację chodzi właśnie oto byśmy byli zadowoleni z naszej pracy. Jednakże każdemu coś innego sprawia większą lub mniejszą przyjemność. Może dla przedmówczyni po prostu liczy się pomaganie innym.
izabellaw
03-23-2010, 20:57
Uważam, że nie masz racji mówiąc, że SBT nie jest w stanie odpowiednio przygotować do przyszłej pracy i że powinniśmy się uczyć samodzielnie. Studenckie Biuro Tłumaczeń to wspaniała okazja do przyuczenia się do zawodu. Jasne, że nic nie zastąpi Ci Twojej wiedzy, oczytania i zdolności, ale takie biuro daje Ci możliwość treningu i poznanie zawodu tłumacza od podszewki. Nie może się to nawet równać z praktykami, na które masz wyznaczoną liczbę godzin i koniec. W takim biurze możesz się rozwijać, nabierać doświadczenia, a także uczyć. Nie koliduje to z uczeniem samodzielnie i z tym co robisz poza udzielaniem się w SBT.
Dokładnie tak, to nie musi kolidować z tym co robi się samodzielnie. Każda działaność daje nam doświadczenie. Kto co woli jednym słowem.
izabellaw
03-23-2010, 20:59
A studia same w sobie nie mobilizują? Według mnie uczą systematyczności i uporządkowanego toku uczenia się, no i, co najważniejsze, jesteśmy na nich surowo oceniani.
A wg mnie albo ktoś ma samodyscyplinę albo jej nie ma. Jest ona tylko po części możliwa do przyswojenia. Osoby obowiązkowe po prostu zawsze takie były (a przynajmniej większość z nich) Poza tym odniosłaś się do tekstu przedmówczyni i uważam, że dla niektórych bezpośrednia 'rywalizacja' w grupie najbliższych jest bardziej mobilizująca i zachęcająca, niż praca samodzielna. Znowu wracamy do tego że wszystko zależy od danej osoby jej temperamentu i choćby odwagi lub jej braku. Choć gdzieś tam też wspomniałaś o specyfice indywidualności w pracy tłumacza i że nie należy tracić czasu tylko od razu zaczynać pracować w zawodzie, z tym się zgadzam.
Studia oczywiście mobilizują i uczą systematyczności, ale bądźmy szczerzy- studia może skończyć wiele osób, a mimo to nie każdy zostaje tłumaczem. Uważam, że każda forma rozwoju i zdobywania dodatkowych doświadczeń jest ważna. Jest to kolejny argument popierający idee SBT. Wszystko, co wynosi nas ponad innych i wyróżnia nas z tłumu jest istotne. Każda dodatkowa informacja do naszego CV jest istotna, biorąc pod uwagę konkurencję na rynku tłumaczy. Żeby zaistnieć trzeba coś sobą reprezentować.
STB to niezły pomysł, ale myślę, że to zależy od upodobań. Nie każdy student języka obcego chce być z założenia tłumaczem. Mimo wszystko, jest to dobry sposób na praktykę i zaznajomienie się z pracą tłumacza. Nie zgadzam się z mbasią, która wcześniej napisała, że takie biura nie są w stanie przygotować nas do pracy, bo uważam, że taka praktyka jest na wagę złota dla każdego studenta i co jak nie ona ma nam pokazać na czym polega cała sztuka tłumaczenia? Przecież zdobywanie doświadczenia wcale nie polega na rzucaniu się na głęboką wodę i od razu wykonywaniu zadań wymagających zaawansowanej wiedzy. Doświadczenie zdobywa się powoli.
Będąc niedoświadczonym tłumaczem, rzucenie się na głęboką wodę może okazać się samobójstwem. O błąd w tłumaczeniu nie trudno, a odzyskiwanie reputacji po źle wykonanym zleceniu może trwać długo, lub nawet nigdy się nie udać. Klient będzie wolał skorzystać z usług kogoś, komu można zaufać, kto zna się na swoim fachu i wykona swoją pracę dobrze. Dlatego osoby planujące karierę tłumacza powinny chwytać każdą natrafiającą się okazję do rozwoju i zdobywania doświadczenia. Same studia mogą wystarczyć, ale wcale nie muszą. Zawsze lepiej jest robić coś ponad.
Będąc niedoświadczonym tłumaczem, rzucenie się na głęboką wodę może okazać się samobójstwem. O błąd w tłumaczeniu nie trudno, a odzyskiwanie reputacji po źle wykonanym zleceniu może trwać długo, lub nawet nigdy się nie udać. Klient będzie wolał skorzystać z usług kogoś, komu można zaufać, kto zna się na swoim fachu i wykona swoją pracę dobrze. Dlatego osoby planujące karierę tłumacza powinny chwytać każdą natrafiającą się okazję do rozwoju i zdobywania doświadczenia. Same studia mogą wystarczyć, ale wcale nie muszą. Zawsze lepiej jest robić coś ponad.
Otóż to! każdy błąd może kosztować lata pracy aby odzyskać zaufanie klienta. I takie studenckie biura są właśnie po to, aby wyczulić przyszłych tłumaczy na błędy, które mogą popełnić, nauczyć uważnego i wnikliwego badania tekstu zanim palnie się jakąś głupotę.
Jednak wcale nie uważam, że same studia mogą wystarczyć. Nawet studia kierunkujące studentów na pracę tłumacza w przyszłości nie są w stanie przygotować ludzi do pracy z różnorodnymi tekstami. Studia mogą dać drogowskazy, ale bez jakiejkolwiek praktyki nie da rady. A SBT to czysta praktyka i praca jednocześnie.
Tłumacz, tak na prawdę, uczy się swojego fachu przez całe życie. Nigdy nie wiadomo z jakim rodzajem tekstu przyjdzie mu się zmierzyć. Studia to dobry początek i podstawa do wieloletniego procesu zdobywania wiedzy z różnych dziedzin, umożliwiającej wnikliwą analizę i zrozumienie danego tekstu. Ważne jest również poznawanie kultury krajów obszaru językowego, z którego dokonujemy tłumaczeń- a tego nie da się nauczyć raz a dobrze. Język się zmienia, obyczaje również- tłumacz to zawód bardzo trudny, a zarazem ciekawy i mobilizujący do rozwoju.
Tłumacz, tak na prawdę, uczy się swojego fachu przez całe życie. Nigdy nie wiadomo z jakim rodzajem tekstu przyjdzie mu się zmierzyć. Studia to dobry początek i podstawa do wieloletniego procesu zdobywania wiedzy z różnych dziedzin, umożliwiającej wnikliwą analizę i zrozumienie danego tekstu. Ważne jest również poznawanie kultury krajów obszaru językowego, z którego dokonujemy tłumaczeń- a tego nie da się nauczyć raz a dobrze. Język się zmienia, obyczaje również- tłumacz to zawód bardzo trudny, a zarazem ciekawy i mobilizujący do rozwoju.
Nie da się ukryć, że praca TP to ciągłe doskonalenie się. Jednak nie jestem pewien, czy aż tak rozmaite muszą być zlecenia, które tłumacz otrzyma. Chodzi mi głównie o to, czy tłumacz przysięgły nie może czasem z góry określić swojej specjalizacji i zajmować się tylko nią. Wtedy mniej więcej wiemy, jaki tekst otrzymamy. Wydaje mi się, że to kwestia wyboru, czy tłumacz będzie się rozwijał we wszystkich dziedzinach języka, czy zamknie się w swojej specjalizacji.
Nie da się ukryć, że praca TP to ciągłe doskonalenie się. Jednak nie jestem pewien, czy aż tak rozmaite muszą być zlecenia, które tłumacz otrzyma. Chodzi mi głównie o to, czy tłumacz przysięgły nie może czasem z góry określić swojej specjalizacji i zajmować się tylko nią. Wtedy mniej więcej wiemy, jaki tekst otrzymamy. Wydaje mi się, że to kwestia wyboru, czy tłumacz będzie się rozwijał we wszystkich dziedzinach języka, czy zamknie się w swojej specjalizacji.
Nie chodziło mi tylko o tłumaczy przysięgłych, a o tłumaczy ogólnie. Masz racje, mówiąc, że można określić swoją specjalizację i ukierunkować się na jedną tylko dziedzinę, jednak nawet obranie określonej ścieżki nie zwalnia z dalszego rozwoju i pogłębiania danej dziedziny. To oczywiste, że jeden człowiek nie może być alfą i omegą w każdej dziedzinie, jednak nigdy nie możemy tak do końca spodziewać się jaki tekst zleci nam ktoś do tłumaczenia. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że tłumacz może zamknąć się w swojej specjalizacji, bo różne dziedziny mogą się na siebie nakładać i wzajemnie przenikać. Jeden tekst może łączyć wiele wątków i dziedzin, dlatego tłumacz powinien posiadać szeroką wiedzę ogólną, by dobrze wykonywać swój zawód.
Według mnie to żaden argument, gdyż dokładnie to samo można powiedzieć o samych studiach(specjalizacja translatorska). Tam także mamy do czynienia z ludźmi, od których możemy się sporo nauczyć i tam również, poniekąd, jesteśmy zobowiązani do pracy grupowej. Stres i nieprzekraczalne terminy też nas tam nie ominą.
Mh, ja akurat jestem na studiach, które nie przewidują specjalizacji tłumaczeniowej, a SBT byłoby dla mnie okazją do dalszego rozwoju jako tłumacz. Może dla osób, które studiują na specjalności transl. nie jest to żadnen argument, ale myślę, że to zawsze dodatkowa praca, ćwiczenie się i dodatkowa odpowiedzialność (to czy przygotujemy się do testu/zajęć zależy tylko od nas, ale przystępując do SBT jest to już nasz obowiązek).
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.