PDA

View Full Version : Wolontariat, a kompetencje tłumacza


malgorzataj
07-03-2012, 21:02
Witam,
Wiem, że początkujący tłumacze często podejmują się tłumaczeń w ramach wolontariatu. Sama nie raz tłumaczyłam dla organizacji pozarządowej. Czy potencjalny przyszły pracodawca, np. biuro tłumaczeń, traktuje wolontariat jako bogate doświadczenie? Czy to może świadczyć o kompetencji przyszlego tłumacza? Z jednej strony udział w wolontariacie oznacza, że dana osoba chce się rozwijać, zdobywać doświadczenie i pieniądze to sprawa drugorzędna, ale z drugiej strony czy nie spojrzy on na nas jak na osoby zbyt "słabe" aby dostać zlecenia odpłatne od biur tłumaczy i po prostu nie będzie nami zainteresowany? Jakie są Wasze opinie na temat tłumaczeń w ramach wolontariatu?

emiliabarrantes
07-03-2012, 21:38
Ja uważam, ze wolontariat tylko działa na korzyść. Przecież od czegoś trzeba zacząć. Ap rzecież nie można zakłądać, że jak ktoś tłumaczy w ramach wolontariatu to jego tłumaczenie jest gorszej jakości.

justysia123333
07-03-2012, 21:51
Też jestem zdania, że wolontariat to dobra sprawa. I otóż to, od czegoś trzeba zacząć. Teraz gdy się przegląda oferty pracy, wymagane jest zawsze doświadczenie. Tak więc wolontariat to dobry początek. Zdobywa się przecież cenne doświadczenie.

malgorzataj
07-03-2012, 22:59
Ja też uważam, że wolontariat to świetna sprawa. Jak już pisałam, sama tłumaczę w ramach wolontariatu. To prawda, że ciężko dostać pierwsze zlecenie. A wolontariat pomaga się wdrożyć w tłumaczenia i zdobyć doświadczenie :)

scarlitee
07-04-2012, 21:06
Też się z wami zgadzam, sama szukałam ofert myśląc o tym, żeby mieć co wpisać do cv. Nawiązałam współpracę z fundacji i nie dość, że spodobało mi się moje zadanie to jeszcze czułam, że robię coś dobrego dla innych ludzi (fundacja pomagająca dzieciom).

malgos_84
07-05-2012, 00:12
Wolontariat to świetna okazja do "poćwiczenia" oraz zrobienia czegoś dobrego przy okazji:)
Myślę, że w CV odegra jednak drugorzędną rolę. Jeśli ktoś nie jest pewien, czy tłumaczenie jest dla niego, polecam potłumaczyć dla NGOs by się przekonać, ofert nie brakuje:)

izabelastepkowska
07-05-2012, 09:28
Uważam, że motywacja w wykonywaniu tłumaczeń w ramach wolontariatu może być trochę słabsza, niż przy tłumaczeniach odpłatnych, ale z pewnością warto robić cokolwiek, aby nie tracić kontaktu z tłumaczeniami i nie wypaść z obiegu.

kat.wisniewska
07-05-2012, 17:45
Zgadzam się ze zdaniem poprzedników. Wolontariat to świetna sprawa. Większość pracodawców w dzisiejszych czasach wymaga od swoich potencjalnych pracowników wcześniejszego doświadczenia. Wolontariat stanowi doskonałą możliwość do zdobycia takowego. Co więcej dzięki niemu możemy wprawić się w tłumaczeniach i pokazać naszemu przyszłemu pracodawcy na co nas stać :).

malgorzataj
07-05-2012, 18:25
Rzeczywiście jest to duża szansa aby się rozwinąć, zwłaszcza, że tłumaczenia dotyczą najróżniejszej tematyki i dziedzin. Sama lubię sobie czasem podłubać takie tłumaczenia w wolnej chwili. Niby pieniądze są jakąś motywacją, ale jeśli ktoś jest ambitnym tłumaczem zawsze będzie wkładał w swoje tłumaczenia tyle samo pracy. Myślę, że tłumaczenia w ramach wolontariatu mogą być także furtką do dalszej współpracy, a nuż jakaś firma dla której robiliśny pro bono nas poleci i ktoś zechce nam za tłumaczenie zapłacić albo nawiązać ściślejszą współpracę. Dlatego zawsze warto dawać z siebie jak najwięcej :)

Mucha
07-05-2012, 19:55
Ja też uważam, że wolontariat to duża szansa na przygotowanie się do zawodu tłumacza i na rozwój w tym kierunku. Jednak na dłuższą metę może być ciężko, bo licencji raczej nikt nie udostępnia, a jak już coś zrobiliśmy własnymi siłami, to warto byłoby zainwestować w jakieś narzędzie CAT, żeby służyło nam też w dalszej pracy:)

malgorzataj
07-09-2012, 09:02
Dla jakich organizacji tłumaczycie najczęściej?W ramach wolontariatu oczywiście :) Są to fundacje??Czy może jakieś inne organizacje?

Klaudyna
07-09-2012, 10:24
Ja również kilkakrotnie tłumaczyłam dla organizacji pozarządowych, ale z tego co słyszałam, referencje za takie tłumaczenia nie są niestety zbyt wysoko honorowane przez biura tłumaczeń, które bardziej sobie cenią współpracę z instytucjami komercyjnymi. Mimo wszystko, jest to na pewno świetne ćwiczenie, a przy okazji można komuś pomóc, wzbogacić portfolio i nawiązać nowe kontakty. Ja sama mam zamiar na wakacjach w wolnej chwili znów ogłosić się na portalu NGO i w ciągu lata pomóc kolejnej organizacji :)

Ania_25
07-09-2012, 12:26
Często tłumaczę niekomercyjnie, bo nie mogę inaczej. Robię to po pracy i traktuję to zawsze tylko jako kolejny punkt do CV. Biorę oczywiście zawsze coś w rodzaju zaświadczenia.
To się do tej pory sprawdzało i pomagało w znalezieniu pracy.

Sziri
07-10-2012, 00:41
Ja również kilkakrotnie tłumaczyłam dla organizacji pozarządowych, ale z tego co słyszałam, referencje za takie tłumaczenia nie są niestety zbyt wysoko honorowane przez biura tłumaczeń, które bardziej sobie cenią współpracę z instytucjami komercyjnymi. :)

Zgadzam sie tutaj, wykonywanie nieodplatnych tlumaczen w ramach doswiadczenia to ogolnie bardzo dobry pomysl na start, ale czasem patrzy sie na to nie tak powaznie jak na zlecenia komercyjne. Chyba, ze nawiazala sie dluzsza ( najlepiej platna) wspolpraca.
Ja akurat tak nie zaczynalam :-) Bo znalazlam prace bezposrednio w tlumaczeniach medycznych, ale tlumacze od roku wolontaryjnie jak znajde jakis interesujacy mnie projekt :-)

agathi
07-13-2012, 20:46
Moim zdaniem wolontariat jest dobrze postrzegany. Wolontariusz nie tylko pomaga innym, ale też pokazuje, że nie trwoni czasu i nie spoczywa na laurach, ale jest aktywny i się rozwija. Nie wiem jak to jest widziane przez biura tłumaczeń, nie wiem czy pomaga, ale jestem przekonana, że nie szkodzi :)

Sziri
07-15-2012, 18:32
Szkodzic na pewno nie szkodzi, zasada: wszystko z umiarem. Warto troche potlumaczyc wolontaryjnie, ale trzeba starac sie o projekty komercyjne.

doghead
07-15-2012, 18:54
A polecacie może jakieś konkretne organizacje? Na przykład takie dla których tłumacząc najwięcej się nauczyliście albo generalnie, w których odbyty wolontariat nie był według was czasem straconym?

urszulaborzym
07-15-2012, 18:57
Podłączam się do ostatniego pytania i dokładam też prośbę o ewentualne adresy czy polecenie jakichś miejsc, gdzie najlepiej tłumaczyć, jak najlepiej zacząć.

Achladi
07-15-2012, 19:02
Ten wątek był już poruszany:

http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=13789

malgorzataj
07-15-2012, 23:10
Mimo, iż osobiście uważam, że wolontariat to świetna sprawa, spotkałam się z osobami które wolontariuszy traktują jak nieudaczników, którzy nie mogą dostać normalnej, płatnej pracy. I wiem, że niestety niektóre biura też tak postrzegają wolontariat :( Jeśli chodzi o wolontariat to najlepiej szukać na stronie ngo.pl

August
07-16-2012, 03:03
Trochę jestem zdziwiony tak jednogłośnie i entuzjastycznie pozytywnym podejściem do wolontariatu. Przecież przede wszystkim trzeba sobie na to pozwolić. Pracować za friko oczywiście można sobie do woli, ale kto nas utrzyma? Rodzice? Fundusz powierniczy? Polskie państwo opiekuńcze? Wolne żarty.

malgorzataj
07-16-2012, 08:37
Niestety ogromną wadą wolontariatu jest to, że nie dostajemy wynagrodzenia za naszą pracę. Zazwyczaj wolontariatem zajmuję się w czasie wolnym, po pracy bądź w weekendy. Nie siedzę w domu cały dzień zajmując się tylko tym. Nie jest to chyba możliwe w dzisiejszych realiach, chyba że kogoś rzeczywiście utrzymują rodzice.

niego
07-16-2012, 08:58
Wolontariat, super pomysł. Ja tłumaczę dla organizacji charytatywnej. Nie tylko zdobywasz doświadczenie, ale również masz fajne referencje.

Sziri
07-17-2012, 03:26
Trochę jestem zdziwiony tak jednogłośnie i entuzjastycznie pozytywnym podejściem do wolontariatu. Przecież przede wszystkim trzeba sobie na to pozwolić. Pracować za friko oczywiście można sobie do woli, ale kto nas utrzyma? Rodzice? Fundusz powierniczy? Polskie państwo opiekuńcze? Wolne żarty.

Tutaj sie zgodze. Wolontariat ok. Ale nie przesadzajmy, z czegos trzeba sie utrzymywac. A mysle ze jest ( niestety) wiele fundacji, ktore nie sa biedne i powinny za prace tlumaczeniowe placic. Ale glod pracy na rynku w Polsce jest tak duzy ze moga sobie na to pozwalac latami...

malgorzataj
07-17-2012, 08:23
Dokładnie. Sami wyrażamy na to zgodę. Ale jeśli nie ma płatnych ofert, a ktoś kocha tłumaczyć to podejmie się wolontariatu chociażby aby nie wyjść z wprawy :)

Sziri
07-17-2012, 10:21
Argument nie wyjscia z sprawy jeszcze zrozumiem. Ale ogolnie zyjemy w kapitalizmie ( moze polska gospodarka to wlasciwie nie koniecznie..) wiec o zysk trzeba dbac. I nie wiem.. zaproponowac po jakims czasie robienie platnych tlumaczen fundacji/agencji/instytucji z ktora sie wspolpracowalo za darmo? Ma ktos takie doswiadczenia?

Checinaa
07-17-2012, 21:22
Sziri, to może być trudne w przypadku fundacji charytatywnych, które po prostu nie mają przeznaczonych funduszy na pewne rzeczy. Jeśli jednak jest to organizacja wypłacalna, to czemu nie? Myślę, że jeśli współpraca jest zgodna i trwa przez jakiś czas, pomiędzy stronami nie ma problemów czy niedomówień, może warto spróbować zasugerować odpłatne usługi? To trochę tak, jak prosić o podwyżkę - każdy pracownik ma prawo, najwyżej się nie uda.

Checinaa
07-17-2012, 21:25
Trochę jestem zdziwiony tak jednogłośnie i entuzjastycznie pozytywnym podejściem do wolontariatu. Przecież przede wszystkim trzeba sobie na to pozwolić. Pracować za friko oczywiście można sobie do woli, ale kto nas utrzyma? Rodzice? Fundusz powierniczy? Polskie państwo opiekuńcze? Wolne żarty.

Wydaje mi się, że nikt nie zaznacza tu, że wolontariat ma być jedynym tłumaczeniem, które jest wykonywane. Wiele osób tłumaczy i odpłatnie i za referencje. Zwłaszcza studenci czy początkowi tłumacze. Po prostu nikt nie zainteresuje się czyjąś ofertą, jeśli ktoś nie poświadczy naszych umiejętności i doświadczenia. Mnie wolontariat otworzył całkiem szerokie drzwi do płatnych zleceń. Teraz już nie tłumaczę w ramach wolontariatu tak często, bo mi się to nie opłaca. Ale jakoś warto zacząć, i jeśli nie ma być to za pieniądze, to nie uważam, aby było to złe, ujmujące albo dające sygnał, że utrzymywać będą nas rodzice...

Sziri
07-17-2012, 22:23
Sziri, to może być trudne w przypadku fundacji charytatywnych, które po prostu nie mają przeznaczonych funduszy na pewne rzeczy.

I wlasnie tutaj nie do konca sie zgodze. Owszem sa takie, ktore nie maja rzeczywiscie funduszy, ale czesci po prostu szkoda pieniedzy na to skoro widza jak duzo mlodych ludzi oferuje swoje bezplatne uslugi. A kiedy do gry wchodzi myslenie typowo finansowe, to juz przestaje byc fair. Fundacja jest organizacja pozytku publicznego, ale to nie znaczy ze wszystko powinna miec za darmo. W Polsce wydaje mi sie ze nadal funkcjonuje takie post-komunistyczne myslenie ze 'niektorym cos sie za darmo nalezy'. Ale to juz nie ten system. Uwazam osobiscie ze ktos powinien te fundacje dokladnie przeswietlac czy naprawde nie jest tak ze prezes czy osoby w zarzadzie niezle na tym zarabiaja, a mlodym ludziom wstawiaja jakies kity o bezplatnej pracy na rzecz innych. Nie zrozumcie mnie zle, nie jestem przeciwna wolontariatowi i sama do tej pory wykonuje od czasu do czasu takie zlecenia, ale wszystko z umiarem.

malgorzataj
07-17-2012, 23:12
I wlasnie tutaj nie do konca sie zgodze. Owszem sa takie, ktore nie maja rzeczywiscie funduszy, ale czesci po prostu szkoda pieniedzy na to skoro widza jak duzo mlodych ludzi oferuje swoje bezplatne uslugi. A kiedy do gry wchodzi myslenie typowo finansowe, to juz przestaje byc fair. Fundacja jest organizacja pozytku publicznego, ale to nie znaczy ze wszystko powinna miec za darmo. W Polsce wydaje mi sie ze nadal funkcjonuje takie post-komunistyczne myslenie ze 'niektorym cos sie za darmo nalezy'. Ale to juz nie ten system. Uwazam osobiscie ze ktos powinien te fundacje dokladnie przeswietlac czy naprawde nie jest tak ze prezes czy osoby w zarzadzie niezle na tym zarabiaja, a mlodym ludziom wstawiaja jakies kity o bezplatnej pracy na rzecz innych. Nie zrozumcie mnie zle, nie jestem przeciwna wolontariatowi i sama do tej pory wykonuje od czasu do czasu takie zlecenia, ale wszystko z umiarem.

Zgadzam się z Tobą w wielu kwiestiach. Przeważnie jest tak, że fundacja założona jest nie z dobrego serca albo dla pożytku publicznego, a po prostu dla pieniędzy. Wszędzie przycinają bo znajdzie się mnóstwo wolontariuszy, którzy za darmo zrobią wszystko. Trzeba też zaznaczyć, że bardzo wielu zdolnych, młodych ludzi nie mając innych perspektyw, daje z siebie wszystko za nic tak naprawdę. Z jednej strony fajnie jest robić coś bezinteresownie, dla samego siebie albo dla innych, ale z drugiej strony nic na tym świecie bezinteresowne nie jest. Wiadomo, że wszędzie chodzi o pieniądze, nawet w dużych fundacjach. A robi się je właśnie wykorzystując takie dobre duszyczki jakimi jesteśmy my :(

AnnaMrz
07-18-2012, 08:59
Dla mnie bardzo ciekawym fenomenem był wolontariat na Euro 2012. Ogromne przedsięwzięcie, z ogromnym budżetem. A gdy potrzeba było dużej liczby osób ze znajomością obcych języków - wymyślono sobie wolontariat.

Miałam okazję być opiekunem wolontariuszy przy pewnym wydarzeniu sportowym na mniejszą skalę. Była to mlodzież licealna, zwolniona na kilka dni z zajęć i uczestnicząca w opiece nad zagranicznymi drużynami. Pracowali tyle, ile chcieli - np 2 godziny dziennie, podczas gdy ja 16:) I moim zdaniem tak właśnie powinno być. Wolontariusz to nie pracownik. To głównie on ma zdobyć jakieś korzyści, doświadczenie. Jego praca jest oczywiście bardzo cenna, ale niektórzy doceniają wolontariuszy tak bardzo, że wykorzystują ich do granic.

Znam sytuację także z perspektywy wolontariusza i to właśnie aż za bardzo 'cenionego'.

X: Zrobisz to, to i tamto i siamto i jeszcze jedno?
A: Nie, nie zrobię. Mam dużo pracy i nie daję rady. Wczoraj zemdlałam na schodach i bardzo się potłukłam. Muszę odpocząć.
X: No własnie, to będziesz miała trochę czasu. Zrób chociaż to i tamto i siamto.

Takie sytuacje skutecznie zniechęcają do wolontariatu:)

malgorzataj
07-20-2012, 11:35
Dla mnie bardzo ciekawym fenomenem był wolontariat na Euro 2012. Ogromne przedsięwzięcie, z ogromnym budżetem. A gdy potrzeba było dużej liczby osób ze znajomością obcych języków - wymyślono sobie wolontariat.

Miałam okazję być opiekunem wolontariuszy przy pewnym wydarzeniu sportowym na mniejszą skalę. Była to mlodzież licealna, zwolniona na kilka dni z zajęć i uczestnicząca w opiece nad zagranicznymi drużynami. Pracowali tyle, ile chcieli - np 2 godziny dziennie, podczas gdy ja 16:) I moim zdaniem tak właśnie powinno być. Wolontariusz to nie pracownik. To głównie on ma zdobyć jakieś korzyści, doświadczenie. Jego praca jest oczywiście bardzo cenna, ale niektórzy doceniają wolontariuszy tak bardzo, że wykorzystują ich do granic.

Znam sytuację także z perspektywy wolontariusza i to właśnie aż za bardzo 'cenionego'.

X: Zrobisz to, to i tamto i siamto i jeszcze jedno?
A: Nie, nie zrobię. Mam dużo pracy i nie daję rady. Wczoraj zemdlałam na schodach i bardzo się potłukłam. Muszę odpocząć.
X: No własnie, to będziesz miała trochę czasu. Zrób chociaż to i tamto i siamto.

Takie sytuacje skutecznie zniechęcają do wolontariatu:)

No niestety są to częste sytuacje i to nie tylko w wolontariacie. Czasem w płatnej pracy wykorzystują pracowników za bardzo niewielkie pieniądze. Ale jest to kwestia mentalności niektórych osób, którzy posiadają przerost ambicji. Jest to jednak temat na osobną dyskusję- bardzo żywą dyskusję :)

ziula26
07-28-2012, 12:44
Wolontariat na pewno działa na korzyść tłumacza, po pierwsze kiedy nie ma pracy nie traci się kontaktu z językiem i ciągle się ćwiczy, a to przecież najważniejsze :) po drugie, wiesz, że robisz coś dobrego, po trzecie, całkiem łatwo "wyhaczyć" takie zlecenie a będzie co dopisać do CV.