PDA

View Full Version : Metody nauczania jezyka


magnes25
06-21-2012, 10:28
Przypomnialo mi sie kilka ciekawych metod ktore poznalam na teorii nauczanai i uczenia sie na studiach.

Ciekawa jestem czy kiedys stosowaliscie je w praktyce 'w calosci' albo wybrane techniki.

Pamietam ze sama uzywalam techniki colourful rods z metody Silent Way i calkiem fajnie to wypadlo.

Co powiecie np na metode Suggestopedia, w ktorej uzywa sie muzyki powaznej, w klasie znajduja sie rozne przedmioty ktore maja wspomagac przyswajanie nowych slowek, tzw. Peripheral Learning.#

Moze znacie jeszcze jakies nowsze niekonwencjonalne metody lub techniki? Chetnei sie zapoznam :)

Yeann
06-21-2012, 14:23
Mogę podzielić się wspaniałymi wrażeniami z procesu nauczania dzieci tzw. metodą Glena Domana. Dodam, że nie jestem żadną przedstawicielką i nie zachęcam do kupna potrzebnych materiałów (można je zrobić samemu). Moje dwie córki (3 latka i 11 miesięcy) są moimi królikami doświadczalnymi (spokojnie, nie stosuję drastycznych metod:). Coś o tej metodzie - cytuje z jednej ze stron: ,,Metoda Domana polega na wielokrotnym pokazywaniu dziecku zestawów kart ze ściśle określoną treścią. Każdy zestaw słów prezentujemy dziecku 3 razy dziennie w odstępach 30-sto minutowych. Zestaw jest codziennie modyfikowany. Rozpoczynając zabawę w czytanie jako pierwsze pokazujemy dziecku proste rzeczowniki, które łatwo znajdzie w swoim otoczeniu."
Stosuje tablice w języku polskim ale także i w angielskim (czasem ich nie tłumaczę, tylko pokazuje albo opisuję dane słowo z karty, aby starsza córa sama odgadła tłumaczenie słowa). Znaleźli się też przeciwnicy tej metody, ale jedno jest pewne - fajna zabawa, która zawsze jest lepsza niż nuda w życiu dzieci.

magnes25
06-21-2012, 14:35
Mysle ze mozna w ten sposob dzieciom pokazywac inne jezyki zeby potem w szkole czy na innych zajeciach latwiej im przychodzilo przyswajanie slownictwa.

Dzieki za odpowiedz :)

agaz
06-21-2012, 14:35
Mogę podzielić się wspaniałymi wrażeniami z procesu nauczania dzieci tzw. metodą Glena Domana. Dodam, że nie jestem żadną przedstawicielką i nie zachęcam do kupna potrzebnych materiałów (można je zrobić samemu). Moje dwie córki (3 latka i 11 miesięcy) są moimi królikami doświadczalnymi (spokojnie, nie stosuję drastycznych metod:). Coś o tej metodzie - cytuje z jednej ze stron: ,,Metoda Domana polega na wielokrotnym pokazywaniu dziecku zestawów kart ze ściśle określoną treścią. Każdy zestaw słów prezentujemy dziecku 3 razy dziennie w odstępach 30-sto minutowych. Zestaw jest codziennie modyfikowany. Rozpoczynając zabawę w czytanie jako pierwsze pokazujemy dziecku proste rzeczowniki, które łatwo znajdzie w swoim otoczeniu."
Stosuje tablice w języku polskim ale także i w angielskim (czasem ich nie tłumaczę, tylko pokazuje albo opisuję dane słowo z karty, aby starsza córa sama odgadła tłumaczenie słowa). Znaleźli się też przeciwnicy tej metody, ale jedno jest pewne - fajna zabawa, która zawsze jest lepsza niż nuda w życiu dzieci.

Także bawię się z dzieckiem w ten sposób zupełnie nie wiedząc, że to konkretna naukowa metoda. Tak czy inaczej skuteczna. A przy tym córka się b.dobrze bawi.

Yeann
06-21-2012, 14:54
Także bawię się z dzieckiem w ten sposób zupełnie nie wiedząc, że to konkretna naukowa metoda. Tak czy inaczej skuteczna. A przy tym córka się b.dobrze bawi.

A co ciekawe Glenn Doman opracował tę technikę pracując nad metodami rehabilitacji ludzi z uszkodzeniem mózgu. Udowodnił, że technika ta przynosi znaczne postępy u wspomnianych ludzi. Podkreślał on, że trzeba stymulować w najbardziej optymalny sposób wrodzony potencjał i możliwości mózgu małego dziecka dla rozwijania jego inteligencji. Glenn Doman pisze: " Każde dziecko w momencie urodzenia ma większą inteligencję potencjalną niż inteligencja, której używał Leonardo da Vinci. Świat uważał, że wzrost i rozwój mózgu jest faktem z góry ustalonym i niezmienialnym, wprost przeciwnie – wzrost i rozwój mózgu jest procesem dynamicznym i ciągle się zmieniającym.Jest to proces, który może zostać zatrzymany. Jest to proces, który może być zwolniony. Ale najbardziej znaczące jest to, że proces ten może zostać przyspieszony. W celu przyspieszenia tego procesu dajemy dzieciom wzrokowe, słuchowe i dotykowe informacje o zwiększonej częstotliwości, intensywności i trwaniu zgodnie z systematycznym sposobem, w jaki ludzki mózg rośnie.” Myślę, że nie przesadzając w swoich ambicjach jako rodzica czy nauczyciela, możemy dać dzieciom wiele dobrego przez taką naukę.

verakg
06-21-2012, 17:16
Pragnę tylko przypomnieć, że nauczanie dzieci zawsze rozpoczyna się od rzeczowników w najbliższym otoczeniu.

beatapolicha@o2.pl
06-22-2012, 21:09
To prawda i przywołując słowa pana profesora, który uczył mnie stylistyki języka polskiego, to rzeczowniki sa o wiele łatwijsze do nauki od czasowników, bo tutaj już trzeba rozumieć pojęcie czasu, a to prychodzi później i jeśli nie nauczymy sie tego do pewnego momentu to juz sie nie nauczymy (pan profesor przywołał przykład ludzi wychowywanych przez zwierzeta, którzy odnalezieni jako osoby dorosłe nie potrafili budować zdań i uzywać czasowników i nie udało się ich tego nauczyć) .

magnes25
06-23-2012, 13:49
To ciekawe co piszesz o czasownikach.

Na studiach również przytaczano nam przykłady ludzi wychowanych przez zwierzęta, ale nigdy nikt nie wspominał o tym, ze niepojmowanie czasu jest główną przyczyna ich niemożności nauczenia się języka ludzi. Raczej zwracano uwagę na barierę 12-13 lat kiedy to już umiejętność przyswojenia pierwszego języka w ogóle zanika.

beatapolicha@o2.pl
06-23-2012, 18:02
Nam tłumaczono, że ci ludzie nie potrafią poprawnie budować zdań, ponieważ nie używaja poprawnie czasowników(bo nie rozumieja koncepcji czasu). I też wspominano o barierze wieku nastu lat (ale nie pamiętam dokładnie ilu). Mozna było natomiast nauczyc ich rzeczowników.

karolineusz
06-25-2012, 09:52
A tak szczerze, wierzycie w te różne metody? Za moich czasów były ksiązki biało-czarne, zadania typu czytanka plus pytania i kucie słówek. Kto chciał ten się nauczył. Jak dla mnie chodzi o dobry marketing, uprzyjemnianie słuchaczom zajeć żeby przychodzili na zajęcia, ale czy faktycznie te wszystkie metody sa skuteczne? Szkoły prześcigają się w chwaleniu jaką to metodą uczą, ale czy sa rezultaty tej nauki?

magnes25
06-25-2012, 10:21
Ja uwazam ze sa. Oczywiscie niektore metody niekonwecjonalne wydaja sie zbyt ekstrawaganckie i czasochlonne zeby stosowac je w zwyklej szkole. Ale np metoda Helen Doron dla malych dzieci jest popularna i efektywna, male dzieci przyswajaja podstawowe slowka, dzieki temu rozwiajaj swoje zdolnosci jezykowe, odbywa si eto wszystko przez zabawe, rodzice widza jak to wyglada gdyz sa oecni w czasie tyh zajec, nauczyciel przy okazji tez rozwja swoja kreatywnosc ktora pozniej moze wykorzystac uczac starszych uczniow i uzywajac innych metod badz technik.

Matimak
06-26-2012, 01:39
Nie jestem jeszcze nauczycielem, ale z tego niewielkiego bagażu doświadczeń, jaki udało mi się zebrać, to małe dzieci najlepiej uczyć przez zabawę z jak najczęstszą zmianą formy (piosenki, filmy, gry, zgadywanki, rysunki i tak dalej). To się jakoś sprawdziło w przypadkach, z którymi miałem styczność.

Muniii
12-09-2012, 18:53
Z tego co znam mogę wymienić:
-metodę komunikacyjną
-metodę bezpośrednią
-metodę Callana
-metodę Sita
-metodę gramatyczno-tłumaczeniową
-metodę kognitywną
-metodę audiolingwalną
-metodę audiowizualną
-metodę Berlitza
-metodę naturalną
-metodę TPR
-metodę translacyjno-gramatyczną
-metodę holistyczną