PDA

View Full Version : Co wiecie o Ponglish?


ewa91
04-01-2012, 16:30
Co wiecie o Ponglish ? Zamieszczam poniżej kilka ciekawych przykładów:

1.Aplikowałem na dżoba i czekam na kol, żeby zaprosili mnie na interwju.

2.Idę na shopping po czikena na dinera, a ty zostań na flacie i łejtuj na mnie.

3.Brejkam wszystkie rule.

Ja osobiście uważam, że to ciekawe zjawisko, jednak nie jestem za tym, żeby ludzie używali w ten sposób języka. A co wy o tym myślicie? Prosze o podzielenie się innymi przykładami Ponglish.

tyyynkaa
04-01-2012, 18:15
Mi również się to nie podoba. Uważam, że to "zaśmiecanie" języka. A niektórzy używają tego, bo myślą, że są tacy "fajni". Albo przyjeżdżają z zagranicy i "pozapominali" polskich słówek i zamiast tego używają angielskich.

Ale z drugiej strony czasami łatwiej użyć takiego ang. słówka niż polskiego, szczególnie jak się przebywa za granicą i wszyscy często używają danego określenia.

Jak pracowałam na obozie w USA to spotkałam się z wieloma przykładami Ponglisha. Niektóre z nich to:

- Nalej wody do piczera.
- Połóż tongi i napkinsy na stole.
- Dziś grilled cheese na diner.
- Barbecue jest w dining hollu.

alqamar
04-01-2012, 19:30
Świetnym przykładem mieszania angielskiego i polskiego jest powieść "Przebiegum życiae" Piotra Czerwińskiego, oto przykład z losowo wybranej strony ze środka książki: "True, true. Polubiłem fabrykę at first sight. Nie kazali mi robić safe passa ani w ogóle pokazywać żadnych zaświadczeń. To było rodeo-job, taki gdzie nie wytrzymasz długo i to zawsze tylko kwestia czasu, kiedy byk zrzuci cię w gnojówkę." albo: "Ale na szczęście, kiedy podróżujesz do swojego daily jądra ciemności Luasem na linii Centrum-Talalla, nie masz takich koorva dylemates."

prayforpower
04-01-2012, 19:48
Świetnym przykładem mieszania angielskiego i polskiego jest powieść "Przebiegum życiae" Piotra Czerwińskiego, oto przykład z losowo wybranej strony ze środka książki: "True, true. Polubiłem fabrykę at first sight. Nie kazali mi robić safe passa ani w ogóle pokazywać żadnych zaświadczeń. To było rodeo-job, taki gdzie nie wytrzymasz długo i to zawsze tylko kwestia czasu, kiedy byk zrzuci cię w gnojówkę." albo: "Ale na szczęście, kiedy podróżujesz do swojego daily jądra ciemności Luasem na linii Centrum-Talalla, nie masz takich koorva dylemates."

Nie masz takich koorva dylemates - dobre :)

Angaya
04-13-2012, 12:06
To zjawisko często spotykane w międzynarodowych korporacjach, gdzie cała terminologia jest żywcem przeszczepiona ze Stanów. Typowy przykład: call center - słyszeliście kiedyś w ogóle jakiś polski odpowiednik tej nazwy???
Ja wczoraj usłyszałam właśnie w takim przybytku zdanie: Coache sprawdzają twoje calle [czyt. kole].
Generalnie zjawisko nie bardzo mi się podoba - może i po angielsku szybciej, ale czy to naprawdę tyle kosztuje powiedzieć, że trenerzy sprawdzają twoje rozmowy?...

Ergo Proxy
04-13-2012, 12:15
Ponglisz ( z moich obserwacji ) jest językiem mówionym, który jeszcze nie dominuje w formie pisanej, czy ktoś spotkał się z przypadkami ponglisza w oficjalnych dokumentach ?

mkusina
04-13-2012, 12:28
Miejmy nadzieję, że w dokumentach się nigdy nie pojawi, bo jest to po prostu tandetne. Na mój gust to jest rodzaj szpanu, który niekoniecznie jest szpanem tylko ośmieszaniem się, ale to tylko moje zdanie. A niestety coraz częściej słyszy się takie perełki...

Pietrann
04-13-2012, 12:42
Świetnym przykładem mieszania angielskiego i polskiego jest powieść "Przebiegum życiae" Piotra Czerwińskiego, oto przykład z losowo wybranej strony ze środka książki: "True, true. Polubiłem fabrykę at first sight. Nie kazali mi robić safe passa ani w ogóle pokazywać żadnych zaświadczeń. To było rodeo-job, taki gdzie nie wytrzymasz długo i to zawsze tylko kwestia czasu, kiedy byk zrzuci cię w gnojówkę." albo: "Ale na szczęście, kiedy podróżujesz do swojego daily jądra ciemności Luasem na linii Centrum-Talalla, nie masz takich koorva dylemates."


Zgadzam się, ta książka to znakomity przykład Ponglish czy też Polglisz, ale warto chyba zaznaczyć, że akcja powieści rozgrywa się w środowisku polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii, a więc przedstawiony w niej język jest językiem typowym właśnie dla emigrantów, w dodatku nieco przejaskrawionym, choć, kiedy człowiek żyje długo na obczyźnie, prędzej czy później musi przesiąknąć obcą mową. W Polsce zjawisko mieszania języków na szczęście nie zaszło aż tak daleko. I prawdopodobnie nie zajdzie. W każdym razie mam taką nadzieję. :)Swoją drogą bardzo ciekawa lektura. Nie tylko ze względu na język.


Polecam rozmowę z autorem
http://www.youtube.com/watch?v=y0Ckbimq5Og

magda.mb
04-13-2012, 13:06
Osobiście bardzo mnie denerwuje przesadne zapożyczanie wyrazów z języka angielskiego, szczególnie notoryczne używanie przy wszystkich możliwych okazjach i imprezach słowa 'event'. O zgrozo!!!
Uważam, że język polski jest tak bogatym językiem, że z łatwością można znaleźć jakiś odpowiednik, który będzie pasował w danym kontekście, zamiast wszystko bezmyślnie kopiować.
Spolszczanie angielskich wyrazów, z mojego punktu widzenia jako anglisty, rani uszy :) 'polajkuj', 'lovciam', 'sweetek' :) to się nawet ciężko pisze :)

Alexme
04-13-2012, 20:03
Ostatnio zauważyłam, że coraz łatwiej przychodzi ludziom tworzenie takich kwiatków.
Moje ulubione spośród tych, z którymi się spotkałam:

- No weź coś toknij, co taka tu sajlens.
- Nie wiesz, gdzie liwnęłam moje karkisy?

A skąd mam wiedzieć, gdzie ona "liwnęła swoje karkisy", ha ha. Z tego, co obserwuję, wielu ludzi denerwuje używanie Ponglisha. Mi nie przeszkadza, bardziej śmieszy. No nic, idę sobie mejknąć jakąś ti, a potem łoczne film w tiwi.

bgrodzicka
04-16-2012, 15:33
Mój mąż bardzo dobrze posługuje się angielskim, a odkąd zaczął pracować na etacie, używa go w pracy prawie cały czas. W związku z tym nasze rozmowy w domu czasem przybierają taki zdziwaczały kształt. Z jednej strony brzmi to czasem zabawnie, ale z drugiej chwilami drażni łączenie dwóch języków w taki niewybredny sposób.
Ale z drugiej strony mi czasem brakuje słów po polsku i zaczynam na polską modłę odmieniać serbskie słówka.

ulafoggy
04-24-2012, 13:30
Co wiecie o Ponglish ? Zamieszczam poniżej kilka ciekawych przykładów:

1.Aplikowałem na dżoba i czekam na kol, żeby zaprosili mnie na interwju.

2.Idę na shopping po czikena na dinera, a ty zostań na flacie i łejtuj na mnie.

3.Brejkam wszystkie rule.

Ja osobiście uważam, że to ciekawe zjawisko, jednak nie jestem za tym, żeby ludzie używali w ten sposób języka. A co wy o tym myślicie? Prosze o podzielenie się innymi przykładami Ponglish.

Mnie też bardzo ciekawią tego typu zjawiska językowe, ale jednocześnie przeraża mnie wizja zalania języka przez takie twory. Jestem temu przeciwna, bo to bardzo zaśmieca język. A fajnie, żeby młode pokolenia kultywowały nasz czysty język polski, a nie zarażony anglicyzmami...
Co do przykładów, nachodzą mnie tylko wszędobylskie "plizz, thanks, hi, hello, bye, what the f.ck, oki, after party, na backstage'u, lajt, lajcik, lajkować, yeah".

natka224
04-24-2012, 21:52
Miejmy nadzieję, że w dokumentach się nigdy nie pojawi, bo jest to po prostu tandetne. Na mój gust to jest rodzaj szpanu, który niekoniecznie jest szpanem tylko ośmieszaniem się, ale to tylko moje zdanie. A niestety coraz częściej słyszy się takie perełki...

Zgadzam się. Często w pociągu słyszy się jak jakiś krawaciarz używa zwrotów typu: sczalendżować coś,wymyślić ekskjusy (wymówki?!), zczekować coś, orderować.....
Rozumiem, że język angielski jest wszechobecny, ale niestety, nagromadzenie takich "kwiatków" w wypowiedzi wcale nie świadczy o erudycji...

aanet1
04-29-2012, 14:53
Ponglisz to faktycznie zjawisko, jak na razie głównie w języku mówionym. Zauważyłam, że nastolatkowie coraz częściej mieszają polski z angielskim. Osobiście słyszałam kiedyś w tramwaju:
- Przestań fejkować.
albo: - Zalajkowałbyś mój post na facebook'u.

W pracy, gdzie pracujemy głównie na angielskich programach i mamy też program pocztowy po angielsku, też zdarza nam się mieszać angielski z polskim, np:
- Dzisiaj nie zrobię tego taska.
- Przeforłarduję Ci tego maila.
Na początku mnie to drażniło, teraz sama tak mówię :)

keiti
04-29-2012, 21:48
Miejmy nadzieję, że w dokumentach się nigdy nie pojawi, bo jest to po prostu tandetne. Na mój gust to jest rodzaj szpanu, który niekoniecznie jest szpanem tylko ośmieszaniem się, ale to tylko moje zdanie. A niestety coraz częściej słyszy się takie perełki...

Ja także mam nadzieję, że to zjawisko pozostanie w sferze języka potocznego, a najlepiej gdyby całkowicie zaniknęło. Z najczęściej spotykanych ostatnio przykładów Ponglishu, najbardziej drażnią mnie "hejter" i "fejspam". :/

melliska
04-29-2012, 22:55
Niestety spędzając pół życia w pracy można się przestawić na taką mowę, ale jednak jak się człowiek zacznie zastanawiać to mnie przynajmniej to denerwuje - szczególnie razi mnie to w telewizji, u komentatorów sportowych - team, corner etc. bywa to straszne w odbiorze :)

katka123
05-04-2012, 00:16
Musimy się spotkać na lajfie.
Looknij sobie to.

AstraLinguist
05-04-2012, 01:59
Niestety tak to dziala, ze jesli jezykiem 'urzedowym' w naszej pracy (czyli 1/3 naszego zycia) jest jezyk angielski to przenika on wrecz niepostrzezenie do naszej polszczyzny..znam to z autopsji...pracuje w awiacji i niestety wszystkie zwroty typu LEG/duty/off funkcjonuja w zyciu codziennym.

ewa91
05-07-2012, 03:55
Ponglisz ( z moich obserwacji ) jest jezykiem mowionym, ktory jeszcze nie dominuje w formie pisanej, czy ktos spotkal sie z przypadkami ponglisza w oficjalnych dokumentach ?

Słyszałam tylko o przykładach w mowie potocznej. Raczej wątpię by Ponglish kiedykolwiek pojawił się w dokumentach, kiedy tak strasznie odbiega od języka urzędowego.

bujaczm
05-20-2012, 10:16
Dla mnie brzmi to śmiesznie, ale musze przyznać że sama zaczynam stosować podobne zwroty. Wszystko za sprawą podjęcia pracy na angielskojęzycznym Helpdesku. Niewiele czasu mi było potrzeba aby zacząć wplatać w swoje wypowiedzi spolszczone angielskie zwroty:

- upgrejdowałam software
- zdisablowane konto,
- updaejtowanie

i wiele innych. Ogólnie ani to polski ani angielski tylko informatycny :)

ak1111
05-20-2012, 18:24
W internecie kiedyś znalazłam "Synku zobacz przez window, czy nasz car stoi na streecie":)

Faktycznie, zgadzam się z innymi, to jest zaśmiecanie języka. Należy chronić nasz język przed tego typu zjawiskiem. Może pierwszym krokiem będzie właśnie nieużywanie tego typu słów w naszym codziennym języku? Kiedyś walczono o to, aby nasz język istniał, więc nie niszczmy tego....

werta
05-24-2012, 18:35
Brrr... po prostu nie znoszę czegoś takiego. Np. moje koleżanki mówią, że obrażony kolega ich 'hejtuje' za coś tam co mu zrobiły. Nie mogę tego słuchać! Niestety zauważyłam jednak, że dosyć gładko mi samej to przechodzi przez gardło i jeśli jest to robione w grupie przyjaciół dla śmiechu (powiedziałabym nawet, dla fanu), to jeszcze jakoś to brzmi, ale osoba z zewnątrz zazwyczaj nie aprobuje. I cała sprawa staje się bardzo subiektywna...

lukaszutomaszu
05-24-2012, 20:01
pretensjonalne wstawki i mieszanie języków - 'patrzcie, jestem taki wykształcony!', czytaj: "nic nie umiem, nie potrafię wysłowić się w rodowitym języku i jedyne co mam, to kilka chwytliwych fraz, które wtrącam gdzie tylko się da, żeby pokazać, że wcale nie jestem taki głupi". no, wiem, że może brutalnie to brzmi, ale takie wrażenie odnoszę często przebywając z ludźmi z kierunków językowych :?

verakg
05-30-2012, 16:54
Barwne kwiatki:

erbeki - poduszki powietrzne
szoping - robienie zakupów
skeszować czeka - dostać w banku pieniądze za czek
sekjurita - ochroniarz
byłam na kruzie - byłam na wycieczce statkiem
zczekował - sprawdził coś
spidometer - prędkościomierz
trawelka - bilet miesięczny
mieć ofa/dejofa - wolne w pracy
postaw cara na kornerze - zaparkuj samochód na rogu ulicy
klozet - zamknięte
dżampnij do szopa - skocz do sklepu
kesz - pieniądze
spiknąć - nawiązać rozmowę
miałeś fana? - dobrze się bawiłeś?
jestem bizy - jestem zajęty
lukaj - patrz
brejkam rule - łamię zasady

kukulka
05-30-2012, 19:18
Codziennie w pracy spotykam się z takim słownictwem. Wynika to przede wszystkim z oprogramowania, którego używamy - automatycznie nazywamy dane czynności spolszczoną nazwą np. wyklirować (wyczyścić), wspomniane już forłardnąć (przesłać) itp. Także w zakresie słownictwa specjalistycznego (księgowość) często moi współpracownicy posługują się takim słownictwem.

Odnośnie formy pisemnej - sama jak piszę maila do koleżanki siedzącej 3 metry dalej nie jestem w stanie użyć takiej formy. Wygląda to szkaradnie (a więc przepraszam, że u góry niestety to zrobiłam) i od razu kasuję to słowo i zastępuję je polskim odpowiednikiem.

W domu nigdy nie używam takich słów - mają one związek tylko ze środowiskiem pracy, więc nawet mi do głowy nie przychodzą takie wyrażenia. I całe szczęście, bo tez jestem ich przeciwniczką :) i jak ktoś przy mnie w pracy przesadza, to zwracam uwagę.

vdrowicz
05-31-2012, 16:32
Zainteresowanym polecam artykuł wyżej wspomnianego pana o nazwisku Moran:

http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=peter+moran+from+pole+to+pole&source=web&cd=2&ved=0CFMQFjAB&url=http%3A%2F%2Fzssa.w.interia.pl%2F1_mar_2007_po nadgim_students.doc&ei=B3PHT-GWKIySswaF-vmbDw&usg=AFQjCNGdKpEhiuj3CaLEJgHAM7jah9kTlA

Wpis Jerzego Bralczyka:

http://bralczyk.blog.polityka.pl/2007/01/31/do-you-speak-ponglish/

Artkuł z Gazety Wyborczej:

http://wyborcza.pl/1,78488,3886411.html

Poniżej kilka kolejnych przykładów:

1. Daj mi fona, jak już będziesz fri, to wezmę dzień offa i wydamy trochę keszu.
2. Drajwnij mojego kara na kornerze naszej strity.
3. Kolnij po plambersa, bo nam się tapsik brejknął (albo: pajpa brejknęła).
4. Rano lepiej jechać sabłejem, niż brać basa, bo w city jest okropny trafik.
5. Odbierz kola od frenda. Pewnie ma brejka i zamiast iść na lunch postanowił się z tobą spiknąć.
6. Chyba zostanę dziś na owertajma.
7. Miałem natopować ojsterkę na tubę, ale byłem tu bizi i teraz na interwiu lecę karą, a tu trafik że nie wiem co… Szit! Łotewa… Zrobię fona że będę lejt - luknij jaki mamy tajm.
8. Brejkam wszystkie rule.
9. Luknij fader przez łindoł, jak te bojsy się fajtują na tej stricie.
10. Ma ważny lajznes z njudżerzy. Lajznes ważny, ale sekura i permit były nieważne, nie mówiąc już o grinkard.
11. Jestem partaczem w banku w city.
12. Aplikowałem na dżoba i czekam na kol, żeby zaprosili mnie na interwju.
13. Z kim mieszkasz na flacie?
14. Idę na shopping po czikena na dinera, a ty zostań na flacie i łejtuj na mnie.

jalubie
06-04-2012, 00:49
Też uważam, że to zjawisko jest okropne i wcale nie świadczy o wykształceniu, a o braku umiejętności znalezienia odpowiedniego słowa i wypowiedzenia się w ojczystym języku. chociaż z drugiej strony są takie elementy angielskie, które są używane naprawdę często, i to nie tylko przez szalone nastolatki. cały ten management, research... Odrzuca i wywołuje we mnie negatywne emocje. ale niestety niektórych z tych wyrazów tak łatwo się nie pozbędziemy, bo są już powszechnie używane w reklamie, przemyśle, bankowości... Obawiam się, że ich obcość z czasem przestane być wyczuwalna. nie jestem jakąś radykalną purystką, no ale mamy swoją morfologię, to czemu jej nie używać?

leszek569
06-04-2012, 14:25
Język używany bardzo często jako szpan ale również przez osoby przebywające już jakiś dłuższy czas za granicą.

Ineczka
06-13-2012, 00:55
Jest to niewątpliwie interesujące zjawisko, jednakże o ile całkiem zabawnie czyta się takie przykłady języka ponglish, to słuchanie ich na co dzień w dużych ilościach może być bardzo denerwujące. Ja czasem użyję słowa "luknij" czy też w gronie znajomych - anglistów też zdarzy nam się powiedzieć coś w tym stylu, ale zwykle jest to jedno czy dwa słowa w zdaniu, a nie zniekształcająca język połowa wypowiedzi.

Louen
06-14-2012, 16:40
Hmmm... trochę trudno mi uwierzyć, że ktoś na poważnie mówi "Idę po czikena na dinera, a ty łejtuj na mnie" :p Myślę, że to raczej (całkiem niezła) zabawa.

Choć jestem zaprzysięgłym wrogiem zaśmiecania polszczyzny kalkami z języka angielskiego, "luknij tu" mnie nie razi. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale zapożyczeń tak wrosłych w codzienny język jak "luknąć" i "sory" jest bardzo niewiele. W końcu przy wszechobecności angielskiego garstka anglicyzmów ma prawo do naszego języka przeniknąć.

Ktoś już wspomniał o zastępowaniu doskonale funkcjonujących polskich słów przez angielskie dziwolągi... jak mnie to drrrrażni! :mad: Nie pojmuję, w czym goalkeeper jest lepszy od bramkarza, security bardziej fachowe (niekoniecznie "profesjonalne"!) niż ochrona, a gate na lotnisku bardziej zrozumiały od bramki lub wyjścia. Dzisiaj niczego się już nie nadzoruje ani nie kontroluje tylko monitoruje itd. Przy tym osoby chodzące na lunch mają się zazwyczaj za bardziej światowe niż szaraczki chodzące na plebejski obiad, chociaż tym lunchem same wtykają sobie garść słomy do butów.

...i jeszcze specyficzny, obrzydliwy "korpojęzyk", który pewnie poznało wielu filologów. Bierze się on nie tyle ze snobizmu co z lenistwa i bezmyślności. I tak na przykład:

- nie wysyła się komunikatu a komunikację (sic!)
- nie dziękuje się komuś za wkład tylko za kontrybucję
- nie wnioskuje się, nie składa wniosku ani podania tylko rikłestuje
- nie umawia się na spotkanie tylko ma się meeting

("Kto chce mieć wolne w Corpus Christi"? :D )

(...)

Czy ktoś ma w zanadrzu inne "korpoperełki"?

verakg
06-17-2012, 20:52
też uważam, że to zjawisko jest okropne i wcale nie świadczy o wykształceniu, a o braku umiejętności znalezienia odpowiedniego słowa i wypowiedzenia się w ojczystym języku. chociaż z drugiej strony są takie elementy angielskie, które są używane naprawdę często, i to nie tylko przez szalone nastolatki. cały ten management, research... odrzuca i wywołuje we mnie negatywne emocje. ale niestety niektórych z tych wyrazów tak łatwo się nie pozbędziemy, bo są już powszechnie używane w reklamie, przemyśle, bankowości... obawiam się, że ich obcość z czasem przestane być wyczuwalna. nie jestem jakąś radykalną purystką, no ale mamy swoją morfologię, to czemu jej nie używać?

A może to wzbogacenie, urozmaicenie języka? Nie polemizuję, tylko podnoszę kwestię!

mariola52
07-16-2012, 11:47
Mnie isobiście również polnglish trochę irytuje. Jest wiele słówek angielskich w naszym języku które juz niejako sie przyjeły, jednak wiele słówek jest juz przesadnie naciaganych i brzmi to wtedy dosc tandetnie...

kusiu
07-16-2012, 23:30
Też jestem zdecydowanie na nie. Najbardziej irytuje mnie chyba przykład z korporacjami. Pracowałem kiedyś przez jakiś czas w restauracji Mc Donald's i nawet tam słowa skopiowane z Ameryki gryzły czasem w uszy. Jedyne okoliczności, w których tego typu mieszanie języków, przechodzi jakoś przez moje uszy to w rozmowach między studentami na wydziale filologicznym. Choć kiedy zauważam, że ktoś nie potrafi znaleźć polskiego odpowiednika prostego słowa (bo nie mówię tu o jakiejś fachowej terminologii, której polskich odpowiedników nawet się nie uczy na studiach) to myślę sobie, że coś jest nie tak...

Co do przytoczonego tu języka emigrantów to wygląda mi on po prostu na jakąś dziwną hybrydę. Kojarzy mi się to z podobnymi zjawiskami np. w Kanadzie. Byłem kiedyś na wykładzie o historii francuskiego w Quebecu i była też mowa, że w sąsiednich stanach ludzie posługują się też częściowo "francuskim", tylko zdarza się, że wygląda on np. jak "Je watche la TV" :confused:

August
07-17-2012, 00:53
Ponglish to według mnie nic innego tylko dowód nieznajomości przez Polaków języka angielskiego. Zna taki kilka słówek angielskich, ale żeby z tego ułożyć poprawne zdanie... Ponglish często się spotyka wśród najnowszej emigracji na Wyspy. Mnie to drażni, bo znam angielski i nie muszę używać Ponglishu. Częściej jest to zabawne. Osoby, które były w Londynie, na pewno wiedzą, co to jest "osterka". Ja mówię "usterka" :D

vdrowicz
07-25-2012, 18:35
W zeszłym tygodniu wybrałam się do apteki po jakiś żel łagodzący dla mamy na nadwyrężoną kostkę. Pani magister poleciła żel "Dip Rilif" :)

Basiak
07-25-2012, 19:10
W zeszłym tygodniu wybrałam się do apteki po jakiś żel łagodzący dla mamy na nadwyrężoną kostkę. Pani magister poleciła żel "Dip Rilif" :)

Tu akurat chodziło raczej o spolszczenie nazwy, tak, żeby przeciętny Polak umiał to wypowiedzieć.

vdrowicz
07-25-2012, 19:16
Dokładnie, czyli spolszczone angielskie wyrażenie :)

malgorzataj
07-25-2012, 20:22
Mi również się to nie podoba. Uważam, że to "zaśmiecanie" języka. A niektórzy używają tego, bo myślą, że są tacy "fajni". Albo przyjeżdżają z zagranicy i "pozapominali" polskich słówek i zamiast tego używają angielskich.

Ale z drugiej strony czasami łatwiej użyć takiego ang. słówka niż polskiego, szczególnie jak się przebywa za granicą i wszyscy często używają danego określenia.

Jak pracowałam na obozie w USA to spotkałam się z wieloma przykładami Ponglisha. Niektóre z nich to:

- Nalej wody do piczera.
- Połóż tongi i napkinsy na stole.
- Dziś grilled cheese na diner.
- Barbecue jest w dining hollu.

Ja też pracowałam na campie i dokładnie z tymi samymi wyrażeniami się spotkałam. Nie mówiliśmy piekarnia tylko bakery, zamiast pokój sałatkowy- salad room. Dining hall też był, i wiele wiele innych ;) Po jakimś czasie zapominałam polskich odpowiedników albo nigdy się nawet nie zastanawiałam jakie powinnam zastosować :D

mariola52
07-29-2012, 20:58
Jak dla mnie to jest to baaardzo irytujące zjawisko, nasz język jest co prawda trudny, ale musimy go pielęgnować, a nie dodawać angielskie ozdobniki :)

Fleurisimma
08-24-2012, 19:01
Co prawda to nie "korpoperełki", ale ostatnio atakują mnie w różnych artykułach czy wypowiedziach mainstreem i parenting.

raccoonstars
08-25-2012, 13:47
To zjawisko często spotykane w międzynarodowych korporacjach, gdzie cała terminologia jest żywcem przeszczepiona ze Stanów. Typowy przykład: call center - słyszeliście kiedyś w ogóle jakiś polski odpowiednik tej nazwy???
Ja wczoraj usłyszałam właśnie w takim przybytku zdanie: Coache sprawdzają twoje calle [czyt. kole].
Generalnie zjawisko nie bardzo mi się podoba - może i po angielsku szybciej, ale czy to naprawdę tyle kosztuje powiedzieć, że trenerzy sprawdzają twoje rozmowy?...


Bardzo proszę:

Telefoniczne Biuro Obsługi Klienta
Tele-BOK
Telefoniczne Biuro Obsługi
Centrum Telefoniczne
Telefoniczne Centrum Obsługi
Zespół Telefonicznej Obsługi Klienta
Zespół Obsługi Telefonicznej

To tylko kwestia polityki firmy i chęci decydentów do trzymania się języka narodowego. A sam ponglish jest typowym przykładem degradacji kultury językowej. Ofiary są pogardzane zarówno w Anglii jak i w Polsce. Dla jednych i drugich są dziwakami bo "niby gadają po naszemu, ale jakoś tak głupio, że zrozumieć się nie da". Cytat z jakiejś gazety zanotowany na wykładzie z kultury UK.

olaMyCat
08-26-2012, 18:10
Ja ostatnio czytałam artykuły w sekcji sportowej i aż się wzdrygnęłam czytając o golkiperze.

gosia_s
08-26-2012, 21:55
Całkiem zabawna była też FanZONA na Euro, co jakoś przyjęło się w telewizji zamiast naszej Strefy Kibica. Ale nie przeszkadzało mi to. Pewnie chcieli jak najmniej zmieniać oficjalne FanZone albo samo im tak wyszło;p

olynaa
08-26-2012, 22:23
A ja ostatnio w tramwaju usłyszałam: " Weź dzień offa, to pójdziemy na zakupy i wydamy trochę keszu":D

jadgra1693
08-26-2012, 23:29
Mnie też bardzo ciekawią tego typu zjawiska językowe, ale jednocześnie przeraża mnie wizja zalania języka przez takie twory. Jestem temu przeciwna, bo to bardzo zaśmieca język. A fajnie, żeby młode pokolenia kultywowały nasz czysty język polski, a nie zarażony anglicyzmami...
Co do przykładów, nachodzą mnie tylko wszędobylskie "plizz, thanks, hi, hello, bye, what the f.ck, oki, after party, na backstage'u, lajt, lajcik, lajkować, yeah".
Dodałabym wszechobecne 'sorki'. b denerwujące :)

martusiak89
08-29-2012, 13:18
Niektórym po prostu wydaje się, że jak używają takich "potworków" językowych, to pokazują jacy są światowi i modni, co jest kompletną bzdurą.

a.wielanowska
09-20-2012, 14:58
Mnie takie teksty bardzo śmieszą i przeważnie są jedynie domeną młodzieży. Jednak uważam, że językowi polskiemu bardziej szkodzą WULGARYZMY niż wpływy z angielskiego!

dominikm
09-20-2012, 17:30
Ponglisz ( z moich obserwacji ) jest jezykiem mowionym, ktory jeszcze nie dominuje w formie pisanej, czy ktos spotkal sie z przypadkami ponglisza w oficjalnych dokumentach ?

No masz, właśnie rano oddałem umowę, w której była mowa o 'fiksjacji ceny' czy 'akcepcie milczącym'. Zaś najbardziej ciekawym zjawiskiem było odwołanie się do 'settlementu' z Londyńskiej Giełdy Metali.

-----
http://tlumaczangielskiego.blogspot.com/2012/09/peja-i-tede-na-uczelni-czyli-pollak-do.html

idalia
09-20-2012, 18:42
Ponglisz ( z moich obserwacji ) jest jezykiem mowionym, ktory jeszcze nie dominuje w formie pisanej, czy ktos spotkal sie z przypadkami ponglisza w oficjalnych dokumentach ?

Na szczęście jeszcze nie. Myślę, że nie byłoby to dobre zjawisko. W oficjalnym języku takie zwroty nie powinny się pojawiać.

weronikas
09-20-2012, 20:45
Ponglisz to faktycznie zjawisko, jak na razie głównie w języku mówionym. Zauważyłam, że nastolatkowie coraz częściej mieszają polski z angielskim. Osobiście słyszałam kiedyś w tramwaju:
- Przestań fejkować.
albo: - Zalajkowałbyś mój post na facebook'u.

W pracy, gdzie pracujemy głównie na angielskich programach i mamy też program pocztowy po angielsku, też zdarza nam się mieszać angielski z polskim, np:
- Dzisiaj nie zrobię tego taska.
- Przeforłarduję Ci tego maila.
Na początku mnie to drażniło, teraz sama tak mówię :)

Faktycznie w języku biurowym pojawia się coraz więcej takich mieszanek językowych: forłardować to już standard jak również: zrób to asap! oraz fyi na początku maila do wielu osób. To już są rzeczy, do których trzeba raczej się przyzwyczaić, i myślę, że będzie tego oraz więcej, bo ludzie to akceptują jako rzeczy ułatwiające szybszą komunikację.
Czytając wasze przykłady, zastanawiam od czego to się wszystko zaczęło, gdzie jest początek i na myśl przychodzi min. w komiczna historia forfitera, jego: gatta mów ałt, jest piękne...itc bjutifiul, hold on aj gatit wyłączyc na chwilę - to już klasyka:)

kajka
09-21-2012, 17:01
Używane w nadmiarze, zjawisko to potrafi być bardzo irytujące :D
Na szczęście osoby z mojego otoczenia używają co najwyżej "luknij tu" albo "sorry", więc aż tak mi to nie przeszkadza, bo nie stykam się z tym na co dzień :)

MartaElena
10-06-2012, 19:08
W dużym stopniu ponglisz występuje w slangu korporacyjnym i poprzez osoby pracujące w wielkich międzynarodowych firmach się rozprzestrzenia. Wszelkiego rodzaju "targety" czy "deadliny" głównie wykorzystuje się w biznesie.

alexpawelec
10-31-2012, 14:36
Ponglisz może być denerwujący, ale akurat ja to zjawisko rozumiem, bo sama mieszkam już dobre kilka lat za granicą, i ani się obejrzałam, a też Ponglisz wszedł do naszego codziennego języka, mimo że znam angielski i na pewno nie należę do wspomnianej w jednym z postów osób, które go używają, a nie znają języka...Jest to po prostu wygodne i tak się u nas mówi.
Także Ponglisz wśród emigrantów dla mnie - tak, wśród nie-emigrantów dla 'stajla' - nie;)

Ranko
10-31-2012, 19:28
Mnie ostatnio rzuciła się w oczy duża liczba kalek językówych, niby się wszystko rozumie ale nagle przychodzi do głowy ej, przecież my tak nie mówimy, jaka piękna kalka :D
np koleżanka ostatnio napisała że kupno szamponu "zrobiło jej dzień"
a potem kolega na marudzenie że nie naprawił zepsutego zegarka odpowiedział "nie żebym ci go kupił, w pierwszym miejscu!"

star_sailorr
11-04-2012, 23:54
Wplatanie od czasu do czasu kilku zapożyczeń jest całkiem fajne, ale w nadmiarze faktycznie już denerwuje. Ja znam takie powiedzenie: "Life is brutal, and full of zasadzkas, and czasami kopas w dupas, a za każdym korner czai się dendżer" ;D

mgg
12-19-2012, 22:56
Kocham amerykańską Polonię za:

- insiura - ubezpieczenie
- garbeć - smietnik
- idziemy na pardy
- zostawić typa - napiwek
- sczardzować

poliglotka26
12-19-2012, 23:29
Kolega na rozmowie o pracę w jakiejś redakcji usłyszał, że dobry artykuł musi mieć "lid".
Nie można już mówić, że artykuł powinien mieć trafny albo chwytliwy tytuł.
Musi być "lid."
Rozwiązanie nie może być "zaprojektowane dla" albo "przeznaczone dla"- musi być "dedykowane".
Tak jakby pod takim rozwiązaniem technicznym ktoś wypisywał dla klienta dedykację :D

Maciek1989
12-20-2012, 10:14
Ja już widziałem reklamę "torby dedykowanej laptopowi". A profesor Miodek zagrzmiał głosem bolesnym...

Roza_S
12-20-2012, 10:43
O nie, to jest okropne. Wiadomo, że praktycznie każdy, kto zna język angielski czasem coś wrzuci w tym języku. Ale żeby już przeinaczać praktycznie każde słowo i dostosowywać je do wymowy i gramatyki polskiej jest już przesadą. Jedyne, co ja na codzień zwykle używam to "guglować" ;)

eabha
12-20-2012, 21:55
Jako studentka anglistyki mogę powiedzieć, że czasami taka mieszanka wybuchowa powstaje mimowolnie i rodzą się kwiatki typu: exitujemy się stąd...

Turcyj
12-21-2012, 21:06
Polglish jest tak wszechobecny, że na anglistyce na początku kazali nam 'folołować' stronę instytutu i koniecznie 'zeskrolować' na dół w poszukiwaniu newsów : D

mruvkiew
12-24-2012, 13:35
Prawda? Nawet jak się człowiek pilnuje, to może się machnąć. Zwłaszcza jak ma się częsty kontakt z angielskim, to się wszystko miesza.

jstefanczyk
12-24-2012, 14:17
Mnie ostatnio rzuciła się w oczy duża liczba kalek językówych, niby się wszystko rozumie ale nagle przychodzi do głowy ej, przecież my tak nie mówimy, jaka piękna kalka :D
np koleżanka ostatnio napisała że kupno szamponu "zrobiło jej dzień"
a potem kolega na marudzenie że nie naprawił zepsutego zegarka odpowiedział "nie żebym ci go kupił, w pierwszym miejscu!"

"Zrobienie dnia" brzmi całkiem sympatycznie ;)

pathe
12-24-2012, 15:34
Oczywiście spotykamy się z wyrażeniami typu "to robi sens", "lajkować", "luknij" i inne tego typu rzeczy. Doprowadzają mnie do szału. Polski jest pięknym językiem i dość unikalnym, dlatego nie rozumiem, co jest dobrego w stwarzaniu takich mieszanek. I wiem doskonale, że słowo "unikalny" też pochodzi z innego języka, ale jednak nie brzmi to tak strasznie jak "lukać". Używamy albo jednego, albo drugiego, mamy na tyle rozumu, żeby je rozgraniczyć.

aniawielgosz
12-30-2012, 00:25
Przez rok pracowałam w Londynie w restauracji z wieloma Polakami, Ponglish był tam używany codziennie :) zazwyczaj wszyscy po prostu używają angielskich rzeczowników z polską składnią i gramatyką. Moim ulubionym "kwiatkiem" był jednak zwrot "polishować cutlery". sam miód :)

ItaHypatia
12-31-2012, 00:53
Według mnie jest to irytujące. Jest to zaśmiecanie języka.

emate
12-31-2012, 01:16
Znając 2 języki na podobnym poziomie nie sposób czasami uniknąć tego typu przejęzyczeń. :) Inna sprawa, gdy ktoś robi to na sile i brzmi przez to dość infantylnie.

annooshka
03-16-2013, 20:00
Tez uważam, że czasem po prostu pierwsze, co przychodzi do głowy, to właśnie słowo z innego języka. Na studiach filologicznych ciężko się ustrzec przed rożnymi wtrąceniami obcojęzycznymi.
Osobiście nie podchodzę do tego bardzo krytycznie, bo podoba mi się takie kreatywne podejście do języka (wstawianie obcojęzycznego słowa w polskie struktury gramatyczne).

Anna Dźwigała
03-17-2013, 23:32
Myślę, że wszystko zależy od umiaru i sytuacji. Faktycznie dużo obcując z językiem angielskim pewne "naleciałości" z niego dość często przychodzą na myśl i nie sądzę, żeby wtrącanie tu i ówdzie "ponglishowego" terminu było czymś rażącym. Ale zdanie, w którym co drugie słowo pochodzi z języka obcego, może faktycznie być irytujące, nie wspomnę już, że jednak każdy powinien się starać o czystość swojego języka ojczystego.

magdal
03-19-2013, 12:48
Przez rok pracowałam w Londynie w restauracji z wieloma Polakami, Ponglish był tam używany codziennie :) zazwyczaj wszyscy po prostu używają angielskich rzeczowników z polską składnią i gramatyką. Moim ulubionym "kwiatkiem" był jednak zwrot "polishować cutlery". sam miód :)

Hahaha, u mnie w restauracji mówiło sie to samo; oczywiście były też "napkinsy", "ordery" i "tipy". Mój kolega zawsze też "czardżował kastomerów". Co do zasady nie jestem zwolenniczką takiego sposobu mówienia ale po pewnym czasie przesiąka się tym. Nie widzę nic złego w używaniu Polglish w miejscach takich jak restauracje w krajach angielskojęzycznych; co innego gdyby ludzie zaczęli tak mówić w Polsce :-)

Gdy wyjeżdżałam na Work&Travel do Stanów Zjednoczonych w 2003 r., zadzowniła do mnie pani z biura podróży, przez które załatwiałam formalności i zaprosiła mnie na "interwju" do Amabasady...

Agi91
04-29-2013, 11:22
Ja słyszałam też w obiegu "zadensić" zamiast "zatańczyć" :)

Beata M.
04-29-2013, 13:35
Nie mam nic przeciwko wtrąceniom. Przy nauce języków często jest tak, że przychodzą nam do głowy obcojęzyczne słowa. Co innego jednak, gdy ktoś z premedytacją używa zapożyczeń, zmieniając formę i pisownię według upodobań. Czasami trudno się domyślić, o co chodzi.

nutka
04-30-2013, 14:34
Fakt, są pewne słówka, których używamy mechanicznie, szczególnie jeśli dużo obcujemy z językiem, jak na studiach czy podczas pracy w środowisku międzynarodowym. Jednak nasza w tym rola, żeby starać się szukać jak najczęściej polskich zamienników. Plastyczność polskiego jest fantastyczna, bo nawet mój mały synek bezwiednie z niej korzysta kiedy szczególnie umiłuje jakieś angielskie słówko. Ostatnio mówi: "singuj ze mną mamusiu" :)

ewelina0680
06-10-2013, 08:39
Zbyt często używane wtrącenia irytują mnie. Myślę, że nie ma nic złego w używaniu niektórych zapożyczeń, jeśli robi się to z umiarem, jednak mieszanie polskich i angielskich słów jest po prostu nieprzyjemne dla ucha.

Judyta Łepkowska
06-11-2013, 01:27
Ja uważam to za brak szacunku do mowy ojczystej...

tamara1990
06-16-2013, 23:46
Mi takie wstawianie obcych słów wydaje się szpanerskie, szczytem głupoty. Nie lubię tego. Tak jak np. używanie ostatnio nagminnie określenie briefing.

Kasia23
07-29-2013, 09:20
To zjawisko szczególnie popularne w środowiskach korporacyjnych, wg mnie będzie się rozwijać :)

nosenssic
07-30-2013, 11:12
Wczoraj przez chwilę zdarzyło mi się oglądać mecz "speedwaya" (żużel)- co jest jeszcze do zaakceptowania, bo liga jest transmitowana i jest to obowiązująca międzynarodowa nazwa, aczkolwiek polscy komentatorzy używający zwrotów takich jak: "a teraz jedno zdanie offtopik" nie są już do zaakceptowania. Według mnie osoby, które wypowiadają się publicznie powinny uważać co mówią i bronić polskiego języka, a nie dopuszczać do coraz częstszych błędów lub bezsensownych zapożyczeń zarówno w prasie jak i telewizji.

ewcad
07-30-2013, 16:45
Ja spotkałam się z tym terminem, tylko że pod nazwą 'poglish'.
Jak sądzicie czy nazwa podkrakowskiego przystanku 'Port lotniczy' to też poglish? Idąc tym tropem mogli go nazwać po prostu "Port powietrzny" (oczywiście chodzi o Air port :) )

jolka
07-31-2013, 00:30
Ja również uważam że nie powinno się mieszać jezyków. Albo mówimy po polsku albo w języku obcym, inaczej to nie jest żaden język, tylko takie nie wiadomo co......

A tak przy okazji znalazłam niezły demotywator:
http://demotywatory.pl/2949279/Spolszczony-angielski

kf88
07-31-2013, 19:15
Takie wtrącanie obcych słów i mieszanie języków bywa nawet zabawne. Może się to zdarzyć sporadycznie, kiedy pojawia się problem z wyrażaniem myśli, ale irytują mnie osoby które nagminnie wtrącają obce słowa. Moim zdaniem, jest to próba zaszpanowania, która sprawia, że rozmówca może poczuć się nieswojo, zwłaszcza jeśli nie zna danego języka obcego.

Judyta Łepkowska
07-31-2013, 21:01
Prywatnie to ok, ale w oficjalnych kontaktach nie wyobrażam sobie takiego mieszania.

greenlove
08-18-2013, 23:35
Nie wiem, czy się za kimś nie powtórzę, ale znalazłam nawet słownik :D
http://www.ponglish.org/
Z mojego punktu widzenia, czyli kogoś kto na wyspach nie był i na własne uszy tego nie słyszał, bardzo ciekawa lektura.
Przyznam, że w gronie znajomych zdarzało nam się używać czasami pojedynczych wyrażeń w ramach tzw. "zgrywy", ale myślę, że właśnie zabawnie to brzmi użyte z przymrużeniem oka i wplecione okazyjnie w wyższych lotów polszczyznę.
Używane powszechnie jako żargon w codziennej komunikacji i takim nasyceniu jest co najmniej żenujące...

W ostatnim Newsweeku jest artykuł o tym, jak Ponglish stał się współczesnym językiem w dużych korporacjach, czyli zakładam, że wśród ludzi reprezentujących jakiś poziom intelektualny... Masakra. Jakby to miało brzmieć bardziej profesjonalnie

Przykład: "misnąć oportunity", "wpół do fakapa"
Zgroza!

delma
08-19-2013, 16:07
Oto kilka zwrotów, które udało mi się zasłyszeć (i to nie raz, a wręcz wielokrotnie):

- Spójrz jaki dzisiaj ładny dej!
- Dobra, no to jesteśmy w taczu!
- Co niedzielę chodzę do czercza.
- Wieczorem napiszę do Ciebie mesydża.
- Muszę dzisiaj przemyśleć cały mój lajf.

Judyta Łepkowska
08-19-2013, 16:52
Oto kilka zwrotów, które udało mi się zasłyszeć (i to nie raz, a wręcz wielokrotnie):

- Spójrz jaki dzisiaj ładny dej!
- Dobra, no to jesteśmy w taczu!
- Co niedzielę chodzę do czercza.
- Wieczorem napiszę do Ciebie mesydża.
- Muszę dzisiaj przemyśleć cały mój lajf.

Padłam. ;p Może to było powiedziane w formie żartu?

p.chechla
08-19-2013, 20:50
Co prawda mieszkałam parę lat w Szkocji i zdania typu "Jest już nowa rota? Kiedy masz offa?" nie robią na mnie żadnego wrażenia, ale to co tu piszecie przyprawia mnie o gęsia skórkę! O zgrozo!!! Znam z doświadczenia momenty kiedy polskie słowo "wypada z głowy", bo cały dzień mówisz w innym języku, ale powyższe to przykłady zubożenia intelektualnego wręcz. A mowa polska jest taka piękna...;)

szninkiel
08-21-2013, 15:08
Ponglish jest obrzydliwy, nie mogę sobie wyobrazić, że kiedykolwiek na tyle się z nim osłucham, by go używać. Koszmar językowy. Kropka.

mrmat
08-21-2013, 15:31
Ostatnio dowiedziałem się, że nawet doktorzy i profesorzy na niektórych kierunkach używają tego dziadostwa. Na doradztwie zawodowym jest to postrzegane jako "język zawodowy", którym NALEŻY się posługiwać. Tam nie wolno przeprowadzać szkoleń, tam trzeba robić kołczingi

malwine55
09-07-2013, 16:56
W Niemczech to się nazywa Denglish, angielski jest teraz językiem, którym można porozumieć się wszędzie na świecie, po chińskim najwięcej ludzi traktuje go jako swój rodowity, ale niestety to też ma swoje ciemne strony.

rybawojtek
09-08-2013, 16:34
Podczas mojej krótkiej przygody z call center miałem dużo do czynienia z ponglishem - zbieraliśmy "leady", mieliśmy przerwy na "coaching indywidualny" itp. Na początku było to trochę zabawne, potem zrobiło się irytujące. No ale cóż, to tylko naturalna kolej rzeczy - jest przecież masa zapożyczeń których używamy na codzień, np "weekend".

8852
10-08-2013, 22:18
"Sorry", to był pierwsze słowo jakie powiedziałem do obcokrajowca odwiedzając tamtą stronę globu, gdy wpadłem na jakąś kobietę w drzwiach obrotowych na lotnisku... Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że nie powiedziałem tego po angielsku, tylko właśnie "Sory" w ponglish :):)

Kathi91
11-04-2013, 02:09
Moja ulubiona korpoperełka to 'Zbrifowales go'? :D

jerena92
11-13-2013, 18:39
Z zasłyszanych zwrotów pamiętam:
1) ej, men zrób ten risercz, bo Ci więcej hendałtów nie wyślę
2) idziemy teraz na basa, a póxniej sczekierałtujemy coś na stomak

Simona
05-19-2016, 01:49
Chociaż nie lubię tego, sama na tym przyłapuje. Z trudnością się powstrzymuję, by nie dodać ,,you know,, czy innego wtrącenia. Trudno to kontrolować, nie wydaje mi się, żeby to było celowe popisywanie się.

ms_
05-23-2016, 11:46
Nie przepadam za tym, choć nie będę kłamać, czasami samej mi się zdarzy wtrącić jakieś angielskie słówko, gdy zapomnę polskiego odpowiednika albo po prostu rzucę coś bezmyślnie. Jeżeli studiuję się filologię albo na co dzień przebywa się w grupie ludzi, gdzie język angielski wychodzi na pierwszy plan, to czasami trudno tego uniknąć. Ja uwielbiam przykłady korporacyjne. :D ASAP, feedback, coaching, head-hunter, deadline, profit, reserarch, team i inne.

Agasto
05-23-2016, 11:50
To jest straszne, szczególnie jeśli dodamy do tego taką pisownię, które spolszcza te angielskie słowa - albo trzymamy się oryginału, albo lepiej w ogóle odpuścić. Mnie takie zwroty w j. polskim generalnie denerwują, szczególnie wszechobecny angielski w korporacjach, które myślą, że zamiast "specjalista" napiszą "specialist", to brzmi lepiej.

PatrykAszyk
05-24-2016, 02:02
Jest to okay, ale do jakiegoś stopnia, a te przykłady są zdecydowanie poza jego granicą, tak samo dodawanie końcówek -ing do polskich slow, z czym też się spotkam często.

petroleum
05-24-2016, 20:24
To jest straszne, szczególnie jeśli dodamy do tego taką pisownię, które spolszcza te angielskie słowa - albo trzymamy się oryginału albo lepiej w ogóle odpuścić. Mnie takie zwroty w j. polskim generalnie denerwują, szczególnie wszechobecny angielski w korporacjach, które myślą, że zamiast "specjalista" napiszą "specialist" to brzmi lepiej.

A mnie wręcz przeciwnie, używanie zagranicznych słów z polską odmianą i pisownią nie denerwuje. Uważam to za nieuniknione w dzisiejszych czasach zjawisko, z którym pozostaje się pogodzić i zacząć używać samemu, żeby nie brzmieć "archaicznie". :)

evelyne0519
06-19-2016, 15:10
To jest straszne, szczególnie jeśli dodamy do tego taką pisownię, które spolszcza te angielskie słowa - albo trzymamy się oryginału albo lepiej w ogóle odpuścić. Mnie takie zwroty w j. polskim generalnie denerwują, szczególnie wszechobecny angielski w korporacjach, które myślą, że zamiast "specjalista" napiszą "specialist" to brzmi lepiej.

Zgadzam się. Denerwuje mnie też, jak w poprzedniej firmie mieliśmy raporty w języku angielskim, które wypełnialiśmy po polsku. Tak jakby nie mogli się zdecydować, albo piszemy i wypełniamy po polsku albo po angielsku.

Nnacia
07-24-2016, 14:19
Najgorszy przykład spanglish, jaki przychodzi mi do głowy, to:
"You made my day" jako "zrobiłeś mi dzień". :eek:

paulinas
09-05-2016, 15:09
Angielskie wtrącenia w wypowiedziach mnie nie drażnią, a wręcz przeciwnie, nawet bawią. Nie mogę natomiast znieść angielskich odpowiedników polskich stanowisk pracy, które wpisane w CV często powodują, że druga strona kompletnie nie rozumie, czym się dana osoba zajmowała i o co w ogóle chodzi. Ta część "korpostylu" mnie autentycznie odrzuca.

gabriw
09-06-2016, 14:15
Jak dla mnie wiele zależy od tego, jaka jest intencja osoby mówiącej. Jeśli jest to jedynie chęć błyśnięcia znajomością kilku słówek w języku angielskim i sztuczny luz, to szczerze mówiąc nie wiem czy się śmiać, czy płakać.

AgaZet
02-09-2017, 21:58
Cześć, dołączam do towarzystwa jako jeszcze jedna purystka. Od razu z pytaniem: co myślicie o "ngos-ach"? Zawsze mi się wydawało, że określenie "organizacje pozarządowe" jest dosyć zgrabne i nie ma potrzeby zamieniania go, zwłaszcza na takiego językowego potworka.

Kasia88
02-10-2017, 11:26
Francuzi w pewien sposób starają się ograniczyć wpływy angielskie w ich języku, stąd np. zamiast słowa komputer mają ordinateur, zamiast mail "courriel", które moim zdaniem są bardzo dobrym rozwiązaniem. Jednak próba obrony rodzimego języka przed zalewem anglicyzmów jest bardzo trudna i chyba wręcz niemożliwa. Bo czy wyobrażacie sobie, że z naszego języka zniknęłoby słowo weekend czy OK, że już słownictwie technicznym czy informatycznym nie wspomnę.
W języku francuskim często pojawia się angielskie słowo z wymową francuską lub angielski czasownik z końcówką -er, moje ulubione "liker" :)

AgaZet
02-10-2017, 21:25
Włoski singiel - pisany z angielska, wymawiany 'singol' 🙂

patryk_zz
02-11-2017, 14:33
''Polglish'' to najgorsze co mogło spotkać nasz język. Nie ma zdania, które brzmiałoby dobrze w ten sposób.

AgaZet
02-11-2017, 17:15
Nie ma:rolleyes:

Zabawne, że często naturalni użytkownicy języka angielskiego, którzy posługują się tez sprawnie polszczyzną, gubią się wlasnie w wypowiedziach naszpikowanych "ponglishem". Byłam w sytuacji w której Polka tłumaczyła Amerykaninowi (rozmowa toczyła się po polsku), że jest "hr officerem". Biedak nie zrozumiał, dopiero słowo "kadry" wyjaśniło sytuację.

nowakowskakar
02-11-2017, 19:32
Dla mnie to za dużo w jednym zdaniu. Jeszcze rozumiem jak ktoś wstawi jedno słówko, tym bardziej jeśli ten ktoś wiele czasu spędza za granicą.

aluba
02-12-2017, 11:21
Czasami się zdarza, że jak człowiek z kimś rozmawia i nie może sobie przypomnieć porządnego odpowiednika po polsku (zwłaszcza, gdy zna angielski aż za dobrze i ma z nim do czynienia na co dzień, np. jak jest tłumaczem :) ), to wtrąca tak na szybko słówko po angielsku, które mu najlepiej pasuje, bo to tak łatwiej.

( Nie oznacza to, że takie praktyki pochwalam! Szanujmy nasz rodzimy język, bo szkoda by było, żeby po tym, jak przetrwał 100+ lat zaborów, skończył w taki sposób.)

ebocheneke
02-13-2017, 14:08
Mnie np. denerwuje wrzucanie angielskich słów do zdań po polsku poza kilkoma wyjątkami - jak np. wspomniane wcześniej OK. Denerwuje mnie także, używanie zwrotów typu: pracuję w dziale HR. No kurczę skoro 90% zdania jest po polsku to dokończ go w takim samym języku. Jeżeli ktoś jeszcze robi to nieświadomie, bo sama w stresującej sytuacji za granicą mieszałam polski z angielskim to jest do przyjęcia. Jeżeli ktoś robi to celowo i świadomie to dla mnie trochę szpanerstwo i obciach. Zwłaszcza jak ktoś przebywał za granicą np. 2 miesiące.

Munin
02-13-2017, 14:29
A mi ponglish kojarzy się z makaronizmami :) Działa to dokładnie na tej samej zasadzie - patrzcie, jakim jestem intelektualistą, w tylu językach mówię, i to na raz! I co z tego, że nikt mnie nie rozumie!
Oczywiście niektórzy mieszają języki ze stresu albo dlatego, że dopiero się uczą, ale nie mówimy tu o takich sytuacjach.
Wracając do naszych nowoczesnych makaronizmów - zdaje mi się, że takie potworki językowe zawsze gdzieś istniały, tylko po prostu nie były uważane za akceptowalne w kontekstach formalnych i po jakimś czasie zamierały. Ponglish rzuca się bardziej w oczy dlatego, że żyjemy w epoce mediów społecznościowych i internetu, gdzie styl pisania nie musi być aż tak formalny i wyrażenia, które niegdyś były zarezerwowane tylko dla języka mówionego, przenikają do języka pisanego.
W końcu moda na ponglish przejdzie, po nim nadejdzie "faza" na polsko-chiński albo coś jeszcze innego. Po prostu teraz jest to bardziej widoczne, niż kiedyś ;)

karna95
02-27-2017, 16:19
Jedynym wyjątkiem, który akceptuję jest tzw. "korpojęzyk". To część kultury i tak już jest. Jednakże gdy ktoś używa czegoś takiego na ulicy uważam to za prostactwo. Takie jest moje zdanie.

dominikaj
04-19-2017, 00:07
Myślę, że coraz cześciej Ponglish kojarzony jest właśnie z korpojęzykiem - najczęściej używanie angielskich czasowników w polskiej formie - forwardować, focusować, itd.

Sonya
04-19-2017, 21:48
Myślę, że to pewnego rodzaju moda. Trochę w tym przemocy symbolicznej (bo kto nie jest w korpo, ten mnie nie rozumie, ergo jest gorszy). Trochę w tym zwyczajnego lansu. Bo przecież wszyscy mówią o "dedlajnach" i innych "ASAP-ach". Trochę w tym chęci zbudowania pewnego rodzaju wspólnoty, posługującej się tym samym slangiem. No i oczywiście jest to zwyczajnie dowcipne. Bo cóż to za obrazek, gdy osoba po kilkumiesięcznej bytności poza granicami "zapomina" słów po polsku lub miesza konstrukcje gramatyczne? Angielski w pewien sposób podnosi nasz status (bo to oznaka wykształcenia i przynależności do wspólnoty międzynarodowej). Jednak w moich oczach taki potworek, jak Ponglish, jest po prostu żenującym tworem szpanerów w białych kołnierzykach.

markap94
04-20-2017, 11:29
Mi osobiście nie przeszkadza to, jeśli używamy Ponglisha np. w pracy w korporacji gdzie posługujemy się głównie językami obcymi, itd. Natomiast jeśli ktoś używa angielskich słów na co dzień, wiedząc, że mamy w języku polskim odpowiednie słowa to uważam to za zaśmiecanie języka polskiego. Niektórzy może czują się światowo, kiedy używają "zangielszczonych" słów :)

gurek95
05-14-2017, 20:07
Mnie kłuje w oczy niczym drzazga fraza "c'nie?" jako "co nie?". Kyrie Eleison :O

AZaw
06-03-2017, 01:45
Trochę w tym przemocy symbolicznej (bo kto nie jest w korpo, ten mnie nie rozumie, ergo jest gorszy)

O matko, w moim środowisku raczej każdy rękami i nogami się zapiera, żeby nie pracować w korpo, nie chciałbym znać ludzi, którzy się tym jeszcze szczycą.

Lashike
06-19-2017, 15:51
A propos Ponglish, to widziałam kiedyś obrazek z takimi kwiatkami : "Wołomin - Beeftown", " Nie łudź się - Don't boat yourself" czy " Zwierzę Ci się - I animal to you". To jest śmieszne, ale tylko jeśli wiesz, że to taki żart i znasz prawidłowe formy. Gorzej, jak myślisz, że tak należy mówić!

lakomikm
06-21-2017, 00:03
Mnie Ponglish od razu skojarzył się właśnie z korpo. Nigdy nie pracowałam w tym tworze, ale słyszałam właśnie, że codziennością jest wplątywanie angielskich słówek typu: "interwju", "kol", "dedlajn". Ogólnie zgroza. ;) Tzn. to ostatnie to sama nie wiem. Gdzieś już była o tym mowa. Nie wiem jakim słówkiem można byłoby zastąpić deadline w j. polskim.
A tak podsumowując to w sumie jest to zrozumiałe, bo posługując się często słownictwem z innego języka trudno nam jest się przestawić i szukać polskich odpowiedników (chodzi mi tu właśnie o tzw. korpo-ludków czy osoby mieszkające za granicą). Z drugiej strony powinniśmy się czasem troszkę wysilić i zadbać o to, żeby się nie cofać językowo, a raczej rozwijać, i tym bardziej, jeśli chodzi o nasz język ojczysty. ;) W końcu uczymy się całe życie. :)

Marcelina96
07-17-2017, 12:28
Jedyne co wiem to to, że Ponglisz przyprawia mnie o ból głowy

michalxstatic
08-09-2017, 15:52
Jest to zjawisko o którym miałem okazję rozmawiać na zajęciach na uniwersytecie. Jest część terminów, które ciężko zdefiniować w języku polskim, moje osobiście ulubione słowo to outsourcing, które jest nie do przetłumaczenia dosłownie. Oczywiście można podać jego definicję, ale nie jest to równoznaczne z tłumaczeniem. Najczęściej występuje ono właśnie w niezmienionej wersji (lub ja nie spotkałem się nigdy z tłumaczeniem). Ta część jest jeszcze przeze mnie zrozumiała, ale jest też druga strona medalu. Bardzo dużo osób, które znam używają zupełnie niepotrzebnych wtrąceń z języka angielskiego gdy mówią coś po polsku. Nie jestem tego fanem, wręcz przeciwnie, od razu w rozmowie z taką osobą wyczuwam delikatną niechęć do niej, jakby chciała się "popisać" znajomością kilku słówek. Zdecydowanie najbardziej irytuje mnie osoba mówiąca, że idzie zjeść (lub jadła) "Pankejki". Czy tak ciężko powiedzieć naleśniki? Lub jeśli mówimy tu o wersji amerykańskiej naleśników, to po prostu amerykańskie naleśniki? Tłumaczenie, że "pancake" znaczy po prostu naleśnik, nie ma żadnego efektu, najczęściej spotykam się z wyjaśnieniem, że naleśnik to coś innego. Jeśli ktoś uważa, że nie mam do końca racji, to chciałbym spotkać się z konstruktywnym sposobem wyjaśnienia mi tego, podania konkretnych argumentów, a nie zwykłego zarzucania mi braku racji bez żadnego poparcia.

milenarejner
12-12-2017, 00:17
W korporacjach zastępuje się całe mnóstwo słów, które mają swoje odpowiedniki w języku polskim, językiem angielskim i tłumaczy się, że to "nie do końca to". Na przykład ostatnio słyszałam o "giftach dla pracowników". Podobno gift to nie jest to samo co prezent...

DanaDan
12-15-2017, 16:39
Ja słyszałam kilka ciekawych połączeń ukraińskiego i angielskiego... np. "ne mysujte toho", co oznaczało: żeby o tego nie pominąć/ ominąć.. (od "to miss") : )

Barborka678
01-01-2018, 15:13
Mi osobiście nie podoba się takie przesadne zapożyczanie słów z języka angielskiego w języku polskim. Mamy tak piękny język, a na siłę popisujemy się znajomością innych języków, kalecząc przy okazji nasz ojczysty język.

m.stepuch
01-05-2018, 00:43
W korporacjach zastępuje się całe mnóstwo słów, które mają swoje odpowiedniki w języku polskim, językiem angielskim i tłumaczy się, że to "nie do końca to". Na przykład ostatnio słyszałam o "giftach dla pracowników". Podobno gift to nie jest to samo co prezent...
Zgadzam się z Tobą. korporacje stosują swego rodzaju nowomowę, np. focusują sie na czymś, realizują targety itp. Angielskiej kalki, jeśli mogę tak to określić, nabrało ostatnio słowo 'dedykowany' w znaczeniu 'przeznaczony'. Nie mogę tego znieść!

Agapur93
04-22-2018, 12:03
OK - to w pełni akceptuję. Polajkować, fejs,folołować itp. nie przeszkadzają mi tak bardzo, jakoś przeważnie brzmią naturalnie. Ale strasznie denerwująca jest korpomowa w wersji mocno nadużywanej i sztucznej. Wiem, że to jest pewnego rodzaju żargon danej grupy zawodowej, ale wszędzie należy zachowac umiar. Nie przepadam również zbytnio za nadużywaniem angielskich nazw stanowisk w ogłoszeniach o pracę. Zwłaszcza w przypadku stanowisk, które niekoniecznie wiązą się ze znajomoscią języka angielskiego.
Generalnie, Ponglish jest ciekawym zjawiskiem, ale tylko jeśli jest używany rozsądnie i nie w nadmiarze czy też na siłę ;)

kost
04-29-2018, 11:46
Kiedyś mnie to drażniło, ale sama teraz wtrącam angielskie słowa, ale jedynie w towarzystwie znajomych i to anglojęzycznych. Niektóre słowa nie mają nawet polskich odpowiedników, więc ciężko inaczej to powiedzieć.