View Full Version : Czytanie słowników - przesada?
Witajcie!
Co sądzicie na temat czytania słowników? Może nie tyle,co strona po stronie, jak książkę, ale po prostu sięgania po nie z czystej ciekawości, a nie potrzeby podczas tłumaczenia.
Powiem Wam, że mam taki zwyczaj otwierania McMilliana ang-ang przed snem i czytania paru haseł ;)
Czy waszym zdaniem jest to przesada, czy jednak polecilibyście ot tak czasem sobie czytać,hm ?
Queen Of The Horizon
01-17-2012, 22:08
Szczerze mówiąc, mam czasem taki odruch, że przypomina mi się jakieś słówko i sprawdzam znaczenie lub wymowę. Albo zastanawiam się, jak coś wyrazić po angielsku. Myślę, że czytanie słownika won't harm you. O ile coś zostaje w głowie:D Jedna z pań wykładowczyń powiedziała, że jej kolega uczył się iluś pojęć ze słownika w ciągu tygodnia i teraz pracuje jako tłumacz przysięgły ; )
serenity
01-17-2012, 22:32
Moim zdaniem to ciekawy pomysł, chciałam kiedyś tego spróbować, ale brakuje mi niestety motywacji. Zapewne przyniosłoby to dobre rezultaty, tym bardziej, że dosyć szybko idzie mi zapamiętywanie nowych słówek. Ale motywacja to rzecz niezwykle trudna...;)
ja mam z kolei taki zwyczaj, że jak sprawdzam jakieś słówko w słowniku, to potem zaczynam czytać sąsiadujące definicje i po chwili wyszukuję jakichś fajnych słówek rozpoczynających się na tę konkretną literę i nie mogę przestać:D
Ja niestety kiedyś próbowałam, ale żadnego ze słówek nie zapamiętałam bo za dużo było nowych:) Wolę jednak uczyć się słówek oglądając filmy czy pisząc coś, niekoniecznie czytając sam słownik na dobranoc;)
Racja, dużo lepiej uczyć się słów w kontekście, tak jak wspomniałaś : np. w filmach. Ale mamy też takie słowa, które rzadko lub przynajmniej rzadziej padają w codzinnej mowie. A jednak istnieją! I jak tak sobie zerkam w ten słownik to odkrywam wiele tak owych. Albo chociażby nowe znaczenia znanych już zwrotów : )
Ona88Asia
01-18-2012, 20:07
Niektórzy czytają Biblię, inni słowniki :P
I ja sobie czasem poczytam słownik! Przeważnie mam z tego frajdę, zwłaszcza, gdy z zamiłowania jest się językoznawcą i szuka się różnych etymologicznych powiązań między językami ;)
Uważam, że zawsze warto zajrzeć i absolutnie nie wiązałabym tego z przesadą. Może coś w głowie zostanie, a może nie. Na pewno jednak nie zaszkodzi naszemu mentalnemu rozwojowi. Podobnie jak nie mamy gwarancji, że zapamiętamy do grobowej deski słowa/zwroty które słyszymy podczas oglądania filmu, czy które zastosujemy podczas wypowiedzi pisemnej.
Takie czytanie, o którym piszecie, to nic dziwnego. Sama najbardziej namiętnie, gdy byłam mała czytywałam "Słownik... mitów i tradycji kultury" :D
A słowniki językowe - lekką przesadą byłoby jedynie uczenie się po kolei, alfabetycznie wszystkich haseł na pamięć, dzień w dzień. Podobno tacy ludzie istnieją ;)
paulina8901
01-20-2012, 12:23
Też myślę, że to nie jest przesada. Czasem też zaglądam do słownika i jak znajduję w haśle jakieś ciekawe słówko, to szukam je dalej, i tak dłuższy czas:) Ale niestety jestem za leniwa, żeby robić tak codziennie... Chociaż to na pewno jest przydatne:)
to żaden wstyd. kolejny sposób nauki języka :). przyznam, że gdy byłam młodsza, też to robiłam, ale wtedy znałam zasób mojego słownictwa był oczywiście mniejszy. :) dla osób, które lubią języki obce, to nawet przyjemność. zawsze milej czyta się to, co sami wybierzemy, niż gdy ktoś nam coś narzuci. :)
justynakr
01-20-2012, 15:57
Według mnie jest to świetny sposób na poszerzenie słownictwa. Jest to też nauka, która może sprawiać przyjemność, więc może być bardzo skuteczna. Myślę, że czytanie słowników jest charakterystyczne dla większości ludzi zgłębiających język obcy:) Każdy ma swoje "odchyły". Myślę, że czytanie słowników jest nieszkodliwe.
JezykJurek
01-20-2012, 16:03
Przez cały okres studiów nosiłam w torbie słownik i "podczytywałam", kiedy tylko była okazja (świetnie sprawdzał się również w czasie niektórych wykładów:-). W drodze powrotnej do domu (np. w tramwaju), z pamięci próbowałam przypomnieć sobie słówka analizowane na uczelni, i tym samym utrwalałam leksykę. Do tej pory robię podobnie, już z innym językiem, i po raz kolejny słownik "daje radę".
Czytanie słowników może przesadą nie jest, ale na pewno brzmi to trochę dziwnie. Oczywiście nie można powiedzieć, że jest to nie pożyteczne. Samo przeglądanie jednak nie koniecznie może przełożyć się na zapamiętywanie nowych słówek, ale już dokładniejsze czytanie i staranie się wprowadzenia do swojej pamięci danego słowa,już jak najbardziej tak.
W takim wypadku najlepiej sięgnąć po słownik tematyczny i nauczyć się po kilka słówek dziennie z jednej kategorii. W ten sposób dosyć szybko nauczyłem się nazw figur szachowych po hiszpańsku :D
Dobra, może do niczego mi to nie było przydatne, ale osobiście mam z tego radochę.
banadona
01-21-2012, 11:20
Czy ja wiem? Jak dla mnie to troszkę przesada chociaż nie bronię nikomu. Może to i dobry sposób nauki nowych sformułowań ale jak dla mnie zbyt radykalny:P
Kiedyś kumpel miał ambicję nauczyć się słownika od a do z. Ale nie pamiętam na której literze skończył.
kathe1987
01-21-2012, 20:27
Raczej nie zdarza mi się sięgać po słownik jak po lekturę ale często mam go pod ręką, tudzież gdy siedzę przy komputerze, otwarty w jednej zakładce, bo staram się większość nieznanych mi i interesująco brzmiących słówek od razu sprawdzać. Czytanie słowników innego rodzaju, jak słowniki symboli, nazwisk itd jest chyba ciekawsze ;)
Aglarwen
01-21-2012, 23:08
Zwykle w moim przypadku jest tak, że szukam jakiegoś hasła, sprawdzam, przy okazji widzę obok jakieś ciekawe albo zabawne, coś mi się przypomni, szukam jeszcze innego hasła w drugim końcu słownika, aż w końcu zapomnę, czego szukałam na samym początku i co to znaczyło :D poza tym, większa frajda jest podczas czytania papierowego słownika, te internetowe są jakieś takie...beznamiętne ;)
lakatoia
01-22-2012, 00:40
Regularna lektura słownika jeszcze mi się nie zdarzyła, ale często, kiedy już sięgam po słownik z konieczności, to zostaję przy nim nieco dłużej, czytam strony, na które przez przypadek wpadłam i podoba mi się to ;) Nigdy nie wiadomo, kiedy słówko uczepi się głowy i zostanie na dłużej, albo kiedyś napotkane słowo nie wyda się dziwnie znajome. Ale dostałam ostatnio słownik belgicyzmów i ten akurat czytuję sobie od czasu do czasu dla przyjemności.
Czytanie słownika strona po stronie to chyba jednak przesada. Ale tak jak większość tu napisała zerknięcie od czasu do czasu na jakieś słówko jest pożyteczne. Chociaż uważam, że słówka najlepiej "wchodzą" podczas czytania w oryginalnym języku.
katmarwis
01-22-2012, 17:00
U mnie na studiach czytanie słownika było dosyć znaną, chociaż niepopularną metodą. Z moich doświadczeń wynika, że jest ona bardzo skuteczna. Niejednokrotnie zetknęłam się ze słownictwem, które przypadkowo zapamiętałam w ten sposób. Chciałam też zaznaczyć, że czytanie słownika (przynajmniej dla mnie) nie oznacza wertowania go od początku do samego końca, ani wkuwania słówek na pamięć, tylko traktowanie go raczej jak książkę. Nie przeglądam więcej niż trzy, cztery strony na raz. Watro też wracać po kilka razy do poprzednio przeczytanych stron. Osobiście nie zmuszam się do stosowania tej metody.Kiedy muszę sprawdzić jakieś słowo w słowniku, to zawsze coś innego mnie zainteresuje, więc dzieje się to mimowolnie.
WaldekB.
01-22-2012, 18:46
Wbrew pozorom to dobry sposób nauki słownictwa. :) Zwłaszcza w przypadku trudniejszych słów :)
Na pewno nie zaszkodzi, a może pomoże. Kto wie ? :)
agniechka
01-22-2012, 20:03
Też tak mam, że często szukając jakiegoś słówka znajduje kolejne interesujące albo szukam dalej tego, które mi wtedy przyjdzie akurat do głowy. Jednak nie czytam słowników jak książki, to już chyba dla bardzo wytrwałych. ; ) Aczkolwiek to dobry pomysł od czasu do czasu zaglądać do nich, żeby znaleźć jakieś nowe słówko.
hmm, czytanie przed snem, owszem, ale słowników - niekoniecznie:) wolę poczytać książkę, a że czytam ostatnio jedynie po angielsku więc zdarza się że jak z kontekstu jakieś słówko dziwnie mi wychodzi to po słownik sięgam i wierzcie mi że takie słówko zdecydowanie szybciej zapamiętuję niż takie przeczytane po prostu ze słownika. Tak wiec czytanie przed snem owszem, ale nie słownika tylko ze słownikiem ;)
Moim zdaniem opłaca się czasem zajrzeć do słownika i "przeczytać" kilka stron. Nawet jeśli nie zapamiętamy wszystkiego, to chociaż kilka słówek na pewno zapadnie nam w pamięci.
Ja polecam także opcje e-mailowe typu "słówko dnia" - także łatwy sposób na poznawanie nowych słów.
bravenewworld
01-27-2012, 13:25
Na każdego działa coś innego. Myślę, że zaglądanie do słownika i czytanie kilku stron, może tylko pomóc. Wszystko zależy od tego, jaką kto opracował sobie metodę nauki bądź przypominania sobie słownictwa, interpunkcji czy też zasad gramatyki. Jeśli chodzi o 'słówko tygodnia', uważam, że metoda jest dobra, ale niestety w moim przypadku się nie sprawdziła. Być może niezdyscyplinowanie :) Dla mnie najlepszym sposobem na poszerzanie słownictwa jest rozmowa z 'nativem' lub tłumaczenie konsekutywne, symultaniczne czy też a vista. Wtedy jestem zmuszona pracować ze słownikiem, a niestety tego mi potrzeba, bo nie mam w zwyczaju sięgania po słownik 'do poduszki' :)
idontlikemondays
01-27-2012, 13:34
Śmiecie się, śmiejcie, ale ja naprawdę miałam na studiach koleżankę, która wkuwała słownik strona po stronie :D Kiedyś pożyczyłam od niej słownik, a tu kilkadziesiąt pierwszych stron z pozaznaczanymi na kolorowo hasłami. Zbaraniałam, a ona mi na to: "no co? Jestem już na B!" ;) I tak, to zdecydowanie jest przesada!
Mnie wkuwanie słówek zawieszonych w próżni nic nie daje - najlepiej zapamiętuję w kontekście ;) inna sprawa, że często mi się zdarza, że znam słówko np. w odmianie, a nie mam pomysłu, jak może brzmieć forma podstawowa... Ale to już inna bajka. Do poduszki - książka TAK, słownik - niekoniecznie :D
Wydaje mi się, że czytanie słownika strona po stronie i uczenie się słownictwa trochę mija się z celem. Nawet jeżeli zapamiętamy te słówka na jakiś czas, to nie korzystając z nich regularnie po prostu zaczniemy je zapominać. W końcu ileż to razy obcując z językiem angielskim mielibyśmy okazje natrafić na słówko takie jak, powiedzmy purlieu? [losowo wybrane ze słownika, purlieu - An outer adjacent area of any place]
prophetess
01-29-2012, 21:35
Ja też miałam kiedyś koleżankę, która poważnie uczyła się słownika na pamięć. Moim zdaniem takie wkuwanie haseł ze słownika jest bezsensowne. Jeśli chodzi o czytanie przed snem kilku haseł myślę że jest to całkiem ciekawy pomysł. Może faktycznie pomagać w zapamiętywaniu. Kiedyś wykładowca na studiach powiedział nam że powinniśmy otwierać słownik przy każdej możliwej okazji. Ja jakoś nie posłuchałam tej rady. Sama nie wiem czemu. Wydaje mi się że w moim przypadku czytanie książek poszerza słownictwo rewelacyjnie.
Witajcie!
Co sądzicie na temat czytania słowników? Może nie tyle,co strona po stronie, jak książkę, ale po prostu sięgania po nie z czystej ciekawości, a nie potrzeby podczas tłumaczenia.
Powiem Wam, że mam taki zwyczaj otwierania McMilliana ang-ang przed snem i czytania paru haseł ;)
Czy waszym zdaniem jest to przesada, czy jednak polecilibyście ot tak czasem sobie czytać,hm ?
też tak miałam z francuskim za czasów liceum , ale już mi przeszło ;)
wkuwanie ze słownika to przesada, ale np. wymyślanie sobi gier słownikowych może być całkiem przyjemne (i pożyteczne!). Zgadywanie haseł losowo wybranych w parach, słownikowa ruletka, leksem-LOTTO i takie tam... :)
Moim zdaniem czytanie słownika słowo po słowie, alfabetycznie jest po prostu chore i podlega leczeniu klinicznemu.
Ja lubię jak w temacie - CZYTAĆ słownik. Bawi mnie to, jak zupełnie różne słowa mogą się znaleźć obok siebie, bo czystym zbiegiem okoliczności mają na początku te same litery. No i te absurdalnie wyrwane z kontekstu zdania z przykładami! Przy odrobinie wyobraźni można sobie potem połączyć pół strony w jedną wielką opowieść. Poza tym to jedyna szansa natrafienia na słowa, których nikt nie używa, a które są ładne, zabawne lub interesujące w dowolny inny sposób. Tyle ja. Uczyć bym się ze słownika nie potrafiła, ale jestem głęboko przekonana, że tym z Was, którzy to robią, na pewno wyjdzie ta nauka na dobre. Podziwiam i zazdroszczę determinacji. :)
Czytanie ze słownika ma swoje plusy i minusy.
Ale coś w tym jest, że gdyby się zobaczyło osobę w autobusie czytającą słownik, to różne myśli przychodziłyby do określenia takiej osoby...
Ale wiecie co, czasami, od czasu do czasu dobrze jest skonfrontować swój zasób słownictwa (swój słownik lub słowniczek) ze słownikiem, encyklopedią napisanym przez specjalistów, bo wtedy poznajesz, jak bogate jest Twoje słownictwo, czy znasz poprawnie różne słowa, czy możesz ubogacić o nowe znaczenia..
Miałam kiedyś lektorkę, która polecał do zakupienia i ogólnego użytku taki słownik, z którego umiała oszacować, że zna np. tylko 10-20% i że dla niej jest to wtedy przydatne.:)
Natomiast zupełnie bezsensowne jest czytanie słownika dla osób początkujących, bo sie nic nie zapamięta- dopiero fajne to dla osób, które czytają sobie na zasadzie skojarzeń:)
Moim zdaniem czytanie słownika słowo po słowie, alfabetycznie jest po prostu chore i podlega leczeniu klinicznemu.
A niby dlaczego? Jeżeli komuś to sprawia frajdę, albo uspakaja, albo daje satysfakcję z poznawania nowych słów to dlaczego nie?
A czytanie ociekających krwią horrorów, z sadystycznymi opisami scen mordów to niby będzie zdrowsze, tutaj dopiero lekarze psychiatryczni mieliby co do roboty.
Uważam, że czytanie słowników nie jest przesadą. Czasem można nawet odkryć jakieś dodatki, jakie się wcześniej przeoczyło, np. Aneksy. Poza tym takie skakanie od słowa do słowa może być niezłą rozrywką, wzrokowcy jak najbardziej mogą skorzystać na takiej zabawie. Studiowanie poszczególnych haseł jest jak najbardziej sensowne, tym bardziej że wtedy mamy okazję odkryć, np. nowy synonim danego słowa, co pozwoli nam nie poprzestać na pojedynczym określeniu. Porządny słownik wskazuje też słowa pochodzące od danego hasła, więc rozbudowujemy przez to swoje słownictwo. Mnie czasem zdarza się natknąć na jakiś oryginalny wyraz, którego forma nic mi nie mówi o znaczeniu - wtedy trudno się oprzeć, żeby nie sprawdzić definicji. Przyznaję więc - bez cienia zawstydzenia - że słowniki (nie tylko te językowe) to ciekawa lektura. Być może właśnie dlatego, że nie czyta się ich kartka po kartce, ale wędruje po różnych jego zakamarkach.
Szczerze mówiąc podziwiam osoby, które czytają słowniki "do poduszki". Świadczy to o dużej motywacji i chęci opanowania języka obcego. Niestety w moim przypadku to się nie sprawdza. Za to zawsze odczuwam dreszczyk emocji, gdy czytam jakiś artykuł lub robię jakieś ćwiczenia językowe i poznaję nowe słówka.
joader90
02-03-2012, 17:44
Witajcie!
Co sądzicie na temat czytania słowników? Może nie tyle,co strona po stronie, jak książkę, ale po prostu sięgania po nie z czystej ciekawości, a nie potrzeby podczas tłumaczenia.
Powiem Wam, że mam taki zwyczaj otwierania McMilliana ang-ang przed snem i czytania paru haseł ;)
Czy waszym zdaniem jest to przesada, czy jednak polecilibyście ot tak czasem sobie czytać,hm ?
Czytanie słownika na pewno nie zaszkodzi, a może przynieść same korzyści. Jeśli podczas czytania natrafi się na jakieś słówko, które wyjątkowo nam się spodoba, na pewno zostanie w głowie, poszerzając zakres vocabulary :P
Paszczynska
02-03-2012, 21:41
myślałam, że jestem sama. uwielbiam czytać słowniki!otwieram w poszukiwaniu jakiegoś słowa a potem czytam kilka nastepnych hasel tak z ciekawosci. pomaga na pewno!
aguska06
02-05-2012, 13:42
Uważam, że czytanie słownika jest świetnym pomysłem na naukę.
Ja zorganizowałabym to w następujący sposób. Wyznaczamy sobie jakieś cele ilościowe np. codziennie będziemy przyswajać po jednym haśle ze słownika, następnie co rano otwieramy nasz słownik na dowolnej stronie i zapamiętujemy dowolne hasło (którego wcześniej nie znaliśmy), przez cały dzień, w różnych sytuacjach staramy się myśleć o nowo poznanym słowie (np. układając z nim zdania z różnym kontekstem). I tak codziennie, a pod koniec tygodnia powtórka :)
Hm... ciężko powiedzieć. Zależy na jakim etapie nauki jesteśmy. Do tej pory zawsze wolałem sięgnąć po książkę po angielsku i ew. zaglądać do słownika gdy natknę się na nieznane mi słowo. Teraz jednak, gdy zacząłem przyswajać sobie słownictwo specjalistyczne, słownik okazuje się niezastąpiony. Czytanie słownika pojęć prawnych bądź technicznych z pewnością nie jest przyjemne, ale dobry tłumacz bez tego się nie obędzie.
Ja kocham wertować słowniki, to moja pasja :)
zaczynam na jednym słowie, czytam jak go użyć, potem przechodzę do czegoś innego
Jeśli czytanie słownika przed snem pomaga to jestem za. Ja używam słownika wyłącznie gdy jest mi potrzebny przy tłumaczeniu. Mogę natomiast powiedzieć, że słownik ang.-ang. jest faktycznie bardzo ciekawy.
chamedafne
02-05-2012, 20:50
Też uważam, że słowik to doskonała lektura, dobrze sprawdzają się też słowniki obrazkowe, które można kartkować w wolnej chwili - zawsze coś ciekawego wpadnie w oko. Ponieważ uczę się francuskiego, planuję kupić Larousse maxipoche 2011, przeglądałam już w księgarni - doskonale nadaje się po prostu do czytania - przed snem, z autobusie etc. Pamiętam, jak moja nauczycielka w liceum powiedziała, że słownik ang-ang trzyma w toalecie. Też dobry sposób.
kalina89
02-07-2012, 10:50
Zazwyczaj kiedy poszukuję jakiegoś słówka w słowniku, natykam się na jakieś nieznane ciekawe słówko i tak się zaczyna :). Kolejne pół godziny spędzam na wertowaniu słownika :). Uwielbiam również czytać słownik medyczny.
Czasem sięgam po słownik po prostu z ciekawości, z chęci, aby nauczyć się czegoś nowego. Za każdym razem coś mnie zaskakuje: jakieś nowe wyrażenie, ciekawy synonim czy niespodziewana kolokacja. To wciąga! Jak już zacznę, to chcę więcej i więcej. Zauważyłam jednak, że w zapamiętywaniu pomaga mi zapisywanie. Staram się więc zawsze zapisać i wrócić do nowo odkrytych słów czy zwrotów. Często zapisuję sobie od razu słowo z przykładami jego użycia. Łatwiej przecież zapamiętać je w kontekście i powtarzać sobie później całe zdanie.
urszulatrusewicz
03-12-2012, 13:50
Rzeczywiście gdy szukam jakiegoś konkretnego słowa aby przypomnieć sobie definicję i przykładowe zdania mam też tendencję do czytania "rodziny" słów pochodzących od wyszukiwanego. Jeżeli w tym momencie przypomnę sobie jakieś synonimy lub antonimy, to z kolei sprawdzam te następne hasła i w taki sposób nie zauważam, że sporo czasu zleciało mi na takich swoistych "badaniach".
Brittany
03-18-2012, 11:30
Kiedy jeszcze uczyłam się podstaw angielskiego, moja korepetytorka powiedziała, że jeden z jej uczniów dla przyjemności czyta słownik... strona po stronie ;-) Uczył się w ten sposób nowych słówek. To dopiero jest przesada.
Kiedy jeszcze uczyłam się podstaw angielskiego, moja korepetytorka powiedziała, że jeden z jej uczniów dla przyjemności czyta słownik... strona po stronie ;-) Uczył się w ten sposób nowych słówek. To dopiero jest przesada.
Jeżeli dla przyjemności to na pewno nie jest .
hasan_talib
03-18-2012, 17:51
Czytanie strony po stronie to może rzeczywiście przesada, ale zależy jak dla kogo. Ja aż tak wytrwały nie jestem, ale sprawdzenie słówka w słowniku i przy okazji sprawdzenie kilku kolejnych, które akurat przyjdą do głowy jak najbardziej ;-) No i czasem otwieram sobie słownik na losowej stronie, żeby sprawdzić, co tam będzie, może akurat zapamiętam coś ciekawego.
jackie88
03-18-2012, 18:43
Samo czytanie słownika nic nie daje, bo raz, że nie jesteśmy w stanie zapamiętać wszystkich słówek, dwa - będzie to bierna wiedza, która po jakimś czasie i tak zniknie, jeśli nie będziemy umieli użyć tych słówek w mowie. Można spróbować wertować słownik i uczyć się w kontekście np. oglądając film lub czytając książkę, zawsze to będzie wybrana pula słówek, którą z czymś skojarzymy.
ja mam z kolei taki zwyczaj, że jak sprawdzam jakieś słówko w słowniku, to potem zaczynam czytać sąsiadujące definicje i po chwili wyszukuję jakichś fajnych słówek rozpoczynających się na tę konkretną literę i nie mogę przestać:D
hehe, ja też często tak mam, potem nawet zastanawiam się czego tak właściwie szukałam :)
Krzysztof
03-26-2012, 09:32
Czytanie słownika strona po stronie to przesada. Od razu przypomniał mi się pewien znajomy, który w podstawówce czytał strona po stronie... encyklopedię. Do dzisiaj nie wiem, do której litery doszedł... Jeżeli to czytanie nie ma zastosowania praktycznego, czyli nie robimy przy tym notatek lub jakiegoś tłumaczenia, to ta wiedza z książki i tak szybko ulatuje. Inna sprawa, jeżeli chcemy przypomnieć sobie jakieś słówko i sięgamy po słownik. Jeżeli już chcemy czytać słowniki, to najlepiej takie, gdzie słownictwo nie jest pogrupowane alfabetycznie, ale w obrębie jakiegoś tematu, dziedziny - wtedy zawsze je sobie szybciej skojarzymy. Oczywiście mowa tu o słownikach tematycznych.
julianna87
03-27-2012, 13:12
czytanie słownika ale jak już to tematycznego. Potem coś może się skojarzyć w danej sytuacji
likalika
04-03-2012, 19:46
Ja niestety nie mam takich zapędów do czytania słownika. Co gorsza, nowych słówek uczę się głównie z okazji sprawdzianów.
Może macie jakiś pomysł na zmotywowanie siebie do samodzielnej nauki języka?
katka123
04-03-2012, 22:25
Przez cały okres studiów nosiłam w torbie słownik i "podczytywałam", kiedy tylko była okazja (świetnie sprawdzał się również w czasie niektórych wykładów:-). W drodze powrotnej do domu (np. w tramwaju), z pamięci próbowałam przypomnieć sobie słówka analizowane na uczelni, i tym samym utrwalałam leksykę. Do tej pory robię podobnie, już z innym językiem, i po raz kolejny słownik "daje radę".
Polecam Pocket Dictionary Longmana ma wszystko to co tygryski lubią najbardziej - kontekst zdaniowy. Idealny do kobiecej torebki :)
Myślę, że czytanie słownika strona po stronie nie jest zbyt efektywną metodą nauki. Przy alfabetycznym układzie haseł słówka zaczynają się mieszać. Ja bym raczej polecała czytanie repetytoriów ze słownictwem ułożonym tematycznie.
walkatee
04-05-2012, 13:34
Uważam, że zajrzeć owszem, ale żeby uczyć się słówek stamtąd? Nie dla mnie. Jak zaglądam do słownika to nie mogę przestać go wertować i okazuje się, że spędziłam nad nim pół godziny :D
natka224
04-05-2012, 20:29
No właśnie, wszystko zależy od motywacji. Ja próbowałam się zmusić wiele razy - nosiłam ze sobą wielki słownik terminów gospodarczych i prawniczych i po tygodniu odpuściłam. Czasem po prostu wolę słuchać słówek na mp3 i w ten sposób znacznie szybciej je przyswajam. Polecam:)
Uważam to za super pomysł. Sama go już od dawna praktykuję i zauważam same spozytywne zmiany, np. nauczyłam się szybciej i skuteczniej łączyć dwa języki w chwili, w której to potrzbuję.
Mnie się zdarzyło czytać słownik kilka razy. Zajrzałam, żeby sprawdzić jakieś słówka i wzrok mi poleciał na jakieś nastepne, którego nie znałam, itd. Na dłuższą metę czytanie, strona po stronie jest raczej męczące i wydaje mi się, że mało efektywne, jeśli chodzi o zapamiętywanie.
Wydaje mi się, że komu pasuje taki rodzaj nauki - proszę bardzo!
Miałam na studiach kolegę, który uczył się po kolei słówek ze słownika na pamięć i był tak z nich obkuty! O cokolwiek nie zapytali by wykładowcy - on znał odpowiedź.
Niestety... ja nie mam aż takich potrzeb. Do słownika sięgam tylko dla sprawdzenia lub utrwalenia sobie jakiegoś słówka. Wolę czytać książki po angielsku i tam uczyć się nowych rzeczy "w kontekście". Ale dla tych, co lubią słowniki... czemu nie?! :D
podziwiam tych, którzy mają na tyle silną wolę, żeby wkuwać słownik :) przeraża mnie ilość, wolę wypisywać słówka z tekstów związanych z jakimś konkretnym tematem.
używam słownika, gdy szukam jakiegoś słówka, ewentualnie, żeby sprawdzić wymowę.
Maggie3082
04-11-2012, 21:14
Myślę, że jest to całkiem niezły sposób nauki nowych słówek, sama często tak robię, z ciekawości czytam słownik, gdyż interesuje mnie wiele znaczeń danego słowa.
Nie raz miałam taki pomysł, żeby codziennie wybierać sobie ze słownika jedno słówko i się go nauczyć. Niestety moja determinacja nie potrafiła zwykle przetrwać pierwszych kilku dni:) Jednak czasem gdy jakieś słówko przyjdzie mi do głowy i nie pamiętam lub nie jestem pewna co znaczy, to nie do mi ono spokoju dopóki nie zajrzę do słownika:)
Kiedy trzymam w rękach nowy słownik, to zawsze szukam wulgaryzmów. Nie wiem dlaczego, niestety jest to taki mój mały zwyczaj :-D
KatarzynaZr
04-15-2012, 12:27
Ja osobiście nigdy nie próbowałam czytać słownika ,,do poduszki",natomiast mam następującą taktykę nauki słówek:
Na ogół rano (kiedy mój umysł lepiej wchłania) biorę słownik JEDNOJĘZYCZNY z danego języka i wybieram 3 wyrazy i czytam ich znaczenie w tym samym języku. W przypadku słowników dwujęzycznych raczej tego nie robię, gdyż dla mnie jest to tłumaczenie na ,,sucho", a ja wolę takie opisowe, które działając na wyobrażnię daje lepszy i dłuższy efekt pamięciowy.
Również słyszałam o dobrej technice zapamiętywania słówek poprzez kojarzenie ich z innymi o podobnym brzmieniu, najlepiej jeśli są one zabawne lub wywołują w nas jakieś emocje lub nawet wpływają na któryś ze zmysłów.
Również jestem zwolenniczką uczenia się słówek w kontekście oraz uczenia tematycznego.
Zdenicka.c
04-15-2012, 23:47
Witajcie!
Co sądzicie na temat czytania słowników? Może nie tyle,co strona po stronie, jak książkę, ale po prostu sięgania po nie z czystej ciekawości, a nie potrzeby podczas tłumaczenia.
Powiem Wam, że mam taki zwyczaj otwierania McMilliana ang-ang przed snem i czytania paru haseł ;)
Czy waszym zdaniem jest to przesada, czy jednak polecilibyście ot tak czasem sobie czytać,hm ?
Jeszcze w życiu nie słyszałam, żeby ktoś czytał słownik :) ale dlaczego właściwie nie? Jest to możliwość, jak zapoznać się z nowym słownictwem, oświeżyć to już dawno zapomniane :) Mnie nigdy by nie przyszło na myśl czytać słownik, wolę raczej książkę, jest ciekawsza :cool:
Wydaje mi się, że już lepiej poczytać książkę, bo łatwiej zapamiętać słówko, gdy znamy kontekst. Ewentualnie pomocne mogłyby być słowniki tematyczne (ale nie alfabetyczne) bo w takich "zestawach" łatwiej się uczyć.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.