PDA

View Full Version : Regionalizmy frankofonii


lakatoia
01-15-2012, 15:59
Na pewno wielu z nas podróżowało nie tylko do Francji, ale także do innych krajów frankofońskich bądź - w obrębie Francji - do regionów, gdzie francuski znacznie różni się od tego, którego się uczymy.

Chciałam zaproponować, byśmy podzielili się tutaj najciekawszymi regionalizmami o wszelkich frankofońskich odcieniach, takimi, które zapadły nam w pamięć, rozśmieszyły bądź takimi, które mogą się nam przydać w tłumaczeniu, w bezproblemowym podróżowaniu lub po prostu w poszerzeniu wiedzy. Wiem, że jest wątek o odmianach j. francuskiego, lecz tutaj proponuję skupić się na konkretnie na słownictwie.

Na początek trochę belgijskich ciekawostek.

Pomijając liczebniki (wspomniane już w wątku o odmiennościach j. francuskiego) - nonante i septante, w Belgii inaczej mówi się na posiłki: mamy petit-dejeuner, potem diner, a kolacja to souper - diner i souper to także czasowniki. Un quatre-heures czyli gouter to popołudniowa przekąska.

By pozostać w kulinarnym klimacie: dagobert to podstawowy rodzaj sandwicha, czyli ser i szynka. Cuberdon to tradycyjne belgijskie cukierki w formie rożków, bardzo słodkie, z zewnątrz twarde, w środku z syropem. Belgowie pieką także na Boże Narodzenie drożdżowe ciastka z kawałkami cukru - cougnoux, które kształtem mają przypominać Dzieciątko Jezus. Chicon to belgijski odpowiednik endive, czyli cykorii, warzywo bardzo popularne w tamtejszej kuchni.

Jeśli chodzi o nietypowe struktury lub użycia charakterystyczne dla Walonii, to rzuca się w uszy nagminne używanie ca va? w każdym możliwym pytaniu i kontekście ;) Powszechne są także pytania typu: Tu sauras fermer la fenetre? Tu sais me dire quand...? czyli savoir w znaczeniu etre capable de faire quelque chose, pouvoir.

S'il te/vous plait występuje w Belgii również jako synonim dla voila, voici, czyli przy podawaniu czegoś komuś, podczas gdy we Francji jest to przede wszystkim prośba.

Typowo belgijski jest chyba także skrót myślowy je te rappelle et je te dis quoi - czyli zadzwonię i powiem ci co (co ustaliłem, co się zmieniło) - zaimek pytajny staje się tu po prostu dopełnieniem.

Belgijscy studenci mieszkają w kot i mają cokoteurs/cokotiers - współlokatorów. Koter znaczy tyle, co wspólnie wynajmować mieszkanie w czasach studiów. Promotor to po prostu promoteur, a sesja: un blocus, une bloque.

Takich różnic i ciekawostek językowych jest oczywiście wiele więcej, ale to na początek.

Polecam także wygrzebać na youtubie odcinki "Faux Contact", będące parodią programu edukacyjnego o bezpieczeństwie drogowym puszczanego w belgijskiej telewizji, ale także satyrą na błędy językowe, akcenty regionalne i wyjałowione telewizyjne frazesy. Swoją drogą, niezwykle trudny materiał do przetłumaczenia - większość komizmu wynika właśnie z tych błędów, a jak je oddać w tłumaczeniu?

mapiech
12-09-2012, 00:35
Od blisko 2 lat pracuję w belgijskiej firmie i rzeczywiście dostrzegam wiele różnic językowych. Najbardziej chyba jednak zapamiętam moją pierwszą rozmowę telefoniczną z klientem z Belgii, kiedy umarłam ze stresu gdy zaczął mi dyktować swój numer telefonu, używając ichniejszej formy dla 90 i 70:D Na filologii nikt nas tego nie uczył:), ale swoją drogą uważam to za cudowne uproszczenie dla pokrętnych form francuskich liczebników:)