PDA

View Full Version : Jak nauczyć języka obcego naszą "Drugą połowę"


EK2412
01-08-2012, 22:16
Drodzy Forumowicze,

czy znacie jakieś skuteczne sposoby, aby nauczyć swoją "Drugą połówkę" języka obcego, który znacie?


Najlepiej zakupić profesjonalny kurs do nauki języka, bazować na swoich materiałach do nauki języka (zaczynając oczywiście od poziomu podstawowego), czyli krótko mówiąc przeprowadzać z Nim/Nią coś w rodzaju kursu z lekcjami? A może uczyć przez zabawę? Starać się mówić jak najwięcej tylko w danym języku, oglądać filmy i programy obcojęzyczne, słuchać muzyki, przykleić nazwy obcojęzyczne na przedmioty w domu, itd.?
Być może najlepiej połączyć wszystkie te metody?

Możliwe, że nic nie jest w stanie zastąpić kursu w szkole językowej. Przed takim kursem warto chyba jednak solidnie poznać przynajmniej podstawy danego języka.

Jakie są Wasze doświadczenia?

romi
01-09-2012, 14:58
Oczywiście, wszystkie wymienione przez Ciebie metody mogą okazać się przydatne - ale innym problemem jest tu jednak związek emocjonalny uczącego z nauczanym. Częstokroć np. nauczyciele danego języka wysyłają swoje dzieci na korepetycje do kogoś innego, ponieważ dziecko pod ich okiem czasem nie nauczyłoby się tak wiele jak u obcego nauczyciela. Tak samo, myślę, że w stosunku do ukochanej osoby możemy okazać się dużo mniej konsekwentni i stosować swego rodzaju taryfę ulgową, a tymczasem w nauce języka trzeba sporo samozaparcia i mnóstwo pracy. A jakże ciężko jest nie ugiąć się pod argumentem w stylu "Wymagasz ode mnie zbyt wiele" albo "Innym razem, przecież wiesz, że miałam (-em) ciężki dzień...".

asia86
01-09-2012, 17:36
Zgadzam się z przedmówcą... Zresztą do osoby tobie bliskiej nie ma się tyle cierpliwości. Moim zdaniem najskuteczniejszy sposób to prywatne lekcje u kompetentnego , wymagającego, kreatywnego i lubiacego uczyć innych korepetytora. No ale wiadomo- coś za coś- szybkie efekty= duży wydatek.

Ola_A
01-09-2012, 18:59
Po pierwsze zgadzam się z dwoma poprzednimi osobami... z własnego doświadczenia wiem, że trudno regularnie robić lekcje "swojej drugiej połowie", bo raz jest taka zmęczona, innym razem jeszcze śpiąca, innym głodna, a innym jeszcze coś innego;)
Po drugie jednak, chciałabym zauważyć, że dużo zależy od tego , w którym kraju jesteście. Jeśli w twoim to nauka jest o wiele łatwiejsza. Chcąc, nie chcąc on/ona musi obcować z twoim językiem, słyszy go na każdym kroku, musi komunikować się w twoimi bliskimi, którzy niekoniecznie znają inne języki... w taki sposób słówka "same wchodzą mu do głowy"... gorzej jeśli jesteście w jego kraju... wtedy potrzeba dużo samozaparcia z jego/jej strony.. no i niestety zazwyczaj też trochę pieniędzy...

madulenka
01-09-2012, 23:23
Po pierwsze zgadzam się z dwoma poprzednimi osobami... z własnego doświadczenia wiem, że trudno regularnie robić lekcje "swojej drugiej połowie", bo raz jest taka zmęczona, innym razem jeszcze śpiąca, innym głodna, a innym jeszcze coś innego;)
Po drugie jednak, chciałabym zauważyć, że dużo zależy od tego , w którym kraju jesteście. Jeśli w twoim to nauka jest o wiele łatwiejsza. Chcąc, nie chcąc on/ona musi obcować z twoim językiem, słyszy go na każdym kroku, musi komunikować się w twoimi bliskimi, którzy niekoniecznie znają inne języki... w taki sposób słówka "same wchodzą mu do głowy"... gorzej jeśli jesteście w jego kraju... wtedy potrzeba dużo samozaparcia z jego/jej strony.. no i niestety zazwyczaj też trochę pieniędzy...

Zgadzam się z Wami w zupełności. Najlepiej zdać się na pomoc kogoś z zewnątrz, jednak Twój udział też będzie bardzo wskazany. Wspólna regularna nauka gramatyki nie przyniesie dobrych efektów, ale możesz sprawdzać postępy, pomagać w zadaniach i przede wszystkim możesz mówić do swojego partnera, bo to przecież najlepszy sposób na naukę obcego języka. Ważna jest też motywacja.

Mags
01-10-2012, 14:59
Jest dużo metod nauki, zależy co osoba lubi, może przez zabawę (jakieś gry, filmy, stand-up comedies, chatting with foreigners) . Napewno wspólne uczenie przynosi korzyści.

Angela_Krk
01-11-2012, 10:38
Ja niestety też muszę się podzielić moim doświadczeniem: bardzo ciężko, żeby to funkcjonowało... :(
Próbowałam prowadzić takie same lekcje z moim chłopakiem, jak z innymi osobami, którym pomagam z angielskim, ale nic z tego nie wyszło. Po pierwsze zawsze było coś ciekawszego / bardziej potrzebnego do zrobienia niż nauka, po drugie nie odrabiał zadań i nie przygotowywał się do lekcji. Wydaje mi się, że dystans między nauczycielem i uczniem jest niezbędny, nauczyciel musi mieć autorytet jako pedagog i pełnić głównie tę funkcję w życiu ucznia.
Jedyne, co mniej więcej się sprawdza to konwersacje. Czasem udaje mi się namówić mojego chłopaka, żeby na chwilę zamienił polski na angielski i gdy po takiej rozmowie wyjdzie kilka nowych słówek to staram się przez kolejne dni mu o nich przypominać tak, żeby je zapamiętał. Ostatnimi moimi takimi osiągnięciami są "rib" i "armpit" ;) :)

Ola_A
01-11-2012, 11:51
Jedyne, co mniej więcej się sprawdza to konwersacje. Czasem udaje mi się namówić mojego chłopaka, żeby na chwilę zamienił polski na angielski i gdy po takiej rozmowie wyjdzie kilka nowych słówek to staram się przez kolejne dni mu o nich przypominać tak, żeby je zapamiętał. Ostatnimi moimi takimi osiągnięciami są "rib" i "armpit" ;) :)


No tak, jeśli "druga połowa" jest w stanie już prowadzić konwersacje to oczywiście jest to bardzo dobry pomysł i sposób na pogłębianie jego wiedzy... gorzej jeśli są to dopiero początki i ciężko spłodzić jakieś zdanie;) Ale nawet wtedy możemy prowadzić abstrakcyjne rozmowy albo chociaż te typu "jak się masz" "jaka jest pogoda". Na pewno pomoże to w utrwaleniu znanych już słówek, a może nawet uda się nauczyć jakiegoś nowego!

kasia.jula
01-11-2012, 11:58
Moje doświadczenia są nieco inne. Akurat tak się składa, że między nami komunikacja w języku angielskim jest pośrednią, ponieważ nie jest to ojczysty język żadnego z nas.
Próbowałam różnych metod nauki kolejnego języka, wskazanych powyżej przez użytkowników i z mojej praktyki wynika, że najlepiej jest jednak jak najczęściej przebywać w kraju swojego partnera i zadawać dużo pytań. :) Raczej nie ma znaczenia czy jest się wzrokowcem czy słuchowcem: środowisko w którym przebywamy zawsze najlepiej na nas wpływa.
Oczywiście ważne jest zainteresowanie językiem. Jeśli ono istnieje wszystko przychodzi z czasem.
Życzę wszystkim dużo cierpliwości i zapału do nauki swoich połówek. :)

ozonka
01-11-2012, 20:52
Ja też uważam, że sprawa jest bardzo osobista. Czasami fakt, że nauczycielem jest bliska osoba może pomóc, szczególnie gdy nauka języka odbywa się nieoficjalnie, jako gra, rozmowa, wspólne zwiedzanie, wycieczka. Najtrudniej jest chyba starać się udawać, że można osiągnąć taki sam poziom komunikacji jak z neutralnym nauczycielem, taka metoda nie sprawdza się.

agata.hung
01-11-2012, 21:49
Moim zdaniem taka nauka to sprawa indywidualna. Wszystko zależy od celu i motywacji - naszej i naszego partnera/partnerki. Motywacja może być silna gdy w grę wchodzi praca, emigracja lub chęć komunikowania się z rodziną naszego wybranka/wybranki :)
Ja zawsze miałam problemy z nauką j. ojczystego mojego partnera. Powodów było kilka: rozłąka, moje studia (zupełnie inny język), on mówi świetnie po polsku no i mieszkamy w Polsce. Dopiero od niedawna zaczęłam naukę jeszcze raz i trochę inaczej niż poprzednio. Staram się eliminować to, co do tej pory przeszkadzało mi w nauce. Nie, nie, nie porzuciłam węgierskiego :) po prostu przestałam od siebie dużo wymagać. Codziennie, po kilkanaście słów i odmian czasownika, naprawdę taka dawka, aby móc się z dnia na dzień nauczyć. No i regularność-jej brak sprawiał, że słówka ulatywały i zaczynałam zawsze od zera. Teraz uczę się codziennie- czasem naprawdę tylko 5 słów, a resztę powtarzam. Jeśli znam słowo to je wspominam w czasie rozmowy. Ma to jeszcze taką zaletę, że nie poświęcamy na naukę dużo czasu, dzięki czemu znajdujemy go codziennie. Poza tym "osłuchuję się" z językiem poprzez radio i telewizję. Proste zdania staram się wypowiadać już w jego języku.Małymi krokami, a może tym razem zajdę dalej ;)
Uczę się w ten sposób od kilkunastu dni i widzę efekty. Znalazłam dla siebie dobrą metodę i mam nadzieję, że tym razem się uda. Kluczem do sukcesu jest chęć obu stron i dopasowane do osobowości i często trybu życia metody. Jeśli mimo tego się nie udaje, warto skorzystać z pomocy korepetytora, jeśli jednak ktoś naprawdę nie chce się nauczyć to żadne metody nie pomogą. Trzymam kciuki za wszystkich uczących się i nauczanych :)

baggins
01-12-2012, 12:10
Naprawdę świetny wątek ;) Gratuluje pomysłu i chętnie się wypowiem. W moim przypadku jest tak, że mój mężczyzna nie należy raczej do tych ludzi z samozaparciem do czegoś co go nudzi. Nie potrafi spędzać długiego czasu ślęcząc nad książkami. Często 'zmuszam' go do oglądania ze mną filmów po angielsku bez napisów. Czasem zdarza się, że się buntuje twierdząc, że mało co z tego rozumie, dlatego też staram się szukaą angielskich napisów, aby mógł widzieć wypowiadane słowa. Nauka słów/wymowy/gramy w kontekście jest bardzo dobra :)

zwierzozwierz
01-12-2012, 16:18
Ja uczę swojego męża tak, jakby był moim "zwykłym" uczniem. Na początku nie było łatwo, mieliśmy parę "spięć", nawet zapisał się do szkoły językowej, ale miał wypadek i nie mógł uczęszczać na zajęcia, więc - chcąc nie chcąc - zostałam tylko ja. Dodam jeszcze, że bardzo mu zależy na nauce, często przypomina mu się jakaś zasada np. podczas obiadu, więc ma niejako dostęp do korepetytora 24/7.

Aby taki układ mógł funkcjonować ustaliliśmy pewne reguły i staramy się ich trzymać
- Wiadomo, że osoba, którą się zna tak dobrze zawsze będzie starała się "wygłupiać", unikając tym samym odpowiedzialności przed mówieniem / odpowiadaniem / pisaniem kartkówek itp., dlatego przede wszystko po mojej stronie leży "zimna krew" i mnóstwo cierpliwości, aby przeczekiwać takie napady wygłupów,
- na początku lekcji ustalamy ile będzie trwała,
- zadaję dużo zadań do domu i często pomagam przy ich odrabianiu - czyli nie jest to lekcja a jednak nauka,
- mamy sygnał, który oznacza "mam dość, jeśli się nie uspokoisz, to zakończymy naukę". Jest to pewna forma motywacji, żeby nie przesadzać ze "spoufalaniem" się: relacja nauczyciel - uczeń mimo, że tworzona na siłę - jest moim zdaniem niezbędna.

Może brzmi to nieciekawie, ale muszę przyznać, że póki co działa dość dobrze. Minusem tego systemu jest brak systematyczności - nie udaje się zrobić jednych zajęć w tyg mimo, że planowaliśmy w pierwszym momencie zajęcia 2x w tyg (tak, jak w szkole językowej).

Kasiula84
01-13-2012, 17:13
Każdy sposób na naukę jest dobry, jednak z osobą bliską, myślę, że bardziej trzeba postawić na sposoby nie związane ze sztywnie ustalonymi dniami i godzinami zajęć oraz podręcznikiem. Pewne rzeczy trzeba oczywiście pokazać bazując na jakiś książkach czy wydrukach, jak np. gramatyka. Ale jeśli chodzi o słownictwo, mówienie, rozumienie to uważam, że najlepiej robić to w każdej zwykłej sytuacji. Np. jecie obiad, kolację uczcie się słówek z tym związanych. Oglądajcie filmy z napisami, nie z lektorem, starajcie się rozmawiać ze sobą w obcym języku.

KarolinaK
01-22-2012, 17:46
Drodzy Forumowicze,

czy znacie jakieś skuteczne sposoby, aby nauczyć swoją "Drugą połówkę" języka obcego, który znacie?


Najlepiej zakupić profesjonalny kurs do nauki języka, bazować na swoich materiałach do nauki języka (zaczynając oczywiście od poziomu podstawowego), czyli krótko mówiąc przeprowadzać z Nim/Nią coś w rodzaju kursu z lekcjami? A może uczyć przez zabawę? Starać się mówić jak najwięcej tylko w danym języku, oglądać filmy i programy obcojęzyczne, słuchać muzyki, przykleić nazwy obcojęzyczne na przedmioty w domu, itd.?
Być może najlepiej połączyć wszystkie te metody?

Możliwe, że nic nie jest w stanie zastąpić kursu w szkole językowej. Przed takim kursem warto chyba jednak solidnie poznać przynajmniej podstawy danego języka.

Jakie są Wasze doświadczenia?

Ja próbowałam, ale niestety chyba kiepski ze mnie nauczyciel, bo chłopak się zniechęcił gdy kazałam mu nauczyć się drugiej formy...

AnitaMaria
01-22-2012, 18:38
U nas wyszło trochę inaczej. Mój chłopak jest nativem, a mimo to wybrałam kurs językowy. Najpierw próbowaliśmy uczyć się razem, ale zawsze było o wiele bardziej atrakcyjne zajęcie. Poza tym, zawsze miałam taryfę ulgową, co kończyło się przekładaniem zajęć, nieodrabianiem zadań itp. Teraz wygląda to tak, że chodzę na zajęcia, bo jednak pracując z obcą osobą o wiele bardziej potrafię się skupić/przygotować/nauczyć itp. a z chłopakiem rozmawiamy zupełnie na luzie. I to jest chyba dobry układ.

szubi83
01-22-2012, 21:45
Ja próbowałam nauczyć drugą połówkę ale POLSKIEGO, bo był jest Anglikiem. Tzn już nie jesteśmy razem, może przez mój brak cierpliwości hehe:)

A tak poważnie, polecam zlecić to innej osobie, bez nerwów i stresów, bez wymóweki głupich żarcików:)

badis
01-22-2012, 22:41
a mi się wydaje, że właśnie nie powinno się na siłę stwarzać sztucznej sytuacji i wymyślać jakiś prac domowych i konkretnych godzin zajęć (choć to może by i przeszło). Ale jest tyle sposobów na naukę języka, które nie są zwykłą lekcją, że warto sięgnąć po takie środki - czyli: słuchanie razem audiobooków jak jedziecie samochodem lub jak robicie coś w domu - zamiast radia. Oglądanie filmów po angielsku!! - z napisami i bez. Można porozklejać sobie po domu trochę słówek, fiszek. Możecie spróbować zostawiać sobie małe notatki po angielsku... to też wszystko zależy jaki jest cel nauki - czy zaliczenie egzaminu na studiach czy komunikatywne dogadanie się...

EK2412
01-23-2012, 04:23
Bardzo dziękuję Wam wszystkim za cenne wskazówki.:) Mój chłopak jest Polakiem, więc na szczęście nie ma między nami żadnej bariery językowej. Myślimy jednak nad tym, żebym nauczyła go języka obcego, który znam, a także żebyśmy razem uczyli się innego, którym w miarę władam. Na pewno wypróbuję różne metody, o których pisaliście. Mam nadzieję, że efekty będą wymierne.;) Najważniejsze, to systematyczna nauka. Myślę, że na początek skupimy się na kursach komputerowych i książkach z ćwiczeniami, a w przyszłości pomyślimy nad profesjonalnymi kursami. Jednak przedtem dobrze będzie chociaż miarę oswoić się z tematem.

Agnieszkaa
01-23-2012, 12:40
Zdziwiłam się jak przeczytałam o Waszych niepowodzeniach - u mnie jest zupełnie inaczej. Może to zależy od osoby, bo mój chłopak ma wielką determinację i zawsze odrabia "pracę domową" i się przygotowuje do zajęć. To nawet ja chciałam prowadzić to bardziej na luzie, a on chce, żebym mu robiła testy itp. :) Więc warto spróbować i zobaczyć jak to wyjdzie. Ja korzystam z jednej książki, ale co którąś lekcję przynoszę też inne materiały dla urozmaicenia, np. coś, co może mu się przydać w pracy.

zwierzozwierz
01-23-2012, 13:14
Wyczytałam na którymś z postów o sposobach na miłe zajęcia, że należy ucznia chwalić, jak najczęściej podkreślać, że mu dobrze idzie itp. No i natchniona tymi wskazówkami miałam wczoraj kolejną lekcję z małżonkiem, no więc z zapałem chwalę, przytakuję, "głaszczę po główce". Na co następuje dialog:

ON: Co ci jest? Jesteś dziś jakaś dziwna!?
JA: Noo, chwalę Cię, wyczytałam na forum, że to motywuje.
On: Oj weź przestań, bo mnie denerwujesz. Fajniejsza byłaś, jak na mnie krzyczałaś.
:)

No i już nie wiem, jak uczyć :) :) :)

Ola_A
01-25-2012, 21:16
[COLOR="DarkRed"]Wyczytałam na którymś z postów o sposobach na miłe zajęcia, że należy ucznia chwalić, jak najczęściej podkreślać, że mu dobrze idzie itp. No i natchniona tymi wskazówkami miałam wczoraj kolejną lekcję z małżonkiem, no więc z zapałem chwalę, przytakuję, "głaszczę po główce". Na co następuje dialog:

ON: Co ci jest? Jesteś dziś jakaś dziwna!?
JA: Noo, chwalę Cię, wyczytałam na forum, że to motywuje.
On: Oj weź przestań, bo mnie denerwujesz. Fajniejsza byłaś, jak na mnie krzyczałaś.
:)


Super historia:))) My cały czas nie możemy ustalić zasad i sposobu nauki... więc podręcznik do polskiego leży... ale za to mój narzeczony sam znalazł sobie sposób na naukę (albo chociaż na osłuchanie) stwierdzając, ze nie chce stracić tego czego nauczył się w czasie naszych pobytów w Polsce i namiętnie ogląda tvn24:)

marthe0207
01-29-2012, 18:37
Ja również mam problem z małżonkiem, za nic w świecie nie chce zaglądać do podręcznika, jedyne co mi pozostaje to powtarzanie mu pewnych zwrotów, słówek, liczebników, czasem wydaję mu też pewne polecenia w połączeniu z gestem typu "podaj mi sól" czy "zamknij okno" tak żeby sam się domyślił co do niego mówię. Natomiast mam nadzieję, że z naszym dzieckiem będzie inaczej, ma dopiero 7 miesięcy i przez pół dnia mówię do niego po francusku, zobaczymy jakie będą tego efekty!:)

EK2412
01-30-2012, 09:31
Z tą reakcją na pochwały to rzeczywiście ciekawa historia.:) Ja mam dziś plan nieodwołalnie zaprosić mojego mężczyznę na lekcje. Dziś ustalimy zasady. Postaram się wykorzystać Wasze cene wskazówki za które bardzo dziękuję i oczywiście czekam na więcej.:)

Gabriela27
02-03-2012, 09:48
Drodzy Forumowicze,

czy znacie jakieś skuteczne sposoby, aby nauczyć swoją "Drugą połówkę" języka obcego, który znacie?


Najlepiej zakupić profesjonalny kurs do nauki języka, bazować na swoich materiałach do nauki języka (zaczynając oczywiście od poziomu podstawowego), czyli krótko mówiąc przeprowadzać z Nim/Nią coś w rodzaju kursu z lekcjami? A może uczyć przez zabawę? Starać się mówić jak najwięcej tylko w danym języku, oglądać filmy i programy obcojęzyczne, słuchać muzyki, przykleić nazwy obcojęzyczne na przedmioty w domu, itd.?
Być może najlepiej połączyć wszystkie te metody?

Możliwe, że nic nie jest w stanie zastąpić kursu w szkole językowej. Przed takim kursem warto chyba jednak solidnie poznać przynajmniej podstawy danego języka.

Jakie są Wasze doświadczenia?

Ja z koleżanką rozpoczęłyśmy uczenie naszych połówek od karteczek z nazwami na różnych przedmiotach użytku codziennego :) Później zaczęłyśmy powoli wprowadzać gramatykę. A co z tego wyjdzie to się okaże jak gdzieś wyjedziemy do Londynu, a oni będą musieli zrobić zamówienie w restauracji :)

aguska06
02-05-2012, 12:49
Myślę, że jeżeli chodzi o naukę języka przez ukochaną osobę, to wszystko zależy od tego czy ona chce się go uczyć, czy nie ;).
No bo wyobraźmy sobie sytuację, że wymarzyłyśmy sobie męża mówiącego np. po francusku, a on ma zgoła odmienne marzenia ;). Myślę, że wtedy trzeba użyć sposobu! ;P Najlepiej zabrać go w podróż do Paryża i urządzić ją tak, żeby się we Francji bezgranicznie zakochał. Najważniejsze, aby mężczyzna myślał, iż to on z własnej woli zapragnął się uczyć języka i żeby nie wiedział, że my maczałyśmy w tym swoje paluszki :D

MaRtii
02-05-2012, 13:28
Ja osobiście jestem za oglądaniem dużej ilości filmów w danym języku. Można połączyć przyjemne z pożytecznym, a poza tym jest to efektywny sposób. Moja "druga połówka" zawsze wychwyci jakieś fajne słowa po obejrzeniu filmu.
Poza tym polecam też mówienie dużo do drugiej osoby, szczególne wtedy, gdy mówimy coś znaczącego, i wtedy ta osoba chcąc, nie chcąc musi jakoś sobie to przetłumaczyć i wtedy zostaje jej to w głowie (jest to szczególnie dobre podczas rozmów na komunikatorach np.)

kasia79
02-06-2012, 13:51
Myślę, że to zależy od tego co nasza druga połowa lubi. U mnie sprawdziłaby się wersja oglądania filmów, najlepiej przyrodniczych BBC. ;)

urszulatrusewicz
03-05-2012, 13:55
Ja z moim partnerem stawiamy na naukę poprzez rozrywkę. Dlatego też gdy oglądamy filmy to staramy się w większości wybierać tylko język obcy (ewentualnie z napisami jeżeli treść jest trudna), często podczas codziennych czynności słuchamy obcojęzycznego radia internetowego. Ponieważ dzielimy zainteresowanie tym samym językiem obcym jest on również na wysokim poziomie u mojego partnera. Spędzając ze sobą czas regularnie prowadzimy konwersacje w tym języku i rozmawiamy na zróżnicowane tematy.

usako
03-12-2012, 01:00
Moim zdaniem, przede wszystkim należy unikać nauki w taki formalny sposób, bo ciężko, żeby się to sprawdziło w przypadku osób, które łączą bliskie stosunki.
Oczywiście, tak jak kilka osób wspomniało, zależy to też od stopnia zaawansowania, ale można np. wplatać do rozmowy język obcy. Wtedy osoba nauczana, sama będzie chciała się wykazać, dowiedzieć jak sformułować myśl w obcym języku. Będzie sama z siebie pytać i powtarzać. No i, jako że nauka ma formę normalnej rozmowy, na bieżące tematy, to będzie w tę naukę zaangażowana.
Generalnie, wszystko będzie lepsze niż tworzona na siłę relacja uczeń-nauczyciel.

amd
03-17-2012, 19:04
W ogóle nie uczyć. Wysłać na kurs, niech uczą. Wszystko zależy oczywiście ile ma się czasu wolnego, bo nauka to nie tylko powtarzanie razem słówek, ale gramatyka. Uczenie naszej połówki j.polskiego jest wg. mnie zmorą i stratą czasu. Poćwiczyć czasem można razem, ale nie żeby uczyć od podstaw.

laquema
04-03-2012, 14:41
Najlepiej zapisać na kurs. Ja próbowałam i nic z tego nie wyszło, uważam, że obca osoba lepiej motywuje do nauki :)

martynak
04-04-2012, 12:10
moja druga połówka świetnie zna niemiecki i od lat próbuję go namówić, aby swoją wiedzą zaczął się ze mną dzielić... kilka lekcji mi nawet zrobił, ale wszystko szybko rozeszło się po kościach... może jakiś pomysł, jak mam go w końcu zmobilizować?

labo
04-04-2012, 18:25
My chodzimy razem na włoski ( znam go gorzej niż mąż) i często wracając do domu autobusem mówimy w tym języku. Przechodzenie przed dni językowe typu dziś mówimy po angielsku jutro po włosku itd. niestety nie sprawdza się ani z mężem, ani z chłopakiem, ani ze współlokatorką.
Natomiast jeśli mamy uczyć połówkę od początku, to świetny moment na to jest wtedy, kiedy trafia do nas na korki osoba, która również zaczyna uczyć się języka. Można tą osobą systematyzować swoją połówkę :)

supergirl
04-07-2012, 19:55
Próbowałam przekonać moją połówkę żeby ze mną mówił po angielsku, ale jakieś niewytłumaczalne zażenowanie z tej drugiej strony towarzyszyło temu całemu zdarzeniu i niestety spełzło na niczym...ale się nie poddaję ;)

Ailith
04-08-2012, 18:21
Ja niestety trafiłam jakiś czas temu na niezwykle opornego partnera... Niezależnie od tego do jakich sposobów zachęty się uciekałam, jak go próbowałam zmobilizować i zachęcić zawsze miałam wrażenie, że rzucam grochem o pleksiglassową ścianę... W pewnym momencie, a dokładniej z okazji jego urodzin, przygotowałam mu nawet małą książeczkę "Pierwsze kroki w stronę języka angielskiego", w której umieściłam proste teksty, słownictwo, rozmówki i ćwiczenia wraz z regułami podstaw gramatyki, ale nawet to w niczym nie pomogło... Z czasem nasze drogi się rozeszły, jednak co jakiś czas ze sobą rozmawiamy. Z tego co się ostatnio dowiedziałam wciąż (już niemal dwa lata) szuka pracy, jednak niezależnie od tego gdzie skała podanie wymagają od niego umiejętności porozumiewania się w języku angielskim - czy go to w jakikolwiek sposób zmotywowało? Absolutnie nie! On ciągle liczy na to, że jak znajdzie kobietę, która będzie go utrzymywała to nie będzie musiał prawić jej komplementów po angielsku:p

maliny
05-04-2012, 18:01
najważniejsza jest w takim wypadku motywacja tej drugiej, bez chęci nauka języka z jej strony, mimo naszych najszczerszych chęci niewiele będzie się w stanie osiagnać

Romashka
05-09-2012, 20:18
W ogóle nie uczyć. Wysłać na kurs, niech uczą. Wszystko zależy oczywiście ile ma się czasu wolnego, bo nauka to nie tylko powtarzanie razem słówek, ale gramatyka. Uczenie naszej połówki j.polskiego jest wg. mnie zmorą i stratą czasu. Poćwiczyć czasem można razem, ale nie żeby uczyć od podstaw.
Zgadzam się. Uczyć od podstaw (szczególnie kiedy nie jesteś nauczycielem z zawodu), "w międzyczasie", nie ma sensu. Nam się nie udało:( On nudzi się gramatyką i nie chce robić żadnych cwiczeń, a mi denerwuje kiedy on na głos czyta coś po rosyjsku, z blędami i nic z tego nie rozumie. Niby mam słuchać i poprawiać ale to jest wg. mnie męczącą stratą czasu.

mjanisze
05-10-2012, 14:51
Ja ze swoim chłopakiem oglądamy razem seriale anglojęzyczne bez napisów. Mimo, że ja rozumiem znacznie więcej od niego, to zawsze mu wyjaśnię jakieś nieznane słówko czy przetłumaczę niezrozumiałą dla niego wypowiedź .. W ten sposób oboje korzystamy, bo po 1. ćwiczymy rozumienie ze słuchu. Po 2. poznajemy nowe zwroty, wyrażenia itp. Polecam np. serial 90210 :-)

ewa91
05-14-2012, 01:53
Uczenie bliskiej osoby niekoniecznie jest najlepszym pomysłem. Czasami bliskie nam osoby nie przykładają się tak jak przykładałyby się u osoby obcej, przez co tylko na tym tracą. Nie wspominając o tym, że można się poważnie pokłócić jeśli zabraknie cierpliwości.

Olga_P
05-21-2012, 10:20
Dawno temu moja mama postanowiła zostać logopedą, ponieważ obydwoje z bratem mieliśmy wady wymowy. Już na pierwszych zajęciach powiedziano jej, że matka choćby była najlepsza w tym fachu nie pomoże swoim dzieciom. Moim zdaniem podobnie jest z uczeniem języka. Takie układy po prostu z założenia nie działają pomiędzy najbliższymi.
Moim zdaniem, jeśli koniecznie chce się zaoszczędzić pieniądze dobrą opcją może być wymianą językowa tzn. my uczymy kogoś, a w zamian ten ktoś uczy bliską nam osobę.

Katarina
05-21-2012, 12:56
Jeśli wiemy, że druga połówka będzie pilna i nie będzie podchodziła olewawczo do tego co robimy, to odniesiemy skutek, a nawet może to być bardziej efektywne niż zajęcia z jakimś pseudo nauczycielem xD

waloszali
05-22-2012, 07:22
Jeśli wiemy, że druga połówka będzie pilna i nie będzie podchodziła olewawczo do tego co robimy, to odniesiemy skutek, a nawet może to być bardziej efektywne niż zajęcia z jakimś pseudo nauczycielem xD

Racja, choć często rzeczywistość okazuje się inna od założeń i planów. U mnie tak było właśnie. Zazdroszczę tym nielicznym, którym się udało. Próbowałam uczyć mojego męża francuskiego, a potem wspólnie chcieliśmy odświeżyć zapomniany angielski. Niestety, z obydwu projektów nic nie wyszło. Choć z drugiej strony, jak czytam Wasze komentarze, nachodzi mnie ochota spróbować raz jeszcze :) W końcu przez ostatnie kilka lat moja baza materiałów językowych znacznie się rozrosła, a i ja wiele się nauczyłam o dydaktyce. Tak zrobię! Może jeszcze dziś!

L&M
05-22-2012, 16:08
Ja też uważam, że sprawa jest bardzo osobista. Czasami fakt, że nauczycielem jest bliska osoba może pomóc, szczególnie gdy nauka języka odbywa się nieoficjalnie, jako gra, rozmowa, wspólne zwiedzanie, wycieczka. Najtrudniej jest chyba starać się udawać, że można osiągnąć taki sam poziom komunikacji jak z neutralnym nauczycielem, taka metoda nie sprawdza się.

Rzeczywiście nauka drugiej połowy w komunikacji bezpośredniej daje średnie efekty ale za to bardzo fajnie działa w przypadku pisania sms-ów :) maile też piszemy do siebie po angielsku. Dlaczego to jest skuteczne? Moja "teoria" jest taka, że po pierwsze rozmawiamy o rzeczach realnych (nie udajemy, że jesteśmy w danej chwili w muzeum i nie odgrywamy dialogu), a po drugie ponieważ są to tematy realne i sprawy rzeczywiście do załatwienia, to mamy do nich stosunek emocjonalny. A jak wiemy nauka, która wiąże się z dużym zaangażowaniem, daje najlepsze efekty, lepiej zapamiętujemy nowe słowa czy wręcz całe klastery. Wreszcie po trzecie, druga połowa ma czas żeby przez chwilę zastanowić się co chce powiedzieć, pomyśleć nad składnią i dobrać odpowiednie słowa. Realny dialog wymaga dużej sprawności językowej, żeby nie był czasochłonny i meczący. Ten czas do namysłu jaki mamy pisząc tekst powoduje, że nauka nie jest stresująca i frustrująca. Gorąco polecam smsy i maile:))

Adriano
05-22-2012, 19:34
Najlepiej sie uczyć przez zabawe, to daje najlepsze efekty i nic na przymus!

justysia123333
05-22-2012, 21:11
Moja druga połówka również nie chce się uczyć j. obcego, tzn w moim przypadku jest to niemiecki. Dosyć często próbuje mówić po niem przy nim, jednak to go tylko denerwuje. Chociaż muszę stwierdzić, że trochę słówek zapamiętał, ale tylko dlatego, że mu je powtarzałam, gdy rozmawialiśmy. I chcąc nie chcąc utkwiły mu w głowie;-)

far from
05-22-2012, 22:23
oh tak... jak moja połowa się wkurza jak mówię po angielsku... w moim przypadku nie ma szans... :P

MonikaEm
05-31-2012, 13:40
Ja mojego narzeczonego zaraziłam miłością do angielskiego i sam z siebie zapisał się na kurs FCE (na razie ;) ). Ja bardzo często prowokuje go do mówienia po angielsku, np. rano pytam po angielsku czy chce kawy, herbaty itp. Takie codzienne rzeczy, i on stara się odpowiadać (mimo błędów wychodzi mu coraz lepiej ;) )

christie
05-31-2012, 15:05
a troszeczkę od drugiej strony patrząc mój szwagier jest Brytyjczykiem i za każdym razem jak przyjeżdża do Polski i spotyka się z polską częścią rodziny, która nie umie mówić po angielsku, to zawsze obiecuje sobie, że się twardo zacznie uczyć polskiego... i tak od dwóch lat :p

póki co moja siostra dała radę nauczyć go tylko: kocham cię, jak się masz, piwo, kawa, dzień dobry, cześć i dobranoc :D

mieszkają na co dzień na Wyspach, więc szwagier nie ma za bardzo motywacji do nauki polskiego. Ale na pewno też trzeba być upartym i myślę, że gdyby moja siostra chciała go nauczyć języka to pewnie w taki czy inny sposób by się to udało.

anna2506
06-01-2012, 09:43
Mój narzeczony bardzo chętnie uczy się nowości, jeśli chodzi o język angielski (potrzebny jest mu w pracy, a sam znajduje się na poziomie co najwyżej B2), choć oboje nie mamy cierpliwości, gdy przychodzi do tłumaczenia gramatyki ;)
Za to niemieckiego unika od czasów liceum jak ognia, aż szkoda - miał wówczas nauczycielkę, która skutecznie obrzydziła ten język całej klasie. I niestety, nie miałabym najmniejszych szans powodzenia, gdybym chciała go czegokolwiek nauczyć :)

mariola52
06-04-2012, 18:43
Osobiście uważam, że nauczanie 'drugiej połówki' jest bardzo ciężkim wyzwaniem... Mój narzeczony też chciał bym go uczyła angielskiego, ale zawsze są inne zajęcia i zwykle kończy się to fiaskiem:/ Jednak myślę, że na pewno możemy pomóc w konwersacjach naszym partnerom. Jako, że dorośli z reguły wstydzą się na kursach zabierać głos w języku obcym ze względu na strach przed skompromitowaniem się, ćwiczenie rozmów w języku obcym z kimś kogo dobrze znamy na pewno zredukuje ten stres. Ważne, by po każdym błędzie nie poprawiać, lecz by pozwolić na swobodne wyrażanie myśli. Oczywiście jest możliwe, by druga połówka nauczyła tak dobrze jak 'obcy' nauczyciele, lecz jest to bardzo trudne i wymaga ogromu konsekwencji i dystansu. Dlatego osobiście polecam zapisanie partnera/ki na kurs, a w domu rozmawianie tylko dla praktyki i zabawy, która pokaże, że nauka języka może być bardzo przyjemna i może być praktycznie wykorzystywana:)

verakg
06-04-2012, 18:56
Nauczanie kogokolwiek z rodziny często bywa mało efektywne ze względów afektywnych! O, tak bym to ujęła. No chyba, że nasza połówka nie zna naszego języka ojczystego w ogóle, wtedy idzie łatwiej, bo czego nie robi się z/dla miłości:)

justynkaa
06-04-2012, 20:04
Ciężko jest uczyć języka kogoś bliskiego. Traktujemy te osoby bardziej pobłażliwie, a również uczący nie przykłada się zbytnio do zajęć, gdyż wie, że może sobie na to pozwolić.Próbowałam nauczyć mojego chłopaka podstawowych zwrotów z języka niemieckiego, na początku chętnie powtarzał słówka, coś zostawało mu w głowie, niestety później stracił zapał:P Wydaje mi się, że dużo może zdziałać oglądanie filmów w danym języku i uczenie się za pomocą fiszek. Takie karteczki można zabrać absolutnie wszędzie, a przy tym szybko zapamiętuje się słówka.

Aleksandra26
06-04-2012, 20:11
Zgadzam się zdecydowanie. Dystans między uczącym i uczniem jest niezbędny

joannalilia
06-30-2012, 19:08
Również zgadzam się, że lekcje z najbliższymi bywają, choć nie jest to reguła, niezbyt efektywne.
Może lepiej znaleźć dla swojej "drugiej połowy" innego dobrego lektora, który będzie w stanie zachować konieczny dystans. Większość znajomych anglistów tak właśnie robi.

braenn
07-02-2012, 17:20
Moja druga połówka jest ze Szkocji. Dwa lata temu kupiłam mu płytki do nauki polskiego - do tej pory leżą na półce, nierozpakowane. Czarno to widzę :p

Póki co nie jest to ogromny problem, większość mojej rodziny mówi po angielsku, ale jesteśmy ze sobą prawie pięć lat i gdyby kiedyś w przyszłości (dalekiej!) pojawiły się dzieci, to zależy mi na tym by wychowywać je tak aby po polsku mówiły równie dobrze, jak po angielsku.

Inna sprawa że marzę, by mój wybranek również mówił po rosyjsku, ale to już chyba by było za dużo szczęścia naraz;)

Dziekuję za rady, zdecydowanie kiedyś je wykorzystam!

klaudia77
07-02-2012, 20:08
Też kiedyś próbowałam narzeczonego uczyć języka. I jak to się skończyło? W sumie nijak :rolleyes: Pouczyliśmy się kilka razy i na tym się skończyło. Za to zaczęło się: a mi się nie chce, później, następnym razem... A potem się całkiem zapomniało i tyle. Bardzo ciężkie zadanie to chyba, że obydwie strony są zaparte i jedna chce nauczać a druga na prawdę chce się nauczyć. A nie, że wynika to z chwilowego zainteresowania.

EwaŁ
07-02-2012, 21:35
Ja pomysł uczenia swojej połówki uważam za raczej nietrafiony. Bardzo ciężko jest obu stronom się zmotywować, zawsze ma się nadzieję, że "następnym razem". Najgorsze, że może to często prowadzić do spięć w związku, czego oczywiście nie chcemy. Dlatego na pytanie "jak uczyć?" odpowiadam: ostrożnie.

aleksandra2
07-06-2012, 13:08
Moje doświadczenia też są raczej negatywne - poza podrzucaniem kolejnych materiałów do nauki, czy delikatnego ukierunkowania nie udało nam się "uczyć" razem. Teraz podjęłabym się tylko uczenia go imion kolejnych znajomych, lub członków rodziny :))))))

Ethiel
07-06-2012, 19:50
Mój chlopak pochodzi z Niemiec i jak na razie dajemy sobie radę ze słownictwem używanym na codzień. Krok po kroku i jakoś to będzie ;) Ważne, żeby powiązać slowa z daną sytuacją bądź przedmiotem.

JoannaGolus
07-06-2012, 21:29
Mój mąż za nic w świecie nie chce zacząć uczyć się języka, który ja znam doskonale, chciałam go tym zarazić, ale nic nie pomogło, oglądanie filmów, lekcje, kursy...wszystko na nic, chyba pozostało mi tylko poprosić o pomoc kogoś innego.

Aksarel
07-06-2012, 22:59
Jak tak was czytam, to mam wrażenie, że to jest nie tyle kwestia drugiej połówki w ogóle, co męskiej połówki:)

DominikaKro
07-08-2012, 13:16
U nas niestety nie zadziałało. Zawsze kończy się na: "Tak, tak, super - będziemy się uczyć od zaraz". Po czym okazuje się, że to "od zaraz" zawsze oznacza "nie teraz"... Na szczęście mój chłopak zauważył ostatnio, że naprawdę się cofnął w znajomości angielskiego i myślę, że może to zwiększy jego motywację. Zobaczymy, jak będzie.

ola6200
12-27-2012, 13:28
Zgadzam się z poprzednikami, jakoś tak trudno jest uczyć bliskie nam osoby. Ja kilka razy podejmowałam próby nauki mojej siostry, ale ona ciągle twierdziła, że będzie się przy mnie wstydzić, co jest dziwne bo na co dzień mamy ze sobą bardzo dobry kontakt. Niestety moje tłumaczenia, że nie ma czego się wstydzić, że nie będę się przecież śmiała nic nie pomogły i siostra zapisała się do szkoły językowej i jest zadowolona :)

tudor
12-27-2012, 17:27
Myślę, że warto zacząć od podstaw w formie zabawy, żeby zachęcić naszą drugą połówkę do nauki języka, a nie odstraszyć gramatyką :D potem można zastanowić się nad profesjonalnym kursem, kiedy pierwszy kontakt z jezykiem już miał miejsce.

hogapoga
12-27-2012, 19:52
A ja myślę, że nic na siłę. Zresztą uczenie "w rodzinie" to ciężka sprawa. Mnie próbowała uczyć siostra. Czasem lepiej zapłacić za lekcje prywatne... Jak już 2-ga połówka załapie język na tyle by trochę rozmawiać, to trzeba gadać w domu w obcym języku :-)

larossa
12-27-2012, 20:58
Przede wszystkim druga połowa musi chcieć ;) bez tego ani rusz.
Co dalej to już kwestia osobista, myślę ,że na dobry początek jakiś fajny kurs a później dłuższa wycieczka we dwoje do kraju, w którym posługują się danym językiem i reszta przyjdzie sama :)

Luci
12-27-2012, 22:19
Myślę, że to zależy od osobowości i motywacji partnerów. Ja osobiście natychmiast na początku naszej znajomości uznałam ten pomysł za nierealny. Znam natomiast fajną drogę okrężną. Można próbować nauczyć dzieci języka obcego i prowadzić proste rozmowy lub same wtrącenia. Dzieci uczą się znacznie szybciej i motywują pozostałych członków rodziny.

Martich
12-30-2012, 01:37
Najważniejsze są chęci. Druga połówka musi chcieć się nauczyć. Pomocne są filmy, telewizja, gazety i oczywiście kurs językowy.

KazikLec
01-05-2013, 22:42
Jak druga osoba nie chce się uczyć i czasu ku temu nie poświęci - to nie ma bata, cuda wyprzedane. My możemy poprawiać zadania, polecać materiały, objaśniać co bardziej zawiłe meandry gramatyki, robić testy, prowadzić rozmowy i zachęcać. To przede wszystkim w interesie osoby pragnącej się nauczyć jest korzystać ze wszelkich dostępnych źródeł - najważniejsze to podtrzymywać płomyczek zapału i być w stałej gotowości, by pomóc.

Akurat nie druga połówka, ale rzecz tyczy mojej młodszej Siostry, która ma ambicje na rosyjski. Studiuję w innym mieście, więc siłą rzeczy nie mam jak stwarzać sytuacji, jakby to była szkoła językowa (nawet, gdybym chciała, a nie chcę) - dałam jej swoje materiały, poleciłam, jak się najlepiej uczyć, ściągnęłam nagrania. Nie było żadnego przymusu, Siostra sama sobie zeszycik na alfabet założyła i sama przychodziła z prośbą, żebyśmy "pouczyły się rosyjskiego". Siedziałyśmy tyle, ile sobie życzyła. Świetny, uczciwy system, polecam każdemu.

Z wyrazami szacunku
KazikLec

KostkaM
01-06-2013, 13:23
Ja się nawet nie zabieram za uczenie mojego męża. Zachęcałam go jeszcze, gdy studiował i nawet pożyczał ode mnie jakieś książki, ale teraz twierdzi, że nie ma czasu i wcale mu to nie potrzebne. Stwierdził zresztą, że skoro ja umiem, to on już nie musi. Tylko potem trochę mi wstyd, gdy zaczyna coś mówić po angielsku. Niestety jest bardzo odporny na zarażanie go jakąkolwiek pasją prócz pracy :(

ms87
01-06-2013, 19:39
U mnie wygląda to tak, że rozmawiamy w jego ojczystym języku, a więc po włosku. Studiuje języki (hiszpański i francuski) więc chętnie przyswaja nowe slownictwo. Nauka najlepiej poprzez zabawę. On sam zadaje sporo pytań jak i co powiedzieć, ale nie chcę na siłę wywierać presji że musi nauczyć się języka. Tak więc, uczę powtarzam, uczę wymowy, no i w zamian otrzymuję lekcje dialektu:)) lub francuskiego..
Takie 'przerwy' na naukę w normalnej rozmowie no i gdy widzę że trwają zbyt długo, że zbyt dużo materiału to kończymy. Coś tam jednak chyba zostaje, bo potrafi zaskoczyć jakimś zwrotem po polsku:)

bart87sc
01-12-2013, 18:33
Witam wszystkich.

Chciałem przytoczyć przykład z własnego doświadczenia. Moja dziewczyna zna pobieżnie język angielski. Ja jestem użytkownikiem francuskiego oraz mówię po hiszpańsku i angielsku. Ona bardzo zainteresowana francuskim postanowiła mnie naciągać na naukę. Jak powszechnie wiadomo znajomych i rodzinę się nie uczy ani nie leczy. W myśl tej maksymy postanowiłem ją stricte nie uczyć. Co jakiś czas wrzucam w rozmowę jakieś słówka francuskie. Czas ona się pyta o całe zdania to jej odpowiada. Widzę, że moja obojętność, a przede wszystkim naturalność w mówieniu bardziej do niej przemawia niż, gdybym siedział i jej tłumaczył zagadnienia gramatyczne jak SS-man.

justynaoronowicz
01-01-2014, 18:59
Nie wiem jak to jest z nauką pratnera, ale faktycznie jeśli się kogoś zna to inaczej się podchodzi do nauczania. Ja osobiście inne mam nastawienie kiedy pomagam siostrze. Nie mam jż wtedy tyle cierpliwości, ale z drugiej strony łatwiej mi powiedzieć co na prawdę myślę no. weź się do roboty, bo ja tu zaraz wykituję przy tobie :D a z uczniami trzeba spokojniej, nawet jeżeli ktoś nie stara się, trzeba być uprzejmym i motywować....

kalaallit
01-02-2014, 01:50
Czeka mnie to wyzwanie, bo moj chlopak chcialby sie nauczyc polskiego, zeby nasze dzieci go nie zaskakiwaly pyskowaniem w obcym jezyku ;) Na razie podrzucam mu codziennie slowka czesto uzywane i poprawiam czytanie, ale w koncu trzeba bedzie przeskoczyc do bardziej powaznej nauki. Nie ma potrzeby uczyc go poprawnej pisowni i zaawansowanej gramatyki, tylko mowienia na poziomie B1, wiec chce sie sama podjac zadania i cwiczyc mowienie w praktyce, zamiast skupiac sie na podrecznikach, pracach domowych itp. Mysle, ze najwazniejsze jest to, ze sam wyraza chec nauki i ciekawosc do jezyka.

jodi5
01-04-2014, 23:58
Ja uczę swojego chłopaka (anglojęzyczny) jezyka polskiego. Nie są to może takie prawdziwe lekcje, ale raczej wyglada to tak, że on najpierw uczy się jakichś wyrażeń, gramatyki, itd. z ksiażki do uczenia się języka polskiego, a potem ja wyjaśniam mu niezrozumiałe struktury, wyrazy, prowadzimy krótkie dialogi po polsku i ćwiczymy wymowę. Fajnie nam sie razem pracuje i razem wiele możemy sie nauczyć - on poznaje język polski, a ja mam codzienne konwersacje z Native Speakerem angielskiego :)

zanis5
01-05-2014, 11:10
Ja zaryzykowałam naukę moich dzieci j. obcego. Córka się w miarę nauczyła, z synem było gorzej, ale ogólnie nie polecam... Trudno było mi zrozumieć, dlaczego te moje dzieci po prostu z "mlekiem matki" tej wiedzy nie wyssały. Nerwów co niemiara;)

mPartyka
01-05-2014, 12:08
Ciężko jest nauczyć bliską osobę języka obcego. Łączą Was emocje i dlatego może to być trudne. Najlepszą metodą wg mnie jest nauka poprzez zabawę i po prostu mówienie do danej osoby w tym języku :)

mszpakowska
01-06-2014, 10:50
Jak dla mnie to ta osoba musi chcieć :) inaczej nic nie osiągniemy

czerrybomb
03-07-2014, 19:48
Ja chcąc podszkolić mojego chłopaka w angielskim czasami normalnie rozmawiam z nim w tym języku , ale kończy się zawsze na tym, że ja mówię po angielsku, a on po polsku. Dobre to , że chociaż rozumie co mówię, więc trochę się z językiem osłucha.
Aha, i jeszcze zmuszam go do oglądania anglojęzycznych filmów z napisami, na początku trochę go to irytowało ,ale już się przyzwyczaił do braku lektora:)

juliai1984
03-07-2014, 21:10
Jeśli chodzi o język, który dla ciebie jest ojczystym, a dla drugiej połówki obcym, to najlpiej zabierać go(ją) najpierw do przyjaciół, którzy posługują się obydwoma językami i chętnie podpowiedzą kilka słów "drugiej połówce", a potem już do rodziny, z którą nie ma innej możliwości, jak się dogadać w języku obcym :)
I najlepiej jak by nasza połówka została sam na sam z obcym językiem, bo inaczej zawsze będzie szukać językowej pomocy u nas. A tak będzie zmuszona do samodzielnego wybrnięcia z problemu.
W innym wypadku, wszystko zależy od chęci i motywacji ucznia :)

blessya
03-09-2014, 14:27
Zawsze staram się służyć pomocą moim bliskim, ale niestety nie wychodzi nam to najlepiej.
Jeśli chodzi o wytłumaczenie jakiegoś zadania lub pomoc w tłumaczeniu (w tym przypadku nie "drugiej połówce" a siostrze)- wszystko jest w porządku. Ale kiedy chciałabym, aby się nauczyła czegoś więcej - po prostu mnie nie słucha, bo przecież nie jestem nauczycielką, która ma prawo coś od niej wymagać... ;/
Dlatego, uważam, ze lepiej jest wysłać bliską osobę na zajęcia do kogoś innego.

soivka
03-10-2014, 16:00
To zależy od tego jakie metody nauki ktoś preferuje. Jak z moją "drugą połówką" poszliśmy na lekcje języka japońskiego to bardzo dobrze razem sobie radziliśmy, ale też ani ja, ani mój chłopak nie znaliśmy wcześniej w ogóle tego języka. Natomiast nie umiem nauczyć go języka francuskiego czy włoskiego, bo jakoś sami w tzw. "własnym sosie" nie umiemy się skoncentrować na nauce i potraktować tego poważnie.