View Full Version : Strategie korekty i proofreadingu
darkliquoredeyes
01-05-2010, 00:26
Dyskutowaliśmy już o tym jak pracować wydajniej podczas tłumaczenia: http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=257&highlight=korekta
Jednak po przetłumaczeniu tekstu, a przed oddaniem zlecenia, przychodzi czas na korektę własnej pracy i wcielenie się w rolę pierwszego czytelnika tekstu, który właśnie wyszedł spod naszej klawiatury w nowym języku. Jestem ciekawa czy macie swoje sprawdzone strategie, które stosujecie podczas korekty? Co i w jakiej kolejności robicie? Ile razy czytacie tekst? Umiejętności wypracowania swoich własnych metod pracy są niezwykle ważne i z pewnością pomagają tłumaczowi w jego rzemiośle.
darkliquoredeyes
01-07-2010, 00:42
Czy uważacie, że można w ogóle wypracować specjalną strategię proofreadingu czy jednak wszystko zależy od rodzaju tekstu i w każdym przypadku sposób dokonywania korekty będzie się trochę różnił? Czy proofreading traktujecie jako określony z góry proces z poszczególnymi etapami czy raczej zajęcie, które postępuje w mocno przypadkowej kolejności i niekoniecznie jest w jakiś sposób poukładane?
Nie sądzę, że jest jakiś jedyny właściwy sposób na 'proofreading'. Wszystko zależy od człowieka.
Moja taktyka jest prosta, ale wymaga drugiej osoby, która zna dobrze język tłumaczony. Często czytając swój tekst po raz 'enty', nie jestem w stanie wychwycić wszystkich błędów. Wtedy właśnie przydaje się pomoc drugiej osoby, nie będącej ekspertem w temacie pracy. Jej świeże spojrzenie jest zazwyczaj nieocenione.
Innym sposób: odłożenie pracy na kolejny dzień. Porządne wyspanie się i przeczytanie pracy ponownie. Czasami czytam na głos i staram się wychwycić i poprawić dziwnie brzmiące zdania.
Co do etapów korekty, to wydaję mi się, że dobrze jest podzielić całość na mniejsze, łatwiej przyswajalne cząstki. Pozdrawiam :)
Ja również chętnie rozstaję się z tekstem na jakiś czas przed ostatecznym sprawdzaniem, o ile terminy na to pozwalają. A tak w ogóle to już podczas samego tłumaczenia robię sobie poboczne notatki, zapisuję poszczególne punkty o których sobie przypomniałem, na które warto zwrócić szczególną uwagę. I później, przed czytaniem wszystkiego od początku do końca, koncentruję się na tych punktach i dopiero potem przechodzę do finalnego sprawdzania. Takie to trochę wielowątkowe myślenie, nie każdy tak pewnie ma - ale w moim przypadku sprawdza się to całkiem nieźle.
majakiszka
08-29-2011, 12:35
Zgadzam się z tym, że pomoc osoby trzeciej jest pomocna. Najlepiej native speakera lub jeżeli tłumaczymy na język polski to polonisty. Ja w drugim przypadku zawsze konsultuję się z koleżanką która ukończyła filologię polską i dzięki temu mam poprawną stylistykę, gramatykę, interpunkcję itp. Poza tym od razu dostaje feedback odnośnie tego czy teks jest spójny i zrozumiały. Jednocześnie tłumaczę w trzech etapach. 1.Po uprzednim przygotowaniu słownika tłumaczenie wykonuję od razu i go nie czytam. dwa dni później czytam tekst i powoli poprawiam swoje błedy. ZOstawiam tekst na kilka dni( jeżeli mam na to oczywiście czas) i dopier wysyłam gotowy projekt. Tłumaczenie musi się 'odleżeć'.
monikamr
09-04-2011, 16:54
Oczywiście pomoc osoby trzeciej może być - i zazwyczaj jest - bardzo przydatna. Spojrzy "świeżym okiem" na nasze tłumaczenie i często zauważy to, czego my sami nie jesteśmy w stanie. Wiadomo, że każdy z nas ma jakieś własne naleciałości i przyzwyczajenia językowe, których nie jest w stanie się pozbyć i do których już tak się przyzwyczaił, że nie uważa ich za błędy.
Ale taka pomoc nie zawsze jest dostępna. Dlatego też, jeśli oczywiście mamy czas, najlepiej jest odłożyć tłumaczenie na jeden dzień, odpocząć od niego, i następnego dnia przeczytać i poszukać błędów. Jeśli chodzi np. o sprawdzanie interpunkcji czy składni czy ortografii w pojedynczych zdaniach, to mam taką metodę, że czytam tekst od końca, zdanie po zdaniu. I poprawiam. Wtedy mózg nie koncentruje się na znalezieniu związków między zdaniami i zrozumieniu całości wypowiedzi, tylko skupia się na wybranym fragmencie. A w celu sprawdzenia spójności czytam tekst od początku. Zazwyczaj wygląda to tak: czytam cały tekst od początku - nanoszę poprawki - od końca - poprawki - od początku żeby mieć pewność, że wszystko się zgadza.
"Jeśli chodzi np. o sprawdzanie interpunkcji czy składni czy ortografii w pojedynczych zdaniach, to mam taką metodę, że czytam tekst od końca, zdanie po zdaniu. I poprawiam. Wtedy mózg nie koncentruje się na znalezieniu związków między zdaniami i zrozumieniu całości wypowiedzi, tylko skupia się na wybranym fragmencie. A w celu sprawdzenia spójności czytam tekst od początku. Zazwyczaj wygląda to tak: czytam cały tekst od początku - nanoszę poprawki - od końca - poprawki - od początku żeby mieć pewność, że wszystko się zgadza.
Świetna metoda, nigdy wcześniej o niej nie słyszałam. Ostatnio sprawdziłam jeden tekst Twoją metodą, czytając od tyłu, aby oszukać mózg i muszę przyznać, że jest bardzo skuteczna. W pracy, którą przesłała mi już jakiś czas temu koleżanka i nota bene, którą już raz sprawdzałam, znalazłam kilka błędów w składni. Muszę częściej tak robić, aby nie odczytywać znaczenia z kontekstu. Pozdrawiam i mam nadzieje, że ktoś jeszcze podzieli się świetnymi poradami :)
Joasia:)
09-12-2011, 01:02
Oczywiście pomoc osoby trzeciej może być - i zazwyczaj jest - bardzo przydatna. Spojrzy "świeżym okiem" na nasze tłumaczenie i często zauważy to, czego my sami nie jesteśmy w stanie. Wiadomo, że każdy z nas ma jakieś własne naleciałości i przyzwyczajenia językowe, których nie jest w stanie się pozbyć i do których już tak się przyzwyczaił, że nie uważa ich za błędy.
Ale taka pomoc nie zawsze jest dostępna. Dlatego też, jeśli oczywiście mamy czas, najlepiej jest odłożyć tłumaczenie na jeden dzień, odpocząć od niego, i następnego dnia przeczytać i poszukać błędów. Jeśli chodzi np. o sprawdzanie interpunkcji czy składni czy ortografii w pojedynczych zdaniach, to mam taką metodę, że czytam tekst od końca, zdanie po zdaniu. I poprawiam. Wtedy mózg nie koncentruje się na znalezieniu związków między zdaniami i zrozumieniu całości wypowiedzi, tylko skupia się na wybranym fragmencie. A w celu sprawdzenia spójności czytam tekst od początku. Zazwyczaj wygląda to tak: czytam cały tekst od początku - nanoszę poprawki - od końca - poprawki - od początku żeby mieć pewność, że wszystko się zgadza.
Ciekawy sposób i warty wypróbowania. Bo jednak mózg to inteligentne urządzenie i czytając normalnie zawsze będzie szukał związku między wyrazami. Przy najbliższej okazji wypróbuję Twój sposób w nadziei, że to pomoże przy wyłapywaniu ewentualnych błędów:)
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.