View Full Version : lingwistyka a anglistyka
joanna8606
12-29-2009, 20:25
Chociaż sama jestem studentką lingwistyki i bardzo doceniam to,że na naszym kierunku kładzie się nacisk na praktyczną naukę języka ( a nawet dwóch:)), to mam jednak wrażenie,że czasami barkuje teorii z niektórych dziedzin języka np. gramatyki- co w moim przypadku najczęściej 'wychodzi' przy tłumaczeniach. Jak myślicie, które z w/w kierunków studiów lepiej przygotowują do zawodu tłumacza?
Dorota Sałata
12-29-2009, 20:54
Moim zdaniem do zawodu tłumacza lepiej przygotowuje lingwistyka, mamy zajęcia z tłmaczami i tłumaczymy aktualne dokumenty na jakie jest zapotrzebowanie. Zajęcia z tłumaczenia też są podzielone osobno na tłumaczenia specjalistyczne pisemne, konsekutywne, symultaniczne, tłmaczenie napisów do filmów. Nie wiem czy na angilistyce i germanistyce są takie szczegółowe zajęcia? Czekam na wypowiedzi osób z filologii.
aleksandra.antoniak
01-01-2010, 15:21
Podzielam zdanie Doroty. Filologia w żadnym stopniu nie przygotowuje do tłumaczeń, na lingwistyce otrzymujemy wiedzę nie tylko teoretyczną, ale również praktyczną. Braki gramatyczne są do przeskoczenia dzięki samodzielnej pracy w domu, natomiast nie wyobrażam sobie przystąpienia do wykonywania zawodu, bez wielu cennych inforamcji dotyczących tłumaczenia.
Jako że studiuję i lingwistykę i filologię, myślę, że mogę powiedzieć coś na ten temat. Lingwistyka przygotowuje lepiej do zawodu tłumacza. Są to studia w dużej mierze praktyczne. Na filologii tłumaczenia ograniczają się do zajęć z języka fachowego (przynajmniej na wariancie filologii studiowanej przeze mnie). Są fakultatywne warsztaty z tłumaczeń, ale jest ich znacznie mniej niż na lingwistyce.
darkliquoredeyes
01-02-2010, 00:44
Zgadzam się z przedmówcami. Na lingwistyce zdobywasz praktykę z tłumaczenia, bo wykonujesz je na zajęcia i podczas zajęć. Robisz dokładnie to, co potem będzie albo już jest dla ciebie jako tłumacza chlebem powszednim. Nie zdobywasz tylko wiedzy teoretycznej -s wydaje mi się, że jej porcja jest ona dobrze wyważona w stosunku do ilości zajęć praktycznych. Bardzo sobie to w lingwistyce cenię.
Tylko lingwistyka! To jest konkret!
----------------------------------------------
Forum Lingwistów.pl
Oferty pracy - Wideo - Dyskusje
www.forumlingwistow.pl
isabel22
04-30-2010, 12:40
Moim zdaniem do zawodu tłumacza lepiej przygotowuje lingwistyka, mamy zajęcia z tłmaczami i tłumaczymy aktualne dokumenty na jakie jest zapotrzebowanie. Zajęcia z tłumaczenia też są podzielone osobno na tłumaczenia specjalistyczne pisemne, konsekutywne, symultaniczne, tłmaczenie napisów do filmów. Nie wiem czy na angilistyce i germanistyce są takie szczegółowe zajęcia? Czekam na wypowiedzi osób z filologii.
Ja studiuję filologię angielską i realizuję specjalizację translatorską.Faktycznie u mnie na kierunku nie ma aż takiego szczegółowego podziału przedmiotów dotyczących tłumaczenia, przedmioty, które realizujemy to :tłumaczenie pisemne,tłumaczenie ustne i język specjalistyczny.To chyba za mało, aby zostać dobrym tłumaczem:)
isabel22
04-30-2010, 12:46
Chociaż sama jestem studentką lingwistyki i bardzo doceniam to,że na naszym kierunku kładzie się nacisk na praktyczną naukę języka ( a nawet dwóch:)), to mam jednak wrażenie,że czasami barkuje teorii z niektórych dziedzin języka np. gramatyki- co w moim przypadku najczęściej 'wychodzi' przy tłumaczeniach. Jak myślicie, które z w/w kierunków studiów lepiej przygotowują do zawodu tłumacza?
Zgadzam się, gramatyka jest bardzo ważna przy tłumaczeniach.Jeżeli nie opanujesz gramatyki języka ojczystego i języka docelowego, nie będziesz dobrym tłumaczem.Na filologiach kładziony jest duży nacisk na naukę gramatyki praktycznej, co zdecydowanie poprawia jakość naszych tłumaczeń.Ale nie sama gramatyka decyduje o tym czy jesteśmy dobrymi tłumaczami, czy nie; moim zdaniem aby zostać dobrym specjalista w tej dziedzinie, trzeba mieć talent i ogromną wiedzę z różnych dziedzin.
cziqitka89
05-02-2010, 09:20
Ja studiuję filologię angielską i realizuję specjalizację translatorską.Faktycznie u mnie na kierunku nie ma aż takiego szczegółowego podziału przedmiotów dotyczących tłumaczenia, przedmioty, które realizujemy to :tłumaczenie pisemne,tłumaczenie ustne i język specjalistyczny.To chyba za mało, aby zostać dobrym tłumaczem:)
Zgadzam się z Tobą :) Przedmioty, które realizujemy w ramach naszej specjalizacji translatorskiej są bardzo okrojone i w niewielkim stopniu przygotują nas do pracy tłumacza. Moim zdaniem na filologii większy nacisk kładzie się na naukę teorii, która wprawdzie jest ważna, ale bez odpowiedniej ilości zajęć praktycznych jest mało użyteczna.
cziqitka89
05-02-2010, 09:29
Zgadzam się, gramatyka jest bardzo ważna przy tłumaczeniach.Jeżeli nie opanujesz gramatyki języka ojczystego i języka docelowego, nie będziesz dobrym tłumaczem.Na filologiach kładziony jest duży nacisk na naukę gramatyki praktycznej, co zdecydowanie poprawia jakość naszych tłumaczeń.Ale nie sama gramatyka decyduje o tym czy jesteśmy dobrymi tłumaczami, czy nie; moim zdaniem aby zostać dobrym specjalista w tej dziedzinie, trzeba mieć talent i ogromną wiedzę z różnych dziedzin.
Nie da się ukryć, że bez dobrej znajomości gramatyki obu języków nie jest możliwe wykonywanie dobrych tłumaczeń. Nawet najlepiej przetłumaczony tekst zostanie odrzucony jeśli roi się od błędów gramatyczych, bo w pewnym stopniu świadczy o niekompetencji tłumacza lub jego niechlujstwie.
To prawda, że na filologii zazwyczaj kładzie się wiekszy nacisk na naukę gramatyki niż na lingwistyce, jednak często jest to tylko gramatyka języka obcego, podczas gdy gramatyka języka ojczystego jest zaniedbywana, co z pewnością nie przyczynia się do lepszej jakości wykonywanych tłumaczeń.
cziqitka89
05-02-2010, 09:47
Podzielam zdanie Doroty. Filologia w żadnym stopniu nie przygotowuje do tłumaczeń, na lingwistyce otrzymujemy wiedzę nie tylko teoretyczną, ale również praktyczną. Braki gramatyczne są do przeskoczenia dzięki samodzielnej pracy w domu, natomiast nie wyobrażam sobie przystąpienia do wykonywania zawodu, bez wielu cennych inforamcji dotyczących tłumaczenia.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że filologia w żadnym stopiu nie przygotowuje do tłumaczeń. Prawdą jest, że na lingwistyce jest więcej zajęć praktycznych, ale to nie znaczy, że ktoś kto skończy filologię ze specjalnością translatorską nie jest przygotowany do wykonywania zawodu tłumacza. Wiele zależy od przedmiotów realizowanych na studiach, także teoria jest niezbędna jeśli mamy zamiar w przyszłości tłumaczyć różnego rodzaju teksty. Jeśli chodzi zaś o praktykę to podobnie jak z gramatyką - samodzielna praca i tłumaczenie jak największej ilości tekstów w domu z pewnością pomoże nabrać wprawy w wykonywaniu tłumaczeń ;)
cziqitka89
05-02-2010, 09:58
Jako że studiuję i lingwistykę i filologię, myślę, że mogę powiedzieć coś na ten temat. Lingwistyka przygotowuje lepiej do zawodu tłumacza. Są to studia w dużej mierze praktyczne. Na filologii tłumaczenia ograniczają się do zajęć z języka fachowego (przynajmniej na wariancie filologii studiowanej przeze mnie). Są fakultatywne warsztaty z tłumaczeń, ale jest ich znacznie mniej niż na lingwistyce.
Z pewnością studia lingwistyczne są studiami, na których kładzie się nacisk przede wszystkim na praktykę co znacznie ułatwia późniejsze wykonywanie tłumaczeń. Filologia jest natomiast kierunkiem bardziej ogólnym, takim który da solidne podstawy do samodzielnego doskonalenia się, jednak nie nakierunkowuje na żadną konkretną dziedzinę tłumaczeń. Dlatego też, jeśli chodzi o praktyczne przygotowanie do zawodu tłumacza lingwistyka ma pewną przewagę nad filologią.
cziqitka89
05-02-2010, 10:06
Zgadzam się z przedmówcami. Na lingwistyce zdobywasz praktykę z tłumaczenia, bo wykonujesz je na zajęcia i podczas zajęć. Robisz dokładnie to, co potem będzie albo już jest dla ciebie jako tłumacza chlebem powszednim. Nie zdobywasz tylko wiedzy teoretycznej -s wydaje mi się, że jej porcja jest ona dobrze wyważona w stosunku do ilości zajęć praktycznych. Bardzo sobie to w lingwistyce cenię.
Podsumowując, żeby zostać dobrym tłumaczem trzeba wykonywać jak najwięcej tłumaczeń ;) Lingwistyka z pewnością daje więcej możliwości, jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu co jest jej wielką zaletą. Na filologii natomiast jest zbyt dużo teorii, a zbyt mało zajęć praktycznych i dlatego ktoś kto chce w przyszłości zostać dobrym tłumaczem musi poświęcić więcej czasu na samodoskonalenie się.
marienbadka
05-02-2010, 11:25
Podsumowując, żeby zostać dobrym tłumaczem trzeba wykonywać jak najwięcej tłumaczeń ;) Lingwistyka z pewnością daje więcej możliwości, jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu co jest jej wielką zaletą. Na filologii natomiast jest zbyt dużo teorii, a zbyt mało zajęć praktycznych i dlatego ktoś kto chce w przyszłości zostać dobrym tłumaczem musi poświęcić więcej czasu na samodoskonalenie się.
Również jestem studentką filologii i zgadzam się ze zdaniem mojej przedmówczyni:). Naturalnie, spora ilość przedmiotów specjalizacyjnych ułatwia zadanie studentom lingwistyki, ale być może prawidłowo poprowadzona na studiach filologicznych specjalizacja translatorska również jest w stanie zagwarantować odpowiednią ilość praktyki. Wydaje mi się, że nacisk należy położyć na język specjalistyczny i konkretyzowanie tłumaczeń, o czym często na filologiacg się zapomina, bądź nie przykłada się do tego odpowiedniej wagi:/.
marienbadka
05-02-2010, 11:29
Dbanie o doskonalenie swoich umiejętności, poszerzanie wiedzy oraz praktyka, jest w dużej mierze kwestią indywidualnej pracy - oczywiście ukierunkowane w ten sposób studia stanowią wielkie ułatwienie dla przyszłych tłumaczy, jednakże wydaje mi się, że filologowie również mają szansę na sukces:). Wszystko zależy również od tego, jaki rodzaj tłumaczeń nas interesuje, większość tłumaczy literatury na przykład to absolwenci kierunków filologicznych, pomagających w zdobyciu głębszej wiedzy z dziedziny kultury etc.
marienbadka
05-02-2010, 11:34
Członkowie redakcji magazynu, który odegrał wielką i przełomową rolę w przybliżaniu polskim czytelnikom literatury angielskiej i amerykańskiej ("Literatura na Świecie"), chociażby Piotr Sommer czy Andrzej Sosnowski, są absolwentami filologii właśnie:). Przy okazji napomknąć można o tłumaczach literatury, którzy filologii obcej nie ukończyli - odnieśli sukces, bazując na dobrej znajomości języka ojczystego i obcego oraz własnym literackim talencie...
marienbadka
05-02-2010, 11:38
Nie wiem, jak wygląda to na lingwistyce, ale na filologii brakuje czasami przedmiotów związanych z używaniem języka ojczystego:). Wydaje mi się, że niektórym studentom przydałoby się poszerzenie wiedzy nt. stylistyki i gramatyki języka polskiego. Wiedza wyniesiona ze szkoły średniej momentami nie jest wystarczająca.
marienbadka
05-02-2010, 11:49
Podsumowując - studiowanie filologii nie oznacza bycia skazanym na porażkę:). Prawdopodobnie ważna jest odpowiednia specjalizacja - wyspecjalizowanych fachowców wszak rynek poszukuje najbardziej (podobno:)). Precyzyjne nakreślenie, w którym kierunku pragniemy się rozwijać, jest ważniejsze, niż wybrany kierunek studiów - takie jest przynajmniej moje zdanie.
Jezebath
05-02-2010, 13:13
Moim zdaniem do zawodu tłumacza lepiej przygotowuje lingwistyka, mamy zajęcia z tłmaczami i tłumaczymy aktualne dokumenty na jakie jest zapotrzebowanie. Zajęcia z tłumaczenia też są podzielone osobno na tłumaczenia specjalistyczne pisemne, konsekutywne, symultaniczne, tłmaczenie napisów do filmów. Nie wiem czy na angilistyce i germanistyce są takie szczegółowe zajęcia? Czekam na wypowiedzi osób z filologii.
Studiuję filologię angielską i muszę przyznać,że zajęcia z tłumaczeń są traktowane mniej szczegółowo. Ponadto są dostępne tylko dla specjalizacji językonawczej,co mnie trochę dziwi. Spodziewałam się,że każda z naszych trzech spacjalizacji będzie miała jakieś zajęcia z translatoryki.
Jezebath
05-02-2010, 14:19
Podzielam zdanie Doroty. Filologia w żadnym stopniu nie przygotowuje do tłumaczeń, na lingwistyce otrzymujemy wiedzę nie tylko teoretyczną, ale również praktyczną. Braki gramatyczne są do przeskoczenia dzięki samodzielnej pracy w domu, natomiast nie wyobrażam sobie przystąpienia do wykonywania zawodu, bez wielu cennych inforamcji dotyczących tłumaczenia.
To prawda, gramatykę można poprawić samodzielnie korzystając z dostępnych podręczników i książek np. Michaela Swana.
Jezebath
05-02-2010, 14:25
Nie wiem, jak wygląda to na lingwistyce, ale na filologii brakuje czasami przedmiotów związanych z używaniem języka ojczystego:).
Fakt. W zawodzie tłumacza ważna jest zarówno doskonała znajomość języka obcego,jak i ojczystego, a wiele osób o tym zapomina.
Mrówka_Zet
05-04-2010, 13:20
Fakt. W zawodzie tłumacza ważna jest zarówno doskonała znajomość języka obcego,jak i ojczystego, a wiele osób o tym zapomina.
Szczególnie przydatne byłyby zajęcia z gramatyki języka polskiego, interpunkcji, o której stosowaniu, w zasadzie, nigdy się nie uczyliśmy. Tłumaczenia wymagają dośc dobrej znajomości gramatyki i składni języka ojczystego, a nie mamy żadnych odrębnych zajęc poświęconych tego typu zagadnieniom.
Poza gramatyką, przydatne byłyby zajęcia z literatury języka polskiego, zapoznanie się z różnymi stylami pisania.
Mrówka_Zet
05-04-2010, 13:26
Podsumowując, żeby zostać dobrym tłumaczem trzeba wykonywać jak najwięcej tłumaczeń ;) Lingwistyka z pewnością daje więcej możliwości, jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu co jest jej wielką zaletą. Na filologii natomiast jest zbyt dużo teorii, a zbyt mało zajęć praktycznych i dlatego ktoś kto chce w przyszłości zostać dobrym tłumaczem musi poświęcić więcej czasu na samodoskonalenie się.
Nic dodac, nic ując. Studiowanie lingwistyki i anglistyki do dwie różne sprawy, odmienne podejścia. Lingwistyka to bardziej praktyczne podejście, anglistyka - teoretyczne. Żadne z nich nie jest lepsze albo gorsze, a raczej skierowane do innego rodzaju ludzi. Zgadzam się, że zajęcia z tłumaczenia są na filologii traktowane odrobinę "po macoszemu" i pozostaje jedynie samokształcenie.
isabel22
05-04-2010, 13:51
Zgadzam się z Tobą :) Przedmioty, które realizujemy w ramach naszej specjalizacji translatorskiej są bardzo okrojone i w niewielkim stopniu przygotują nas do pracy tłumacza. Moim zdaniem na filologii większy nacisk kładzie się na naukę teorii, która wprawdzie jest ważna, ale bez odpowiedniej ilości zajęć praktycznych jest mało użyteczna.
Dokładnie zajęć praktycznych jest zbyt mało, u nas jest tak,że dostajemy dość długie teksty do tłumaczenia w domu, następnie nauczyciel je sprawdza i oddaje, po czym nawet nie omawiamy dokladnie błędów, nikt nam nie mówi co zrobić,żeby ich unikać,więc popełniamy je ponownie. Z własnego doświadczenia wiem,że studia filologiczne nie przygotowują wystarczająco do roli tłumacza.
Jezebath
05-04-2010, 15:32
Dokładnie zajęć praktycznych jest zbyt mało, u nas jest tak,że dostajemy dość długie teksty do tłumaczenia w domu, następnie nauczyciel je sprawdza i oddaje, po czym nawet nie omawiamy dokladnie błędów, nikt nam nie mówi co zrobić,żeby ich unikać,więc popełniamy je ponownie. Z własnego doświadczenia wiem,że studia filologiczne nie przygotowują wystarczająco do roli tłumacza.
Studia filologiczne nie przygotują do roli tłumacza, przynajmniej w zakresie używania języka, są zbyt teoretyczne. Z drugiej strony dostarczają wiedzę o m.in. kulturze i literaturze, co jest ważne dla osób chcących zająć się tłumaczeniami w tych dziedzinach. Docenić warto zwłaszcza dostarczane przez wykładowców w ogromnej ilości informacje nieksiażkowe, dotyczące życia codziennego.
Mrówka_Zet
05-04-2010, 15:55
Studia filologiczne nie przygotują do roli tłumacza, przynajmniej w zakresie używania języka, są zbyt teoretyczne. Z drugiej strony dostarczają wiedzę o m.in. kulturze i literaturze, co jest ważne dla osób chcących zająć się tłumaczeniami w tych dziedzinach. Docenić warto zwłaszcza dostarczane przez wykładowców w ogromnej ilości informacje nieksiażkowe, dotyczące życia codziennego.
Ciekawe, że to właśnie te poza książkowe informacje i dodatkowe materiały są głównym źródłem wiedzy uniwersyteckiej większości studentów o "codziennej" kulturze krajów anglosaskich i, co za tym idzie, jednym z głównych źródeł wiedzy w procesie tłumaczenia. Praca własna jest chyba jedynym wyjściem :/ Nawet zwykłe przeglądanie stron w języku angielskim albo czytanie postów na jakichkolwiek forach internetowych mogą okazac się bardziej przydatne.
isabel22
05-04-2010, 17:17
Studia filologiczne nie przygotują do roli tłumacza, przynajmniej w zakresie używania języka, są zbyt teoretyczne. Z drugiej strony dostarczają wiedzę o m.in. kulturze i literaturze, co jest ważne dla osób chcących zająć się tłumaczeniami w tych dziedzinach. Docenić warto zwłaszcza dostarczane przez wykładowców w ogromnej ilości informacje nieksiażkowe, dotyczące życia codziennego.
Myślę,że kierunkiem, który najlepiej przygotowałby nas do roli tłumaczy byłaby lingwistyko-anglistyka, gdzie mielibyśmy wystarczająco dużo teorii i równie dużo praktyki, a także wiedzy o kulturze i literaturze o której wspomniał mój przedmówca.Kto wie, może kiedyś taki kierunek powstanie i wtedy nie będziemy musieli prowadzić dyskusji co jest lepsze: lingwistyka, czy filologia.:)
isabel22
05-04-2010, 17:24
Nie oszukujmy się, to czy zostaniemy dobrymi tłumaczami, nie zależy aż w takiej mierze od kierunku studiów jaki wybraliśmy, lecz od samych nas. Jeżeli sami będziemy pracowali nad naszym warsztatem i zrobimy wszystko,żeby zostać dobrymi tłumaczami, to nimi zostaniemy.Należy jednak pamiętać,że to będzie wymagało od nas wielkiego wysiłku i poświęcenia, ale przecież jak mówi nasze przysłowie: "Nie ma pracy bez kołaczy" Tak więc trzeba zakasać rękawy i wziąć się do pracy drodzy studenci.:)
Mrówka_Zet
05-04-2010, 20:25
Myślę,że kierunkiem, który najlepiej przygotowałby nas do roli tłumaczy byłaby lingwistyko-anglistyka, gdzie mielibyśmy wystarczająco dużo teorii i równie dużo praktyki, a także wiedzy o kulturze i literaturze o której wspomniał mój przedmówca.Kto wie, może kiedyś taki kierunek powstanie i wtedy nie będziemy musieli prowadzić dyskusji co jest lepsze: lingwistyka, czy filologia.:)
To jest moim marzeniem, idealny kierunek dla właśnie takiej osoby. Kontakt z kulturą i żywym językiem musiałby być zdecydowanie większy, więcej czasu poświęcałoby się oddzielnym problemom translatorskim. Umożliwiłby także wyrobienie własnego stylu i jednoczesne doskonalenie w zakresie gramatyki i składni. Ach, pomarzyć można :/
Jezebath
05-04-2010, 20:40
A może licencjat na filologii plus magisterka na lingwistyce? Szczerze mówiąc myślałam o takim właśnie rozwiązaniu po moim licencjacie na filologii angielskiej.
Dokładnie zajęć praktycznych jest zbyt mało, u nas jest tak,że dostajemy dość długie teksty do tłumaczenia w domu, następnie nauczyciel je sprawdza i oddaje, po czym nawet nie omawiamy dokladnie błędów, nikt nam nie mówi co zrobić,żeby ich unikać,więc popełniamy je ponownie. Z własnego doświadczenia wiem,że studia filologiczne nie przygotowują wystarczająco do roli tłumacza.
Ja również mam przedmiot- tłumaczenie pisemne i u mnie sprawa tak nie wygląda. Tłumaczymy teksty, dostajemy je z powrotem ocenione, z podkreślonymi błędami stylistycznymi i gramatycznymi, a następnie omawiamy je praktycznie zdanie po zdaniu. Nauczycielka czyta nam swoją wersję Na końcu jasno się pyta nas czy mamy jakieś wątpliwości co do własnych interpretacji, bo jak sama zaznacza: nie jest alfą i omegą i można z nią przedyskutować własny wybór. Kto nie pyta - ten nie wie. Więc jak najbardziej, zajęcia praktyczne-dotyczące tłumaczeń- na FA nie są prowadzone byle jak.
Szczególnie przydatne byłyby zajęcia z gramatyki języka polskiego, interpunkcji, o której stosowaniu, w zasadzie, nigdy się nie uczyliśmy. Tłumaczenia wymagają dośc dobrej znajomości gramatyki i składni języka ojczystego, a nie mamy żadnych odrębnych zajęc poświęconych tego typu zagadnieniom.
Poza gramatyką, przydatne byłyby zajęcia z literatury języka polskiego, zapoznanie się z różnymi stylami pisania.
Spotkałam się już ze zdaniem, że najlepszym tłumaczem jest ten, kto poza FA lub lingwistyką, ukończył również polonistykę. Sami wykładowcy stwierdzają, że nawet w dziedzinie tłumaczeń bardzo przydatna jest wiedza z zakresu gramatyki i interpunkcji języka polskiego. Już na pierwsze zajęcia w semestrze mieliśmy przygotować mini-ściągę z interpunkcji. A osoby ciągnące 2 kierunek - polonistykę, są niczym guru na zajęciach. A ich wiedza nie rzadko przydaje się również nauczycielom, którzy w marę jakichkolwiek wątpliwości polegają właśnie na polonistach. Poza tym dochodzi również znajomość terminów oraz ogólne oczytanie. Na co na FA śmiem stwierdzić, że czasu nie ma :]
Ciekawe, że to właśnie te poza książkowe informacje i dodatkowe materiały są głównym źródłem wiedzy uniwersyteckiej większości studentów o "codziennej" kulturze krajów anglosaskich i, co za tym idzie, jednym z głównych źródeł wiedzy w procesie tłumaczenia. Praca własna jest chyba jedynym wyjściem :/ Nawet zwykłe przeglądanie stron w języku angielskim albo czytanie postów na jakichkolwiek forach internetowych mogą okazac się bardziej przydatne.
Ogólna zasada jakichkolwiek studiów to 10% wkładu wykładowców, a 90% wkładu studentów. Bez własnego zaangażowania nikt nic nie osiągnie. Pomyślcie sobie, że cofamy się do czasów, kiedy nie było internetu, ani żadnego kontaktu z ludźmi z innych krajów na co dzień. Studenci lingwistyki/filologii spędzali swój wolny czas w bibliotekach kształcąc się i czytając co popadnie. Nasz profesor kiedyś powiedział, że w czasie, gdy on był studentem to siadało się przy piwie do książek i się czytało, czytało i jeszcze raz czytało. A teraz, kiedy jest internet - książki służą co najwyżej za podkładkę pod piwo. Chyba raczej nie zaprzeczę...
Studia filologiczne nie przygotują do roli tłumacza, przynajmniej w zakresie używania języka, są zbyt teoretyczne. Z drugiej strony dostarczają wiedzę o m.in. kulturze i literaturze, co jest ważne dla osób chcących zająć się tłumaczeniami w tych dziedzinach. Docenić warto zwłaszcza dostarczane przez wykładowców w ogromnej ilości informacje nieksiażkowe, dotyczące życia codziennego.
Hmm... Wstęp do teorii przekładu, Kultura zawodu tłumacza, Translatoryka (wykłady i ćw.), Język specjalistyczny, Tłumaczenie pisemne i Tłumaczenie ustne -> te przedmioty obejmuje BLOK - specjalizacja translatorska na FA. Osobiście uważam, że nie jest źle. Teoria teorią....ale bez teorii ani rusz. Przeglądałam trochę plany studiów lingwistycznych i filologicznych i w sumie nie różnią się aż tak bardzo. U mnie na FA jest wszystkiego po trochę - literatury, kultury, językoznawstwa, przedmioty - PNJA, gramatyki opisowej i wiele wiele więcej. FA jest szkodliwa jedynie wtedy, kiedy robi się specjalizację nauczycielską...a chce się zostać tłumaczem;)
Moim zdaniem do zawodu tłumacza lepiej przygotowuje lingwistyka, mamy zajęcia z tłmaczami i tłumaczymy aktualne dokumenty na jakie jest zapotrzebowanie. Zajęcia z tłumaczenia też są podzielone osobno na tłumaczenia specjalistyczne pisemne, konsekutywne, symultaniczne, tłmaczenie napisów do filmów. Nie wiem czy na angilistyce i germanistyce są takie szczegółowe zajęcia? Czekam na wypowiedzi osób z filologii.
No niestety na licencjacie FA nie ma takich wysublimowanych przedmiotów.... a szkoda.Ale w sumie nie sądzę, aby studentom podczas pierwszych 2-3 lat studiów takie przedmioty praktyczne miałyby czemuś służyć (zbyt mała wiedza studentów i zbyt małe obycie z językiem). Podstawowe info na temat wszystkich rodzajów tłumaczeń podciąga się pod przedmiot TRANSLATORYKA. O ile wiem to dalej na magisterce (ze specjalnością translatorską) są takie opcje... no i pozostają jakieś studia uzupełniające lub kursy (żałosne ale prawdziwe).
Dr Z. Ordon
05-05-2010, 00:12
Podsumowując - studiowanie filologii nie oznacza bycia skazanym na porażkę:). Prawdopodobnie ważna jest odpowiednia specjalizacja - wyspecjalizowanych fachowców wszak rynek poszukuje najbardziej (podobno:)). Precyzyjne nakreślenie, w którym kierunku pragniemy się rozwijać, jest ważniejsze, niż wybrany kierunek studiów - takie jest przynajmniej moje zdanie.
Dokładnie! Studiuję filologię i uważam, że wybór specjalizacji translatorskiej i dążenie w tym kierunku oraz jak największe nabieranie praktyki dadzą oczekiwane rezultaty. Najważniejsze, to jasne określenie swojego celu i staranie się go osiągnąć. Więc o ile lingwistyka może lepiej przygotować z zajęć praktycznych, anglistyka da więcej wiedzy teoretycznej to jeśli sami nie przyłożymy się ani do jednego ani do drugiego, to marna nasza przyszłość jako tłumacza.
Dr Z. Ordon
05-05-2010, 00:17
Podsumowując, żeby zostać dobrym tłumaczem trzeba wykonywać jak najwięcej tłumaczeń ;) Lingwistyka z pewnością daje więcej możliwości, jeśli chodzi o praktyczną naukę zawodu co jest jej wielką zaletą. Na filologii natomiast jest zbyt dużo teorii, a zbyt mało zajęć praktycznych i dlatego ktoś kto chce w przyszłości zostać dobrym tłumaczem musi poświęcić więcej czasu na samodoskonalenie się.
Właśnie nauka własna jest tak naprawdę podstawą studiów. Tłumaczenie tekstów nie jest jakąś formułką, którą ktoś nam poda na wykładzie i po wkuciu jej na pamięć będziemy gotowi. Na filologii angielskiej jest zdecydowanie mniej przedmiotów, które dają możliwości rozwoju praktycznego, ale jest mnóstwo okazji poza zajęciami - różnego rodzaju koła tłumaczeń, zajęcia fakultatywne. Wystarczy więc poszukać, a sposobności do nabrania doświadczenia same przyjdą, dlatego praca własna to podstawa.
Dr Z. Ordon
05-05-2010, 00:21
Spotkałam się już ze zdaniem, że najlepszym tłumaczem jest ten, kto poza FA lub lingwistyką, ukończył również polonistykę. Sami wykładowcy stwierdzają, że nawet w dziedzinie tłumaczeń bardzo przydatna jest wiedza z zakresu gramatyki i interpunkcji języka polskiego. Już na pierwsze zajęcia w semestrze mieliśmy przygotować mini-ściągę z interpunkcji. A osoby ciągnące 2 kierunek - polonistykę, są niczym guru na zajęciach. A ich wiedza nie rzadko przydaje się również nauczycielom, którzy w marę jakichkolwiek wątpliwości polegają właśnie na polonistach. Poza tym dochodzi również znajomość terminów oraz ogólne oczytanie. Na co na FA śmiem stwierdzić, że czasu nie ma :]
Nie wiem jak to jest w innych miastach, ale u mnie na filologii jak na razie nikt się nie przemęcza na tyle, żeby nie móc sobie poczytać:P Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jeśli ktoś otrzymał poprawną edukację przed studiami, to nie potrzebuje zaraz kończyć polonistyki, żeby zostać dobrym tłumaczem. Wystarczy może przysiąść na trochę nad starymi podręcznikami do polskiego a ewentualne braki uzupełnić potem wybranymi pozycjami (tu właśnie przydałby się może znajomy polonista, który pomógłby wybrać stosowną literaturę).
Dr Z. Ordon
05-05-2010, 00:28
To prawda, gramatykę można poprawić samodzielnie korzystając z dostępnych podręczników i książek np. Michaela Swana.
To moje osobiste zdanie, ale gdybym miał sam się uczyć niektórych zagadnień poruszanych na zajęciach, to nie jestem pewien czy bym sobie z tym poradził. Zajęcia z gramatyki na filologii są prowadzone w sposób bardzo solidny i wymagający, i to niezmiernie sobie cenię. Szczególnie, że na filologii na start zostaje nam gruntownie zmieniony światopogląd na język angielski, chociaż czuliśmy się pewni od kilku lat, że znamy ogólne podejście do języka i wiemy "co jak ugryźć".
Dr Z. Ordon
05-05-2010, 00:34
Podzielam zdanie Doroty. Filologia w żadnym stopniu nie przygotowuje do tłumaczeń, na lingwistyce otrzymujemy wiedzę nie tylko teoretyczną, ale również praktyczną. Braki gramatyczne są do przeskoczenia dzięki samodzielnej pracy w domu, natomiast nie wyobrażam sobie przystąpienia do wykonywania zawodu, bez wielu cennych inforamcji dotyczących tłumaczenia.
Oj, nie szarżowałbym ze stwierdzeniem, że filologia KOMPLETNIE nie przygotuje nikogo do pracy tłumacza. Fakt, nie da nam takiego pola do popisu jak lingwistyka, ale jest w stanie dostarczyć nam pewne podstawy, które można potem samodzielnie rozwijać co, jak napisałem wcześniej, jest absolutną podstawą nawet nie tylko w zawodzie tłumacza, ale w każdej pracy. Zatem nie uważam żeby filologia nie mogła w żadnym stopniu przygotować kogoś do pracy tłumacza - wymaga tylko włożenia większego wysiłku w osiągnięcie celu, to wszystko.
Mrówka_Zet
05-05-2010, 01:13
Ogólna zasada jakichkolwiek studiów to 10% wkładu wykładowców, a 90% wkładu studentów. Bez własnego zaangażowania nikt nic nie osiągnie. Pomyślcie sobie, że cofamy się do czasów, kiedy nie było internetu, ani żadnego kontaktu z ludźmi z innych krajów na co dzień. Studenci lingwistyki/filologii spędzali swój wolny czas w bibliotekach kształcąc się i czytając co popadnie. Nasz profesor kiedyś powiedział, że w czasie, gdy on był studentem to siadało się przy piwie do książek i się czytało, czytało i jeszcze raz czytało. A teraz, kiedy jest internet - książki służą co najwyżej za podkładkę pod piwo. Chyba raczej nie zaprzeczę...
Do tych czasów nigdy już nie wrócimy, gdyby oni mieli internet jestem pewien, że na pewno nie przesiadywaliby nad stosem książek:P Osoby, które chcą i mają motywacje zawsze będą w stanie szkolić się same, nie ma znaczenia jakich środków do tego używają. Dostępność studiowania sprawiła, że na uniwersytecie jest bardzo duża liczba ludzi, standardy w takim wypadku zawsze są inne, ale tutaj także trafiają osoby z pasją, które chcą coś zrobić. Myślę też, że starsi rocznikowo wykładowcy patrzą na swoją przeszłość przez różowe okulary nostalgii i nie zauważają, że obecnie wśród studentów są ludzie, którzy robią to co lubią :)
Chyba jednak lingwistyka, ale podejrzewam, że w końcu wszystko i tak najwięcej zależy od samozaparcia...
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.