PDA

View Full Version : prawo, medcyna, ekonomia a może poezja?


magda87
12-26-2009, 12:12
Często zaleca się początkującemu tłumaczowi wybór dziedziny, w obrębie jakiej chce on tłumaczyć. Jak myślicie, kiedy jest odpowiedni moment na podjęcie takiej decyzji i co nam może w podjęciu takiej decyzji? Zapraszam do dyskusji :)

anaszym
12-26-2009, 12:21
Uwazam, że najważniejsze jest, aby wybrać taką dziedzinę, która jest dla nas interesująca i w której obrębie zgłębianie wiedzy będzie nam sprawiać przyjemność. Nie ma sensu wybierać dziedziny tylko dlatego, że jest na nią duży popyt. Wówczas zawód tłumacza może okazać się żmudny i bardzo męczący.

Karia
12-26-2009, 12:39
Z pewnościa są dziedziny lepiej płatne, jednakże bardzo ważne są też nasze zainteresowania i tematyka, w której możemy sie rozwijać całe życie i mieć z tego satysfakcję.

anaszym
12-26-2009, 13:35
Dobrze jest też, jeżeli mamy znajomych lub kogoś z rodziny, którzy znają się na jakiejś dziedzinie. W naszym zawodzie często musimy pytać ekspertów, jakie słowo pasuje w danym kontekście.

Dorota Sałata
12-26-2009, 14:11
Oj też mam taki dylemat, czym się zająć, na jakiej dziedzinie skupi się dokładniej by potem czerpać profity.

Chciałabym tłumaczyć z dziedzin, które mnie interesują, a z drugiej strony te co mnie interesują nie są popularne i hleba z tego nie będzie. Czy powinnam w związku z tym zająć się dziedziną, która mnie nie interesuje ale jest na nią zapotrzebowanie na rynku tłumaczeń?
Takie pytania zadaje sobie codziennie i nadal nie wiem co zrobić :(

magda87
12-26-2009, 19:35
Oj też mam taki dylemat, czym się zająć, na jakiej dziedzinie skupi się dokładniej by potem czerpać profity.

Chciałabym tłumaczyć z dziedzin, które mnie interesują, a z drugiej strony te co mnie interesują nie są popularne i hleba z tego nie będzie. Czy powinnam w związku z tym zająć się dziedziną, która mnie nie interesuje ale jest na nią zapotrzebowanie na rynku tłumaczeń?
Takie pytania zadaje sobie codziennie i nadal nie wiem co zrobić :(

Myślę, że jedyne wyjście w takiej sytuacji to połączenie tego, co się lubi i tego, co zapewni nam byt. Jeśli kogoś interesuje np. tłumaczenie literatury to z pewnością z jednej książki nie utrzyma rodziny. Dlatego trzeba czasami brać inne zlecenia, lepiej płatne i krótsze terminowo np. umowy.

A co myślicie o połączeniu dwóch zawodów - nauczyciel na pół etatu i tłumacz? Dziennikarz i tłumacz? Można wówczas wybrać z tłumaczeń dokładnie to, co lubimy i dorobić sobie jeszcze w innym zawodzie, który wcale nie musi być tym gorszym? :)

kasiakieliszek
12-27-2009, 12:57
Myślę, że na samym początku naszej drogi zawodowej powinniśmy przyjmować zlecenia z różnych dziedzin i nie wybrzydzać, żeby zdobyc jak najwięcej doświadczenia i wzbogacić swój zasób słwonictwa, który później zadecyduje o naszej pozycji na rynku.
Połączenie dwóch zawodów jest w przypadku tłumacza czasmi stety/niestety konieczne, dobrze jest być ekpertem w jakiejś dziedzinie, znać ją dobrze od strony merytorycznej, wtesy nie będzie problemu ze znalezieniem odpowiednich ekwiwalentów.

darkliquoredeyes
12-27-2009, 14:19
Czasami nie wybieramy dziedziny z góry - nasza/e dziedzina/y specjalizacji może/mogą też kształtować i rozwijać się wraz z kolejnymi zleceniami. Na pewno teksty będą różnorodne, ale z jakiejś dziedziny trafi się większe zlecenie, potem kolejne z tej samej lub innej. Im większy objętościowo tekst, tym bardziej zagłębiamy się w daną tematykę i niejako zdobywamy wiedzę z danej dziedziny. I wcale nie jest to konieczne coś, co pasuje do naszych zainteresowań. Jednak przy chęci nauki z naszej strony i perspektywach dalszej współpracy z tym klientem, każda tematyka może stać się materią, która "zapewni nam byt", jak to zostało wspomniane. I co więcej - z biegiem czasu dziedziny mogą się zmieniać, za to po kilku latach okaże się, że mamy już dość specjalistyczną wiedzę terminologiczną i nierzadko merytoryczną (jedno z drugim, jak by nie było, najczęściej idzie w parze) nie tylko z jednej dziedziny. Umiejętność szybkiego przyswojenia czy zdobywania i docierania do wiedzy z danej tematyki to także jedna z zalet tłumacza, która ułatwia mu zawodowe życie.

anaszym
12-28-2009, 00:01
Czasami nie wybieramy dziedziny z góry - nasza/e dziedzina/y specjalizacji może/mogą też kształtować i rozwijać się wraz z kolejnymi zleceniami. Na pewno teksty będą różnorodne, ale z jakiejś dziedziny trafi się większe zlecenie, potem kolejne z tej samej lub innej. Im większy objętościowo tekst, tym bardziej zagłębiamy się w daną tematykę i niejako zdobywamy wiedzę z danej dziedziny. I wcale nie jest to konieczne coś, co pasuje do naszych zainteresowań. Jednak przy chęci nauki z naszej strony i perspektywach dalszej współpracy z tym klientem, każda tematyka może stać się materią, która "zapewni nam byt", jak to zostało wspomniane. I co więcej - z biegiem czasu dziedziny mogą się zmieniać, za to po kilku latach okaże się, że mamy już dość specjalistyczną wiedzę terminologiczną i nierzadko merytoryczną (jedno z drugim, jak by nie było, najczęściej idzie w parze) nie tylko z jednej dziedziny. Umiejętność szybkiego przyswojenia czy zdobywania i docierania do wiedzy z danej tematyki to także jedna z zalet tłumacza, która ułatwia mu zawodowe życie.

To prawda, nie wszyscy mamy z góry skonkretyzowane zainteresowania. Czasami w miarę tłumaczenia moze się okazać, że jakaś dziedzina zaczyna się nam wydawać szczególnie interesujaca albo ze tych dziedzin jest więcej.

darkliquoredeyes
12-28-2009, 13:47
A co myślicie o połączeniu dwóch zawodów - nauczyciel na pół etatu i tłumacz? Dziennikarz i tłumacz? Można wówczas wybrać z tłumaczeń dokładnie to, co lubimy i dorobić sobie jeszcze w innym zawodzie, który wcale nie musi być tym gorszym? :)

To bardzo dobry pomysł. Według mnie zapobiega on przede wszystkim nudzie i monotonii, a także zmęczeniu fizycznemu jak i psychicznemu. Pracując tylko jako tłumacz pisemny, szybko można wpaść w pułapkę rutyny i mimo, że teksty się zmieniają, to nasze środowisko pracy nie. Wtedy fajnie jest wyjść do ludzi, wykonywać jakieś inne zajęcie, które pozwoli nam kontakt z szerszym i realniejszym gronem osób niż nasz komputer i koledzy po fachu z forów. Chociaż może nie każdy ma taką potrzebę, to już zależy od charakteru.