PDA

View Full Version : Różnice kulturowe między Polską a Niemcami- czyli co nas zaskakuje...


akinom965
12-13-2011, 18:06
Ci którzy byli w Niemczech na pewno spotkali się z czymś, co było dla nich nowością, coś czego nie ma w Polsce, coś co ich zaskoczyło. Różnice kulturowe między Polską a Niemcami są ogromne. Oto jeden przykład:jeśli jadąc autem w Polsce, chcesz podziękować innemu kierowcy, włączasz na krótką chwilę światła awaryjne. W Niemczech takie zachowanie na drodze uważane jest za obrazę!
Czy spotkaliście się z podobnymi różnicami?

akinom965
12-13-2011, 20:05
Dziś przeczytałam: różnica między Niemcami a Polakami jest taka, że jak pociąg w Niemczech ma się spóźnić 2 minuty to zapowiadają to 5 minut przed planowym przyjazdem a w Polsce zapowiedź godzinnego opóźnienia pociągu zapowiada się pół godziny po czasie planowego przyjazdu...

barbara_baranczuk
12-13-2011, 20:30
Mnie zaskakuje ogromna kultura kierowców niemieckich :) W Niemczech nie do pomyślenia jest czekanie przy przejściu dla pieszych bez sygnalizacji i zastanawianie się czy ktoś się łaskawie w końcu zatrzyma i pozwoli ci przejść. Dlatego Niemka, którą u siebie dawno temu gościłam, była wielce zbulwersowana, kiedy musiałyśmy troszkę poczekać przy przejściu. Tych różnic kulturowych jest cała masa i myślę, że można by wyliczać i wyliczać :)

oluśka
12-13-2011, 21:37
A mnie zaskakuje - i czasami też strasznie wkurza - ich miłość do przestrzegania przepisów o ruchu drogowym. Jak mają ograniczenie do 70 km/h, to jadą 65. I nie ma mowy, że mogą jechać odrobinę chociaż szybciej... Natomiast na Polaków takie zakazy działają - brzydko mówiąc - jak czerwona płachta na byka :)

rotkappchen87
12-14-2011, 03:30
Mnie denerwuje z kolei ogromne przywiązywanie wagi do punktualności i kult pracy 24h/dobę. Nie mówię, że punktualnośc nie jest ważna, czasem jednak jej brak jest traktowany prawie jak przestępstwo. I "nie waz się myslec o urlopie w pracy"... Bez przesady ;/

barbara_baranczuk
12-14-2011, 12:08
Niemiec Niemcowi nierówny - co można odnieść do wszystkich ;) Ja np. spotkałam się z osobiście z kobietą, która notorycznie przekraczała prędkość i miała tego pecha, że przynajmniej raz w miesiącu przysyłano jej mandat i zdjęcie z fotoradaru, który mijała po drodze ;) Najbardziej denerwowało mnie, będąc w Niemczech, ich stereotypowe myślenie - musiałam ciągle ich uświadamiać, że w Polsce mamy samochody (których wcale nie kradnie się w Niemczech), że mamy Internet i dbamy o higienę tak samo, jak oni :D Ale i tak dopiero dali się przekonać po tym, jak przyjechali do Polski i zobaczyli to na własne oczy ;)

oluśka
12-14-2011, 16:25
Najbardziej denerwowało mnie, będąc w Niemczech, ich stereotypowe myślenie - musiałam ciągle ich uświadamiać, że w Polsce mamy samochody (których wcale nie kradnie się w Niemczech), że mamy Internet i dbamy o higienę tak samo, jak oni :D Ale i tak dopiero dali się przekonać po tym, jak przyjechali do Polski i zobaczyli to na własne oczy ;)

Mam podobne doświadczenie jeszcze z liceum. Pojechałam do Niemiec na wymianę i przyjeżdżając do rodziny przywiozłam im jakiś prezent. Na koniec mojego pobytu u nich ja również dostałam prezent od nich, a była to..... musztarda :) Miałam chyba strasznie głupią minę, gdy ją zobaczyłam, a przemiła rodzinka z uśmiechem na twarzy powiedziała, żebym zawiozła do Polski i pokazała, co jedzą Niemcy... Jak sobie przypomnę tę sytuację, to uśmiecham się sama do siebie :) ale faktycznie - Niemcy chyba żyją w przekonaniu, że Polska to jakiś kraj trzeciego świata.

MaRtii
12-14-2011, 16:38
Ja pamiętam jak kiedyś na zajęciach z niemieckiego moja nauczycielka opowiadała, że jakoś w połowie lat 90. przyjechali do niej w gości znajomi z Niemiec. Ich wiedza na temat tego kraju była niestety tak ograniczona, że w walizkach przywieźli ze sobą jedzenia na cały tydzień, i co najśmieszniejsze - cały worek papieru toaletowego, bo byli święcie przekonani, że u NAS takich "luksusów" nie posiadamy...
Całe szczęście po tygodniu spędzonym w Polsce ich zdanie na temat Polski zmieniło się diametralnie i przypuszczam, że był to dla nich ogromny szok.

oluśka
12-14-2011, 16:49
O rany, czyli moja musztarda nie była wyjątkiem :D

barbara_baranczuk
12-14-2011, 21:04
Takich smaczków można mnożyć :) Mnie pytali się czy wiem, jak się obiera ogórka za pomocą najzwyklejszej w świecie obieraczki... Swoją drogą niby dzieli Nas tylko Odra, a jak potężna jest to granica, skoro miewają o Nas takie przeświadczenie. Na szczęście powoli to się zmienia, zwłaszcza wśród młodych Niemców widać trend odchodzenia od myślenia stereotypami :) Z drugiej strony, jak sobie przypomnę niemieckiego dziadka, który z uporem maniaka powtarzał, że Wrocław to Breslau i Polacy powinni go zwrócić Niemcom razem ze Szczecinem i Gdańskiem, to aż coś się skręca w środku :rolleyes:

rotkappchen87
12-15-2011, 21:14
Młodzi Niemczy na pewno zaczynają odchodzic od stereotypowego myślenia o Polakach jako o kraju nędzy, niemniej jednak to przykre, że nie wiedzą nawet jak nazywa się nasz prezydent czy premier. Ich to nie interesuje, ważniejsi są Putin czy Sarkozy.

Kama
12-16-2011, 18:52
Także i z moich doświadczeń wynika, że Niemcy dużo mniej wiedzą o Polsce niż Polacy o Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi pytali mnie, czy w Polsce są hipermarkety, duże biblioteki i czy w Polsce do czasów drugiej wojny światowej panowali królowie:-)

Ewelina88
12-16-2011, 19:31
Mnie denerwuje z kolei ogromne przywiązywanie wagi do punktualności i kult pracy 24h/dobę. Nie mówię, że punktualnośc nie jest ważna, czasem jednak jej brak jest traktowany prawie jak przestępstwo. I "nie waz się myslec o urlopie w pracy"... Bez przesady ;/

Z tą ich punktualnością to jest bardzo różnie, tak jak i u nas w Polsce zresztą, ja akurat spotkałam się też z jej brakiem

rotkappchen87
12-16-2011, 21:19
Ewelina88 - oczywiście ja też spotkałam się z brakiem punktualności. Mój szef np. zwykł mawiać, że jeśli w Niemczech umawiasz się na konkretną godzinę to znaczy, że masz być 5 min. przed czasem. Jego spóźnienia dochodziły zaś nawet do pół godziny :p

JoannaSzczecin
12-17-2011, 21:07
Moje doświadczenia:

1) Niemiec, z którym rozmawiałam w tym roku, był szalenie zdziwiony, że głównym jęz. obcym nauczanym u nas w szkole jest angielski. Był przekonany, że rosyjski.

2)Wymiana uczniów w liceum, kilkanaście lat temu: po wizycie w naszym polskim supermarkecie nasi młodzi niemieccy koledzy mieli rękawy pełne ukradzionych słodyczy. To my, Polacy, byliśmy w szoku...

Cóż, wątek miał dotyczyć różnic kulturowych, ale naturalnie zszedł na temat stereotypów, więc się dopasowuję ;)

Ewelina88
12-18-2011, 01:04
A jeszcze mi się przypomniało - kiedyś na zajęciach z kultury dowiedziałam się, że jeżeli podczas wizyty w niemieckim domu na pytanie - Napijesz się kawy? itp. odpowiemy przecząco, to dla Niemca będzie to koniec tematu i nie mamy co liczyć na kawę - w przeciwieństwie do naszej kultury, gdzie pytanie ponawiamy kilka razy i koniec końców na pewno nie pozostawimy naszego gościa bez niczego, otóż moje zdziwienie było ogromne, gdy podczas jednej z wizyt u moich niemieckich znajomych, zaraz po mojej odmowie, dostałam filiżankę kawy...:D I jak tu wierzyć w różnice kulturowe poznawane na zajęciach? - nie ma to jak przekonanie się na własnej skórze co i jak...

bobvanila
12-18-2011, 16:26
Byłam sprzątaczką w niemczech i bylam zszokowana kiedy niemka pokazywła mi jak się włącza odkurzacz !! Ona myśsła, że u nas w polsce takich nie mamy... Druga sytuacja bylau babci, która miala 90 lat i mieszkała sama... Mówiła, ze dzięki Schnapsowi tak długo żyje, no i upiła mnie 90-letnia babcia. :)

Anna_K
12-18-2011, 18:37
mnie najbardziej zaskoczyła ilśc obcokrajowców. czasem stało kilka osób na przystanku, ale nie było żadnego Niemca;)

Ewelina88
12-18-2011, 20:03
Ja pracowałam w restauracji, gdzie na mniej więcej 25 pracowników było tylko dwóch Niemców - w tym jeden to był syn właściciela:D

MaRtii
12-18-2011, 23:07
A jeszcze mi się przypomniało - kiedyś na zajęciach z kultury dowiedziałam się, że jeżeli podczas wizyty w niemieckim domu na pytanie - Napijesz się kawy? itp. odpowiemy przecząco, to dla Niemca będzie to koniec tematu i nie mamy co liczyć na kawę - w przeciwieństwie do naszej kultury, gdzie pytanie ponawiamy kilka razy i koniec końców na pewno nie pozostawimy naszego gościa bez niczego, otóż moje zdziwienie było ogromne, gdy podczas jednej z wizyt u moich niemieckich znajomych, zaraz po mojej odmowie, dostałam filiżankę kawy...:D I jak tu wierzyć w różnice kulturowe poznawane na zajęciach? - nie ma to jak przekonanie się na własnej skórze co i jak...

Mogę potwierdzić to, że pytają tylko raz ;) - u nich NIE znaczy NIE, a nie tak jak u nas... Tak na prawdę nigdy nie wiadomo, czy NIE to NIE, czy może "Zapytaj jeszcze raz, a zmienię zdanie".
A "Twoi" Niemcy może byli świadomi tego, że w Polsce jesteśmy mniej bezpośredni i dlatego, mimo, że powiedziałaś "Nie", dali Ci filiżankę kawy ;)

alipaw
12-18-2011, 23:41
Mnie zawsze dziwi sposób Niemców w jaki podchodzą do realizacji projektu. My Polacy często robimy wszystko na ostatnią chwilę :D uczymy się noc przed egzaminem, w noc przed oddaniem projektu nanosimy gruuuntowne poprawki a nawet zaczynamy go dopiero robić :p i jakoś zazwyczaj jak goni nas czas mamy najwięcej kreatywnych pomysłów :) takie jest moje wrażenie a Niemcy? Jeśli na 2 tygodnie przed oddaniem projektu w firmie nie jest on całkiem gotowy z wyłączeniem mikroskopijnych poprawek to uważają, że sprawa przegrana trzeba iść na żywioł, sztywniaki no :D

Ewelina88
12-19-2011, 03:08
Z tym też bym się zgodziła, wynika to pewnie z ich mentalności, jak czegoś dokładnie nie przemyślą i nie zaplanują to nic z tego nie będzie...jak już idziemy w tym kierunku to jak dla mnie Niemcy mają bardzo schematyczny tok myślenia - tylko w linii prostej, bardzo ciężko im przychodzi, gdy coś wymaga elastycznego dostosowania się do czegoś, już o zboczeniu z obranej na początku ścieżki myślowej nawet nie wspominając...

nika_0
12-22-2011, 17:04
Markety zamknięte w niedziele! To był dopiero szok:)

Ewelina88
12-28-2011, 18:06
A w tygodniu do 19, maksymalnie do 20...

Kama
12-28-2011, 21:18
Przebywając w Niemczech zaobserwowałam, że gdy nasi sąsiedzi chcą kogoś odwiedzić, prawie zawsze zapowiadają swoją wizytę telefonicznie. Dużo rzadziej niż w Polsce zdarzają się spontaniczne odwiedziny.
Poza tym, gdy zapraszają kogoś na kawę i ciasto, to rzeczywiście serwują swoim gościom tylko kawę i ciasto (inaczej niż u nas - często mówimy: "Wpadnij na kawę", a częstujemy gości także ciastem, sałatkami, przygotowujemy ciepłe potrawy itd.). Gdy Niemcy chcą poczęstować czymś więcej, mówią np.: "Zapraszam cię na kawę i ciasto, a później będzie kolacja". Spotkałam się też z taką sytuacją, gdy Niemiec pytał zapraszającego, czy będzie to tylko kawa i ciasto czy także kolacja :confused: I nikt nie widział w tym pytaniu nic niestosownego:)

Kama
12-28-2011, 22:43
Przypomniała mi się pewna rzecz, której nie do końca rozumiem. Gdy pewna Polka gościła niemiecką rodzinę, to po jedzeniu ciasta rodzina zaoferowała jej pomoc w zmywaniu naczyń. W domu nie było zmywarki, więc naczynia musiały zostać umyte ręcznie. Niemieccy goście zatkali więc zlew, wlali wodę i płyn do mycia naczyń. Myli naczynia, a później - bez płukania ich wodą :eek: - wycierali do sucha ściereczką. Gdy o tym usłyszałam, pomyślałam, że pewnie nigdy nie zmywały naczyń ręcznie. Ale po pewnym czasie sama byłam świadkiem tego, jak inna Niemka zmywała naczynia bez płukania ich wodą!
Czy spotkaliście się kiedyś z taką sytuacją? Nie wiem, co mam o tym myśleć:confused:

MaRtii
12-29-2011, 02:00
Markety zamknięte w niedziele! To był dopiero szok:)

Też mi się tak wydawało na początku ale zapewniam, że idzie się do tego przyzwyczaić. Co więcej, nawet wpływa to pozytywnie na organizację czasu, bo trzeba tak zakupy w tygodniu zorganizować, żeby na weekend mieć pod dostatkiem tego, co być może się przyda.


Przebywając w Niemczech zaobserwowałam, że gdy nasi sąsiedzi chcą kogoś odwiedzić, prawie zawsze zapowiadają swoją wizytę telefonicznie.

Wynika to z faktu, że niespodziewane wizyty uchodzą u Niemców za niestosowne, inaczej jak w Polsce, chociaż już i u nas takie "niespodziewanki" są z dnia na dzień coraz gorzej odbierane.

Tomi
12-29-2011, 23:30
Punktualność,dbanie o bhp w pracy i kultura na drodze mi się podoba w Niemczech a sposób patrzenia na Polaków już nie.Najgorzej jest jak wśród Niemców jakiś Polak się wykaże albo okaże się lepszy(co nie jest trudne :) ) ,z automatu stajesz się trędowaty.Ale łaczy nas jedno i Niemcy i Polacy to straszni egoiści,my jestesmy trochę mniej ale gdybyśmy żyli w tym samym standardzie było by tak samo.
Kulturalni to sa Holendrzy,a nawet ci rasiści jak się zdarzą to ukrywaja to nie dają po sobie poznac i traktują człowieka na równi choć tak nie myśli.I to jest kultura.

Wunschpunsch
01-02-2012, 21:11
To ja dorzucę coś od siebie!

W Polsce mamy w zwyczaju mówić: "Nie,nie,dziękuję.",gdy jesteśmy w gościach i ktoś nas czymś częstuje, abyśmy nie wyszli przy tym jako wielkie "pochłaniacze wszelakiego pokarmu", jakoś sąsiedzi nasi nie mają z tym problemu. :P
W Niemczech też obowiązuje w zwyczaju pozostawić coś na talerzu w myśl zasady "drogi gospodarzu najadłem się i nie mam miejsca w moim żołądku na więcej", jeśli tego zaniechamy i "wyliżemy talerz do czysta", nic nie uchroni nas od następnej porcji dajmy na to domowej sałatki. :)

Odchodząc tak od tematyki jedzeniowej, to pragnę zauważyć, iż w Niemczech nie ma czegoś takiego jak tabu seksualne, raczej ludzie podchodzą do tego z głową. Z opowieści mojej wykładowczyni,rodowitej Niemki, w przedszkolu czyta się książeczki poruszające tematykę tego słynnego pytania: " a skąd się biorą dzieci?", jak się nie mylę do jednych z nich należała książka pana Janoscha,słynnego niemieckiego pisarza dla dzieci. :)

cheburator
01-09-2012, 02:38
Mnie zadziwiła z kolei inna rzecz: kiedy byłam w Bochum na tygodniowej wymianie studenckiej dowiedziałam się, że w Niemczech studenci nie ubierają się "na galowo" na egzaminy, a wręcz przeciwnie- chodzą na nie nawet w powyciąganych swetrach(!). Kiedy powiedziałam im, że u nas strój elegancki obowiązuje w takiej sytuacji...zostałam wyśmiana:D Jakoś zupełnie nie pasowało mi to do zakodowanego w mojej głowie stereotypu Niemców i długo nie mogłam wyjść z szoku :D

KaBu
01-09-2012, 12:11
A mnie zaskoczyły pozamykane sklepy w niedzielę...kompletnie o tym zapomniałam. Ale za to biblioteki są otwarte do 22.00! Tak więc zaspokojenie głodu wiedzy musiało mi wystarczyć! :D

barbara_baranczuk
01-09-2012, 21:46
A mnie zaskoczyły pozamykane sklepy w niedzielę...kompletnie o tym zapomniałam. Ale za to biblioteki są otwarte do 22.00! Tak więc zaspokojenie głodu wiedzy musiało mi wystarczyć! :D

Biblioteki do 22.00? Ekstra, warto by takie rozwiązanie wprowadzić i u nas :D

MaRtii
01-09-2012, 21:50
Biblioteki do 22.00? Ekstra, warto by takie rozwiązanie wprowadzić i u nas :D

zdecydowanie dobry pomysł!

A jeśli chodzi o biblioteki, to nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale w tych niemieckich jest "klimat", aż chce się tam przebywać, a w Polsce już niekoniecznie...

pat_em
01-10-2012, 13:53
A ja w swoim życiu miałam to (nie?)szczęście, że spotkałam pewnego sympatycznego Niemca i mogłam się przekonac, jakie jest ich prawdziwe oblicze. Moje wnioski- potrafią byc oddani i czuli, mają trochę wysokie mniemanie o sobie (Deutschland uber alles:D), ale przede wszystkim są pracusiami (czytaj pracoholikami). Ogólnie wrażenie- pozytywne, wbrew pozorom nie biją i nie poniżają:). I trzeba przyznac, że nie przepadają za swoimi rodaczkami nie ze względu na ich 'urodę' lecz charakterki.

izolda24
01-10-2012, 18:55
Mnie zaskakuje ogromna kultura kierowców niemieckich :) W Niemczech nie do pomyślenia jest czekanie przy przejściu dla pieszych bez sygnalizacji i zastanawianie się czy ktoś się łaskawie w końcu zatrzyma i pozwoli ci przejść. Dlatego Niemka, którą u siebie dawno temu gościłam, była wielce zbulwersowana, kiedy musiałyśmy troszkę poczekać przy przejściu. Tych różnic kulturowych jest cała masa i myślę, że można by wyliczać i wyliczać :)




Właśnie!!!! Nawet autobus czy ciężarówka w Niemczech zatrzymają się przed przejściem tylko po to, żeby jedna osoba mogła przejść. Po prostu niesłychane:)

izolda24
01-10-2012, 19:09
A co mi się szczególnie podoba to to, jak Niemcy potrafią być gospodarni i chronić środowisko. Mam na myśli różne pojemniki na śmieci czyli segregację, która na początku było dla mnie uciążliwa, ale szybko się do niej przyzwyczaiłam. Ci, którzy mieszkają w domkach jednorodzinnych mają też śmieci zabierane przez śmieciarkę spod własnego domu i nie muszą ich taszczyć nie wiadomo dokąd, a na prawie wszystkie butelki jest nakładana kaucja, która jest zwracana, jeśli się je odda z powrotem do specjalnej maszyny stojącej w supermarkecie. Uważam, że to świetne rozwiązanie i szkoda, że nie stosuje się tego jeszcze w Polsce.

milablondi
01-15-2012, 19:38
Mnie w Berlinie zaskoczyły dwie rzeczy:
1 do autobusu wsiada się tylko drzwiami przy kierowcy, pozostałe służą do wysiadania
2 gdy w centrum handlowym albo na dworcu są schody ruchome staje się pod prawą barierką zostawiając lewą część dla tych którym się śpieszy i nie czekają aż schody ich do wiozą na górę tylko wbiegają szybciej sami.

Angelika
01-11-2013, 20:25
w Polsce jest zwyczaj, że gdy jest się w gościach i ktoś pyta czy coś zjemy - odmawiamy, bo to kwestia dobrego wychowania, w Niemczech taka odpowiedź byłaby potraktowana poważnie i faktycznie nie dostajemy w tym momencie nic do jedzenia :)

martunia_floyd
01-13-2013, 20:24
Inną różnicą z którą z pewnością też już się spotkaliście jest fakt że dla Niemca nie znaczy nie. Mam tu na myśli sytuację przy stole, kiedy ktoś nas czymś częstuje i my mówimy nie, dziękuję z góry zakładając że gospodarz będzie nalegał, czy przekonywał byśmy jednak skosztowali jego specjałów- zazwyczaj tak jest i dajemy się przekonać. Kiedy Niemiec słyszy od nas odmowę nie pyta nas kolejny raz a tym bardziej nie nalega by nas pzekonać NIE dla Niemca to NIE :D zaś dla Polaka NIE często znaczy to tyle co- RACZEJ NIE, a może jednak?

jurekkar
02-10-2013, 15:06
Kilka lat spędzonych w Niemczech pozwaliło mi zwróćić uwagę na jedną z zasadniczych różnic tzw.kulturowych.
Chodzi o stosunek większości wobec różnych aspołecznych zachowań, nierespektowania norm itd.
Tam spotyka się to z jednoznacznie negatywną reakcją, napiętnowaniem, ostracyzmem.
W kraju nad Wisłą, tego rodzaju zachowania, natychmiast znajdują wielu naśladowców i przyzwolenie społeczne. Myślę nie tylko o zachowaniach na drodze i nie tylko, polskich "kierowców", ale np. korupcji i paru innych rzeczach.

Luci
02-20-2013, 10:29
Wydaje mi się, że Niemcy czasami bardziej trzymają się biurokracji, przepisów i dokumentów niż zdrowego rozsądku. Np. mam znajomą, która mieszka z rodziną w Niemczech, studiowała germanistykę, ale jest rodowitą Angielką i mówi po niemiecku z wyraźnym akcentem angielskim. Pracuje w szkole, myślałam, że uczy angielskiego, ale byłam w błędzie, musi uczyć (Niemców) języka niemieckiego, bo ma takie kwalifikacje. Powiedziałam jej, że lepiej byłoby gdyby uczyła angielskiego, okazuje się, że myślała o tym, ale nie może uczyć swojego ojczystego języka (bo go nie studiowała).

dominika87
02-21-2013, 15:31
Ja jak byłam w Niemczech i poszłam do knajpki( wiadomo jest ich tam pełno) to zetknełam się z takim zwyczajem, że jak się pije z kimś piwo i się stuka szklankami i mówi się "na zdrowie" to trzeba patrzeć przy tym tej drugiej osobie prosto w oczy, w przeciwnym razie zostanie to odebrane niemiło. Kolejna rzecz, to są te knajpki, gdzie starsze osoby potrafią tam spędzać pół dnia, czy widzieliście u nas w Polsce aby nasze babcie albo dziadkowie chodzili codziennie do knajpki na parę piwek i co najlepsze grali w automaty ;) ja widziałam na własne oczy kilka starszych kobitek w Niemczech, miły widok :). A jeśli już jestem przy knajpkach, to wspomnę o piwach, tam mają bardzo małe szklanki do piwa 0,2 chyba, nie to co u nas ;)

jurekkar
02-25-2013, 14:29
Chyba wygląd cmentarzy, u nich jakby bardziej płaskie i mniej okazałe.

lisulinek
02-26-2013, 14:20
W Niemczech wszędzie można zobaczyć tablice z nakazem sprzątania psich odchodów, ale pod KAŻDĄ tablicą są specjalne woreczki. W Polsce uchwalono prawo, ale raczej nikt go nie egzekwuje.

Aga12
02-26-2013, 17:48
w Polsce jest zwyczaj, że gdy jest się w gościach i ktoś pyta czy coś zjemy - odmawiamy, bo to kwestia dobrego wychowania, w Niemczech taka odpowiedź byłaby potraktowana poważnie i faktycznie nie dostajemy w tym momencie nic do jedzenia :)

Sądzę raczej, że jeżeli ktoś jest "w gościach " ( a nie wpadł niezapowiedziany) to raczej gospodarz o nic nie pyta tylko nakrywa do stołu i już.

Inną różnicą z którą z pewnością też już się spotkaliście jest fakt że dla Niemca nie znaczy nie. Mam tu na myśli sytuację przy stole, kiedy ktoś nas czymś częstuje i my mówimy nie, dziękuję z góry zakładając że gospodarz będzie nalegał, czy przekonywał byśmy jednak skosztowali jego specjałów- zazwyczaj tak jest i dajemy się przekonać. Kiedy Niemiec słyszy od nas odmowę nie pyta nas kolejny raz a tym bardziej nie nalega by nas pzekonać NIE dla Niemca to NIE :D zaś dla Polaka NIE często znaczy to tyle co- RACZEJ NIE, a może jednak?

Ja nie mówię nie ( jeśli nie jestem głodna ani nie jestem na jakieś diecie) i z moich obserwacji wynika , że taki zwyczaj krygowania się przy stole zanika.

KMP
01-12-2014, 16:02
Z tą ich punktualnością to jest bardzo różnie, tak jak i u nas w Polsce zresztą, ja akurat spotkałam się też z jej brakiem

Mam podobne doświadczenie. Na zajęcia na uczelni Niemcy przychodzą często spóźnieni. Czasami zdarzało się, że przychodzili na konwersatorium, które trwało już z pół godziny, a profesor nie zwracał w ogóle na to uwagi. Odpowiadał na "Dzień dobry" i tyle. W Polsce nawet pięć minut spóźnienia jednej osoby może rozwalić zajęcia, bo zaczyna się dochodzenie i reprymendy ze strony prowadzącego. Miałam też zajęcia z panią, która zaczynała wykład od zamknięcia drzwi do auli na klucz.
Kiedy uczestniczyłam w zajęciach na niemieckim uniwersytecie zadziwiło mnie też nieskrępowane podjadanie, a rząd butelek wystawionych na stoliki to standard. Mój chłopak, który tak jak ja był na wymianie w ramach Erasmusa opowiadał o dziewczynie, która nosiła wodę w butelce po wódce.

joanna.czarniecka
01-12-2014, 19:37
Podczas mojego pobytu w Niemczech bardzo zdziwiło mnie wszechobecne planowanie, ale nie na następny tydzień, tylko rok lub pół roku w przód. Dla mnie to był jakiś horror. Zero spontaniczności. Z czasem się do tego przyzwyczaiłam i nie dziwi mnie już planowanie przez Niemców urlopu letniego jeszcze w listopadzie.

madziaczek
01-22-2014, 22:22
ostatnią zauważyłam różnicę w zwracaniu się osób do siebie- mianowicie Polacy mówią "Pani Karolina" a Niemcy " Pani Schneider"

jz166
01-22-2014, 23:41
Z czasem się do tego przyzwyczaiłam i nie dziwi mnie już planowanie przez Niemców urlopu letniego jeszcze w listopadzie.

Hm, u mnie w pracy wszyscy planowali swoje urlopy na cały rok 2014 jeszcze w grudniu. Pracuję w Polsce.

NAJWOJCIECH73
01-23-2014, 13:57
Poszanowanie przepisów, tu się różnimy ale jest to coś czego im zazdroszczę.

____________________
Zainteresowany/a wejdź i przejrzyj nasze propozycje, http://www.radbud.com/?page_id=230 a nie pożałujesz.

d.turska
02-04-2014, 00:23
Zdziwiło mnie to, że Niemcy trzymają boczek w plastikowych opakowaniach nie w lodówkach, ale normalnie na półkach. Tak samo sprawa wygląda ze śmietaną w plastikowych kubeczkach i margaryną (ale te produkty przynajmniej nie wydzielają tak intensywnych zapachów :D).
Zauważyłam to w wielu supermarketach, nie tylko na północy, ale też na południu Niemiec, więc to raczej nie był wyjątek. :)

grmonika
02-04-2014, 00:42
Ja zwróciłam uwagę przede wszystkim na segregację śmieci (a było to już kilka lat temu), oraz na to, że w niedziele zamknięte były nie tylko wszelkie supermarkety, ale i na przykład apteki.

Evela
02-09-2014, 22:05
Ja podziwiam ich przestrzeganie przepisów i zdolność do utrzymywania czystości, Polska byłaby dużo ładniejsza gdyby dbała o to tak jak oni.

KasiaP
02-24-2014, 00:07
Dla mnie najbardziej zaskakujące jest to, jacy ludzie w Niemczech są mili, uśmiechnięci, życzliwi. Kiedy wchodzę do sklepu, wita mnie uśmiechnięta pani sprzedawczyni. Jakoś wydaje mi się, że u nas wszyscy są bardziej ponurzy i mniej życzliwi.

Barbara Star
07-07-2014, 18:01
Mnie najbardziej zaskoczyło nieskrępowanie Niemców. Niemcy zawsze po treningu szli się myć, po czym wychodzili całkiem nadzy stawali na przeciwko siebie i po prostu rozmawiali do siebie nie ubierając się od razu (nie zasłaniając się ręcznikiem) tylko tak po prostu gaworzyli dłuższy czas tak jakby byli ubrani. Tak się działo zarówno w damskiej jak i męskiej przebieralni. Dla mnie na początku to był szok. Bo jak mogę sobie przypomnieć to Polki raczej bardziej wstydliwe są ;)

Anka1573
07-09-2014, 23:03
Pracowałam kiedyś jako tłumaczka podczas wyjazdu z polską młodzieżą do Niemiec.
Podziwiam i lubię niemiecką kulturę, ale dopiero gdy wraz z polską grupą pozostałam w ośrodku, w którym o 4.30 w parterowym budynku przeprowadzano próbę ewakuacji
na wypadek pożaru uświadomiłam sobie swoją całkowitą odrębność kulturową.My, Słowianie..

annlaz
05-21-2018, 00:35
Tak już już wspomniano, na własnej skórze przekonałam się, że dla Niemca nie, znaczy nie. Razem z niemieckim kolegą wstąpilismy na chwile do jego znajomych, było upalne lato i gospodyni zapytała, czy mamy ochote na lody, odpowiedziałam: ,,nie dziękuję" licząc, że ponowią pytanie i zostane ,, namówiona" na lody niestety nic takiego nie miało już miejsca. Z kolei kolega odpowiedział ucieszony, że bardzo chętnie zje loda i został poczęstowany.
Z kolei od Niemców słyszałam, że bardzo ich zadziwia w Polsce oferowanie gościom kapci po domu, byli tym lekko zniesmaczeni.

ulla110
05-21-2018, 00:50
Też spotkałam się z tym "nie znaczy nie" przy proponowaniu jedzenia. Ponadto przy wychodzeniu od znajomych też nie ma tego namawiania np. "Jak to już wychodzicie?", "Zostańcie jeszcze chwilę", "Gdzie wam się tak spieszy" itp. Jeżeli goście powiedzą, że wychodzą, to się ich żegna i wychodzą. Prawdę mówiąc wolałabym być potraktowana "po niemiecku", niż wymyślać jakieś powody, żeby wyjść od gospodarzy.

Ewela20
05-02-2019, 00:53
Niemiec zwykle podchodząc do grupy osób z każdym niezależnie od płci wita się poprzez uścisk dłoni. W Polsce często zdarza się, że mężczyzna pomija kobietę. Niemka czułaby się na pewno bardziej urażona niż Polka, bo w Polsce już tak się "przyjęło".

Aga12
05-02-2019, 01:20
Poza tym, gdy zapraszają kogoś na kawę i ciasto, to rzeczywiście serwują swoim gościom tylko kawę i ciasto (inaczej niż u nas - często mówimy: "Wpadnij na kawę", a częstujemy gości także ciastem, sałatkami, przygotowujemy ciepłe potrawy itd.). Gdy Niemcy chcą poczęstować czymś więcej, mówią np.: "Zapraszam cię na kawę i ciasto, a później będzie kolacja". Spotkałam się też z taką sytuacją, gdy Niemiec pytał zapraszającego, czy będzie to tylko kawa i ciasto czy także kolacja :confused: I nikt nie widział w tym pytaniu nic niestosownego:)

A niby co w tym niestosownego?? W przeciwnym razie idąc do znajomych musisz na wszelki wypadek coś zjeść bo jeśli okaże się, że będą tylko słone paluszki to będziesz siedzieć głodny i wściekły i część radości z wizyty pryśnie. A jak się najesz i będzie kolacja to część radości z jedzenia czegoś smacznego też ucieknie. Mądry ten niemiecki naród.

Ja pamiętam jak kiedyś na zajęciach z niemieckiego moja nauczycielka opowiadała, że jakoś w połowie lat 90. przyjechali do niej w gości znajomi z Niemiec. Ich wiedza na temat tego kraju była niestety tak ograniczona, że w walizkach przywieźli ze sobą jedzenia na cały tydzień, i co najśmieszniejsze - cały worek papieru toaletowego, bo byli święcie przekonani, że u NAS takich "luksusów" nie posiadamy...

Parę lat wcześniej dla samych Polaków wizja bezproblemowego kupna papieru była czymś niewyobrażalnym więc nie ma co się im co tak dziwić.

Pracowałam kiedyś jako tłumaczka podczas wyjazdu z polską młodzieżą do Niemiec.
Podziwiam i lubię niemiecką kulturę, ale dopiero gdy wraz z polską grupą pozostałam w ośrodku, w którym o 4.30 w parterowym budynku przeprowadzano próbę ewakuacji
na wypadek pożaru uświadomiłam sobie swoją całkowitą odrębność kulturową.My, Słowianie..

na czym polegała ta różnica?

nikkac
09-02-2019, 15:17
Ja uważam, że Niemcy bardziej niż Polacy dbają o kondycję fizyczną. Mimo że obecnie Polacy częściej niż wcześniej uprawiają sport i zdają sobie sprawę jak korzystnie wpływa to na ich zdrowie, to jednak w Niemczech wydaje się, że jest to bardziej powszechne.