PDA

View Full Version : Jak tłumacz to tylko filolog?


ioanka
12-07-2011, 10:54
Tłumacz, który nie ma wykształcenia filologicznego - z tego co wiecie, widzicie, słyszycie - jak dużo jest takich osób i jak one sobie radzą? Sama nie jestem filologiem, a właśnie zaczęłam dokształcać się w zawodzie tłumacza i szczerze mówiąc dostrzegam znaczne różnice pomiędzy filologami i nie-filologami. Taką oczywistą sprawą jest swoboda w posługiwaniu się językiem, którą niewątpliwie mają osoby o wykształceniu językowym. Z drugiej strony, przy tłumaczeniach specjalistycznych, pałeczka jest po stronie nie-filologów. A jakie są Wasze spostrzeżenia, doświadczenia?

MarcinK89
12-07-2011, 12:05
Miałem okazję sprawdzać się jako tłumacz-niefilolog z bardzo wąskiej dziedziny. Sprawa wyglądała tak, że instytucja, która mi to zlecała, nie była w stanie znaleźć kogoś takiego, a jeśli już to stawki były bardzo wysokie.

Moim zdaniem, nauka języka jest sprawą zdolności komunikacji, którą się albo posiada albo nie.

sveg
12-07-2011, 12:26
jeśli zrobisz jakiś kurs tłumacza znając już język bardzo dobrze to czemu nie... Na pewno nie można pozwalać ludziom bez jakiejś wiedzy o tłumaczeniu robić tłumaczenia :P
nie każdy filolog może być tłumaczem i nie każdy tłumacz musi być filologiem. Takie moje zdanie :>

KasiaBor
12-10-2011, 12:35
Tłumacz, który nie ma wykształcenia filologicznego - z tego co wiecie, widzicie, słyszycie - jak dużo jest takich osób i jak one sobie radzą?

Osobiście znam kilku tłumaczy bez wykształcenia filologicznego. Wszystkie te osoby wykonują swój zawód i w ramach obowiązków zawodowych tłumaczą teksty ze swojej specjalizacji. Dzięki doświadczeniu zawodowemu radzą sobie z wykonywaniem tłumaczeń, np. prawnik sporządzając umowę w języku obcym lub tłumacząc umowę na język obcy czy polski, wie z doświadczenia jak taką umowę należy sporządzić, jakich terminów użyć przy tłumaczeniu, itp.

Kivvi
12-10-2011, 18:23
Moim zdaniem, nauka języka jest sprawą zdolności komunikacji, którą się albo posiada albo nie.

Zgadzam się. Nie ma na to jasnej reguły. Wiele zależy od osoby oraz wiedzy jaką posiada, wiedzy którą przecież można zdobyć na wiele sposobów - nie ograniczajmy się jedynie do wykształcenia filologicznego.

ocuca
12-10-2011, 20:45
Jestem obecnie w trakcie studiów podyplomowych dla tłumaczy języka niemieckiego. W naszej grupie znajdują się zarówno osoby, które ukończyły studia filologiczne jak również te po innych kierunkach. Z własnej obserwacji muszę powiedzieć, że tłumaczami nie muszą być jedynie filolodzy. Wszystko zależy od znajomości języka (które można zdobyć nie tylko na studiach filologicznych) jak również od doświadczenia - charakteru pracy, w jakiej właśnie pracują. Mam koleżanki pracujące w kancelariach adwokackich, które znacznie lepiej orientują się np. w tłumaczeniach specjalistycznych, bo znają ich specyfikę i potrzebne słownictwo, ale znacznie gorzej radzą sobie, gdy trzeba przetłumaczyć tekst literacki bądź użytkowy. Filolog z tymi tekstami ma może mniejsze problemy, ale już tłumaczenie tekstów prawniczych czy medycznych wymaga od niego tyle samo wysiłku co innych (czytaj: nauki).

mugata
12-14-2011, 23:12
W tłumaczeniach specjalistycznych - prawniczych, technicznych, medycznych niezwykle przydatna (jeżeli nie niezbędna) jest wnikliwa znajomość tematu. Taką posiadają prawnicy, inżynierowie, lekarze. Dlatego też przy dobrej znajomości języka lepiej przetłumaczą oni tekst z takiej dziedziny i będzie on bardziej zrozumiały dla odbiorców w docelowym języku. Oczywiście konieczna jest znajomość techniki tłumaczenia.
Problem jednak w tym, że prawnik będzie tłumaczył tylko teksty prawnicze i brak mu elastyczności w tematyce. A tłumacz filolog potrafi obracać się w kilku kręgach tematycznych.

Zależy to też od umiejętności zgłębiania tematu. Jeżeli tłumacz ukończy kilka kursów, podyplomówkę i dużo poczyta z danej dziedziny, to będzie dużo lepiej rozumieć tematykę specjalistyczną.
Zatem nic nie jest przesądzone.

smerfetka_31
12-16-2011, 08:21
Myślę, że zależy to przede wszystkim od umiejętności i predyspozycji danej osoby. Uważam, że tłumacze, którzy ukończyli studia filologiczna jak również Ci, którzy skończyli inne kierunki studiów mogą być równie dobrymi tłumaczami. Wielokrotnie maiłam styczność z osobami, które nie były po studiach językowych, a mimo wszystko świetnie radziły sobie z tłumaczeniami, powiem więcej były niekiedy lepsze od osób, które owe podstawy filologiczne posiadały. Moi Drodzy, nie ma reguły:)

magol
12-26-2011, 18:27
Oczywiście studia filologiczne to dobry start, ale jeśli ktoś zna język bardzo dobrze i ma odpowiednie predyspozycje, to jest w stanie sam "wyuczyć się" na tłumacza :cool:

BWJD
01-14-2012, 15:18
Zgadzam się z większością. Najważniejsze są zdolności+warsztat i ewentualnie wiedza z jakiejś konkretnej dziedziny (jeśli mówimy o specjalizacji). Samo bycie filologiem nie wystarczy.

chamedafne
01-14-2012, 15:29
Wiele razy spotkałam się z ogłoszeniami dla tłumaczy, gdzie wymagane było wykształcenie z zakresu nauk ścisłych lub ukończenie kierunku technicznego i biegła znajomość języka potwierdzona certyfikatem (w przypadku angielskiego CPE lub nawet CAE). To chyba specyfika tłumaczeń specjalistycznych i technicznych - raczej nie natkniemy się tam na rozbudowane metafory czy gry słowne, więc kluczowe jest wiedza merytoryczna. Nad poprawnością językową mogą zawsze czuwać redaktorzy czy weryfikatorzy.

alleris
01-19-2012, 01:46
Raczej większość ogłoszeń biur tłumaczenia, które oglądałam wymagała mgr z filologii albo wieloletniej praktyki (której nie nabędziesz, jeśli cię nikt nie zatrudni, a nie zatrudni cię bez skończonej filologii...). Zastanawiam się w tym momencie gdzie kontynuować studia: czy pójść na przyjemne, kreatywne studia nad przekładem czy na filologię, na specjalizację literaturoznawczą albo inną, gdzie się nic nie nauczę, będę tylko cierpieć, ale będę mieć the papier. Tak jak mówię, decyzja jest ciężka, bo w każdym ogłoszeniu pada słowo filologia.

agata.hung
01-29-2012, 21:26
Myślę, że jeśli tłumacz to niekoniecznie filolog. Studia filologiczne mają dużo plusów z punktu widzenia przekładu, ale mają także minusy. Filologia to po prostu możliwość nauki/kontynuacji nauki języka obcego, stałego z nim kontaktu. Wiele kierunków filologicznych ma w swych programach zajęcia dotyczące przekładu (czasem tylko podstawy, ale zawsze). Filologia to też nauka o historii, kulturze, społeczeństwie danego kraju lub grupy krajów, co z pewnością ułatwia przekład z tych dziedzin. ALE filologia to nie nauka o związkach chemicznych, o budowie maszyn czy platformach wiertniczych. Wiadomo, im bardziej specjalistyczna i mniej codzienna dyscyplina tym filologom trudniej. To oczywiście nie reguła, bo z pewnością są osoby które kończą filologię + inny kierunek (to zdecydowanie najbardziej pożądany przez biura tłumaczeń wariant), ale nie ma się co czarować, taka wiedza przychodzi z czasem i jest wynikiem ciężkiej pracy.
Miałam przyjemność poznać pewną panią - chemiczkę, która zajmuje się tłumaczeniem tekstów naukowych z języka angielskiego. Nie kończyła filologii, jest specjalistą z dziedziny chemii, opanowała terminologię i gramatykę w stopniu, który umożliwia jej pracę jako tłumacz. Z tego co wiem radzi sobie świetnie bo na brak zleceń nie narzeka, wręcz przeciwnie ...
Zatem drodzy filolodzy, mnie - absolwentce filologii - wnioski same się niestety nasuwają :)

ciechorka
02-05-2012, 16:53
Kiedyś myślałam, że najlepiej mieć wykształcenie filologiczne i dlatego poszłam w tym kierunku. Teraz, kończąc studia i przeglądając oferty pracy dla tłumaczeń, żałuję mojej decyzji. Studia prawie wcale nie przygotowały do pracy jako tłumacz.
Dlatego gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym na inny kierunek, naukę języka kontynuowałabym "na boku" i podejrzewam, że lepiej bym na tym wyszła.

pawellapinski
02-09-2012, 09:11
agata:


Filologia to po prostu możliwość nauki/kontynuacji nauki języka obcego, stałego z nim kontaktu. Wiele kierunków filologicznych ma w swych programach zajęcia dotyczące przekładu (czasem tylko podstawy, ale zawsze). Filologia to też nauka o historii, kulturze, społeczeństwie danego kraju lub grupy krajów, co z pewnością ułatwia przekład z tych dziedzin. ALE filologia to nie nauka o związkach chemicznych, o budowie maszyn czy platformach wiertniczych.

i tak, i nie:) filologia, poza tym wszystkim, o czym napisałaś, jest też (przynajmniej w przyzwoitym wydaniu) nauką o języku jako takim, o jego strukturze, funkcji, odmianach, ewolucjach itp. itd. Poza tym to jednak studia humanistyczne, które uczą obchodzenia się z wiedzą i jej źródłami. Czyli nie nauczą Cię o związkach chemicznych, ani budowie maszyn, ale nauczą Cię jak szybko i sprawnie dowiedzieć się o tych maszynach i związkach tyle, żeby móc przetłumaczyć średnio zaawansowany tekst.

Pomijam już kwestie kontaktu z obcym językiem i kulturą, bo to akurat można sobie dziś zapewnić poza uczelnią. Ale nie zapominajmy, że studia humanistyczne po prostu "uwrażliwiają" na wszystkie kwestie językowe, żeby nie dodać patetycznie, że poszerzają po prostu horyzonty myślowe, co wydaje się b. ważne w pracy tłumacza.
Mnie np. różnorakie zajęcia na filologii nauczyły w praktyce bardzo dużo jeżeli chodzi o analizę tekstu, wgryzanie się w jego strukturę, analizowanie, też porównawcze (język obcy-język swój). Nie da się ukryć, że te lata spędzone nad wszelkiej maści tekstami otwierają pewne "czakramy" w mózgownicy:)

paulina8901
02-10-2012, 15:12
Ja myślę podobnie jak większość - tłumacz nie musi być filologiem. Moim zdaniem nie-filolog bardzo często może okazać się lepszym tłumaczem niż ten, który ukończył studia językowe. Liczy się przecież bardzo dobra znajomość języka (polskiego i obcego), a wtedy można już samemu zdobywać praktykę:)

suomija
02-10-2012, 19:46
Kiedyś myślałam, że najlepiej mieć wykształcenie filologiczne i dlatego poszłam w tym kierunku. Teraz, kończąc studia i przeglądając oferty pracy dla tłumaczeń, żałuję mojej decyzji. Studia prawie wcale nie przygotowały do pracy jako tłumacz.
Dlatego gdybym mogła cofnąć czas, poszłabym na inny kierunek, naukę języka kontynuowałabym "na boku" i podejrzewam, że lepiej bym na tym wyszła.Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat. Fakt można się dokształcać na studiach podyplomowych, ale te skierowane są głównie do osób znających bardziej popularne języki. Co mają zrobić osoby, które znają te mniej popularne?

romi
02-10-2012, 21:04
Myślę, że samo obcowanie z literaturą w danym języku obcym, możliwość przejścia przez cały przekrój tekstów literackich (ale też pragmatycznych) daje później naprawdę dobre podstawy językowe, nieodzowne dla tłumaczenia literackiego. Pomaga to w zdobyciu pewnej wrażliwości na niuanse znaczeniowe słów, ich łączliwość, różnorakie pola semantyczne w jakich skład wchodzą itd. Znajomości tych aspektów tłumacz potrzebuje w każdej chwili, a sama znajomość specjalistycznej terminologii nie wystarczy do wykonania dobrego jakościowo tłumaczenia tekstu. Dlatego osobiście nie żałuję wyboru studiów filologicznych, ponieważ dały mi one tego typu wiedzę. Oprócz tego, miałam okazję poznać sposoby analizy logicznej tekstu, nauczyć się wystrzegać manipulacji słownej i ją rozpoznawać w innych tekstach. Moim zdaniem nawet najlepsze studia to nie wszystko (one dopiero otwierają drogę, pozwalają na samodzielne ustawiczne kształcenie i doskonalenie warsztatu) - ale bez nich trudno o przekroczenie granicy pomiędzy tłumaczeniem - rzemiosłem a tłumaczeniem - sztuką.

AgnieszkaSP
02-15-2012, 12:02
Filologia to po prostu możliwość nauki/kontynuacji nauki języka obcego, stałego z nim kontaktu.

Tak do końca się z tym nie zgadzam. Gdy tylko rozpoczęłam moje studia filologiczne, to pierwsze, co usłyszałam od wykładowców, to to, że filologia romańska to nie szkoła językowa i że nie przyszliśmy tu po to, by się nauczyć języka. To są studia koncentrujące się głównie na szeroko pojętej kulturze francuskiej, literaturze, historii Francji... Zawsze nam wpajano, że język francuski jest tylko KLUCZEM do poznania tej kultury. Bo tak na prawdę trudno jest oddać charakter jakiegoś utworu francuskiego, posługując się językiem polskim. Taki utwór traci bardzo wiele, poczynając od semantyki , którą nie zawsze można tak do końca przełożyć, a na specyficznej melodii utworu kończąc (której po prostu nie można zachować, a tym samym odczuć, gdy utwór jest przełożony na np. język polski). I po kilku latach spędzonych na filologii mogę stwierdzić, że jeżeli ktoś chce się tylko nauczyć języka - filologia nie jest dla niego. Tutaj jest on jedynie narzędziem. Ośmielę się nawet sądzić, że od strony praktycznej, szybciej nauczylibyśmy się go w szkole językowej. Wtedy nauka języka byłaby sama w sobie celem. W szkołach językowych nacisk kładziony jest właśnie na komunikację i praktyczne użycie języka. Ale ile przy tym tracimy...?

amd
02-15-2012, 18:51
Po przeczytaniu tego wątku mam bardzo mieszane uczucia odnośnie zadanego pytania. Jak do tej pory tłumacze "nie-filolodzy", z którymi miałam styczność bądź ktoś z moich znajomych miał, to był zawsze jeden wielki niefart i żenada. Oczywiście, aby odnieść sukces jako tłumacz specjalistyczny z danej dziedziny wskazane jest, żeby w niej zawodowo siedzieć, bo terminologię przynajmniej w języku ojczystym mamy już w małym palcu. Chciałabym wam jednak przedstawić drugą stronę medalu - są sytuacje, w których dostarczone przez "nie-filologa" tłumaczenie specjalistyczne mimo poprawnej terminologii ma masę błędów gramatycznych, interpunkcyjnych i składniowych, a poprawienie takich właśnie tłumaczeń jest koszmarem, którego naprawdę nikomu nie życzę. Nie chcę tu zakładać, że każdy tłumacz, który nie ukończył filologii nie umie tłumaczyć, bo jak wiadomo każdy jest inny i zapewne jest wielu takich, którzy siedzą w swoich dziedzinach i tłumaczą świetnie. Niemniej jednak miejcie na uwadze, że nauka języka na kursie CAE to nie to samo co filologia. Studia filologiczne są świetną bazą językową (nie chodzi tu tylko i wyłącznie jak już ktoś wcześniej wspomniał o "naukę języka" - nauczyć się jezyka to można na kursie dwa razy w tygodniu, ale o poznanie języka od podszewki). Filolog czy też nie, ostatecznie wszystko sprowadza się i tak do własnych predyspozycji językowych i ciężkiej pracy, tłumacz niefilolog może być wybitny, jak również absolwent translatoryki może być fatalny w tym co robi.

angis
02-17-2012, 13:13
wszystko jest do opanowania jak się chce, również wiedza specjalistyczna, moim zdaniem szybciej można zgłębić wiedzę z danej dziedziny niż opanować perfekcyjnie język, studia filologiczne jak zostało powiedziane uczą radzenia sobie z analizą różnej maści tekstów, szukania informacji co bardzo pomaga w przekładzie
skończyć inne studia i na boku opanować biegle język/języki? owszem byłoby idealnie ale wiem że różnie to wychodzi,zazwyczaj studia okazują się ważniejsze i na naukę języka nie ma po prostu czasu

Dorian Grey
02-18-2012, 11:46
Może nie jest to warunek konieczny do bycia tłumaczem, ale na pewno daje pewne podstawy teoretyczne, pewną siatkę pojęciową, której może brakować osobom bez przygotowania filologicznego. Nie można jednak z góry dyskwalifikować ludzi bez studiów filologicznych, ktoś może mieć do tego po prostu talent, czy tzw. "iskrę Bożą", ale pewnie musi to być podbudowane ciężką pracą, sam talent może okazać się nie wystarczający...;)

eltordo
02-20-2012, 11:37
Bycie filologiem nie czyni z Ciebie tłumacza!
Przykra prawda, ale prawda. Wpajają mi ją wykładowcy już od kilku lat (5 rok fil. hiszpańska).
Pewnie, studia przystosowują Cię do zagadnień teoretycznych, właściwej znajomości literatury i ogólnego obycia z tekstami i językiem, jednak najlepsi tłumacze stają się takimi PRACUJĄC przez wiele lat, robiąc tłumaczenia raz lepsze raz gorsze.

Aby być tłumaczem trzeba pisać, pisać, pisać.

dominikaL
02-20-2012, 11:54
niekoniecznie filolog, ale to dobry wstęp. Najwazniejszy jest warsztat i systematyczna praca :)

gargoyle
02-20-2012, 12:39
Wydaje mi się, że tłumacz niekoniecznie musi być filologiem. Owszem filolog ułatwi niektórym osobom sprawę. Przede wszystkim potrzebna jest znajomość dwóch języków. Może to być na przykład dziecko, które od małego jest uczone jednocześnie dwóch języków.

pejot22
02-21-2012, 20:22
Oczywiście, że tłumacz nie musi być filologiem. To są często dwie różne rzeczy. Wiele osób kończy filologię i nie zostają tłumaczami. Z resztą wystarczy spojrzeć na specjalizacje. Tłumaczenie jest jedną z wielu. Są natomiast tłumacze, którzy nie mają nic wspólnego z filologią, i są świetni w tym, co robią.

gudrun
02-25-2012, 20:46
Tłumacz, który nie ma wykształcenia filologicznego - z tego co wiecie, widzicie, słyszycie - jak dużo jest takich osób i jak one sobie radzą? Sama nie jestem filologiem, a właśnie zaczęłam dokształcać się w zawodzie tłumacza i szczerze mówiąc dostrzegam znaczne różnice pomiędzy filologami i nie-filologami. Taką oczywistą sprawą jest swoboda w posługiwaniu się językiem, którą niewątpliwie mają osoby o wykształceniu językowym. Z drugiej strony, przy tłumaczeniach specjalistycznych, pałeczka jest po stronie nie-filologów. A jakie są Wasze spostrzeżenia, doświadczenia?

A ja bym się pokusiła o coś wręcz odwrotnego: myślę, że swobodę w posługiwaniu się językiem mają osoby które niekoniecznie studiowały filologię, ale osoby które koniecznie spędziły za granicą trochę czasu, i żyły w kulturze danego kraju (tzw. full immersion;). Z kolei, w tłumaczeniach specjalistycznych widziałabym właśnie filologów, bo to oni studiowali (zwłaszcza przy specjalizacji tranlatologicznej) jak podejść do takiego technicznego tłumaczenia. Tłumacz ma jedno zadanie - dobrze tłumaczyć, nie obchodziłoby mnie jakie skończył szkoły, jeśli byłby naprawdę 'dobry'!

amd
02-26-2012, 20:42
A ja bym się pokusiła o coś wręcz odwrotnego: myślę, że swobodę w posługiwaniu się językiem mają osoby które niekoniecznie studiowały filologię, ale osoby które koniecznie spędziły za granicą trochę czasu, i żyły w kulturze danego kraju (tzw. full immersion;). (...)

Ilu ludzi tyle opinii, wiadomo że to zależy od osoby i jej indywidualnych predyspoycji. Ja odnoszę całkiem inne wrażanie, że osoby które faktycznie wtopiły się w kulturę i język obcy utrzymując jednocześnie niewielki kontakt z językiem i kulturą ojczystą mają problem właśnie z tłumaczeniem z obcego na ojczysty (o dziwo, problem jest znikomy podczas tłumaczenia z ojczystego na obcy).

skara
02-28-2012, 17:07
Ilu ludzi tyle opinii, wiadomo że to zależy od osoby i jej indywidualnych predyspoycji. Ja odnoszę całkiem inne wrażanie, że osoby które faktycznie wtopiły się w kulturę i język obcy utrzymując jednocześnie niewielki kontakt z językiem i kulturą ojczystą mają problem właśnie z tłumaczeniem z obcego na ojczysty (o dziwo, problem jest znikomy podczas tłumaczenia z ojczystego na obcy).

Na pewno takie zjawisko zachodzi. Mieszkając poza Polską i mając niewielką styczność z j. polskimi szybko przestaje się nadążać za językiem potocznych. Pojawiają się również błędy językowe, kalki z języka obcego, może się lekko zmienić wymowa.

Tym niemniej taka osoba jest w stanie dużo "głębiej" przetłumaczyć sens zdania, zwłaszcza w tłumaczeniach ustnych, gdzie istotą jest komunikacja a nie 100% poprawność gramatyczna.

Sama filologia tłumacza nie czyni. Znam osoby z 5-go roku iberystyki, które po hiszpański mówią po prostu kiepsko, popełniając podstawowe błędy gramatyczne. Znam też nie filologów, którzy tak doskonale wtopili się w środowisko, że nikt nie podejrzewa ich o bycie cudzoziemcami.

julianna87
03-30-2012, 08:47
ja się zgadzam z przedmówcami. Sama jestem filologiem i uważam, że w tłumaczeniach specjalistycznych, np medycznych, lekarze, którzy znają w stopniu zaawansowanym język szybciej i z mniejszym "bólem" przetłumaczą tekst, podczas, gdy ja musiałabym rozgryzać wiele godzin o co tak naprawdę chodzi.

Z drugiej strony człowiek się kształci całe życie...

supergirl
04-01-2012, 17:12
Powiem szczerze, że drażni mnie opinia jakby anglista, czy generalnie filolog powinien po ukończonych studiach być chodzącą encyklopedią bez mała. Ile razy słyszałam tekst "nie wiesz, jak jest ...(tu jakaś wyszukana, specjalistyczna nazwa) przecież znasz angielski". Wiadomo, że część słów mogła nam wpaść do głowy przypadkiem, można było się na nie natknąć, ale całą reszta to nowy ląd do odkrycia. Przychylam się do opinii, że specjalista w jakiejś dziedzinie ze znajomością języka obcego, lepiej poradzi sobie z tekstem specjalistycznym ze swojej branży.