PDA

View Full Version : Surowa ocena tłumaczy ustnych


climhazzard
11-27-2011, 11:52
Nie zastanawialiście się czasem, czy aby tłumacze ustni nie są zbyt surowo oceniani? Zdarzyło mi się raz być na konferencji, na której korzystano z pomocy tłumaczy i moim zdaniem wszyscy wypadli bardzo dobrze. Później jednak, kiedy miałem okazję wysłuchać opinii osób z zewnątrz na temat ich pracy, często były one negatywne. Wychwytywano nawet najmniejszy błąd czy zająknięcie i z góry oceniano tłumacza jako niekompetentnego. Zastanawiam się, czy słusznie? Mimo, iż wszyscy tutaj zgadzamy się z tym, że praca tłumacza ustnego jest niezwykle trudna, często nie zostawiamy na nich suchej nitki, słysząc jakieś potknięcia. Zastanawiam się też, ile wycierpieć się musi tłumacz ustny, który dopiero nabiera doświadczenia, a co rusz spotyka się z takimi opiniami.

sylwia83
11-29-2011, 11:40
Niestety uważam, że tak właśnie jest. Praca tłumacza ustnego jest czasami niedoceniona, mając na uwadze jak trudne to jest. Każdy tłumacz jest tylko człowiekiem i oczywiście powinien dążyć do perfekcji i stale powiększać swój warsztat, jednak ma prawo do drobnych pomyłek, tak jak każdy inny w innych profesjach. Poprzeczka powinna być zawsze wysoko postawiona, ale też powinna być bardziej doceniona praca tłumacza, aniżeli krytykowana o drobne potknięcia.
Inna sytuacja ma miejsce gdy błędy są wręcz merytoryczne.

Samisa
11-30-2011, 19:13
Być może ma to na celu ruszenie ambicji danego tłumacza i zmuszenie go do cięższej pracy? Ciężko powiedzieć czym kierują się osoby oceniające tłumaczy...Bardzo często osoby,których wypowiedzi tłumaczone są przez profesjonalistów, nie wysławiają się w dostatecznie dobrym stopniu aby tłumacz mógł z łatwością przekładać ich mowę. Przecież może się zdarzyć,iż tłumacz trafi na jąkającego się mówcę lub też kogoś,kto ma problemy ze składnią w swoim języku,cóż ma wtedy robić?Musi dołożyć dodatkowego wysiłku aby uczynić wypowiedź klarowną na tyle na ile się da.
Bez silnej psychiki i odporności na samokrytykę,tłumacz ustny nie przetrwa...

Queen Of The Horizon
12-03-2011, 13:54
Tłumaczenie ustne to bardzo wymagająca profesja i nie jest łatwo być w tym osobą naprawdę dobrą. Często tłumacz ma do dyspozycji jakieś notatki czy slajdy osoby występującej, co znacznie ułatwia pracę. Zająknięcia czy wahania są naturalne w mowie na żywo, ale inaczej sprawa się ma z powtarzającym się 'yyyyy' i zdaniami bez struktury gramatycznej, a to bardzo częste zjawiska u początkujących tłumaczy lub takich, który nie mają wysokich predyspozycji do tego zawodu.
Zawsze jest łatwo kogoś surowo ocenić i czepiać się szczegółów, jednak jako studentka zawsze chciałam uczyć się od najlepszych i mieć dobre przykłady przed oczami. Być może to była motywacja tych osób z zewnątrz do wygłoszenia takich opinii.

lachjoanna1388
12-16-2011, 16:20
Ja myślę, że łatwo jest krytykować kiedy się stoi z boku i patrzy a samemu nigdy nie próbowało. Podobno zawód tłumacza symultanicznego to jedna z najbardziej stresujących profesji. Niemniej jednak pewnie daje dużą satysfakcję;) ja uważam, że drobne zająknięcie czy mniej istotny błąd to normalna, ludzka sprawa gdyż nie jesteśmy robotami czy komputerami.

madulenka
12-16-2011, 19:04
Wydaje mi się, że przy okazji tłumaczenia ustnego wina za wszelkie niepowodzenia spada właśnie na tłumacza. Słuchacze często nie biorą pod uwagę tago, jak ważną kwestię stanowi współpraca wypowiadającego się, autora wypowiedzi z tłumaczem, która czasami nie nalezy do łatwych. Tłumacz bardzo często musi ratować sytuację. A krytykujący to przeważnie osoby niemające nic wspólnego z warsztatem tłumacza i niedostrzegajace, jak trudna i stresogenna jest taka praca.

Katka
12-17-2011, 07:37
W większości przypadków tłumaczy się właśnie dla osób, które nie są tłumaczami. Dlatego im bardziej prestiżowa i duża impreza, tym bardziej tłumacz powinien być doświadczony. Oczywiście pozostaje problem nabrania praktyki i wprawy... i zgadzam się, że jest to ciężki kawałek chleba, niezwykle wymagający i niedoceniany.

banjaluka
12-17-2011, 11:15
Bardzo często osoby tłumaczone całkowicie nie zważają na osobę tłumacza, często mówią za szybko lub niewyraźnie i później wina spada na tłumacza,poza tym dla osoby postronnej tłumaczenie nie wydaje się niczym trudnym stąd tak ostra krytyka.

finroth
12-17-2011, 12:45
Tłumacz symultaniczny musi być oceniany ostro! Niestety chyba się tutaj lekko wybije, ale moim zdaniem jest to taka specjalizacja, która wymaga perfekcji. Jasne, że gdzieś trzeba się "fachu" nauczyć, ale niestety zbyt często zdarza się, zwłaszcza na mniejszych konferencjach, że tłumacze są z ulicy (a raczej nie tłumacze, tylko osoby znające język). Niestety największą winę ponoszą w tym wypadku zazwyczaj organizatorzy, którzy szukając oszczędności nie decydują się na zatrudnienie profesjonalnego tłumacza, na czym suma sumarum cierpi organizator, konferencja oraz słabo wynagrodzony tłumacz, który notabene zaniżył stawkę w branży.

dembi
12-19-2011, 12:27
Wydaje mi się, że przy okazji tłumaczenia ustnego wina za wszelkie niepowodzenia spada właśnie na tłumacza. Słuchacze często nie biorą pod uwagę tago, jak ważną kwestię stanowi współpraca wypowiadającego się, autora wypowiedzi z tłumaczem, która czasami nie nalezy do łatwych. Tłumacz bardzo często musi ratować sytuację. A krytykujący to przeważnie osoby niemające nic wspólnego z warsztatem tłumacza i niedostrzegajace, jak trudna i stresogenna jest taka praca.

Zgadzam się zupełnie, że często problemem jest osoba tłumaczona, jednak i wśród oceniających zdarzają się tłumacze;) Choć to prawda, że jednak najwięcej do powiedzenia mają zawsze ci, którzy niewiele z tematem mają wspólnego i najczęściej rzucają uwagi w stylu: "Zapomniał o tym i tamtym" albo "Przecież to nie znaczy tego po angielsku". Ja sama czasem słucham tłumaczeń, patrzę z czym i jak poradził sobie tłumacz. Zdarza mi się również krytykować, kiedy rzeczywiście pojawiają się jakieś błędy merytoryczne, i to takie rażące. Jednak staram się zawsze pamiętać, że tłumacze to ludzie, profesjonaliści, ale ludzie. Moja pani doktor od tłumaczeń zawsze powtarzała, że nie mamy pojęcia, co dzieje się z tłumaczem w danym momencie, może ktoś mu umarł albo paskudnie się czuje bo jest chory, a nie znalazł się nikt, kto mógłby go zastąpić. Trochę wyrozumiałości nie zaszkodzi, ale raczej w stosunku do innych niż do siebie;)

idontlikemondays
12-22-2011, 16:50
Z reguły najwięcej krytykują osoby, które mają najmniejsze pojęcie o specyfice danej pracy. Tłumaczenie symultaniczne to bardzo ciężki kawałek chleba, tym cięższy, gdy tłumaczy się z języków o innej strukturze, niż nasz ojczysty. Gdy zaczynamy tłumaczyć dane zdanie nie wiemy, jak się ono skończy, więc czasem może się okazać, że coś wyszło niegramatycznie, nielogicznie, a nie ma czasu by poprawić to, co się sknociło, bo tekst leci przecież dalej. Czasem mówca mówi nieskładnie, czasem rzuci zupełnie nieprzetłumaczalnym żarcikiem... a wina spada wiadomo na kogo. Na to jest jedna rada: brać sobie do serca krytykę JEDYNIE ze strony tych, którzy są w stanie kompetentnie ocenić Twoją pracę, a resztę puszczać mimo uszu, by się niepotrzebnie nie denerwować. Kiedyś czytałam w necie komentarze pod relacją z jakiejś większej imprezy, tłumaczonej na żywo. Kilka osób pisało: "ale beznadziejny tłumacz, jąka się. Dlaczego oni po prostu nie dali napisów?". Napisy? Do programu NA ŻYWO? Jak tu prowadzić merytoryczną dyskusję o kompetencjach tłumaczy, gdy krytykujący wykazuje się tak skrajną niewiedzą? No nie da się.

justynakr
12-22-2011, 18:23
Tłumacz ustny ma bardzo trudne zadanie. Jedną z podstawowych trudności jest umiejętność panowania nad sobą i pracy pod presją. Świadomość, że wszyscy słuchają właśnie Ciebie i są w stanie usłyszeć Twoje błędy jest bardzo stresująca. Uważam, że jeśli tłumacz wywiązuje się ze swojego zadania, czyli poprawnie przekłada dany tekst pod względem merytorycznym, gramatycznym i stylistycznym powinno się go zostawić w spokoju. Drobne błędy zdarzają się każdemu, bo jesteśmy tylko ludźmi. Jeśli błędy tłumacza czy jego zająknięcia od czasu do czasu nie zaburzają rozumienia przekładanego tekstu to według mnie wszystko jest w porządku. Osoby chętne do krytykowania tłumaczy ustnych mogą to robić na przykład po to, żeby podnieść sobie samoocenę. To przykre, że niektórzy potrafią budować swoje poczucie własnej wartości na krytykowaniu innych. Zdając sobie jednak sprawę z tego, że ludzie potrafią być okrutni bez powodu tłumacz ustny powinien nabrać dystansu do krytyki i cały czas pracować nad sobą, rozwijać się, by być coraz lepszym. Warto jednak zwrócić uwagę na pewne kwestie, jeśli są one często wypominane. Może to być cenna wskazówka pokazująca, w jakim kierunku powinien się teraz szkolić tłumacz, nad jakimi problemami powinien popracować.

marthe0207
02-12-2012, 18:12
Nie zastanawialiście się czasem, czy aby tłumacze ustni nie są zbyt surowo oceniani? Zdarzyło mi się raz być na konferencji, na której korzystano z pomocy tłumaczy i moim zdaniem wszyscy wypadli bardzo dobrze. Później jednak, kiedy miałem okazję wysłuchać opinii osób z zewnątrz na temat ich pracy, często były one negatywne. Wychwytywano nawet najmniejszy błąd czy zająknięcie i z góry oceniano tłumacza jako niekompetentnego. Zastanawiam się, czy słusznie? Mimo, iż wszyscy tutaj zgadzamy się z tym, że praca tłumacza ustnego jest niezwykle trudna, często nie zostawiamy na nich suchej nitki, słysząc jakieś potknięcia. Zastanawiam się też, ile wycierpieć się musi tłumacz ustny, który dopiero nabiera doświadczenia, a co rusz spotyka się z takimi opiniami.

Myślę, że osoby, które negatywnie oceniają tłumacza za jakiekolwiek potknięcie nie mają zielonego pojęcia jak trudny jest ten zawód i ile wymaga on wiedzy, odporności na stres, który często stoi za owym "potknięciem". Nie każdy ma predyspozycje by być tłumaczem ustnym i za to powinniśmy cenić takich ludzi. Jednak jak wiadomo zawsze znajdą się krytycy należy więc wobec tego zdobywać powoli swoje doświadczenie, wiedzieć z czym damy sobie radę a z czym nie by takich "krytycznych" sytuacji było jak najmniej, w przeciwnym razie odbije się to głęboko na naszej psychice.

ranger75th
02-15-2012, 18:39
Zdaję sobie sprawę, że tłumaczenia ustne to nie jest łatwe zadanie, ale myślę, że poza dobrym warsztatem tłumacze powinni również pracować nad odpowiednią intonacją głosu! Podczas mojego pobytu w Brukseli czasami przysłuchiwałem się polskiej wersji językowej, lecz ton głosu naszych tłumaczy, w połączeniu z dość przyciężkawą tematyką prawno-urzędniczą sprawiał, że często zdarzało mi się przysypiać...a w tym samym czasie np. Brytyjczyk czy Niemiec mówi w znacznie żywszym tonie. Możecie mi wyjaśnić why? ;)

annamackiewicz
02-20-2012, 10:20
Zdaję sobie sprawę, że tłumaczenia ustne to nie jest łatwe zadanie, ale myślę, że poza dobrym warsztatem tłumacze powinni również pracować nad odpowiednią intonacją głosu! Podczas mojego pobytu w Brukseli czasami przysłuchiwałem się polskiej wersji językowej, lecz ton głosu naszych tłumaczy, w połączeniu z dość przyciężkawą tematyką prawno-urzędniczą sprawiał, że często zdarzało mi się przysypiać...a w tym samym czasie np. Brytyjczyk czy Niemiec mówi w znacznie żywszym tonie. Możecie mi wyjaśnić why? ;)

Myślę, że to kwestia indywidualna. Z jeden strony pewnie masz rację z tą intonacją, ale z drugiej strony to nie radio, w którym trzeba mieć ładną barwę głosu i mówić żywo. Może ta tematyka też była dla tłumacza za ciężka? ;)

skara
02-27-2012, 17:27
Trzeba też wziąć pod uwagę, że bywają rozmówcy absolutnie "nietłumaczalni". Chodzi mi o osoby, które skaczą z tematu na temat, urywają nagle wątek, mówią bez ładu i składu. Kilka razy trafiły mi się takie osoby do tłumaczenia i wspominam to jako koszmar! Jeszcze ujdzie jeśli taka osoba wchodzi jako któraś w kolei. Wtedy słuchacze są w stanie zauważyć, że to prelegent bredzi a nie tłumacz. Jeśli jednak jako pierwszy trafia nam się "nietłumaczalny" to koniec. Wtedy od razu tłumacz dostaje łatkę osoby nieprofesjonalnej i źle wykonującej zawód.

muzarubensa
02-27-2012, 21:29
Myślę, ze taka postawa nie dotyczy tylko oceny tłumaczy ale i ludzi w ogóle, to domena człowieka, ze szuka minusów czasem na sile i nie jest wyrozumiały dla innych ludzi. Co innego jest błąd merytoryczny, który nie został skorygowany a czym innym np. skrót myślowy czy oddanie myśli, treści a nie dosłowne tłumaczenie. Zgadzam się z tymi osobami, które mówią, że tłumacze ustni są niedoceniani i wiesza się na nich psy, ponieważ często są to osoby, tak jak wspominaliście, które nie wiele maja pojęcia, jak trudny i jakiej precyzji, warsztatu, refleksu, umiejętności radzenia sobie ze stresem wymaga ten zawód

Angela_Krk
02-27-2012, 21:58
Ostatnio byłam na uroczystości, gdzie pani konsul opowiadała o obrazach w swoim ojczystym języku bałtyckim, a tłumacz przekładał to na język rozumiany przez większość zgromadzonych gości (polski). W pewnym momencie pani konsul przestała robić przerwy, w których tłumacz mógł wykonywać swoją pracę, tylko mówiła bez przerwy, całkowicie pochłonięta, jednym ciągiem, tak jakby wszyscy ją rozumieli. Dość niezręczna sytuacja: większość stoi nie wiedząc o czym mowa, tłumacz ma coraz więcej do powtórzenia, no i jak tu dyplomatycznie przerwać pani konsul?... Wydaje mi się, że ludzie się zapominają i lekceważą pracę tłumaczy ustnych, zamiast z nimi współpracować. Zgadzam się, że ci którzy najgłośniej krytykują prawdopodobnie nie mieli nigdy do czynienia z czymś takim.

angis
03-05-2012, 12:04
Niestety to typowe, zarówno jeśli chodzi o tłumaczenia ustne jak i pisemne. Osoby które nie wykonują tego zawodu i zazwyczaj nie znają dobrze żadnego języka uważają, że co to wielkiego nauczyć się języka obcego. Wystarczy nauczyć się na pamięć 100 słówek ( autentyczne słowa mojego wujka inżyniera ) i są najbardziej krytyczni w stosunku do tłumaczy i ich pracy.

ewelinawaw
03-06-2012, 23:42
Mnie też czasami komentarze laików rozkładają na łopatki. Słyszałam już, że jak studiuję angielski już trzeci rok to język mam przecież w małym palcu i w zasadzie to już nic na studiach robić nie muszę. Inni znów uważają, że jak jestem po filologii to potrafię z biegu przetłumaczyć słówka typu snopowiązałka, frezowanie, itp.

I z tej strony mój ukłon w stronę tłumaczy symultanicznych. Od zawsze wiedziałam, że to niezmiernie ciężki zawód. Kiedyś na zajęciach mieliśmy takie ćwiczenia, że jedna osoba się przygotowuje, dość szybko i płynnie o czymś mówi, a druga tłumaczy, raz ang-pol raz pol-ang. No i kiszka. Już wiem, że nigdy nie będę tłumaczem ustnym. Mega stres nawet przy garstce osób, a co tu dopiero mówić o konferencjach. Raz, że potrzebny jest talent, doskonała technika, pamięć i koncentracja. Po drugie, imponuje mi jak tłumacze radzą sobie z językiem. Zero czasu na zastanowienie, każda szufladka musi się od razu otworzyć. Podziwiam. Dlatego z tą krytyką to ja bym się wstrzymała, a wszystkim nie znającym specyfiki zawodu polecałabym przemyśleć dwa razy czy aby na pewno mają coś do powiedzenia :)

mzywiecka
03-11-2012, 18:11
Wydaje mi się, że takie podejście wynika z nieświadomości ludzkiej - większość osób nie ma pojęcia czym tak naprawdę jest tłumaczenie ustne. To nie tylko znajomość języka ale masa innych umiejętności oraz czynników jakie mają wpływ na wykonywanie tego zawodu. Niektórym wydaje się, że jak rozumieją co drugie słowo to tak jakby potrafili przetłumaczyć...

KaRolka
03-11-2012, 21:29
Są tłumacze lepsi i gorsi, ale myślę, że wszyscy się zgodzimy, że jest to praca niezwykle trudna i stresująca. Chociaż z drugiej strony niektórzy tłumacze ustni powinni się dobrze zastanowić czy to właściwe dla nich zajęcie. Z własnego doświadczenia: kiedyś byłam w teatrze na Romeo i Julii wystawianej w oryginale przez angielską grupę aktorów. Każdy widz dostał słuchawki. Po pół godziny zrezygnowałam ze słuchania tłumaczki, bo niestety nie nadążała z tekstem :(

fruzia777
04-06-2012, 13:12
Podobno zawód tłumacza symultanicznego jest drugim w kolejności jako najbardziej stresujący, zaraz po chirurgu.

tifereth
04-07-2012, 12:07
Wcale się nie dziwię. To niezwykle stresująca praca, ciekawe chociaż czy dobrze płatna :)

supergirl
04-07-2012, 18:13
Zdecydowanie praca tłumacza ustnego, z tego, co ja się orientuję, jest lepiej płatna niż tłumacza pisemnego. Ale powtórzę za wszystkimi setny raz, jest to praca niezwykle stresująca, dla ludzi ambitnych i podejrzewam, trochę lubiących taką adrenalinę ;) Przyznam się ze skruchą, że często jak słuchałam jakiś rozmów na szczeblu, gdzie korzystano z pomocy tłumaczy to też wychwytywałam każdy jeden błąd, a potem sama stanęłam po drugiej stronie i...mi przeszło już ;)

dadurka
04-07-2012, 21:37
Przyznam się uczciwie, że zdarzało mi się dość często komentować pracę tłumaczy, jednak gdy sama spróbowałam, moje nastawienie zmieniło się diametralnie. Cóż, los bywa czasem okrutny:) Teraz wiem, że tak naprawdę to bardzo ciężka praca, która wymaga wielkiego nakładu sił i czasu jeszcze przed wykonanem docelowego tłumaczenia. Jednak gra jest warta świeczki. I jeśli ludzie przychodzą po konferencji i dziękują ci za dobre tłumaczenie, jest to największa nobilitacja:) Dziś zdarza mi się komentować pracę innego tłumacza jedynie wtedy, gdy widzę rażące błędy lub totalny brak przygotowania, co jak ktoś już zauważył, zdarza się, gdy firma organizuje konferencję "po kosztach".

Neli
04-24-2012, 22:08
Cóż, prawdę mówiąc zdarza się niestety, że jest to zasłużone. Pewnie, że nie zawsze, ale jeśli tłumacz ma możliwość zapoznania się z treścią tego co ma tłumaczyć, a mimo to kiepsko wypada, to niestety, ale będę go krytykować. Przykład: ślub księcia Williama z Kate - transmisja z TVNu. Tłumaczenie tragiczne, a wystarczyło trochę poczytać o obrządku ślubnym w Kościele Anglikańskim i tylko "przeczytać" wcześniej przygotowany tekst po polsku w odpowiednim momencie.

sarwari
04-24-2012, 22:17
Tłumaczenia ustne są z "górnej półki" - dosłownie. Pamiętam swoje pierwsze tłumaczenie ustne. Nie chodzi tutaj o znajomość języka np. angielskiego, ale o to jaki to stres, jaka presja, i pamięć ! Tłumacz nie może przewidzieć na co może trafić - jakąś niespodziankę językową prawie nieprzetłumaczalną, a wszyscy czekają i patrzą. Od krytyki są wszyscy, ale wyjść na środek sali i przetłumaczyć to już nie. Poza tym komentarze / krytyka są dopiero po chwili namysłu jak już nasi "życzliwi" słuchacze zdążą przeanalizować jakiś błąd 10 razy. A w tym oto czasie tłumacz wybiega dalej i tłumaczy następne zdania. Nie ma czasu na namysły. Wiemy, ale nie wiemy.

abrs
05-12-2012, 00:13
Najbardziej irytujące jest niezrozumienie osób, które nie zdają sobie sprawy jak trudne jest tłumaczenie, zresztą nie tylko ustne i dziwią się, że "co w tym trudnego, musisz to przecież tylko powiedzieć po angielsku"...

Azariah
05-12-2012, 10:46
Niestety, ale tak to już jest, że osoba, która tylko się przysłuchuje bardzo łatwo jest w stanie wychwycić błąd, jeśli zna dobrze dany język. A w przypadku języku angielskiego zdarza się, że większość obecnych na konferencji poradziłaby sobie ze zrozumieniem bez udziału tłumacza. I takie osoby niestety strasznie się czepiają, bo nie wiedzą, jak to jest, kiedy musisz przetłumaczyć wszystko błyskawicznie i nie masz czasu zastanawiać się nad każdym słówkiem.

Też miałam okazję przysłuchiwać się tłumaczom ustnym i chociaż zdarzało się, że ludzie mieli bardzo pozytywne zdanie o ich tłumaczeniu, to i tak potem nie byli w stanie przemilczeć niektórych potknięć.

Gussie
05-13-2012, 13:04
Zgadzam się z wami. Te krytykujące cwaniaki nie mają pojecia jak to jest np. siedzieć w kabinie albo rozdwajać się - częściowo słuchać i częściowo tłumaczyć. Siedziałam parę razy w kabinie i to wcale nie jest łatwe :(

AsiaB
05-13-2012, 15:01
Tłumaczenia ustne, dla mnie, są o wiele trudniejsze od tych pisemnych. Oprócz znajomości słownictwa trzeba się również zmierzyć ze stresem, który towarzyszy wystąpieniom.

dragunov37
05-16-2012, 14:28
Już samo to, że ktoś potrafi to robić i jakoś to wygląda jest duży powodem do dumy i podziwu. Człowiek jak normalnie rozmawia to mówi niepoprawnie a co dopiero ktoś kto tłumaczy.

Inne pytanie: gdzie się tłumaczy kabinowo? Tylko na dużych konferencjach czy gdzieś indziej też?

mkro
05-25-2012, 14:43
Podziwiam tłumaczy ustnych za ich wytrwałość i refleks. Wykonują bardzo trudne zadanie, muszą panować nad presją czasu, ludzi i stresem. Uważam, że jeśli zdarzy się im potknięcie to nie można
z góry oceniać ich predyspozycji bez specjalistycznej wiedzy. Dzięki takim potknięciom tłumacz na początku pracy rozwija się i dąży do perfekcji. Jeśli jednak wie, że nie podoła konkretnemu zadaniu, nie powinien go brać. To jest duża odpowiedzialność.

Louen
07-18-2012, 18:36
Myślę, że warto by poprosić takiego krytykanta o powtarzanie przez pięć minut czyjejś wypowiedzi. Jestem pewien, że po samym takim shadowingu wszelka krytyka by ustała.

Z nieco innej beczki: pamiętam, że kiedy z etapu tłumaczenia w myślach słuchanych kazań lub przypadkowych rozmów przeszedłem do ćwiczeń w wydziałowym laboratorium, byłem zaskoczony, jak bardzo własne artykułowane słowa zagłuszają nasze myśli :)

raccoonstars
07-22-2012, 22:34
Sam byłem podobnym krytykiem i pamiętam jak w trakcie pewnego wystąpienia w myślach naśmiewałem się z tłumaczki, że plecie bzdury bo przecież mówca powiedział co innego. Otrzeźwienie przyszło na studiach gdy w ramach ćwiczeń sami musieliśmy potłumaczyć symultanicznie. To było jak kubeł zimnej wody. Myślę że każdego kto ocenia tłumaczenie symultaniczne należy postawić w zastępstwie tłumacza i posłuchać jak sam sobie radzi. Prawda jest taka że ktoś kto tego nigdy nie robił bardzo łatwo ocenia innych, ale gdy sam spróbuje tego chleba to szybko nabierze pokory.

dangor
05-28-2013, 12:38
Wydaje mi się, że pokutuje to stwierdzenie, że teraz wszyscy mówimy po angielsku, i osobom nie siedzącym w kabinie bardzo łatwo jest wychwytywać nawet najmniejsze potknięcia i stwierdzić, że samemu zrobiłoby się to lepiej. I na tłumaczach nie zostawiają suchej nitki.

bo2joan
06-01-2013, 20:48
Też się zgadzam, że łatwo jest krytykować tłumaczy symultanicznych (zwłaszcza mających niewielkie doświadczenie), a trudniej samemu byłoby przetłumaczyć czyjeś przemówienie perfekcyjnie, bez żadnych zacięć i czasami zbyt "ciężkiego" słownictwa, bo akurat nie kojarzymy, jak coś powiedzieć najprościej. Tymczasem tłumacze ustni z pewnością sami dostrzegają swoje niedoskonałości i nad nimi pracują.

Co innego, gdyby tłumaczenie byłoniezgodne z treścią, pełne rażących błędów gramatycznych i stylistycznych czy też zupełnie nieskładne, bo mimo wszystko jakiegoś poziomu od zawodowych tłumaczy ustnych należy wymagać.

landminecat
06-01-2013, 23:36
Też wydaje mi się momentami, że tłumacze ustni nie zawsze są wystarczająco doceniani - ryzyko zawodowe ;) z drugiej strony jednak tłumaczeń takich podejmują się osoby, które są powszechnie uważane za rewelacyjnych tłumaczy, więc pewnie i więcej się od nich wymaga.

Monysza
06-02-2013, 17:31
Możliwe, że coś w tym jest. Spotykam się z negatywnymi komentarzami gdy tłumacz mówi krócej niż mówca. A przecież można streszczać i upraszczać, bez wplywu na przekaz. Ale ktoś, kto nie ma pojęcia o zawodzie, nie patrzy na takie rzeczy...

agnieszkagogola
06-09-2013, 19:48
Rzeczywiście, taka krytyka wynika głównie z niezrozumienia, jak skomplikowanym zadaniem jest tłumaczenie ustne. Prawda jest taka, że wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że o wiele łatwiej jest posługiwać się językiem obcym niż tłumaczyć. Szczególny szacunek należy się tym tłumaczom, którzy radzą sobie z różnymi wyrafinowanymi środkami językowymi, np. żartami słownymi czy ironią.

joannaderesz
06-10-2013, 06:46
Ja z własnego doświadczenia wiem, że jak ,,normalny'' tłumacz obserwuje jak tłumaczy inny tłumacz to traktuje jego błędy z przymrożeniem oka, jeżeli nie są one na tyle poważne, że coś zmieniają w kontekście czy coś w tym stylu. Zawsze jest tak, że jak się tłumaczy to się robi błędy, które tak nie zawsze od razu dostrzegamy i nie jesteśmy w stanie ich poprawić. Tłumacz ,, obserwator'' widzi je, słyszy, ale zdaje sobie z tego sprawę, że jakby on sam tłumaczył, to tez popełniłby jakieś błędy. Osoby, które obserwują tłumacza, a same nim nie są, mimo tego, ze perfekcyjnie znają język, na który tłumacz tłumaczy, nie powinny się krytycznie wypowiadać w tym temacie, dopóki same nie doświadczą jak to jest tłumaczyć. Co innego znać super języki, a co innego znać je i tłumaczyć.

Arya_92
10-17-2013, 18:22
Przytoczony przykład bardzo dobrze pokazuje z czym musi sie borykać tłumacz ustny. To nie tylko stres towarzyszący publicznym wystąpieniom, zaawansowane umiejętności językowe oraz szereg nieprzewidywalnych sytuacji, które odwracają uwagę, ale też tworzenie własnego wizerunku jako tłumacza. Nawet najmniejsze wpadki językowe prędzej czy później zostaną zauważone, i sprawiają, że tłumacz wydaje się nie do końca wiarygodnym w tym co robi- taka opinia natomiast może bardzo poważnie zaważyć na dalszej karierze.