PDA

View Full Version : Języki fikcyjne


Aglarwen
11-25-2011, 21:39
W literaturze, filmach czy grach komputerowych spotykamy się z szeregiem sztucznych języków stworzonych na potrzeby akcji w wymyślonym świecie. Jak uważacie, czy warto się ich uczyć? Czy znajomość Quenyi, Sindarinu czy klingońskiego przydaje się w życiu, czy to tylko czasochłonne hobby, na wieść o którym przyjaciele i znajomi pukają się w czoło? Jestem fanką "Władcy Pierścieni" i nauczyłam się alfabetu elfów, który w gimnazjum przydawał mi się do pisania ściąg. :D Jaki jest wasz stosunek do języków fikcyjnych?

KarolinaS
11-25-2011, 22:11
Pomysł z pisaniem ściąg jest boski. :D Myślę, ze jeśli nauka takich języków ma służyć do takich celów, to warto się uczyć. ;)

Samisa
12-01-2011, 20:51
Pomysł ze ściągami jak najbardziej ciekawy :) !
Co do samej nauki,jestem zdania,iż to poszerza wiedzę jako taką,także stajemy się po prostu inteligentniejszymi ludźmi. :)Poza tym,kto wie w jaką stronę pójdzie rozwój rozmaitych języków? A nuż się kiedyś przydadzą. :)

redbox
12-02-2011, 22:01
Podchodząc do tematu od strony lingwistyki, jest to bardzo ciekawe zjawisko chociażby dlatego, że lingwiści mają dzięki temu szansę na analizę takich języków przeciwstawiając je z tymi naturalnymi.

l4h4
12-08-2011, 12:08
Osobiście spotkałem się tylko z fikcyjnymi językami w dziełach Tolkiena. Uczenie się ich chyba na zawsze pozostanie domeną tylko prawdziwie ortodoksyjnych fanów. :) Natomiast do pisania ściąg równie dobrze sprawdzi się dowolny system znaków zastępujących odpowiednie litery w naszym alfabecie i w ten sposób napisany tekst staje się nieczytelny dla osób postronnych.
Z drugiej strony pełen szacunek dla osób, które są w stanie nauczyć się takich języków i przede wszystkim ogromny szacunek dla osób, które są w stanie taki język stworzyć. Akt kreacji w tym przypadku przekracza moje najśmielsze wyobrażenia. :)


P.S.

Nie porównywałbym klingońskiego z serii Star Trek z Quenya czy Sindarinem Tolkiena- o ile się orientuję Tolkien o wiele dokładniej opracował swoje języki...

banadona
12-09-2011, 18:42
Sindarin to w pełni rozbudowany język, tyle że nikt go nie używa. No, może poza fanatykami Tolkiena na zlotach. :P Łaciny też na co dzień się nie używa ale nikt nie kwestionuje że to pełnoprawny język. A co do Klingońskiego to podejrzewam że znalazłby się jakiś nerd, fan Star Treck który napisałby fundamenty tego języka. :P

IWKA
12-10-2011, 00:26
Łacina... nie wiem czy to język pełnoprawny. jest językiem starożytnym, nie bardzo przystającym do rzeczywistości. Zachowała się w sentencjach, medycynie, stanowi jakieś dziedzictwo, ale ma dla mnie teraz wymiar raczej symboliczny.

l4h4
12-15-2011, 17:42
Z całym szacunkiem dla Tolkiena i jego zdolności, ale mimo wszystko porównywać łaciny i Sindarinu nie można. Jednak łacina BYŁA kiedyś w użyciu, a jej ślady można znaleźć w naprawdę wielu językach. Co nie zmienia faktu, że Sindarin został wymyślony przez jednego tylko człowieka, a to musiało wymagać niesamowitego nakładu pracy.

Wie ktoś może, na podstawie jakich języków, bądź jakiej rodziny Tolkien tworzył swoje języki?

Smoczyca
12-20-2011, 00:08
bandadona - AFAIK powstał jakiś pdf do nauki klingońskiego.

Dorzuciłabym do tego zestawienia: na'vi (Avatar) (http://www.learnnavi.org/), język smoków (Skyrim) (http://www.uesp.net/wiki/Lore:Dragon_Language). Oba są dość nieskomplikowane, aczkolwiek miłe dla ucha.

Przypominają Wam jakieś języki nowożytne?

Aglarwen
12-21-2011, 16:08
Wie ktoś może, na podstawie jakich języków, bądź jakiej rodziny Tolkien tworzył swoje języki?

Sindarin i quenya czerpią głównie z fińskiego i islandzkiego, który Tolkien bardzo lubił (zwłaszcza jego brzmienie), ale też nieco z łaciny i dawnych języków germańskich.

banadona
12-22-2011, 18:53
Słuchajcie się Aglarwen. To specjalistka od Tolkiena. :D

justynakr
12-22-2011, 20:32
Według mnie uczenie się takich języków jest czasochłonne i niepotrzebne. Ich wykorzystanie faktycznie może się ograniczyć tylko do pisania ściąg albo pisania tajnych listów z przyjaciółmi. ;) Jeśli jednak traktujesz to jako swoje hobby to mogę tylko podziwiać Twój zapał. Jest to coś, czym możesz się wyróżnić z tłumu. Na pewno jest to dobra forma ćwiczenia pamięci. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się jednak czy nie większą korzyść przyniosłaby Ci nauka istniejących języków, bo jak widać masz do tego dryg. :)

czeresnie
01-12-2012, 22:44
Języki fikcyjne to bardzo ciekawa sprawa, ale chyba rzeczywiście: tylko dla wielkich fanów. :D Swoją drogą, ile pracy trzeba włożyć w stworzenie takiego języka... Może to niezłe wyzwanie na przyszłość. ;)
Jako ciekawostka: język dothraki (http://www.nytimes.com/2011/12/12/arts/television/in-game-of-thrones-a-language-to-make-the-world-feel-real.html?_r=1) stworzony na potrzeby serialu HBO "Gra o tron" (w filmiku w artykule można go posłuchać).

lichi
01-13-2012, 23:03
Jeżeli ktoś pragnie zgłębić tajniki języka quenejski (elfiej łaciny), to zachęcam do odwiedzenia strony http://folk.uib.no/hnohf/qcourse.htm - znajdują się tam materiały do nauki tego języka, przygotowane w jęz. angielskim

IWKA
01-13-2012, 23:38
W literaturze, filmach czy grach komputerowych spotykamy się z szeregiem sztucznych języków stworzonych na potrzeby akcji w wymyślonym świecie. Jak uważacie, czy warto się ich uczyć?

Jeśli kogoś to interesuje to czemu nie? Mamy wtedy odpowiednią motywację, robimy coś nieszablonowego, innego niż wszyscy, którzy za hobby podają dobrą muzykę czy książkę.

romi
01-14-2012, 00:44
Łacina... nie wiem czy to język pełnoprawny. jest językiem starożytnym, nie bardzo przystającym do rzeczywistości. Zachowała się w sentencjach, medycynie, stanowi jakieś dziedzictwo, ale ma dla mnie teraz wymiar raczej symboliczny.

Łacina dalej jest w użyciu, odprawiane są chociażby msze w tym języku, a z tego, co wiem, to jej słownik jest wzbogacany o wyrazy współczesne, aby nadążać za zmianami. Myślę, że w Watykanie łacina jest jak najbardziej również w użyciu.

Co do tego typu języków, osobiście nie miałabym motywacji, żeby się takowego nauczyć, pewnie dlatego, że nie pałam miłością do tego typu literatury, ale może jeszcze bardziej dlatego, że nie miałabym motywacji do tego, by się go nauczyć, skoro wiem, że niewiele osób go dobrze zna, więc do komunikacji mi nie posłuży.

redbox
01-14-2012, 15:23
Zgadzam się, że język łaciński nie ma zbyt dużo wspólnego z rzeczywistością XXI wieku. Jednak nauka tego języka otwiera umysł i uczy rodzaju wrażliwości, aby móc docenić historię języka w ogóle.

olaka
01-18-2012, 22:03
Tolkien wzorowałam się przy Quenya - na fińskim (zainspirowany "Kalevalą") a przy Sindarinie wiele czerpał z walijskiego. :)

Wunschpunsch
01-23-2012, 12:55
Właśnie elficki,rodem z tolkienowskiej twórczości jak dla mnie najpiękniej brzmi,przynajmniej tak jak to ukazali w filmie. :)

DominikS
01-23-2012, 13:37
Jest jeszcze język Starożytnych z serialów Stargate SG-1 i Stargate Atlantis. Z tego co się orientuję to bazuje on na łacinie. I ma ciekawy alfabet. Poniżej próbki.
http://stargate.wikia.com/wiki/Ancient_language

Poza tym w serialu Caprica można usłyszeć język tauroński - z tego co wyczytałem, bazuje on na grece.

czeresnie
01-26-2012, 22:37
Jest jeszcze język Starożytnych z serialów Stargate SG-1 i Stargate Atlantis. Z tego co się orientuję to bazuje on na łacinie. I ma ciekawy alfabet. Poniżej próbki.
http://stargate.wikia.com/wiki/Ancient_language

Rzeczywiście, w serialu Stargate w ogóle pojawia się sporo inskrypcji w różnych nieistniejących językach, które są oparte na istniejących alfabetach (m.in. arabskim). Co ciekawe w obu galaktykach wszyscy napotkani ludzie mówią po angielsku. ;) No ale tak czy inaczej: ten serial to i tak sama przyjemność dla sympatyków różnych mitologii i języków. :)

DominikS
01-27-2012, 21:08
Co do amerykańskich filmów sci-fi to wszystkie rasy we wszystkich galaktykach znają angielski. Chwała twórcą języków fikcyjnych. Dzięki nim filmy czy książki stają się ciekawsze.

Dorian Grey
02-04-2012, 09:14
Kiedyś bardzo zaczytywałem się w literaturze Tolkiena i bardzo podobały mi się stworzone przez niego słowa, nazwy własne, nazwy geograficzne czy imiona. Wykreował w ten sposób nowy , baśniowy czy też fantastyczny świat. To dodawało jego książkom aury tajemniczości i wciągało czytelnika do "jego świata"... :)

bravenewworld
02-04-2012, 12:50
To tak jak z językiem stworzonym przez Orwella, Burgessa czy Huxley'a. Moim zdaniem umiejętność posługiwania się językiem fikcyjnym, może się bardzo przydać (do utworzenia kodu językowego, który będzie niedostępny dla większości, a będzie nosił znamiona języka). Taka pasja ujawnia otwarte horyzonty oraz to, że pomimo różnorodności językowej na świecie, bylibyśmy w stanie wymyślać nowe języki dla nowych narodów.Jestem jak najbardziej za!

askre
02-21-2012, 22:18
Jeżeli ktoś pragnie zgłębić tajniki języka quenejski (elfiej łaciny), to zachęcam do odwiedzenia strony http://folk.uib.no/hnohf/qcourse.htm - znajdują się tam materiały do nauki tego języka, przygotowane w jęz. angielskim
Dzięki za linka! :D Podzielę się z koleżanką, która ostatnio przeżywa fascynację językami Tolkiena, dzięki czemu zresztą udało mi się ją zaciągnąć na kółko staroangielskiego. :D

istalindir
03-09-2012, 21:16
P.S.

Nie porównywałbym klingońskiego z serii Star Trek z Quenya czy Sindarinem Tolkiena- o ile się orientuję Tolkien o wiele dokładniej opracował swoje języki...

Nie mów hop, zanim nie sprawdzisz ;]
Od początku fandom Star Treka pracował nad klingońskim, a miał nad czym, bo język został opracowany jako spójna całość przez lingwistę, Marka Okranda; zatem analogie do języków Śródziemia jak najbardziej są uprawnione. Dla ciekawskich: istnieje Instytut języka klingońskiego (http://www.kli.org/), gdzie można się nauczyć np. paru podstawowych słów (http://www.kli.org/tlh/phrases.html), oraz ochnaście innych stron dotyczacych Kli ;]

Tomassen
03-14-2012, 10:09
Sindarin i quenya czerpią głównie z fińskiego i islandzkiego, który Tolkien bardzo lubił (zwłaszcza jego brzmienie), ale też nieco z łaciny i dawnych języków germańskich.

Zgadza się, z fińskiego czerpał przede wszystkim fonologię i deklinację. A z dawnych germańskich należy wymienić na pewno gocki i staroangielski. Tolkien był przecież profesorem staroangielskiego.


Właśnie elficki,rodem z tolkienowskiej twórczości jak dla mnie najpiękniej brzmi,przynajmniej tak jak to ukazali w filmie.

W sieci można natknąć się na jedyne bodaj zachowane nagranie samego Tolkiena mówiącego w quenyi. Jest to fragment z pierwszej części Władcy Pierścieni, Pożegnanie Galadrieli (Namárië!).

A alfabet elficki to tengwar. :)

Też kiedyś uczyłem się tengwaru, jednak już zapomniałem wszystko. Quenyi i sindarinu nie uczyłem się nigdy, ale jako że sam kiedyś zajmowałem się w ramach pasji językotwórstwem, to zaglądałem czasem, żeby sprawdzić, jak takie czy inne konstrukcje wyglądały u Tolkiena. Najbardziej rozwinąłem tylko jeden z moich języków, oprócz tego na wysokim stopniu miałem też drugi z nich, a 3 leżą wciąż w jakimś zeszycie i zakończone są bodajże deklinacją i koniugacją. :P Może kiedyś dokończę. ^^


Dzięki za linka! :D Podzielę się z koleżanką, która ostatnio przeżywa fascynację językami Tokiena, dzięki czemu zresztą udało mi się ją zaciągnąć na kółko staroangielskiego

http://www.wmich.edu/medieval/resources/IOE/index.html polecam tę stronę odnośnie staroangielskiego. :)

NatiGaby
03-16-2012, 18:48
Odnośnie świata wirtualnego, zawsze mnie zastanawia, w jakim właściwie języku "porozumiewają się" w SIMS Social na Facebooku. :rolleyes:

Za to w rzeczywistości, najpopularniejszymi przykładami języków fikcyjnych są Era (pieśni wykonywane w sztucznym języku zbliżonym do łaciny), Adiemus oraz Las Ketchup ze swoim Asereje. Co ciekawe choćby zanucić potrafi to niemal każdy. :D

Magda_Świder
03-17-2012, 01:56
A co z tymi, których takie literatury nie interesują? Ktoś wysnuł tezę, że może w przyszłości będziemy mówić takim językiem. Dla mnie jest to tak nierealne, jak demokracja w Rosji. Niech te języki cieszą oko i ucho fanatyków i zapaleńców. I jeśli mają służyć tylko pisaniu ściąg, to proszę bardzo. Ale nie wiem, czy umiałabym z pełną powagą wypowiedzieć jakiekolwiek słowo łaciną Harrego Portiera :).

istalindir
03-17-2012, 11:18
Za to w rzeczywistości, najpopularniejszymi przyjładami języków fikcyjnych są Era (pieśni wykonywane w sztucznym języku zbliżonym do łaciny), Adiemus oraz Las Ketchup ze swoim Asereje.

...a z innej polki np. Sigur ros i Jonsi spiewajacy w swoim jezyku hoplandzkim (vonlenska (http://www.sigur-ros.co.uk/band/faq.php#07)) ;]

Adriano
03-19-2012, 01:07
Uważam, że to zajęcie czysto hobbystyczne. Mi np. podoba się język sztuczny, który przedstawia język polski jako romański - nazywa się wenedyk> A to Ojcze nasz w tym języku:

Potrze nostry, kwały jesz en czałór, sąciewkaty si twej numię,

Owień twej rzeń.

Foca si twa włątać, komód en czału szyk i sur cierze.

Da nów odzej nostry pań kocidzany.

I dziemieć nów nostrze dziewta, komód i nu dziemiećmy swór dziewtorzór.

I nie endycz nosz en ciętaceń, uta liwra nosz dzie mału.

Nąk twie są rzeń i pociestać i głurza, o siąprz. Amen.

alleris
03-19-2012, 15:22
Też jestem ogromną fanką fantastyki, ale nie rozumiem, po co spędzać czas na uczeniu się czyjegoś języka, skoro taką frajdą jest tworzenie własnych! Sama kilka języków, słowa zawsze wpadały mi same, jak "prawdziwe imiona" rzeczy (ktoś czytał Ursulę Le Guin?). Jeden ma szczególny niełaciński alfabet w którym płynnie piszę i czytam, też się przydaje do pamiętników i tym podobnych. Świetna zabawa dla każdej elfickiej duszy, naprawdę polecam. :) Aelimo es nairime nar enedhea aihne mea (pozdrawiam i mam nadzieję, że mnie zrozumiecie).

A język powyżej jest świetny. :D

czeresnie
03-19-2012, 15:27
alleris, mogłabyś wrzucić próbkę (zdjęcie, skan...) tego niełacińskiego alfabetu? Bardzo go jestem ciekawa. :) Stworzyłaś go całkowicie od podstaw czy opiera się na jakimś istniejącym?

istalindir
03-22-2012, 17:09
popieram przedmówczynię! Alleris, jest szansa na próbke alfabetu? ;]

baczko
03-25-2012, 23:48
Alleris, a opierałaś się na jakimś już istniejącym alfabecie?

pawellapinski
03-26-2012, 14:58
Na pewno jest to czasochłonne i pewnie mało potrzebne, ale ja myślę, że jak ktoś siedzi w tych "klimatach", to warto się w coś takiego pobawić. o ile oczywiście te języki są jakoś mądrze zbudowane, tzn. nie jest to tylko słownictwo, jak w taniej literaturze fantasy, ale cały, pełnoprawny językowy twór jak u Tolkiena, czy paru innych.
Na pewno rozwija to językowo, nawet jeżeli się nie wykorzysta tej znajomości w praktyce - to tak jak z każdym kolejnym językiem obcym - im więcej się ich człowiek uczy, tym lepiej rozumie strukturę języka jak takiego...

bgrodzicka
04-16-2012, 15:10
Nauka nieistniejących języków to zadanie dla fanów, z pewnością.
Ale z drugiej strony podejrzewam, że taka praktyka może się przydawać później w zawodzie - w końcu to lingwiści tworzyli także język do "Avatara" - język ludu Na'vi.

Myślę, ze to dość oryginalna forma zarobkowania!

baczko
04-18-2012, 21:55
Dość oryginalna i raczej... bardzo rzadko spotykana. ;)

Perdita
04-26-2012, 01:00
W ostatnie ferie miałam zamiar zacząć uczyć się Quenyi, z tolkienowskich języków ten właśnie bardziej mi się podoba. Przeczytałam nawet pierwszy rozdział z samouczka, ale ostatecznie zrezygnowałam, ze względu na znikomą przydatność takiej wiedzy w codziennym życiu. Pewnie taka nauka może sprawiać dużo frajdy, ale wydaje mi się, że lepiej jest uczyć się języków z prawdziwego świata, a nie wymyślonych. Nauka języków fikcyjnych zamiast istniejących nie jest chyba najlepszym pomysłem, też trzeba włożyć w nią sporo pracy, a przecież nie porozmawiamy w takim języku z nativem. ;) Języki istniejące też dają dużo radości podczas nauki, a dodatkowo mogą się jeszcze przydać w życiu.

Jestem fanką Tolkiena i nie mam nic przeciwko studiowaniu jego języków, po prostu uważam, że może najpierw lepiej jest poznać najważniejsze czy najpopularniejsze języki realne, a potem cieszyć się Quenyą, Sindarinem czy jeszcze innym con-langiem. Na pewno kiedyś chętnie znowu sięgnę po samouczek Quenyi, kiedy tylko poznam"realne" języki z mojej listy do "do nauczenia się."

martam
05-09-2012, 20:12
Języki fikcyjne faktycznie są bardzo ciekawe. Mnie interesują wogóle języki sztuczne i ich idea, okazuje się, że mają też bardzo ciekawą historię, np. esperanto, język utworzony przez Ludwika Zamenhoffa. Uważał, że język jest jednym z głównych powodów sporów, dlatego chciał utworzyć całkiem nowy, który miałby łączyć ludzi. Wiem, że po wojnie był też pomysł, aby utworzyć neutralne państwo, w którym mówiono by w tym języku. Miało nazywac się Amikayo i powstac gdzies przy granicy belgijsko-niemiecko-holenderskiej. Ta idea upadła, ale ludzie znający esperanto ciągle spotykają się w mieście Kelmis, gdzie podobno miało powstać to państwo.
Wiem, że istnieje też Lojban. To miał być język jednoznaczny i logiczny, też stworzony aby uniknąć konfliktów. Podobno też język ze star treka jest bardzo bezpośredni. Słyszałam też o jednym feministycznym języku, w którym zwroty szowinistyczne są niemożliwe i jest w nim wiele wyrażeń określających emocje. Jasne, że języki istniejące są 100 razy bardziej użyteczne, sama nie zamierzam się raczej uczyć sztucznych, ale ich idea jest bardzo ciekawa.

Malina1977
05-13-2012, 20:38
W literaturze, filmach czy grach komputerowych spotykamy się z szeregiem sztucznych języków stworzonych na potrzeby akcji w wymyślonym świecie. Jak uważacie, czy warto się ich uczyć? Czy znajomość Quenyi, Sindarinu czy klingońskiego przydaje się w życiu, czy to tylko czasochłonne hobby, na wieść o którym przyjaciele i znajomi pukają się w czoło? Jestem fanką "Władcy Pierścieni" i nauczyłam się alfabetu elfów, który w gimnazjum przydawał mi się do pisania ściąg. :D Jaki jest wasz stosunek do języków fikcyjnych?

Jestem pod wrażaniem - świetny pomysł. Swoją drogą to ciekawy temat/zjawisko - dobry na pracę magisterską, jeżeli nie doktorską.
Czy wymyśliliście jakiś język albo słówka/zwroty jako dzieci?

Aglo
05-14-2012, 00:28
Łacina... nie wiem czy to język pełnoprawny. jest językiem starożytnym, nie bardzo przystającym do rzeczywistości. Zachowała się w sentencjach, medycynie, stanowi jakieś dziedzictwo, ale ma dla mnie teraz wymiar raczej symboliczny.


Oczywiście, że to język pełnoprawny!!! To podstawa do wszystkich romańskich języków. To, że nie jest używany obecnie przez żaden naród/grupę społeczną, nie umniejsza jego wielkości.

Matimak
06-18-2012, 12:29
Zawsze podziwiałem ludzi, zdolnych do stworzenia języka od podstaw. Uwielbiam jezyki Tolkiena, jezyk Dothoraków i wszystkie inne języki. Dla mnie fantastyka, dla przykładu, nie byłaby tym samym gatunkiem, gdyby nie języki ogzylarne.

CamilleInBlue
06-25-2012, 03:30
Polecam artykuł poświęcony tematowi: http://relaz.pl/magazyn,archiwum,wymyslone-jezyki,824
Fakt istnienia instytutu nauczającego języka klingońskiego to dla mnie objaw pozytywnego zwariowania i pasji wśród fanów.

Jaroslaw
07-10-2012, 17:15
Co do tajnych notatek i ściąg to wystarczy nauczyć się jakiegoś mało znanego języka lub poprostu "zaszyfrowac" notatki np. a->b, b->c itp.

Fikcyjnych jezykow nie mozna sie nauczyc, poniewaz nie istnieja jako tako (moze sa wyrazenia ustalone ale watpie zeby posiadal funkcjonalnosc "normalnego jezyka"). Równie dobrze można grac w gry i osiągać "wirtualne medale i szacunek innych graczy", z czego zazwyczaj wyrasta sie w wieku dwudziestu paru lat.

ArX
07-30-2012, 05:06
To nie do końca język fikcyjny, raczej fikcyjna odmiana istniejącego, ale gdyby rozwinąć go do rangi pełnego leksykonu, chętnie nauczyłbym się pseudoangielskiego, którym Lewis Carroll napisał wiersz "Jabberwocky". Choćby po to, żeby siać konfuzję wśród ludzi średnio znających prawdziwy angielski. :D

Rextor
07-30-2012, 07:12
Podziwiam Franka Herberta za to co zrobił w uniwersum "Diune". Język Fremenów to tylko jedna z wielu zalet jego twórczości :).

Ethiel
07-30-2012, 11:43
Musze przyznać, że bylam pod wielkim wrażeniem przcy jaką Tolkien włożyl w opracowanie i stworzenie języków. Z tego co czytalam Quenya jest najpełniej opisanym,opracowanym przez niego językiem. W wydaniu Władcy Pierścieni w przekladzie Marii Skibniewskiej ( biała okładka/trzy tomy), trzeci tom zawiera wskazówki np. co do fonetyki i fonologi quenyi. O ile się nie mylę Quenya była 'preferowanym' językiem Tolkiena. Inne stworzone przez niego języki nie są aż tak kompletne. Buszując swojego czasu po internecie dotarłam do informacji, że tylko Quenya mogłaby funkcjonować jakow pełni rozwinięty język.

Jerzy_M
08-05-2012, 11:24
Językami sztucznymi zajmuję się żywo od dziecka i stanowią moją pasję. Podam wam więc dużo informacji na ten temat. Ale aż trudno mi pomyśleć, od czego tu zacząć, bo tyle tego jest...

Języki sztuczne nie powstają z potrzeby, bo takiej nie ma. One powstają z chęci. Wobec tego językotwórstwo (albo z angielskiego "conlanging") to hobby. Najczęściej uprawiane dla zabawy.

Języki sztuczne można podzielić wielorako. Podział na funkcje podam wam taki:
1. Artlangi - są to języki sztuczne tworzone dla sztuki, jak to robił Tolkien.
2. Auxlangi - są to języki sztuczne tworzone z myślą o ułatwieniu komunikacji danej grupy ludzi, jak to robił Zamenhof.
3. Języki logiczne, zabawy językowe, przeróbki, języki hipotetyczne (jak wenedyk sławnego Steenbergena).

Podział genetyczny:
1. A posteriori (naturalistyczne): tworzymy je na bazie jakiegoś realnego języka. Należy posiadać obszerną wiedzę lingwistyczną, by nie otrzymać nooblangu. Wenedyk jest tu dobrym przykładem. Esperanto też jest a posteriori.
2. A priori - od nowa. Nie mają żadnego pokrewieństwa, są tworzone na czysto. Toki pona do takich należy.

Jak widać po Zamenhofie, Polska (niekoniecznie Polacy, ale Polska) ma dość długie tradycje językotwórcze. Współcześnie istnieje polska społeczność językotwórców, która jest dostępna pod tymi adresami:
http://jezykotw.webd.pl/f/index.php << forum
http://jezykotw.webd.pl/wiki/Strona_g%C5%82%C3%B3wna << encyklopedia

Conlanging to hobby żmudne, długotrwałe, wymające pasji, wiedzy, nieustannego doszkalania się, wprowadzania poprawek. Wymaga zdolności językowych, logicznych i artystycznych. Jest to praca wieloletnia. Owoce przynosi w postaci przyjemnie przygarniętej wiedzy językowej, często bardzo szerokiej.

Co do zjawiska na świecie - również jest bardzo stare. Język damin z Australii jest językiem rytualnym, posiadającym głoski mlaskane, niespotykane nigdzie poza Afryką. Stwierdzono, że musiał być wymyślony dawno temu w sposób planowy.
W Białymstoku znajduje się muzeum Zamehnofa esperanto. O ile esperanto można nie lubić, o tyle pracownicy przyjęli mnie bardzo ciepło i odbyłem długą rozmowę w biblioteczce na wyższym piętrze. A samo muzeum zrobione jest bardzo dobrze, choć troszkę krótkie (no ale ile można opowiadać o jednym człowieku :)).

Kompetencję językową niektórych fanów zwiększył też film Avatar Jamesa Camerona. Na'vi zapoznał ludzi z głoskami ' (zwarciem krtaniowym) i ejektywami, choć te były wymawiane dziecinnie przesadnie (włączcie sobie film po gruzińsku, nie usłyszycie tak mocnych dźwięków).

sparrow
08-06-2012, 01:21
Podziwiam wszystkich tych, którzy są w stanie stworzyć własny język. Jest to niezwykły ogrom pracy włożony w wymyślenie go od słownictwa, przez gramatykę, po wymowe kończąc. Co do osób posługujących się sztucznymi językami, ma to często związek z chęcią przynależenia do pewnej "elitarnej" grupy, która zna dany język. Tak jest np.: w wypadku klingońskigo, gdzie ludzie się nim posługujący uważają się za najwierniejszych fanów serii "Star Trek".

Gosiak
08-12-2012, 22:45
Dla ciekawskich: istnieje Instytut języka klingońskiego (http://www.kli.org/), gdzie można się nauczyć np. paru podstawowych słów (http://www.kli.org/tlh/phrases.html), oraz ochnaście innych stron dotyczacych Kli ;]

Swego czasu istniał także Instytut Języka Wolkańskiego, a nawet angielsko-wolkański słownik online. :D http://www.starbase-10.de/vld/ Dif-tor heh smusma!=Live long and prosper!

Louen
08-12-2012, 23:07
Roma Ryan, autorka bodaj wszystkich tekstów utworów wykonywanych przez Enyę, stworzyła w 2005 roku język Loxian. Brzmi pięknie, w zapisie nawiązującym do pisma runicznego wygląda magicznie, ale ponoć brak w nim konsekwentnej gramatyki i logicznego ładu, co czyni go ledwie zrozumiałym.

budzinskapau
11-06-2012, 07:55
Obcowanie z takim językiem na pewno daje dużą świadomość konstrukcji językowych, które są niezbędne przy nauce języków obcych. :)

krystyna921
11-17-2012, 22:34
Na pewno tak oryginalne hobby zwróci uwagę pracodawcy.
Swoją drogę czemu nie uczyć się takich języków, jeżeli sprawia Ci to przyjemność. :)
Jedni odnajdują spokój w pozycji psa na jodze, inny nad książkami ucząc się języków (nawet tych nieistniejących). :)

mtysz
12-03-2012, 11:02
Ciekawy wywiad z facetem, który zajmuje się tworzeniem fikcyjnych języków:
http://ohnotheydidnt.livejournal.com/73859405.html

KarolinaR
12-03-2012, 11:07
Ja także byłam oczarowana językiem stworzonym przez Tolkiena. Był bardzo piękny, jednak nie miałam nawet czasu, żeby się go nauczyć...

annamarialakomy
12-03-2012, 19:39
Problem czasu to według mnie główny problem, bo jeśli już mam poświęcać wolne dni na naukę języka to czemu miałabym poświęcać go na ten fikcyjny, a nie po prostu kolejny, który będę w stanie wykorzystać. Trzeba nie lada amatora do takich działań

mtysz
12-10-2012, 14:30
Problem czasu to według mnie główny problem, bo jeśli już mam poświęcać wolne dni na naukę języka to czemu miałabym poświęcać go na ten fikcyjny, a nie po prostu kolejny, który będę w stanie wykorzystać. Trzeba nie lada amatora do takich działań

Hobby to hobby, nie musi służyć praktycznym celom. :)

mruvkiew
12-10-2012, 20:38
Hobby to hobby, nie musi służyć praktycznym celom :)

Zgadzam się.
Ale z drugiej strony, myślę że po klingońsku da się dogadać.
Swoją drogą:
http://www.u-theopera.org/
Więc może języki sztuczne nie są tak bezużyteczne.

beata_it
12-10-2012, 21:25
Rzeczywiście sztuczne języki mogą wydawać się bezużyteczne, ale na pewno mają jedną, sporą zaletę - nauka każdego języka ćwiczy umysł, dlatego myślę, że warto.

mietagosia
12-12-2012, 21:05
Chciałabym dla odmiany podzielić się z Wami językiem fikcyjnym, który nie występuje w literaturze ani w filmach a w muzyce. Grupa Cirque du Soleil tworzy piosenki w kilku językach (głównie romańskich), ale zdarza im się również wykonywać utwory w fikcyjnych językach, które niesamowicie poruszają. Przekaz emocjonalny jest naprawdę nie po podrobienia, artyści bardzo wczuwają się w słowa. Mamy wrażenie, że doskonale wiemy o czym śpiewają, a już na pewno czujemy to i odnosimy do siebie. Polecam do przesłuchania np. "Seisouso" czy "Nostalgie" :).

ania983
12-29-2012, 13:11
Opcja raczej dla entuzjastów.

ItaHypatia
12-31-2012, 01:28
Też uważam, że to raczej zabawa dla entuzjastów. Praktyczniejsze jest uczenie się języków już istniejących.

msitkowska
05-05-2013, 21:51
Zawsze bardzo chciałam nauczyć się języka elfów Tolkienowskich, pytanie tylko na co to komu? W sumie strata czasu, ale w końcu jakoś opiera się na istniejących językach, więc może taka nauka byłaby przydatna później? Co o tym sądzicie?

tamara1990
05-06-2013, 11:22
Uważam, że żadna wiedza nie jest zbędna. :) jeśli kogoś interesuje nauka sztucznego języka, to czemu nie. Kto wie, może kiedyś się komuś przyda. A poza tym nawet jako hobby, to dobry pomysł dla chcącego. :) Sama jakiś czas chciałam się uczyć języka elfów z Tolkiena. :)

Anna Dźwigała
05-13-2013, 09:20
Mi się języki fikcyjne bardzo podobają. Jeśli ktoś lubi daną tematykę (np. Star Trek lub Tolkiena) i przy okazji lubi uczyć się języków, to czemu nie? :) A jeśli znajomi pukają się w czoło, to powinni zrozumieć, że każdy ma hobby różnego rodzaju.

martucha_bp
05-28-2013, 19:29
Również uważam, że raczej się to nie przyda. Ale, jak już ktoś wcześniej zauważył, ciekawa może być analiza tych języków ze strony lingwistycznej.
Teraz tak pomyślałam, że czytając Wiedźmina bardzo podobała mi się Starsza Mowa- kto wie... ;).

Judyta Łepkowska
06-04-2013, 04:34
Może jestem nienowoczesna, ale uważam języki fikcyjne za totalnie niepotrzebne. Podchodzę do sprawy praktycznie, więc pytam: Po co one powstają? Są totalnie nieprzydatne...

Alina24
06-06-2013, 20:31
Prawda, języki fikcyjne są niepotrzebne i jeśli już ktoś się uczy, to tylko dla zabawy (ale to raczej strata czasu). Kojarzą mi się tylko Klingoński ze Star Treka i język elfów z Lord of the Rings. Bardziej podziwiam osoby, które te języki tworzą! Na czym się opierają, skąd biorą inspirację? I czy tworzą całą gramatykę języka fikcyjnego?

joozefina
06-07-2013, 16:39
Tworzenie takiego języka to genialny pomysł autora. Nadaje filmowi/książce realizmu. Bo kto i dlaczego ma uwierzyć, że np. kosmici mówią po angielsku? :P Zawsze mnie to śmieszy w filmach amerykańskich!

rybawojtek
09-07-2013, 20:02
Ostatnimi czasy zagłębiam się w Star Treka coraz głębiej i Klingoni naprawdę mnie fascynują - to uniwersum zapuszcza się bardzo głęboko w ich kulturę, religię, filozofię itp. Z odcinka na odcinek stają się coraz bardziej ludem z krwi i kości. A ich język brzmi fantastycznie - jest tak rozkosznie prymitywny i barbarzyński. Po klingońsku nie powiesz "cześć", najbliższym ekwiwalentem jest "czego chcesz?". Koniecznie muszę się go kiedyś nauczyć. :) Q'apla!

Karya
09-15-2013, 20:59
Czytając Tolkiena marzyła mi się nauka Quenyi, język ten pomimo tego, że całkowicie fikcyjny wydawał mi się tak samo żywy jak każdy inny i niesamowicie piękny (może dlatego, że uwielbiam brzmienie fińskiego). Nie wyszło to jednak poza sferę czystej fascynacji.

IwonaR
09-15-2013, 21:07
Esperanto też kiedyś było uważane za czystą głupotę, a jednak liczba użytkowników na dzień dzisiejszy sięga (wg niektórych źródeł) nawet dwóch milionów. Nawet jeśli język fikcyjny nigdy się nie przyda w komunikacji, to czas spędzony na jego nauce nie będzie czasem zmarnowanym, bo będzie można chociażby "rozruszać" szare komórki. :)

ekojulianna1452
09-16-2013, 12:30
No polecam tez jezyk gierek komputerowych!

cochebomba
09-16-2013, 13:25
Kilka lat temu po obejrzeniu filmu "Avatar" zafascynował mnie język Na'vi. Wyszukałam sporo materiałów w internecie na temat tego języka, są nawet dostępne gotowe lekcje przygotowane przez zaciekłych fanów. Jednak nie podjęłam się nigdy nauki, może ktoś z forumowiczów tak?

AnnaNatalia
09-16-2013, 15:21
Jako że jestem miłośniczką Star Treka byłoby ciekawie znać język klingoński. ;) Nauka języków fikcyjnych służy raczej rozwijaniu naszych pasji, ale myślę, że może wpływać też na rozwój umiejętności językowych. Dla językoznawców, nigdy za mało języków do poznania. Myślę, że każda nauka wzbogaca i rozwija umysł.

janela
10-08-2013, 02:48
może ktoś z forumowiczów tak?

Forowiczów, błagam!
http://www.polskieradio.pl/9/305/Artykul/272445,Forowicz

viccak
10-09-2013, 12:23
Ja również zafascynowałam się językami elfów, szczególnie interesuje mnie quenya (piękne skojarzenia z wysokimi elfami). I myślę,że ta chęć do nauki wynika bardziej z zafascynowania rasą niż samym językiem, nie wiem jak to jest u was. Niestety, brak czasu nie pozwala mi na naukę elfickiego, wybrałam francuski zamiast tego, bo jest bardziej praktyczny. No niestety, nie można mieć wszystkiego czego by się chciało. Nauka quenji wydaje się być niepotrzebna, ale jeżeli kogoś to interesuje to warto rozwijać to zainteresowanie, nawet jeżeli miałoby to Ci w przyszłości nie przynieść korzyści. Nie samą pracą żyje człowiek.

Prawda, języki fikcyjne są niepotrzebne i jeśli już ktoś się uczy, to tylko dla zabawy (ale to raczej strata czasu). Kojarzą mi się tylko klingoński ze Star Treka i język elfów z Lord of the Rings. Bardziej podziwiam osoby, które te języki tworzą! Na czym się opierają, skąd biorą inspirację? I czy tworzą całą gramatykę języka fikcyjnego?

Otóż:
Jeżeli chodzi o Tolkiena to znał 20 języków bodajże, więc miał z czego czerpać, tak samo znajomość legend pomaga w tworzeniu nowych historii. Podejrzewam, że można stworzyć całą gramatykę, ale akurat quenya chyba nie jest idealnie dopracowana. Na pewno język jest dalej rekonstruowany przez fanów, którzy nazywają go neoquenejskim. Sama quenya bazuje na łacińskim i fińskim, a sindarin na walijskim jak ktoś już wspomniał. Co do innych sztucznych języków, np. klingońskiego to się nie wypowiem, bo się nie znam.
A odnośnie informacji na temat innych języków Tolkiena spokojnie można szukać w internecie. ^^

Knight Martius
10-13-2013, 17:23
Przyznam się, że nigdy się w to nie zagłębiałem, chociaż np. czytałem "Władcę Pierścieni" (na razie tylko pierwszy tom, ale zawsze ;)) i oglądałem "Avatara". Jest to całkiem ciekawy temat, chociaż wydaje mi się, że jeśli ktoś na poważnie się tym interesuje, to znaczy, że jest albo językoznawcą pasjonatem, albo pisarzem fantastycznym, albo nerdem. :D Oznacza to więc, że powinienem poszukać czegoś na ten temat.

Forowiczów, błagam!
http://www.polskieradio.pl/9/305/Art...72445,Forowicz
Pod kątem logicznym masz całkowitą rację, ale szczerze mówiąc, z tą nazwą spotykam się pierwszy raz w życiu. Serio. I odnoszę wrażenie, że nie ja jeden. Dlatego nie widzę nic złego w formie "forumowicz" jako ogólnie przyjętej, chociaż tamto to bez wątpienia ciekawostka.

AgaGdaS
10-17-2013, 04:02
Według mnie uczenie się takich języków jest czasochłonne i niepotrzebne. Ich wykorzystanie faktycznie może się ograniczyć tylko do pisania ściąg albo pisania tajnych listów z przyjaciółmi ;) Jeśli jednak traktujesz to jako swoje hobby to mogę tylko podziwiać Twój zapał. Jest to coś, czym możesz się wyróżnić z tłumu. Na pewno jest to dobra forma ćwiczenia pamięci. Na Twoim miejscu zastanowiłabym się jednak czy nie większą korzyść przyniosłaby Ci nauka istniejących języków, bo jak widać masz do tego dryg :)

Zgadzam się, że z praktycznego punktu widzenia uczenie się języków fikcyjnych nie ma sensu ale mogą stanowić ciekawą odskocznię od szarej codzienności (można nauczyć się jakichś zwrotów, dlaczego nie, dla własnej przyjemności). I chyba nie są tak skomplikowane jak inne "żywe" języki, prawda? Tzn. są ograniczone do jakiegoś dzieła, zazwyczaj książki i nie żyją, nie rozwijają się poza nim.
Vaclav Havel w sztuce "Powiadomienie" opowiada historię o tym, jak w pewnej firmie wymyślony został nowy język - ptydepe - mający za zadanie usprawnić komunikację i efektywność pracy. Koniec końców spowodował jednak tylko lawinę absurdu. Bardzo ciekawa lektura. :)

Wolv
10-17-2013, 10:06
W Białymstoku znajduje się muzeum Zamehnofa esperanto. O ile esperanto można nie lubić, o tyle pracownicy przyjęli mnie bardzo ciepło i odbyłem długą rozmowę w biblioteczce na wyższym piętrze. A samo muzeum zrobione jest bardzo dobrze, choć troszkę krótkie (no ale ile można opowiadać o jednym człowieku :)).

W centrum rynku, przy ratuszu, znajduje się też Esperanto Cafe, mocno nawiązująca do działalności Zamenhofa. Organizowane są tam zloty esperantystów, raz w miesiącu odbywa się też spotkanie Białostockiej Kawiarni Językowej, gdzie chętni mogą pokonwersować z dyżurnymi biegłymi w różnych językach (również esperanto). :)

Jeśli mówimy o fikcyjnych językach, nie można zapominać o językach Gwiezdnych Wojen. Najbardziej znany jest huttański (luźno oparty na językach keczua i ajmara), ale w serii występują też m.in. jawański (mieszanka afrykańskich dialektów ze wskazaniem na zulu), ewocki (silnie oparty na kałmuckim z domieszką dialektów afrykańskich i oceanicznych), gungański (który George Lucas oparł podobno na gaworzeniu swego synka), czy język handlowy bocce.

Mam w swoim zbiorze sympatyczny słowniczek zwrotów w językach Gwiezdnych Wojen, utworzony przez Bena Burtta - głównego dźwiękowca i współtwórcę większości dialektów w serii:
http://ossus.pl/images/0/05/S%C5%82owniczekNZwJGW.jpg