PDA

View Full Version : Całkowite przejęcie śląskości?


Marzena_
11-21-2011, 14:55
Czy wg Was osoba, która przeniosła się np. z Poznania, na Śląsk (z powodów zarobkowych), może przejąć oprócz kultury, obyczajów czy języka,
pewnego rodzaju mentalność śląską?
Czy może zatracić tą wielkopolskość, i przejąć całkowicie mentalność śląską?
Stać się Ślązakiem z krwi i kości?

Aga12
11-21-2011, 17:51
Czy może zatracić tą wielkopolskość, i przejąć całkowicie mentalność śląską?
Stać się Ślązakiem z krwi i kości?

A czym się rózni ta wielkopolskość od mentalności śląskiej.

Marzena_
11-21-2011, 20:22
Pytanie jest takie, czy taka osoba mogłaby się odciąć całkowicie od swojego środowiska poprzedniego,
i zaangażować się w tworzenie nowego środowiska tu na Śląsku, myśleć jak Ślązak i czuć się jakby mieszkała tu od zawsze?

harmata.hanna
11-28-2011, 23:36
nie do końca rozumiem problem; co więcej nie do końca pojmuję, jak to się ma do gramatyki języka polskiego ;)

Jaroslaw
08-18-2012, 22:37
Kiedy wejdziesz między wrony będziesz krakał tak jak one. - Prawdopodobnie przejmiesz trochę gwary, ale wątpie żeby nawet długi pobyt zmienił twoją mentalność.

kusiu
08-19-2012, 03:04
nie do końca rozumiem problem; co więcej nie do końca pojmuję, jak to się ma do gramatyki języka polskiego ;)

Też nie wiem jak się to ma do działu :p Ale jako Ślązak się wypowiem ;)

Otóż wydaje mi się, że nie byłoby to takie proste. Szczerze mówiąc zazwyczaj ludzie nie przejmują nawet "kultury, obyczajów czy języka". No chyba że w kolejnych pokoleniach.
Tak na prawdę trudno byłoby w ogóle wskazać na czym miałaby polegać ta prawdziwa Śląskość, gdyż Śląsk jest (przynajmniej w moim odczuciu) bardzo zróżnicowany, m.in. za sprawą dużej liczby "przyjezdnych". W gruncie rzeczy, choć język i tradycje są na Śląsku dość wytrwale pielęgnowane a bezwzględna liczba "prawdziwych Ślązaków" jest prawdopodobnie duża, to jednak zdziwiłbym się gdyby ich procentowy udział w liczbie ludzi zamieszkujących tereny Śląska przekroczył połowę.

W każdym razie, odpowiadając na pytanie: żeby osiągnąć to o czym mówisz, ktoś musiałby się baaardzo postarać, bo na pewno nie przejmie zbyt wiele "automatycznie". Bardzo chwalebnym byłoby wówczas "zaangażowanie się w tworzenie nowego środowiska tu na Śląsku". (Czasami nie-Ślązacy bardziej dbają kulturę Śląska niż "tubylcy"...) Aczkolwiek nie sądzę aby dało się zacząć "myśleć jak Ślązak" - cokolwiek miałoby to znaczyć :p

yola270
08-22-2012, 12:49
Moja mama pochodzi z Małopolski i zaraz po ślubie przeprowadziła się na Śląsk, a było to 30 lat temu. I mimo, że często wyjeżdża do swojej rodzinnej meijscowości, to stała się Ślązaczką całą gębą. Mówi po śląsku, gotuje po śląsku, kultywuje kulturę śląską. A co ciekawe, jak jedzie w swoje rodzinne strony to wtedy mówi ich językiem i przyjmuje ich zachowania

kasia90
11-14-2012, 16:44
Mam taki przypadek w rodzinie, więc mogę się wypowiedzieć. Moja rodzina pochodzi ze Śląska. Mój wujek ożenił się z kobietą z Wielkopolski (z okolic Poznania). Przez długi czas mieszkali na Śląsku. Ciocia nigdy nie stała się Ślązaczką z krwi i kości. Zawsze ciągnęło ją do swojego regionu i poniekąd gardziła (choć może to trochę za mocne słowo) wszystkim co śląskie, przez cały czas traktowała to jak coś obcego. Wujek był zawsze bardzo zakorzeniony w tradycjach śląskich, mówił gwarą itp. Od kilku lat mieszkają w okolicach Poznania i śmieszy mnie to, co stało się z wujkiem. Uległ wpływowi Wielkopolski i jestem pewna, że kiedy jest na co dzień w domu, używa ich regionalizmów, zapominając przy tym o gwarze śląskiej. Kiedy przyjezdża w odwiedziny na Śląsk stara się natomiast pokazać, że w dalszym ciągu jest związany ze śląską tradycją i wychodzi mu z tego prawdziwy miszmasz - w jednym zdaniu potrafi połączyć regionalizmy wielkopolskie i śląskie ;)

Ogólnie myślę jednak, ze trudno jednoznacznie rozstrzygnąć ten problem. Już mój przykład udowadnia, że wszystko zależy od człowieka i od jego podatności na wpływy :)

etincelle
12-28-2012, 12:54
Mam taki przypadek w rodzinie, więc mogę się wypowiedzieć. Moja rodzina pochodzi ze Śląska. Mój wujek ożenił się z kobietą z Wielkopolski (z okolic Poznania). Przez długi czas mieszkali na Śląsku. Ciocia nigdy nie stała się Ślązaczką z krwi i kości. Zawsze ciągnęło ją do swojego regionu i poniekąd gardziła (choć może to trochę za mocne słowo) wszystkim co śląskie, przez cały czas traktowała to jak coś obcego. Wujek był zawsze bardzo zakorzeniony w tradycjach śląskich, mówił gwarą itp. Od kilku lat mieszkają w okolicach Poznania i śmieszy mnie to, co stało się z wujkiem. Uległ wpływowi Wielkopolski i jestem pewna, że kiedy jest na co dzień w domu, używa ich regionalizmów, zapominając przy tym o gwarze śląskiej. Kiedy przyjezdża w odwiedziny na Śląsk stara się natomiast pokazać, że w dalszym ciągu jest związany ze śląską tradycją i wychodzi mu z tego prawdziwy miszmasz - w jednym zdaniu potrafi połączyć regionalizmy wielkopolskie i śląskie ;)

Ogólnie myślę jednak, ze trudno jednoznacznie rozstrzygnąć ten problem. Już mój przykład udowadnia, że wszystko zależy od człowieka i od jego podatności na wpływy :)

Zgadzam się, a ponadto myślę jeszcze, że bardzo dużo zależy też od tego jak bardzo emocjonalnie jest dana osoba związana ze swoją kulturą (bo to, że ktoś mówi gwarą i lubi regionalne potrawy nie znaczy, że jest jakoś mocniej związany z kulturą). Jedni wyjeżdżają z Polski do innego kraju i tęsknią za swoją ojczyzną ( jak moja ciocia, która wyjechała do USA, mimo, że ma tam całą swoją rodzinę, siostry, braci i mamę, bardzo tęskni za Polską i chciałaby tutaj wrócić), a inni wręcz przeciwnie (jak wujek, jej mąż, który ma całą rodzinę tutaj, mamę, tatę, braci... pojechał tam i za nic nie chce wracać do Polski, tam jest mu dobrze, a odwiedziny raz za jakiś czas i rozmowy na skype w zupełności zaspokajają jego tęsknotę za rodziną).
Bardzo dużo też zależy od tego w jakim stopniu dana osoba chce przejąć kulturę nowego regionu, czy jest otwarta na nowości, zmiany, w pewnym sensie nauczenie się nowych rzeczy.