View Full Version : techniki radzenia sobie ze stresem
agnieszkak
11-29-2009, 23:44
Tak jak w tytule, czy macie może jakieś techniki radzenia sobie ze stresem, którymi moglibyście się podzielić? :) Chodzi mi oczywiście przede wszystkim o tłumaczenie przed duuużą liczba osób konsekutywnie czy w kabinie symultanicznie.
Ale jeżeli znacie jakieś inne technik, które można zastosować w innych sytuacjach (np. gdy stoimy w mega długim korku, a za 10 min trzeba być w pracy), feel free to share your experience :)
Może ktoś skorzysta.
Pewnego razu, mialam sytuacje w której nadchodziła moja kolej, miałam właśnie cos przetłumaczyc i czułam że niechybnie, jak za każdym razem, zje mnie stres. I wtedy pomyslalam sobie, a niech tam, co sie bede przejmowac, ludzie to robia przede mna i jakos nikt szczegolnej uwagi nie zwraca na tlumaczaca osobe, po prostu zrobie co mam zrobic, skupie sie na tym kawalku tekstu i juz! I zaczelam to sobie wmawiac, ze to jakis absurd ten stres i nie ma po co i że w tym momencie przełączam stres na zen i ...udało sie!
Taka jakby "wizualizacja" (pomaga rowniez w innych przypadkach, np gdy kogos nie lubimy i chcemy mu w myslach powiedziec co nam na sercu lezy:D)
Przeglądając internet w związku ze sposobami na stres natknęłam się na metodę która faktycznie jest bardzo podobna do mojej, opisanej powyżej:D
A więc, innymi słowy, ważne jest wyeliminowanie przyczyny stresu, należy zadac sobie w myślach pytanie DLACZEGO tak bardzo się stresuję? Czy obawiam się że kiepsko wypadnę, że zabraknie mi słów, że nie będę znał jakiegoś terminu?
A następnie zwalczyc ten lęk, np. powiedziec sobie: jestem dobrym tłumaczem;), każdemu zdarzają się drobne wpadki, poradzę sobie jak umiem, temat nie jest trudny itp..
Ciekawa metoda:
Miej swoje rytuały - czy wchodzisz do pracy co trzeci stopień, aby uniknąć wpadki? Albo przed rozmową z szefem odpukujesz w niemalowane drewno? To magiczne myślenie, ale jeśli działa pozytywnie, to nie rezygnuj z tego. Uważaj tylko, żeby nie skończyło się jak w przypadku Melvina Udalla, bohatera filmu „Lepiej być nie może”, który cierpiał na nerwicę natręctw - zjadał obiad podany tylko przez wybraną kelnerkę, używał tylko plastikowych sztućców, wyrzucał mydło po jednorazowym użyciu, nie wchodził do sklepu, w którym podłoga była we wzory. Jego wyleczyła dopiero gwałtowna miłość do uroczej kelnerki.
Mi osobiście najwięcej problemu sprawiają napięte mięśnie, których nie można tak po prostu rozluźni gdy zjada nas stres. Ale rozwiązaniem mogą by wiczenia. Poniżej ciekawa propozycja
Trening autogenny Schultza - trening składa się z kilku elementów, które ćwiczymy po kolei: uczucie ciężaru, uczucie ciepła, regulacja pracy serca, regulacja swobodnego oddychania, uczucie chłodu na czole. Jak to zrobić? Wyobraź sobie, że leżysz na plaży, rozluźniasz wszystkie mięśnie, czujesz, jak słońce rozgrzewa twoje ciało, twoje serce bije miarowo, spokojnie i głęboko oddychasz, z każdym oddechem wydychasz, co złe, wdychasz świeże powietrze, bryza znad morza chłodzi ci czoło, uspokajasz się... Ćwicząc tak przez kilka minut dziennie, można doskonale się rozluźnić.
Aha, liczenie do dziesięciu tez pomaga:)
I znalazlam jeszcze jedną radę -dobry humor.
Skoro zazwyczaj tak szybko pozwala nam sie rozluznic to dlaczego nie skorzystac z tego w sytuacji stresującej? Możemy np, patrząc na naszą widownię wyobrazi sobie o niej cos zabawnego;) Lub sprobowwac dojrzec zabawna strone tekstu ktory mamy przetlumaczyc -cokolwiek co dziala na nasze poczucie humoru!:p
Dobrą metodą, i to nie tylko w trakcie tłumaczeń, ale też egzaminów, jest wyobrażenie sobie wykładowcy bądź publiczności w śmiesznej sytuacji, np. biegających radośnie po łące i śpiewających piosenkę z "Gumisiów" :P Momentalnie zapomina się o stresie, trzeba tylko uważać by nie przesadzić z wyobraźnią i nie wybuchnąć śmiechem :)
Jeszcze przed wystąpieniem można sobie wyobrazić sytuację, w której będziemy tłumaczyć i przemyśleć jak wszystko będzie wyglądało, żeby nie zostać zaskoczonym. Można też wyobrazić sobie jak świetnie będzie nam szło tłumaczenie, co doda nam zapewne pewności siebie.
Bardziej przyziemną metodą jest przeczytanie kilku tekstów, związanych z tematyką jaką mamy tłumaczyć, tak aby rozeznawać się w niej jak najlepiej i mieć pewność, że nic nas nie zaskoczy. Możemy wcześniej tłumaczyć podcasty związane z naszym tematem, bądź wykonywać tłumaczenie a vista.
darkliquoredeyes
12-08-2009, 21:29
Wizualizacje i tłumaczenie podcastów z danej tematyki to świetne pomysły! :) Chociaż ja bym chyba z wyobrażeniami o tej łące i gumisiach nie wytrzymała ;p
A vista też dobre, zwłaszcza jak chce się być tłumaczem przysięgłym, bo jest to część egzaminu, a przy okazji przygotowuje nas na element zaskoczenia, który zawsze może się pojawić podczas ustnych, czy to konseków czy symultanki. A właśnie. Który rodzaj tłumaczeń ustnych jest waszym zdaniem bardziej stresujący: konsekutywne czy symultaniczne?
Kolejnym dobrym sposobem na odporność przed stresem podczas tłumaczenia jest wprawienie się w dobry nastrój przed samym wystąpieniem:) Bardzo pomocny jest wtedy kontakt z jakąś pozytywnie nastawioną osobą. Jak wszyscy wiemy dobry humor jest zaraźliwy:P a kiedy taki już się posiada, nawet najbardziej stresujące sytuacje znosi się o wiele spokojniej:)
Bardzo dobrze napięcie psychiczne jest rozładować na przykład poprzez wysiłek fizyczny. Osobiście polecam basen lub fitness i to najlepiej rano:) Może to bezpośrednio nie pomoże nam podczas samego wystąpienia ale na pewno poprawi ogólne samopoczucie, które jak wiadomo ma ogromne znaczenie i waży na wszystkim co w ciągu dnia robimy.
Dobrą metodą, i to nie tylko w trakcie tłumaczeń, ale też egzaminów, jest wyobrażenie sobie wykładowcy bądź publiczności w śmiesznej sytuacji, np. biegających radośnie po łące i śpiewających piosenkę z "Gumisiów" :P Momentalnie zapomina się o stresie, trzeba tylko uważać by nie przesadzić z wyobraźnią i nie wybuchnąć śmiechem :)
Rzeczywiście to może pomóc, jednak trzeba uważać żeby efekt nie był odwrotny, tzn. żebyśmy nie wybuchnęli śmiechem w trakcie wystąpienia:)
Osobiście uważam, że częstsza ekspozycja na takie sytuacje stresowe, czyli oswojenie się z tym nieprzyjemnym uczuciem daje najlepsze efekty. Myślę, że nie pomoga nam żadne poradniki, metody relaksacyjne, itp dopóki sami faktycznie nie zmierzymy sie z tym problemem, nie stawimy czoła stresowi.
Nie wiem jak inni, ale mi na przykład bardzo pomaga obecność jakiejś przyjaznej duszy wśród widowni, która jest rzeczywiście zainteresowana tym co mówię. Najgorsza sytuacja to sytuacja, w której zżera nas stres, a nasi rozmówcy nie ułatwiają nam tej sytuacji np. rozmawiają, nie uważają, itp. Jeżeli czuje się, że publiczność traktuje poważnie rozmówcę, łatwiej jest się nam zaaklimatyzować, a co za tym idzie łatwiej pokonujemy stres.
Osobiście uważam, że częstsza ekspozycja na takie sytuacje stresowe, czyli oswojenie się z tym nieprzyjemnym uczuciem daje najlepsze efekty. Myślę, że nie pomoga nam żadne poradniki, metody relaksacyjne, itp dopóki sami faktycznie nie zmierzymy sie z tym problemem, nie stawimy czoła stresowi.
Zgadzam się w zupełności. Wszystko (jak to w życiu) przychodzi z doświadczeniem. Mi osobiście "na chwilę przed" pomaga słuchanie ulubionej piosenki, ale takiej, która daje "powera". Jak to jeszcze połączę z wcześniejszym wysiłkiem fizycznym (czytaj: poruszam się tylko rowerem) to zazwyczaj jest dobrze.
Ważnym czynnikiem "stresobójczym" jest uświadomienie sobie, że tak naprawdę publiczność jest do nas naprawdę neutralnie (bądź wręcz pozytywnie) nastawiona, a nie czyha na każdy najmniejszy błąd jak nam się czasem wydaje. Warto też wyszukać sobie wśród publiczności kilka przyjaznych twarzy i przenosić wzrok z jednej na drugą w czasie naszego wystąpienia.
joanna8606
12-16-2009, 21:44
Osobiście uważam, że częstsza ekspozycja na takie sytuacje stresowe, czyli oswojenie się z tym nieprzyjemnym uczuciem daje najlepsze efekty. Myślę, że nie pomoga nam żadne poradniki, metody relaksacyjne, itp dopóki sami faktycznie nie zmierzymy sie z tym problemem, nie stawimy czoła stresowi.
Zgadzam się w zupełności z tym stwierdzeniem:) Stres bierze się ze strachu przed nieznanym, dlatego też im częściej bedziemy 'narazac' sie na sytuacje stresowe, tym szybciej opanujemy nasz stres.
joanna8606
12-16-2009, 21:50
Ja w sytuacjach stresowych zawsze mysle, o tym co bedzie jak bedzie juz 'po' wszystkim:) To zawsze pomaga- mobilizuje do działania, bo zawsze chce miec to jak najszybciej za soba i nie myslec o tym, co mnie stresuje:)
joanna8606
12-16-2009, 22:00
Kolejnym dobrym sposobem radzenia sobie ze stresem jest pozytywne myślenie i niedopuszczanie żadnych czarnych myśli. Niektórzy uważają, że skuteczną metodą jest nucenie sobie w myślach ulubionej piosenki:)
joanna8606
12-16-2009, 22:15
Który rodzaj tłumaczeń ustnych jest waszym zdaniem bardziej stresujący: konsekutywne czy symultaniczne?
Uważam,że bardziej stresującym tłumaczeniem jest tłumaczenie symultaniczne. Wymaga ono podzielności uwagi, duzej koncentracji, refleksu, poza tym stres mogą powodowa czynniki niezależne od wiedzy tłumacza np. nagła zmiana tematów wystąpień, wada wymowy u mówcy czy też wadliwy sprzęt-jesli tłumacz znajduje sie w kabinie.
joanna8606
12-16-2009, 22:23
Jeśli chodzi o tłumaczenie konsekutywne to tłumacz ma więcej czasu na zastanowienie się, dobór słów, itd. Wydaje mi się,że istnieje również mniejsze prawdopodobieństwo, że tłumacz nie zrozumie tekstu lub popełni jakieś rażące błędy-w końcu tłumaczy większy fragment tekstu.
Z drugiej strony przy tłumaczeniu symultanicznym siedzimy sobie bezpiecznie schowani w kabinie, nikt nas nie widzi, a przy konsekutywnym stoimy pięć metrów za panem Prezydentem i wszyscy nas obserwują.
Moim zdaniem główną generalną zasadą w walce ze stresem jest uświadomienie sobie, że mamy prawo popełnić błąd. Stajemy się wtedy odporni na niesłuszną krytykę czy niepowodzenia. Nikt w końcu nie jest nieomylny, nie wymagajmy też zatem tego od siebie.
darkliquoredeyes
12-16-2009, 23:04
Cenna uwaga. Jednak trzeba też uważać, aby nie popaść w przesadę i nie pozwalać sobie na to, żeby błędy niczego nas nie uczyły. Zawsze popełniając błąd, stajemy się o krok bliżsi sukcesu, o ten jeden błąd lepsi, bo prawdopodobnie następnym razem go nie popełnimy. Poza tym trzeba też budować w sobie pewność siebie - jeśli wspomniana krytyka jest niesłuszna, to nie powinna się ona na nas odbijać jakimkolwiek echem. Wręcz przeciwnie - trzeba jasno zdawać sobie sprawę z jej niesłuszności, trzeźwo ocenić sytuację i wiedzieć, że w tym konkretnym przypadku mamy rację.
Cenna uwaga. Jednak trzeba też uważać, aby nie popaść w przesadę i nie pozwalać sobie na to, żeby błędy niczego nas nie uczyły. Zawsze popełniając błąd, stajemy się o krok bliżsi sukcesu, o ten jeden błąd lepsi, bo prawdopodobnie następnym razem go nie popełnimy. Poza tym trzeba też budować w sobie pewność siebie - jeśli wspomniana krytyka jest niesłuszna, to nie powinna się ona na nas odbijać jakimkolwiek echem. Wręcz przeciwnie - trzeba jasno zdawać sobie sprawę z jej niesłuszności, trzeźwo ocenić sytuację i wiedzieć, że w tym konkretnym przypadku mamy rację.
Kurz und bündig:
INDEED:)
ewelinchen
12-17-2009, 10:05
Ponoć stres całkowicie opada, kiedy wyobrazisz sobie Twoją widownię , publiczność, szefa, przedmówców nago , stojących przed Tobą nago. To jest powiązane jakoś psycholgicznie, pamiętam jeszcze miałam coś takiego na zajęciach. Jak miałam raz egzamin, i wyobraziłam sobie mojego profesora nago to tak mnie to rozśmieszyło że naprawde przestałam się stresować ,może i dziwne ale pomogło ;)
JoannaPietrak
12-19-2009, 10:30
Istnieje wtedy jednak niebezpieczeństwo niekontrolowanego ataku śmiechu w trakcie tłumaczenia / egzaminu:D. Na pewno każdy reaguje inaczej, nie wiem jednak czy zdołałabym się w takiej sytuacji opanować i skupić na czekającym mnie zadaniu. Jeśli chodzi o zmniejszanie stresu to wolę już wyobrażać sobie jakieś przyjemne bezstresowe sytuacje na chwilę przed samym tłumaczeniem na przykład wakacje, plażę itp. Próbowałam też czasem robić wizualizację sukcesu, czyli wyobrażać sobie na przykład jak dobrze zdałam egzamin, odpowiadałam bez zająknięcia na wszystkie pytania. Na prawdę pomaga.:)
JoannaPietrak
12-19-2009, 10:39
A właśnie. Który rodzaj tłumaczeń ustnych jest waszym zdaniem bardziej stresujący: konsekutywne czy symultaniczne?
To na pewno jest sprawa indywidualna. Dla mnie osobiście bardziej stresujące wydają się tłumaczenia symultaniczne, ale to może dlatego, że nigdy nie miałam okazji spróbować i mam na ten temat jakieś makabryczne wyobrażenia:). Ale wiadomo, że pierwszy raz zawsze jest najgorszy. Być może gdy zdobędę jakieś doświadczenie to zweryfikuję swoje poglądy.
Słyszałam jednak, że dla niektórych tłumaczy tłumaczenie w kabinie jest o wiele mniej stresuące niż konsekutywne. Przy konsekutywnym trzeba wystąpić przed publicznością, która nie wiadomo jak zareaguje na nasze "wystąpienie". W kabinie nikogo w sumie nie obchodzi czy masz wyprasowany garnitur, uczesane włosy, czy obgryzasz podczas tlumaczenia paznokcie:) O ile efekt, który odbiorcy słyszą w słuchawkach jest bez zarzutu, możemy okazywać nasz stres przez jakieś niekontrolowane body movements i jest to do zaakceptowania.
Czyli, jak widać dużo zależy od charakteru człowieka i jego osobistych preferencji.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.