PDA

View Full Version : Który z języków orientalnych?


Fridiucza
11-13-2011, 13:49
Marzy mi się nauka języka orientalnego i zastanawiałam się nad japońskim lub arabskim. Chociaż może warto inwestować w chiński, skoro Chiny tak rosną w siłę? Co myślicie?

climhazzard
11-13-2011, 23:05
Tutaj: (reklamuję swój wątek:D) Pisaliśmy, że nauka na przykład chińskiego, z pobudek czysto ekonomicznych, ma olbrzymie szanse na niepowodzenie. Do którego z tych języków czujesz największe ciągotki ? :) Kwestia tego, żeby taka nauka była czymś przyjemnym, a nie złem koniecznym.

Asia
11-14-2011, 00:07
Choć sama uczę się japońskiego i nie żałuję swojego wyboru, myślę, że w perspektywie kilku lat chiński będzie jednym z najbardziej pożądanych języków na rynku. Innymi słowy, umieć chiński=dobrze zarabiać. Oczywiście trzeba ten język opanować do perfekcji, żeby móc zaistnieć, ale jeśli masz dużo mobilizacji to wszystko się uda. Arabski to też dobry pomysł, ale myślę, że póki co świat otwiera się na Chiny.

Dunya
11-14-2011, 11:59
Nie można nauczyć się języka w oderwaniu od kultury, dlatego zachęcam do nauki języka związanego z najbardziej interesującą wg Ciebie kulturą.

Ja wybrałam arabski i nie żałuję, choć o pracę trudno.

Fridiucza
11-20-2011, 12:21
No właśnie, jeśli chodzi o to, który język najbardziej mnie pociąga, to arabski. Historia Bliskiego Wschodu też jest fascynująca. Drugim wyborem byłby japoński, a chiński z powodów pragmatycznych. Myślę, że macie rację - jeśli kultura danego kraju fascynuje, łatwiej się nauczyć języka. Stąd moja pasja do hiszpańskiego i portugalskiego :).

Joanna Niedzialek
08-20-2012, 21:38
Jak wszyscy tutaj skłaniam się do chińskiego - wciąż mało osób zna ten język, a coraz więcej firm współpracuje z firmami chińskimi bądź posiada fabryki w Chinach. Łatwo też o stypendia do tego kraju (aczkolwiek żeby tam funkcjonować ponoć trzeba mocnych nerwów).
Kilka lat temu bardzo potrzeba było też tłumaczy koreańskiego. Rynek bardzo szybko się zmienia i nasyca, więc nie daję głowy czy wciąż jest to aktualne.

Imperfspirit
08-21-2012, 13:47
Studiowałam przez rok arabski, a potem zmieniłam go na japonistykę, bo za nic nie mogłam się przekonać ani do kultury Bliskiego Wchodu, ani do ich języka, który dla mnie był naprawdę trudny.
Zawsze mnie też zastanawiała jednak rzecz - jak to na filologiach, tak i na arabistyce przeważały dziewczyny. I jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby one wszystkie za parę lat mogły normalnie funkcjonować jako tłumaczki w krajach arabskich, znając miejscowe podejście do kobiet, a zwłaszcza tych z Zachodu.

catchmebaby
08-24-2012, 07:38
Ja studiuję japonistykę i z jednej strony nie żałuję, ale z drugiej myślę, że gdybym miała drugą szansę na wybór, poważnie zastanowiłabym się nad chińskim. Po pierwsze, z powodów czysto ekonomicznych, a po drugie, wymowa w chińskim i mnogość dialektów sprawia, że osób, które posługują się nim naprawdę dobrze jest strasznie mało. Ciekawe wyzwanie, ale i najbardziej prawdopodobna szansa na dobrą przyszłość.

mustaszrik
08-24-2012, 19:55
jak to na filologiach, tak i na arabistyce przeważały dziewczyny. I jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby one wszystkie za parę lat mogły normalnie funkcjonować jako tłumaczki w krajach arabskich, znając miejscowe podejście do kobiet, a zwłaszcza tych z Zachodu.

Z tym to rzeczywiście różnie może być. Raczej jako tłumacze wyjeżdżają mężczyźni. Za to znane mi arabistki to albo naukowcy akademiccy albo pracownice MSZ.

Jakiego języka orientalnego byś nie wybrała, i tak będziesz w tej pewnej ograniczonej grupie osób z wiedzą raczej unikatową. Ja tak myślę o swoim arabskim, chociaż wiem, że specjaliści już są i raczej wielu kolejnych nie będzie trzeba. Mimo to nie żałuję, bo na arabistykę zdecydowany byłem od początku, wcześniej studiując kulturoznawstwo bliskowschodnie.

agako88
08-24-2012, 22:44
Zgadzam się z opinią, że nie można się nauczyć języka w oderwaniu od kultury. Język i kultura są ze sobą nierozłączne, także lepiej uczyć się tego języka, którego kultura choć trochę nas interesuje.
Kierowanie się rynkiem może być wbrew pozorom dość zdradliwe...

miyu
08-27-2012, 00:04
Osobiście jestem po 5-letniej nauce arabskiego, nie żałuję i chcę kontynuować. Pamiętać jednak trzeba, że zazwyczaj uczymy się języka literackiego, który na niewiele się zda w codziennej komunikacji tam na miejscu ;).
Uważam, że trzeba się uczyć tego, co bliskie sercu. Sama nie przeżyłabym nauki języka tylko ze względu na ewentualne przyszłe korzyści. Poza tym w życiu różnie bywa, jeszcze nie wiadomo kto ostatecznie zaleje świat ;).

agako88
08-27-2012, 00:09
jeszcze nie wiadomo kto ostatecznie zaleje świat ;)

Albo gdzie każdy z nas wyląduje. ;)

lisulinek
04-06-2013, 11:07
Chiński ma mniej gramatyki niż japoński i arabski, polecam chiński!

zmroze
04-06-2013, 11:17
Jeśli chodzi o język japoński to sytuacja na rynku pracy w obecnej chwili jest na tyle ciężka, że musiałabyś się nim biegle posługiwać, żeby Ci się przydał. Ale jeśli potraktujesz to jako hobby to zachęcam!

PelinS
04-06-2013, 16:01
Język turecki, jako jeden z języków orientalnych jest od trzech lat 'moim oczkiem w głowie'. ;) Jestem zadowolona z tego kierunku i mimo że zaczęłam studiować iranistykę, bardziej przyszłościowym językiem nadal pozostaje turecki. Coraz więcej firm i dużych korporacji potrzebuje i zatrudnia specjalistów właśnie z tym językiem. Turcja prężnie się rozwija, a nasza współpraca z tym krajem wzrasta z roku na rok. Potrzeba tłumaczy biznesowych, tłumaczeń przysięgłych i pracowników biurowych, nie mówiąc już o sektorze turystycznym. Jako miłośnik tego języka - szczerze polecam ! :)

ina708
04-08-2013, 17:57
Studiowałam przez rok arabski, a potem zmieniłam go na japonistykę, bo na nic nie mogłam się przekonać ani do kultury Bliskiego Wchodu, ani do ich języka, który dla mnie był naprawdę trudny.
Zawsze mnie też zastanawiała jednak rzecz - jak to na filologiach, tak i na arabistyce przeważały dziewczyny. I jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby one wszystkie za parę lat mogły normalnie funkcjonować jako tłumaczki w krajach arabskich, znając miejscowe podejście do kobiet, a zwłaszcza tych z Zachodu.

A mogę zapytać jaka jest różnica pomiędzy stosunkiem do kobiet arabskich i "tych z Zachodu"?

iwonaw
04-10-2013, 18:33
Niestety, ale gaijin w Japonii nie ma większej racji bytu, łatwiej zahaczyć się gdzieś w Europie jako tłumacz. Co innego chiński, arabskiego nie polecam jeżeli jest się kobietą, ja bym się bała przynajmniej>>.

Polecam chiński i, choć wiem że to nie ta część forum, rosyjski:).

Niltinco
04-10-2013, 18:38
Niestety, ale gaijin w Japonii nie ma większej racji bytu, łatwiej zahaczyć się gdzieś w Europie jako tłumacz.
Może łatwiej, ale to nie znaczy, że w Japonii nie ma racji bytu. Przecież tłumacze - obcokrajowcy w Japonii byli, są i będą. Jak ktoś się uprze i będzie robił wiele (a nie tylko gadał) by zostać tłumaczem w Japonii to ma całkiem niezłe szanse na sukces.

Aithne
04-12-2013, 17:35
Poradzę Ci to, co kilka osób napisało już przede mną: wybierz po prostu ten, do którego najbardziej Cię ciągnie :). Nie wyobrażam sobie nauki któregokolwiek z tych języków z powodów czysto ekonomicznych... Wszystkie są trudne, wymagają dużego nakładu pracy i bez zainteresowania ichnią kulturą bardzo szybko skończy Ci się motywacja do nauki. Przynajmniej mi na pewno by się skończyła, gdybym miała wkuwać kanji tylko po to, żeby potem "mieć dobrą pracę"... Zresztą, to się baaardzo szybko zmienia - kiedy przed studiami pojechałam na drzwi otwarte, dowiedziałam się, że pracy nie trzeba nawet szukać, to ona szuka absolwentów. A teraz? Każdy myśli tylko o tym, żeby po studiach znaleźć cokolwiek...
Kończę właśnie japonistykę i choć po sinologii na pewno miałabym lepsze perspektywy zawodowe, nie wyobrażam sobie, że mogłabym ją studiować. Strasznie mi się nie podoba ten język ;). Dochodzi też kwestia pewnych predyspozycji: do arabskiego trzeba mieć pewnie pewne zdolności w wymawianiu "dziwnych" głosek, do chińskiego dobre ucho, które wychwyci tony... Moje jest na nie głuche ;).

garadon
04-13-2013, 01:25
Mnie zawsze ciągnęło do japońskiego ze względu na zainteresowanie tą kulturą. Niestety, jest jednym z trudniejszych języków do nauki, choćby przez 3 różne systemy pisania, więc to pozostało tylko fascynacją :P.

lisulinek
04-13-2013, 14:50
Zainteresowanie kulturą nie jest konieczne. Przynajmniej dla mnie, sama fascynacja językiem wystarczy. Zresztą, ludzie interesują się czasami kulturą i nic z tego, bo nie mają motywacji do nauki języka. Jednak zgadzam się, że nauka tylko ze względów ekonomicznych to trudno.

Niltinco
04-13-2013, 19:47
Głębokie siedzenie w kulturze nie jest konieczne, ale jakaś wiedza jednak jest wymagana, bo w końcu język to odbicie wyobrażenia o świecie danej społeczności. Osoba nie interesująca się w ogóle kulturą japońską zawsze w moim odczuciu będzie mówić po japońsku w sposób hmm sztuczny. Może być zrozumiała przez otoczenie, ale nieraz może popełnić gafę lub mówić czysto podręcznikowo.

KrystianGladyszewski
04-14-2013, 12:33
Przepraszam bardzo, ale co ma zainteresowanie kulturą do mówienia "sztucznie", czy podręcznikowo w danym języku. Ja uczę się języków i jakoś ich kulturą zafascynowany za bardzo nie jestem i w ogóle mi to nie przeszkadza w nauce. Nie zgadzam się z wypowiedziami, że jak się nie będziesz interesował kulturą to stracisz mobilizację do nauki języka. Oczywiście super jest interesować się kulturą i uczyć się języka, jednak nie jest to bardzo ważny punkt w nauce języka. Wystarczy zainteresować się językiem i go badać, zastanawiać się nad nim, dlaczego tak, a nie inaczej itp.
"Może być zrozumiała przez otoczenie, ale nieraz może popełnić gafę lub mówić czysto podręcznikowo" - to mnie zamurowało.... Powiedz po pierwsze co do tego ma kultura, a po drugie, jak ma mówić osoba, która uczy się japońskiego, czy innego języka i nie ma styczności z native`ami? Logiczne, że na początku mówi się podręcznikowo.

Pozdrawiam

P.S. Proszę o sprostowanie, jeśli nie mam racji.

Niltinco
04-14-2013, 13:16
Język jest odbiciem kultury, czy to komuś się podoba, czy nie. Nie mówię tu o głębokim zainteresowaniu i to w każdym aspekcie kultury. Chodzi o to, że jakieś pojęcie trzeba mieć by najzwyczajniej w świecie nie gadać głupot. Przykład to japońskie określenie "KY" które określa właśnie takie osoby nierozeznane w sytuacji mimo znajomości języka. Można znać słowa, gramatykę, a i tak bez rozeznania w kulturze nie zrozumieć odpowiednio przekazu. W japońskim urzędzie po swojej prośbie można usłyszeć "spróbujemy coś z tym zrobić", słowa jasne, grama też, a znaczenie "proszę nam dupy nie zawracać, nie kiwnę palcem". Tu do zrozumienia wchodzi jakaś wiedza o kulturze, a nie sam język.
Co do mówienia podręcznikowo przez osobę, która nie ma styczności z nativem. To przecież po to się szuka kontaktu, choćby przez skype, by właśnie ten kontakt i osłuchanie nabyć i nie jest to żadne usprawiedliwienie dla sztucznej mowy.

Anna J
04-14-2013, 17:56
Zgadzam się z Niltinco. Moim zdaniem niezbędna jest przynajmniej minimalna znajomość kultury przy nauce języka, jeśli chce się nim naprawdę dobrze posługiwać. Przynajmniej jeśli mowa o językach orientalnych.

A co do samego tematu - nie będę oryginalna, moim zdaniem najlepiej uczyć się chińskiego, zdecydowanie najbardziej przyszłościowy. Myślę, że arabski to też bardzo dobry pomysł.

Jednak, tak jak zawsze powtarzam - najważniejsze by uczyć się języka, który się kocha, w taki sposób można osiągnąć najwięcej.

lisulinek
04-15-2013, 21:45
Zgadzam się z Niltinco. Moim zdaniem niezbędna jest przynajmniej minimalna znajomość kultury przy nauce języka, jeśli chce się nim naprawdę dobrze posługiwać. Przynajmniej jeśli mowa o językach orientalnych.

Zgadzam, ale słowo kultura należało by zamienić na mentalność, bo to ona jest najbardziej widoczna w języku. Myślę, że szczegółowa wiedza o garnkach (dla niewtajemniczonych chińskie brązy) jest zbędna.

boron
10-11-2015, 13:53
Ze względu na znacznie mniejsze koszty uzyskania produktów i usług, chiński rynek będzie się stawał coraz bardziej atrakcyjny dla małych i średnich europejskich przedsiębiorców. Ponadto, możliwość dostępu do tamtejszego rynku kusi, zwłaszcza w obecnej dobie kryzysu... Myślę, że z tego powodu nauka chińskiego jest dobra forma inwestycji w przyszłość, zwłaszcza w świecie tłumaczeń biznesowych.

keythealmighty
10-17-2015, 23:34
Japońska gramatyka nie jest jakoś przesadnie trudna, zawsze największe trudności sprawiały mi kanji, bo sylabariusze można bardzo szybko opanować. A poza tym, Japończyk zrozumie, jeśli nie pamięta się danego znaku i zapisze hiraganą.
Chociaż faktycznie, najlepiej wybrać taki język, który Cię najbardziej "kręci" :).

aniolek91
04-25-2016, 16:35
Języka japońskiego warto się uczyć, ale czy wykorzystasz go w życiu zawodowym? Ciężko powiedzieć. Stosunkowo niewiele firm obecnie poszukuje pracowników z jego znajomością. Może w branży informatycznej jest on większym atutem.

irminao
10-10-2016, 09:06
Ja uważam, że nauka japońskiego jest wyjątkowo przyjemna - może to dlatego, że tak mi się podoba jego brzmienie, ale zawsze uczenie się japońskiego było dla mnie przyjemnością, słowa i reguły gramatyczne wchodziły mi do głowy błyskawicznie i później nie miałam trudności, żeby zacząć ich używać w rozmowie. Z chińskim, mimo że gramatyka jest prostsza, zawsze było mi dużo trudniej, pewnie w dużej mierze przez to, że słowa nie są tak łatwo brzmiące, jak w japońskim. Jednak uczę się chińskiego, bo myślę, że zdecydowanie bardziej się opłaca.

alicjaaa1
10-10-2016, 11:40
To ja zadam kolejne podobne pytanie, żeby nie zakładać nowego wątku. Który z tych 3 języków orientalnych uważacie za "najbardziej przyjazny w nauce" dla Europejczyka:
*perski
*hindi
*koreański?

Lifaza
11-15-2016, 20:09
Z wyborem języka sugeruję wziąć pod uwagę kilka rzeczy:

1. Czy ten język/kultura Cię interesuje? Z moich doświadczeń - języki orientalne to nie bułka z masłem. Gdyby nie moja miłość do kultury arabskiej, motywacji by mi chyba nie starczyło.
2. Ilość użytkowników języka. Widzę tu dwie strategie. Można się uczyć języka popularnego np. chińskiego. Istotnie, pracy z chińskim będzie więcej niż z np. ujgurskim. Ale, tu dochodzi jeszcze jedna rzecz, czyli:
3. Ilość tłumaczy/użytkowników języka w np. Polsce. Tłumaczy chińskiego jest więcej niż ujgurskiego. Dlatego kiedy już znajdziesz ofertę pracy z ujgurskim, prawdopodobnie nie będziesz mieć konkurencji :).

Języki orientalne w Polsce są niszą i to jest największa zaleta ich nauki. Teraz należy sobie zadać pytanie, czy chcesz być jeszcze bardziej wyspecjalizowanym tłumaczem/pracownikiem czy wybrać bardziej popularną opcję. W uproszczeniu: strategia ilości i strategia jakości. Obie są dobre i mają swoje ryzyko. Chyba strategia niszy jest bardziej ryzykowna, ale i wygrać można więcej. Natomiast to jest chyba opcja dla bardzo odważnych. :)

Lifaza
11-25-2016, 19:58
To ja zadam kolejne podobne pytanie, żeby nie zakładać nowego wątku. Który z tych 3 języków orientalnych uważacie za "najbardziej przyjazny w nauce" dla Europejczyka:
*perski
*hindi
*koreański?


Alicja, na hindi i koreańskim się nie znam, ale perski jest łatwy dla Europejczyka. Gramatyka jest dużo łatwiejsza niż polska, nie ma przypadków, nie ma rodzajów... Bardzo przyjemny język. Bardzo bazuje na arabskim - chyba ok. 50% to zapożyczenia (kiedyś to sprawdzałam, nie pamiętam dokładnie), więc arabski bardzo pomaga. Ale bez arabskiego też spokojnie sobie poradzisz. Na mojej uczelni studenci iranistyki po dwóch latach już śmigali. :)

Nickie
11-27-2016, 19:46
To ja zadam kolejne podobne pytanie, żeby nie zakładać nowego wątku. Który z tych 3 języków orientalnych uważacie za "najbardziej przyjazny w nauce" dla Europejczyka:
*perski
*hindi
*koreański?

Jeśli chodzi o koreański to przyjazne na pewno jest to, że ma banalnie łatwy alfabet - w tydzień nauczysz się czytać i pisać :). Gramatyka nie jest najprostsza, na pewno bardziej skomplikowana niż gramatyka japońskiego, ale ten język ma w sobie pewien urok (możliwe, że piszę tak, bo sama studiuję go już cztery lata :p ).

Laamazhab87
12-05-2016, 16:18
To ja zadam kolejne podobne pytanie, żeby nie zakładać nowego wątku. Który z tych 3 języków orientalnych uważacie za "najbardziej przyjazny w nauce" dla Europejczyka:
*perski
*hindi
*koreański?

Studiowałam filologię indyjską i uczyłam się hindi, sanskrytu i urdu. Zarówno perski, jak i hindi pochodzą z tej samej rodziny - indoeuropejskiej. Polecam oba, bo są ciekawe.

Porównując je z koreańskim, myślę że dla Europejczyka będzie jednak łatwiej z językami indoeuropejskimi.

Hindi w moim odczuciu jest dość przyjaznym językiem dla Polaka/Polki - chociażby z powodu wymowy, znajdziesz w nim dźwięki takie jak "dź", "ćh". Z drugiej strony, dla Europejczyka (np. Anglika) może być już trochę bardziej skomplikowany ;-). Gramatyka wydaje się być nieco bardziej złożona niż w przypadku języka perskiego, dlatego być może lepiej byłoby zacząć z tym drugim.

Pozostaje jedynie kwestia, jak chcesz wykorzystać znajomość owego języka. Z mojego doświadczenia pracy z hindi w Polsce za dużo nie ma, niestety. Indusi wolą jednak angielski ;-).

mbied
02-15-2017, 12:49
W Indiach jednak większość ogarnia angielski, więc nie ma za dużo roboty dla tłumacza.

Ostatnio zauważam wzrost zainteresowania Koreą i wydaje mi się w następnych latach koreański może się przydać. Sama myślę nad nauką koreańskiego, bo widzę że jest zainteresowanie i coraz więcej Koreańczyków/inwestycji w Europie.

tewlwolow
02-16-2017, 00:24
Farsi daje ci też dobrą podstawę do paszto, dari, tadżyckiego, w jakimś stopniu kurmanji i inne kurdyjskie dialekty, no a pismo to już w ogóle pół Azji.

duerer
02-20-2017, 15:23
Popieram inwestycję w koreański, póki specjalistów nie jest wielu. Powoli ten język staje się modny. Jeszcze parę lat temu słyszałem, że studentów koreanistyki pracodawcy zgarniają prosto z uniwersytetu.