PDA

View Full Version : The Hill by Rupert Brooke


Nestor
11-17-2009, 06:22
Tłumaczenie (13-zgłoskowiec, format 7+6 z paroksytoniczną średniówką i klauzulą):

Wzgórze

Łapiąc oddech, wbiegliśmy ponad wietrzne wzgórze,
Całowaliśmy źdźbła traw, słońcem roześmiani.
Stwierdziłaś: „Przemijamy w chwale, w epifanii.
Wiatr, słońce, ziemia – przetrwa i śpiew ptaków w górze,

A my, na starość, starość...” „A gdy umieramy,
Wszystko, co nasze, ginie; życie nadal płonie
W ustach innych kochanków” powiedziałem do niej
„Tu! – serce moje – raju są naszego bramy!”

„Jesteśmy kwiatem ziemi, nauczeni wiary,
Naszym żywiołem życie! Z wieńcem róż na głowie
Zstąpimy pewnym krokiem w ciemności pustkowie!”

Wybuchnęliśmy śmiechem radosnym bez miary,
Pyszniąc się tak słowami śmiałymi nielicho.
Ty nagle zapłakałaś i odeszłaś cicho.


Oryginał:

The Hill by Rupert Brooke (trochę nieklasyczny angielski sonet)

Breathless, we flung us on the windy hill,
Laughed in the sun, and kissed the lovely grass.
You said, “Through glory and ecstasy we pass;
Wind, sun, and earth remain, the birds sing still,
When we are old, are old.…” “And when we die
All’s over that is ours; and life burns on
Through other lovers, other lips,” said I,
—“Heart of my heart, our heaven is now, is won!”

“We are Earth’s best, that learnt her lesson here.
Life is our cry. We have kept the faith!” we said;
“We shall go down with unreluctant tread
Rose-crowned into the darkness!”… Proud we were,
And laughed, that had such brave true things to say.
—And then you suddenly cried, and turned away.


O autorze:
http://europeanhistory.about.com/od/rupertbrooke/a/biorupbooke.htm
http://en.wikipedia.org/wiki/Rupert_Brooke

baldrick
11-18-2009, 13:05
Parę kwestii odnośnie Twojego tłumaczenia Nestor. To, że ziemia , słońce, wiatr i spiew ptaków sobie trwają w najlepsze( a nie , że przetrwają), to własnie te wspaniałe, bieżące okoliczności tej rozkosznej chwały doczesnego przemijania , więc odnoszenie tego wyłacznie do przyszłości jest niecelowe. When we are old, are old...jest jednak bardziej buńczuczne w swej oczywistości, niż, "A my na starość, starość...Dosłownie to,: "a kiedy jesteśmy starzy, no to jesteśmy starzy ( no i co?)> Więc raczej nie rezygnacja, tylko dezynwoltura. Stanie przed "bramami" raju to za mało...ten raj juz został tam przeciez zdobyty i zasiedlony ( przez deklarowaną akceptację swojego losu)...W drugiej zwrotce, nie mozna w tłumaczeniu pominąć tego " that learnt Her ( Earth) lesson here...Bo to oznacza m.in właśnie zrozumienie swojego ziemskiego posłannictwa ( w tym rzekome pogodzenie się z przemijaniem). Bez tego nie do końca zzrozumiałe staje się to, dlaczego w tłumaczeniu narrartorzy jednym tchem zapewniają , że "ich zywiołem jest życie" , a zaraz potem mówią i to bez zalu o odejściu w ciemne" pustkowie"...



Wzgórze

Bez tchu, smagani wiatrem, dopadliśmy wzgórza
Śmiejąc się w pełnym słońcu i całując trawy
Ty rzekłaś: Przemijamy wśród rozkosznej chwały
Wiatr, ziemia słońce trwają, jak śpiew ptaków w górze
A starość? Cóż, że ona, cóż, że umieramy
To jest koniec dla nas, a życie płonąć będzie
W innych już kochankach, innymi też ustami
Miła ma – odrzekłem – my już jesteśmy w niebie

Bośmy wybrańcami, my los swój pojęliśmy
Z wiarą, życiu królując, wspólną mamy pewność:
W koronach z róż i krokiem niezachwianym, w ciemność
Śmiało odejdziemy....Tu w śmiech uderzyliśmy
Bo tak nas upajała dzielność tych prawd serca
…I naraz zapłakałaś i nagle odeszłaś.