PDA

View Full Version : Jak Polacy prezentują się ze znajomością języka angielskiego na tle innych narodów ?


Strony : [1] 2 3

Bentley
10-02-2011, 21:04
Jakie jest wasze zdanie ?

kwiatko22
10-02-2011, 21:36
Młodzi nie mają problemu, a starsze pokolenie niestety gorzej wypada w tej kwestii. A przyczyną tego jest nauka angielskiego w szkołach, podczas gdy nasi rodzice uczyli się języka rosyjskiego. :)

Ogólnie nie jest tak źle. Dajemy radę jako nacja i zdajemy sobie sprawę, że język angielski jest językiem międzynarodowym i potrzebnym w codziennym życiu coraz bardziej.

kasia*
10-02-2011, 21:47
Zależy w jakiej sytuacji. O ile Anglikowi odwiedzającemu Polskę trudno będzie znaleźć osobę mogącą wskazać mu drogę, o tyle Polacy wyjeżdżający obecnie za granicę (czy to wycieczkowo czy do pracy) starają się mieć tzw. "podstawy". Różnie z tymi podstawami bywa, ale wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu przy wyjeździe zagranicznym nikt nie martwił się o język. Obecnie coraz więcej osób, często takich, które doświadczyły "ośmieszenia" za granicą, zgłasza się do mnie na angielski.

Anna.K
10-02-2011, 22:38
Według mnie, jeszcze kilka lat temu nasz poziom angielskiego nie był zbyt wysoki. Teraz uważam, że jest on na poziomie średnim i jest coraz lepiej. Wiąże się to z wyjazdami za granicę zarówno do pracy jak i do szkół. Studenci coraz częściej korzystają z wymiany Erasmus, szkoleń zagranicznych i różnych kursów. Pomimo wszystko, na pewno potrzebujemy ciągłej pracy nad tym językiem. Poza tym, dla mnie najlepszą znajomością języka angielskiego mogą pochwalić się Niemcy.

Aga12
10-02-2011, 22:48
Młodzi nie mają problemu, a starsze pokolenie niestety gorzej wypada w tej kwestii. A przyczyną tego jest nauka angielskiego w szkołach, podczas gdy nasi rodzice uczyli się języka rosyjskiego. :)

Ogólnie nie jest tak źle. Dajemy radę jako nacja i zdajemy sobie sprawę, że język angielski jest językiem międzynarodowym i potrzebnym w codziennym życiu coraz bardziej.

Starsze pokolenie zdążyło już zapomnieć. Ale nie zgodziłabym się ,że wszyscy młodzi są tacy bezproblemowi, części dzieci może nauczyć się języka do pewnego poziomu, często jakieś podstawowe wyrazy i wcale nie ma ochoty się go uczyć i nie mówcie, że to wina nauczycieli, czasami nawet ten najlepszy nie pomoże.

Aga12
10-02-2011, 22:49
Zależy w jakiej sytuacji. O ile Anglikowi odwiedzającemu Polskę trudno będzie znaleźć osobę mogącą wskazać mu drogę, o tyle Polacy wyjeżdżający obecnie za granicę (czy to wycieczkowo czy do pracy) starają się mieć tzw. "podstawy". Różnie z tymi podstawami bywa, ale wydaje mi się, że jeszcze kilka lat temu przy wyjeździe zagranicznym nikt nie martwił się o język. Obecnie coraz więcej osób, często takich, które doświadczyły "ośmieszenia" za granicą, zgłasza się do mnie na angielski.

Jeśli tan Anglik odwiedzi Paryż i nie będzie znał nawet przepraszam po francusku to też będzie miał z tym kłopoty!:D

Jokapika
10-02-2011, 23:39
Poziom znajomości języka angielskiego wciąż się poprawia, ale wydaje mi się, że wciąż znajdujemy się na dalszej pozycji niż wiele krajów europy zachodniej. Moim zdaniem, nie tylko ludzie starsi nie znają angielskiego, ale również ludzie młodzi nie mogą pochwalić się wysokim poziomem znajomości tegoż języka. Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w której wielu młodych ludzi nie było w stanie udzielić najprostszej odpowiedzi napotkanemu obcokrajowcowi.

Paulina_G
10-02-2011, 23:42
Myślę, że na tle innych narodów wcale nie wypadamy najgorzej pod tym względem. Na pewno angielski czy jakikolwiek inny język obcy nie jest u nas tak rozpowszechniony jak np. w Szwecji, gdzie kładzie się na to duży nacisk od najmłodszych lat, jednak wydaje się, że uczymy się języków stosunkowo chętnie. Francuzi czy Hiszpanie np. zazwyczaj bardzo wzbraniają się przed używaniem angielskiego, nawet jeśli się go uczą, Polacy chyba nie mają z tym aż takich problemów.

klaudynq
10-03-2011, 00:33
Moim zdaniem polacy prezentują się dość dobrze jeżeli chodzi o język angielski na tle innych narodów. Widać to szczególnie na tle takich państw jak Niemcy, Hiszpania czy Francja. Młodzi ludzie z wymienionych państw bardzo rzadko posługują się innym językiem niż swoim natywnym. Nie czują potrzeby uczenia się języków obcych.

regia22
10-03-2011, 00:54
zależy w jakich okolicach, w dużych miastach nie ma z tym problemów... może uczniowie chodzący do szkoły w Krakowie prędzej zauważą, że ich znajomość angielskiego przyda się jakiemuś turyście- a jest ich dużo- więc motywują do nauki. Ale słyszałam od znajomej, która studiowała w Niemczech, że tam po liceum oni już mówią po angielsku, a w porównaniu do nich, my raczej skupiamy się na gramatyce i tekstach, w ten sposób mając problemy z użyciem tego, co umiemy w prostej rozmowie...

angli.magda89
10-03-2011, 00:58
W Polsce mamy bardzo dobre uczelnie, a co za tym idzie - wysoki poziom nauczania, również języków. Od młodych ludzi wymaga się bardzo wiele, ale dzięki temu możemy pochwalić się bardzo dobrą znajomością języków nie tylko w piśmie, ale i w mowie. Ludzie starsi zmuszeni sytuacją na rynku, co raz częściej uczęszczają na kursy językowe, by mieć większą szansę dostania pracy. Język w dzisiejszych czasach- to przepustka, bez jego znajomości, ciężko sobie poradzić.

pepsiak
10-03-2011, 10:29
Ja mam w tej kwesti mieszane uczucia, ponieważ z jednej strony pracuję w firmie, w której są sami młodzi ludzie, mówiacy bardzo płynnie po angielsku, ponieważ jest to fima międzynarodowa, więc jest to jeden z wymogów zatrudnienia. Natomiast we wcześniejszej firmie, było z tym bardzo kiepsko, żeby nie powiedzieć fatalnie. Wiele z tych osób deklarowało znajomość angielskiego, ale tylko "czytaną", a nie "mówioną" i myślę, że nadal sposób nauczania, a przy okazji polska mentalność, czyli strach przed mówieniem mają wpływ na taką sytuację.Co się natomiast tyczy osób wyjeżdżających do pracy, to może Ci, którzy jadą pracować w firmach na równorzędnych stanowiskach co Anglicy, znają bardzo dobrze angielski, z kolei przy pracach sezonowych spotkałam się z mizernym stanem znajomości języka.

kasia3112
10-03-2011, 11:34
Ja myślę, że na tle innych krajów jakoś szczególnie nie odbiegamy od średniej (może z wyjątkiem wspomnianej Skandynawii) ... co nie oznacza, że jest dobrze. z drugiej strony myślę, że nie powinniśmy iść w stronę wyrzutów sumienia z tego powodu... są kraje, w których ludzie absolutnie nie przejmują się tym, że może warto by znać angielski (nie wypominając niczego Francji) albo jakikolwiek inny język (w przypadku państw anglojęzycznych)... a my mamy swój piękny i niezaprzeczalnie trudny język, o którego naukę pokusi się niewiele obcokrajowców ;) (chyba powiało przedwyborczym patriotyzmem;))

agaja
10-03-2011, 12:50
Moim zdaniem jest coraz lepiej, ale wciąż poziom znajomości języka angielskiego nie jest zadowalający. Wynika to z poziomu nauczania języków w szkole, dzieci dostają sporą dawkę gramatyki i słownictwa, ale niestety nie potrafią tego używać w praktyce, nie potrafią bawić się językiem. Dzieci uczą się na pamięć słówek na test, a za miesiąc już niewiele pamiętają.

legowisko
10-03-2011, 13:14
Zależy w jakiej sytuacji. O ile Anglikowi odwiedzającemu Polskę trudno będzie znaleźć osobę mogącą wskazać mu drogę, o tyle Polacy wyjeżdżający obecnie za granicę (czy to wycieczkowo czy do pracy) starają się mieć tzw. "podstawy".

Nie zgodzę się z tym. Większość ludzi w wieku 12-35 lat ma jakieś pojęcie o angielskim, na tyle, żeby móc wskazać drogę. Trzeba po prostu wiedzieć, że lepiej zahaczyć jakiegoś studenta, a nie starszą panią (chociaż jak się jeździ po swoim własnym kraju, lepiej jest pytać kogoś starszego, bo zwykle jest większa pewność, że to długoletni mieszkaniec). Np. jest u nas duzo lepiej niż w Czechach - tam nawet pytanie studentów lub uczniów nie ma sensu, bardziej efektywne jest porozumienie się z nimi po polsku niż silenie się na angielski.
Dlatego myślę, że u nas nie jest aż tak źle, angielski jest podstawowym językiem oferowanym przez szkoły językowe i zwykle szkoły również. Większość ludzi młodych i związanych z biznesem bierze to sobie do serca.

Agusek
10-03-2011, 13:19
Zgadzam się, ze znajomością języków wśród Polaków jest coraz lepiej, zarówno wśród młodych, jak i tych trochę starszych. Uczymy się, bo jesteśmy świadomi, że bez znajomości chociaż jednego języka w dzisiejszym świecie marny nasz los. Presja jest ogromna, bo już nie tylko od filologów wymaga się znajomości kliku języków. Ale mam tez wrażenie, że formułka "English - fluent" w CV wypisywana przez większość ludzi to wyświechtany zwrot często gęsto zupełnie nie pokrywający się z rzeczywistością i weryfikowany dopiero na rozmowie kwalifikacyjnej.

mhubner
10-03-2011, 13:21
Niestety poziom znajomości angielskiego w Polsce wciąż nie jest dobry, ale w sumie czego wymagać od naszych rodziców czy dziadków, którzy nie mieli jeszcze tylu możliwości uczenia się go powszechnie albo po prostu nie widzieli takiej potrzeby. U młodych ludzi nie jest aż tak żle, myślę, że pytając na ulicy o drogę rzeczywiście zapytać osobe młodą, to pomoże. Nie wspomnę lepiej o osobach starszej daty, pracujących w sklepi czy na kolei. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że za granicą chce kupić bilet na pociąg i nie mogę dogadać się w najprostszy sposób po angilesku.

Kecher
10-03-2011, 15:55
Niedawno w moim miescie odbylo sie expo produktow indyjskich. Zainteresowana pewnymi rzeczami podeszlam do straganu i sprzedawca szybko zaczal zachwalac produkty oczywiscie po angielsku. Po kilku minutach przyjemnej i w miare luznej rozmowy, pan spytal mnie czy u nas w szkole ucza angielskeigo? Zrobilo mi sie niemilosiernie wstyd i musialam przyznac, ze tak, ucza, tylko ze my sie nie chcemy uczyc. Sprzedawca dodal, ze w ogole tego nie rozumie, jak mozna sie nie uczyc jezyka obcego, ktorym mowi ponad polowa globu. Prawie zapadlam sie pod ziemie gdy stwierdzil, ze nigdzie nie mial takich problemow z komunikacja i jego pracownicy musieli nauczyc sie troche polskiego- a mowili pieknie, wyraznie, i z prawie niedostrzegalnym akcentem.

Michal
10-03-2011, 17:35
Trochę statystyk ale warto spojrzeć: http://en.wikipedia.org/wiki/English_language_in_Europe

kwiatko22
10-03-2011, 20:10
Starsze pokolenie zdążyło już zapomnieć. Ale nie zgodziłabym się ,że wszyscy młodzi są tacy bezproblemowi, części dzieci może nauczyć się języka do pewnego poziomu, często jakieś podstawowe wyrazy i wcale nie ma ochoty się go uczyć i nie mówcie, że to wina nauczycieli, czasami nawet ten najlepszy nie pomoże.

Może wszyscy młodzi nie mają takich umiejętności. Jednak moją opinię wysnuwam na podstawie mojego spotkania z dwiema babkami z UK, które robiły tour po Polsce spędzając po kilka dni w Krakowie, Warszawie i Gdańsku. Ani jednego słowa nie potrafią wymówić w języku polskim i same stwierdziły, że z młodymi nie ma problemu w porównaniu ze starszym pokoleniem.:)

Ankoku
10-04-2011, 00:25
Sądzę że nawet starsze pokolenie mimowolnie uczy się angielskiego gdyż ten jest ogólnie obecny w mediach.Natomiast większość uczniów szkół posługuje się spokojnie tym językiem.Gorzej jest z osobami które już skończyły naukę i nie uczą się dalej języka,z czasem zapominają oni język bądź cofają się w jego znajomości.
Polacy na tle innych narodów nie wypadają jak niemowy,lecz jako naród wciąż uczący się języka gdzie płynną znajomość języka wykazuje większość ludzi w wieku szkolnym (szkoły,studia etc.)

espeja
10-04-2011, 11:03
Polacy wypadają całkiem nieźle na tle narodów hiszpańskojęzycznych. Przez 4 lata pracowałam w hotelach w Edynburgu i miałam na codzień styczność z różnymi nacjami. Właśnie Hiszpanie mieli z angielskim największe problemy; wielu nawet nie próbowało klecić najprostszych zdań, tylko mówili uparcie po hiszpańsku licząc, że ktoś ich zrozumie. Polacy jednak, nawet znając tylko słabiutkie podstawy, zawsze wykazują się inicjatywą i coś tam próbują kombinować:)

Agneska
10-04-2011, 21:55
Moim zdaniem jest coraz lepiej, ale wciąż poziom znajomości języka angielskiego nie jest zadowalający. Wynika to z poziomu nauczania języków w szkole, dzieci dostają sporą dawkę gramatyki i słownictwa, ale niestety nie potrafią tego używać w praktyce, nie potrafią bawić się językiem. Dzieci uczą się na pamięć słówek na test, a za miesiąc już niewiele pamiętają.

Zgodzę się z tym, co napisałaś. Ze znajomością angielskiego u Polaków na pewno byłoby lepiej, gdyby, tak jak np. w Belgii, w telewizji emitowane były filmy w angielskiej wersji językowej z napisami. Z własnych obserwacji wiem, że to naprawdę dużo daje (przynajmniej jeśli chodzi o zasób słownictwa i płynność mówienia).
Z drugiej strony nie wypadamy zupełnie źle pośród innych narodów europejskich. Myślę, że możemy pochwalić się lepszą znajomością angielskiego niż np. Włosi czy Hiszpanie. Mam też wrażenie, że nie mamy takich oporów do mówienia po angielsku jak Francuzi :).

nikla
10-04-2011, 22:04
Z drugiej strony nie wypadamy zupełnie źle pośród innych narodów europejskich. Myślę, że możemy pochwalić się lepszą znajomością angielskiego niż np. Włosi czy Hiszpanie. Mam też wrażenie, że nie mamy takich oporów do mówienia po angielsku jak Francuzi :).

Zdecydowanie prezentujemy sie o niebo lepiej! Nawet pomimo tego problemu o ktorym wspomnialas, zw z lektorem polskim.

Aga12
10-04-2011, 22:13
Z drugiej strony nie wypadamy zupełnie źle pośród innych narodów europejskich. Myślę, że możemy pochwalić się lepszą znajomością angielskiego niż np. Włosi czy Hiszpanie. Mam też wrażenie, że nie mamy takich oporów do mówienia po angielsku jak Francuzi :).

Myślę, że w przypadku Francuzów to nie opory do mówienia ale zwykła niechęć do Anglików. Nie wiem jak to wygląda w przypadku posługiwania się przez Francuzów innymi językami.

sunflower
10-16-2011, 22:33
Myślę, że coraz lepiej.
Obecnie wielu młodych Polaków decyduje się na wyjazdy do krajów anglojęzycznych, gdzie używa języka i robi językowe postępy (work and travel, au pair, prace sezonowe, kursy językowe).
Bijemy na głowę Francuzów, ale jesteśmy gorsi od Szwedów.

solens
10-17-2011, 00:09
Wśród młodych ludzi myślę, że faktycznie poziom angielskiego prezentuje się całkiem nieźle, może nie wybitnie, ale generalizując można chyba uznać, że jesteśmy w stanie porozumieć się na poziomie zrozumiałym, bo może komunikatywny to aż za wielkie słowo, w podstawowych kwestiach.
Bijemy na głowę Francuzów i Hiszpanów, jesteśmy lepsi od Włochów, myślę, że na podobnym poziomie co Niemcy, ale fakt, na pewno gorsi od Skandynawów. Ciekawe, czy kiedyś dobijemy do tego pułapu :)

AgnesK
10-17-2011, 00:58
Myślę, że wcale nie wypadamy tak źle na tle innych. Zgadzam się z tym, że bijemy na głowę Hiszpanów, a Francuzów to już na pewno :) To ich przekonanie "jesteś w moim kraju to mów do mnie po francusku" jest rozbrajające. Z drugiej strony nasza znajomość języka angielskiego w porównaniu choćby z Holandią jest jednak dość żenująca. Wszystko ma dwie strony medalu. Osobiście uważam , że problem leży w systemie edukacji i sposobie uczenia angielskiego w szkołach. Cóż można osiągnąć ucząc języka 2x w tygodniu w 30 osobowej klasie?

magdak91
10-17-2011, 12:03
Ja myślę, że nie jest źle. J.ang jest teraz językiem obowiązkowym w większości szkół, także dzieci już od najmłodszych lat mogą się go uczyć. Dorośli nie pozostają w tyle, bo przecież wielu z nich uczeszcza do szkół językowych na różnego rodzaju kursy.

Arioch
10-17-2011, 14:10
Zawsze zastanawia mnie, skąd przekonanie, że młode pokolenie jest takie "och i ach" jeśli chodzi o angielski. Poziom nauczania jest taki sobie, praktycznie zupełnie pomijana jest choćby wymowa i akcent. Największym problemem są jednak nie same programy nauczania, ale forma ich realizacji, chociażby w licznych klasach w za małej ilości godzin. Ale to akurat problem nie tylko w nauczaniu języków obcych, bo i tak ważne przedmioty jak chociażby historia nie mogą się pochwalić wystarczającą liczbą godzin.
Wracając do owego przekonania o dobrym poziomie angielskiego. Z moich obserwacji wynika, odsetek maturzystów (mówię przede wszystkim o poziomie rozszerzonym) potrafiących sprawnie na poziomie komunikatywnym posługiwać się językiem w praktyce nie jest tak duży. Niestety nauczanie jest podporządkowane głownie pod rozwiązanie schematycznych zadań, widzę tu analogię do "wpasowywania się pod klucz" w przypadku matury z języka polskiego. A kiedy przychodzi zmierzyć się z żywym językiem, nagle okazuje się, że jest to problem bez porównania większy, niż prawidłowe rozwiązanie zadania.

Aga12
10-17-2011, 17:28
Największym problemem są jednak nie same programy nauczania, ale forma ich realizacji, chociażby w licznych klasach w za małej ilości godzin. Ale to akurat problem nie tylko w nauczaniu języków obcych, bo i tak ważne przedmioty jak chociażby historia nie mogą się pochwalić wystarczającą liczbą godzin.


Jest chyba jednak różnica pomiędzy uczeniem historii a konwersacji na języku obcym.

Arioch
10-17-2011, 19:39
Jest chyba jednak różnica pomiędzy uczeniem historii a konwersacji na języku obcym.

To zdanie z mojego posta jest jedynie dygresją związaną z zaznaczeniem faktu, że nie tylko języki obce cierpią na zbyt małą liczbę godzin, nic więcej. Różnica oczywiście, że jest, ale ja nie o tym pisałem i nie to jest przedmiotem tamtej wypowiedzi.

lingwistka2011
10-21-2011, 14:18
Myślę, że ogólnie z tą znajomością angielskiego wśród rodaków jest nie najgorzej. Dużo zależy jednak od aspiracji konkretnego człowieka: jeżeli ktoś ma ambicję, by pracować w firmie, gdzie na codzień posługują się tym językiem; chce również podróżować i w czasie tych podróży być świadomym tego, co się wokół niego dzieje; chce korzystać z dóbr kultury światowej, to prędzej czy później zrozumie, że znajomość angielskiego jest konieczna i ją posiądzie. Jeżeli natomiast ktoś nie ma takich potrzeb ani ambicji, to uczenie go na "siłę" języka a niewiele się zda.

Aga12
10-21-2011, 18:30
Myślę, że ogólnie z tą znajomością angielskiego wśród rodaków jest nie najgorzej. Dużo zależy jednak od aspiracji konkretnego człowieka: jeżeli ktoś ma ambicję, by pracować w firmie, gdzie na codzień posługują się tym językiem; chce również podróżować i w czasie tych podróży być świadomym tego, co się wokół niego dzieje; chce korzystać z dóbr kultury światowej, to prędzej czy później zrozumie, że znajomość angielskiego jest konieczna i ją posiądzie. Jeżeli natomiast ktoś nie ma takich potrzeb ani ambicji, to uczenie go na "siłę" języka a niewiele się zda.

Nie nadużywałaby słowa ambicja. Czy ktoś kto nie ma aspiracji aby pracować w firmie gdzie na codzień posługują się angielskim jest gorszy. Czy w ogóle ktoś kto nie ma ochoty na naukę jakiegokolwiek języka zaraz musi być uważana za jakiegoś "kołka". Ważne jest aby chcieć coś poznawać i nie być biernym odbiorcą reklam i innej "kulturowej papki". Czy ktoś kto czyta np dzieła filozoficzne wyłącznie w języku polskim i nie ma najmniejszych zdolności jezykowych ( albo po prostu tego nie lubi) ma zaraz wpadać w komleksy.:confused:

nensha
10-21-2011, 18:45
Ja śmiało mogę powiedzieć, że Japończyków zostawiamy daleko w tyle. Z moich obserwacji w Japonii wynikło, że młodym jest bardzo ciężko wydukać cokolwiek poza 'hello' albo 'thank you', za to - co mnie niezwykle zdziwiło - w miarę płynnie i na więcej tematów niż 'where are you from' można porozmawiać z ludźmi tak już po trzydziestce. Pamiętam jak toczyłam dysputę na temat języków Azji z właścicielem sklepu muzycznego :D A któregoś razu rozmawiałam z kobietą gdzieś na oko po 50, może bez rewelacji, ale ja byłam pod wrażeniem, Polacy w tym wieku rzadko znają angielski na poziomie komunikatywnym. Z kolei jedna uczennica liceum powiedziała mi, że oni się po prostu nie lubią uczyć języków obcych, że są trudne w wymowie i nauce a najlepiej to w ogóle mówić do nich po japońsku ;)
Ponoć Francuzi uznają, że to świat powinien uczyć się ich języka, a nie oni angielskiego. Tak słyszałam już od kilku osób, że nawet znając angielski będą mówić po francusku z przekonaniem, że wszyscy ich rozumieją. Ale mówię, to z opowieści.
Z kolei gdy byłam w Anglii, pozytywnie przywitałam fakt, że Anglicy bez problemu kojarzą język polski, a całkiem wielu z nich zna nawet pojedyncze słowa. W sumie nie jest to takie dziwne, ale miłe, gdy po przyznaniu się, że jesteś z Polski, taki Anglik mówi ci "dzień dobry". Na mojej uczelni uczy zresztą staroangielskiego rodowity Anglik i wszyscy uwielbiamy, gdy mówi po polsku :) A mówi rewelacyjnie. Jego ulubione polskie słowa to "jęczmień", "lufcik" i "mgła" :D
Świetni są za to Niemcy, nie znając niemieckiego da się tam bez problemu przeżyć, bo duża część społeczeństwa posługuje się też angielskim. Z tego co wiem, podobna sytuacja (o ile nie lepsza) jest też w Skandynawii, no ale oni tam mają dobry system.

asica
10-21-2011, 23:09
myslę że nasza piętą achillesowa nadal jest wymowa. dopiero od niedawna w szkolach na lekcjach zaczęto zwracac na to uwagę. jak sobie przypomnę w anglii moje kolezanki niemki, to wymowe miały o niebo lepsza ode mnie. aczkolwiek jak pamietam dziewczyny ze slowacji czy chorwacji to akcent miały straszny.

litka76
10-22-2011, 10:36
Myślę, że całkiem nieźle. W programach nauczania angielskiego przydałyby się pewne zmiany, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.

Monicza
10-23-2011, 16:07
Sądzę, że z angielskim jest u nas nienajgorzej. Całkiem nieźle sobie radzimy, na tle innych narodow wypadamy dobrze. Szczególnie młodzi ludzie w większości znają angielski, z tymi starszymi jest troche gorzej. Najgorsze jest jednak to, ze gdy do Polski przyjezdza jakis obcokrajowiec, może odnieśc wrażenie, że mało ludzi mówi po angielsku, no bo jak trafia na panie w kasie w pkp czy sprzedawczynie w sklepach to wiadomo, że one języka nie znają i cięzko im się dogadać.

aga/stycz
10-23-2011, 18:49
Polscy politycy na arenie międzynarodowej prezentują się dosyć dobrze, oczywiście są wyjątki. Wielokrotnie słyszymy w telewizji lub czytamy w prasie o "wpadkach" naszych reprezentantów. Najczęściej takie sytuacje mają miejsce podczas konferencji, gdzie polscy politycy wygłaszają przemówienia w obcych językach, najczęściej po angielsku. Nie wiem z czego to wynika, może mają mało czasu na przygotowanie a może powodem jest to że wychowywali się w okresie kiedy Polska należała do bloku wschodniego, a głównym językiem obcym nauczanym w szkołach był rosyjski. Nie dziwi mnie fakt, że osoba, która nie miała bezpośredniej styczności z językiem ma trudności z poprawną wymową i z zapamiętaniem szyku zdań, niejednokrotnie osoby na zaawansowanym poziomie nauki języka popełniają takie same lub nawet poważniejsze błędy.

Aga12
10-23-2011, 19:15
Sądzę, że z angielskim jest u nas nienajgorzej. Całkiem nieźle sobie radzimy, na tle innych narodow wypadamy dobrze. Szczególnie młodzi ludzie w większości znają angielski, z tymi starszymi jest troche gorzej. Najgorsze jest jednak to, ze gdy do Polski przyjezdza jakis obcokrajowiec, może odnieśc wrażenie, że mało ludzi mówi po angielsku, no bo jak trafia na panie w kasie w pkp czy sprzedawczynie w sklepach to wiadomo, że one języka nie znają i cięzko im się dogadać.

Nie tylko w Polsce. W Pradze odniosłam wrażenie, że wolą niemiecki. Paryżanie też za anielskim nie przepadają.

aga/stycz
10-23-2011, 19:27
Z kolei gdy byłam w Anglii, pozytywnie przywitałam fakt, że Anglicy bez problemu kojarzą język polski, a całkiem wielu z nich zna nawet pojedyncze słowa. W sumie nie jest to takie dziwne, ale miłe, gdy po przyznaniu się, że jesteś z Polski, taki Anglik mówi ci "dzień dobry".
Wiesz to jest tak jak z Polakami, którzy widzą obcokrajowców np. z Czech i potrafią powiedzieć "ahoj" czy "dobre rano". To, że znamy kilka wyrazów w danym języku nie czyni z nas poliglotów, ale zgadzam się, że to miłe, kiedy będąc z dala od kraju słyszymy swój ojczysty język.

rea7
12-15-2011, 15:49
Myślę, że jest już z tym lepiej ;)...choć na tle narodów skandynawskich, gdzie zwykły, fizyczny robotnik potrafi poprawnie i swobodnie posługiwać się językiem angielskim wypadamy jeszcze słabo..z drugiej zaś strony nie jesteśmy w tym osamotnieni...nie zapomnę jak musiałam się wybrać do biblioteki w Berlinie po materiały do mojej skomplikowanej pracy magisterskiej..właściwie nie było tam żadnej osoby posługującej się (swobodnie lub nie) językiem angielskim.....

Aga12
12-15-2011, 17:14
[QUOTE=rea7;91244]Myślę, że jest już z tym lepiej ;)...choć na tle narodów skandynawskich, gdzie zwykły, fizyczny robotnik potrafi poprawnie i swobodnie posługiwać się językiem angielskim wypadamy jeszcze słabo..

Ciekawa jestem czy naprawdę każdy zwykły robotnik fizyczny operuje tak poprawnie i swobodnie językiem angielskim. Nie do końca chce mi się wierzyć.

rea7
12-15-2011, 18:12
może nie każdy ale .... z większością się dogadasz w języku angielskim

ania1987
12-15-2011, 19:07
To zależy w jakim są wieku. Ale myśle że coraz lepiej nam idzie ze znajomościa i posługiwaniem się językami obcymi. Niektóre narody jak niemcy i francuzi ( nie wszyscy) nie mają ochoty posługiwac się innym językiem niż ojczystym mimo że znają np angielski.

Feniks
12-17-2011, 20:43
Co do Skandynawów, to czysta prawda - to są narody praktycznie dwujęzyczne, zwłaszcza Szwedzi. Ja tam bym się zupełnie nie zdziwił, gdyby taki przeciętny szwedzki robotnik zawstydził swoim poziomem niejednego anglistę z naszego kraju. Holendrzy są chyba jeszcze lepsi, bo poza znakomitym angielskim wielu z nich potrafi się świetnie posługiwać niemieckim, a nawet francuskim.

Tak poza tym nie byłbym takim optymistą jak większość przedmówców, przede wszystkim dlatego, że nasz system oświaty mocno kuleje pod tym względem. Co tu ukrywać, poziom nauczania angielskiego w większości szkół czy nawet na wyższych uczelnaich (oczywiście nie mówię o kierunkach filologicznych) jest bardzo niski i tak naprawdę idzie po równi pochyłej - większość rozgarniętych absolwentów filologii wybiera inną drogę niż szkoła, a przynajmniej się stara. I trudno im się dziwić, tyle że często pozostają przez to na stanowiskach niezbyt kompetentne osoby. Macie jednak trochę racji - na pewno poziom ogółu społeczeństwa systematycznie idzie w górę, tylko że głównie dzięki prywatnym zajęciom, internetowi, wyjazdom do krajów anglojęzycznych, a nawet kursom językowym. Szkoły zazwyczaj potrafią co najwyżej zniechęcić do nauki języków.

szema
12-17-2011, 20:58
jest nawet taki dowcip

-How do you call a person who knows 2 languages?
-Bilingual
-How do you call a person who speaks mulitple languages?
-Polyglot
-How do you call a person who knows only 1 language?
-American

monija
12-17-2011, 21:32
Jakie jest wasze zdanie ?

Z moich obserwacji wynika, że na tle innych krajów w tym UE nie wypadamy tak źle. Wydaje mi się, że śmiało możemy dorównać naszym słowackim sąsiadom, czy krajom z zachodniej strony jak Hiszpania, Portugalia, Włochy, Francuzi czy nawet Niemcy. Myślę tutaj głownie o młodych ludziach w przedziale wiekowym 18-24 lata bo ten wiek może poszczycić się największą znajomością języków, w ogóle, nie tylko języka angielskiego. Sądzę, że wynika to z wielu programów międzynarodowej wymiany, która umożliwia i motywuje młodych ludzi do poznawania języków. Także perspektywy pracy za granicą wciąż wydają się dla młodych kuszące pod względem zarobkowym i możliwości zdobycia doświadczenia. Co do innych grup wiekowych wydaję mi się, że ogólnie Polacy może nie są na przodzie pod względem znajomości angielskiego, ale coraz więcej osób, także tych po 40. zaczyna uczyć się tego języka, bo dostrzega, że jest to język międzynarodowy i co raz bardziej przydatny w życiu i pracy.

Ewa Sulińska
12-22-2011, 23:00
Polacy chętnie używają języka angielskiego i coraz częściej nawet osoby starsze wiekiem pragną mieć jego podstawy. Dlatego uważam, że w porównaniu np. do Włochów (którzy z językami wszelakimi są na bakier) wypadamy bardzo dobrze.

MaciejC
12-22-2011, 23:33
zależy w jakich okolicach, w dużych miastach nie ma z tym problemów... może uczniowie chodzący do szkoły w Krakowie prędzej zauważą, że ich znajomość angielskiego przyda się jakiemuś turyście- a jest ich dużo- więc motywują do nauki. Ale słyszałam od znajomej, która studiowała w Niemczech, że tam po liceum oni już mówią po angielsku, a w porównaniu do nich, my raczej skupiamy się na gramatyce i tekstach, w ten sposób mając problemy z użyciem tego, co umiemy w prostej rozmowie...

Oj tak tak...niestety. Od podstawówki aż po lektoraty na studiach...metodykę mamy w budżetówce odrobinkę średniowieczną mam wrażenie... kserówki? słuchanki z taśmy? Ekwilibrystyka testowa na gramatyce? (im rzadsza i mniej praktyczna - za to bardziej skomplikowana forma - tym lepiej:))

ellelinka
12-26-2011, 14:14
Moim zdaniem, bardzo duża część osób w Polsce, zwłaszcza młodzieży umie się bardzo dobrze posługiwać językiem angielskim. Oby tak dalej!:)

Feniks
12-26-2011, 16:33
Polacy chętnie używają języka angielskiego i coraz częściej nawet osoby starsze wiekiem pragną mieć jego podstawy. Dlatego uważam, że w porównaniu np. do Włochów (którzy z językami wszelakimi są na bakier) wypadamy bardzo dobrze. Hiszpanie radzą sobie podobnie słabo jak Włosi, a Francuzi są lepsi tylko w niewielkim stopniu, co i tak można by przypisać ogromnym podobieństwom leksykalnym między francuskim a angielskim.

agachodorowska
02-17-2012, 12:25
Swiadomosc Polakow co do potrzeby jezyka angielskiego jest duza. Uwazam, ze znaczna czesc naszej populacji obyta jest w tym zakresie. Prezentujemy sie dobrze na tle Europy, natomiast Skandynawia bije nas na glowe

gosiaordyniak
02-17-2012, 16:53
Moim zdaniem nie jest najlepiej, przynajmniej u starszych. Często widzę jak studenci programu Erasmus w moim mieście męczą się próbując wytłumaczyc np. ekspedience w sklepie czego potrzebują. Rozmawiając z nimi, można się dowiedziec, że w Polsce mało kto potrafi wytlumaczyc po angielsku np. drogę do przystanku czy dworca. Chociaż dobrze też jest obserwowac jak wiele ludzi naprawde przykłada się do nauki języka. Na tle innych krajów chyba zawodzi system edukacji- mamy za mało godzin języka w szkole, gdzie na zachodzie właśnie na język kładzie się ogromny nacisk.

dulek256
02-17-2012, 17:28
Według mnie, nauka języka trochę kuleje w Polsce. Owszem są ludzie, którzy naprawdę potrafią mówić po angielsku, ale w moim studenckim otoczeniu ciężko takie osoby znaleźć. Z czego to wynika, chyba z tego, że niektórym się nie chcę go uczyć, inni nie robią tego świadomie, bo uważają, że nie im się on w życiu nie przyda. Kiedyś jeden Pan dr powiedział w trakcie zajęć, że słowiański aparat mowy, nie jest przystosowany do mówienia po angielsku, może coś w tym jest i tutaj tkwi problem.

hasan_talib
02-17-2012, 23:47
Słowiański aparat mowy? Brzmi trochę głupio. Przecież jestem takim samym człowiekiem jak na przykład Niemiec, moje struny głosowe są tak samo zbudowane. Nie wiem, w czym leży problem, ale on istnieje. Owszem, jest dość spora liczba młodych ludzi mówiących nieźle po angielsku czy niemiecku (starsi niestety kuleją, mieszkając w pobliżu akademików we Wrocławiu często widzę, jak obcokrajowcy próbują wytłumaczyć ekspedientce w sklepie, czego potrzebują, a ona nie może ich nawet zrozumieć), ale nadal duża część z nich po prostu nie chce się uczyć języka, bo przecież "po co mi". Moim zdaniem to trochę smutne, bo wychodzimy na półinteligentów jako naród (choćby wspomniane - wiele osób nie umie nawet powiedzieć takiemu obcokrajowcowi, jak dojść do przystanku).

mzywiecka
02-18-2012, 02:00
Na pewno stoimy lepiej od Francuzów, którzy nawet jak znają angielski to i tak go nie chcą używać. Jednak w porównaniu do Belgów czy Holendrów, którzy bez względu na wiek znają angielski, ciągle wypadamy gorzej. Chociaż w przyszłości na pewno będzie lepiej:)

michal_k
02-18-2012, 11:25
@ mzywiecka: Będzie lepiej ;) wiadomo, ze to tez poniekad wina systemu, ktory rzadzilw naszym kraju.

a nie jest źle, wydaje mi się, że jesteśmy zbyt samokrytyczni w wielu kwestiach.

sing87
02-18-2012, 13:03
Nasi rówieśnicy w krajach na wschód od Polski czy też z krajów Bałkańskich radzą sobie z angielskim bardzo dobrze. Odnoszę ogólne wrażenie, że poziom filologii (i nauki języków ogólnie) stoi tam na dużo wyższym poziomie niż w większosci zachodniej Europy, pomijając może Niemcy. Nigdy w kontaktach ze studentami anglistyki z Francji, Hiszpanii, Włoch czy Portugalii nie miałam kompleksów, wręcz przeciwnie. Różnica polega na tym, że w tamtych krajach ludzie są po prostu odważniejsi, bardziej pewni siebie. Nawet jeśli języka super nie znają to nie boją się go używać. U nas jest chyba trochę na odwrót. No i problem też ze starszym pokoleniem, które angielskim prawie nie włada.

netgirl999
02-18-2012, 23:04
Hmmm w Polsce naprawdę jest coraz lepiej i dzisiejsi np. studenci świetnie posługują się angielskim, natomiast muszę powiedzieć że byłam zdziwiona będąc w Holandii pytając o drogę ok. 13-letnie dzieci odpowiedziały płynnie po angielsku bez żadnej bariery i do tego dobrze nas poprowadziły.:)

szubi83
02-18-2012, 23:15
Bardzo dobrze znamy angielski i jesteśmy chwaleni za szybkość przyswajania wiedzy:)

Niestety nie dotyczy to tzw. przyjezdnych Polaków, którzy wyjeżdżają masowo do pracy zagranicę, aby tam zacząć polskie życie na obczyźnie:)

Jacekwarga
02-19-2012, 14:52
Jest coraz lepiej, ale moim zdaniem nadal przodują Skandynawowie, nie licząc native'ów oczywiście.

annka_
02-19-2012, 16:03
Ja też myslę, że wypadamy całkiem dobrze na tle innych narodów:)W szczególności w porównaniu do wspomnianych już w tym wątku Hiszpanów lub też Azjatów.
Teraz już od przedszkola dzieci uczą się języka angielskiego, więc za parę lat...będzie na prawdę dobrze.

Katrina
02-19-2012, 16:25
Myślę, że jest dobrze jeśli chodzi o znajomość angielskiego w Polsce. Znajomy nie znający polskiego mówił, że jeśli chodzi o młodych ludzi to nie było problemu żeby się z nimi dogadać. Wiadomo, że nie wszyscy mówili bardzo dobrze,ale na poziomie komunikatywnym. Niestety jeśli chodzi o ludzi starszych to powiedział, że z nimi komunikacja była niemożliwa, ponieważ w większości w ogóle nie mówią po angielsku.

MAugustyn
02-19-2012, 22:36
Myślę, że prezentujemy się calkiem dobrze ale np. są narody, które dużo lepiej znają języki np. Holandia czy Norwegia - mnóstwo ludzi, zaryzykuje, że większość, zna język angielski na poziomie komunikatywnym albo nawet biegle. Ale oczywiście są takie kraje, gdzie jest ciężko dogadać się po angielsku - wydaje mi się, że tak może być we Francji ponieważ Francuzi są bardzo przywiązani do swojego języka.

eliz
02-19-2012, 23:14
Hmm, wszytsko też zalezy co bierzemy pod uwagę. Większość moich znajomych spokojnie porozumie się po angielsku, bo chodza na dodtakowe kursy bądź mają styczność ze studiami językowymi, albo działają w organizacjach międzynarodowych, ale znam też wielu ludzi którzy na studiach mają język angielski na poziomie kiepskim i chcą go tylko odklepać, albo ludzi którzy po liceum nie zdecydowali się na studia i w ich przypadku może 1 osoba na 15 umie sie komunikować po angielsku....
Zresztą warto też zobaczyć program 'Matura to bzdura", o ile się nie mylę był odcinek pt. 'Do you speak English'? i zaczepiani na ulicy młodzi ludzie niekoniecznie potrafili cokolwiek po angielsku powiedzieć...

nikozjanka
02-20-2012, 01:04
Polacy zdecydowanie robią postępy - wystarczy pooglądać sobie kilka filmów z czasów PRL-u, np. Miś, gdzie można się pośmiać z Polaków i ich znajomości języka angielskiego, sceny w Londynie są przezabawne :), i pomyśleć jak dzisiaj się prezentujemy. Nawet moja 60-letnia ciocia zaczęła się uczyć angielskiego i robi szybkie postępy. Na emeryturze zaczęła podróżować i chce się dogadać jak będzie zagranicą. Wcześniej nie widziała w tym sensu, a teraz już tak. Ze znajomością angielskiego w naszym narodzie jest coraz lepiej i będzie jeszcze lepiej.

Marlena Jabłońska
02-20-2012, 01:32
myślę, że nie mamy się czego wstydzić, chociaż przeraża mnie stosunek czasu jaki trwa nauka języka obcego w Polsce do efektu tej nauki... znam osoby uczące się całą szkołę podstawową i liceum np jęyzka niemieckiego i umiejące zaledwie powiedzieć o sobie kilka zdań, a lata nauki angielskiego w liceum u niektórych w ogóle śladu nie zostawiły, co jest nie tak?

astral
02-20-2012, 02:19
Co do zdania, że tylko młodzi władają angielskim na dobrym poziomie to muszę powiedziec, że się nie zgadzam. Ostatnio w tramwaju przez przypadek usłyszałem rozmowe przez telefon starszego pana - właśnie po angielsku i muszę powiedziec, że byłem mile zaskoczony poziomem języka ;)

ttova
02-20-2012, 05:00
wielu tzw. native'ów zwracało mi uwagę na to, że polacy wyróżniają się z innych narodów zdecydowanie in plus, a ja nie mam chyba powodów, żeby im nie wierzyć. jasne, że do skandynawów nam trochę daleko, ale komu nie jest? myślę też, że mamy szczęście, że w naszym własnym języku występuje tyle różnych głosek - nie dość, że chyba łatwiej nam dzięki temu opanować nowe, ale też nawet mówiąc z obrzydliwie polską wymową i akcentem jesteśmy bardziej komunikatywni dla nie-polaków niż np. równie obrzydliwie mówiący niemcy dla nie-niemców. ewentualny problem widziałabym raczej w tym, że wciąż u nas stosunkowo mało ludzi, którzy mówią i swobodnie i z sensem - chyba jest coś takiego, że mamy podział na ludzi, którzy praktycznie nic nie potrafią i głośno obnoszą się ze swoją ignorancją i takich, którzy potrafią naprawdę bardzo dużo, ale jakiś wewnętrzny przymus absolutnej perfekcji każe im się nie odzywać, bo ich świetna znajomość języka w ich własnym odczuciu nigdy nie jest wystarczająco świetna

Knopers
02-20-2012, 09:15
Ja sądzę, że niestety nie idzie nam dobrze i mówię tutaj też o młodszym pokoleniu. W ten weekend do portu w Gdyni zawitał HS Bulwark, okręt był otwarty dla zwiedzających (przyszły tłumy), a marynarze z chęcią opowiadali o statku... ale również o tym jak nasz angielski leży. Wg nich większość Polaków nie potrafiła odpowiedzieć nawet na najprostsze pytanie. Oj wstyyyd.

KarolinaK
02-20-2012, 09:41
Jakie jest wasze zdanie ?

Uważam, że młodzsze pokolenie całkiem nieźle wypda, zwłaszcza na tle francuzów (którzy może znają ale niec chcą mówić) W dzisiejszych czasach angielski to podstawa.

dominikaL
02-20-2012, 12:44
całkiem nieźle wbrew pozorom. częściej zawiodłam się na Wlochach czy Francuzach, ktorrzy nie znali angielskiego

AliceDelice
02-20-2012, 13:35
Wydaje mi się, że wyglądamy całkiem przyzwoicie. Nam Polakom łatwo jest opanować wiele języków obcych, choćby z tego powodu, że nie mamy kłopotów z nauczeniem się wymowy, gdyż nasz polski jest już wystarczająco skomplikowany. Młodzi bez problemów się porozumieją. Gorzej jest z paniami na poczcie, czy na dworcach:).

Monika86
02-20-2012, 13:38
Znajomość języka obcego jest bardzo ważna, dlatego tak duży nacisk kładzie się na jego nauczanie w szkołach. Jeżeli chodzi o Polaków, to naprawdę wygląda to różnie. Starsze osoby mają problemy porozumieć się z języku angielskim, młodzież nie ma oporów, aczkolwiek poziom, jaki prezentuje pozostawia wiele do życzenia. Niemcy natomiast świetnie posługują się językiem angielskim i w każdym prawie sklepie czy urzędzie można się dogadać. ;)

Waldek
02-20-2012, 14:43
To oczywiście zależy do jakich krajów porównać Polaków. Myślę, że ze Skandynawią nie ma co się porównywać, tam młodzi i starzy swobodnie porozumiewają się w języku angielskim. Wśród Polaków nie ma takiej swobody porozumiewania się w obcym języku. Co nie znaczy, że nie ma Polaków, którzy dobrze mówią po angielsku.

Joasia89
02-20-2012, 16:04
zauważyłam, że my Polacy, jeśli dobrze nie znamy języka, to się bardzo wstydzimy i w rezultacie nie chcemy w ogóle się odezwać, w praktyce okazuje się, że radzimy sobie lepiej niż np Hiszpanie i Włosi, ale to właśnie oni mimo kiepskich podstaw swobodniej, czasem metodą prób i błędów dogadają się po angielsku

SoadFAN
03-18-2012, 22:20
Na pewno Polacy uczą się chętniej, ale w większości przypadków mniej efektywnie. Chociaż w porównaniu z Francuzami na przykład wypadamy o niebo lepiej, bo oni nie uczą się z lenistwa, a i panuje nawet takie przekonanie, że angielskiego się nie uczą wcale, bo uważają swój język za dużo ważniejszy.

lucjangwarda
03-21-2012, 14:01
Zauważyłem zależność (nie potwierdzoną chyba naukowo) między stopniem opanowania języka angielskiego a sposobem prezentowania filmów anglojęzycznych w danym kraju.
A więc:
subtitling w Skandynawii - b.dobra znajomość angielskiego;
voice-over (czasem subtitling) w Polsce - dobra lub dostateczna;
dubbing we Francji lub Niemczech - mierna.

paula91
03-21-2012, 14:48
ja troszkę odbiegnę od pytania, bo moim zdaniem jest coraz lepiej z językiem w Polsce. Wiadomo, że angielskim posługują się głównie młodzi ludzie, ale naprawdę można spotkać osoby starsze, które też potrafią się komunikować po angielsku ;) poza tym coraz częściej można znaleźć kursy językowe dla seniorów:)

Juleq
03-22-2012, 17:49
Moim zdaniem bardzo marnie... Miałam w tym roku okazję podróżować trochę po Europie i muszę powiedzieć, że wszędzie, gdzie byłam, poziom angielskiego społeczeństw w ogóle był o wiele wyższy niż u nas. Przede wszystkim w Szwecji, tam każdy mówi bardzo płynnie po angielsku, bez względu na to, czy jest to 10-letnie dziecko, czy 60-letnia osoba spotkana na ulicy. Również na Łotwie czy w Estonii nie było problemu z porozumiewaniem się w j.angielskim - nawet "starsze panie" sprzedające na targach potrafiły jakoś objaśnić, czym dany przedmiot jest i ile kosztuje. U nas niestety sytuacja ta jest daleka od chociaż dobrej. Natomiast na południu Europy jest jeszcze gorzej, bo we Włoszech czy Hiszpanii niewielkie jest prawdopodobieństwo, że uda nam się po angielsku porozumieć.

JOLORKO
03-23-2012, 21:32
zauważyłam, że my Polacy, jeśli dobrze nie znamy języka, to się bardzo wstydzimy i w rezultacie nie chcemy w ogóle się odezwać, w praktyce okazuje się, że radzimy sobie lepiej niż np Hiszpanie i Włosi, ale to właśnie oni mimo kiepskich podstaw swobodniej, czasem metodą prób i błędów dogadają się po angielsku

Zgadzam się nie mamy ogólnie peności siebie w kwestii porozumiewania się w językach obcych. Tak jest na pewno. I jeśli osobm młodszym sprawia to mniejszy problem to te średniego i starszego pokolenia radzą sobie juz gorzej.

gabart
03-23-2012, 21:43
Myślę, że patrząc na to jak wiele młodych osób uczy się języka możemy mieć nadzieję, że nie jest najgorzej. Ale mam wspomnienia ze Szwajcarii, gdzie każdy napotkany Szwajcar w każdym wieku mówił po angielsku.

errol81
03-24-2012, 13:22
Na tle Południowej Europy (Włoch, Hiszpania, Portugalia) czy też Francja - wyglądamy całkiem nie źle. Natomiast jeśli chodzi o Niemców, Holendrów i Skandynawię, jesteśmy lata świetlne za nimi.

Aga12
03-24-2012, 15:16
Na tle Południowej Europy (Włoch, Hiszpania, Portugalia) czy też Francja - wyglądamy całkiem nie źle. Natomiast jeśli chodzi o Niemców, Holendrów i Skandynawię, jesteśmy lata świetlne za nimi.

Co do Niemców to nie byłabym taka pewna. Dowiedzieć się o drogę w Berlinie po angielsku wcale nie jest takie łatwe.

KaRolka
03-24-2012, 15:33
Co do znajmości języków u Polaków... Mam znajmoego Hiszpana, który nie zna polskiego, ale mówi świetnie po angielsku. Jednak w codziennych sytuacjach, np. w sklepie, musi używać języka "migowego":), bo niestety żadko obsuga w sklepie spożywczym zna język angielski na poziomie komunikatywnym. A Euro 2012 tuż tuż!

pi_dzi
03-24-2012, 15:50
Co do pytania w tytule wątku, myślę,że wypadamy gorzej niż inne narody Europy, a jeśli ktoś już zna angielski to boi się nim mówić niestety, takie dziwne przekonanie polskie,że ktoś go wyśmieje czego nie rozumiem kompletnie bo Polacy mają tak wypracowany język (mówię o narządzie) i potrafią odtworzyć takie dźwięki polskie jak dź, rz, ż itp., z którymi mają problem inni uczący się polskiego, a sami boją się mówić po angielsku mimo,że mają do tego predyspozycje.

Achladi
06-07-2012, 13:08
Kiedyś byłam przekonana, że większość młodzieży zna angielski, niestety okazało się, że rzeczywistość jest bardzo smutna, ale z drugiej strony wcale nie jesteśmy gorsi od innych narodów. Są oczywiście nacje, które posługują się ang. jak drugim językiem ojczytsym (tu ukłon w stronę Szwedów czy Holendrów), ale w Niemczech nie zawsze łatwo znaleźć kogoś, z kim można się porozumieć nie po niemiecku, tak samo we Włoszech, Hiszpanii czy Rosji (według moich osobistych doświadczeń).

Gos
06-07-2012, 13:56
Młodzi raczej nie mają się czego wstydzić. Pod względem znajomości angielskiego i poziomu nauczania tego języka na uczelniach bijemy na głowę Włochów i Hiszpanów. Będzie coraz lepiej, to nieuniknione :)

Grimik
06-07-2012, 15:01
Kiedyś byłam przekonana, że większość młodzieży zna angielski, niestety okazało się, że rzeczywistość jest bardzo smutna

Zgadzam się w stu procentach. Dosłownie wczoraj byłem w znanej szkole języka angielskiego (pominę nazwę), gdzie native speaker postanowił zorganizować dla nastolatków (między 13-15 lat) zajęcia na komputerach. Podziwiałem tego pana za wytrwałość, bo zdania pokroju: "Please speak English", lub "English, please!" były powtarzane non-stop przez blisko 30 min, kiedy tam byłem. A gdy zwracał się bezpośrednio do któregoś dziecka, to dukało odpowiedź "Computer...no... this". To przykre, zwłaszcza że zajęcia z języka obcego są obowiązkowe od poziomu szkoły podstawowej już od ładnych kilku/kilkunastu lat.

Jeśli chodzi o inne narody to również z doświadczenia wiem, że jest ciężko. Gdy miałem styczność z niemiecką młodzieżą znalazłem tylko jedną osobę (w grupie blisko 40-osobowej), która łatwo mogła porozumieć się po angielsku.

beatapolicha@o2.pl
06-07-2012, 15:41
Znajomość angielskiego na pewno jest lepsza u osób młodszych w porównaniu ze starszymi , ale znaczenie ma też wielkość miejscowości - w większych miastach osób po 40 mówiących dość płynnie jest z pewnością więcej. Ogólnie rzecz biorąc sytuacja się poprawia, co wynika z tego, że wielu Polaków wykorzystuje szanse, jakie dało nam przystąpienie do Unii.
Od znajomych nauczycieli pracujących w szkołach publicznych w małych miejscowościach wiem jednak, że motywacja uczniów do nauki bywa czasami bardzo, bardzo mała.

anna.jakubiec25
06-07-2012, 16:36
Prowadzę korepetycje z języka angielskiego głownie z uczniami z liceum i niestety nie mam nic dobrego do powiedzenia na temat ich poziomu języka. Niska motywacja, często brak wyobraźni i chęci, bo niby po co mi więcej, wystarczy tyle żeby tylko jakoś zdać. Mam też wielu znajomych na studiach i tu może ze znajomością angielskiego jest lepiej, ale większość powtarza tylko że nie uczą się języków bo najzwyczajniej nie wchodzą i do głowy?! No cóż, moim zdaniem dla chcącego nic trudnego. Także Polacy prezentują się średnio, ale trzeba dodać że sytuacja się poprawia.

atrofia
06-07-2012, 18:18
Wiele zależy od wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania, pozycji zawodowej. Oczekuje się, że osoba po studiach będzie swobodnie porozumiewała się po angielsku, ale nie zawsze tak jest a wykształcenie wyższe nie zawsze jest osiągalne. Na studiach zaocznych czy wieczorowych lektoraty są okrojone, a przemęczeni studenci nie mają kiedy się uczyć.
Ludzie młodzi, wykształceni, z dużych miast znają, uczą się, albo przynajmniej mają świadomość, że bez angielskiego ani rusz na rynku pracy. Brak znajomości języka sprawia, że nawet zdolni mogą mieć problemy w życiu zawodowym albo nawet go nie posiadać^^ Dlatego większość ww opisanych młodych uczy się, mniej lub bardziej przykłada na zajęciach lub samokształci. W korporacjach często pracownicy mogą korzystać z dodatkowych zajęć (współ)finansowanych przez pracodawcę, ale oni już i tak dobrze znają język. Polacy na tle zachodnich krajów europejskich wypadają raczej słabo.

Gussie
06-07-2012, 19:16
Ciężko powiedzieć. Nie zawsze to zależy od wieku czy wykształcenia. Nie pamiętam gdzie i kiedy ale czytałam artykuł, który pojawił się w jakiejś francuskiej gazecie z cyklu "Polacy, jak wy to robicie?" i padło tam stwirdzenie, że podczas, gdy w każdej knajpie każda (nawet tylko wakacyjna) kelnerka zna angielski i podstawy jeszcze jednego języka, to z wyżej postawionymi ludźmi bez tłumacza ni dyrydy

jkubkowski
06-07-2012, 20:09
Ciężko powiedzieć. Nie zawsze to zależy od wieku czy wykształcenia. Nie pamiętam gdzie i kiedy ale czytałam artykuł, który pojawił się w jakiejś francuskiej gazecie z cyklu "Polacy, jak wy to robicie?" i padło tam stwirdzenie, że podczas, gdy w każdej knajpie każda (nawet tylko wakacyjna) kelnerka zna angielski i podstawy jeszcze jednego języka, to z wyżej postawionymi ludźmi bez tłumacza ni dyrydy

Zwróć jednak uwagę, że prowadzenie rozmowy biznesowej w obcym języku jest znacznie trudniejsze niż przyjęcie zamówienia i przeprowadzenie schematycznej konwersacji z klientem. Nie umniejszając polskim kelnerkom, oczywiście :)

Co do samej znajomości angielskiego u Polaków, to generalnie nie jest ona tragiczna, ale jest jedna rzecz, która zawsze mnie jakoś uwierała. Chodzi mi tutaj o całkowite pomijanie choćby podstaw fonetyki na praktycznie wszystkich stopniach edukacji (pomijam oczywiście filologie, lingwistyki czy klasy dwujęzyczne w liceach). Myślę, że nawet nauka tych kilku brakujących w języku polskim, a obecnych w angielskim spółgłosek jak "ng" czy "th" bardzo by "brzmienie" Polaków poprawiła.

mmbb
06-07-2012, 23:31
Wszystko zależy od sytuacji i od tego z jakim krajem porównujemy ;)
Przykładowo Hiszpanie czy Włosi w większości nie znają angielskiego i nie zamierzają się go uczyć. Znajoma ostatnio wyjechała na długi weekend do Hiszpanii i miała problem, bo z nikim nie dało się dogadać po angielsku - nawet w informacji turystycznej. Dopiero po dłuższym czasie znalazła kogoś z kim szło pogadać - o dziwo był to starszy pan.
Francuzi ogólnie znają angielski, ale jeśli próbować z nimi porozmawiać po angielsku we Francji, to ciężko będzie się dogadać. Mają po prostu takie podejście, że jeśli ktoś przyjeżdża do ich kraju, to musi z nimi rozmawiać po francusku, nawet jeśli ten angielski znają.
W Japonii wiem, że jest moda na wrzucanie angielskich słówek do tekstów piosenek, reklam, filmów czy nawet zwykłych wypowiedzi. Japończycy są zafascynowani angielskim, chcą się go uczyć, chociaż nie wszyscy potrafią się nim posługiwać i mają problem z wymową. Ale są bardzo pozytywnie nastawieni do angielskiego.

Co do znajomości angielskiego przez Polaków, to różnie z tym jest. Ogólnie jest stereotyp, że młodzi znają angielski bardzo dobrze, ale sam przekonuję się często, że to tylko powszechnie powtarzana opinia, która nie zawsze jest tak prawdziwa. Zwykle ten poziom znajomości nie przekracza B1 (nie mówię oczywiście o osobach po filologii). Czasem nawet ciężko się dogadać po angielsku w przypadku obiektów typowo turystycznych. Sam jakiś czas temu byłem świadkiem jak przewodniczka turystyczna (młoda osoba) próbowała łamanym angielskim opowiedzieć turystom z zagranicy o jaskini, którą się opiekowała i po której oprowadzała odwiedzających. Wiele młodych traktuje angielski jak obowiązek. Niby zdają sobie sprawę, że jest on ważny, ale z drugiej strony nie odczuwają potrzeby dłuższej nauki. Często zaliczenie matury czy egzaminu FCE oznacza dla nich, że opanowali angielski w stopniu bardzo dobrym i że więcej uczyć się już nie trzeba. Co niestety jest błędem, ponieważ nieużywane umiejętności zanikają przecież.

sebastianantonowicz
06-07-2012, 23:41
Ciężko powiedzieć. Nie zawsze to zależy od wieku czy wykształcenia. Nie pamiętam gdzie i kiedy ale czytałam artykuł, który pojawił się w jakiejś francuskiej gazecie z cyklu "Polacy, jak wy to robicie?" i padło tam stwirdzenie, że podczas, gdy w każdej knajpie każda (nawet tylko wakacyjna) kelnerka zna angielski i podstawy jeszcze jednego języka, to z wyżej postawionymi ludźmi bez tłumacza ni dyrydy


Gussie, może to chodziło o to, że ci wyżej postawieni boją się pozwolić sobie na zbyt wiele błędów.

Co do młodzieży, mam dobre porównanie między znajomością języka wśród młodzieży z dużego miasta (400 tyś.) i mniejszej miejscowości (20 tyś.). Różnica ogromna. Czasem zastanawiam się, czy to aby nie jest kwestia umiejętności nauczycieli, z którymi tam akurat współpracowałem.

sebastianantonowicz
06-07-2012, 23:45
Opowiem jeszcze o młodzieży holenderskiej, z którą mam regularnie do czynienia. Ci znają angielski świetnie! Moją młodsza siostra w zwykłej szkole rejonowej pod Amsterdamem od podstawówki uczyła się angielskiego w wymiarze chyba 6h tygodniowo + dwa przedmioty nauczane w tym języku. Wszyscy jej koledzy których poznałem mówili po angielsku w pełni komunikatywnie! Myślicie że u nas taka 'powszechność' języka obcego jest możliwa do osiągnięcia, czy to raczej w sferze fikcji?

PPIIOOTTRR
06-09-2012, 18:20
zależy w jakich okolicach, w dużych miastach nie ma z tym problemów... może uczniowie chodzący do szkoły w Krakowie prędzej zauważą, że ich znajomość angielskiego przyda się jakiemuś turyście- a jest ich dużo- więc motywują do nauki. Ale słyszałam od znajomej, która studiowała w Niemczech, że tam po liceum oni już mówią po angielsku, a w porównaniu do nich, my raczej skupiamy się na gramatyce i tekstach, w ten sposób mając problemy z użyciem tego, co umiemy w prostej rozmowie...

To chyba troszkę krzywdząca opinia. Sam pochodzę z małego miasta. Jedynym czynnikiem mogacym mieć wpływ w tej kwestii jest obecność wielu szkół językowych, z których można wybierać. Reszta naprawdę zależy od zdolności i pracowitości jednostki. Nie twórzmy sztucznych podziałów.

Aga12
06-09-2012, 18:29
Napisał regia22 Zobacz post
zależy w jakich okolicach, w dużych miastach nie ma z tym problemów... może uczniowie chodzący do szkoły w Krakowie prędzej zauważą, że ich znajomość angielskiego przyda się jakiemuś turyście- a jest ich dużo- więc motywują do nauki. .


Myślę, że wygoda turysty będzie ostatnim argumentem zachęcającym do nauki angielskiego.
Tak jak młodzi Francuzi chyba nie marzą aby wskazywać nam po angielsku drogę do Łuku Triumfalnego>;)

ennuit
06-09-2012, 19:00
Mam wrażenie, że wśród grupy osób posługujących się językiem angielskim na wysokim poziomie, Polacy mówią zdecydowanie lepiej niż inne nacje (może z wyjątkiem Skandynawów).
Jeśli chodzi natomiast o znajomość angielskiego w ogóle, to myślę, że jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia i nadgonienia obcokrajowców, ale mimo wszystko nie mamy się czego wstydzić:).

Angela
06-09-2012, 21:54
Ja uważam, że nie jest z nami tak źle, większość młodych ludzi nawet jeśli nie zna języka biegle to potrafi się "dogadać". Choć zgadzam się z osobami, które twierdza, ze na tle np: Skandynawów wypadamy słabo. U nas nie ma chyba jeszcze takiego nacisku na naukę angielskiego mimo, że jest on obowiązkowy w szkołach.

Aga12
06-09-2012, 22:18
Ja uważam, że nie jest z nami tak źle, większość młodych ludzi nawet jeśli nie zna języka biegle to potrafi się "dogadać". Choć zgadzam się z osobami, które twierdza, ze na tle np: Skandynawów wypadamy słabo. U nas nie ma chyba jeszcze takiego nacisku na naukę angielskiego mimo, że jest on obowiązkowy w szkołach.

Do krajów skandynawskich przybywa dużo ludzi już z gotową znajomością języka angielskiego. Skąd możemy mieć pewność, że doskonale władający angielskim kierowca to rodowity Szwed, a nie przybysz z Polski ?;)

InkyBlack
06-09-2012, 23:59
Opowiem jeszcze o młodzieży holenderskiej, z którą mam regularnie do czynienia. Ci znają angielski świetnie! Moją młodsza siostra w zwykłej szkole rejonowej pod Amsterdamem od podstawówki uczyła się angielskiego w wymiarze chyba 6h tygodniowo + dwa przedmioty nauczane w tym języku. Wszyscy jej koledzy których poznałem mówili po angielsku w pełni komunikatywnie! Myślicie że u nas taka 'powszechność' języka obcego jest możliwa do osiągnięcia, czy to raczej w sferze fikcji?

Ja myślę, że oczywiście, powszechność posługiwania się angielskim jest w Polsce do osiągnięcia - szkół*językowych jest przecież bez liku. Problem tylko z motywacją i odpowiednim programem. Natomiast na poziomie nauki języków w szkołach państwowych problemem jest wieczne rozpoczynanie od nowa. Dziecko kończy podstawówkę*z jakimś poziomem angielskiego, idzie do gimnazjum i co? Zaczyna od elementary właściwie. Kończy gimnazjum - i w liceum to samo. Wciąż chyba niewiele jest gimnazjów/liceów, które stosują międzyoddziałowe grupy, uzależnione od poziomu uczniów.

Ooolek
06-10-2012, 00:57
Zamiast porównywać się do krajów skandynawskich, gdzie tradycja nauczania języka angielskiego jest na tyle zakorzeniona, że np. Szwecja powoli zostaje zaliczana do krajów praktycznie dwujęzycznych - warto spojrzeć w drugą stronę. Na południe od nas, w dwumilionowej Słowenii, mówią znacznie lepiej niż Polacy.

Choć trzeba przyznać, że na ogół cudzoziemcy mający kontakt z polskimi emigrantami są zadziwieni naszymi umiejętnościami językowymi - nie tylko mowa tu o angielskim.

mmbb
06-10-2012, 09:39
Do krajów skandynawskich przybywa dużo ludzi już z gotową znajomością języka angielskiego. Skąd możemy mieć pewność, że doskonale władający angielskim kierowca to rodowity Szwed, a nie przybysz z Polski ?;)
To po prostu kwestia kultury. Tak samo jest np. na Islandii, do której nie przyjeżdża aż tak dużo osób (a przynajmniej nie takich osiadających na stałe). Znajomość angielskiego jest tam bardzo wysoka, jest to praktycznie drugi "ojczysty" język i z większością można się tam po angielsku dogadać. A Islandia to jeden z krajów nordyckich, tak samo jak np. omawiana Szwecja czy Norwegia.

Olga_P
06-10-2012, 11:45
Myślę, że Polska znajduje się w środku stawki :) W Hiszpanii (w Barcelonie!) poza ścisłym turystycznym centrum nikt nie mówi po angielsku, a zdarza się, że recepcjonista w hotelu też ni w ząb. Z drugiej strony w Holandii nawet konduktorka w tramwaju mówiła biegle.

Sądzę, że tak jak już ktoś powiedział, problemem w Polsce jest wieczne zaczynanie od nowa, ale też brak motywacji. Nawet na tym forum nie ma zgody po co się uczymy. Ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę uczą się dla siebie, żeby móc się "dogadać".

anna1208
06-10-2012, 13:21
Myślę, że Polska znajduje się w środku stawki :) W Hiszpanii (w Barcelonie!) poza ścisłym turystycznym centrum nikt nie mówi po angielsku, a zdarza się, że recepcjonista w hotelu też ni w ząb. Z drugiej strony w Holandii nawet konduktorka w tramwaju mówiła biegle.

Sądzę, że tak jak już ktoś powiedział, problemem w Polsce jest wieczne zaczynanie od nowa, ale też brak motywacji. Nawet na tym forum nie ma zgody po co się uczymy. Ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę uczą się dla siebie, żeby móc się "dogadać".

Bardzo pięknie to powiedziałaś! W pracy w szkole bardzo denerwuje mnie pytanie pt. A po co mi to? I uważam, że przy dzisiejszej dostępności języków, mogłoby być dużo lepiej...

Aga12
06-10-2012, 15:10
Z drugiej strony w Holandii nawet konduktorka w tramwaju mówiła biegle.



Pytanie z innej beczki, czy w Holandii naprawdę są konduktorzy, bo w Polsce już od wieków są kasowniki?

ewela364@wp.pl
06-10-2012, 16:28
Myślę, że z naszą znajomością języka angielskiego jest coraz lepiej. Młodzież coraz częściej jest w stanie dogadać się z turystami, nawet rośnie zainteresowanie angielskim wśród dorosłych; coraz więcej osób emigruje, podróżuje, więc siłą rzeczy są zmuszene do kontaktu i głębszej bądż pobieżnej nauki tego języka.

Natomiast osoby, które studiowały angielski wyróżniają się bardzo pozytywnie na tle innych obcokrajowców pod względem znajomości i poziomu angielskiego, który reprezentują.

Aga12
06-10-2012, 17:04
Szczerze mówiąc to wydaje mi się mało prawdopodobne żeby ktoś doskonale władający językiem angielskim marzył o pracy kierowcy, nawet w Szwecji. No chyba że kierowanie autobusem, bo myślę, że o to chodzi, to jego/jej hobby. Mimo wszystko mało prawdopodobne :)

Ale przecież są całe legendy o ludziach z wykształceniem pracującymi gdzieś na zachodzie na zmywaku.
Tak jak często wykształcone Ukrainki sprzątające po domach w Polsce.
A Polacy pracujący w Anglii (często mówiący płynnie po angielsku) to co tam robią, też nie wykładają na uniwersytetach!!

MonikaEm
06-10-2012, 17:07
Ja uważam, że mówiąc, że młodzi nie mają problemu to nie mamy racji. To zależy, ja ucząc młodzież widzę na ile ich stać a ile umieją. A są tacy którzy w ogóle nie potrafią się porozumieć, ale to wynika z ignorancji i lenistwa. Ale i tak jest lepiej niż w czasach naszych rodziców ;)

Aga12
06-10-2012, 17:31
. A są tacy którzy w ogóle nie potrafią się porozumieć, ale to wynika z ignorancji i lenistwa.

I możliwości umysłowych też.

Auun
06-10-2012, 21:19
Ja się ostatnio przekonałem, że coraz więcej młodych ludzi po szkole (liceum np.) przestaje używać angielskiego. Co wiadomo czym skutkuje. Dodatkowo na wielu kierunkach studiów angielski jest troszkę "olewany".

karolineusz
06-10-2012, 22:24
Z angielskim zdecydowanie lepiej niż kiedyś. Jak zaczynałam pracę w szkole językowej to trafiały się grupy młodzieży/dzieci uczące się od podstaw. Teraz od podstaw uczą się już tylko dorośli - widać rezultaty obecności angielskiego w szkołach. Ale co do innych języków to widać jeszcze różnicę w porównaniu z innymi krajami.

Dawid Dymaczewski
06-11-2012, 01:25
Młode pokolenie (i duża część starszego) podstawy języka ma opanowane zadowalająco. Dla wielu ludzi jednak poziom średnio zaawansowany jest bardzo odległy. Wydaję mi się, że częściowo za to odpowiedzialna jest plaga angielskim neologizmów. Nasz język wchłania coraz więcej słów i terminów angielskich, których niekoniecznie potrzebujemy (np: "rafting", czy "bilbord" to jedne z wielu terminów, których odpowiedniki już przecież w języku mamy, ich "polska" wymowa, często również i pisownia, jest inna od oryginału). Poprzez ten zalew wielu Polaków w życiu codziennym traci zapewne rozeznanie, czy posługują się angielskim, czy polskim. Myślę że obniża to ich potencjał do lepszego przyswojenia sobie angielskiego.

Malwina23
06-11-2012, 01:31
Zdecydowanie nie jesteśmy na szarym końcu, ale na pewno nie przodujemy. W porównaniu do Francuzów czy Hiszpanów jesteśmy poliglotami, ale gdy przyjdzie nam się porównać do Niemców, Holendrów, nie mówiąc o Arabach, nie mamy szans ;p Jeśli chodzi o młodych, to naprawdę nie jest najgorzej, starsi niestety, ale języków nie umieją, a na pewno nie w tak dużym stopniu, o czym można przekonać się na PKP ;)

armitage
06-11-2012, 02:21
Młode pokolenie (i duża część starszego) podstawy języka ma opanowane zadowalająco. Dla wielu ludzi jednak poziom średnio zaawansowany jest bardzo odległy. Wydaję mi się, że częściowo za to odpowiedzialna jest plaga angielskim neologizmów. Nasz język wchłania coraz więcej słów i terminów angielskich, których niekoniecznie potrzebujemy (np: "rafting", czy "bilbord" to jedne z wielu terminów, których odpowiedniki już przecież w języku mamy, ich "polska" wymowa, często również i pisownia, jest inna od oryginału). Poprzez ten zalew wielu Polaków w życiu codziennym traci zapewne rozeznanie, czy posługują się angielskim, czy polskim. Myślę że obniża to ich potencjał do lepszego przyswojenia sobie angielskiego.
Jeżeli chodziło ci o to, że w związku z tak dużą ilością angielskich słów używanych na codzień niektórym rodzi się w głowie przeświadczenie, że znają język w stopniu bardzo dobrym - nie mogę się z Tobą zgodzić. Rozumowanie, o którym piszesz, jest bardzo naiwne i taka osoba łatwo może przekonać się, że języka nie zna aż tak dobrze, jak jej się to wydaje - przez kontakt z bardziej zaawansowanym tekstem w internecie, książką po angielsku, filmem albo robiąc z siebie idiotę przed obcokrajowcem (a to działa chyba najlepiej jako środek motywujący do nauki :D). Potencjał nie ma tu znaczenia - chodzi tylko o motywację i chęci.

Moim zdaniem przyczyną braku tychże do dalszego zgłębiania arkanów języka jest raczej zły stosunek niektórych nauczycieli do uczenia (co skutkuje tym, że uczniowie postrzegają zajęcia z języka jako coś mniej ważnego od innych przedmiotów - nawet jeśli nauczyciel uczy świetnie, uczniowie z góry są przekonani, że nie warto im się do przedmiotu przykładać) oraz, delikatnie mówiąc, zbyt duża pewność siebie oraz lenistwo tzw. młodych, którzy zakładają, że i tak "jakoś sobie poradzą", a nie ma sensu uczyć się języka na serio "no bo po co". Miałem styczność z takimi ludźmi i bardzo te podejścia mnie irytują :mad:

Olga_P
06-11-2012, 11:26
@Aga12 (offtop przesunięty w czasie)

W tramwaju w Amsterdamie można wsiąść tylko dwojgiem drzwi (są bramki, które otwierają się tylko w jedną stronę), przy jednych z tych drzwi siedzi konduktor, u którego można kupić bilet. Większość ludzi posługuje jednak się kartami miejskimi. Są też kasowniki, bilet po kupieniu trzeba skasować. I ciekawostka, kasowniki są też przy wyjściu, żeby bramka się otworzyła trzeba do kasownika przyłożyć ważny bilet.

A w temacie wątku. Czytałam, że większość ludzi ucząc się języka obcego dochodzi do poziomu B2, więc nie oczekujmy cudów :) Sądzę, że już teraz sporo ludzi potrafi sobie po angielsku jakoś poradzić, i tak naprawdę o to chodzi :)

Pietrann
06-11-2012, 12:22
Ze starszym pokoleniem, (50-60latków) jest tragicznie. Ludzie w ogóle nie znają języków obcych. Wśród młodzieży jest o wiele lepiej, ale jak to mówią "szału nie ma". Na poziomie komunikacyjnym, owszem jako tako, z poprawnością dużo gorzej. Oczywiście nie wymagam, żeby wszyscy mówili bezbłędnie, nie o to chodzi, ale z doświadczeń moich i moich kolegów lektorów wynika, że słuchacze raczej nie przejmują się płynnością wypowiedzi czy poprawnością. Z czystego lenistwa. Bo i po co? Gramatyka jest przecież dla idiotów. Za to mniemanie o swoich umiejętnościach wszyscy mają bardzo duże. Grunt to dobre samopoczucie, ale przecięty Szwed czy Holender mówi po angielsku znacznie lepiej niż przeciętny Polak. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.

Sesselja
06-11-2012, 12:49
młode pokolenie ma świadomość poważnego podejścia do nauki języków (nie tylko angielskiego), ale muszę Wam powiedzieć, że dużo zależy od nauczycieli na jakich trafią w szkole lub na kursach. ciągle kuleje pogląd, że byle się dogadać. nie wiem, może to moje zboczenie zawodowe ale uważam, że "byle dogadanie się" dzisiaj już nie jest wystarczające. zgodzicie się ze mną?

Kaja.p
06-11-2012, 13:06
to prawda, że część starszych osób w ogóle nie zna angielskiego, ale są też ludzie młodzi, którzy języka nie znają. chociaż teraz jak trwa EURO zaobserwowałam raczej, że Polakom porozumiewanie się idzie nie najgorzej, natomiast goście bardziej zangielszczają swój język ojczysty niż mówią po angielsku... ;)

dorota śmigielska
06-11-2012, 13:33
Myślę że nie jest tak źle - chodzi mi raczej o ludzi młodych - miałam okazję doświadczyć tego podczas pobytu na stypendium za granicą.
O dziwo wielu z nich ma solidne podstawy-w porównaniu do leniwych narodów południowych dajemy radę.

Prym wg. mnie wiodą jednak Niemcy, Belgowie i Skandynawowie.

MonikaEm
06-11-2012, 13:46
Ja się ostatnio przekonałem, że coraz więcej młodych ludzi po szkole (liceum np.) przestaje używać angielskiego. Co wiadomo czym skutkuje. Dodatkowo na wielu kierunkach studiów angielski jest troszkę "olewany".

Dokładnie. Jest taka postawa:zakuj, zalicz, zapomnij. A potem wydają pieniądze na prywatne lekcje bo z liceum nic nie pamiętają.

Rimtech
06-11-2012, 14:06
Ja się ostatnio przekonałem, że coraz więcej młodych ludzi po szkole (liceum np.) przestaje używać angielskiego. Co wiadomo czym skutkuje. Dodatkowo na wielu kierunkach studiów angielski jest troszkę "olewany".

To zależy. Niektóre uczelnie narzucają na studentów obowiązek zdania certyfikatu z języka na poziomie B2. Większość wybiera angielski, bo wiadomo: był w szkole, etc.

anna karenina
06-11-2012, 15:10
Moim zdaniem z naszą znajomością angielskiego jest na pewno lepsza niż 5-10 lat temu. Polacy wiedzą że bez znajomości angielskiego an i rusz w świecie więc wszyscy jak leci uczą się namiętnie.

Maddy551
06-11-2012, 17:41
Moim zdaniem z naszą znajomością angielskiego jest na pewno lepsza niż 5-10 lat temu. Polacy wiedzą że bez znajomości angielskiego an i rusz w świecie więc wszyscy jak leci uczą się namiętnie.

tak, nawet jeśli nie dlatego, że chcą, to dlatego, że realia ich do tego zmuszają

Aga12
06-11-2012, 18:08
W porównaniu do Francuzów czy Hiszpanów jesteśmy poliglotami, ale gdy przyjdzie nam się porównać do Niemców, Holendrów, nie mówiąc o Arabach, nie mamy szans ;p Jeśli chodzi o młodych, to naprawdę nie jest najgorzej, starsi niestety, ale języków nie umieją, a na pewno nie w tak dużym stopniu, o czym można przekonać się na PKP ;)

Nie zachwycałabym się tak znowu Niemcami, wydaje mi się, że nie jesteśmy od nich gorsi. Spróbuj zapytać się o coś po angielsku w Berlinie, chętnie odpowiadają ale często z angielskiego używają jakieś pojedyńcze słowa.

Aga12
06-11-2012, 18:08
Polacy wiedzą że bez znajomości angielskiego an i rusz w świecie więc wszyscy jak leci uczą się namiętnie.

Zależy gdzie.

aniaaa
06-11-2012, 18:30
Cztery lata temu wyjechałam do Anglii do pracy i mogę powiedzieć, że na tle takich narodów jak Pakistańczycy czy Hindusi wypadamy bardzo kiepsko. Na początku swojej pracy rozumiałam co się do mnie mówi i odpowiadałam pełnymi zdaniami i to był hit wśród Polaków (większość na pytania Anglików odpowiadała pojedynczymi słowami), podczas gdy np. Hindusi mówią płynnie po Angielsku.
Później pracowałam w hospicjum i jedna z Afrykańskich pielęgniarek tak się wyraziła o Polsce: "Chętnie pojechałabym do Polski na wakacje, ale tam nikt nie mówi po angielsku"- powiedziała to z niesmakiem.
Na to jedna z moich koleżanek Polek: "My mamy swój język, który kochamy i to nim się posługujemy. Nas nikt nie podbił i nie narzucił nam nauki języka angielskiego, jednak jeśli ktoś chce to może się uczyć obcego języka".

perelecia
06-11-2012, 19:20
Niestety tyko w większych miastach angielski jest bardzo popularny i prawie każdy go zna. W tych mniejszych miastach jest już inaczej. Jest też tzw opór przed angielskim i dopiero i niektórzy dopiero po piwku zaczynają mówić...

Aga12
06-11-2012, 22:39
Cztery lata temu wyjechałam do Anglii do pracy i mogę powiedzieć, że na tle takich narodów jak Pakistańczycy czy Hindusi wypadamy bardzo kiepsko. Na początku swojej pracy rozumiałam co się do mnie mówi i odpowiadałam pełnymi zdaniami i to był hit wśród Polaków (większość na pytania Anglików odpowiadała pojedynczymi słowami), podczas gdy np. Hindusi mówią płynnie po Angielsku.


Przede wszystkim dlatego, ze Anglicy nie mówią płynnie po hindusku.;);)
Taki Pakistańczyk czy Hindus nie ma innego wyjścia jak chce pracować w Wielkiej Brytanii, pewnie jakby przyjechał do nas mówiłby biegle po polsku.

A w końcu dla wielu Hindusów Anglia jest ich ojczyzną, w której mieszkają na stałe wiec nic dziwnego, że biegle mówią w tym języku.

sarwari
06-12-2012, 00:22
Uważam, że Polacy bardzo dobrze się reprezentują. A nawet coraz lepiej. Mi się wydaje, że we Włoszech najważniejszy jest włoski, we Francji francuski, w Niemczech niemiecki. Te kraje są bardzo rozwinięte i nie ludzie nie muszę nigdzie migrować, więc pewnie jak uczą się języka to tylko z przyjemnością. My musimy. Jest duża presja. Zawsze się mówi, że język to podstawa. Chociaż te nasze podstawy nie u wszystkich są na ładnym poziomie. Ja bym oceniła język Polaków na 4. Nie jest źle. Chociaż Ci co znają języki obce też czasami małe gafy popełniają.

jottt
06-12-2012, 00:53
W porównaniu do Francuzów, Włochów czy Arabów Polacy moim zdaniem wypadaja całkiem nieźle. Zwłaszcza, że teraz coraz więcej młodych ludzi i nie tylko przywiązuje wagę do nauki właśnie angielskiego. Ogólnie myślę, że coraz więcej Polaków jest w stanie się po anielsku dogadać z obcokrajowcami, większość podstawy zna.

mmbb
06-14-2012, 17:54
A w końcu dla wielu Hindusów Anglia jest ich ojczyzną, w której mieszkają na stałe wiec nic dziwnego, że biegle mówią w tym języku.
No i dlatego też, ze angielski jest językiem pomocniczym w Indiach ;) Dla wielu osób jest to drugi język po hindi, a dla niektórych Hindusów nawet język ojczysty i jedyny używany.
Poza tym nie zapominajmy o historii - do lat 50. ubiegłego wieku nadal były to Indie Brytyjskie, gdzie angielski był językiem obowiązkowym. Dopiero w 1947 nastąpił podział na Indie i Pakistan, nic więc dziwnego, że tak dobrze znają tam angielski.

Feniks
06-15-2012, 23:47
Ze starszym pokoleniem, (50-60latków) jest tragicznie. Ludzie w ogóle nie znają języków obcych. Wśród młodzieży jest o wiele lepiej, ale jak to mówią "szału nie ma". Na poziomie komunikacyjnym, owszem jako tako, z poprawnością dużo gorzej. Oczywiście nie wymagam, żeby wszyscy mówili bezbłędnie, nie o to chodzi, ale z doświadczeń moich i moich kolegów lektorów wynika, że słuchacze raczej nie przejmują się płynnością wypowiedzi czy poprawnością. Z czystego lenistwa. Bo i po co? Gramatyka jest przecież dla idiotów. Za to mniemanie o swoich umiejętnościach wszyscy mają bardzo duże. Grunt to dobre samopoczucie, ale przecięty Szwed czy Holender mówi po angielsku znacznie lepiej niż przeciętny Polak. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.
Ależ to czysta prawda!

Toż to sztuczny twór, o którym przeciętny native speaker nie ma zielonego pojęcia, co i tak nie przeszkadza mu w perfekcyjnym nią władaniu. I w taki właśnie sposób KAŻDY powinien uczyć się języków, zwłaszcza tych o stosunkowo łatwej strukturze gramatycznej, jak np. angielski. Najważniejsze jest przede wszystkim słownictwo i na drugim miejscu fonetyka... cała reszta to tak naprawdę tylko niuanse. Nie tylko w szkole powinno się zmniejszyć ilość godzin przeznaczonych na zajęcia z gramatyki, powinien być zupełny ZAKAZ takich zajęć z wyjatkiem zaawansowanych grup. Wszyscy nauczyciele, którzy i tak wpakowywaliby takie absurdy jak Future Perfect Continuous w głowy niewinnych uczniów, powinny dostać "marching orders" i tyle.

Wybaczcie, trochę mnie poniosło. Ten post pewnie zabrzmiał ekstremalnie, ale mam po prostu dosyć nic niewnoszących zajęć w szkołach, na które marnuje się tylko czas, a uczniowie się niepotrzebnie uwsteczniają...

Tak jeszcze dodam, że kiedyś wyżalałem się mojemu korepetytorowi właśnie na ten temat, a on odpowiedział, że to po prostu wina tego, że w Polsce jest za mało kompetentnych nauczycieli, zeby obsadzili wszystkie stanowiska we wszystkich szkołach, a nauka gramatyki jest o niebo łatwiejsza niż słownictwa albo rozumienia ze słuchu, nie wspominając nawet o wymowie. Myślę, że miał 100% racji. Przeciez to jasna sprawa, ja też mogę dać kartkę z 10 zadaniami z kropkami do wypełnienia np. z francuskiego, zajrzeć do odpowiedzi, nauczyć się ich na pamięć, dać później to dzieciakom do wypełnienia i 45 zleci jak nic, czyż nie?! Tak naprawdę chodzi o to, że teoretycznie staramy się równać do innych narodów z wprowadzeniem lekcji w szkołach, a tak naprawdę to w dużej mierze tylko atrapa. A kto na tym cierpi, no kto? Uczniowie.

Gdybym to ja układał program, to od 1 klasy podstawówki wprowadziłbym zaawansowane słownictwo i fonetykę, i to by były właściwie jedyne przerabiane rzeczy na zajęciach (oprócz rozumienia ze słuchu). Na przykład na pierwszych zajęciach dot. kolorów byłyby nie tylko "red", "blue" czy "yellow", ale także "ivory", "beige" czy "drab".

Aga12
06-16-2012, 00:09
Ależ to czysta prawda! Gramatyka JEST dla idiotów, a konkretniej nauka gramatyki (gdy nie zna się zaawansowanego słownictwa)!

Toż to sztuczny twór, o którym przeciętny native speaker nie ma zielonego pojęcia, co i tak nie przeszkadza mu w perfekcyjnym nią władaniu. I w taki właśnie sposób KAŻDY powinien uczyć się języków, zwłaszcza tych o stosunkowo łatwej strukturze gramatycznej, jak np. angielski. Najważniejsze jest przede wszystkim słownictwo i na drugim miejscu fonetyka... cała reszta to tak naprawdę tylko niuanse. Nie tylko w szkole powinno się zmniejszyć ilość godzin przeznaczonych na zajęcia z gramatyki, powinien być zupełny ZAKAZ takich zajęć z wyjatkiem zaawansowanych grup. Wszyscy nauczyciele, którzy i tak wpakowywaliby takie absurdy jak Future Perfect Continuous w głowy niewinnych uczniów, powinny dostać "marching orders" i tyle.

Wybaczcie, trochę mnie poniosło. Ten post pewnie zabrzmiał ekstremalnie, ale mam po prostu dosyć nic niewnoszących zajęć w szkołach, na które marnuje się tylko czas, a uczniowie się niepotrzebnie uwsteczniają...

Chyba cię właśnie poniosło!!
1)Future Perfect Continuous nauczyciele wcale nie pakują do głów uczniom, może w liceum w najbardziej zawansowanych grupach coś się o tym wspomni. Wymyśliłeś jakąś extremalną sytuację.

Ale jeśli już taki czas wymieniłeś to powiem, że jak ktoś jest mądry i wie jak budować zdania w czasie przyszłym , zna zwykły czas perfect i ciągły to sobie potrafi sam wykombinowć jak zbudować w takim czasie i w jakiej sytuacji można go zastosować jeśli już ktoś bardzo koniecznie chce.

2) Przeciętny native speaker( powiedzmy 20 letni), który nie ma zielonego pojęcia o gramatyce, uczył się angielskiego przez dwadzieścia lat i usłyszał miliony różnych zdań w języku angielskim. Uczeń ma do dyspozycji w szkole (każdego typu) trzy lata. Gramatyka to droga na skróty i pomaga nauczyć się jak mówić.
Weźmy np czas przeszły, wystarczy powiedzieć uczniom, że jest coś takiego jak druga forma i że we wszystkich osobach jest tak samo. Jak przekazać to w ciągu zaledwie kilku godzin nie używając jakieś prostej regułki. Owszem można do nich mówić przez kilkanaście miesięcy i czekać aż się sami domyślą;):D.

3) Twoją "bezgramatyczną" metodę można zastosować jeśli ktoś chce opanować język w najprostszym zakresie typu zakup biletu w kasie, czy chipsów w kiosku i ewentualne pogaduszki przy piwie w pubie ( mocnym piwie) bo wtedy nie ma przeszłości, przeszłości jest tylko TERAZ.

4) Cytuję "Ależ to czysta prawda! Gramatyka JEST dla idiotów" Czy dla takich, którzy nie chcą mówić jak Kali.
Co pomyśli dziewczyna do której powiesz " Feniks chcieć iść z ty na randka, ty być piękny,", Czas płynie i za rok znowu mówisz do niej " Ja chcieć być mój żona". Myślę, że rzuci pierścionkiem o ziemię i pójdzie poszukać właśnie jakiegoś idioty, który dla niej będzie w stanie opanować chociaż podstawy języka. ( oczywiście gdybyś był obcokrajowcem uczących się polskiego twoją metodą).

5) Cytuję "Gdybym to ja układał program, to od 1 klasy podstawówki wprowadziłbym zaawansowane słownictwo i fonetykę, i to by były właściwie jedyne przerabiane rzeczy na zajęciach (oprócz rozumienia ze słuchu). Na przykład na pierwszych zajęciach dot. kolorów byłyby nie tylko "red", "blue" czy "yellow", ale także "ivory", "beige" czy "drab"."

Mam pytanie, cży widziałeś , rozmawiałeś z jakimkolwiek dzieckiem w wieku 6-7 lat? Czy myślisz, że przeciętny chłopczyk jest w stanie odróżnić ( nawet po polsku) coś co jest w kolorze białym, kremowym , beżowym,kości słoniowej i innych wyszukanych odcieni?? Z tym mają kłopoty nawet dorośli mężczyźni!
Wracając do gramatyki, wiadomo, że w pierwszej klasie nikt nie podaje zasad gramatycznych, ale już chyba osiemnastolatkowi to nie zaszkodzi.

6) Mnie nie poniosło, tyyyyyyylko się dziwię!

Feniks
06-16-2012, 00:17
To są moje doświadczenia. Miałem Future Perfect i Future Perfect Continuous w liceum i w szkole językowej, a szczerze powiem Ci, że poziom był bardzo niski i tam, i tam. Tak naprawdę nikt z tamtych grup nie władał angielskim nawet średnio dobrze, ja również byłem wtedy bardzo słaby (potrafię to przyznać).

Naprawdę, takie czasy są tak potrzebne licealistom jak słówka typu "myrmidon" czy "tatterdemalion", a chyba nikomu nie przyszłoby do głowy uczyć czegoś takiego. Posunę się do stwierdzenia, że nawet te słowa są i tak o niebo wazniejsze i częściej spotykane od ww. czasów.

Zgodzę się, że gramatyka to teoretycznie droga na skróty. Ale zobacz, jak ktoś nie ma odpowiedniego (czyt. bardzo zaawansowanego) zasobu słownictwa, by swobodnie budować zdania i wyrażać emocje, to szybko zapomni o tych wszystkich strukturach gramatycznych i wszystko pójdzie wniwecz.

Gdybym dalej uczył się "szkolną", tj. gramatyczną metodą i nigdy nie zabrał się w większym stopniu za leksykę, to pewnie nie zrozumiałbym nawet połowy słów z przeciętnego readingu na CPE.

Odnośnie kolorów: fakt, być może w wieku 6-7 lat miałbym pewne problemy z odróżnianiem niektórych kolorów, ale znałem takie słowa, jak "purpurowy", "beżowy", "bordowy" itp. Przy tym wcale nie byłem prywatnie nauczany, a żadnym geniuszem bynajmniej nie jestem.

Dalej - ja tam już wolałbym osobę, która mówi: "Kali mówić, Kali pisać", ale potrafi przynajmniej przeczytać i zrozumieć dobrze napisany artykuł w gazecie czy współczesną powieść niż odwrotnie i przynajmniej potrafi się dogadać, chociaż czasami może to brzmieć karkołomnie.

malawicia
06-16-2012, 00:28
Ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę uczą się dla siebie, żeby móc się "dogadać".

Zgadzam się, ucząc w szkole językowej przekonałam się, że dzieci czesto traktują naukę języka jako przykry obowiązek, gdyż są wysyłane na angielski przez swoich rodziców na siłę. Dopiero później okazuje się, że jednak do czegoś znajomość języka obcego moze się przydać. Niemniej jednak, coraz lepiej nam idzie i coraz więcej osób chce się uczyć z własnej nieprzymuszonej woli:-) Mam przyjemność uczyć grupę starszych pań i jestem mile zaskoczona, jak dobrze nam idzie:-)

Aga12
06-16-2012, 00:38
Zgodzę się, że gramatyka to teoretycznie droga na skróty. Ale zobacz, jak ktoś nie ma odpowiedniego (czyt. bardzo zaawansowanego) zasobu słownictwa, by swobodnie budować zdania i wyrażać emocje, to szybko zapomni o tych wszystkich strukturach gramatycznych i wszystko pójdzie wniwecz.

Gdybym dalej uczył się "szkolną", tj. gramatyczną metodą i nigdy nie zabrał się w większym stopniu za leksykę, to pewnie nie zrozumiałbym nawet połowy słów z przeciętnego readingu na CPE.

.

We wszytkim najważnieszy jest złoty środek. Nadmiar struktur gramatycznych nie pomaga. Ale bez podstaw gramatyki się nie da wyrazić żadnych emocji. Nie chodzi o to aby pamiętać wszystkie możliwe konstrukcje. Ale jak wyrazić to że np twoje uczucia zmieniły się, wczoraj byłeś wściekły ale wierzysz, że jutro będzie lepiej , jak to zrobisz nie odróżniając zwykłego czasu przeszłego od przyszłego?

Wszystko zależy do czego potrzebny ci jest język. To tak jak w naszym ojczystym języku, inaczej wyraża się pan Miodek w telewizyjnym felietonie inaczej ten sam pan np reperujący samochód lub rozmawiający z dzieckiem, jeszcze innym kibole po nieudanym meczu. Przyznasz, że w każdej sytuacji zakres używania polskiej gramatyki jest inny.

Feniks
06-16-2012, 00:40
No tak, ale takich rzeczy człowiek może się automatycznie nauczyć np. podczas czytania. Wiadomo, na początku pewnie będzie kaleczył język i będą wychodzić takie kwiatki jak "fighted", ale to z reguły kwestia czasu. Tym bardziej że czasy przeszłe, przyszłe i teraźniejsze występują we wszystkich językach indoeuropejskich.

Mimo wszystko będę się upierał, że gdyby w szkołach od pierwszej klasy podstawówki była zasadniczo leksyka, leksyka, leksyka, fonetyka i nic więcej, to niewiele by nam brakowało do Szwedów czy Holendrów, a może i nawet byśmy ich przegonili. Wiem, że mam pewnie niepopularne i skrajne poglądy, ale naprawdę uważam, że ludzie by polubili naukę języka i chętniej by się nim posługiwali.

Chociaż w jednej kwestii masz rację - wielu native'ów przyjmuję leksykę za rzecz oczywistą, za to w okamgnieniu zauważają każdy gramatyczny czy składniowy "shibboleth". To jest smutne, bardzo smutne, ale niestety prawdziwe i w sumie nie ma co się na nich obrażać, skoro większość z nich nigdy się nie nauczyła żadnego obcego języka na zaawansowanym poziomie.

Aga12
06-16-2012, 00:47
No tak, ale takich rzeczy człowiek może się automatycznie nauczyć np. podczas czytania. Wiadomo, na początku pewnie będzie kaleczył język i będą wychodzić takie kwiatki jak "fighted", ale to z reguły kwestia czasu. Tym bardziej że czasy przeszłe, przyszłe i teraźniejsze występują we wszystkich językach indoeuropejskich.

Niby jak?? Ile książek musiałby zaliczyć, o ile przebrnąłby przez pierwszą. Naprawdę wierzysz, że można w krótkim czasie ( trochę krótszym niż ze dwadzieścia lat) być w stanie czytać książki ze zrozumieniem, jeśli wcześniej miał ZERO, ZERO najprostszych objaśnień gramatycznych. Skąd będzie wiedział, czy bohater (psychopatyczny morderca) właśnie kogoś zaszlachtował, czy też dopiero zamierza to zrobić, zakładając że nie użyte został żadne słowo typu wczoraj, jutro, właśnie czy za chwilę.

Feniks
06-16-2012, 00:56
Jeśli byłby Chińczykiem czy Koreańczykiem, to pewnie nie. Jeśli byłby Polakiem, Niemcem, Rosjaninem czy Chorwatem, to raczej tak. (Zakładając, że będzie miał bardzo dobre przeszkolenie pod względem słownictwa).

Trochę inna kwestia to określenie, co jest gramatyką, a co leksyką, bo są różne konstrukcje leksykalno-gramatyczne, które są z reguły bardzo ważne. Ogólnie to jestem przede wszystkim wściekły na tak ogromny nacisk na użycia czasów czy różnych form czasowników w stosunku do leksyki, który naprawdę nie prowadzi do niczego dobrego. Prowadzi właśnie do tego, co się teraz dzieje - mamy setki, tysiące magistrów z różnych dziedzin, którzy praktycznie nie znają żadnego języka obcego.

Aga12
06-16-2012, 01:05
Jeśli byłby Chińczykiem czy Koreańczykiem, to pewnie nie. Jeśli byłby Polakiem, Niemcem, Rosjaninem czy Chorwatem, to raczej tak. (Zakładając, że będzie miał bardzo dobre przeszkolenie pod względem słownictwa).


Totalny brak znajomości gramatyki sprzyja tłumaczeniu słowo po słowie. Ktoś dobrze przeszkolony w słownictwie znajdując w tekście np jakieś ....... will have bought będzie się zastanawiał co tu robi will i dlaczego ktoś coś ma.
A jak przeczyta sobie w słowniku, że bought to jakaś druga lub trzecia forma czasownika to już wkroczy do krainy idiotów ( wg ciebie) czyli na terytorium gramatyki! I co z tym fantem zrobisz?:rolleyes:

" Setki, tysiące magistrów z różnych dziedzin, którzy praktycznie nie znają żadnego języka obcego." To nie z powodu nadmiaru gramatyki, ale braku jakiegokolwiek zajmowania się językiem po ukończeniu studiów. Jak się czegoś nie używa to się zapomina. Albo ich nauka dotyczyła kilku skromnych godzin lektoratu, albo nie są uzdolnieni językowo lub im się po prostu nie chce. Nie można zwalać winy na gramatykę. Mamy leksykę i gramatykę, jedno nie wyklucza drugiego!

Feniks
06-16-2012, 01:16
Nie no, to się nazywa "straw man argument".

Jestem przeciwny nie tyle samej gramatyce (choć uważam ją za sztuczny twór), tylko jej nauczaniu od bardzo młodego wieku i położeniu na nią tak wielkiego nacisku, jak to teraz ma miejsce w szkołach.

Moja odpowiedź była na to pytanie: "Naprawdę wierzysz, że można w krótkim czasie ( trochę krótszym niż ze dwadzieścia lat) być w stanie czytać książki ze zrozumieniem, jeśli wcześniej miał ZERO, ZERO najprostszych objaśnień gramatycznych."

Poza tym, tak zupełnie szczerze, spytam się, dlaczego tak usilnie bronisz tego skostniałego systemu, jeśli oczywiście mogę? Nie wiem, jesteś nauczycielką? Naprawdę uważasz, że się sprawdza? Być może jestem jakiś inny, ale kiedy zupełnie odłożyłem na bok naukę gramatyki i przestawiłem się wyłącznie na leksykę, to mój poziom znajomości języka skoczył o tysiąc stopni w górę. Za to wróciłem do gramatyki później, gdy byłem już na odpowiednim leksykalnym poziomie, i wiesz co? Pierwszy raz nauka gramatyki zaczęła mieć sens, bo wreszcie zacząłem regularnie zauważać te konstrukcje w tekstach czy w mowie, a nie jedynie w podręcznikach. Wydaje mi się, że właśnie tutaj leży też problem wielu ludzi, którzy zupełnie zapominają podstaw języka po skończeniu szkoły średniej, jeśli tylko nie mają z nim kontaktu...

Być może podchodziłbym do tej kwestii mniej radykalnie, gdyby więcej osób zauważało ten problem.

Aga12
06-16-2012, 01:33
Poza tym, tak zupełnie szczerze, spytam się, dlaczego tak usilnie bronisz tego skostniałego systemu, jeśli oczywiście mogę? Nie wiem, jesteś nauczycielką? Naprawdę uważasz, że się sprawdza? Być może jestem jakiś inny, ale kiedy zupełnie odłożyłem na bok naukę gramatyki i przestawiłem się wyłącznie na leksykę, to mój poziom znajomości języka skoczył o tysiąc stopni w górę. Za to wróciłem do gramatyki później, gdy byłem już na odpowiednim leksykalnym poziomie, i wiesz co? Pierwszy raz nauka gramatyki zaczęła mieć sens, bo wreszcie zacząłem regularnie zauważać te konstrukcje w tekstach czy w mowie, a nie jedynie w podręcznikach. Wydaje mi się, że właśnie tutaj leży też problem wielu ludzi, którzy zupełnie zapominają podstaw języka po skończeniu szkoły średniej, jeśli tylko nie mają z nim kontaktu...

Być może podchodziłbym do tej kwestii mniej radykalnie, gdyby więcej osób zauważało ten problem.

Ależ nie bronię żadnego systemu, nawet nie wiem czy jest jakiś system.
Na początku nauki potrzebne są pewne objaśnienia ( przynajmniej mi)jak budować proste zdania ( ucząc się jakiegoś nowego języka chciałabym, zażądałabym tego nawet), żeby nie marnować czasu na domyślanie się, i samodzielne dochodzenie do tego co można wyjaśnić dwoma zdaniami objaśnień ( oszczędzony czas można poświęcić na naukę słownictwa jak lubisz:)). W miarę nauki, kiedy jesteśmy na odpowiednim leksykalnym poziomie ( cytat) " gramatyka zaczyna mieć sens i zaczynasz regularnie zauważać te konstrukcje w tekstach czy w mowie, a nie jedynie w podręcznikach" i żeby sobie dalej ułatwiać życie sięgamy do podręcznika gramatyki ( lub ćwiczeń dla praktyków). Ale nie po to aby czytać od deski do deski, ale wyszukiwać tego co jest nam potrzebne.

Ludzie się od siebie różnią. Cytuję"bo wreszcie zacząłem regularnie zauważać te konstrukcje w tekstach czy w mowie", a nie jedynie w podręcznikach.
Ja wolę zauważyć te konstrukcje przed lekturą tekstu i wtedy lepiej go rozumiem. ( jestem praktyczna i tak traktuję gramatykę). A ty odwrotnie.
Czytasz i nagle gramatyka zaczyna mieć sens.Czy to znaczy, że czytasz po to aby znaleźć sens i piękno gramatyki?;);):D

Feniks
06-16-2012, 01:48
Chodzi mi oczywiście o system nauczania angielskiego w szkołach. Sprawdzanie różnych konstrukcji w podręcznikach w miarę postępu nauki jest okej, ale dla mnie problemem jest sytuacja, gdy tłucze się gramatykę, a poza tym żadnego większego postępu w zasadzie nie ma. Tak niestety wygląda stan rzeczy w wielu, zdecydowanie zbyt wielu szkołach i naprawdę chciałbym temu jakoś zaradzić, tylko że co ja tam mogę zrobić? Jak na ironię, mimo tego olbrzymiego nacisku na gramatykę dopiero dzisiaj na tym forum dowiedziałem się, że konstrukcja "if I will" jest w niektórych przypadkach w pełni poprawna. Wprawdzie spotkałem się z nią parę razy wcześniej, no ale...

Możesz pisać, że ludzie są różni, ale z moich doświadczeń wynika, że efekty są o niebo lepsze, jeśli priorytetem jest leksyka. Pisałem już o mocno średnim poziomie w moich szkołach, natomiast mój kolega miał ogromne szczęście i chodził do liceum, gdzie nauczycielka była prawdziwą pasjonatką języka. Na pierwszych lekcjach wprost powiedziała, że nie uznaje nauki podręczników i przez całe trzy lata wszyscy uczyli się z różnych tekstów, książek, fragmentów bajek (!) itp. W rezultacie mój znajomy, niemający głowy do języków - jak sam przyznał - zdał rozszerzoną maturę z nie najgorszym wynikiem, a wszystkie w miarę zdolne osoby miały wyniki w okolicach co najmniej 90%, albo i wyżej. Niektórzy potem poszli na anglistykę, na której "niepodzielnie rządzili" i raczej nie mają problemu ze znalezieniem przyzwoitej pracy powiązanej z językami.

On powiedział mi nawet, że miał w liceum (!) słowa typu "iridescent" na kartkówkach. Pytam się, dlaczego mnie nie było na jego miejscu i dlaczego miliony uczniów trafiają podobnie jak ja... Być może to, co piszę, brzmi zbyt oschle i dosadnie, ale ja naprawdę ubolewam nad losem milionów uczniów, którzy muszą zmagać się z systemem, który nie zdaje egzaminu.

Tak naprawdę to można by było nawet donieść na tamtą nauczycielkę, bo zupełnie nie stosowała się do programu nauczania. Ale nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie zrobił, bo wszyscy wiedzieli, że ta szkoła miała od kilkunastu lat zdecydowanie najlepszy wyniki z angielskiego w całym rejonie.

Aga12
06-16-2012, 02:00
Możesz pisać, że ludzie są różni, ale z moich doświadczeń wynika, że efekty są o niebo lepsze, jeśli priorytetem jest leksyka.


Co innego uważać, że leksyka jest priortetem ( co nie wyklucza nauki gramatyki, nad składem procentowym obu można sobie podyskutować) A co innego całkowicie negować jej istnienie. Nie wyobrażam sobie nauki języka ( szybkiej nauki) bez nawet minimum podstaw gramatyki i wcale z tego powodu nie czuję się jak idiotka ( chociaż niektórzy uważają ,że "Gramatyka JEST dla idiotów":mad:.

Feniks
06-16-2012, 02:04
Proszę, przestań wytykać mi tamto zdanie, już dawno je usunąłem. Poza tym nie ja pierwszy użyłem słowa "idiota" w tym temacie, to była tylko odpowiedź na wcześniejszy post, a ty teraz wycinasz ją z kontekstu.

W sumie moderacja może usunąć tamten niefortunny post, naprawdę nie chodziło mi o to, żeby kogokolwiek obrażać. Jeśli tak się jednak stało, to jeszcze raz przepraszam.

Aga12
06-16-2012, 02:15
Proszę, przestań wytykać mi tamto zdanie, już dawno je usunąłem. Poza tym nie ja pierwszy użyłem słowa "idiota" w tym temacie, to była tylko odpowiedź na wcześniejszy post, a ty teraz wycinasz ją z kontekstu.

W sumie moderacja może usunąć tamten niefortunny post, naprawdę nie chodziło mi o to, żeby kogokolwiek obrażać. Jeśli tak się jednak stało, to jeszcze raz przepraszam.

OK. Wybaczam:)
Dla mnie obie rzeczy są jednakowo ważne, z tym , że w początkowej fazie jednak gramatyka. Chciałaby już na początku umieć układać proste zdania, nawet z małym zasobem słownictwa. Z czasem staje się mniej ważna na rzecz leksyki. Ciekawa jestem jak by to było w przypadku jakiegoś chińsko-japońskiego języka , czy tamta gramatyka bardzo różnie się od naszej.

Masz rację, że w podręcznikach jest jej bardzo dużo, ale kursy przygotowują do różnych egzaminów, po gimnazjum i liceum są egzaminy a nauczycieli i lektorów rozlicza się z wyników. Należałoby porozmawiać z kimś kto ustala programy lub układa wymagania na egzamin.

kajedut
06-16-2012, 10:35
Przed Euro przez telewizję uniwersytecką mojej uczelni przeprowadzane były pewnego rodzaju badania: jak Polacy poradzą sobie językowo w trakcie Euro? Polecam obejrzeć :)
http://www.joemonster.org/filmy/44462/W_ukrytej_kamerze_warszawiacy_po_angielsku

mjanisze
06-18-2012, 09:54
byłam na rocznym erasmusie w Irlandii. Poznałam wiele studentów roznych narodowosci. Uwazam że Polacy sa jednymi z najlepiej umiacych mowic po angielsku. Najgorzej wypadaja Francuzi i Hiszpanie. Niektórych poziom angielskiego byl żenujący na poczatku erasmusa...:)

kingaz
06-18-2012, 11:54
Moim zdaniem nie wypadamy najgorzej na tle innych narodów. Z pewnością rodzimi użytkownicy języków germańskich będa mieli naturalną zdolność, żeby szybciej i efektywniej nauczyć się angielskiego ale obserwując moich znajomych, wydaje mi się, że nadrabiamy to pracowitością. Dzisiaj młode pokolenie musi sobie zdawać sprawę, że bez angielskiego, mówiac potocznie, "ani rusz", jeśli marzymy o karaierze w jakiejkolwiek dziedzinie. Dzieci uczą się językó już od przedszkola, dlatego wydaje mi się, że ze znajmością angielskiego w Polsce może być tylko lepiej. :)

katarzyna91
07-15-2012, 23:36
Też myślę, że nadrabiamy zaległości z angielskim (głównie młode pokolenie) i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Zdecydowana większość emigrantów już nie jeździ za granicę w ciemno, nie znając w ogóle języka. Na gruncie polskim jest jeszcze trochę słabiej, ciężko się czasami dopytać o tą drogę:) Ale jest progres!

evika23
07-16-2012, 15:58
młodsze pokolenia całkiem nieźle radzą sobie z językiem.gorzej wypadają starsze osoby. u nas naprawdę rzadko można spotkać osobę w podeszłym wieku potrafiąca sprawnie komunikować się po angielsku,natomiast gdy byłam we włoszech spotkałam wiele osób starszych radzących sobie świetnie z tym językiem.

Aga12
07-16-2012, 16:36
młodsze pokolenia całkiem nieźle radzą sobie z językiem.gorzej wypadają starsze osoby. u nas naprawdę rzadko można spotkać osobę w podeszłym wieku potrafiąca sprawnie komunikować się po angielsku,natomiast gdy byłam we włoszech spotkałam wiele osób starszych radzących sobie świetnie z tym językiem.

Jaki wiek uważasz już za podeszły?

anna.swoboda
07-16-2012, 22:28
z tego, co widzę, np. Francuzi w ogóle nie uczą się angielskiego...u nas jest chyba większa motywacja. Oczywiście starsze pokolenie nie uczyło się angielskiego, więc nie mamy takiego poziomu jak np. w Skandynawii, no ale to są kwestie kulturowe ;)

Evie
07-22-2012, 21:35
Według mnie wciąż jest słabo z językami obcymi u osób, które nie posługują się nim na co dzień. Pod tym względem nie mam dobrego porównania z innymi narodami, ale gościłam kiedyś*studentkę z Serbii. Po kilku dniach była przerażona - na ulicy czy w sklepie miała ogromne problemy z porozumiewaniem się, i wcale nie wynikało to z jej znajomości języka. Mówiła, że takie sytuacje w większych miastach w Serbii nie mają miejsca, a po angielsku nie można się porozumieć głównie z osobami starszymi.

ninaw
07-22-2012, 22:42
młodsze pokolenia całkiem nieźle radzą sobie z językiem.gorzej wypadają starsze osoby. u nas naprawdę rzadko można spotkać osobę w podeszłym wieku potrafiąca sprawnie komunikować się po angielsku,natomiast gdy byłam we włoszech spotkałam wiele osób starszych radzących sobie świetnie z tym językiem.

W Niemczech i Holandii babcie/dziadkowie w wieku ok. 75 lat mieli super komunikatywny angielski :)

Too_young_to_die
07-22-2012, 23:35
Polacy myślę, że nie wyglądają na tle innych najgorzej... Może nie wszyscy władają super obcymi językami, ale moim zdaniem urzędnicy czy osoby państwowe powinny znać podstawy, bo dzisiaj jadąc w SKMce miałam okazję zaobserwować, że 'kanar' nie umiał się porozumieć z młodą dziewczyną, która mówiła po angielsku, to jest lekki wstyd, ale w sumie łatwo można się wykręcić jak się język zna a zapomni biletu.
Gorzej jest z Włochami tudzież Hiszpanami, którzy w ogóle są leniwi, by uczyć się jakiegokolwiek obcego języka.
To jest dramat.

sparrow
07-22-2012, 23:48
Może nie mam racji, ale wydaje mi się, że trochę to zależy od tego gdzie się mieszka. Osoby mieszkające w dużym mieście mają częstszy kontakt z obcokrajowcami, więc i języka angielskiego mniej się "boją" używać, Jednak również uważam, że pracownicy instytucji państwowych i komunalnych powinni mieć przynajmniej podstawową wiedzę z zakresu jakiegoś języka obcego, tak niestety na chwilę obecną nie jest.

andula
07-23-2012, 11:51
Wydaje mi się, że mamy pewna łatwość do uczenia się języków. Prawie każda osoba zaczepiona na ulicy przez obcokrajowca jest w stanie mu odpowiedzieć, podczas gdy np. frnacuzi, hiszpanie nie umieją sklecic zdania. Co dziwne, portugalczycy mówia bardzo dobrze i to w wielu językach. Jak sie dowiedziałam, wszystkie filmy są u nich z namisami, żadnych lektorów czy dubbingu, więc od dziecka uczą sie np. angielskiego.

YogSothoth
07-23-2012, 12:43
Polacy nie mają problemów ze zrozumieniem, gorzej kiedy mają coś powiedzieć, następuje jakaś blokada myślowa i często nie są w stanie wydukać z siebie jednego słowa :(

karlahunter0
07-23-2012, 14:25
chyba nie jest z nami tak źle. Co prawda daleko nam do skandynawii, ale jeżdżąc trochę po Europie widzę, że bywa gorzej :) wyjazd w weekend majowy: Chorwacja - perfecto angielski kilku mieszkańców zaczepionych na ulicy. Węgry - ni w ząb.

jakub91
07-23-2012, 14:27
Zgadzam się z opinią,że młodzi radzą sobie dużo lepiej niż starsze pokolenia.Przede wszystkim młodzi ludzie poprzez TV i internet mają kontakt z angielskim i każdy zna pare podstawowych zwrotów.

jkinga
07-23-2012, 14:35
Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że Polacy, którzy poslugują sie ang z łatwością dogadają się w obcym kraju, jednak często poziom tego angielskiego pozostawia wiele do życzenia...

marta.denis@gmail.com
07-23-2012, 14:46
po czteromięsięcznym pobycie we Francji na Erasmusie, gdzie między innymi studiowałam angielski mogę śmiało powiedzieć, że poziom tam jest baaardzo niski. Polacy radzą sobie dużo lepiej z tym językiem.

scarlitee
07-23-2012, 15:48
Będąc w Belgii muszę powiedzieć, że tam po angielsku mówi prawie każdy i można spokojnie porozumieć się w tym języku... O Polsce chyba tego nie powiemy, prawda? Ciągle dużo brakuje, młodzi nie doceniają zajęć w szkole z języka obcego, nie przykładają się do nauki, a to przecież jeden z niewielu przedmiotów, który im się w przyszłości może przydać ;)

dorek5
07-23-2012, 15:52
Z moich obserwacji wynika, że wypadamy kiepsko na tle innych państw jeśli chodzi o znajomość angielskiego. W Szwecji na przykład, dogadamy się po angielsku bez problemu nawet ze starszą osobą, w Polsce byłaby to rzadkość.Wielu młodych ludzi w naszym kraju też niestety nie przywiązuje dużej wagi do nauki języka obcego.

DariaK
07-26-2012, 23:34
ja myślę, że całkiem nieźle jest z naszą znajomością angielskiego, koleżanka, opowiadała mi, że jak kiedyś byla w Holandii i porozumiewała się po angielsku to jej się ktoś pytał jak to jest, że bliżej macie Niemców, a słabo władacie niemieckim a po angielsku można się z wami dogadać:), z kolei jak byłam w Egipcie i dogadywałam się po angielsku to słyszałam opinię, że rzadko kiedy spotykają Polaków, którzy potrafią się dogadać po angielsku jak ja, czasem nawet robiłam na wakacjach za tłumacza, dla tubylców oferujących w hotelu wycieczki, jak widzieli mnie na plaży a chcieli sprzedać wycieczkę, to prosili mnie o pomoc:)

kasianova
07-27-2012, 13:24
Polacy, w porownaniu np. z Wlochami, bardzo dobrze porozumiewaja sie po angielsku.
We Wloszech znajomoscia jezyka angielskiego moze sie pochwalic znikomy procent ludzi.

majunia123
07-27-2012, 23:00
Ja uważam,że dzięki naszemu aparatowi mowy,mamy predyspozycje do poprawnej wymowy w wielu innych językach, jest nam łatwiej.Od dziecka uczymy się wymawiać trudne dzwieki.
Wypadamy całkiem dobrze na tle innych narodów.Nie mamy wyjścia,musimy się uczyć obcych języków bo polskiego niestety nikt nie zna...;-)

lturner
07-28-2012, 13:33
Miałam porównanie z Niemcami i Japończykami. Moim zdaniem zdecydowanie wypadamy lepiej ze znajomościa angielskiego niż te oba narody.

dolejnik
07-28-2012, 14:00
Wątek ten przypomniał mi wizytę Trinny i Susannah w Polsce. Podobno właśnie Polacy, jako jedyny naród odwiedzany przez stylistki, potrzebowali tłumacza podczas wywiadów i rozmów z Angielkami. A obie panie już trochę świata objechały. Bazując więc na tym przypadku, ośmielam się podejrzewać, że Polacy nie mają się za dobrze ze znajomością angielskiego.

Marliv
07-28-2012, 14:29
Z moich obserwacji wynika, ze Polacy nieźle kojarzą wiele angielskich pojęć, głownie dzięki telewizji. Cóż jednak z tego, ze są w stanie co nieco zrozumieć, skoro nie potrafią mówić po angielsku. Nawet ci, którzy uczą się regularnie tego języka, boją sie go aktywnie używać, by nie zrobić z siebie głupka etc. A przecież lepiej porobić trochę błędów i się w końcu nauczyć, niż nie odzywać się w ogóle.
Do tego mimo tego, ze młodzi Polacy powszechnie uczą sie angielskiego, robią to zazwyczaj metodą 'zakuć-zdać-zapomnieć', przez co nawet najprostsze konstrukcje gramatyczne są dla nich wyzwaniem.
Podsumowując: dużo Polaków zna angielski, ale na poziomie 'Kali chcieć krowa'. Jeśli chodzi o bardziej zaawansowane zdolności językowe, to jest raczej kiepsko, choc zmienia się to na lepsze.

master13
07-28-2012, 19:17
Porównując Polaków i innych przedstawicieli Europy muszę przyznać, że z językiem radzimy sobie na zadowalającym poziomie. Oczywiście są osoby, które perfekcyjnie włądają angielskim, ale także takie, które pomino długiego pobytu za granicą znają tylko kilka słów po angielsku. Osobiście uważam, że znajomość języka pozostawia jeszcze wiele do życzenia ale mimo wszystko staramy się dorównań niektórom krajom Europy Zachodniej.

lejdimo
07-28-2012, 20:20
Wedlug mnie duzo w Polsce jest osob, ktore znaja angielski `biernie` czyli np. czytajac duzo rozumieja a jesli chodzi o komunikacje to sobie nie radza. Sporo mlodziezy [a takze dzieci] uczy sie angielskiego grajac w gry komputerowe. Moze nie przyswajaja ambitnego slownictwa,ale czesciowo maja juz jakas wiedze.

karolinakozinska
07-29-2012, 15:48
Ja mogę porównać znajomość angielskiego naszego narodu do znajomości tego języka u naszych sąsiadów Niemców. Z mojego doświadczenia wynika, że duża większość Niemców mówi po angielsku w sposób komunikatywny począwszy od młodzieży a skończywszy na starszych ludziach. Nie jest w tym przypadku regułą, że Ci ludzie skończyli studia, swoją wiedzę nawet podstawową wynoszą z podstawówki i szkoły średniej. W Polsce po angielsku mówi ambitna młodzież, której chce się uczyć angielskiego (tej nieambitnej przecież język angielski się do niczego nie przyda :() i ludzie którzy skończyli studia (oczywiście nie wszyscy) po upadku komunizmu. Starsi ludzie, którzy kształcili się w PRL-u niestety nie mieli szansy nauczyć się choćby podstaw tego języka w szkole, więc ze starszego pokolenia język ten znają osoby, którym bardzo zależało żeby się go nauczyć i sami szukali na to sposobu, lub skończyli anglistykę i ówczesne SGH, albo przedstawiciele elit. Ogólnie rzecz ujmując, uważam że znajomość tego języka w Polsce jest nadal na słabym poziomie i zmieni się to dopiero, gdy zmieni się coś w mentalności dzieci w szkole, bo rzeczywiście nie wystarczy dobry nauczyciel, potrzeba jeszcze chęci.

Monika_Anna
07-29-2012, 16:27
Ja również uważam, że ze znajomością angielskiego wśród Polaków jest nie najgorzej, ale to prawda, że raczej w młodszym pokoleniu. W porównaniu z niektórymi krajami np. Francją, czy jak tu było wcześniej wspomniane, Włochami, Hiszpanią - na pewno jest lepiej, natomiast Holendrzy, Szwedzi czy Niemcy z kolei wypadają lepiej. W każdym razie nie jest źle, a jeśli chodzi o mówienie to drodzy Rodacy śmiało i więcej odwagi, przecież nie trzeba koniecznie brzmieć jak rodowity Anglik! :)

raccoonstars
07-29-2012, 19:28
Z racji na prace mam okazję rozmawiać po angielsku z obcokrajowcami dla których angielski też jest językiem obcymi i szczerze mówiąc jest to rozmowa na poziomie liceum. Wcale nie jest tak że my Polacy jesteśmy pod tym względem jacyś opóźnieni. Za granicą wcale nie ma takiego szału ze znajomością języków jak zwykło się w Polsce uważać. To chyba po prostu nasze narodowe kompleksy każą nam w kółko powtarzać że jesteśmy daleko za Zachodem. Pod względem angielskiego może są nieco lepsi, ale szału na pewno nie robią.

alicjam
07-29-2012, 21:07
Z moich doświadczeń wynika, że całkiem nieźle wypadamy. Wszyscy obcokrajowcy, których spotkałam i mieliśmy okazję porozmawiać trochę na ten temat, mówili, że są bardzo zaskoczeni poziomem angielskiego u Polaków:)

Shirral
07-30-2012, 15:24
U mnie trochę mniej różowo. Do mojego miasta miesiąc temu przyjechały zespoły zagraniczne, prezentować muzykę i kulturę. Największy kontakt miałam z dwiema grupami tureckimi - w jednej większość osób mówiła na poziomie komunikatywnym, choć były problemy i często wołano lepiej mówiącą koleżankę do pomocy, w drugiej nie mówił prawie nikt... poza 6-10 letnimi dziećmi, których w grupie mieli kilkoro (a przekrój wiekowy w zespole był naprawdę duży!). Najlepiej mówiąca dziewczyna z pierwszej grupy, zapytana o komunikację po angielsku, odpowiedziała - "well, most of us don't speak English... But Polish people don't speak it, as well!" ;)

jadgra1693
08-26-2012, 16:15
Jeśli wziąć pod uwagę Indie, Filipiny, a bliżej Skandynawię, Holandię, to Polacy są jeszcze w przedszkolu. Brak przede wszystkim obycia z językiem i swobodnego używania (wszystko jedno na jakim poziomie). Najlepiej o tym świadczą zamknięte komuny polskie tworzące się na emigracji. Polacy nawet jeśli są w stanie 'get by' to wolą zamknąć się w swoim kręgu.

DominikaKro
08-26-2012, 16:32
Myślę, że nie jest źle i oby tak dalej. Na szczęście panuje u nas przekonanie, że języki są ważne, pomagają w znalezieniu pracy itd. - a to dodatkowo motywuje do nauki. A więc mamy ducha walki:) i na tle innych wypadamy nieźle - choć, jak już zostało wspomniane, to zależy do kogo się będziemy porównywać.

Czasem mam tylko wrażenie, że poziom znajomości języka nie odpowiada ogromnej liczbie godzin spędzonych na nauce. Angielski - od początku podstawówki: dużo godzin w szkole plus prywatne lekcje, a sporo osób po dotarciu do końca liceum wcale nie wypada dobrze na maturze podstawowej, która wcale nie jest na wysokim poziomie. Albo taki niemiecki: zazwyczaj jest drugim językiem, w szkole jest go mało, ale ciągnie się przez całą szkołę, a potem niewiele osób umie się nim porozumiewać. Nie wiem, może lepszą strategią byłoby: mniej lat nauki, ale solidnie i skutecznie?

katewa
08-26-2012, 17:46
Na szczęście coraz więcej osób uczy się tego języka, nawet starsze osoby. Wydaje mi się, że młodsze pokolenie nie ma już problemu w porozumieniu się, czasami z błędami ale ważne, że próbują.

Semyaza
08-26-2012, 18:34
Wydaje mi się, że znajomość angielskiego stale się u nas poprawia. Teraz duży nacisk kładziony jest na jak najwcześniejszą naukę języka, więc wiele dzieci i nastolatków potrafi komunikatywnie posługiwać się angielskim. Wiadomo, że nie możemy pochwalić się taką znajomością angielskiego jak, np. Szwedzi, ale wszechobecność angielskiego sprawia, że sporo Polaków umie coś tam po angielsku powiedzieć.

dirkeana
08-26-2012, 20:43
Wg mnie nie jest tak źle - bardzo wiele osób zdobywa kwalifikacje, bo musi - takie są wymagania rynku pracy, a poza tym Polacy dużo pracują za granicą. Oczywiście znajomość języka u większości jest przeciętna, ale to wystarcza.
Słyszałam, że we Francji jest z tym gorzej - nie, że nie znają, ale nie chcą mówić po angielsku. Z podobną sytuacją spotkałam się we Włoszech - bardzo ciężko było znaleźć kogoś, z kim mogłam się dogadać:]

bartek265
08-26-2012, 20:44
Obecnie w Polsce ludzie coraz lepiej mówią po angielsku, bo muszą, wiedzą, że jeśli nie będą go znać pracy nie dostaną. Sądzę, że to jest główny czynnik...

Aga12
08-26-2012, 21:09
Obecnie w Polsce ludzie coraz lepiej mówią po angielsku, bo muszą, wiedzą, że jeśli nie będą go znać pracy nie dostaną. Sądzę, że to jest główny czynnik...

Jest jeszcze w Polsce dużo takich prac i zajęć , do których znajomość jakiegokolwiek języka obcego jest absolutnie niepotrzebna.

olynaa
08-26-2012, 22:20
Wydaje mi się, że wśród młodych ludzi w Polsce z umiejętnościami języka angielskiego nie jest najgorzej. Myślę, że cudzoziemiec nie miałby problemu ze znalezieniem na ulicy osoby mówiącej po angielsku- czego z pewnością nie można powiedzieć o Francuzach, którzy są totalnymi ignorantami w kwestii nauki języków obcych.

ahsatan
08-26-2012, 22:32
Co do Francuzów i ich stosunku do nauki języków obcych to nie jestem pewna, czy to ignorancja wobec języków w ogóle czy po prostu niechęć do języka angielskiego.

W kwestii znajomości języka angielskiego wśród Polaków to zgadzam się, że nie jest tragicznie, szczególnie jeśli chodzi o młode osoby. Najgorzej chyba jest z wymową, ponieważ na ten aspekt kładzie się zdecydowanie za mały nacisk.

olgab
08-26-2012, 22:38
Hmm wydaje mi się, że jesteśmy tak w środku, daleko nam na przykład do Norwegów, gdzie nawet starsza pani nienagannym angielskim wskaże nam drogę ;p, ale przed Francuzami. Myślę, że obcokrajowiec pytając o drogę w Polsce jakąś młodą osobę na pewno dostałby odpowiedź, może nie przekazaną piękną angielszczyzną, ale zawsze :)

kasiamiecz
08-27-2012, 10:40
Jeśli chodzi o ludzi młodych- wypadamy co najmniej dobrze. Angielski jest językiem, którego uczy się bardzo wielu ludzi, czy to w szkole, czy w pracy, czy na własną rękę na różnego rodzaju kursach. Większe problemy natomiast mają ludzie starsi. Najzwyczajniej w świecie nie mają potrzeby żeby uczyć się teraz języka. A jak byli młodzi nie był on jeszcze tak rozpowszechniony.

BartoszSta
08-27-2012, 12:20
Młodsze pokolenia bardzo dobrze sobie radzą na tle innych narodów, a już w szczególności tych z południa Europy :P

Joanna89
08-27-2012, 12:29
Zgadza się. O ile starsi mają z angielskim dość duże problemy (moi dziadkowie nie znają angielskiego, mama tylko troszkę, tata zna tylko dlatego, że pracuje za granicą), to młodsze pokolenie radzi sobie zupełnie nieźle. Jeśli chodzi o Europę, najgorzej jest we Francji, gdzie po prostu ludzie nie chcą się uczyć, języków obcych szczególnie na południu kraju. W muzeach, sklepach czy nawet toaletach informacje są tylko po francusku. Natomiast we Włoszech czy Hiszpanii ludzie chcą się komunikować z obcokrajowcami, chociaż mówią często bardzo łamaną angielszczyzną.

kinga1502
08-27-2012, 12:29
właśnie tak tworzą się stereotypy... jak można określać poziom umiejętności językowych na tle kraju, jako narodowość. Wydaje mi się, że każdy ma indywidualne predyspozycje do nauki języka - nawet wykluczając poziom nauczania. Podobnie jak każdy ma inne zapotrzebowanie na poziom swoich umiejętności językowych.

justa89
08-27-2012, 13:35
Potwierdzam, że wśród młodzieży znajomość angielskiego jest ok, natomiast większość osób starszych zna go raczej głównie ze słuchu; gdy pracuje za granicą.

mgranger
08-27-2012, 13:41
Nie jest źle - w sumie od kilku / kilkunastu lat angielski jest obecny w większości szkół. Niestety poziom znajomości języka angielskiego jest bardzo zróżnicowany i nauczanie typowo szkolne czasem zawodzi w przekazaniu umiejętności komunikatywnego opanowania języka.

abewu
08-27-2012, 13:49
Jak wyżej - w szkołach jest potrzebna reforma nauczania języków obcych. Większy nacisk powinno się kłaść na umiejętność komunikowania się. Teraz wygląda to bardzo różnie, nawet w lepszych szkołach średnich.

ajakobiec
08-27-2012, 16:42
Wydaje mi się, że panuje nadal trochę krzywdzący stereotyp Polaków, którzy posługują się angielskim w stylu "kali jeść, kali pic". A mija się to z prawdą, bo angielski jest nauczany w szkołach, a wiele osób decyduje się na dodatkowe kursy i korki. Dzisiejsze realia zmuszają coraz więcej osób do nauki języków w celu znalezienia lepszej pracy lub awansu, więc myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. A że czasem w urzędzie pocztowym pani w okienku powie do cudzoziemca "Dis iz Poland, łi spik polisz hir"? Cóż, przynajmniej potrafi podać powód, dlaczego nie zostanie obsłużony ;)

abbess
08-27-2012, 17:42
Wydaje mi się, że całkiem nieźle wypadają Polacy na tle innych narodów, oczywiści ludzie młodzi lub w średnim wieku. Rzadko można spotkać starszą osobę, która umie posługiwać się angielskim. Na tle Włochów, Hiszpanów czy Francuzów to całkiem dobrze...;)

b_skylark
09-06-2012, 14:12
Polacy za granicą często decydują się na mieszkanie z innymi rodakami. Wynikiem tego jest brak ciągłego rozwijania zdolności językowych. Czasami wydaje mi się, ze unikają mówienia po angielsku na wszelkie możliwe sposoby. A szkoda, bo będąc za granica można się tak wiele nauczyć!

fasola
09-06-2012, 19:22
Według mnie poziom znajomości angielskiego w Polsce jest dość wysoki, oczywiście wszystko zależy jak wyglądała nauka angielskiego w szkołach, od predyspozycji każdego z nas, a przede wszystkim od chęci, coraz więcej ludzi wyjeżdża do Wielkiej Brytanii i stąd też ta znajomość języka.

Marceline
09-06-2012, 22:23
Uważam, że poziom angielskiego wśród młodych jest dosyć wysoki, jeśli chodzi o starszych to nie można ich winic za to że nie znają angielskiego- przecież w większości nie uczyli się tego języka w młodości. Co innego inni Europejczycy np. Niemcy- tam to nawet osoby w wieku 80 lat całkiem dobrze radzą sobie z angielskim :)

Makata
09-06-2012, 23:31
Mam wrażenie, że z angielskim u młodych polaków jest naprawdę dobrze - nie mają może wiedzy takiej jak ktoś po filologii (chociaż zdarza się, że mają dużo większą), nie słychać już tak bardzo tego typowego kanciastego polskiego akcentu, młodzi ludzie oglądają dużo filmów i seriali, często nawet nieświadomie osłuchując się z językiem.

olcia1234_2009
09-07-2012, 00:24
Ja mam bardzo dobre zdanie o języku angielskim Polaków...szczególnie na tle innych narodów. Prawie zawsze, jak jestem na wakacjach za granica i słyszę osobę ładnie posługującą się angielskim, to okazuje się, że to Polak:)

kajka
09-07-2012, 02:08
Ogólnie Polacy są dość zdolni, jeśli chodzi o naukę języków obcych :) to chyba zależy od tego, że j. polski jest trudny, dlatego inne języki wydają nam się łatwe :)

Stryjek
09-07-2012, 10:54
Poziom języka angielskiego wśród naszych rodaków jest dość słaby, nawet wśród młodych ludzi, ponieważ nauczyciele języków w szkołach nie przykładają się do nauczania zbyt dokładnie, bo uważają, że ich uczniowie lepiej nauczą się w szkołach językowych, ponadto uczniowie na lekcjach nie mają styczności z mową tylko przez cały czas robią zadania z gramatyki w ogóle nie rozmawiając, dlatego jak jadą za granicę wstydzą się mówić, bo nikt ich tego nie nauczył.

chocberry
09-07-2012, 13:22
Mam wrażenie, że mimo wszystko ciągle wypadamy bardzo kiepsko na tle innych krajów europejskich, ale nie dlatego, że mało osób u nas zna angielski, tylko dlatego że ludzie wstydzą się/nie chcą go używać. Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji w której młodzi ludzie, niewątpliwie znający język, wręcz śmiali się z tego, że ktoś stojący niedaleko nich nie może się dogadać. Myślę, że w tym momencie większość młodych ludzi jest w stanie (a przynajmniej teoretycznie powinna być w stanie) dogadać się po angielsku, przynajmniej na tym najprostszym poziomie, ale oni zwyczajnie nie chcą tego robić. Może nie jest to rozwinięte do tego stopnia co np we Francji, ale występuje... natomiast w małych miejscowościach i generalnie wśród starszego pokolenia kiepsko jest z tą znajomością języka, ale w sumie nie jest to jakieś specjalnie dziwne, w końcu ci ludzie w większości nawet nie mieli angielskiego w szkole, tylko niemiecki/rosyjski.

Aga12
09-07-2012, 16:43
Uważam, że poziom angielskiego wśród młodych jest dosyć wysoki, jeśli chodzi o starszych to nie można ich winic za to że nie znają angielskiego- przecież w większości nie uczyli się tego języka w młodości. Co innego inni Europejczycy np. Niemcy- tam to nawet osoby w wieku 80 lat całkiem dobrze radzą sobie z angielskim :)

Nie jestem pewna czy rzeczywiście jest tak dobrze z angielskim u niemieckich 80latków. A na pewno we wczesnej młodości obecnym dziadziusiom angielski w czasie okupacji raczej nie był potrzebny.:rolleyes:

A z innej strony, czy ktoś spacerujący po jakimś małym miasteczku w Stanach próbował zapytać się o drogę po francusku, niemiecku czy hiszpańsku. I czy któryś z tubylców ( wszystko jedno stary czy młody) umiał mu odpowiedzieć?

idalia
09-07-2012, 17:13
Wydaje mi się, że Polacy niestety wciąż słabo wypadają na tle innych narodów jeśli chodzi o znajomość języka angielskiego.
JA mieszkam w małej miejscowości i tu sytuacje jest o wiele gorsza niż w dużych miastach, ale chyba trudno się dziwić, nie wszyscy się uczyli angielskiego w szkole...

Aga12
09-07-2012, 18:08
Dyskutujemy sobie jak jest u nas z tą znajomością angielskiego, czasem pobiadolimy sobie, że tak słabo jak porównamy np ze Skandynawią. OK. Zwróćmy jednak uwagę, że przez wiele lat w tych innych krajach ( gdzie angielskim może i władają lepiej niż u nas) angielski był dużo bardziej przydatny niż nam Polakom.

Ciekawa też jestem czy w Szwecji lub innej Holandii mieszkańcy zastanawiają się np nad takim zagadnieniem
"Jak Szwedzi ( lub Holendrzy lub obywatele jakiejś innej nacji) prezentują się ze znajomością języka np rosyjskiego/ chińskiego na tle innych narodów?"
Może wtedy MY POLACY wypadniemy dużo lepiej. To, że jakiś Szwed lub Norweg lepiej "szprecha" po angielsku nie oznacza jednocześnie, że jest lepszym poliglotą!!!!

Silvu
09-07-2012, 18:29
Dyskutujemy sobie jak jest u nas z tą znajomością angielskiego, czasem pobiadolimy sobie, że tak słabo jak porównamy np ze Skandynawią. OK. Zwróćmy jednak uwagę, że przez wiele lat w tych innych krajach ( gdzie angielskim może i władają lepiej niż u nas) angielski był dużo bardziej przydatny niż nam Polakom.

Ciekawa też jestem czy w Szwecji lub innej Holandii mieszkańcy zastanawiają się np nad takim zagadnieniem
"Jak Szwedzi ( lub Holendrzy lub obywatele jakiejś innej nacji) prezentują się ze znajomością języka np rosyjskiego/ chińskiego na tle innych narodów?"
Może wtedy MY POLACY wypadniemy dużo lepiej. To, że jakiś Szwed lub Norweg lepiej "szprecha" po angielsku nie oznacza jednocześnie, że jest lepszym poliglotą!!!!

Nie mogę się tutaj zgodzić. W takiej sytuacji widać by było jedynie różnicę u starszych pokoleń, młodsze powinny być teoretycznie na takim samym poziomie, co oczywiście prawdą nie jest. Angielski u młodych Polaków kuleje min. przez brak nacisku na naukę wymowy, prowadzenia dialogów itp. Sama znajomość słówek nie pozwoli nam posługiwać się językiem tak dobrze jak nasi koledzy z zachodu/północy.

Aga12
09-07-2012, 19:08
Nie mogę się tutaj zgodzić. W takiej sytuacji widać by było jedynie różnicę u starszych pokoleń, młodsze powinny być teoretycznie na takim samym poziomie, co oczywiście prawdą nie jest. Angielski u młodych Polaków kuleje min. przez brak nacisku na naukę wymowy, prowadzenia dialogów itp. Sama znajomość słówek nie pozwoli nam posługiwać się językiem tak dobrze jak nasi koledzy z zachodu/północy.

A powiedz mi ilu Anglojęzycznych turystów biega po wsiach i małych miasteczkach w Polsce, a ilu na zachodzie lub północy Europ. Polska to nie tylko duże miasta gdzie są zagraniczni turyści i duże firmy gdzie jest potrzebny angielski.!! Byłam w wielu takich miejscowościach w Polsce i ludzi chcących mówić z Polakami po angielsku ze świecą szukać. Natomiast dużo częściej słychać rosyjski, ukraiński czy nawet chiński.

Myślę, że we wszystkich krajach jest dużo poliglotów. Tylko rozkład języków jest inny, na zachodzi więcej ludzi ( może, w przypadku Francji nie byłabym taka pewna) niż w Polsce mówi po angielsku. A za to u nas bardziej popularne niż na zachodzie są inne języki. I nie widzę w tym problemu. Tak jak problemu nie widzi Anglik. I nie sadzę, że jest jakieś angielskie forum, gdzie rozważa się problem "Jak Anglicy wypadają ze znajomością rosyjskiego na tle innych narodów" !!!:D

polanos
10-04-2012, 23:08
uwazam ze z angielskim wsrod polakow jest coraz lepiej aczkolwiek to sie raczej tyczy mlodziezy mlodszej i starszej. kiedys bedac w atenach przezylem maly szok bo (poza tym ze wiekszosc mowila po ang) nawet starsza pani w toalecie publicznej mowila dobrze po angielsku. w amsterdamie natomiast starsza pani sama od siebie pomogla mi znalezc poszukiwany adres wladajac przy tym angielskim jak swoim pierwszym jezykiem. slyszalem rowniez ze w finlandii dzieci ucza sie angielskiego od najmlodszych lat rownolegle z finskim

katewa
10-05-2012, 00:13
Też wydaje mi się, że z angielskim jest u nas coraz lepiej. Rodzice rozumieją, że dodatkowe lekcje angielskiego pomagają i to widać. Nie można jednocześnie zarzucić starszemu pokoleniu, że nie potrafi posługiwać się tym językiem tak płynnie- oni uczyli się chyba głównie rosyjskiego.

szymczakmarta
10-05-2012, 12:26
Uwazam, ze polacy wypadaja zdecydowanie bardzo dobrze. u nas w szkolach, jezyk jest obligatoryjny i uczniowie (bardziej lub mniej) ale chca sie go uczyc.

Jesli popatrzymy np na znajomosc angielskiego przez wlochow czy hiszpanow, to jestesmy w tym naprawde dobzi.

Bajka
10-05-2012, 12:32
Myślę,że jako Polacy wypadamy w tej kwestii całkiem nieżle.W szkołach, już w przedzszkolu nauczyciele i wychowawcy szkolni kładą nacisk na naukę języka angielskiego a dzięki temu dzieci osiagją spore sukcesy i łatwo przyswajają język.

kyasarin
10-05-2012, 20:30
Wypadamy słabo, poziom angielskiego mamy niestety w dolnych rejonach klasyfikacji. :(

Aga12
10-05-2012, 21:03
Wypadamy słabo, poziom angielskiego mamy niestety w dolnych rejonach klasyfikacji. :(

A w jakiej klasyfikacji? Czy myślisz o jakimś konkretnym rankingu?

anna.klocek
10-05-2012, 21:20
Patrząc na moje doświadczenie z językiem angielskim to stwierdzam, że to zależy z którym krajem się chcemy porównać... Zawsze będzie podział na tych, którzy potrafią się porozumieć i tych którzy twierdzą, że znają język polski i im to wystarczy. Nie ukrywajmy, że w każdym państwie są ludzie na wyższych stanowiskach, wykształceni, którzy znają język angielski i są Ci którym język obcy kompletnie nie był w życiu przydatny. Za to pewne jest, że z Wielką Brytanią nie mamy szans :D

asias88
10-05-2012, 22:08
Moim zdaniem na prawde nie mamy sie czego wstydzic :) Mieszkalam w Hiszpanii, obecnie mieszkam we Wloszech i porownujac nasze zdolnosci jezykowe (mam na mysli glownie ludzi mlodych ale rowniez i spora czesc ludzi w srednim wieku) to jesli chodzi o j. angielski to reprezentujemy wysoki poziom. Studiujac w Hiszpanii, wielokrotnie spotkalam sie z pozytywnymi komentarzami, ze ludzie z Polski to poligloci ( studiowalo tam kilku polakow, mowiacych swietnie w wielu jezykach, nie tylko angielskim). Wazne jest rowniez to ze jako narod potrafimy nabyc perfekcyjny akcent brytyjski co niestety w innych krajach jest zadkoscia..

ewazas
10-06-2012, 20:06
Myślę, że Polska znajduje się w środku stawki :) W Hiszpanii (w Barcelonie!) poza ścisłym turystycznym centrum nikt nie mówi po angielsku, a zdarza się, że recepcjonista w hotelu też ni w ząb. Z drugiej strony w Holandii nawet konduktorka w tramwaju mówiła biegle.

Zgadzam się, porównując się z np. Hiszpanią myślę, że wypadamy całkiem nieźle. Zresztą, to właśnie od Hiszpanów usłyszałam, że Polska to kraj dwujęzyczny-bo podobno wszyscy tak dobrze mówimy po angielsku-myślę, że to lekka przesada, ale mimo wszystko pokolenie osób młodych potrafi sprawnie się posługiwać językiem angielskim przynajmniej w stopniu podstawowym; coraz więcej osób wyjeżdża na wymiany zagraniczne, więc znajomość języka się podwyższa, szkoda tylko, że wszystkie osoby, które znam i które znają język angielski na poziomie zaawansowanym musiały wspierać się dodatkową nauką na korepetycjach lub kursach bo szkoła nie wystarcza...

Keira
10-06-2012, 20:16
Myślę, że szczególnie wśród młodych ludzi poziom jest angielskiego wypada całkiem dobrze na tle innych narodów europejskich. Z pewnością niektóre nacje nas prześcigają (Holendrzy, Islandczycy), ale w wielu krajach szczególnie południowej Europy ludzie przywiązują niewielką wagę do prawidłowej wymowy. I nie chodzi tu o jakiś idealny akcent, ale o zwyczajne wymawianie tak, żeby dało się bez problemu zrozumieć. Polacy, chyba z powodu kompleksów, bardzo starają sie wymawiać poprawnie.

alexpawelec
10-06-2012, 20:31
Owszem starają się, i rzeczywiście wypadają dobrze np w porównaniu do Francuzów czy Węgrów (Przynajmniej tak wynika z moich obserwacji w Irlandii), natomiast prawdę mówiąc bardzo łatwo poznać Polaka za granicą po akcencie i często po łamaniu języka angielskiego. I niestety im starszy Polak, tym trudniej mu używać języka, nawet po wielu latach przebywania za granicą. Pod tym względem wypadamy słabo np na tle Litwinów, którzy w 80% spotkanych przeze mnie przypadków mówili doskonale.

sylwias
10-06-2012, 23:19
Jest coraz lepiej. Za parę lat (może kilkanaście) angielski będzie można uznać za drugi język w Polsce.

savage
10-07-2012, 12:39
Niedawno wróciłem z Norwegii i tam faktycznie każdy potrafi porozumiewać się po angielsku bez żadnych oporów. Polacy wcale nie są gorsi pod względem znajomości języka (przynajmniej młodsze pokolenie) ale boją się odezwać.

Vialka
10-07-2012, 13:35
No właśnie, zależy do kogo się porównujemy - są narody które są od nas gorsze ale są i ci którzy są od nas lepsi i moim zdaniem to do nich powinniśmy się porównywać i celować w ich poziom znajomości języka. Całkiem niedawno zdarzyło mi się być w Szwecji i tam nie miałam żadnego problemu z porozumiewaniem się z ludźmi po angielsku, z kolei kiedy mój kolega (Szwed) odwiedzał Polskę miał sporo kłopotów ze znalezieniem kogoś z kim mógłby się porozumieć w tym języku, więc moim zdaniem jest jeszcze sporo do nadgonienia w naszej znajomości angielskiego.
Druga sprawa to to że czasem ludzie wiedzą co powiedzieć ale nie chcą się skompromitować, wolą milczeć niż popełnić choćby jeden błąd gramatyczny w swojej wypowiedzi. Więcej odwagi :)

Magda N
10-07-2012, 14:17
Niedawno wróciłem z Norwegii i tam faktycznie każdy potrafi porozumiewać się po angielsku bez żadnych oporów.

Mam takie same doświadczenia, w Norwegii nie spotkałam osoby nie mówiącej po angielsku, czy byłaby to osoba starsza czy młodsza, bez znaczenia. Pod tym względem świetnie. A jeśli chodzi o Polskę? Uważam, że nie jest u nas źle, wśród młodych jest ok, a z czasem będzie coraz lepiej, kiedy Ci młodzi będą starszymi ;) Bo raczej trudno już w tej chwili starsze pokolenie nakłonić do uczenia się, chociażby podstaw. Moja mama porwała się na naukę angielskiego i zawsze była jedyną osobą w grupie w wieku 50+ ;) ale szło jej naprawdę świetnie, kwestia nastawienia i chęci, a wśród jej rówieśników króluje raczej opinia 'a po co'. Na szczęście młodsze pokolenie rozumie sens. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że we Francji Hiszpanii czy Włoszech jest z angielskim gorzej niż u nas, nawet wśród młodych.

AnusiaK
10-07-2012, 14:24
Z doświadczenia wakacyjnego mogę stwierdzić, że Polacy, przede wszystkim młodsze pokolenie, włada angielskim dużo lepiej niż Włosi (Sycylijczycy) czy Rumuni. Chociaż u nas problemem wciąż jest bariera strachu przed mówieniem, która dotyka większość uczących się angielskiego. W innych krajach poziom znajomości angielskiego może być i niższy, ale oni nie wstydzą się mówić nawet jeśli popełniają tysiące błędów. My chcielibyśmy być od razu mistrzami w mowie i piśmie i często boimy się otworzyć usta ze strachu przed byciem wyśmianym. A jak wiadomo to trening czyni mistrza, więc nie ma co się bać.

fasola
10-07-2012, 14:33
wydaje mi się ze nie jest tak zle anh jest jezykiem wrecz wszech obecnym nie tylko w szkolach ale i w mediach zapozyczamy wiele slow z tego jezyka mysle ze polacy na pewno na ostanim miejscu nie sa

justala
11-05-2012, 11:23
Młodzi radzą sobie nieźle, chociaż trzeba zaznaczyć, że nie wszyscy. Starsi mają z tym dużo problemów.

Bartez86
11-05-2012, 13:33
Moim zdaniem Polacy mają dosyć "giętki" język i są w stanie bardzo wiernie nauczyć się angielskiej wymowy. Wynika to chyba z fonetyki języka polskiego, gdzie jest bardzo dużo trudnych dźwięków. Dzięki temu jesteśmy znacznie lepiej predysponowani do nauki angielskiej wymowy niż Anglicy do nauki wymowy polskiej, co do tego nie ma wątpliwości.

ania87
11-05-2012, 13:37
Podobno nie jest źle, kiedyś pewien obcokrajowiec powiedział mi, że gdy przyjechał do Polski, był bardzo mile zaskoczony, bo okazało się że praktycznie wszędzie można się u nas dogadać po angielsku ;)

Mati1983
11-05-2012, 14:14
Wydaje mi się, że prezentujemy się całkiem nieźle. W rozmowie z anglikami byli bardzo zaskoczeni, że komuś chce się tak uczyć ich języka. Nie mówię tu o żadnych kontaktach akademickich ale o zwyczajnych prywatnych kontaktach.

mamba
11-05-2012, 15:25
Jeśli chodzi o mnie to spędziłam trochę czasu w Niemczech i tam o dziwo wszyscy chcieli rozmawiać ze mną po angielsku, mimo, że mój niemiecki jest na prawdę niezły. I tu zauważyłam znaczną różnicę, ponieważ w Polsce wiele osób około pięćdziesiątki uczyło się kiedyś w szkole rosyjskiego podczas gdy nasi sąsiedzi zza zachodniej granicy uczyli się już angielskiego.

kasztan1
11-05-2012, 17:10
Niestety większość moich znajomych ze studiów twierdzi, że języki nie są potrzebne.Nie będą się ich uczyć bo nigdzie wyjechać zamiaru nie mają a pracować będą w Polsce ( to moja ulubiona "wymówka"). Co z tego że jako chemicy powinni kojarzyć coś takiego jak język angielski w chemii, przecież wszystkie nowinki guru chemii czyli Japończycy, Niemcy i Amerykanie publikują po angielsku.Ale po co uczyć się języków , lepiej w tym czasie oglądać jakieś bzdury w tv.

budzinskapau
11-05-2012, 18:10
Wydaje mi się, że za 10 lat spokojnie, z ręką na sercu będzie można przyznać, iż nasz naród posługuje się dobrze językiem angielskim :) Na razie jest widoczna przepaść między pokoleniami, więc proporcje zależą od grupy wiekowej i statusu społecznego.

sandzaj
11-06-2012, 16:44
Ostatnio mialam okazje gadac z native speakerem i twierdzil, ze moj angielski i angielski mojego chlopaka i tak jest o wiele lepszy, niz angielski ludzi w innych krajach, w ktorych byl... Nawet jesli robilismy bledy i czasem byl problem zeby zadac poprawnie pytanie... ;) Wiec skoro to dla niego jest juz cos, to chyba wieeelu Polakow wypadloby dobrze na tle innych narodow ;)

martinaza
11-11-2012, 21:41
Ostatnio mialam okazje gadac z native speakerem i twierdzil, ze moj angielski i angielski mojego chlopaka i tak jest o wiele lepszy, niz angielski ludzi w innych krajach, w ktorych byl... Nawet jesli robilismy bledy i czasem byl problem zeby zadac poprawnie pytanie... ;) Wiec skoro to dla niego jest juz cos, to chyba wieeelu Polakow wypadloby dobrze na tle innych narodow ;)

To super, ze tak wypadliscie! Uff kamien z serca. Bo w Norwegii jest straszna lipa. Norwegowie są pod wrazeniem takiej niewiedzy z angielskiego, jaka prezentują tu Polacy...
Fakt faktem, oni mieli/mają latwiej z przyswojeniem angielskiego, gdyz tutaj telewizja norweksa jest w 90% po angielsku. I nie przesadzam. A wiecie co jest kluczem? Ano to, ze nie stosują nigdzie lektorow, tylko napisy. I tak w kinie tylko angielski i napisy, na codzien tez angielski i napisy. Norweskie starsze panie mówią tak samo dobrze po angielsku jak młodzi! To byla rzecz, ktora mnie najbardziej tu zdziwila. U nas jest chyba jednak inna mentalnosc. Tutaj taka babcia powie, ze angielski jest latwy, a u nas.. chyba rzadko starsi ludzie znają angielski.
I tutaj gwoźdź programu: otoz niektorzy Norwegowie maja niechlubne zdanie o Polakach, ktore boli, ze większosc Polakow nawet nie zna angielskiego. No moze akurat czesciej tacy przyjezdzają, nie wiem, ale uslyszec takie zdanie o swoim narodzie to smutek. Nauczyciele! W was nadzieja!

KatkaB
11-12-2012, 15:46
NIestety nie mam dobrego zdania jesli chodzi o Polakow w Wielkiej Brytanii... duzo z nich mimi kilkuletniego pobytu nie umie za wiele..moze dlatego ze trzymaja sie razem, nie integruja sie z Brytyjczykami. i szczerze.. nie bardzo ich to interesuje. Biorac pod uwage ze jestesmy juz prawie wszedzie to oznacza ze jesli trzeba cos zalatwic to Polak sie tam znajdzie co pomoze..

JackMal
11-12-2012, 19:22
Wg. mnie nie jest zle ale super też nie, w porównaniu do takich krajów jak Belgia, Holandia oraz kraje skandynawskie odpadamy i to na starcie, jednak w porównaniu z francuzami, niemcami, czechami itp nie mamy się czego wstydziec. Jednak jest to tylko moje doswiadczenie i zle trafialem :)

Aga12
11-12-2012, 20:01
T Norweskie starsze panie mówią tak samo dobrze po angielsku jak młodzi! To byla rzecz, ktora mnie najbardziej tu zdziwila. U nas jest chyba jednak inna mentalnosc. Tutaj taka babcia powie, ze angielski jest latwy, a u nas.. chyba rzadko starsi ludzie znają angielski.
I tutaj gwoźdź programu: otoz niektorzy Norwegowie maja niechlubne zdanie o Polakach, ktore boli, ze większosc Polakow nawet nie zna angielskiego. No moze akurat czesciej tacy przyjezdzają, nie wiem, ale uslyszec takie zdanie o swoim narodzie to smutek. Nauczyciele! W was nadzieja!

Ja bym tak nie rozpaczała. Widocznie Norwegom angielski jest bardziej potrzebny na co dzień niż Polakom. Jeżeli nawet ktoś znał dobrze język w szkole a potem nie używał go w pracy lub po ( NIE MA JESZCZE OBOWIĄZKU UŻYWANIA JĘZYKA OBCEGO W CZASIE WOLNYM) to umiejętność ta zanika. Nie ma się czego tak znowu wstydzić co NIEKTÓRZY Norwegowie o nas sądzą. Nasze babcie za to może szprechają lepiej niż Norweżki po rosyjsku lub niemiecku.

Mikens1989
11-14-2012, 17:16
Witajcie,

My Polacy akurat jesteśmy z roku na rok coraz lepsi w znajomości języka angielskiego. Szczególnie młodzież, która wypiera starszych.W tym roku wskoczyliśmy na 10 miejsce na świecie wśród społeczeństw nieanglojęzycznych, znających angielski.

martinaza
11-14-2012, 17:30
Witajcie,

My Polacy akurat jesteśmy z roku na rok coraz lepsi w znajomości języka angielskiego. Szczególnie młodzież, która wypiera starszych.W tym roku wskoczyliśmy na 10 miejsce na świecie wśród społeczeństw nieanglojęzycznych, znających angielski.

I to jest pocieszająca wiadomość! :D Masz jakies źródła, statystyki, tudzież strony internetowe? Gdzie można nacieszyć oczy? ??

mariusz_guz
11-14-2012, 18:41
Jesteśmy coraz lepsi z angielskiego i to widać :) Ostatnio szukając pracy się o tym przekonałem po liczbie osób chętnych na stanowisko. Nazbierała się ładna kupka aplikacji osób znających ten język. Problem w tym, że po samych studiach filologicznych dosyć ciężko znaleźć pracę, najlepiej mają ci którzy studiują na kierunkach techniczny i do tego znają angielski :)

martinaza
11-14-2012, 19:07
Problem w tym, że po samych studiach filologicznych dosyć ciężko znaleźć pracę, najlepiej mają ci którzy studiują na kierunkach techniczny i do tego znają angielski :)

Eh.. Chyba wiem o czym mówisz.. :( Co prawda ja jestem po filologii i lingwistyce stosowanej, ale w gruncie rzeczy wychodzi na to samo.. Cóż... Robić kolejne studia, "przefachować się" czy co? ;)

andrzejakk
11-14-2012, 21:06
Wypełniałam dziś ankietę na ten temat, z dotychczasowych danych wynika, że mniej niż 50% społeczeństwa zna angielski w stopniu zaawansowanym, czyli takim, żeby swobodnie się porozumiewać.

sofjoc
11-14-2012, 22:16
To prawda. Język to nie wszystko. Obecnie jest on tylko narzędziem pracy dla coraz większej grupy Polaków. Nie zapominajmy jednak, że swobodne porozumiewanie się to nie to samo, co dłuższa wypowiedź na konkretny temat. Znam wiele osób twierdzących, że znają dobrze język, a jak dochodzi do sprawdzenia umiejętności, to już to tak różowo nie wygląda. Myślę, że te 50% to przesada. Jednak przy tym systemie oświaty, to i tak uważam to za sukces.

ekscentryzm
11-19-2012, 16:03
ogólnie jest niestety słabo. nie ma co ukrywać.