PDA

View Full Version : Dubbing z korzyścią nie tylko dla widza


silviabroom
09-27-2011, 22:52
W styczniu w Polsce wejdzie do kin "Kot w butach". W tym filmie głosu użyczyli znani aktorzy z Hollywood. Kiedy opowiadali o pracy przy filmie okazało się, że aktor podkładający głos pod postać z filmu tworzy niejako tę postać, nie tylko mówi jej głosem. Tego rodzaju udział aktora w filmie to duża przyjemność. W jaki inny sposób, Waszym zdaniem, dubbing wpływa na aktora? Pod jakim względem jest korzystny?:)

Aleksandra_M
10-01-2011, 21:48
Polecam stronkę http://www.dubbing.pl/ na której można przeczytać wiele wywiadów z aktorami dubbingowymi. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy i poczytać zabawne anegdoty związane z pracą w tym zawodzie.

mwitkowska
10-01-2011, 22:03
Myślę, że to ciekawy pomysł na podszkolenie warsztatu aktorskiego. Aktor, aby przekazać swoje emocje i przede wszystkim swoją osobę bohaterowi, może korzystać jedynie ze swojego głosu. Jest pozbawiony swojej aparycji, mimiki itd. To może być ciekawe wyzwanie :-)

finchmeister
10-01-2011, 23:58
Na pewno jest to jakaś odskocznia i novum, w końcu rola aktora jest już "zagrana", teraz tylko trzeba użyczyć swego głosu :) i właśnie na takim przykładzie widzimy, jak ważna jest językowa ekspresja aktora, który całego siebie przekazuje poprzez wypowiadane słowa :)

iwonaszp
10-02-2011, 12:33
Teraz jest w tv taka reklama, gdzie Borys Szyc użycza głosu królowi Julianowi bodajże;> Można zobaczyć, że to nie tylko głos, ale aktor sam jakby staje się animowaną postacią, wczuwa się, wykonuje podobne gesty - jakby naśladująć bohatera kreskówki. Myślę, że to niezła frajda, a do tego szansa na podszkolenie umiejętności aktorskich, choć w zasadzie na ekranie tego nie widać;)

bartek_t
10-02-2011, 14:22
Myślę, że podkładanie głosu wpływa na aktora podobnie jak każda rola, którą przyszło mu grać - tyle że 100% aktu dzieje się za pośrednictwem mowy. W ten sposób aktor ma szansę spojrzeć na swój akt z innej perspektywy, skoncentrować się bardziej np. na dykcji, intonacji, etc. Nie musi przejmować się tym jak wygląda czy jak się porusza. :)

katarina008
10-02-2011, 19:22
Myślę, że podkładanie głosu wpływa na aktora podobnie jak każda rola, którą przyszło mu grać - tyle że 100% aktu dzieje się za pośrednictwem mowy. W ten sposób aktor ma szansę spojrzeć na swój akt z innej perspektywy, skoncentrować się bardziej np. na dykcji, intonacji, etc. Nie musi przejmować się tym jak wygląda czy jak się porusza. :)


Dokladnie zgadzam sie opinia.musi grac glosem i w tym momencie on jest jedynym narzedziem pracy.na pewno musi byc to ciekawe doswiadczenie i niezla frajda rowniez.

katarina008
10-02-2011, 21:51
Myślę, że podkładanie głosu wpływa na aktora podobnie jak każda rola, którą przyszło mu grać - tyle że 100% aktu dzieje się za pośrednictwem mowy. W ten sposób aktor ma szansę spojrzeć na swój akt z innej perspektywy, skoncentrować się bardziej np. na dykcji, intonacji, etc. Nie musi przejmować się tym jak wygląda czy jak się porusza. :)


Dokladnie zgadzam sie opinia.musi grac glosem i w tym momencie on jest jedynym narzedziem pracy.na pewno musi byc to ciekawe doswiadczenie i niezla frajda rowniez.

maadzzikk
11-13-2011, 12:32
Dubbing to gra głosem.
Nieistotne jest to, czy aktor jest popularny. czy idziemy na film tylko i wyłącznie ze względu na naszego ulubionego aktora, bo lubimy go oglądać. Nie. Tutaj aktor ma za zadanie wcielić się w daną postać i przekazać wszystkie emocje i "być" tą postacią używając samego głosu. Myślę, że nie jest to łatwa sztuka.

Fairy_Queen
11-13-2011, 13:05
To musi być niezła zabawa przede wszystkim, wydobycie z siebie swojego "wewnętrznego dziecka". :) A wiadomo, że takie powroty do czasów dzieciństwa, do tego beztroskiego "ja" wywołują dobre samopoczucie i pozytywne nastawienie, przez co postać odgrywana przez aktora "głosem" staje się tak bardzo autentyczna. :)

Fairy_Queen
11-13-2011, 15:33
Spojrzałam właśnie na tytuł wątku i przypomniało mi się, jak niedawno byłam w kinie na "Gigantach ze stali". Nastawiłam się na czytanie napisów, a tam - dubbing. Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu i przez pierwsze 0,5h filmu nie mogłam się przyzwyczaić do Hugh Jackmana mówiącego głosem poprawnym i pozbawionym męskiego pierwiastka, głosem niczym z High School Musical. Myślę, że czasami dubbing robi więcej złego filmowi niż ułatwia skupienie się na nim. Co o tym myślicie?

Blue_moon
11-13-2011, 23:45
Myślę, że dubbing to idealna okazja dla aktora, by się wykazać i zmierzyć z samym sobą, zobaczyć na ile jest się w stanie oddać osobowość konkretnej postaci używając samego głosu. Poza tym jest to miła odmiana od standardowej gry;)

Fairy_Queen
11-17-2011, 13:23
Myślę, że dubbing to idealna okazja dla aktora, by się wykazać i zmierzyć z samym sobą, zobaczyć na ile jest się w stanie oddać osobowość konkretnej postaci używając samego głosu.

W takim razie osoba podkładająca Hugh Jackmana nic sobie nie robiła z jego bądź co bądź bardzo męskiej i wyraźnej osobowości twardziela, ponieważ wypełnienie tej kwestii, o której napisałaś (oddanie osobowości konkretnej postaci), można podsumować tyle w jeden sposób: FAIL. :) Myślę jednak, że autor wątku bardziej brał pod uwagę dubbing filmów animowanych, a ten w Polsce jest na wysokim poziomie, aktorzy swoim głosem umieją wywołać we mnie odpowiednie skojarzenia i przekonać, że wiedzą, co robią. Polecam zwłaszcza "Zaplątanych", rewelacyjny na niedzielne popołudnia spędzone w gronie rodzinnym. :)

mhubner
11-20-2011, 13:52
Dubbing w określonych sytuacjach jak najbardziej jest w porządku. Dla aktorów jest to możliwość stworzenia kreacji używając własnych emocji wyrażanych tylko i wyłącznie głosem. Ale niestety nie każdy dubbing się sprawdza. Oglądałam ostatnio program Top Gear i będący akurat gościem Sebastian Vettel stwierdził, że wersja Top Gear w niemieckim dubbingu, a szczególnie Jeremy mówiący po niemiecku, to niestety nie to samo, a wręcz zupełnie coś innego. :)

IWKA
12-11-2011, 16:43
wpływa bardzo. nie widać go na ekranie - musi "sprzedać" postać głosem :)
nie każdy aktor nadaje się do dubbingu.

Gabriela27
12-13-2011, 23:00
Spojrzałam właśnie na tytuł wątku i przypomniało mi się, jak niedawno byłam w kinie na "Gigantach ze stali". Nastawiłam się na czytanie napisów, a tam - dubbing. Moje zaskoczenie sięgnęło zenitu i przez pierwsze 0,5h filmu nie mogłam się przyzwyczaić do Hugh Jackmana mówiącego głosem poprawnym i pozbawionym męskiego pierwiastka, głosem niczym z High School Musical. Myślę, że czasami dubbing robi więcej złego filmowi niż ułatwia skupienie się na nim. Co o tym myślicie?

Zgadzam się z Fairy Queen. Dubbing często przeszkadza, a nie pomaga w oglądaniu. Trzy lata temu ze względu na siostrzenicę poszłam do kina na Harrego Pottera z dubbingiem, z sali kinowej wyszłam zawiedziona. Dubbing zepsuł cały czar i magię Harrego. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu chyba, że Jerzy i Maciej Stuhr będą podkładać głos w kreskówce :)

frytex
12-14-2011, 01:13
No właśnie, jakimś cudem dubbing w filmach animowanych (zwłaszcza komputerowo) nam (Polakom) wychodzi. Z filmami aktorskimi jest dużo gorzej. Nie wiem dlaczego, bo to chyba nie wynika wyłącznie z mojego nastawienia?

Kiedyś studio Disneya stosowało taką taktykę, że robiono casting w USA. Tzn. polski reżyser dubbingu dobierał kilku aktorów, nagrywano próbki, po czym wysyłano je do Disneya, gdzie przeprowadzano selekcję. Śp. Joanna Wizmur skarżyła się na to, bo czasem, jak opowiadała w wywiadach, dobierała wspaniałego aktora z osobowością, idealnego, którego jako reżyser widziała w danej roli, natomiast werdykt zapadający w Stanach wygrywał jakiś nijaki facet, którego głos był po prostu podobny np. do głosu Toma Hanksa. I to rzeczywiście było beznadziejne, bo co naszemu polskiemu widzowi z tego, że jakaś postać gada głosem podobnym do głosu Hanksa?
Z tego powodu w wielu (zwłaszcza rysunkowych, nie komputerowych, a więc: wcześniejszych) filmach z tego studia nie jesteśmy w stanie podać nazwisk aktorów, którzy kryją się za postaciami. Nawet w Toy Story jedyna osoba, którą kojarzę z twarzy to Emilian Kamiński jako Świnia - reszty aktorów już nie za bardzo. (co nie znaczy, ze nie oceniam tego dubbingu jako niepoprawny).

Dreamworks miał skrajnie inną strategię; dawał praktycznie wolną rękę, i z tego powodu każdy wie, że Osioł ze Shreka to Stuhr, Lord Farquad to Ferency, a sam Shrek to Zamachowski.

Ta postawa chyba dotarła trochę do decydentów Disneya, bo ostatnimi czasy jakby dali sobie spokój, przykładowo w Iniemamocnych słychać Stenkę, Fronczewskiego, Korę czy Tyma.

Z ciekawostek ujawnionych przez nieodżałowaną Joannę Wizmur można jeszcze wymienić to, że, jak sama opowiadała, najlepszy efekt dawało obsadzenie w danej roli... aktora o mimice podobnej do animowanej postaci! Zrozumiałem to jak zobaczyłem postać emerytowanej aktorki z Koraliny (nie pamiętam nazwy tej postaci), którą dubbingowała Krystyna Tkacz. Wystarczy dobrze się przyjrzeć. :)

jstrawa
12-14-2011, 14:12
W "Shreku" oprócz odpowiedniego doboru aktorów, duży wpływ na przyjemność oglądania miały rewelacyjne dialogi autorstwa Bartosza Wierzbięty.

Do niedawna dubbing w polskim kinie był często uważany za zło konieczne w przypadku filmów animowanych. Jednak wydaje mi się, że właśnie "Shrek" zapoczątkował ogromną zmianę. Zaczęto zatrudniać znanych aktorów, a rodzice oglądający filmy ze swoimi pociechami byli zadowoleni, rozpoznając głos. Coraz częściej zdarza się, że oglądanie zdubbingowanej bajki jest przyjemnością nie tylko dla dzieciaków - to również zasługa głównie dobrze przetłumaczonych (czy tam zaadaptowanych) dialogów.

Do moich dubbingowych ulubieńców należy Jarosław Boberek - człowiek milina głosów, m.in. króla Juliana i Kaczora Donalda.

wcieleniechaosu
12-18-2011, 22:39
Są niestety momenty kiedy dubbing jest kompletnym niewypałem. Jak moja młodsza siostra ogląda Disney Channel to mam ochotę strzelić sobie w głowę. To najgorszy dubbing w historii telewizji i cały czas zadaje sobie pytanie: skąd oni wzięli tych ludzi? aktorstwo gorsze niż w W11.

frytex
12-20-2011, 10:34
Jak moja młodsza siostra ogląda Disney Channel to mam ochotę strzelić sobie w głowę.

Problem z dubbingiem w stacjach telewizyjnych jest też taki, że stacje mają własną stajnię aktorów (lub współpracują z jednym studiem dubbingowym), co ma taki skutek, że wszystkie seriale na danej stacji mają te same głosy.

Poza tym, jest różnica w dubbingu filmu / przeboju kinowego a n-tego serialu w telewizji. Jesteś takim aktorem, i dokładnie wiesz, że raczej nie zaistniejesz, nikt cię nie zna i raczej nie pozna, do tego seriale typu sitcom są przeraźliwie głupie i śmieszne na siłę, a ty nagrywasz kolejne odcinki, pracując po ileś godzin w tygodniu. Nic dziwnego, że po jakimś czasie przychodzi wypalenie i nikomu się nie chce. Aktorzy w tasiemcowych serialach typu nasza specjalistka od wjeżdżania w kartony też mają dosyć i też grają bardzo... jak by to wyrazić... oszczędnie. ;)

aletal
01-03-2012, 12:06
Zgadzam się że dubbing to ciężka praca i ogromne wyzwanie dla aktora. Wystarczy oglądnąć reportaże z dubbingowania bajek - tworzenie postaci, zsynchronizowanie głosu z animacją - nie lada wyzwanie. Chociaż trzeba przyznać, że czasem dubbing bywa denerwujący. W bajkach dubbing często jest udany i śmieszny, ale w filmach (np. "Alicja w Krainie Czarów, Charlie i fabryka czekolady) dubbing to koszmar. Problemem jest niedobranie głosu do aktora, poza tym pamiętamy głos aktora i dubbing często denerwuje. A seanse takich filmów bez dubbingu są rzadsze i w gorszych godzinach. Chciałabym żeby pokazy były bardziej dostosowane to potrzeb widzów.

A z innej dziedziny - co sądzicie o dubbingu reklam? :) Chodzi o to, ze nie rozumiem dlaczego reklama z Brosnenam jest dubbingowana (nawiasem mówiąc całkowicie mi nie pasuje podłożony mu głos), a w reklamie z Clooney'em ma on swój głos. Dziwne to :)