View Full Version : Pojęcie konotacji w świetle różnych nauk
Dorota Sałata
11-12-2009, 08:48
Koledzy forumowicze i koleżanki forumowiczki,
Przeczytałam artykuł, który możecie znaleźć w dziale z artykułami o teorii tłumaczenia http://mlingua.pl/articles,show,pol,107,1, w którym autorka opisuje pojęcie konotacji w świetle różnych nauk.
Co Wy rozumiecie pod pojęciem konotacji?
Z czym się Wam kojarzy ten termin?
Dorota Sałata
11-12-2009, 10:18
Dla mnie konotacja to skojarzenia jakie wywołuje we mnie dane słowo czy fraza, skojarzenia te powstają w świadomości i wydaje mi się, że są związane z nasyzmi osobistymi doświadczeniami z przeszłości.
Dla przykładu słowo "szarlotka" kojarzyło mi się zawsze pozytywnie, ponieważ w dzieciństwie babcia robiła pyszną szarlotkę. Potem po obejrzeniu filmu American Pie :) gdy usłyszę słowo "szarlotka" to budzi ono we mnie negatywne konotacje.
Dorota Sałata
11-12-2009, 11:11
Poprzedni post dotyczył potocznego rozumienia konotacji.
Autorka wyżej wymienionego artykułu pisze również o konotacji w świetle filozofii i logiki:
"Podstawą wyróżnienia terminu konotacja jest opozycja denotacja – konotacja, i by mówić o konotacji, nie można odrzucać pojęcia denotacji. Pojęcia te dotyczą nie tylko wyrazów, a tym bardziej nie tylko czasowników, lecz także wszelkich znaków, obiektów, obrazów. Rudolf Carnap, uważający konotację za pojęcie filozoficzno-logiczne, definiuje ją jako intensję, czyli znaczenie nazwy, jej TREŚĆ. W opozycji do tak rozumianej konotacji, stawia ekstensję, czyli ZAKRES obiektów nazywanych danym pojęciem, czyli denotację"
Jak rozumiecie tą teorie?
Według mnie chodzi tu o przesłanie czy też treść jaką dany wyraz z sobą niesie. Np. słowo "zamek", każdy zna znaczenie tej nazwy, a zakres obiektów nazywanych tym pojęciem jest szeroki, zamek z piasku, zamek w kurtce, zamek w drzwiach.
Czy mam rację?
Dorota Sałata
11-12-2009, 11:29
Konotacja w ujęciu lingwistycznym
Karola Bühler zdefiniował konotację jako " otwieranie miejsc dla innych wyrazów" co oznacza, że "Każdy czasownik otwiera co najmniej jedno miejsce dla innego wyrazu - miejsce, w które wstawić można nazwę wykonawcy czynności" dzieki temu powstaje związek składniowy podmiot i orzeczenie.
Myślę, że to ujęcie konotacji jest najważniejsze z punktu widzenia tłumacza. Tłumacz musi sobie zdawać sprawę z połączeń jakie dany czasownik tworzy z innymi wyrazami. W języku angielskim szczególnie trzeba wiedzieć czy po danym czasowniku musi wystąpić dopełnienie czy może on być użyty samodzielnie.
Podzielacie moje zdanie?
Dorota Sałata
11-12-2009, 11:43
Kolejnym aspektem jaki porusza autorka artykuły jest to, że nie tylko słowo może wywałać różne konotacje, ale także obrazy z nim powiązane.
"Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15)"
Dlatego też konotacje mogą łączyć się z kulturą, dzięki której można używać języka do tworzenia metafor, fraz czy porównań.
Jeśli chodzi własnie o ten aspekt kulturowy konotacji, to tłumacz powinien rozpoznawać jakie konotacje dane słowo może budzić w kulturze języka z którego tłumaczy. Dane słowo w mentalności np.Niemców może budzić inne skojarzenia czy emocje niż to samo słowo w kulturze języka docelowego. Dlatego należy sobie zdawać sprawę z takich różnic by uniknąć pomyłek czy też nietaktu. Postaram się znaleźć taki przykład z niemieckiego i dam Wam znać, żeby zobrazować co mam na myśli. :)
Jeśli znacie takie przykłady słów, które moją budzić pozytywne konotacje w jednym języku a negatywne w innym języku to zapraszam do dyskusji. :)
Dla mnie konotacja to skojarzenie, odczucie jakie wywołuje dany przedmiot czy zjawisko.
Konotacja w składni to "otwieranie miejsc" dla innych wyrazów, np. konotacja rzeczownika przez czasownik: dany czasownik "pociaga" za sobą konkretne wyrazy o odpowiednich znaczeniu i formie.
warto wspomnieć etymologiczne pochodzenie słowa konotacja. Z łacińskiego connotare to dodawać, napomykać. Konotacja, to coś co przywodzi na myśl inne skojarzenia, występujące bądź w rzeczywistości pozajęzykowej, bądź skojarzenia konceptualne. Ciekawym zjawiskiem są konotacje nieodnoszące sie do rzeczywistości językowej i pozajęzykowej (np. jezioro-ryba), ale takie które sprawiają, że w naszym umyśle pojawia się jakiś obraz nacechowany emocjonalnie.
Kolejnym aspektem jaki porusza autorka artykuły jest to, że nie tylko słowo może wywałać różne konotacje, ale także obrazy z nim powiązane.
"Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15)"
Dlatego też konotacje mogą łączyć się z kulturą, dzięki której można używać języka do tworzenia metafor, fraz czy porównań.
Jeśli chodzi własnie o ten aspekt kulturowy konotacji, to tłumacz powinien rozpoznawać jakie konotacje dane słowo może budzić w kulturze języka z którego tłumaczy. Dane słowo w mentalności np.Niemców może budzić inne skojarzenia czy emocje niż to samo słowo w kulturze języka docelowego. Dlatego należy sobie zdawać sprawę z takich różnic by uniknąć pomyłek czy też nietaktu. Postaram się znaleźć taki przykład z niemieckiego i dam Wam znać, żeby zobrazować co mam na myśli. :)
Jeśli znacie takie przykłady słów, które moją budzić pozytywne konotacje w jednym języku a negatywne w innym języku to zapraszam do dyskusji. :)
Przykladem zjawiska o którym mówisz, jest słowo komunizm. Uzyte w kulturze zachodniej wywołuje zdecydowanie negatywne konotacje np. totalitaryzm, zbrodnia itp. To samo słowo użyte w dawnych republikach radzieckich może przywoływać pojęcie dobrobytu czy sprawiedliwości. Takie samo zjawisko zachodzi w przypadku epoki napoleońskiej. W krajach europy zachodniej, era napoleońska kojarzona jest z terrorem i krwawymi wojnami. W rzeczywistości polskiej i francuskiej, to samo pojęcie oznaczac będzie zryw wolnościowy i potęgę.
Innym takim przykładem jest angielskie słowo 'fag'. W brytyjskim angielskim jest to slangowe określenie papierosa, peta. W amerykańskim angielskim, szczegolnie w dialekcie kalifornijskim przywołuje konotacje negatywne, jako pogardliwe określenie homoseksualisty.
We wspomnianym artykule widzimy, że Barthes opisując pojęcie konotacji odwojuje się do fotografii i twierdzi, że " istota konotacji nie leży w tym przypadku w samym przekazie, lecz związana jest z innymi czynnikami. Ma tu na myśli szeroko rozumiane “okoliczności towarzyszące”, jak nazywa je Krzysztof Olechnicki w książce “Antropologia obrazu”. Chodzi tu zarówno o sposób produkcji, umiejscowienie fotografii na stronie, podpis, tekst i tym podobne, jak i o czynniki natury" Nie sposób się z tym twierdzeniem nie zgodzić, konotacja to przecież skojarzenie, a jeśli autor np. fotografii czy obrazu, czy tekstu literackiego "nakierowuje" odbiorcę na zamierzony przez niego odbiór dzieła poprzez umieszczenie dodatkowych wskazówek do interpretacji, to chcąc czy nie chcąc narzuca nam swój sposób myślenia a jednocześnie skojarzenie z danym pojęciem, przedmiotem, zjawiskiem, itp.
Konotacja w ujęciu lingwistycznym
Karola Bühler zdefiniował konotację jako " otwieranie miejsc dla innych wyrazów" co oznacza, że "Każdy czasownik otwiera co najmniej jedno miejsce dla innego wyrazu - miejsce, w które wstawić można nazwę wykonawcy czynności" dzieki temu powstaje związek składniowy podmiot i orzeczenie.
Myślę, że to ujęcie konotacji jest najważniejsze z punktu widzenia tłumacza. Tłumacz musi sobie zdawać sprawę z połączeń jakie dany czasownik tworzy z innymi wyrazami. W języku angielskim szczególnie trzeba wiedzieć czy po danym czasowniku musi wystąpić dopełnienie czy może on być użyty samodzielnie.
Podzielacie moje zdanie?
Zgadzam się i wydaje mi się, że można to odnieść nie tylko do związku składniowego podmiot-orzeczenie, ale również do związków leksykalnych, które powstają pomiędzy np. czasownikiem a rzeczownikiem np. w języku polskim mówimy "iść do lekarza" a w angielskim "to see a doctor".
Chciałabym wrócić do początkowego pytania o nasze skojarzenia dotyczące "konotacji". Otóż pojęcie to oznacza dla mnie właśnie skojarzenia o różnym zabarwieniu emocjonalnym, odmienne dla różnych osób w zależności od ich kultury i przeżytych doświadczeń. Pojęcie jako zjawisko samo w sobie jest bardzo ciekawe, gdyż podkreśla, że podczas komunikacji słowa, ich znaczenie, są zawsze interpretowane wskutek czego mogą wywoływać różne emocje. Uważam, że jest to zagadnienie ważne nie tylko dla lingwisty:P ale też tłumacza, który tłumacząc treści powstałe w danym kręgu kulturowym, powinien je na nowo interpretować tak, aby odpowiadały konotacjom znaczeń w kulturze, na której język tłumaczy. M.in. dlatego, tłumaczenie nie może być tylko odwzorowaniem tekstu.
Jeżeli natomiast chodzi o pojęcie konotacji w ujęciu lingwistycznym to wydaje mi się ono podobne do kolokacji.
Kolokacja jest to zestawienie słów, gdzie znaczenie całości wynika ze znaczenia poszczególnych słów. Każdy wyraz kolokuje z pewnymi innymi wyrazami, a z innymi nie, np. powiemy "wartki strumień" ale nie "wartki komputer", czy w angielskim "strong wind" ale "heavy rain".
Czyli pojęcie konotacji dotyczy tu walencji, natomiast pojęcie kolokacji obejmuje możliwości kombinacji słów w obrębie danej walencji.
Czy dobrze to rozumiem? Czy są jeszcze inne wyraźne różnice w znaczeniu tych słów?
Kolejnym aspektem jaki porusza autorka artykuły jest to, że nie tylko słowo może wywałać różne konotacje, ale także obrazy z nim powiązane.
"Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15)"
Dlatego też konotacje mogą łączyć się z kulturą, dzięki której można używać języka do tworzenia metafor, fraz czy porównań.[/B]
Zależy mi na zaznaczeniu wyraźnej granicy pomiędzy kolokacją a konotacją, więc jeszcze spróbuje tak :) : konotacje w ujęciu semantycznym mogą pełnić ważna funkcję w tworzeniu metafor, fraz, porównań, natomiast pewne kolokacje tworzą idiomy, lub inaczej - są idiomami. Przy czym również, jeśli każdy wywołuje jakieś konotacje to automatycznie należą one też do kolokacji.
Dorota Sałata
11-17-2009, 09:27
Zależy mi na zaznaczeniu wyraźnej granicy pomiędzy kolokacją a konotacją, więc jeszcze spróbuje tak :) : konotacje w ujęciu semantycznym mogą pełnić ważna funkcję w tworzeniu metafor, fraz, porównań, natomiast pewne kolokacje tworzą idiomy, lub inaczej - są idiomami. Przy czym również, jeśli każdy wywołuje jakieś konotacje to automatycznie należą one też do kolokacji.
Dzięki za pokazanie tej różnicy właśnie tego mi tu brakowało :)
Chciałabym wrócić do początkowego pytania o nasze skojarzenia dotyczące "konotacji". Otóż pojęcie to oznacza dla mnie właśnie skojarzenia o różnym zabarwieniu emocjonalnym, odmienne dla różnych osób w zależności od ich kultury i przeżytych doświadczeń. Pojęcie jako zjawisko samo w sobie jest bardzo ciekawe, gdyż podkreśla, że podczas komunikacji słowa, ich znaczenie, są zawsze interpretowane wskutek czego mogą wywoływać różne emocje. Uważam, że jest to zagadnienie ważne nie tylko dla lingwisty:P ale też tłumacza, który tłumacząc treści powstałe w danym kręgu kulturowym, powinien je na nowo interpretować tak, aby odpowiadały konotacjom znaczeń w kulturze, na której język tłumaczy. M.in. dlatego, tłumaczenie nie może być tylko odwzorowaniem tekstu.
Zgadzam sie w 100%. Dlatego tak ważna jest znajomość kultury danego kraju. Tłumacząc, nie tylko trzeba przedstawić sens wypowiedzi, ale także wydzwięk tego co zostało powiedziane. Istotnym jest tu zrozumienie, że słownik to za mało i nie zawsze każdy synonim naprawdę wskazuje nam to samo.
Innym takim przykładem jest angielskie słowo 'fag'. W brytyjskim angielskim jest to slangowe określenie papierosa, peta. W amerykańskim angielskim, szczegolnie w dialekcie kalifornijskim przywołuje konotacje negatywne, jako pogardliwe określenie homoseksualisty.
Myśle że tutaj przykładami mogą być tez nazwy narodowości, jak Niemiec, Turek, Żyd, Polak, itp. Zależnie od kręgu kulturowego każde z tych słów budzi inne skojarzenia.
Myśle że tutaj przykładami mogą być tez nazwy narodowości, jak Niemiec, Turek, Żyd, Polak, itp. Zależnie od kręgu kulturowego każde z tych słów budzi inne skojarzenia.
Wydaje mi się, że mamy to do czynienia ze stereotypami, czyli takimi konotacjami emocjonalnymi, które są utrwalone w danej kulturze przed wyrobieniem sobie indywidualnego zdania na dany temat na podstawie doświadczenia. Są one przekazywane językowo, powoli się utrwalają i powoli zmieniają, są niejako "konserwatywne". Konotacja danej nazwy może natomiast ulegać pewnym przesunięciom, wskutek zdobytych doświadczeń. Mówimy dlatego o "stereotypach językowych", konotacja jest natomiast składnikiem treści słowa.
Wracając do ewentualnych różnic między konotacja w ujęciu semantycznym a kolokacja, znów mam wątpliwości czy aby na pewno można je zarysować. Na stronie:
http://gramatykakomunikacyjna.webpark.pl/standardysemantyczne.html znalazłam następujący podział konotacji:
Gradualny charakter konotacji:
a. konotacje mocne i słabe
b. konotacje określone i nieokreślone
c. konotacje ukierunkowane i rozproszone
konotacja mocna - stan pamięci standardowej, kiedy predykat prymarny jednoznacznie konotuje wszystkie argumenty, a każdy z argumentów konotuje ten predykat i pozostałe argumenty, np.:
LECZYĆ [LEKARZ, PACJENT]
konotacja nieokreślona - kojarzenie danej jednostki z klasami wyrażeń, z których każde wyrażenie może wejść na miejsce predykatu lub któregoś z argumentów, np.:
ZNALEŹĆ [KTOŚ, COŚ]
konotacja rozproszona - leksem hasłuje całą konstelację standardów, np.:
PŁYWAĆ [RYBA]
MIEĆ SKRZELA [RYBA]
ŁOWIĆ [RYBAK, RYBA] itd.
Przecież kolokacje także dzielimy na mocne, średnie i słabe. Np.:
- "see a film" (jako słaba)
- "see a doctor" (jako średnia)
- "see danger/ reason" (jako mocna)
Czy faktycznie tylko konotacja dotyczy walencji, czy znaczenia tych pojęć trochę się zazębiają?
[QUOTE=annaul;13125]Wracając do ewentualnych różnic między konotacja w ujęciu semantycznym a kolokacja, znów mam wątpliwości czy aby na pewno można je zarysować. Na stronie:
http://gramatykakomunikacyjna.webpark.pl/standardysemantyczne.html znalazłam następujący podział konotacji:
Być może syntaktyczne rozumienie konotacji przez K.Buhlera pomoże odróżnić konotację od kolokacji. Konotacja polega na tym, że "wyrazy otwierają wokół siebie puste miejsca, które muszą być wypełnione przez wyrazy określonych innych klas wyrazów". I tak przysłówek "szybko" otwiera nam miejsce dla innego czasownika np. "biegnie:, czasownik "czyta" może otwierać miejsce dla rzeczownika w przypadku zależnym "książkę" , a z kolei rzeczownik w przypadku zależnym "piosenkę" otwiera miejsce dla czasownika "śpiewa". Natomiast jeśli chodzi o pojęcie kolokacji, to wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju "skostniałe", stałe połączenie np dwóch wyrazów, które oddaje całościowe znaczenie wynikające ze znaczenia poszczególnych wyrazów.
Konotacje encyklopedyczne można wywołać, “obudzić”, nie tylko za pomocą słów, lecz także przy użyciu obrazów, co stawia konotacje encyklopedyczne raczej w sferze semiotyki. Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15). Konotacje encyklopedyczne wiążą się zatem ze sferą kultury, która pozwala na twórcze używanie języka i budowanie nowych metafor, porównań, a także na tworzenie nowych znaczeń wyrazów czy fraz
Konotacje encyklopedyczne są ciekawym rodzajem konotacji,ponieważ biorą pod uwagę różnice kulturowe, występujące pomiędzy danymi państwami, kulturami. Rzodkiewka Polakom kojarzy się z kolorem czerwonym, natomiast Japończykom z kolorem białym, gdyż w Japonii rzodkiewki są białe. Dlatego ten sam przedmiot, obiekt wywoła inną konotację ( w tym przypadku związaną z kolorem warzywa. Dlatego między innym system metafor w każdej kulturze funkcjonuje inaczej i nie zawsze jest rozumiany w innym państwie, na innym kontynencie.
Być może syntaktyczne rozumienie konotacji przez K.Buhlera pomoże odróżnić konotację od kolokacji. Konotacja polega na tym, że "wyrazy otwierają wokół siebie puste miejsca, które muszą być wypełnione przez wyrazy określonych innych klas wyrazów". I tak przysłówek "szybko" otwiera nam miejsce dla innego czasownika np. "biegnie:, czasownik "czyta" może otwierać miejsce dla rzeczownika w przypadku zależnym "książkę" , a z kolei rzeczownik w przypadku zależnym "piosenkę" otwiera miejsce dla czasownika "śpiewa". Natomiast jeśli chodzi o pojęcie kolokacji, to wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju "skostniałe", stałe połączenie np dwóch wyrazów, które oddaje całościowe znaczenie wynikające ze znaczenia poszczególnych wyrazów.
Istnieją kolokacje te "skostniałe" tzw. fixed expressions, ale tez istnieją luźne połączenia wyrazów, które też są kolokacjami.
Na podstawie Twojej wypowiedzi: może można powiedzieć, że konotacje (w ujęciu semantycznym) otwierają miejsca dla określonych kolokacji.
Wracając znów do skojarzeń: zarówno konotacje jak i kolokacje są dla mnie częścią tzw. mentalnego leksykonu, czyli olbrzymiej sieci słów powiązanych ze sobą na zasadzie asocjacji, gdzie ważna rolę odgrywa zarówno ich forma jak i treść. Słowa są tam zorganizowane i ustrukturalizowane w różne grupy (np. tematyczne, klasowe, synonimów, antonimów, rodziny wyrazów itd), które dodatkowo tak jakby "nachodzą na siebie" budując nowe połączenia między sobą. Im większa liczba połączeń wokół danego wyrazu, tym łatwiej jest nam go przywołać i tym bardziej mamy go utrwalonego.
Dlatego też te "skostniałe" kolokacje jest nam łatwiej przywołać ponieważ używając ich poruszamy za stały ciąg w sieci słów.
I też dlatego pewne słowa wywołują u nas dane konotacje automatycznie, bardzo szybko, bezwarunkowo; inne pojawiają się po chwili, a na inne musimy dopiero po dłuższej chwili "wpaść".
I też dlatego pewne słowa wywołują u nas dane konotacje automatycznie, bardzo szybko, bezwarunkowo; inne pojawiają się po chwili, a na inne musimy dopiero po dłuższej chwili "wpaść".
Znalazłam ciekawy przykład konotacji "automatycznych".Tak jest np w przypadku słowa "lekarz". Wywołuje ono automatyczne konotacje np : leczyć, pacjent, recepta, iść do lekarza, etc. Jednak jeśli chcemy znaleźć konotacje do słowa stomatolog lub np. laryngolog konotacje nie są już tak oczywiste, i są związane ze specjalizacją, jaką wykonuje dany lekarz (stomatolog- ząb, wyrwać/zaleczyć ząb, fotel dentystyczny; laryngolog- uszy, krople do uszu).
Wracając znów do skojarzeń: zarówno konotacje jak i kolokacje są dla mnie częścią tzw. mentalnego leksykonu, czyli olbrzymiej sieci słów powiązanych ze sobą na zasadzie asocjacji, gdzie ważna rolę odgrywa zarówno ich forma jak i treść. Słowa są tam zorganizowane i ustrukturalizowane w różne grupy (np. tematyczne, klasowe, synonimów, antonimów, rodziny wyrazów itd), które dodatkowo tak jakby "nachodzą na siebie" budując nowe połączenia między sobą. Im większa liczba połączeń wokół danego wyrazu, tym łatwiej jest nam go przywołać i tym bardziej mamy go utrwalonego.
Dlatego też te "skostniałe" kolokacje jest nam łatwiej przywołać ponieważ używając ich poruszamy za stały ciąg w sieci słów.
I też dlatego pewne słowa wywołują u nas dane konotacje automatycznie, bardzo szybko, bezwarunkowo; inne pojawiają się po chwili, a na inne musimy dopiero po dłuższej chwili "wpaść".
Zauważcie, że pojęcie konotacji bez wątpienia implikuje pewną wtórność znaczenia. J.S. Mills pisał o konotacji jako o "znaczeniu nazwy". Tak więc konotacja stanowi warstwę skojarzeniową słowa.
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
Warto też spojrzeć na konotację w ujęciu logicznym. Konotacja nazwy to własność przypisywana za pomocą nazwy. Własność W jest konotacją nazwy N, gdy nazwa N służy do przypisania pewnemu obiektowi własności W. Warto przywołać w tym miejscu pojęcie współwłasności elementów, czyli własności, która przysługuje wszystkim elementom danego zbioru. Tak więc własność bycia czerwonym jest konotacją słowa "czerwony" przysługuje wszystkim obiektom o tej barwie.
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
Wydaje mi się, że zależy to od doświadczeń. Jeżeli ktoś ma częste problemy z gardłem, i często odwiedza laryngologa bardzo łatwo będzie mu znaleźć konotacje:" laryngolog - gardło" i będzie ona szybsza niż konotacja do słowa lekarz, które funkcjonuje jako termin zbiorowy dla lekarzy różnych specjalności, w tym laryngologa. Natomiast jeśli ktoś nigdy nie miał do czynienia albo nie słyszał o lekarzu foniatrze, to trudno mu będzie znaleźć konotacje, no może z wyjątkiem kilku wolnych skojarzeń (np. dźwięk, głos) wywołanych przez skojarzenia do np. "fonii".
Także moim zdaniem łatwość w znalezieniu konotacji zależy od częstotliwości pojawiania się danego hasła czy tematu w naszym życiu, od naszego emocjonalnego zaangażowania w dany temat i od tego czy jest to termin ogólny czy specjalistyczny.
[QUOTE=annaul;13125]
Być może syntaktyczne rozumienie konotacji przez K.Buhlera pomoże odróżnić konotację od kolokacji. Konotacja polega na tym, że "wyrazy otwierają wokół siebie puste miejsca, które muszą być wypełnione przez wyrazy określonych innych klas wyrazów". I tak przysłówek "szybko" otwiera nam miejsce dla innego czasownika np. "biegnie:, czasownik "czyta" może otwierać miejsce dla rzeczownika w przypadku zależnym "książkę" , a z kolei rzeczownik w przypadku zależnym "piosenkę" otwiera miejsce dla czasownika "śpiewa". Natomiast jeśli chodzi o pojęcie kolokacji, to wydaje mi się, że jest to pewnego rodzaju "skostniałe", stałe połączenie np dwóch wyrazów, które oddaje całościowe znaczenie wynikające ze znaczenia poszczególnych wyrazów.
Podoba mi się Twoje wytłumaczenie, wydaje mi się bardzo klarowne. Własnie w taki sposob rozumiem różnice miedzy pojeciami konotacja i kolokacja.
Konotacja to wg mnie powiązania w jakich występują wyrazy. Często do jednego słowa np. rzeczownika teoretycznie może pasować kilka czasowników, ale tak naprawdę nigdy nie użylibyśmy ich, ponieważ nie pasują nam w danym zestawieniu, np:
Aktien halten, a nie besitzen
kasiakieliszek
11-22-2009, 13:54
Wracając do pierwszego pytania, jak już wspominało przede mną kilka osób, konotacja to dla mnie przede wszystkim przypisywanie słowom skojarzeń o różnym zabarwieniu emocjonalnym, na co ma wpływ doświadczenie danej osoby lub jej pochodzenie kulturowe.
Chciałam też zwrócić uwagę na rolę konotacji w tłumaczeniu. Na pracę tłumacza ma również wpływ jego sposób postrzegania świata, jego świat wewnętrzny. Na przykład w tłumaczeniu ustnym dobrą strategią jest kojarzenie elementów wypowiedzi z tym co jest nam bliskie.
Słownik języka polskiego podaje nam następujące definicje słowa konotacja:
1. log. «znaczenie, treść nazwy»
2. «dodatkowe, niedefinicyjne treści kojarzone z wyrazem przez użytkowników danego języka»
3. jęz. «pośrednie wskazywanie przez wyraz na konieczność występowania w tekście wyrazu należącego do określonej kategorii językowej»
Natomiast kolokacja:
«często spotykane połączenie wyrazów, którego znaczenie wynika ze znaczenia jego składników»
Według mnie, aby odpowiednio dobierać konotacje do konkretnych wyrazów trzeba być native speakerem danego języka. Tylko wychowując się w nim, a więc czytając książki, posługując się nim w urzędach i w mowie potocznej czy też używając slangu od momentu gdy tylko zaczynamy cokolwiek mówić, jesteśmy w stanie wyrobić u siebie wyczucie językowe, na podstawie którego możemy powiedzieć, że dane dwa słowa pasują do siebie, a inne nie.
Ucząc się języka obcego musimy korzystać z odpowiednich słowników, które pokazują nam konotacje wyrazowe. Bardzo ważne są też zdania przykładowe, które często ilustrują nam użycie danej konotacji w odpowiednim kontekście. Zawsze powinno się uczyć słownictwa wraz z konotacjami, żeby nie popełniać błędów, które dla rodzimych mówców języka brzmią po prostu śmiesznie.
Warto też korzystać z tzw. korpusów, w których znajdują różnego rodzaju teksty, np. prasowe, literackie. Jeśli chodzi o korpus tekstów w języku angielskim to polecam:
http://www.natcorp.ox.ac.uk/
Jak już kilka osób w tym forum wspomniało, konotacje to skojarzenia. Ale te skojarzenia nie muszą dotyczyć tylko i wyłącznie słów, mogą one bowiem być związane np. z kolorami czy kształtami, co jest wykorzystywane w marketingu. Weźmy np, pod uwagę logo, czyli specyficzny znak graficzny wiążący się z całym ugrupowaniem, firmą. Ponieważ logo oddziałuje głównie wizualnie, dlatego podstawowego znaczenia nabierają takie jego elementy, jak: kolor oraz typ i wielkość czcionki. Tu można wykorzystać pewne automatyczne konotacje budzące się u odbiorców, np. kolor niebieski wywołuje efekt spokoju, konsekwencję w działaniu, natomiast czerwień kojarzy się z dynamiką i rozwojem.
kasiakieliszek
11-24-2009, 11:00
Według mnie, aby odpowiednio dobierać konotacje do konkretnych wyrazów trzeba być native speakerem danego języka. Tylko wychowując się w nim, a więc czytając książki, posługując się nim w urzędach i w mowie potocznej czy też używając slangu od momentu gdy tylko zaczynamy cokolwiek mówić, jesteśmy w stanie wyrobić u siebie wyczucie językowe, na podstawie którego możemy powiedzieć, że dane dwa słowa pasują do siebie, a inne nie.
Z tym akurat się nie zgodzę. Wydaje mi się, że 'proficient speaker' języka obcego po wielu latach nauki i obcowania z językiem, nie tylko z tym sztucznym, ale np. po wieloletnim pobycie w zagranicą, jest w stanie odróżnić które słowa brzmią za sobą dobrze i odpowiednio je dobierać. Taki speaker nigdy nie będzie na tym samym poziomie językowym co native, nie będzie się tak samo naturalnie wypowiadać, ale kwestię kolokacji można opanować, chociażby przez studiowanie materiałów autentycznych.
kasiakieliszek
11-25-2009, 12:34
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
To na pewno zależy od osoby, z jakim lekarzem miała najczęściej do czynienia, czyli będzie to zależeć od częstotliwości występowania danego słowa w naszym leksykonie. Tak jak już wspominała annaul specjalista foniatra lub pulmonolog nie uruchomi żadnych skojarzeń u osoby, która nigdy nie musiała iść z wizytą do takeigo lekarza.
Wydaje mi się, że konotacje automatyczne będą występować w przypadku kiedy osoba jest bardzo emocjonalnie związana z danym pojęciem.
Według mnie, aby odpowiednio dobierać konotacje do konkretnych wyrazów trzeba być native speakerem danego języka. Tylko wychowując się w nim, a więc czytając książki, posługując się nim w urzędach i w mowie potocznej czy też używając slangu od momentu gdy tylko zaczynamy cokolwiek mówić, jesteśmy w stanie wyrobić u siebie wyczucie językowe, na podstawie którego możemy powiedzieć, że dane dwa słowa pasują do siebie, a inne nie.
Zdecydowanie nie zgadzam się, że trzeba być native speaker'em, aby poprawnie i "z wyczuciem" posługiwać się językiem obcym. Jak już wcześniej wspomniała kasiakieliszek, "proficient speakers", czyli osoby, które opanowały język w stopniu zaawansowanym lub zbliżonym do poziomu "native" (a native'ami nie są i nigdy nie będą) również są w stanie doskonale dobierać do siebie słowa, "bawić się językiem" i "na ucho" oceniać, czy dane wyrazy do siebie pasują czy nie. Intuicję językową można w sobie wypracować, dokładnie w taki sam sposób, jak robią to native speakers, czyli czytając, oglądając filmy i przebywając cały czas w kulturze danego języka.
Przykladem zjawiska o którym mówisz, jest słowo komunizm. Uzyte w kulturze zachodniej wywołuje zdecydowanie negatywne konotacje np. totalitaryzm, zbrodnia itp. To samo słowo użyte w dawnych republikach radzieckich może przywoływać pojęcie dobrobytu czy sprawiedliwości. Takie samo zjawisko zachodzi w przypadku epoki napoleońskiej. W krajach europy zachodniej, era napoleońska kojarzona jest z terrorem i krwawymi wojnami. W rzeczywistości polskiej i francuskiej, to samo pojęcie oznaczac będzie zryw wolnościowy i potęgę.
rozpatrując słowo komunizm w kontekście historycznym, nie jest nawet konieczne branie pod uwagę dwóch tak skrajnych przypadków. Przykładem tutaj mogą być Włochy i dwa regiony: Emilia-Romagna i Toscana. Tu słowo komunizm jest jednoznacznie kojarzone z pozytywnym aspektem ruchu wyzwoleńczego, walki z faszystami i okupacją kraju przez nazistowskie Niemcy. Zaledwie trzysta kilometrów dalej punkt widzenia zmienia się diametralnie i słowo komunizm ponownie ma negatywny wydźwięk. Przykładów w kontekście historycznym jest całe mnóstwo, ale to nie historia jest tu tematem dyskusji :)
Z punktu widzenia filozofii, konotowanie służy do przypisywania obiektom ich charakterystycznych własności, nawet jeśli są one potwierdzone empirycznie. Najlepiej obrazuje to poniższy przykład: „czerwona róża” jest sumą „bycia różą” i „bycia czerwonym”.
kasiakieliszek
11-25-2009, 20:50
Z punktu widzenia filozofii, konotowanie służy do przypisywania obiektom ich charakterystycznych własności, nawet jeśli są one potwierdzone empirycznie. Najlepiej obrazuje to poniższy przykład: „czerwona róża” jest sumą „bycia różą” i „bycia czerwonym”.
Innym przykładem może chyba być "błękitne niebo". Możliwe, że każda barwa może stanowić taką charakterystyczną własność przypisaną różnym obiektom.
kasiakieliszek
11-25-2009, 21:13
Myśle że tutaj przykładami mogą być tez nazwy narodowości, jak Niemiec, Turek, Żyd, Polak, itp. Zależnie od kręgu kulturowego każde z tych słów budzi inne skojarzenia.
Wydaje mi się, że mamy to do czynienia ze stereotypami, czyli takimi konotacjami emocjonalnymi, które są utrwalone w danej kulturze przed wyrobieniem sobie indywidualnego zdania na dany temat na podstawie doświadczenia. Są one przekazywane językowo, powoli się utrwalają i powoli zmieniają, są niejako "konserwatywne". Konotacja danej nazwy może natomiast ulegać pewnym przesunięciom, wskutek zdobytych doświadczeń. Mówimy dlatego o "stereotypach językowych", konotacja jest natomiast składnikiem treści słowa.
Tak właśnie tutaj http://www.lingwistyka.uni.wroc.pl/jk/pobierz.php?JK-12/JK12-tolstaja.pdf jest artykuł o różnicy pomiędzy stereotypem językowym, a konotacją. Według autora stereotyp to mentalny obraz świata, a konotacja językowy.
joanna8606
11-25-2009, 21:32
Według mnie, aby odpowiednio dobierać konotacje do konkretnych wyrazów trzeba być native speakerem danego języka. Tylko wychowując się w nim, a więc czytając książki, posługując się nim w urzędach i w mowie potocznej czy też używając slangu od momentu gdy tylko zaczynamy cokolwiek mówić, jesteśmy w stanie wyrobić u siebie wyczucie językowe, na podstawie którego możemy powiedzieć, że dane dwa słowa pasują do siebie, a inne nie.
Zgadzam się,że native speakerzy mają pewną przewagę nad osobami uczącymi się języka,jeśli chodzi o dobór konotacji.Z drugiej strony dosc często można zauważyc, że nawet w/w osoby mają problem z doborem odpowiednich słów lub robią to nieudolnie. Myślę,że wynika to z braku oczytania, nie zawsze tez mowa potoczna jest poprawna.
joanna8606
11-25-2009, 21:46
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
Sądze,że więcej skojarzeń wywołuje słowo "lekarz"- jest bardziej ogólne i dlatego też mozna dobrac więcej ekwiwalentów. "Stomatolog" przywołuje dużo mniej skojarzeń (przynajmniej w moim przypadku:)), chociaż może w dużym stopniu zależy to od wyobraźni:)
joanna8606
11-25-2009, 22:29
Zgadzam się i wydaje mi się, że można to odnieść nie tylko do związku składniowego podmiot-orzeczenie, ale również do związków leksykalnych, które powstają pomiędzy np. czasownikiem a rzeczownikiem np. w języku polskim mówimy "iść do lekarza" a w angielskim "to see a doctor".
Kolejnymi przykładami takich związków leksykalnych mogą byc:
"prowadzic restaurację"-" run a restaurant"
"przewodniczyc spotakaniu"-"chair the meeting"
"protokołowac"-" take the minutes"
"podwieźc kogoś"-"give sb lift"
joanna8606
11-25-2009, 22:45
Innym przykładem może chyba być "błękitne niebo". Możliwe, że każda barwa może stanowić taką charakterystyczną własność przypisaną różnym obiektom.
Pozostając w tym 'kolorowym' temacie to kolor zielony tworzy wiele ciekawych kolokacji:
Np."nie miec zielonego pojęcia"
"miec zielone światło"
"pozieleniec z zazdrości"
"byc zielonym"
W przedstawionych przykładach to właśnie kolor zielony nadaje tym wyrażeniom właściwe znaczenie:)
joanna8606
11-25-2009, 23:23
Kolejnym aspektem jaki porusza autorka artykuły jest to, że nie tylko słowo może wywałać różne konotacje, ale także obrazy z nim powiązane.
"Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15)"
Dlatego też konotacje mogą łączyć się z kulturą, dzięki której można używać języka do tworzenia metafor, fraz czy porównań.
Jeśli chodzi własnie o ten aspekt kulturowy konotacji, to tłumacz powinien rozpoznawać jakie konotacje dane słowo może budzić w kulturze języka z którego tłumaczy. Dane słowo w mentalności np.Niemców może budzić inne skojarzenia czy emocje niż to samo słowo w kulturze języka docelowego. Dlatego należy sobie zdawać sprawę z takich różnic by uniknąć pomyłek czy też nietaktu. Postaram się znaleźć taki przykład z niemieckiego i dam Wam znać, żeby zobrazować co mam na myśli. :)
Jeśli znacie takie przykłady słów, które moją budzić pozytywne konotacje w jednym języku a negatywne w innym języku to zapraszam do dyskusji. :)
Uważam,że słowem które budzi zupełnie skrajnie konotacje jest "islam". Myślę,że w niektórych językach słowo to, ze względu na pewne wydarzenia oraz na strategie polityczne, może byc kojarzone bardzo negatywnie,np.terroryzm,niewola,atak,morderstwo. Natomiast w innych krajach,niekoniecznie arabskich, gdzie wyznawcy islamu mieszkają od pokoleń i nie mają korzeni arabskich to słowo może wywoływac następujące asocjacje: miłośc,nadzieja,pomoc,braterstwo,pocieszenie.
Sądze,że więcej skojarzeń wywołuje słowo "lekarz"- jest bardziej ogólne i dlatego też mozna dobrac więcej ekwiwalentów. "Stomatolog" przywołuje dużo mniej skojarzeń (przynajmniej w moim przypadku:)), chociaż może w dużym stopniu zależy to od wyobraźni:)
Jak juz pisałam wyżej, uważam, że słowo "stomatolog" uruchomi konotacje szybciej, co jednak nie znaczy, że będzie ich więcej. Dlatego zgadzam się, że słowo "lekarz" wywoła dużo więcej skojarzeń, w tym może byc też np. "stomatolog" czy "laryngolog" (w zależności od doświadczeń).
Wydaje mi się, że zależy to od doświadczeń. Jeżeli ktoś ma częste problemy z gardłem, i często odwiedza laryngologa bardzo łatwo będzie mu znaleźć konotacje:" laryngolog - gardło" i będzie ona szybsza niż konotacja do słowa lekarz, które funkcjonuje jako termin zbiorowy dla lekarzy różnych specjalności, w tym laryngologa. Natomiast jeśli ktoś nigdy nie miał do czynienia albo nie słyszał o lekarzu foniatrze, to trudno mu będzie znaleźć konotacje, no może z wyjątkiem kilku wolnych skojarzeń (np. dźwięk, głos) wywołanych przez skojarzenia do np. "fonii".
Także moim zdaniem łatwość w znalezieniu konotacji zależy od częstotliwości pojawiania się danego hasła czy tematu w naszym życiu, od naszego emocjonalnego zaangażowania w dany temat i od tego czy jest to termin ogólny czy specjalistyczny.
Różnica w szybkość w znalezieniu konotacji do "laryngolog" i "lekarz" znajduje swoje uzasadnienie w strukturze i teorii mentalnego leksykonu. Słowa są powiązane w sieć i przez to aktywacja jednych słów aktywuje także inne (konotacje, kolokacje, skojarzenia, antonimy, synonimy itd.). Przy czym jeżeli np. dana kolokacja należy do typu fixed expressions połączenia między członami takiej frazy są częściej używane (z racji braku, lub małej ilości innych możliwości), przez co dany "szlak" jest bardziej przetarty, co z kolei sprawia, że łatwiej (w znaczeniu - szybciej) go przywołać. Kiedy mamy do czynienie z wyrazami, które kolokują z wieloma innymi, zostają one nazwane w nieco wolniejszym tempie, z racji wielu "szlaków", czyli możliwości wyboru.
Pojęcie konotacji bardzo często spotyka się także w sztuce. Obraz czy utwór muzyczny może być efektem konotacją jego autora. Poza tym dzieło składające się np. z rzeźby i muzyki, gdzie utwór muzyczny jest komentarzem lub dopełnieniem rzeźby może także być przykładem na to, że muzyka jest tu konotacją rzeźby; może być też odwrotnie.
Bardzo ładnie zjawisko konotacji i denotacji w sztuce zostało przedstawione w artykule rozpoczynającym ten wątek:
"Rozróżnienie na sferę denotacji i konotacji jest w przypadku fotografii szczególnie wyraźne. Denotacja rozumiana jest jako mechaniczna reprodukcja obiektu na kliszy fotograficznej za pomocą aparatu (Fiske 1999, s. 114). Konotacja wzbogaca fotografię o pierwiastek humanistyczny. To wybór obiektu fotografowanego, sposób oświetlenia, parametry techniczne, których wybór leży po stronie osoby fotografującej, a nie wynika z samej istoty fotografii. To krótko mówiąc to, JAK coś jest fotografowane, podczas gdy denotacją to, CO jest fotografowane."
darkliquoredeyes
12-05-2009, 13:22
Konotacja wzbogaca fotografię o pierwiastek humanistyczny. To wybór obiektu fotografowanego, sposób oświetlenia, parametry techniczne, których wybór leży po stronie osoby fotografującej, a nie wynika z samej istoty fotografii. To krótko mówiąc to, JAK coś jest fotografowane, podczas gdy denotacją to, CO jest fotografowane."
Możemy to uogólnić, mówiąc, że konotacje wiążą się po prostu z pierwiastkiem ludzkim. Są to skojarzenia ludzkiego umysłu, czasami zupełnie odmiennie w przypadku dwóch osób. Czy nie świadczy to o niemożności przewidzenia jakie konotacje wywoła dane słowo, przedmiot, sytuacja? Kazdy ma inne doświadczenia i być może to od nich zależą wywoływane konotacje? Można zdefiniować konotację ogólnie jako skojarzenie, jednak moim zdaniem nigdy nie będzie ona zupełnie definiowalna na poziomie jednostki.
JoannaPietrak
12-05-2009, 18:44
Zgadzam się,że native speakerzy mają pewną przewagę nad osobami uczącymi się języka,jeśli chodzi o dobór konotacji.Z drugiej strony dosc często można zauważyc, że nawet w/w osoby mają problem z doborem odpowiednich słów lub robią to nieudolnie. Myślę,że wynika to z braku oczytania, nie zawsze tez mowa potoczna jest poprawna.
Na pewno nie każdy native speaker potrafi odpowiednio dobierać słowa i tak konstruować swoją wypowiedź aby zawsze oznaczała to co 'autor miał na myśli'. Mimo to wydaje mi się, że dobieranie skojarzeń do słów (bo przecież większość z uczestników tej dyskusji zdefiniowała konotację jako skojarzenie wywoływane przez dane słowo) jest kwestia indywidualną. Trudno określić czy ktoś dobiera konotacje lepiej czy gorzej. Jak już zostało wyżej wspomniane dużo zależy od indywidualnego doświadczenia, gustów itp. Wydaje mi się, że o ile native speaker może mieć znaczną przewagę nad uczącymi się jeśli chodzi o poprawny dobór kolokacji, to w przypadku konotacji ta kwestia nie ma aż tak dużego znaczenia.
darkliquoredeyes
12-05-2009, 22:40
Dokładnie, tak jak pisałam w poprzednim poście. O ile konotację jako zjawisko da się zdefiniować, o tyle nie można precyzyjnie przewidzieć wyniku tego zjawiska i jego praktycznych implikacji. Są one kwestią indywidualną.
JoannaPietrak
12-06-2009, 10:17
Pojęcie konotacji bardzo często spotyka się także w sztuce. Obraz czy utwór muzyczny może być efektem konotacją jego autora. Poza tym dzieło składające się np. z rzeźby i muzyki, gdzie utwór muzyczny jest komentarzem lub dopełnieniem rzeźby może także być przykładem na to, że muzyka jest tu konotacją rzeźby; może być też odwrotnie.
Jesli chodzi o konotację w sztuce to mi osobiście od razu nasuwa się taniec, czyli ruch jako konotacja/interpretacja muzyki. Doskonale widać tu także to, że konotacje są bardzo zindywidualizowane, bo każdy tancerz czy choreograf trochę inaczej interpretuje dany utwór muzyczny, przez co inaczej dobiera do niego ruch i sekwencje kroków.
darkliquoredeyes
12-07-2009, 16:48
Tak się zastanawiam, zgodnie z tematem tego wątku, ile można wymyślić definicji pojęcia konotacja w świetle różnych nauk. Przecież wiadomo, że w każdej dziedzinie konotacja będzie się czym innym objawiała, a jednocześnie każda osoba może mieć własną definicję konotacji, jednak ostatecznie definicje te będą zawsze miały ze sobą jakiś punkt styczny. Dlatego chciałabym zapytać o wątek praktyczny. Jakie macie konotacje z takimi zjawiskami jak:
forum internetowe
Internet w ogóle
blog
ankieta ?
Ciekawi mnie jak bardzo mogą różnić się skojarzenia w przypadku rzeczy teoretycznie określonych. Czekam zatem na wasze opinie.
Dorota Sałata
12-07-2009, 18:03
. Jakie macie konotacje z takimi zjawiskami jak:
forum internetowe
Internet w ogóle
blog
ankieta ?
Forum internetowe do niedawna kojarzyło mi się z czymś na wzór czatu ale nie bezpośredniego. Myślałam, że na forach siedzą tylko osoby, którym się nudzi i czytają i piszą posty lub osoby niezaradne życiowo szukające rad. Od czasu naszej praktyki, która polega również na pisaniu zmieniły mi się skojarzenia dotyczące słowa "forum". Teraz forum kojarzy mi się bardziej z jakąś konkretną dziedziną, której miłośnicy spotykają się i poruszają nurtujące ich sprawy.
JoannaPietrak
12-07-2009, 21:48
Zabawne, bo mi właśnie te skojarzenia, które wymieniła Dorota (ludzie niezaradni, którym się nudzi) przychodzą na myśl, kiedy słyszę hasło blog. Ewentualnie blog kojarzy mi się z blogami polityków czyli medialną stroną działalności politycznej konkretnych osób (bez czego we współczesnym świecie trudno jest się obejść).:)
darkliquoredeyes
12-08-2009, 00:01
A mi z kolei podobnie jak Dorocie - kiedyś fora, nawet te branżowe, kojarzyły się z zabijaniem czasu w bardziej cywilizowanej formie niż na czatach, bo obecnie czaty jako takie chyba już w ogóle wyginęły albo służą tylko w jednym celu, niestety... W każdym razie np. moje konotacje z czatem to aktualnie trzynastolatki, pedofile i umawianie się na wiadome sprawy. Nic ponadto.
Inne konotacje:
z forum - pomoc, ciekawe dyskusje, a czasami jałowe dyskusje (to ciekawe, bo z jedną rzeczą mam dwa przeciwstawne skojarzenia)
z internetem - życie, praca, studia, moja codzienna rzeczywistość
z ankietą - badania rynku, zgłębianie interesujących mnie zjawisk, bardzo fajna forma poznawania opinii innych ludźmi
JoannaPietrak
12-08-2009, 18:29
Ja mam podobne skojarzenia ze słowem forum. Także wydaje mi się, że typową konotacją dla forum są dyskusje, zarówno te merytoryczne i na temat, jak i te jałowe. Myślę, że to nic dziwnego, że forum wywołuje u części osób dwa zupełnie przeciwstawne skojarzenia. Jak już wczesniej kilka osób wspominało, skojarzenia zależą w dużej mierze od naszych osobistych doświadczeń, a na pewno wiele osób ma różne doświadczenia dotyczące udziału w różnych forach dyskusyjnych. Jedne fora są bardzo interesujące, przydatne i na temat, inne służą niestety do mniej wzniosłych celów:).
Dorota Sałata
12-08-2009, 18:55
Jeśli chodzi o "blog" to kojarzy mi się z pamiętnikiem online, takim trochę na pokaz i raczej z nastolatkami, które piszą jak im to w życiu źle, bo trzeba chodzić do szkoły i nie mają chłopaka. :) Jakoś jestem uprzedzona do blogów i nie zalożyłabym własnego.
darkliquoredeyes
12-08-2009, 20:14
Rozumiem Cię, Dorotko. U mnie też kiedyś blog wywoływał podobne skojarzenia. Jednak obecnie patrzę na blog jak na coś pozytywnego, związanego z biznesem i budowaniem marki. Wiele firm ma swoje własne blogi, (patrz mbank), które w różnych kierunkach co prawda się rozwijają, ale na pewno dzięki komentarzom są przystępnym źródłem i narzędziem interaktywnej komunikacji z klientami, informowania ich o nowościach i szybkiej informacji zwrotnej od klientów na temat nowych produktów.
JoannaPietrak
12-09-2009, 11:58
Fajnie, że istnieją też bardziej pozytywne skojarzenia na temat bloga jednak mi kojarzy się on niestety bardziej konwencjonalnie:) I wydaje mi się, że wiekszość blogów niestety nie służy celom biznesowym czy budowaniu marki.
Tak jak dla większości z was, konotacja jest dla mnie skojarzeniem (szeregiem skojarzeń) jakie niesie ze sobą dane słowo. Najbardziej przemawia do mnie definicja Apresjana: " zbiór takich cech znaczeniowych, które są odbiciem wyobrażeń kulturowych i tradycji związanych z danym wyrazem, panującej w danym społeczeństwie praktyki wyzyskiwania odpowiedniej rzeczy oraz wielu innych czynników pozajęzykowych”, gdyż podkreśla ona elastyczność tego pojęcia, przede wszystkim udział wielu innych czynników pozajęzykowych w jego kształtowaniu.
Możemy to uogólnić, mówiąc, że konotacje wiążą się po prostu z pierwiastkiem ludzkim. Są to skojarzenia ludzkiego umysłu, czasami zupełnie odmiennie w przypadku dwóch osób. Czy nie świadczy to o niemożności przewidzenia jakie konotacje wywoła dane słowo, przedmiot, sytuacja? Kazdy ma inne doświadczenia i być może to od nich zależą wywoływane konotacje? Można zdefiniować konotację ogólnie jako skojarzenie, jednak moim zdaniem nigdy nie będzie ona zupełnie definiowalna na poziomie jednostki.
W zupełności zgadzam się, konotacje jakie ma dana osoba, wynikają z jej doświadczeń życiowych i dużo mówią o tym, w jaki sposób postrzega rzeczywistość.
Jakie macie konotacje z takimi zjawiskami jak:
forum internetowe
Internet w ogóle
blog
ankieta ?
Ciekawi mnie jak bardzo mogą różnić się skojarzenia w przypadku rzeczy teoretycznie określonych. Czekam zatem na wasze opinie.
Internet - źródło informacji
forum internetowe - źródło ciekawych opinii (oczywiście pośród ton nieciekawych) i czasem praktycznych wskazówek
blog - wolność słowa, Janusz Korwn-Mikke, Rafał Ziemkiewicz, jak i Lolitka_13 pisząca o swoich rozterkach sercowych
ankieta - dziwne pytania, dziwne rezultaty,Karol Strasburger i Familiada (odpowiedzi ankietowanych)
anusia8785
12-09-2009, 22:22
Dla mnie konotacja to skojarzenia jakie wywołuje we mnie dane słowo czy fraza, skojarzenia te powstają w świadomości i wydaje mi się, że są związane z nasyzmi osobistymi doświadczeniami z przeszłości.
Dla przykładu słowo "szarlotka" kojarzyło mi się zawsze pozytywnie, ponieważ w dzieciństwie babcia robiła pyszną szarlotkę. Potem po obejrzeniu filmu American Pie :) gdy usłyszę słowo "szarlotka" to budzi ono we mnie negatywne konotacje.
Dla mnie konotacja to również pierwsze skojarzenia, które mamy w związku z jakimś obiektem. Skojarzenia te są silnie nacechowane emocjonalnie- albo pozytywnie albo negatywnie. Często nie mamy o nich pojęcia, bo są ukryte w naszej podświadomości.
anusia8785
12-09-2009, 22:33
Kolejnym aspektem jaki porusza autorka artykuły jest to, że nie tylko słowo może wywałać różne konotacje, ale także obrazy z nim powiązane.
"Edmund Leech uważa, że konotacje jakie budzi angielskie słowo baby (dziecko) można wywołać także za pomocą wizerunku dziecka lub poprzez odtworzenie jego płaczu, gaworzenia. Słowa są tylko jednym ze sposobów ujawnienia tych charakterystycznych cech, jakie każdemu człowiekowi kojarzą się z dziećmi (Leech 1975, s. 15)"
Dlatego też konotacje mogą łączyć się z kulturą, dzięki której można używać języka do tworzenia metafor, fraz czy porównań.
Jeśli chodzi własnie o ten aspekt kulturowy konotacji, to tłumacz powinien rozpoznawać jakie konotacje dane słowo może budzić w kulturze języka z którego tłumaczy. Dane słowo w mentalności np.Niemców może budzić inne skojarzenia czy emocje niż to samo słowo w kulturze języka docelowego. Dlatego należy sobie zdawać sprawę z takich różnic by uniknąć pomyłek czy też nietaktu. Postaram się znaleźć taki przykład z niemieckiego i dam Wam znać, żeby zobrazować co mam na myśli. :)
Jeśli znacie takie przykłady słów, które moją budzić pozytywne konotacje w jednym języku a negatywne w innym języku to zapraszam do dyskusji. :)
W pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. Po pierwsze konotacji nie wywołuje sam wyraz wskazujący na dany obiekt, ale też wszystko to co bezpośrednio lub pośrednio się z nim wiąze, a więc różne czynności, odgłosy, obrazy itd. W ten sposób powstaje cały szereg wzajemnych powiązań. Również tłumacze powinni być świadomi obecności konotacji w danych kulturach. Z pewnością nie popełnią wtedy różnego rodzaju nietaktów.
anusia8785
12-09-2009, 22:45
Zgadzam sie w 100%. Dlatego tak ważna jest znajomość kultury danego kraju. Tłumacząc, nie tylko trzeba przedstawić sens wypowiedzi, ale także wydzwięk tego co zostało powiedziane. Istotnym jest tu zrozumienie, że słownik to za mało i nie zawsze każdy synonim naprawdę wskazuje nam to samo.
Zgadzam się. W procesie tłumaczenia zwykły słownik podający kilka synonimów już nie wystarcza. Tłumacz musi też wiedzieć, którego z synonimów w zależności od kontekstu należy użyć.
anusia8785
12-09-2009, 22:57
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
Na pewno szybciej przychodzą nam do głowy konotacje związane ogólnie z wyrazem lekarz, niż z poszczególnymi specjalizacjami lekarskimi. Chyba polega to na tym, że z tym pojęciem ogólnym lekarz mamy do czynienia od najmłodszych lat, podczas gdy o niektórych specjalizacjach może nigdy nie słyszeliśmy, dlatego nie przychodzą nam na myśl żadne skojarzenia.
anusia8785
12-09-2009, 23:05
Według mnie, aby odpowiednio dobierać konotacje do konkretnych wyrazów trzeba być native speakerem danego języka. Tylko wychowując się w nim, a więc czytając książki, posługując się nim w urzędach i w mowie potocznej czy też używając slangu od momentu gdy tylko zaczynamy cokolwiek mówić, jesteśmy w stanie wyrobić u siebie wyczucie językowe, na podstawie którego możemy powiedzieć, że dane dwa słowa pasują do siebie, a inne nie.
Oczywiście. Rodzimi użytkownicy danego języka bez problemu dobierają odpowiednie kolokacje, a uczący się języka obcego musi spędzać dużo czasu ucząc się prawidłowych połączeń wyrazowych, a i tak nigdy nie osiągnie takiego stopnia wyczucia językowego, aby być pewnym każdej kolokacji.
Oczywiście. Rodzimi użytkownicy danego języka bez problemu dobierają odpowiednie kolokacje, a uczący się języka obcego musi spędzać dużo czasu ucząc się prawidłowych połączeń wyrazowych, a i tak nigdy nie osiągnie takiego stopnia wyczucia językowego, aby być pewnym każdej kolokacji.
Pewnym każdej kolokacji nie może być nawet native speaker. Czasem i w naszym ojczystym języku zdarzają się słowa do których trudno jest nam odnaleźć w pamięci odpowiednią kolokację. Czasem po prostu tkwimy w złym przekonaniu, że dana kolokacja jest prawidłowa, dopóki prof. Jan Miodek lub inny autorytet nas nie oświeci, że cały czas popełniamy błąd.
anamarija
12-12-2009, 20:09
Co sądzicie o tych konotacjach automatycznych?Czy też jest wam łatwiej znaleźć skojarzenia do "lekarza" niz do "stomatologa" czy "anestezjologa"?
To ciekawe, że skojarzeniem do "lekarz" jest "leczyć," a do" stomatolog" - "ząb," "wiertło," a przecież stomatolog też leczy :) Potwierdza to chyba teorię, że nasze konotacje zależą od znajomości słowa: aż za dobrze wiemy czym zajmuje się stomatolog, a nieznany specjalista może się nam skojarzyć jedynie z leczeniem...
anamarija
12-12-2009, 20:17
Zdecydowanie nie zgadzam się, że trzeba być native speaker'em, aby poprawnie i "z wyczuciem" posługiwać się językiem obcym. Jak już wcześniej wspomniała kasiakieliszek, "proficient speakers", czyli osoby, które opanowały język w stopniu zaawansowanym lub zbliżonym do poziomu "native" (a native'ami nie są i nigdy nie będą) również są w stanie doskonale dobierać do siebie słowa, "bawić się językiem" i "na ucho" oceniać, czy dane wyrazy do siebie pasują czy nie. Intuicję językową można w sobie wypracować, dokładnie w taki sam sposób, jak robią to native speakers, czyli czytając, oglądając filmy i przebywając cały czas w kulturze danego języka.
Ja także zgadzam się, że można się wyuczyć poprawnego używania konotacji i kolokacji; jednak zastanawia mnie, czy można dojść do takiej perfekcji języka, żeby nawet słysząc jakieś wyrażenie po raz pierwszy, mieć wyczucie że coś "zgrzyta;" czy może potrafią to jedynie native speakerzy? Pewnie jest to możliwe, ale wymaga duuużo pracy :)
anamarija
12-12-2009, 20:25
Dokładnie, tak jak pisałam w poprzednim poście. O ile konotację jako zjawisko da się zdefiniować, o tyle nie można precyzyjnie przewidzieć wyniku tego zjawiska i jego praktycznych implikacji. Są one kwestią indywidualną.
Zgadzam się, że konotacje różnią się w zależności od jednostki; co ciekawe, jeśli zależą od nas, to zapewne zmieniają się wraz z nabieraniem przez nasz różnych doświadczeń. Tak jak wspomniane już słowo "komunizm" wywołuje różne skojarzenia w różnych krajach, tak samo może wywoływać różne odczucia u poszczególnych osób.
anamarija
12-12-2009, 20:30
Tak się zastanawiam, zgodnie z tematem tego wątku, ile można wymyślić definicji pojęcia konotacja w świetle różnych nauk. Przecież wiadomo, że w każdej dziedzinie konotacja będzie się czym innym objawiała, a jednocześnie każda osoba może mieć własną definicję konotacji, jednak ostatecznie definicje te będą zawsze miały ze sobą jakiś punkt styczny. Dlatego chciałabym zapytać o wątek praktyczny. Jakie macie konotacje z takimi zjawiskami jak:
forum internetowe
Internet w ogóle
blog
ankieta ?
Ciekawi mnie jak bardzo mogą różnić się skojarzenia w przypadku rzeczy teoretycznie określonych. Czekam zatem na wasze opinie.
Moje pierwsze skojarzenia:
forum - dyskusja
internet - świat
blog - zwierzenia
ankieta - pytania
Moje konotacje na pewno zmieniły się z wiekiem i doświadczeniem :) Ciekawa jestem jakie byłyby konotacje osób dużo starszych od nas, ktore nie mają na codzień styczności z internetem czy blogiem...
anamarija
12-12-2009, 20:37
Jeśli chodzi o "blog" to kojarzy mi się z pamiętnikiem online, takim trochę na pokaz i raczej z nastolatkami, które piszą jak im to w życiu źle, bo trzeba chodzić do szkoły i nie mają chłopaka. :) Jakoś jestem uprzedzona do blogów i nie zalożyłabym własnego.
A widzisz, jest to kolejny dowód na to, że wszystko zależy od doświadczenia - większośc blogów, które czytałam to inteligentne i zazwyczaj dowcipne przemyślenia osób, które chcą i potrafią pisać, dlatego "blog" kojarzy mi sie pozytywnie; jedną z moich konotacji z tym słowem była by pewnie "książka," bo coraz częściej blogi zostają publikowane :)
k_buczynski
12-16-2009, 22:31
Jeśli chodzi własnie o ten aspekt kulturowy konotacji, to tłumacz powinien rozpoznawać jakie konotacje dane słowo może budzić w kulturze języka z którego tłumaczy. Dane słowo w mentalności np.Niemców może budzić inne skojarzenia czy emocje niż to samo słowo w kulturze języka docelowego. Dlatego należy sobie zdawać sprawę z takich różnic by uniknąć pomyłek czy też nietaktu. Postaram się znaleźć taki przykład z niemieckiego i dam Wam znać, żeby zobrazować co mam na myśli. :)
Jeśli znacie takie przykłady słów, które moją budzić pozytywne konotacje w jednym języku a negatywne w innym języku to zapraszam do dyskusji. :)
Wydaje mi się że przykładem takich wyrazów może być słowo "mur". W kulturze Niemców z pewnością będzie nasuwał konotacje negatywne, jako symbol podziału kraju jak i całego świata na 2 strony Żelaznej Kurtyny. W Chinach natomiast wyraz "mur" z pewnością będzie kojarzył się pozytywnie z wielkością i osiągnięciami pracy ludności chińskiej. Tak więc jedno słowo a jednak odbierane jest całkowicie inaczej w zależności od kultury w której się go używa.
k_buczynski
12-16-2009, 22:42
Wydaje mi się że warto również zwrócić uwagę na to jak konotacje zmieniają się wraz z ubiegającym czasem oraz jaki wpływ na te zmiany mają czynniki zewnętrzne, np. społeczne i kulturalne. Zastanawiam się jak wielu obywateli dajmy na to PRL-u posługiwało się wyrazem "pies" w odniesieniu innym niż zwierzę...Po 1992 roku, a więc po premierze filmu "Psy" Władysława Pasikowskiego i jego kontynuacjach słowo to zostało spopularyzowane. Co więcej, obecnie coraz więcej ludzi, w szczególności młodzieży odnosi się do policji per "psy". Pytanie czy jest to obraźliwe lub uzasadnione w jakikolwiek sposób pozostawiam każdemu do przemyślenia:)
k_buczynski
12-16-2009, 22:46
Fajnie, że istnieją też bardziej pozytywne skojarzenia na temat bloga jednak mi kojarzy się on niestety bardziej konwencjonalnie:) I wydaje mi się, że wiekszość blogów niestety nie służy celom biznesowym czy budowaniu marki.
Jeżeli chodzi o mnie, całkowicie zmieniłem swoje skojarzenia odnośnie bloga. Kiedyś kojarzył mi się, jak wcześniej wspomniała Dorota z zakompleksionymi nastolatkami realizującymi się w pisaniu pewnego rodzaju pamiętnika, natomiast obecnie, z czasem i doświadczeniem konotacje które przychodzą mi na myśl to sport i Michał Pol. Pewnie będę wyjątkiem jeżeli chodzi o to skojarzenie, jednak polecam:D warto zajrzeć i przekonać się tak jak ja że blogi mogą być ciekawe i wciągające:)
http://michalpol.blox.pl/html
k_buczynski
12-16-2009, 23:00
Dokładnie, tak jak pisałam w poprzednim poście. O ile konotację jako zjawisko da się zdefiniować, o tyle nie można precyzyjnie przewidzieć wyniku tego zjawiska i jego praktycznych implikacji. Są one kwestią indywidualną.
wydaje mi się że są one czasami kwestią indywidualną, a czasem zbiorową zależną od np kultury danego kraju. Zastanawiam się jednak nad inną sprawą- czy konotacje są jedynie pozytywne lub negatywne? czy może coś nam się kojarzyć neutralnie. Pozornie odpowiedź jest prosta, jednak gdy dogłębnie zagłębimy się w nasze odczucia to zazwyczaj szalę da się przechylić na + lub - :) albo tak mi się przynajmniej wydaje.
k_buczynski
12-16-2009, 23:03
Jeszcze jedno pytanie które mnie zastanawia: czy jest możliwe by konotacjami lub odpowiednimi synonimami posługiwali się na wyższym poziomie ludzie inteligentni uczący się języka obcego od niewykształconych i nieoczytanych native speakerów? Moim zdaniem jak najbardziej.
Tak się zastanawiam, zgodnie z tematem tego wątku, ile można wymyślić definicji pojęcia konotacja w świetle różnych nauk. Przecież wiadomo, że w każdej dziedzinie konotacja będzie się czym innym objawiała, a jednocześnie każda osoba może mieć własną definicję konotacji, jednak ostatecznie definicje te będą zawsze miały ze sobą jakiś punkt styczny. Dlatego chciałabym zapytać o wątek praktyczny. Jakie macie konotacje z takimi zjawiskami jak:
forum internetowe
Internet w ogóle
blog
ankieta ?
Ciekawi mnie jak bardzo mogą różnić się skojarzenia w przypadku rzeczy teoretycznie określonych. Czekam zatem na wasze opinie.
forum - opinie
internet - informacje
blog - pamiętnik
ankieta - pytania
Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że konotacje często ulegają zmianie lub ich zakres powiększa się w zależności od nabytych doświadczeń. I m. in. ten fakt odróżnia je tez od stereotypu.
Dlatego tez jestem pewna, że jeśli jutro spędzę dużo czasu na ciekawym dla mnie blogu, może to już jutro wpłynąć na zmianę konotacji do słowa blog.
wydaje mi się że są one czasami kwestią indywidualną, a czasem zbiorową zależną od np kultury danego kraju.
A ja się będę dalej upierać i zgadzać się z Darkliquoredeyes, że są one kwestią indywidualna. Zależą bowiem od indywidualnych doświadczeń i dlatego też ewaluują.
Z kolei zjawisko, kiedy jakaś większa grupa, np. społeczna czy kulturowa, ma podobne czy tez utarte skojarzenia na dany temat jest dla mnie stereotypem. W tym przypadku trudniej jest zmienić dane skojarzenia, jako że często są przekazywane pokoleniowo oraz utrwalane u wszystkich członkach grupy. Zmiany w stereotypach mimo wszystko mogą zachodzić, aczkolwiek odbywa się to na przestrzeni lat (lub miesięcy w przypadku częstego dostępu do nowych doświadczeń zmieniających światopogląd na dany temat).
Zastanawiam się jednak nad inną sprawą- czy konotacje są jedynie pozytywne lub negatywne? czy może coś nam się kojarzyć neutralnie. Pozornie odpowiedź jest prosta, jednak gdy dogłębnie zagłębimy się w nasze odczucia to zazwyczaj szalę da się przechylić na + lub - :) albo tak mi się przynajmniej wydaje.
Ciekawy problem. Moim zdaniem ocenie + lub - mogłyby podlegać, tak jak post wyżej, tylko stereotypy. Np. stereotyp negatywny: Rosjanin - Alkohol; stereotyp pozytywny - Niemieć - Uporządkowany.
Nie wydaje mi się, aby w takich kategoriach powinno się rozważać konotacje. Są one dla mnie po prostu skojarzeniami, czyli czymś - słowem, które przychodzi nam na myśl na jakieś hasło. Nie ważnym jest czy dane skojarzenie jest pozytywne czy negatywne; przyjemne czy nieprzyjemne; ładne czy brzydkie itd, czy też obojętne. Konotacje są dla mnie siecią słów, która jest poruszana na dany temat, hasło.
Poza tym, wiele konotacji dotyczy kolorów, np. trawa - zielony, róża - czerwony (chociaż komuś kto zawsze otrzymywał róże herbaciane, będą się kojarzyły z kolorem herbacianym), niebo - niebieski, słońce - żółty. I trudno tutaj ocenić + czy -. Taka po prostu jest rzeczywistość.
Pewnie, tak jak pisze K_buczynski, jak byśmy się zagłębiali w te kolory to okazałoby się, że mamy względem nich jakieś odczucia. Wchodzimy wtedy już jednak na poziom emocji i wtedy pojawiają się przynajmniej 2 problemy:
1) Czy pojecie konotacji obejmuje także poziom naszych ludzkich emocji? Czy też ogranicza się do sfery empirycznej jako doświadczeń rzeczywistych, rzeczywistości, z którą się nie dyskutuje.
2) Czy jeśli np. ocenimy konotację zielony do trawy jako pozytywną, to czy konotacja ta pt. "pozytywny" tak naprawdę odnosi się do trawy, czy już do słowa zielony, czy też do "zielonej trawy"?
ewelinchen
12-27-2009, 15:27
Jeszcze jedno pytanie które mnie zastanawia: czy jest możliwe by konotacjami lub odpowiednimi synonimami posługiwali się na wyższym poziomie ludzie inteligentni uczący się języka obcego od niewykształconych i nieoczytanych native speakerów? Moim zdaniem jak najbardziej.
No jasne, nawet ludzie niższe klasy potrafią starannie dobierać słowa, albo inteligentnie prowadzić rozmowę, mimo swego niewykształcenia. Więc moim zdaniem od takich native speakerów też można nauczyć się ciekawych, dobrych i poprawnych konotacji.
ewelinchen
12-27-2009, 15:34
Nie wydaje mi się, aby w takich kategoriach powinno się rozważać konotacje. Są one dla mnie po prostu skojarzeniami, czyli czymś - słowem, które przychodzi nam na myśl na jakieś hasło. Nie ważnym jest czy dane skojarzenie jest pozytywne czy negatywne; przyjemne czy nieprzyjemne; ładne czy brzydkie itd, czy też obojętne. Konotacje są dla mnie siecią słów, która jest poruszana na dany temat, hasło.
Też jestem tego zdania. Nieważne czy dany dobór słów jest pozytywny czy negatywny. Tu wbiliśmy się w inną ramę pojęć, rozszerzyliśmy termin konotacji do subiektywizmu. Chodzi jedynie o poprawny dobór słów, o poprawne połączenia, które zestawione ze sobą dadzą nam odpowiedni obraz jakiegoś słowa.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.