View Full Version : przekład wiersza "poeta i żaba"
Zbigniew Herbert
Poeta i żaba
Tak, niebo było jak baldachim, ptaki śpiewały cudnie a zioła pachniały na umór. Poeta siedzący na białym kamieniu, w środku tych wspaniałości, zapisał: "Świat jest piękny".
Wtedy spod kamienia wylazła żaba i utkwiła w nim swoje brzydkie od zbytniej mądrości oczy. Natychmiast niebo posypało się jak zwiędłe liście, ptaki umilkły przerażone, a kwiaty w popłochu wciągnęły zapach. Brzydota żaby była ponad siły świata.
Poeta czuł, że dzieje się coś strasznego, więc zamknął oczy i wyobraził sobie, że żaba żegluje na białym obłoku, i gra na skrzypcach bardzo przejmującą melodię. Nie otwierając powiek pogładził ją po oślizgłej głowie.
Kiedy znów otworzył oczy, zobaczył, że żaba płacze. Teraz już ją można było trochę kochać. Więc niebo, drzewa, strumienie i kwiaty zaczęły robić to, co zawsze.
Poeta oddalił się. Mówią, że odtąd szedł za nim mądry smutek.
The poet and the frog
Yes, the sky was like a canopy, birds were singing marvelously and the smell of herbs was overwhelming. The poet sitting on a white stone in the middle of all this magnificence wrote: “the world is beautiful.”
And then, a frog crept out from beneath the stone and fixed its ugly overflowing with wisdom eyes upon him. The sky fell down at once like the withered leaves, terrified birds became silent and flowers unscented their scents in panic. The frog’s ugliness was more than the world could stand.
The poet felt that something terrible was happening, so he closed his eyes and imagined the frog sailing a white cloud, playing the violin nicely. Not raising his eyelids did he stroke its slimy head.
When he opened his eyes again, he saw that the frog was crying. One could love it a bit now. So the sky, trees, brooks and flowers started to do what they usually do.
The poet withdrew. Since then they say, a wise sadness fallowed him.
Pierwszy raz tłumaczyłam poezję. Wszelki feedback mile widziany:)
estudiante
11-12-2009, 09:39
Stasznie mi się podoba " flowers unscented their scents". Spotkałam się z tym wierszem już wcześniej i pomyślałam, że przełożyć wszystkie metafory, zwłaszcza personifikacje, Herberta jest niesamowicie trudno. Oprócz różnic systemowych pomiędzy językami mamy do czynienia z charakterystycznymi niedomówieniami, wieloznacznością środków itd. Ta metafora jest całkiem niezła- zwłaszcza, że czasownik "unscent" funkcjonuje w j. angielskim tak samo jak "wciągnąć zapach", w znaczeniu przestać pachnieć- czyli wcale:) Plus za to.
JoannaPietrak
11-15-2009, 14:28
Moim zdaniem trudność tego utworu polega właśnie na tym, że wydaje się on pozornie łatwy. Nie ma w nim rymów a metafory wydają się łatwe do przełożenia na język obcy, gdyż opisują po prostu jakąś sytuację. Ta pozorna łatwość może być zgubna dla tłumacza, który na pewno byłby w stanie przełożyć wiersz bez dogłębnej analizy, skupiając się tylko na dosłownym znaczeniu słów.
W przedstawionym tłumaczeniu podoba mi się przede wszystkim zachowanie prostoty języka Herberta. Autorka tłumaczenia nawet przekazując złożone metafory starała się poprzez proste środki leksykalne oddać "klimat" wiersza, a jak wiadomo bez tego tłumaczenie poezji nie ma sensu.:)
JoannaPietrak
11-15-2009, 14:30
Moją uwagę zwrócił też fakt, że zawarte w wierszu metafory są uniwersalne, mogą być poprawnie zrozumiane niemal w każdym kręgu kulturowym, a już na pewno wśród Amerykanów i Brytyjczyków. Dzięki temu zadanie tłumacza jest nieco ułatwione.
JoannaPietrak
11-17-2009, 21:57
Nie jestem zbyt dobrze obeznana w tematyce poezji, rzadko też ją czytam, więc nie jestem pewna, czy moje odczucia względem przetłumaczonego utworu są trafne. Niemniej jednak wydaje mi się, że to tłumaczenie doskonale funkcjonuje jako autonomiczny utwór literacki. Czytelnik nie miałby problemu z jego odbiorem nawet nie znając oryginału. Ten fakt przemawia na korzyść tłumaczenia, zwłaszcza, że zgodnie z teorią Barańczaka, tylko utwory mogące funkcjonować w oderwaniu od oryginału są naprawdę dobrymi przekładami. A więc według moich subiektywnych odczuć, autorka tłumaczenia zasługuje na pochwałę nawet tak wielkiego autorytetu.;)
darkliquoredeyes
11-18-2009, 08:03
Jeśli chodzi o feedback techniczno-językowy, dwie rzeczy od razu rzuciły mi się w oczy:
- przy tłumaczeniu początkowego "tak" bardzo pasuje mi "indeed" na potwierdzenie sytuacji, jest mocniejsze niż samo "yes"
- literówka/błąd w "fallowed" na końcu, bo chyba nie ma takiego czasownika; co najwyżej rzeczownik "fallow" oznaczający "ugór" ;)
darkliquoredeyes
11-18-2009, 08:07
W przedstawionym tłumaczeniu podoba mi się przede wszystkim zachowanie prostoty języka Herberta.
Zgadzam się z przedmówczynią. Na tym polega czar tego wiersza - na prostocie a jednocześnie wielości interpretacji. Wydaje mi się, że wyszukane słowa i poetyzowanie tej bajki niejako "na siłę" byłoby przeciwne do efektu jaki, według moich odczuć, starał się uzyskać autor utworu oryginalnego.
Jeśli chodzi o feedback techniczno-językowy, dwie rzeczy od razu rzuciły mi się w oczy:
- przy tłumaczeniu początkowego "tak" bardzo pasuje mi "indeed" na potwierdzenie sytuacji, jest mocniejsze niż samo "yes"
- literówka/błąd w "fallowed" na końcu, bo chyba nie ma takiego czasownika; co najwyżej rzeczownik "fallow" oznaczający "ugór" ;)
Zastanawiałam się długo nad początkiem, czyli tym polskim "tak". "Indeed" brałam pod uwagę, ale nie chciałam, żeby zabrzmiało to jakoś patetycznie. I to "yes" skojarzyło mi się bardziej z takim westchnieniem, takim "yeah".
A za literówkę posypuję głowę popiołem:) zawsze się wkradną te paskudy :)
darkliquoredeyes
11-18-2009, 14:24
Ta pozorna łatwość może być zgubna dla tłumacza, który na pewno byłby w stanie przełożyć wiersz bez dogłębnej analizy, skupiając się tylko na dosłownym znaczeniu słów.
Oczywiście nie możemy zaniedbać bogatej warstwy semantycznej kryjącej się pod czasami ubogą na pierwszy rzut oka warstwą leksykalną. Interesuje mnie jednak jeszcze jedna rzecz, a mianowicie - jak daleko przy tłumaczeniu poezji i innych tłumaczeniach tekstów artystycznych, tłumacz może się posunąć w swojej interpretacji poprzez warstwę leksykalną? Innymi słowy, czy uważacie, że znaczące zmiany leksykalne pozwalające na oddanie tego samego sensu są wskazane czy tłumacz powinien jednak trzymać się nieco bliżej słów oryginalnych, gdyż to właśnie pojedyncze słowa tworzą całą złożoność wiersza i dlatego poeta wybrał to, a nie inne, nawet bliskoznaczne, słowo? Na ile "dowolna" może być pisemna interpretacja wiersza przez osobę go tłumaczącą?
JoannaPietrak
11-18-2009, 22:32
Na pewno interpretacja wiersza przez tłumacza nie może być dowolna. Jednak dokonywanie zmian leksykalnych, czasami nawet daleko idących nie jest równoznaczne z dowolnością interpretacji. Tłumacz powinien przede wszystkim dokładnie zanalizować utwór i zrozumieć co jest jego tzw. dominantą semantyczną. Mogą to być pojedyncze słowa, metafory, rymy, czasem nawet układ graficzny wiersza. Dzięki zachowaniu tej dominanty w tłumaczeniu udaje nam się oddać "zamiar" autora. Czasem po prostu nie jest możliwe zachowanie tych samych słów i pewna dowolność w doborze środków leksykalnych jest nawet wskazana. Tłumacz poezji to w pewnym sensie także poeta. I o to właśnie moim zdaniem chodzi w tłumaczeniu poezji.
JoannaPietrak
11-18-2009, 22:38
Zainteresowanym wyżej poruszoną kwestią polecam książkę Stanisława Barańczaka "Ocalone w tłumaczeniu", a szczególnie jej pierwszą część zatytułowaną "Mały lecz maksymalistyczny manifest translatologiczny", przedstawiającą wiele interesujących teoretycznych wniosków z doświadczeń translatorskich jednego z najwybitniejszych polskich tłumaczy poezji. Opisuje on tam swoją bardzo ciekawą teorię dotyczącą dominanty semantycznej, wyznaczników dobrego tłumaczenia poetyckiego oraz kwestii tłumaczenia poezji na prozę lub poezję. Myślę, że dla początkującego tłumacza poezji ta pozycja powinna być jedną z podstawowych lektur.
darkliquoredeyes
11-19-2009, 10:16
Tłumacz poezji to w pewnym sensie także poeta.
Trudno się z tym nie zgodzić :). Ja również uważam, że osoba tłumaczącą poezję powinna posiadać dar tzw. "lekkiego pióra". Na pewno przy tłumaczeniu poezji ważna jest także znajomość konwencji i gatunków poetyckich, obeznanie ze stylistyką i retoryką jako taką oraz ogólna wiedza literacka.
darkliquoredeyes
11-19-2009, 10:39
Co do teorii Barańczaka to sądzę, że będzie ona przydatna nie tylko początkującym adeptom sztuki przekładu poezji. Według mnie teoria ta wskazuje i uwrażliwia ich na wiele aspektów związanych z pracą nad tym rodzajem tłumaczeń, co pozwala zauważyć pewne niuanse i zadać sobie sprawę z tego, o czym nawet doświadczeni tłumacze poezji zawsze powinni pamiętać: nie tylko o dominancie semantycznej, ale o dostosowaniu słownictwa i stylu do konwencji panujących w czasach powstania utworu w kraju języka docelowego, o zachowaniu formy wiersza, która jest często o wiele bardziej złożona i daleko wykracza poza układ rymów chociażby, o budowaniu atmosfery i obrazu wewnętrznego w wierszu tłumaczonym.
JoannaPietrak
11-29-2009, 13:45
o dostosowaniu słownictwa i stylu do konwencji panujących w czasach powstania utworu w kraju języka docelowego.
Na ten temat Barańczak ma właśnie zupełnie odwrotną teorię. Mówiąc w skrócie, nie powinno się próbować archaizować wiersza na siłę, bo po pierwsze zazwyczaj tłumacz nie ma aż tak dogłębnej wiedzy o stylu i języku jaki był używany w poprzednich epokach, poza tym nie można stawiać znaku równości pomiędzy daną fazą rozwoju jednego i drugiego języka. Barańczak dopuszcza tylko niektóre subtelne zabiegi archaizacyjne, te bardziej ogólne, nie wskazujące na konkretną epokę.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.