PDA

View Full Version : Tłumacz zdalny (remote) vs tłumacz konferencyjny


silviabroom
09-18-2011, 22:29
Napotkałam ciekawy artykuł porównujący "tłumaczenie zdalne" (remote translating) z tłumaczeniem konferencyjnym? Którym tłumaczem wolelibyście zostać biorąc pod uwagę opisane w artykule czynniki jak efekty wizualne (mowa ciała, gesty), koszty podróży tłumacza, obecność/nieobecność tłumacza na miejscu, interakcje/brak interakcji z mówcą, czy też poczucie anonimowości (w przypadku tłumacza zdalnego)?

Jokapika
09-24-2011, 14:43
Wydaje mi się, że najchętniej połączyłam te dwa rodzaje tłumaczeń. Stała praca nad tekstem pisemnym przed komputerem, w spokoju i ciszy ma swoje zalety, ale też wady jak np. brak kontaktu z ludźmi. Dlatego też od czasu do czasu przydałby się jakiś wyjazd, interakcje z innymi ludźmi, trochę stresu i napięcia:)

MadziaDM
09-24-2011, 15:31
Jestem z natury introwertyczką, więc wolałabym tlumaczyć zdalnie, przy komputerze, w spokoju, jednak zdaję sobie sprawę, że dla własnego zdrowia psychicznego trzeba od czasu do czasu wyjść do ludzi. Nie mam dużego doświadczenia, jeżeli chodzi o tłumaczenia ustne, więc być może to także jest przyczyną mojej niechęci do tego rodzaju tłumaczeń. Jednak planuję trochę powalczyć z własnymi słabościami i w przyszłości chciałabym podjąć studia podyplomowe w dziedzinie tłumaczeń ustnych. Niestety w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nie ma takich studiów, a dojazd powyżej 200 km co tydzień na razie nie wchodzi w grę, ponieważ mam małe dzieci. Może za rok lub dwa ...

Joanna80
09-24-2011, 19:33
Zdecydowanie wolałabym jednak face-to-face tłumaczenie... Ale może dlatego, że "zacisze mojego domu" wcale nie jest takie ciche (nigdy nie wiem kiedy mi dzieci do "biura" wparują, haha :) ). Ale pomijając ten aspekt, to zdalne tłumaczenie mogłoby miec plusy typu większa swoboda w notowaniu informacji, czy też dostęp do słownika on-line, choć mimo wszystko myślę że jestem na takim etapie, że kiedy zapomnę słowa, mogę go wytłumaczyc "na okrętkę" i tak wybrnąć z sytuacji, a jednak kontakt osobisty to dla mnie większa frajda niż z ekranem. Pytanie dość podchwytliwe - wszystko zależy od typu osobowości.

DanW
09-25-2011, 00:35
Jeżeli miałbym wybierać, to chyba raczej komputerowa opcja przypada mi bardziej do gustu. Można sobie przecież wygodnie usiąść, wyciągnąć nogi i na spokojnie sobie pracować. W moim przypadku lepsze efekty osiągam gdy czuję się komfortowo.

sylwia83
09-25-2011, 23:45
Myślę, że to przede wszystkim kwestia charakteru człowieka. Ja osobiście wybrałabym oba warianty, gdyż bardzo lubię pracować z ludźmi i mieć z nimi żywy kontakt, a innym razem chciałabym też od tego odpocząć, żeby mieć zupełną ciszę i spokój za uszami. Taki mix chyba jest ciekawy, bo człowiek nie powinien się wtedy za bardzo znudzić.

DanW
09-26-2011, 11:31
Myślę, że to przede wszystkim kwestia charakteru człowieka. Ja osobiście wybrałabym oba warianty, gdyż bardzo lubię pracować z ludźmi i mieć z nimi żywy kontakt, a innym razem chciałabym też od tego odpocząć, żeby mieć zupełną ciszę i spokój za uszami. Taki mix chyba jest ciekawy, bo człowiek nie powinien się wtedy za bardzo znudzić.

Coś mi się wydaje, że w przypadku tłumaczenia twarzą-w-twarz ryzyko znudzenia się spada niemal do zera... no ale to tylko moja opinia, bo opanowanie nerwów w takiej sytuacji skutecznie zabiłoby we mnie poczucie nudy :)

Monika108
09-26-2011, 14:12
Napotkałam ciekawy artykuł porównujący "tłumaczenie zdalne" (remote translating) z tłumaczeniem konferencyjnym? Którym tłumaczem wolelibyście zostać biorąc pod uwagę opisane w artykule czynniki jak efekty wizualne (mowa ciała, gesty), koszty podróży tłumacza, obecność/nieobecność tłumacza na miejscu, interakcje/brak interakcji z mówcą, czy też poczucie anonimowości (w przypadku tłumacza zdalnego)?

Czy chodzi tu o zdalne tłumczenia ustne bez osobistej obecności tłumacza?
Szczerze mówiąc wolałabym sytuację, kiedy mnie widać i mogę wejść w interakcję z mówcą oraz odbiorcą. Jest to możliwe przy tzw. tłumaczeniach środowiskowych i takie najbardziej przypadły mi do gustu. Czynniki wizualne mają duże znaczenie i moim zdaniem latwiej jest wtedy tlumaczyć, jeśli jest widać tłumacza. Nie jest to praca dla nieśmialej osoby.

a_g_a
09-30-2011, 15:00
Czynniki wizualne mają duże znaczenie i moim zdaniem latwiej jest wtedy tlumaczyć, jeśli jest widać tłumacza. Nie jest to praca dla nieśmialej osoby.

Może więc takie tłumaczenie ustne zdalne jest dobrym rozwiązaniem dla osób nieśmiałych, które nie czują sie dobrze występując publicznie i będąc "na celowniku" wielu osób. Zapewne wielu tłumaczy, znających świetnie język nie podejmuje się tłumaczenia ustnego właśnie ze względu na swoją nieśmiałość. Tłumaczenie ustne zdalne znaczenie ogranicza czynniki stresogenne.

sylwia83
09-30-2011, 16:24
Coś mi się wydaje, że w przypadku tłumaczenia twarzą-w-twarz ryzyko znudzenia się spada niemal do zera... no ale to tylko moja opinia, bo opanowanie nerwów w takiej sytuacji skutecznie zabiłoby we mnie poczucie nudy :)

Właśnie dlatego dobrze by było czasem zrobić sobie krótką przerwę i potłumaczyć trochę pisemnie :) Generalnie dobrze jest i jedno i drugie robić, gdyż wykonując dużo tłumaczeń pisemnych uczymy się cały czas słownictwa i wyrażeń i powtarzamy, przez co potem jest łatwiej się przygotować do tłumaczeń ustnych i pewnie też stres jest mniejszy bo jesteśmy bardziej pewni tego co umiemy :)