PDA

View Full Version : 'Podrasowywanie' filmów


rozmaryn7
09-11-2011, 22:40
Niedawno czytałam artykuł w którym tłumacz mówi o tym jak 'podrasowuje' filmy (mam tu na myśli głównie filmy animowane) aby były zabawniejsze, ciekawsze gdyż często zdarza się że w oryginale są one nudne, nijakie. W artykule głównie była mowa o polskiej wersji Shreka. Nie wiedziałam oryginalnej wersji, ale uważam że "nasza" jest świetna! Jakie jest Wasze zdanie na temat 'podrasowywania' filmów w celu zwiększenia ich atrakcyjności?

agzppu
09-12-2011, 08:46
Kiedyś w samolocie miałam okazję obejrzeć oryginalnego Shreka i faktycznie nie zwalił mnie z nóg jak polski, ale też myślę, że w dużej mierze chodzi o obcy nam na dłuższą metę kontekst kulturowy. Polecam wywiad z moim idolem, Bartoszem Wierzbiętą, właśnie na temat podrasowywania filmów:) http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/ogolne/artykuly/moj_shrek.html

milittle
09-12-2011, 11:03
Osobiście zauważyłam, że wszystkie kreskówki w tłumaczeniu p. Wierzbięty są o wiele śmieszniejsze w polskiej wersji niż w oryginale. Po obejrzeniu Shreka w oryginale byłam bardzo zawiedziona i, chociaż nie cierpię dubbingu w filmach, od jakiegoś czasu, jeśli tylko mogę wybieram bajki z dubbingiem.

Kell-Raa
09-12-2011, 11:24
Ja zauważyłem, że ogólnie rzecz biorąc wszystkie komedie, które są dubbingowane w Polsce, są podrasowane. Wiąże się to w większości z tym, że to co śmieszy Amerykanina nie musi śmieszyć Polaka, i bez podrasowania większość tych filmów byłoby w naszym kraju filmem obyczajowym, a nie komedią. Ja spotkałem się kiedyś z innym "podrasowaniem" filmu. W Rosji jest ktoś o pseudonimie GOBLIN, który robi nowe tłumaczenia filmów, tworząc komedie z wszystkiego. I to jest dopiero jazda, gdy oglądasz np. jakiś film powiedzmy thriller, który w jego tłumaczeniu jest komedią o miłości dwóch panów :D:D:D.

paola
09-12-2011, 11:26
Tez uważam, że Wierzbięta wykonał kawał dobrej roboty. Wydaje mi się, że takie filmy jak Shrek tylko pozornie są dla dzieci, bo zabawne są przez to, że często wypowiedzi bohaterów zawierają jakiś podtekst. Tutaj tłumacz musi podrasowac tekst, bo przeciez to co bawi Amerykanów dla nas moze byc kompletnie niezrozumiałe.

kkabala
09-12-2011, 11:32
Ciekawa kwestia. Ja zwróciłabym jednak uwagę na to, czy praca pana Wierzbięty to nadal przekład, czy może już jednak nie podrasowywanie tekstu, a raczej tworzenie czegoś zupełnie nowego. Uważam, że przykład Shreka nie jest tu najlepsze, gdyż jest to praktycznie od nowa napisana całość.

Sylwia6432
09-12-2011, 12:12
A według mnie takie podrasowywanie to po prostu przystosowanie filmu dla innych odbiorców. Wiadomo, że przez różnice kulturowe, to co, śmieszy jednych, może być zupełnie niezrozumiałe dla drugich, zwłaszcza jeśli komizm jest oparty na jakichś narodowo/regionalnych smaczkach. Warto więc wtedy podrasować film w tłumaczeniu tak, żeby stał się tak samo śmieszny również dla innych odbiorców.

katarina008
09-13-2011, 00:56
A według mnie takie podrasowywanie to po prostu przystosowanie filmu dla innych odbiorców.

Zgodze sie, ze tłumacząc zwlaszcza filmy animowane,ktore z teorii maja tryskac komizem i dobrymi textami, trzeba dostosowac do kultur i odbiorcy. Cos co moze wydawac sie na pierwszy rzut oka/ucha przerysowaniem, jest po prostu dostosowaniem..moze pod wzgledem poziomu smiesznosci?:) generalniem, dostosowaniem do kultury.a wiadomo..rozne kultury, rozne poczucie humoru:) moze nam trzeba wiecej smiesznych textow niz np. biorac pod uwage Shreka, amerykanom?:P

Aga12
09-13-2011, 07:40
Podrasowanie komedii i filmów animowanych może też być potrzebne w zależnośći ile lat ma film. Za np 50 lat może będzie potrzebny nowy zabawniejszy dubbing z nowymi aktorami. Wypowiedzi osiołka a w nawiązaniu do p. Sztura mogą być już nieaktualne i niezrozumiała przez widza i przez to mniej śmieszne.

Asia S.
09-13-2011, 10:28
Zgadzam się, że czasem "podrasowanie" filmu jest niezbędne do tego, aby był on śmieszny dla odbiorców innego kraju. To co tłumacz bierze pod uwagę przy zmienianiu tekstu w filmie jest poczucie humoru charakterystyczne dla odbiorców w jego kraju. Musi on/ona wiedzieć co rozbawi widzów, co im się spodoba. W filmie może nawiązać do wydarzeń, które miały miejsce w jego kraju lub do osób publicznych i ich wypowiedzi, które były wielokrotnie przytaczane przez inne gwiazdy, media.

villim
09-14-2011, 22:46
Tego typu "podrasowywanie" musi mieć rzeczywiście swoje uzasadnienie w komediach o wysokim natężeniu humoru słownego. Definicyjnym zadaniem komedii jest śmieszyć widza, a w przypadku filmu czy serialu, gdzie inaczej niż w mediach pisanych nie ma miejsca na kilometrowe przypisy uzasadniające zabawność sytuacji ;), zadanie to staje się jeszcze bardziej newralgiczne - dana kwestia ma być zabawna tu i teraz, bez dyskusji i zagłębiania się w konteksty kulturowe. Jako tłumacz chciałabym idealistycznie wierzyć, że możliwe jest tworzenie tłumaczeń uniwersalnych i samą warstwą semantyczną przełamujących wszelkie bariery językowe - jako odbiorca dobrze jednak wiem, że najbardziej bawi mnie polski humor i koniec. Pamiętam swoje skrajnie odmienne reakcje na kinową wersję Asterixa i Kleopatry - francuski oryginał z polskimi napisami znużył mnie i skłonił do wyłączenia telewizora w połowie seansu, polski dubbing za to wydał mi się fantastyczny.

leone
09-15-2011, 16:11
Ciekawa kwestia. Ja zwróciłabym jednak uwagę na to, czy praca pana Wierzbięty to nadal przekład, czy może już jednak nie podrasowywanie tekstu, a raczej tworzenie czegoś zupełnie nowego. Uważam, że przykład Shreka nie jest tu najlepsze, gdyż jest to praktycznie od nowa napisana całość.

Często można spotkać się z zarzutem, iż Bartosz Wierzbięta jest dialogistą, a nie tłumaczem. Prawdą jest, że czasami różnica między wersja oryginalną a polską jest duża.Ale warto jednak pamiętać, że tłumacz pracuje na zlecenie. Jeśli chodzi o "Shreka", Dreamworks życzył sobie, aby dystrybutorzy przełożyli żarty i sytuacje na między innymi polskie realia. Chodziło o to, żeby było śmiesznie, a nie koniecznie wiernie.

darius
09-16-2011, 00:32
Pan Wierzbieta faktycznie wykonal znakomita prace ale i wersja Dreamworks zasluguje na uznanie, a dialogi Shreka w dubbingowej wersji Eddiego Murphy to mistrzostwo, zwlaszcza iz jest on charakterystycznym aktorem komediowym. Roznice kulturowe zawsze nalezy uwzgledniac w tego typu przekladach i bardziej niz wierny przeklad spodziewamy sie pewnej licentia poetica.

iwonaszp
09-16-2011, 13:44
Wydaje mi się, że to kwestia odbiorców - tzn. to, co śmieszy odbiorców źródłowych, niekoniecznie będzie śmieszyło docelowych. Przypuszczam, że 'polski' Shrek nie byłby śmieszny dla Amerykanów.

katarina008
09-18-2011, 00:37
niekoniecznie podrasowywanie musi byc podrasowywaniem. Jesli tlumaczenie nie musi byc wierene, tak jak w przypadku Shreka, a jedynie oddawac sytuacyjne zarty, ktore trzeba odwzorowac w danej kulturze, to mozna poplynac wtedy, jasne. Ale to kwestia tego co wybierzemy z odpowiednik kulturowy. W porowaniu z oryginalem, moze sie wydawac jako podrasowane, a tak na prawde to przeklad, ktory osadzony musi byc w konkretnych realiach brac pod uwage odbiorcow.

tomo
09-18-2011, 16:39
[QUOTE=Kell-Raa;67702]Ja zauważyłem, że ogólnie rzecz biorąc wszystkie komedie, które są dubbingowane w Polsce, są podrasowane. Wiąże się to w większości z tym, że to co śmieszy Amerykanina nie musi śmieszyć Polaka, i bez podrasowania większość tych filmów byłoby w naszym kraju filmem obyczajowym, a nie komedią.QUOTE]

W pełni się z tym zgadzam. Film animowany musi śmieszyć widza w danym kraju a jak wiadomo żaden humor nie jest uniwersalny.

agatha
09-18-2011, 16:50
Moim zdaniem 'podrasowywanie' tak specyficznych filmów jak filmy animowane jest niezbędne. Jak zostało wspomniane humor musi być dostosowany do konkretnego odbiorcy, to co śmieszy Polaków nie musi śmieszyć inne narodowości. Osobiście twórczość p. Wierzbięty uważam za przezabawną i nie sądzę by bycie dialogistą lub tłumaczem w przypadku filmów animowanych się wykluczało- myślę, że trzeba te dwie funkcje połączyć. Nie oglądałam jeszcze Shreka w oryginalnej wersji, ale widzę, że zdania na jej temat są podzielone więc będę musiała to nadrobić.