View Full Version : Przysłowia
Marzena_
09-06-2011, 09:05
Czy wiecie skąd się wzięły takie przysłowia, jak np. "Przeczytać książkę od deski do deski"?
Oczywiście jak wiemy oznacza to przeczytać książkę dokładnie, od początku do końca.
Dawniej oprawy książkowe były z drewna, dlatego w przysłowiu pojawia się nam "deska"
Znacie jakieś inne przykłady przysłów (wraz ze znaczeniem i pochodzeniem)?
Mało kto wie, że porzekadło być gorąco kąpany zmieniło w ciągu dziesięcioleci sens . Człowiek w gorącej wodzie kąpany oznacza dziś człowieka popędliwego, niecierpliwego, porywczego i nikt nie ma co to tego wątpliwości. Kiedyś jednak ten frazeologizm używany był w odniesieniu do człowieka spokojnego, zrównoważonego. Powiedzenie to nie wzięło się z tego, iż w gorącej wodzie trudno długo wytrzymać, lecz ma swoje uzasadnienie już w starożytności, w nauce o humorach, czyli inaczej o płynach organicznych obecnych w ciele człowieka. Wyróżniano cztery płyny w organizmie człowieka: krew, flegma, żółć jasna i żółć czarna. Uważano, że usposobienie i temperament ludzi zależy właśnie od dominacji jednego z humorów. Jeśli organizm zdominowała krew jest on osobnikiem żywym, porywczym (sangwinikiem). Jeśli natomiast w człowieku przeważa flegma, pozostaje on flegmatykiem, jeśli żółć jasna – cholerykiem, a jeśli „czarna flegma” – leniwym, powolnym melancholikiem. Zgodnie z tą teorią przestrzegano pewnych zasad, jak należy postępować (np. dzieci porywcze wkładało się do balii z wodą letnią, albo wręcz zimną, dzieci zaś spokojne, flegmatyczne myto w wodzie cieplejszej, a nawet gorącej). A zatem mało ruchliwe dziecko kąpano w wodzie gorącej, żeby je ożywić.
To ja kiedyś czytałam o pochodzeniu wyrażenia ,,ujść komuś płazem". I wcale nie chodzi tu o żaby. ;)
W średniowieczu skazani byli ścinani mieczem, jednak jeżeli katowi w czasie obcinania głowy obsunęło się ostrze i uderzył przestępcę boczną stroną miecza (płazem), to kara była anulowana, a skazany odzyskiwał wolność.
Legendę o Zabłockim znacie?
Zabłocki był szlachcicem, który postanowił w łatwy sposób wzbogacić się na produkcji i sprzedaży mydła. Mydło wyprodukowane w jego rodzinnym majątku miało być spławione Wisłą do Gdańska, a stamtąd statkiem za granicę. Aby zwiększyć zysk Zabłocki postanowił oszukać celników pruskich. Przywiązał ładunek do bark, ale tak aby ciągnęła go pod powierzchnią wody. Opłaty celnej udało się uniknąć, ale kiedy w Gdańsku kiedy wydobyto skrzynie, okazało się, że nie były one dostatecznie szczelne i całe mydło rozpuściło się w wodzie. Zabłocki stracił wszystkie zainwestowane pieniądze.
Muszę przyznać, że to bardzo interesujący wątek:) Kiedyś zastanawiałam się nad genezą powiedzenia "wyrwać się jak filip z konopi" czyli wyrwać się z czymś bez zastanowienia; zrobić coś bez zastanowienia, a dopiero później patrzeć na konsekwencje. Przysłowie te było wykorzystane w utworze Mickiewicza, który objaśnił, iż ów Filip ze wsi Konopie wzbudził śmiech w Izbie zabrawszy głos zbyt pochopnie. Okazuje się jednak, że jest prostsze wytłumaczenie. Mianowicie, słowo "filip" na Białorusi oznacza zająca. "Wyrwać się jak filip z konopi" oznaczało po prostu "wyskoczyć jak spod ziemi".
Jak wiadomo, cala masa związków frazeologicznych bierze swój początek w mitologii. Chociażby tak znane przyklady jak:
Syzyfowa praca - żmudna praca, trud, który nie przynosi rezultatów. Pochodzi to wyrażenie z mitu o Syzyfie, który zostal ukarany przez bogów tym, że musial wtaczać glaz na górę, a u szczytu wymykal mu się on z rąk i Syzyf rozpoczynal swoją pracę od nowa i tak bez końca.
Pięta Achillesa - czyjaś slaba strona. Pochodzi od tego, że matka kąpala maego Achillesa w Styksie, aby byl nieśmiertelny, ale trzymala go za piętę i przez to ta jego część nie nabrala takiej mocy.
Apaczonka
09-06-2011, 22:20
Mnie osobiście bardzo rozśmieszyło, kiedy dowiedziałam skąd wzięło się powiedzenie "słowo się rzekło, kobyłka u płota". Posłużę się fragmentem opowieści Wacława Potockiego o królu Janie III Sobieskim:
Jakub Zaleski, szlachcic spod Łukowa, po śmierci brata postanowił ubiegać się o urząd wójta. W tym celu udał się konno do stolicy, żeby prośbę osobiście królowi przedstawić. Po drodze imć Zaleski zatrzymał się w zajeździe, by się nieco posilić i wypocząć przed dalszą podróżą. W karczmie było gwarno, gdyż ważny jegomość z dworem wstąpił tam, wracając z polowania. Szlachcic Jakub usiadł przy stoliku obok nieznajomych, zamówił garniec miodu, a kiedy mu się humor poprawił, począł się chełpić, że do samego króla jedzie, żeby wójtostwo dla siebie wyprosić.
- Nie opuszczę królewskich progów, zanim godności jakiejś znaczniejszej dla siebie nie zyskam - zapalał się, w miarę jak miód coraz bardziej szumiał mu w głowie. - Nie po to tyle wiorst przemierzam, by z pustymi rękami do Łukowa wracać.
Pan, świtą liczną otoczony, wysłuchał owych słów, wąsa sumiastego podkręcając, a potem rzekł:
- Co innego prośby wysłuchać, a co innego ją spełnić. Nawet król wszystkich próśb spełnić nie może. Jeśli dwóch o ten sam urząd zabiega, jednemu musi odmówić. Co zatem, waszmość, uczynisz, gdy król ci urzędu nie da?
- Co? - zerwał się znad garnca z miodem imć Jakub Zaleski. - Niech wówczas moją kobyłkę w ogon pocałuje. Niech choć ona zaszczytu dostąpi, jeślim urzędu niegodzien. Gdy król jegomość pozwoli, to ją przed sam tron przyprowadzę - oświadczył chełpliwy szlachcic, budząc ogólną wesołość zebranych.
Kiedy za kilka dni Jakub Zaleski stanął przed królewskim majestatem, zaniemówił: oto miał przed sobą owego wielmożę z zajazdu, przed którym się chełpił, że wójtostwo otrzymać musi, a jeśli król mu łaski odmówi, wtedy ma jego kobyłkę w ogon pocałować.
Jan III Sobieski natychmiast poznał pana Jakuba: - Prośby swojej nie musisz mi, waszmość, przedstawiać, boć już o niej w zajeździe mówiłeś. Tylko co będzie, jeśli jej nie spełnię?
- „Raz kozie śmierć!” - pomyślał szlachcic spod Łukowa. Otrząsnął się z lęku, a dojrzawszy w królewskich oczach wesołe ogniki, wypalił: - Słowo się rzekło, Wasza Królewska Mość. Kobyłka u płota.
Król zaś odparł:
- Jeśli ktoś nie zapiera się swoich słów, choć mogłoby go to nawet na królewski gniew narazić, nie sprzeniewierzy się też słowu, że swoje obowiązki godnie pełnić będzie. Zostaniesz wójtem!
W ten oto sposób szlachcic spod Łukowa został wójtem, a jego powiedzenie Słowo się rzekło, kobyłka (kobyła) u płota (płotu) przeszło do historii, nabierając po drodze znaczenia przenośnego. Dziś mówimy tak, kiedy dajemy do zrozumienia, że po prostu należy dotrzymywać raz danej obietnicy…
źródło: http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=332
Temat przysłów jest bardzo ciekawy. Etymologia przysłów i powiedzonek to chyba dobry temat na pracę dyplomową. Mi ostatnio chodziło po glowie powiedzenie "leje jak z cebra" (to chyba w związku z naszym tegorocznym latem:)). Zastanawiałam się co to jest ten ceber. Okazało się, że to duże, okrągłe naczynie z klepek, zwykle o dwóch uchach, używane na wsi. No i teraz jestem mądrzejsza:)
Twój wątek bardzo mnie zaciekawił. Pierwsze co przyszło mi do głowy to właśnie owe "banialuki", więc podzielę się z Wami tym co znalazłam na ten temat.
Banialuka było to imię królowej z prastarej baśni. Bajka była chętnie czytana przez osoby ograniczone umysłowe, stąd imię królowej stało się symbolem niedorzeczności, bzdur, bredni.
I kolejne: pleść duby smalone
Jak się okazało duby to dęby, z których kiedyś sporządzano sprzęty domowe. Jednak łatwiej było wyplatać kosze, płoty itp za pomocą innych roślin. Dębinę używali coraz rzadziej, gdyż uważano, że nie ma co się męczyć i z czasem to zajęcie straciło sens. Stąd znaczenie tego powiedzenia: gadać bez sensu
Źródło: http://marhan.pl/index.php/meandry-polszczyzny/199-wdrowki-frazeologiczne/982-banialuki-ze-smalonymi-dubami
Marzena_
09-07-2011, 15:56
Kolejny przykład:)
"Myśleć o niebieskich migdałach" znaczy: marzyć, myśleć o rzeczach pięknych, nieziemskich, czasem nawet nierealnych. Albo po prostu nie myśleć o niczym; próżnować.
Migdały istnieją nie tylko w naszym podstawowym znaczeniu, botanicznym ale mogą również istnieć w sensie metaforycznym np. 'smakołyk, specjał', czy też 'ktoś wspaniały, skarb'
baniak1987
09-07-2011, 20:26
Powiedzenie "pal sześć" z kolei wzięło się od dawnego rodzaju tortur, preferowanego wg prawa magdeburskiego. Jedyna podstawą tego prawa do uznania kogoś za winnego jakiegoś czynu było jego przyznanie się do winy, natomiast metodą wymuszania tego przyznania się różne tortury. Aby torturowanego można było uznać za niewinnego, musiał przejść przez sześciokrotne "palenie". Powiedzenie "pal go sześć" oznacza właśnie tę ostatnią, szóstą torturę, po której torturowany zostawał wypuszczany na wolność:)
A ja mam jeszcze:
"Nie zasypiać (zasypywać) gruszek w popiele" - czyli nie zaniedbywać ważnych spraw, czy też nie zaprzepaszczać danej nam szansy.
Przysłowie to wiąże się z suszeniem gruszek w gorącym popiele w piecu chlebowym na wsiach. Oczywiste jest, że przez nieuwagę gruszki zmieniały się w węgiel;
i
"Pleść jak Piekarski na mękach" - czyli gadać bzdury.
Okazuje się, że szlachcic Piekarski cierpiał na chorobę umysłową, a wsławił się próbą mordu na królu Zygmuncie III Waza w 1620 roku. W związku z powyższym, poddano go straszliwym torturom (w porównaniu z nim wypuszczony przez Krzyżaków Jurand ze Spychowa był, można by rzec, w doskonałym stanie). Zanim rozszarpały go konie, ból zmusił go do gadania od rzeczy.
A przy okazji bardzo przyjemny artykuł "Kilka słów o przysłowiach":
http://www.gimbrody.neostrada.pl/Przyslowia_Gimnazjum_Brody.pdf
I trochę o "Archaizmach w przysłowiach polskich":
http://vddb.library.lt/fedora/get/LT-eLABa-0001:E.02~2009~D_20090629_132614-35200/DS.005.2.01.ETD
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.