PDA

View Full Version : Over-poprawność ;)


bartek_t
09-03-2011, 01:02
Czy łapiecie się czasem na tym, że, jako tłumacze, dbający o piękno i poprawność języka polskiego, Wasze tłumaczenia są.. zbyt piękne i poprawne? Wiem, że brzmi to prawie jak herezja, ale już tlumaczę co mam na myśli. Wyszukane wyrazy (często zapożyczenia), wymuskany styl, blask i połysk w składni i frazeologii. A przecież nie zawsze o to chodzi, bądz nie zawsze tego sie od nas oczekuje. Wiadomo - dokładamy wszelkich starań, aby naszą pracę wykonywać jak najlepiej. Pytanie brzmi: czy najlepiej = nieskazitelnie? Czy zawsze udaje nam sie pójść na kompromis z samym sobą? Podzielcie sie swoimi doświadczeniami :)

czuma
09-03-2011, 10:47
Myslę, że to zależy od rodzaju tekstu, jaki tłumaczymy. Jeśli zabieram się za romans, to język będzie odpowiednio nacechowany, może nawet wydawać sie przerysowany. Co innego, gdy tłumaczysz np. napisy do serialu o współczesnej młodzież - wtedy można pozwolic sobie na pewne"niedoskonałosci" typowe dla głónych bohaterów.

harmata.hanna
09-03-2011, 10:54
Zgadzam się z przedmówcą: charakter tłumaczenia ma odpowiadać charakterowi tekstu oryginalnego, a nie naszemu "widzimisię", a zatem najlepiej = najwierniej, niekoniecznie nieskazitelnie.

tomo
09-03-2011, 12:34
Mogę dodać od siebie tylko tyle, że czasem wierne tłumaczenie może okazać się nie zrozumiałe dla odbiorcy stąd pewnie bierze się ten wewnętrzny głos, który podpowiada tłumaczowi by dobrał "lepsze" słowa. Zależy to oczywiście od rodzaju tekstu i jak tłumacz go interpretuje.

pepsiak
09-03-2011, 16:53
Tłumacznie musi jak najwierniej oddawać istotę tekstu oryginalnego. I tu górę nad nieskazietlnością bierze umiejętność dobrania odpowiednich środków i metod przekazu.

asia Rozszczypała
09-04-2011, 12:13
Zgadzam się z przedmówcami. To jakich zwrotów, konstrukcji gramatycznych użyjemy w tłumaczeniu zależy od charakteru i rodzaju tekstu. Tłumacząc np. poezję staramy się raczej używać górnolotnego i wyszukanego słownictwa. Podczas pracy nad bajką, książeczką dla dzieci język będzie pewnie prostszy (np. więcej zdrobnień). Także tłumacząc powinniśmy dostosować się do konwencji tekstu źródłowego.

Anna Stępień
09-05-2011, 00:12
Miałam kiedyś taką sytuację. Dostałam zlecenie na tłumaczenie książki paranaukowej. Sam autor tak ją nazwał, bo w przedmowie zaznaczył, że choć tematyka jest ciężka, książka ma być zrozumiała zarówno dla laika, jak i dla specjalisty. Nie mając żadnych wskazówek od zleceniodawcy (a pytałam o nie z milion razy), poszłam za życzeniem autora. Następnie zleceniodawca miał ogromne pretensje, bo nie zastosowałam tak uwielbianego przez polskich naukowców "stylu akademickiego" ( w skrócie - skomplikuj jak się da, żeby byle kto tego nie zrozumiał). No i kto ma rację? Autor, czy zleceniodawca?

angli.magda89
09-12-2011, 16:17
Zgadzam się z przedmówcą: charakter tłumaczenia ma odpowiadać charakterowi tekstu oryginalnego, a nie naszemu "widzimisię", a zatem najlepiej = najwierniej, niekoniecznie nieskazitelnie.

Zgadzam się z powyższą wypowiedzią i również uważam, że to jak dokładne nasze tłumaczenie będzie zależy od rodzaju tekstu docelowego. Nie zawsze - najdokładniej oznacza- najlepiej!!!

Jaroslaw
08-28-2012, 14:42
Staram sie uzywać w miare uniwersalnego, prostego języka. Najwazniejsze jest zeby wszystko bylo jasne, przejrzyste i poprawne a pozniej moge sobie pozmieniac tak zeby to bylo ladne i ksztaltne :).

bo2joan
08-28-2012, 21:07
Zgadzam się, że sporo zależy od tego, co się tłumaczy. Najczęściej liczy się, żeby tłumaczenie wyglądało/brzmiało naturalnie i przejrzyście, rzecz jasna dbając o poprawność gramatyczną. Skupiając się głównie na doborze jak najbardziej wyszukanego słownictwa można popaść w niepotrzebny puryzm.

zagmar
08-28-2012, 22:07
To chyba nie zależy od wyboru tłumacza, tylko od tego, jakim stylem napisany jest oryginał.

urszulaborzym
09-03-2012, 01:21
zgadzam się ze wszystkimi, zależy od typu tekstu. Ale też zauważyłam tę tendencję - strasznej dbałości o język, czasem może przesadnej. To samo jest w rozmowach, co chwila chce się kogoś poprawiać albo się to robi - bez sensu!