PDA

View Full Version : Na jakie błędy powinni uważać początkujący tłumacze filmów?


bo2joan
09-01-2011, 21:42
Na pewno takimi błędami mogą być nie uwzględnianie całej specyfiki kontekstu (zwłaszcza przy bogactwie elementów kulturowych i odniesień) i nie zadbanie o naturalny, przejrzysty kształt tekstu tłumaczenia. Mogą też być problemy z tym, co w dialogach można, a nawet trzeba pomijać. Zastanawia mnie, jakich innych błędów należy się wystrzegać, zaczynając przygodę z tłumaczeniem filmów.

filoaga
09-02-2011, 20:25
Jeśli chodzi o napisy, trzeba zadbać o ich czytelność. Gdy tło jest białe, napisy powinny być czarne etc. No i rozdzielone czasowo tak, żeby osoba która w ogóle nie rozumie języka filmu, zdążyła je przeczytać:)

silviabroom
09-02-2011, 22:19
Początkujący tłumacz powinien pamiętać, że spoczywa na nim duża odpowiedzialność, że czasami tekst, który tłumaczy idzie w świat, np. słynne "I will make this pencil disappear" (Dark Knight) albo "I'm gonna make him an offer" (Godfather). Musi się też dobrze zastanowić zanim zdecyduje jak będzie wyglądała ostateczna wersja tłumaczenia np. "Why So Serious?" :)

NightMonkey
09-02-2011, 23:14
Początkujący tłumacz powinien pamiętać, że spoczywa na nim duża odpowiedzialność, że czasami tekst, który tłumaczy idzie w świat

Idąc tym tropem możemy założyć, że tłumacze zawiedli, ponieważ podałaś tylko oryginały bez tłumaczeń:p

Co do napisów, to powinni się trzymać zasad:
- czas wyświetlania napisów na ekranie (nie mniej niż 1,5 s i nie dłużej niż 6 s)
- ok. 35 znaków w linijce
- nie więcej niż 2 linijki w jednym segmencie napisów
- umiejętne skracanie i dzielenie napisów

Perkoz
09-03-2011, 01:22
Jeśli mówimy o napisach do filmów, to należy również pamiętać, aby podczas tłumaczenia nie skupiać się tylko na warstwie językowej, ale również, a nawet przede wszystkim, na obrazie. Kontekst sytuacyjny, gesty, mimika, sposób w jaki poszczególne kwestie są wypowiadane, kto do kogo kieruje daną wypowiedź, itp. w większości wypadków przekazują widzowi informację pełniej niż sam tekst.

- umiejętne skracanie i dzielenie napisów W większości wypadków programy do tworzenia napisów dobrze sobie z tym radzą.

Cynka87
09-03-2011, 09:01
Kiedy oglądam filmy z napisami w języku, którego nie znam, to czasem ciężko mi się skoncentrować na filmie, kiedy widzę przydługie napisy ;/ Tłumaczenie filmów, a dokładniej napisów do filmu, to nie tłumaczenie książki, artykułu czy dialogu... Moim zdaniem jest to specyficzne tłumaczenie, gdzie przede wszystkim trzeba wykazać się umiejętnością skracania napisów, tj. tak, żeby nie zaburzyć wątków i wiedzieć doskonale co można pominąć a co bezwzględnie trzeba zostawić.

Z drugiej strony, trzeba też wiedzieć jak coś przetłumaczyć - bardzo często można spotkać takie filmy (obojętnie czy chodzi o napisy, czy o lektora), gdzie aktorzy rozmawiają między sobą, a napisów nie ma albo lektor nic nie mówi... I nie chodzi mi o opóźnione napisy czy przyspieszone, tylko o to, że niektóre kwestie nie są przetłumaczone... Dlatego uważam też, że trzeba się nauczyć umiejętności dopasowywania odpowiedniej ilości słów do języka źródłowego :)

voopeem
09-03-2011, 09:40
Zgadzam się z przedmówcami - zdecydowanie napisy muszą być przejrzyste, kompletne (bez omijania części zdań, co się niestety zdarza), idealne umiejscowienie napisów w stosunku do dźwięku - często napisy pojawiają się odrobinę za późno lub za szybko, powinny być też na tyle długo na ekranie, żeby trwać przez całą kwestię danych aktorów. Napisy nie powinny też być zbyt długie, ale niestety czasami ciężko to ominąć, gdy chcemy przekazać w nich cały wypowiedziany tekst.

nataliaf
09-03-2011, 15:06
Witam, przy tłumaczeniu napisów do filmu zastanowiła mnie jedna kwestia, mianowicie: jak przetłumaczyć słowo, które jest dwuznaczne? Przybliżę sytuację z filmu. Osoba wisząca na drzewie krzyczy do drugiej: proszę "ściągnij mnie na dół" (runterholen). Ten czasownik ma jednak drugie znaczenie, oznaczające wykonywanie pewnej czynności seksualnej i w taki sposób zrozumiał to ten facet pod drzewem. I pyta: runterholen? I moje pytanie: jakbyście przetłumaczyli to drugie "runterholen"??? W pierwszym czy drugim znaczeniu, wynikającym w sumie z kontekstu?

asia Rozszczypała
09-04-2011, 11:06
Na pewno takimi błędami mogą być nie uwzględnianie całej specyfiki kontekstu (zwłaszcza przy bogactwie elementów kulturowych i odniesień) i nie zadbanie o naturalny, przejrzysty kształt tekstu tłumaczenia. Mogą też być problemy z tym, co w dialogach można, a nawet trzeba pomijać. Zastanawia mnie, jakich innych błędów należy się wystrzegać, zaczynając przygodę z tłumaczeniem filmów.

Dodam jeszcze,że należy pomijać wyrazy dźwiękonaśladowcze różnego rodzaju, np. oh, ehm, wow, yyy bo takie zdania: " Taaaa, ummm, Lucy, tak sobie myślę..." wyglądają w tłumaczeniu okropnie.

Juana
09-09-2011, 11:04
Witam, przy tłumaczeniu napisów do filmu zastanowiła mnie jedna kwestia, mianowicie: jak przetłumaczyć słowo, które jest dwuznaczne? Przybliżę sytuację z filmu. Osoba wisząca na drzewie krzyczy do drugiej: proszę "ściągnij mnie na dół" (runterholen). Ten czasownik ma jednak drugie znaczenie, oznaczające wykonywanie pewnej czynności seksualnej i w taki sposób zrozumiał to ten facet pod drzewem. I pyta: runterholen? I moje pytanie: jakbyście przetłumaczyli to drugie "runterholen"??? W pierwszym czy drugim znaczeniu, wynikającym w sumie z kontekstu?

Ciekawy przykład. Myślę, że w tym przypadku należałoby w ogóle zrezygnować juz z pierwszego "ściągnij mnie na dół" i zastąpić je jakimś polskim, również dwuznacznym polskim słowem. I tu pojawia się problem, czy uda nam się znaleźć cos równie dwuznacznego? Na szybko przychodzi mi do głowy "weź mnie", choć oczywiście nie jest az takie mocne. ale poszłabym w tym kierunku.

Madrugada22
09-09-2011, 13:25
Może to zbyt oczywiste, ale konieczne należy pamiętać o zachowaniu graficznych znaków specyficznych dla danego języka.

bo2joan
09-23-2011, 12:49
Wiele ciekawych uwag i od strony rzeczowej, i technicznej. Błędy synchronizacji albo pozostawianie niesłusznie pojedynczych fragmentów bez tłumaczenia są rzeczywiście rażące. Ale chyba pracując nad kolejnymi filmami uwrażliwiamy się na takie kwestie.

Ważną sprawą jest też chyba umiejętne operowanie poziomami i stylem języka mówionego. Od czego zależy, czy tłumaczony tekst dobrze pasuje do danych postaci i sytuacji na ekranie.

katberek
09-25-2011, 12:10
Myślę, że tłumaczenie napisów nie jest wbrew pozorom prostą sprawą. Trzeba unikać za długich i zbyt skomplikowanych tekstów w jednym napisie, bo to znacznie utrudnia odbiór. Nie powinno się pomijać słów z oryginału, bo nawet na osobie która nie zna języka robi to złe wrażenie. Nawet laik zorientuje się, że skoro bohater wypowiada 5 słów, w napisach widać jedno, to widać coś zostało pominięte. Inna sprawa to wspomniane już "yhm, aha, taaa" i inne tego typu. To akurat słychać wyraźnie w każdym prawie języku i nie ma sensu pisanie tego.

magdalenka
09-25-2011, 23:42
Inna sprawa to wspomniane już "yhm, aha, taaa" i inne tego typu. To akurat słychać wyraźnie w każdym prawie języku i nie ma sensu pisanie tego.

Nie dość, że wyglądają idiotycznie, zabierają cenne miejsce (tylko 40 znaków w linii) to jeszcze nic nie wnoszą - nie mają znaczenia. Wyrazom dźwiękonaśladowczym w napisach mówimy stanowcze nie. :)

W przypadku dialogu. Jedna linijka odpowiada kwestii jednej osoby. W drugiej linijce powinna zaczynać się kwestia drugiej osoby.

NightMonkey
09-25-2011, 23:57
(tylko 40 znaków w linii)

Liczba znaków w linii jest dość ciekawą sprawą: czytałem sporo o subtitling, nawet napisałem pracę magisterską o AVT i kwestia liczby znaków była dość problematyczna. W większości przypadków, biura lub firmy sztywno trzymają się granicy 35-37 znaków w linii, ale Yves Gambier twierdzi, że to powoli ulega zmianie, ponieważ przeciętny widz coraz szybciej czyta i za jakiś czas, limit znaków w linii będzie można podnieść.
Jest może ktoś, kto pracuje przy napisach i potwierdzi/zakwestionuje tę teorię?;)

magdalenka
09-26-2011, 10:45
Liczba znaków w linii jest dość ciekawą sprawą: czytałem sporo o subtitling, nawet napisałem pracę magisterską o AVT i kwestia liczby znaków była dość problematyczna. W większości przypadków, biura lub firmy sztywno trzymają się granicy 35-37 znaków w linii, ale Yves Gambier twierdzi, że to powoli ulega zmianie, ponieważ przeciętny widz coraz szybciej czyta i za jakiś czas, limit znaków w linii będzie można podnieść.
Jest może ktoś, kto pracuje przy napisach i potwierdzi/zakwestionuje tę teorię?;)

Są różne szkoły. Faktycznie ludzie czytają coraz szybciej. Jeśli chodzi o napisy "amatorskie" to nawet dopuszczalne jest 45 znaków w linii ze względu na oznaczenia kolorów i symbole, które nie wyświetlają się podczas projekcji filmu.

julia_m
09-26-2011, 11:01
A ja bym chciała żeby tłumacze napisów zwracali uwagę na ortografię i interpunkcję... Błagam ;) Niby błędy i brak przecinków nie utrudniają zrozumienia tekstu, ale czasem aż zęby od nich bolą... :P

agakrck
10-10-2011, 11:29
A ja bym chciała żeby tłumacze napisów zwracali uwagę na ortografię i interpunkcję... Błagam ;) Niby błędy i brak przecinków nie utrudniają zrozumienia tekstu, ale czasem aż zęby od nich bolą... :P

Popieram:) liczba znaków może być zachowana, ale nic nie będzie tak bolało jak paskudny kulfon np. w kluczowej scenie filmu..uj, myślę, że bardziej wrażliwego na ortografię widza może to trochę zdekoncentrować;)

magdalenka
10-10-2011, 12:26
Popieram:) liczba znaków może być zachowana, ale nic nie będzie tak bolało jak paskudny kulfon np. w kluczowej scenie filmu..uj, myślę, że bardziej wrażliwego na ortografię widza może to trochę zdekoncentrować;)

Powiedziałabym, że nie trochę a bardzo. :) Błędy typu "WYSZYSTYCY" sprawiają, że przestaję zwracać uwagę na akcję filmu, a koncentruje się na zrozumieniu "co autor napisów miał na myśli". :D

AniaD.
10-10-2011, 13:58
Należy również pamiętać, że sposób zapisu napisów odzwierciedla w pewnym stopniu cechy charakterystyczne dla języka mówionego, np. sugeruje intonacje. Dlatego trzeba być ostrożnym stosując różne znaki graficzne (w tym oczywiście interpunkcyjne) i wiedzieć co one wyrażają. Dotyczy to również formatowanie czcionki.

jasiek_barca
10-10-2011, 14:17
Ortografia i interpunkcja to początek. Jak ktoś nie umie poprawnie pisać po polsku, to niech nie tłumaczy - najpierw trzeba się nauczyć pewnych podstaw. Dosłowne tłumaczenia to po prostu plaga początkowych tłumaczy. Kwiatki typu "Let me know if you change your mind --> Daj mi znać jak zmienisz swój mózg" (autentyk, pisownia oryginalna) to chleb powszedni, trzeba na to zwracać uwagę na początku. Często tacy początkujący zapominają coś przetłumaczyć albo zatrzymują się z tłumaczeniem w połowie zdania. Zostawianie niezrozumiałych kwestii w oryginale też często się pojawia. Najgorsze ze wszystkiego to jest w ogóle wymyślanie sobie tekstów w tłumaczeniu, jeśli nie zna się jakiegoś zwrotu. W początkowych tłumaczeniach często nie ma tłumaczeń idiomów, które czasem mają swój urok właśnie dlatego, że jest jakaś gierka słowna lub coś podobnego.
O umiejętnym skracaniu napisów też już pisano. Zostawianie wyrazów dźwiękonaśladowczych w wersji pierwotnej też jest jakąś chorobą początkujących ;)

Perkoz
10-13-2011, 13:17
@ UP
Do powyższego dorzucę jeszcze poprawną polszczyznę. Niedawno, w czasie korekty napisów, trafiłem na taki przykład: I am gonna punish you.---->Ukaram was. ;)

aga555
10-13-2011, 14:52
Dodatkowo trzeba uważac też na napisy pojawiające się w filmie (np. na szyldach, okładkach książek itp). Z tego co wiem, nie ma ich w liście dialogowej, którą tłumacz dostaje, a czasem trzeba je przetłumaczyc (jęśli są ważne dla zrozumienia akcji).
Aha, i do napisów raczej nie stosuje się czcionek szeryfowych, tylko coś w rodzaju ariala.

Madziarra
10-31-2011, 01:18
Oglądając niektóre filmy mam wrażenie, że tłumacz miał przed oczami skrypt, ale nie widział danej sceny. Niektórzy tak chyba niestety robią, idąc na ilość tłumaczeń a nie jakość, czy po prostu na łatwiznę, tłumaczą sam tekst, nie oglądając filmu. Bo takie rozminięcia z rzeczywistością jakie się zdarzają i o których wspominacie właśnie na to wskazują (albo na czyjąś głupotę, jak to inaczej nazwać?). To bywa szczególnie zdradliwe kiedy skrypt jest tłumaczony na angielski z jeszcze innego języka. Wtedy to mogą wyjść cuda :p

Perkoz
10-31-2011, 13:27
@ up

Podziękuj za taki stan rzeczy podrzędnym studiom, które wymagają przetłumaczenia filmu na wczoraj (podczas gdy standardowy czas na przetłumaczenie filmu 120 min. to tydzień do dwóch - włączając w to kwestie techniczne typu synchro napisów do scen), albo dostarczają niekompletne materiały do pracy (często jest to brak listy dialogowej).

Chyba że miałaś na myśli w swoim poście amatorskie napisy z internetu - wtedy to już inna bajka. W takim przypadku pójście na łatwiznę i inne rzeczy wymienione przez ciebie to norma.

Lynx85
10-31-2011, 13:37
Podpiszę się pod tym co napisał jasiek_barca - dodałabym do tej listy poprawne tłumaczenie idiomów - może dla Was jest to niezwykle oczywiste, ale niestety nie dla wszystkich, którzy biorą się za tłumaczenie filmów ;/ Zdziwilibyście się jak często są one tłumaczone bardzo dosłownie, co aż kłuje w uszy :P

Blue_moon
10-31-2011, 17:58
Oglądając niektóre filmy mam wrażenie, że tłumacz miał przed oczami skrypt, ale nie widział danej sceny.
Dokładnie. Taka postawa to najgorsza głupota, jaką może popełnić tłumacz. Niezależnie od tego jak napisy mogą się powiedzmy zgrywać w skrypcie to i tak przetłumaczenie filmu jest niemożliwe bez jego obejrzenia. Pomijając kwestię kontekstu, zdarzają się wtedy tak banalne błędy, jak np. "I was there yesterday" --> "Byłam tam wczoraj" zamiast "Byłem tam wczoraj", gdy kwestię wypowiada mężczyzna.

Perdita
05-02-2012, 11:33
Dopiero stawiam pierwsze kroki w tłumaczeniu filmów, są to w większości filmy z wykładami typu TED. Mają one chyba inną specyfikę niż filmy fabularne.Wiem, że napisy trzeba skracać, tak aby widz zdążył je bez trudu przeczytać, ale jednocześnie nie pominąć ważnych informacji z filmu. Na razie moja wiedza jest w dużej mierze teoretyczna, podejmuję pierwsze próby przetłumaczenia napisów. Zastanawiam się, co robić w przypadku, kiedy wypowiedź roi się od fachowych terminów, przez co tekst napisów jest dosyć długi. Nie można ich pominąć bez szkody dla zrozumienia tekstu przez oglądającego. Z drugiej jednak strony, na ekranie nie dzieje się nic szczególnego, jest tylko wykładowca, więc nie ma problemu, że widz musi czytać napisy i jednocześnie śledzić akcję, najistotniejsze informacje są zawarte w wypowiedziach mówcy. Wydaje się, że do tego typu filmów potrzebna jest chyba inna strategia tłumaczeniowa?

ola_g
05-05-2012, 17:20
Liczba znaków w linii jest dość ciekawą sprawą: czytałem sporo o subtitling, nawet napisałem pracę magisterską o AVT i kwestia liczby znaków była dość problematyczna. W większości przypadków, biura lub firmy sztywno trzymają się granicy 35-37 znaków w linii, ale Yves Gambier twierdzi, że to powoli ulega zmianie, ponieważ przeciętny widz coraz szybciej czyta i za jakiś czas, limit znaków w linii będzie można podnieść.
Jest może ktoś, kto pracuje przy napisach i potwierdzi/zakwestionuje tę teorię?;)

Heh, kurcze no ja mam odwrotne wrażenie, że mianowicie z czytaniem wolnym czy szybkim to coraz gorzej i że napisy są coraz bardziej upraszczane.

Perkoz
08-01-2012, 01:18
Na pewno to nie nastąpi. 37 znaków w linii to sprawdzony i bezpieczny standard. Gambier proponuje nawet 45 znaków dla szybko czytających, ale chyba nie bierze pod uwagę jednej rzeczy - takie szybkie czytanie w większości wypadków nie idzie w parze z czytaniem ze zrozumieniem. Tymczasem wspomniany przeze mnie bezpieczny standard 37 znaków wynika z podstawowej funkcji napisów - mają umożliwiać szybkie czytanie ze zrozumieniem dla wszystkich widzów.

paweltutka
08-01-2012, 21:59
Idąc tym tropem możemy założyć, że tłumacze zawiedli, ponieważ podałaś tylko oryginały bez tłumaczeń:p

Co do napisów, to powinni się trzymać zasad:
- czas wyświetlania napisów na ekranie (nie mniej niż 1,5 s i nie dłużej niż 6 s)
- ok. 35 znaków w linijce
- nie więcej niż 2 linijki w jednym segmencie napisów
- umiejętne skracanie i dzielenie napisów

Wydaje mi się, że może być bez problemu do 41 znaków w linijce. I owszem, trzeba je umiejętnie skracać, ale tu chodzi przede wszystkim o składnię - trzeba używać takich struktur, które będą jak najpełniejsze w znaczeniu i będą jak najkrótsze. W końcu napisy mają być "niewidzialne" dla widza.

Perkoz
08-02-2012, 17:39
Wydaje mi się, że może być bez problemu do 41 znaków w linijce.

Nie bardzo. Napisy będą wtedy za bardzo rozciągnięte. Przy dużej czcionce mogą nawet za bardzo zbliżyć się do krawędzi ekranu.

Dla filmów kinowych - 34-36 znaków. Dla TV i DVD - 37-38. Są to bezpieczne, sprawdzone standardy i należy się ich trzymać.

yola270
08-09-2012, 10:31
Jako doświadczona oglądaczka filmów :) musze zwrócić uwagę na napisy. Bardzo ważne jest, żeby były odpowiedniej wielkości i nie pojawiały się za krótko na ekranie. Za małe napisy psują całą przyjemność z oglądania filmu

kakasish
08-09-2012, 19:14
Początkowym problemem mogą być dla niektórych obfite wulgaryzmy – absolutnie nie powinno się ich pomijać, ponieważ zmienimy wtedy „ostry” charakter oryginalnych scen. Należy po prostu znaleźć najlepszy odpowiednik:)

czermuh
08-10-2012, 10:45
Ja często tworzę napisy do filmów outdoorowych, głównie o tematyce wspinaczkowej, które wyświetlam w gronie znajomych. Dużo się dzięki temu nauczyłem, ponieważ w filmach o tej tematyce obraz jest bardzo ważny i umiejętność stworzenia napisów, które są na tyle przejrzyste, dobrze ułożone graficznie i zrozumiałe jest kluczowa, aby nie odciągnąć uwagi widza od obrazu

margerita
08-12-2012, 15:29
Jeżeli chodzi o tłumaczenia filmów, polecam książkę autorstwa Arkadiusza Bełczyka "Tłumaczenia filmów". Naprawdę każdy początkujący tłumacz dialogów filmowych powinien zapoznac się z jej treścią, wszystko jest wytłumaczone, od interpunkcji po tłumaczenia wulgaryzmów. Z tego co się orientuje można ją dostac na allegro.

Perkoz
08-12-2012, 15:33
Jeżeli chodzi o tłumaczenia filmów, polecam książkę autorstwa Arkadiusza Bełczyka "Tłumaczenia filmów". Naprawdę każdy początkujący tłumacz dialogów filmowych powinien zapoznac się z jej treścią, wszystko jest wytłumaczone, od interpunkcji po tłumaczenia wulgaryzmów. Z tego co się orientuje można ją dostac na allegro.

Zapomniałaś dodać, że ta książka skupia się tylko na napisach filmowych :). O szeptance i dubbingu ani słowa, niemniej jednak jest godna polecenia. I nie trzeba jej szukać na Allegro, w byle księgarniach internetowych też się znajdzie.

pawlowskaesp
08-14-2012, 13:04
Wydaje mi się, że kolejną sprawą, na którą powinni uważać początkujący tłumacze jest synchronizacja ( w przypadku napisów) tłumaczenia dialogu z jego oryginałem. Nie chodzi tu tylko o synchronizację w pojawianiu się tekstu na ekranie, ale w samej konstrukcji zdania. Często jest tak, że w dialogu oryginalnym puenta nadchodzi dopiero na końcu. Tłumaczenie nie powinno tej puenty wyprzedzać. Co prawda i tak publiczność w przypadku na przykład żartu, zwykle czeka ze swoją reakcją do końca kwestii mówionej, mimo, że przeczyta ją wcześniej, ale warto zadbać o to, by treść napisów nie wyprzedzała treści filmu. Ważną sprawą jest też komplementarność napisów z obrazem. Zwłaszcza w przypadku gęstości dialogów, gdzie musimy podjąć decyzję co do tego, który element jest redundantny, warto skorzystać z komunikatów zawartych w samym obrazie i nie powielać ich w tłumaczeniu dialogu.

szpileczka1
01-07-2013, 12:47
Trzeba również pamietać o zachowaniu polskich znaków. Niestety, ale sporo napisów, zwłaszcza amatorskich, jest pozbawionych kreseczek, kropeczek, ogonków...Takie 'pojscie na latwizne' strasznie kaleczy język i utrudnia przekaz treści.

KarolinaKala
01-13-2013, 23:31
Myślę, że początkujący tłumacze filmów powinni przede wszystkim wystrzegać się tego, że mają ograniczoną przestrzeń do dodania napisu i ograniczony czas wyświetlania (tak, aby oglądający spokojnie mógł napisy przeczytać). Musi zatem nauczyć się przekazywać sens wypowiedzi w zwięzły sposób ;) Synchronizacja jest oczywiście też niezwykle ważna ;)
Wydaje mi się, że równie istotne jest też wyczulenie na podteksty kulturowe - jeżeli nie jest on "osadzony" w kulturze języka oryginału (filmu) może mieć problem z ich przekazaniem, a nawet wyczuciem ;)

marta.waszka
01-19-2013, 11:29
Co do napisów, to powinni się trzymać zasad:
- czas wyświetlania napisów na ekranie (nie mniej niż 1,5 s i nie dłużej niż 6 s)
- ok. 35 znaków w linijce
- nie więcej niż 2 linijki w jednym segmencie napisów
- umiejętne skracanie i dzielenie napisów

A nie do 40 znaków w jednej linii?

Należy także pamiętać, że dolna linia powinna być zawsze dłuższa niż górna.

Perkoz
02-11-2013, 12:30
A nie do 40 znaków w jednej linii?
Nie. 35 znaków to napisy kinowe. Dla TV i filmów na DVD (też zależy, która TV i który dystrybutor filmów) zakres wynosi od 37 do 38 znaków (na pewno nie więcej).
Należy także pamiętać, że dolna linia powinna być zawsze dłuższa niż górna.
Do tego się dąży, ale nie jest to żelazna reguła. Nie zawsze jest to możliwe ze względu na składnię zdania. Jeśli np. w jednym napisie mamy zwykłe zdanie złożone podrzędnie, podział napisu na dwie linie zawsze idzie po przecinku bez względu na długość tekstu w górnej linii i w dolnej. Często wtedy górna linia staje się dłuższa niż dolna i tak należy to zostawić. Podział zgodnie ze składnią jest ważniejszy niż długość poszczególnych linii.

gosia89
02-15-2013, 13:53
Zgadzam się, 30-35 znaków w jednej linijce.

tetris
02-15-2013, 14:21
Czy moglibyście polecić więcej książek o tej tematyce? Będę również wdzięczna za polecenie artykułów, które można znaleźć w internecie:-)

Perkoz
02-17-2013, 01:53
Czy moglibyście polecić więcej książek o tej tematyce? Będę również wdzięczna za polecenie artykułów, które można znaleźć w internecie:-)

Polskie pozycje:

Wspomniany wcześniej A. Belczyk - "Tłumaczenie filmów" (tytuł zwodniczy, książka traktuje tylko o napisach).
T. Tomaszkiewicz - "Przekład audiowizualny".
M. Garcarz - "Przekład slangu w filmie".
G. Adamowicz-Grzyb - "Jak redagować napisy do filmów".

dianannasz
02-17-2013, 12:33
Nie. 35 znaków to napisy kinowe. Dla TV i filmów na DVD (też zależy, która TV i który dystrybutor filmów) zakres wynosi od 37 do 38 znaków (na pewno nie więcej).

Do tego się dąży, ale nie jest to żelazna reguła. Nie zawsze jest to możliwe ze względu na składnię zdania. Jeśli np. w jednym napisie mamy zwykłe zdanie złożone podrzędnie, podział napisu na dwie linie zawsze idzie po przecinku bez względu na długość tekstu w górnej linii i w dolnej. Często wtedy górna linia staje się dłuższa niż dolna i tak należy to zostawić. Podział zgodnie ze składnią jest ważniejszy niż długość poszczególnych linii.

Dziękuję także za podaną niżej listę lektur.
Wcześniej słyszałam głównie, że przy formułowaniu napisów koniecznie trzeba pamiętać i o precyzji przekładu, i o zwięzłości - za długa linijka tekstu nie zmieści się, a więcej niż dwie linijki tekstu, to za dużo; ale widzę, że istnieją ściślej określone zasady :)

tetris
02-17-2013, 13:49
Dziękuję za listę lektur! W wolnej chwili na pewno do nich zajrzę. Poszukam też czegoś po angielsku:-)

Perkoz
02-19-2013, 02:28
Dziękuję za listę lektur! W wolnej chwili na pewno do nich zajrzę. Poszukam też czegoś po angielsku:-)

Bardzo proszę. Miłej lektury. Dużo ciekawych pozycji znajdzie się w bibliografiach podanych przeze mnie ksiąg uczonych. Na pewno pojawi się tam niejaki/-ka Gambier. Dużo publikował/-a o przekładzie audiowizualnym, ale jego/jej pomysły dotyczące napisów były, moim zdaniem, ostrym przegięciem pały (45 znaków na linię:eek:)

jmalysz88
03-05-2013, 13:22
Zdecydowanie unikać wstawiania wszelakich nawiasów, gwiazdek, odnośników w napisach. Jeżeli w filmie pojawia się nazwa specyficzna kulturowo, której widz może nie znać to należy ją przetłumaczyć w inny sposób, np. opisowo (jeżeli mamy na to miejsce), zostawić lub w ostateczności (!) ominąć.

belleth
03-08-2013, 21:49
Oj tak, na tłumaczenia fraz czy słów związanych z kulturą danego trzeba bardzo uważać. Gdy jestem w kinie, mimowolnie patrzę na te napisy po polsku... To, co się tam czasem pojawia, często jeży włos na głowie... Nie wiem skąd to się bierze, często sama jestem w 5 sekund wpaść na lepszy "odpowiednik" niz to, co się w napisach pojawia. Zgadzam się, że wiele rzeczy jest nieprzetłumaczalnych, ale w niektórych przypadkach wystarczy się tylko zastanowić...

agnieszkagogola
07-13-2013, 20:54
Wielu początkujących tłumaczy filmów nie dostrzega potrzeby "okrojenia" tłumaczenia, aby napisy zgrywały się z czasem dialogów wypowiadanych przez aktorów. Wówczas napisy zajmują 1/3 ekranu i widzowie nie nadążają z czytaniem.

MissGrinire
04-16-2014, 22:34
A czy przy "skracaniu" tłumaczenia kierujecie się jakimiś konkretnymi zasadami, czy też bardziej polegacie na własnym odczuciu? Z reguły skupiam się na możliwie najlepszym oddaniu sensu wypowiedzi, ale czasem mam wątpliwości, czy to nie jest trochę obarczone "błędem" subiektywności ;). Jak to u Was wygląda??

evel
06-08-2014, 11:58
W napisach najlepiej podać jest jak najpełniejszy przekaz, ale w jak najbardziej skondensowanej formie. Czasami pomija się powtórzenia (jeżeli nie wnoszą one nic nowego i ważnego do treści przekazu), szuka się także krótszych słów, aby zajmowały jak najmniej miejsca na ekranie.

PaulaAnna
06-08-2014, 14:16
Czytelność i długość napisów - nie mogą być za krótkie, trzeba usuwać zbędne powtórzenia, zastępować słowa krótszymi synonimami itp. Dla mnie ważne jest także pamiętanie o przecinkach - jeśli widz kompletnie nie zna języka filmu, interpunkcji 'nie wyłapie' ze słuchu. Musi być maksymalnie poprawnie, czytelnie i krótko. ;)

MartaBlazejewska
06-08-2014, 19:15
Nie powinno się pomijać słów z oryginału, bo nawet na osobie która nie zna języka robi to złe wrażenie. Nawet laik zorientuje się, że skoro bohater wypowiada 5 słów, w napisach widać jedno, to widać coś zostało pominięte.

Myślę, że z tym pomijaniem sprawa nie jest taka oczywista. Moim zdaniem zanim zabierzemy się za tłumaczenie danego filmu powinniśmy zadać sobie pytanie, jaki cel chcemy osiągnąć.

W tej dyskusji wspominano już o tłumaczeniu wykładów, w których treść jest kluczowa, a widz niekoniecznie musi skupiać się na obrazie. W takim wypadku zgodziłabym się, że warto skupić się na możliwie wiernym oddaniu treści.

Wydaje mi się jednak, że w przypadku filmów fabularnych powinniśmy przede wszystkim dążyć do tego, żeby nie odciągać uwagi widza od obrazu. Koniec końców nikt nie ogląda filmu po to, żeby czytać napisy :) dlatego też czasem trzeba poświęcić kwiecistość przekazu na rzecz jego zwięzłości. Moim zdaniem więc jeśli bohater wypowiada 5 słów, a w napisach widać jedno, to znak, że tłumacz wykonał dobrą robotę, pozbywając się aż czterech zbędnych wyrazów :D oczywiście zawsze znajdą się tacy, którzy nie będą rozumieli, jaki cel nam przyświecał i skrytykują nasze dzieło...

Jeśli chodzi o porady, jak uniknąć typowych błędów, przychodzi mi do głowy jeszcze jedna kwestia nie wspomniana w dyskusji: powinniśmy unikać powtórzeń (typu "Mamo! Mamo")

Przypominam sobie jeden ciekawy problem związany z napisami: przykładowo w filmie "Wyspa" w jednej scenie leci fragment Shreka w oryginale. W tłumaczeniu, które widziałam, przetłumaczono ten fragment Shreka na polski właśnie z oryginału. Problem w tym, że polskie tłumaczenie Shreka, które wszyscy znamy było bardzo mocno zaadaptowane do polskich warunków i w konsekwencji nie miało wiele wspólnego z oryginałem....dlatego też przetłumaczony fragment w "Wyspie" musiał wydawać się bardzo dziwny dla przeciętnego odbiorcy....

tyomyeky
06-11-2014, 17:17
Najbardziej rażą najprostsze błędy typu pasta przetłumaczone jako pasta.

psuchozebrski
06-23-2014, 10:00
Na pewno nie tłumaczyć zdanie po zdaniu, a najpierw zaznajomić się z tematyką materiału. Później natomiast starać się tłumaczyć szerszymi fragmentami, by zachować płynność tłumaczenia i uniknąć błędów stylistycznych. Choć to moje zdanie. ;)

Piter31
07-08-2014, 15:05
Oprócz wszystkich technicznych aspektów czyli ilość znaków w jednej linii, linia górna krótsza od dolnej, poprawne dzielenie napisów na dwie linie, zachowanie zasad ortografii i interpunkcji itd., tłumacz powinien zastanowić się, jak dane słowa brzmiałyby w ustach Polaka. Czasami przetłumaczona wypowiedź zawiera zbyt skomplikowane słowa i przez to kompletnie nie pasuje do bohatera. Z drugiej strony, przesadna kolokwialność też potrafi być irytująca.

pazdziu
07-26-2014, 15:56
Oj tak, interpunkcja i dzielenie zdania na linijki... Z tym jest ogromny problem. Coraz rzadziej używa się interpunkcji i przez to czasem trudno jest się połapać w napisach. Rozumiem, że można popełnić błąd (też je niestety robię), ale niektórzy w ogóle nie używają kropek na końcu zdania i czytając coś takiego, czekam na ciąg dalszy zdania. Złe podzielenie zdania również ma ogromny wpływ, np. czasowniki zwrotne rozdzielone na dwie linijki albo przedimki/spójniki pozostawione na końcu linijki potrafią bardzo mylić.
Trzeba też pamiętać o osobach, które mają epilepsję - czas wyświetlania napisów nie może być za krótki, bo może to wywołać atak.

olga94
03-24-2016, 13:46
Przede wszystkim tłumacz powinien zdać sobie sprawę z tego ze nie da rady przetłumaczyć całego dialogu tak aby pojawił się on na ekranie, jest to niemożliwe ze względu na reguły w tłumaczeniu napisów do filmu. Poza tym interpunkcja, o której wiele razy zapominają tłumacze.

milusia
04-03-2016, 18:53
Wyraźne oznaczanie zmiany osoby mówiącej. Ostatnio oglądałam film, w którym tłumacz zupełnie zignorował podział wypowiedzi i nie stosował myślników na początku kwestii, przez co tekst zlewał się w jedno i ciężko było nadążyć za tym, co kto powiedział. Masakra. Nie wspominając już o tym, że sama strona techniczna napisów mogła zostać lepiej rozwiązana - sporą część dialogów można było podzielić na osobne wypowiedzi poszczególnych postaci.

jbarcik
05-23-2016, 14:37
Przede wszystkim tłumacz musi się skupić na tym, by jak najtrafniej oddać treść w jak najkrótszej formie. Tłumacz musi zdecydować, co w wypowiedzi jest najistotniejsze.

PatrykAszyk
05-24-2016, 00:54
Osobiście cenzurowanie słów uważam nie tyle za błąd, co za złe podejście zarówno w przypadku napisów, jak i lektora.

deum5
06-11-2016, 12:40
Nie przesadzać z długością, stosować w miarę krótkie i jasne, a przede wszystkim naturalne dla danego języka wypowiedzi. Jeśli czegoś nie da się w krótki sposób wyrazić, czy wytłumaczyć - trudno, trzeba pominąć, przecież lektor nie może nagle zacząć tłumaczyć o co w czymś chodzi. Można wtedy zawsze zastąpić dany element czymś rodzimym.

kar.rob
06-13-2016, 10:16
Zauważyłam, że bardzo często popełniany jest podstawowy (jak dla mnie) błąd, tzn. nacechowanie pozytywne lub negatywne danego wyrażenia, np. kiedy w oryginalnym tekście występuje przekleństwo, a zostaje ono przetłumaczone na wyrażenie o dużo słabszym nacechowaniu emocjonalnym. Uważam, że to wpływa bardzo negatywnie na odbiór tekstu, a nawet całego filmu, przez widza, ponieważ zostaje "obcięta" bardzo istotna część filmu: emocje, których doświadczają bohaterowie i które miały zostać przekazane odbiorcom.

deum5
06-13-2016, 10:20
Wydaje mi się, że może to w niektórych przypadkach wynikać z tego, że w niektórych sytuacjach tłumacze nawet nie widzą filmu, który tłumaczą. Bywa tak, że dostają tylko skrypt i zabierają się do tłumaczenia, przez co, poza wymienionym, pojawiają się też takie błędy jak niezgodność płci.

Agasto
06-13-2016, 10:36
Chyba najgorsze co może zrobić taki tłumacz to tłumaczyć zbyt dosłownie. Wydaje mi się, że w tego typu tłumaczeniach bardzo ważne jest to, żeby umiejętnie przenieść sens wypowiedzi, a nie dokładnie powtarzać słowa.

jplichta
06-17-2016, 22:43
Moim zdaniem nie warto się dać namówić na tłumaczenie napisów bez obejrzenia filmu - a widziałam parę razy napisy, które ewidentnie kłóciły się z obrazem i jestem przekonana, że tłumacz miał w ręku tylko tekst.

gtumasiewicz
07-22-2016, 19:05
Do wymienionych wcześniej błędów dodałbym drażniące mnie przekłady zawierające wytłumaczenie pewnych odniesień niekoniecznie znanym polskim widzom, np "Lepiej wsiadaj już do swojego Cadillaca i jedź! <Cadillac- marka amerykańskich luksusowych samochodów osobowych, założona w 1902 roku" a czas trwania wypowiedzi i napisów to 2 sekundy :( Ja wiem, że tłumacz chce dobrze dla widza i podaje mu w nawiasie wyjaśnienie sytuacji ale w czasie filmu/serialu nie ma czasu na przeczytanie tak długiego, wzbogaconego w wyjaśnienia tekstu w krótkim czasie jego wypowiedzi. Niektórzy tłumacze stosują przekład na kulturę docelową, i w miejscu Cadillaca umieściliby auto dostępne na polskim rynku, ale czy to wciąż byłoby tłumaczenie, czy już adaptacja?

joasla4517
08-06-2016, 00:39
Do wymienionych wcześniej błędów dodałbym drażniące mnie przekłady zawierające wytłumaczenie pewnych odniesień niekoniecznie znanym polskim widzom, np "Lepiej wsiadaj już do swojego Cadillaca i jedź! <Cadillac- marka amerykańskich luksusowych samochodów osobowych, założona w 1902 roku" a czas trwania wypowiedzi i napisów to 2 sekundy :( Ja wiem, że tłumacz chce dobrze dla widza i podaje mu w nawiasie wyjaśnienie sytuacji ale w czasie filmu/serialu nie ma czasu na przeczytanie tak długiego, wzbogaconego w wyjaśnienia tekstu w krótkim czasie jego wypowiedzi. Niektórzy tłumacze stosują przekład na kulturę docelową, i w miejscu Cadillaca umieściliby auto dostępne na polskim rynku, ale czy to wciąż byłoby tłumaczenie, czy już adaptacja?

Wydaje mi się, że zmiana w tym przypadku Cadillaca na auto dostępne na rynku polskim to nietrafiony pomysł. Nie uważam też za potrzebne, aby tłumacz wpisywał swój komentarz na temat, czym jest Cadillac. Widz dostaje nazwę własną w oryginalnym języku, z sensu zdania, oglądając film na pewno domyśli się, co to jest Cadillac nawet osoba, która pierwszy raz to słowo słyszy. Jeśli natomiast ktoś chce dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, zawsze może sprawdzić to w swoim zakresie.

Wyjaśnienia jako komentarz od tłumacza chyba bardziej trafione są w przekładach książek jako przypisy.

Zmiana natomiast nazwy własnej na inną polską miałoby sens gdyby towarzyszył temu jakiś żart i tłumacz chciałby w ten sposób utrzymać komiczność wypowiedzi (gdy chodzi o żart kulturowy czy grę słowną).

agebka
10-28-2016, 17:18
Na pewno takimi błędami mogą być nie uwzględnianie całej specyfiki kontekstu (zwłaszcza przy bogactwie elementów kulturowych i odniesień) i nie zadbanie o naturalny, przejrzysty kształt tekstu tłumaczenia. Mogą też być problemy z tym, co w dialogach można, a nawet trzeba pomijać. Zastanawia mnie, jakich innych błędów należy się wystrzegać, zaczynając przygodę z tłumaczeniem filmów.
Moim zadaniem oprócz strony tłumaczeniowej należy zadbać też o stronę techniczną napisów dotyczącą np wielkości czcionki i spójności w napisach. Przykładowo jeżeli tłumaczymy liczby to w napisach powinny pojawić się albo pisane albo jako cyfry a nie zamiennie.

natalie__
01-29-2017, 21:52
Podczas tłumaczenia, powinno się zwrócić uwagę na 2 aspekty, mianowicie na formę stylistyczną tekstu oraz na kontent wypowiedzi.
Tłumacz powinien przejrzyście rozdzielić wypowiedzi, które należą do konkretnych osób, tak aby czytający miał klarowność dialogu. Czcionka powinna być nie za duża, ani nie za mała, tak więc czytelna! Konkretne urywki z innych języków powinny być wytłuszczone lub zapisane kursywą,gdyż autor zapewne pododawał poszczególne zdania w konkretnej intencji. Ponadto, zdania nie powinny być za długie, tylko czytelne. Tak aby oglądający nie pogubił się czy też wręcz nie zmęczył podczas oglądania filmu,ale złapał kontekst wypowiedzi. Według mnie, tłumacz powinien zagłębić się w slang czy też konkretną odmianę języka podczas danego tłumaczenia. Wiadomo,iż inaczej skupimy się na tłumaczeniu filmu: "Stary, gdzie moja bryka?", a inaczej przy "Monty Pythonie"- wkład własny jest tu bardzo ceniony-dopasowanie języka młodzieży czy wysublimowanej mowy brytyjskiej.

Pchela13
06-04-2017, 15:49
Na pewno błędem jest tłumaczenie wszystkiego, nie trzymanie się schematu - pierwsza linijka krótsza od drugiej, zły timing itd.

Camille Paul
09-01-2017, 11:05
Ja na zajęciach dowiedziałam się, że powinny kondensować znaczenie, że nie należy kilka razy tłumaczyć np. powtarzanych okrzyków.