View Full Version : Pilo wycieczek-sposób na prkatykę w tłumaczeniu?
Udało mi się zdobyć legitymację pilota wycieczek...i powiem szczerze że głowną myślą która pomagała mi wytrwać kurs i egzaminy był fakt że w zasadzie będąc pilotem mogę poza podróżowaniem też bardzo dużo tłumaczyć..co o tym myślicie? czy nie jest to rewelacyjny sposób na praktykę,sprawdzenie swojej wytrwałości i umjejętności?
Asienka90
08-29-2011, 23:14
a mozna wiedziec, gdzie mozna skonczyc takowy kurs? i ile kosztuje? na jak dlugo uzyskuje sie uprawnienia pilota wycieczek? i jak wyglada egzamin oczywiscie?
dołączam się do pytania, interesuje mnie województwo śląskie ;)
agulka129
08-30-2011, 10:38
Ja miałam zdawać taki kurs jeszcze w liceum, byłam w klasie o profilu turystycznym i wszyscy mieliśmy do niego podchodzić. Ostatecznie jednak od tego pomysłu dyrektor szkoły odszedł, na nieszczęście dla nas. Wydaje mi się, że jest to świetny sposób na podnoszenie swoich kwalifikacji językowych. Będąc takim pilotem podróżujesz, musisz wszystko załatwić, porozumieć się z tubylcami itp. itd. Jest to też na pewno połaczenie przyjemnego z pożytecznym.
Jest duża oferta tego typu kursów. Po ukończeniu szkolenia można przystąpić do egzaminu państwowego w celu otrzymania licencji państwowej. Jest to zazwyczaj ok 150 godzin i ok. 600 zł. (powołując się bynajmniej na woj. kuj-pomorskie). Silezia gratuluję otrzymania legitymacji pilota wycieczek. Warto tłumaczyć, podróżować i zdobyć cenne doświadczenie.
Ostatnio, w czasie pobytu w Tunezji miałam okazję "przyglądnąć się" pracy pilota rezydenta. Nie będę pisała z jakiego biura, ale kobieta non-stop w biegu. Jeszcze nas dobrze nie przywiozła do hotelu, a już miała nawrotkę na lotnisko po grupę z W-wy. Zostawiła nas w holu i wyszła! Na następny dzień wyznaczyła nam 20 min na spotkanie informacyjno-organizacyjne. Nawijała głównie o wycieczkach fakultatywnych, których nie pilotuje bynajmniej. Międzyczasie odebrała 5 telefonów od różnych "problematycznych" osób. Okazało się, że ma 3 hotele pod sobą, a w każdym 100 osób. Dobrze, że mówię po francusku, to poradziłam sobie sama. Na nią nie można było liczyć. Dobrze wybieraj więc biura podróży, bo nabiegasz się i nakłócisz z tubylcami, a satysfakcji z tego żadnej. Nie myślisz też o tłumaczeniach, tylko chcesz szybko rozwiązać problem. Pilotowanie wycieczek, to zupełnie inna para kaloszy, ale zmęczenie podobne. To praca jak na ostrym dyżurze - jak nie choroba, to kontrola, itp. Wiem, bo przerabiałam. Ale działaj. Warto, bo dużo zwiedzisz i nawiążesz fajne kontakty. Język to rzecz przydatna, ale nie najważniejsza. Pozdrawiam.
daria_25
08-31-2011, 14:51
Ja słyszłam, że po zrobieniu licenjcji pilota wycieczek trudno jest znaleźć pracę. Podobno rynek turystyczny nie jest otwarty na nowych pilotów. Renomowane biura podróży mają swoich zaufanych, pracujących od lat rezydentów. A te mniejsze to wyzysk i ryzyko, dużo pracy za niskie stawki. Zastanawiałam się kiedyś nad zrobieniem takiego kursu ale po opiniach znajomych i licznych forach internetowych stwierdziłam, że to nie ma większego sensu. A wy macie jakieś doświadczenie w tej dziedzinie?
Według mnie praca jako pilot wycieczek jest ciekawa i na pewno ma się wiele okazji by móc coś przetłumaczyć. Myślę że praca ta jest zupełnie inna niż rezydenta. Rezydent jedynie opiekuje się turystami w hotelach a nie oprowadza wycieczek. Chyba taka licencja daje możliwość oprowadzania wycieczek zagranicznych w kraju, co zawsze może być dodatkowym zarobkiem.
Pilot ma wiele mżliwości doskonalenia języka. Nie tylko na wyjazdach ale też oprowadzając wycieczki w kraju. Możnateż dowiedzieć się od turystów bardzo ciekawych rzeczy na temat ich kraju, co jest odatkowym atutem. Kolejna porcja wedzy jest potrzebna :)
Pilot raczej nie tłumaczy, a sam tworzy wypowiedzi. Z całą pewnością praca taka daje możliwość praktykowania języka, sprawdzenia go w różnych sytuacjach.
W Polsce spotkałam się kiedyś z funkcją tłumacza przy pilocie dla wycieczek wielonarodowościowych. Dopiero to pozwalało praktykować tłumaczenie.
Madrugada22
09-01-2011, 12:19
Ja uważam, że praca pilota wycieczek jest świetną możliwością praktyki języka i tłumaczenia również. Ciekawą opcją może być również pilotowanie wycieczek obcokrajowców w Polsce a nie tylko Polaków za granicą. Dodatkowo aspekty z kulturalnego punktu widzenia są tutaj nieocenione.
Życzę powodzenia!
Asienka90
09-01-2011, 13:04
ja też miałam okazję się przyjrzeć pracy pilota - będąc ostatnio na wycieczce w Londynie. bycie pilotem to wcale nie taki łatwy chleb - wynika z moich obserwacji. niektorzy turysci naprawdę zachowują się jak wrzód nie powiem gdzie ;) cos im ciagle nie pasuje, a to hotel nie taki, a to cos innego. a co lepsi potrafia sie wykłócać, ze oni zaplacili za wycieczke i ma byc tak, jak im sie podoba.
na pewno ta praca wymaga wielu poswiecen (dlugie wyjazdy) i cierpliwosci! z drugiej strony to frajda, ze moze duzo zobaczyc i poznac wielu ludzi.
Praca jako pilot wycieczek zagranicznych to fajny sposób na praktykę języka obcego. Jeszcze lepszą opcją jest praca w roli rezydenta, który często występuje w roli tłumacza np. u lekarza, w konsulacie, w kontaktach z policją czy po prostu w czasie wycieczek fakultatywnych. Praca z tego co wiem wymagająca a dobra znajomość języka obcego to podstawa.
malgorzata
09-05-2011, 14:40
Z kilkuletniego doświadczenia w pracy pilota mogę powiedzieć, że znajomość języka kraju, do którego jedziemy przydaje się ogromnie. Począwszy od prostych sytuacji (np. zakwaterowanie grupy w hotelu) po już poważniejsze (interwencje na policji czy w szpitalu) - bez znajomości języka jest po prostu znacznie trudniej się porozumieć. Co więcej, czasem zdarza się, że w zwiedzanym przez nas obiekcie musimy wziąć przewodnika i wówczas zyskujemy pole do popisu jako tłumacze :) Ponadto pilotowanie wycieczek do krajów, gdzie mówi się językiem, w którym chcemy się specjalizować, jest idealne choćby po to, by zwyczajnie cały czas się z językiem osłuchiwać. Bo gdzie jak nie w kraju "naszego języka" nauczyć się go najlepiej?
A praca jest wymagająca, ale jeśli się lubi podróże i czasem nieprzewidywalność zdarzeń, można wiele wytrzymać :)
monikamr
09-05-2011, 16:46
Praca pilota wycieczek to z pewnością jeden z lepszych sposobów na ćwiczenie i praktykowanie umiejętności translatorskich - zwłaszcza dla osoby młodej, która lubi podróżować. Wiadomo, że najlepiej za granicą, czyli trzeba wyrobić licencję dla pilota wycieczek zagranicznych. Kursy są organizowane przez wiele biur turystycznych. A co do pracy... tak, również słyszałam, że licencja to jedno, a praca drugie. I że dość ciężko się dostać gdzieś. Ale jeśli już ma się licencję, to zdecydowanie warto spróbować.
Ja też swego czasu myślałam o pracy pilota, bo jak zostało już powiedziane to nie tylko szansa na podszkolenie języka, ale na sprawdzenie się w trudnych, często bardzo stresujących sytuacjach! Jeśli chodzi o samo doświadczenie w zakresie tłumaczenia można je zdobyć oprowadzając np. wycieczki zagraniczne po Polsce. Dużo takich ofert pojawia się w miastach tj. Warszawa czy Kraków gdzie jest ogromna ilość zagranicznych turystów. W tym przypadku należy mieć nie tylko uprawnienia pilota, ale również należy wykazać się doskonałą znajomością danego języka obcego (najlepiej oczywiście gdy dana osoba ma ukończone studia lingwistyczne).
malgorzata
09-06-2011, 11:57
Jeśli chodzi o Kraków i Warszawę, trzeba mieć uprawnienia na oprowadzanie po tych miastach. Można nie mieć licencji pilota, ale trzeba mieć ukończony kurs przewodnika miejskiego (w Krakowie dość ciężki, ale nie niemożliwy) i stosowną legitymację. Podobnych miast w Polsce jest 10, na które powinno się mieć odpowiednie papiery, by móc oprowadzać komercyjne wycieczki.
Co do wpisu języka do legitymacji pilockiej/przewodnickiej wygląda to tak, że absolwenci filologii otrzymują go po okazaniu w urzędzie dyplomu ukończenia studiów. W innych przypadkach należy zdać stosowny egzamin językowy.
Ciekawe rzeczy piszecie :) A czy jest ktoś posiadający uprawnienia z Warszawy i mógłby się podzielic informacjami. Będę wdzięczna za informację, gdziej mozna zapisać sie na kurs, ile kosztuje, czy ciężko zdac egzamin i czy można sie utrzymać z bycia przewodnikiem, czy jest to raczej praca dorywcza?
Co do wpisu języka do legitymacji pilockiej/przewodnickiej wygląda to tak, że absolwenci filologii otrzymują go po okazaniu w urzędzie dyplomu ukończenia studiów. [...] Ciekawe, tego nie wiedziałam. Czy wiesz może, który urząd się tym zajmuje?
malgorzata
09-07-2011, 12:27
Moss, wprawdzie nie jestem z Warszawy, ale tak na szybko jak wpiszesz w googlach pytanie, pojawia się sporo interesujących odpowiedzi. Może poniższe linki coś Ci pomogą:
http://przewodnicy.pttk.pl/start.php?co=kpm2
http://www.guideservice.com.pl/action,10001,id_section,32.html
http://przewodnicki.blog.onet.pl/Kurs-przewodnika-po-Warszawie-,2,ID435225573,n
http://www.wop-pttk.pl/
Przejrzyj sobie te strony albo poszukaj w sieci jeszcze innych ofert, tak, by znaleźć tę najbardziej Ci odpowiadającą.
malgorzata
09-07-2011, 12:30
Moss, wprawdzie nie jestem z Warszawy, ale jak wpiszesz w googlach pytanie o kursy, pojawia się sporo interesujących odpowiedzi. Może poniższe linki jakoś Cię ukierunkują:
http://przewodnicy.pttk.pl/start.php?co=kpm2
http://www.guideservice.com.pl/action,10001,id_section,32.html
http://przewodnicki.blog.onet.pl/Kurs-przewodnika-po-Warszawie-,2,ID435225573,n
http://www.wop-pttk.pl/
Poczytaj, porównaj oferty, myślę, że na pewno coś dla siebie znajdziesz.
malgorzata
09-07-2011, 12:35
Aurelia, kwestią wpisów języka do legitymacji zajmuje się Urząd Wojewódzki danego regionu (czyli np. Małopolski Urząd Wojewódzki w Krakowie). Idziesz do wydziału turystyki z dyplomem ukończenia studiów filologicznych i Twoją legitymacją i najprawdopodobniej od ręki dostajesz stosowny wpis :)
mariposa
09-11-2011, 16:05
Z mojego doświadczenia wynika iz bycie przewodnikiem/pilotem jest zajęciem dosc popłatnym. Mam kilku znajomych po filologiach różnych języków i niektórzy z nich tylko z tego się utrzymują. Kurs w Wa-wie z tego co pamiętam trwa ok 6 miesięcy (zajęcia raz w tygodniu) ale ceny niestety nie pamiętam...
Z drugiej strony rynek turystyczny jest juz dosc nasycony i samo znalezienie odpowiedniej oferty pracy do łatwych nie należy, jak i sama praca przewodnika/pilota.
MalgorzSikorska
09-11-2011, 18:06
rynek turystyczny jest juz dosc nasycony i samo znalezienie odpowiedniej oferty pracy do łatwych nie należy, jak i sama praca przewodnika/pilota.
Warto jednak spróbować. Poza tym nikt nie mówi, że mamy pracy szukać w Polsce. Teraz, w dobie internetu, można poszukać ogłoszeń z krajów, których językami jesteśmy zainteresowani. Ja ostatnio natknęłam się na ofertę pracy z Krymu dla przewodników m.in. polskojęzycznych. Warto jednak sprawdzić, czy pracodawcą nie jest żadna "firma krzak", bo różnie bywa...
malgorzata
09-12-2011, 01:35
Wbrew sporemu obłożeniu rynku pilotami/przewodnikami wciąż można w tej branży znaleźć pracę. Co ciekawe - filolodzy mają pole do popisu, bo coraz częściej biura wymagają znajomości języka kraju docelowego. Biegła znajomość języka jest naprawdę solidnym atutem - i w oczach pracodawcy (biuro), i... w oczach turysty, z którym przyjdzie nam wędrować po świecie.
Myślę że to świetny pomysł , podobnie jak każda praca w której języka używa się na co dzień , np Stewardessa itp. Bardzo rozwijająca językowo.
Myślę że to świetny pomysł , podobnie jak każda praca w której języka używa się na co dzień , np Stewardessa itp. Bardzo rozwijająca językowo.
Zgadzam się. Do tego świetny sposób na podróżowanie, jeśli ktoś bez tego żyć nie umie :) Dla wszystkich zainteresowanych aktualna (z dziś rana) oferta pracy: http://www.stepstone.pl/job/356328/pracownik%C3%B3w-na-statki-pasa%C5%BCerskie
Coś jak stewardessa, ale na wodzie;) Praca w kuchni, na barze, sprzątanie, itp na statkach pasażerskich. Byłam na takim rejsie po Karaibach i obsługa to same młode osoby z Europy południowo-wschodniej (Bułgarzy, Serbowie, Chorwaci, Polacy). Sympatyczna atmosfera, zwiedzanie, zarabianie pieniążków, ćwiczenie języka (w tym wypadku głównie angielskiego, bo to bardzo popularny sposób spędzania wakacji wśród Amerykanów!). Gdybym była zaraz po studiach i nie wiedziała co ze sobą zrobić, to bez wahania aplikowałabym!
kasia3112
09-25-2011, 21:40
przychylam się do opinii, że to świetny pomysł :) jeśli oczywiście ktoś lubi ludzi, lubi podróżowanie, a do tego dobrze zna język ... taki zawód daje możliwość przede wszystkim takiego codziennego obcowania z językiem, komunikacja, komunikacja i jeszcze raz komunikacja... bo trzeba właśnie chociażby załatwić wejście to tu to tam, rozwiązywać nagłe problemy itd. ja co prawda takich doświadczeń nie mam, ale moja siostra ukończyła studia turystyczne, dodatkowo bardzo dobrze zna angielski i hiszpański i w takim zawodzie świetnie się odnajduje. próbować!
lingwistka2011
09-25-2011, 22:13
Ostatnio także miałam okazję obserwacji pracy i rezydenta i pilota wycieczek w Grecji. I nasunęła mi się taka refleksja, że na pewno praca ciekawa, ale wymagająca przede wszystkim dużego hartu ducha przy załatwianiu tysiąca różnych spraw w imieniu często roszczeniowych turystów przy jednoczesnym nikłym zaangażowaniu pracowników-tubylców (naprawdę trzeba mieć do nich anielską cierpliwość). Poza ogromną odpornością psychiczną należy także mieć bardzo dobrą kondycję fizyczną, gdyż pracuje się intensywnie od świtu do nocy. Co do wynagrodzenia za taką pracę, niestety nie udało mi się zorientować. Pewnie uzależnione jest od wielu czynników np. danego biura. Na kokosy bym jednak nie liczyła.
martakow00
12-19-2011, 00:47
Ostatnio także miałam okazję obserwacji pracy i rezydenta i pilota wycieczek w Grecji. I nasunęła mi się taka refleksja, że na pewno praca ciekawa, ale wymagająca przede wszystkim dużego hartu ducha przy załatwianiu tysiąca różnych spraw w imieniu często roszczeniowych turystów przy jednoczesnym nikłym zaangażowaniu pracowników-tubylców (naprawdę trzeba mieć do nich anielską cierpliwość). Poza ogromną odpornością psychiczną należy także mieć bardzo dobrą kondycję fizyczną, gdyż pracuje się intensywnie od świtu do nocy. Co do wynagrodzenia za taką pracę, niestety nie udało mi się zorientować. Pewnie uzależnione jest od wielu czynników np. danego biura. Na kokosy bym jednak nie liczyła.
Popieram odnośnie wymagań związanych z pracą i rezydenta, i pilota. A jeśli chodzi o kwestie finansowe, to "łatwy" pozornie zarobek to nie jest. Mimo że stawki dziennie nieraz wyglądają zachęcająco. Niemniej w porównaniu z odpowiedzialnością pilota czy rezydenta za osoby w grupie (bardziej może pilota), a także polityką wieeeeelu firm, które najchętniej oszczędzają np.na zwrotach za rachunki telefoniczne, dojazdach, niewywiązywaniem się z umów itd. nieraz więcej człowiek dokłada do tej pracy (stres i utratę zdrowia pomijam) niż zarobi. Przestrzegam przed łatwym optymizmem! Niemniej ciągle praca w turystyce jest dla mnie wyzwaniem i, mimo że zarzekam się z tym skończyć, z chęcią podejmuję kolejne zlecenia i nie zważam na to, jak może być trudno.
Pilot raczej nie tłumaczy, a sam tworzy wypowiedzi. Dokładnie. Moim zdaniem pilotowanie wycieczki w takim samym stopniu ćwiczy w tłumaczeniu, co wyjazd z ciocią do Berlina na zakupy, a jest znacznie bardziej męczące i wymaga wiedzy wykraczającej poza sam język. Owszem, używasz języka, owszem, czasami musisz coś przetłumaczyć, ale głównie ( o ile nie masz obcojęzycznego przewodnika lokalnego, którego musisz tłumaczyć) porozumiewasz się albo w języku obcym (z kontrahentami), albo we własnym (z turystami), więc z tłumaczeniem wiele wspólnego to nie ma. Jest to bardzo fajna, dająca wiele satysfakcji praca, ale trzeba to lubić – jeśli miałaby służyć jako ćwiczenie translatorskie, to naprawdę jest to strata czasu.
Każda styczność z językiem jest cennym doświadczeniem. W przypadku pilotowania wycieczek możesz połączyć przyjemne z pożytecznym :). To świetny trening językowy - z pewnością. Zaliczyłaś też kurs - nic tylko próbować wcielić teorię w życie! :)
Bardzo fajny temat, po przeczytaniu nasunęło mi się kilka rzeczy, na których temat mogę się wypowiedź. Otóż nie powinno się mylić trzech pojęć - przewodnik, pilot i rezydent.
Przewodnik może być górski, może być miejski i jego główną funkcją jest przedstawienie informacji krajoznawczych o oprowadzanym terenie, na drugim miejscu będzie opieka nad grupą podczas gdy pilot ma udzielać podstawowych informacji krajoznawczych a przede wszystkim opiekować się grupą. Rezydent z kolei to osoba, która "rezyduje" w danym miejscu podczas wyjazdów pobytowych i pełni funkcję poniekąd pilota, ale jest na miejscu i jak ktoś wcześniej zauważył często ma pod sobą kilka hoteli i zajmuje się kwaterowaniem grup, które przylatują z Polski (robi transfery hotel-lotnisko-hotel, przyjmuje grupy na lotnisku), robi spotkania organizacyjno-informacyjne, sprzedaje wycieczki fakultatywne etc. Dużo biur podróży wymaga na kandydatów na rezydentów uprawnień pilota, ale nie wszystkie. Część organizuje swoje kursy szkoląc swoich rezydentów, ale bardzo trzeba uważać na tego typu biura bo często praca jest słabo płatna, wiąże się z bardzo dużą odpowiedzialnością, ma się dużo zajęć a mało korzyści.
Ktoś pyta o kursy pilota na Śląsku - ja obecnie robię taki kurs w pttk, jest to koszt u nas akurat ok. 800zł (w cenie podręcznik i dwie wycieczki). Myślę, że praca jest wymagająca ale jednocześnie przyjemna.
Do legitymacji pilota można wpisać języki obce, ale nie tylko posiadając tytuł ukończenia studiów wyższych ale akceptują wiele egzaminów takich jak FCE czy te na poziomie B1 (w internecie łatwo znaleźć pełną listę certyfikatów, które zwalniają z egzaminu na język obcy).
Myślę, że to świetna okazja aby ćwiczyć język, ale jak ktoś wcześniej zauważył raczej jest to obcowanie z językiem niż tłumaczenie. Pilot pełni rolę tłumacza w indywidualnych przypadkach (np. sytuacje awaryjne, kiedy trzeba pośredniczyć np. między lekarzem a turystą) ale na codzień używa języka, aby dobrze spełniać swoją funkcję.
Nie zgadzam się z opinią, że praca pilota ma pomóc Ci w zadaniu tłumacza ustnego.
Pilot nie tłumaczy, lecz tworzy wypowiedzi. Owszem kontakt z językiem jest, ale nie jst on weryfikowany, t same błędy są przetwarzane.
Fajna sprawa, ale raczej nie dopisywać do doświadczenia tłumacza:)
Pomysł na praktykę super, ale faktycznie ze znalezieniem pracy jest problem. W dobrych biurach nawet się o rekrutacji nie dowiemy, ale próbować zawsze można. Myślę, że ważniejsze w tym zawodzie jest mimo wszystko organizacja i odporność na stres niż umiejętności tłumaczeniowe.
Myślę, że znajomość języka jest bardzo ważna kiedy pracy w tym zawodzie szukamy bo osoby, które do legitymacji mają wpisany więcej niż jeden język mają większe szanse w procesie rekrutacji, ale już w trakcie wyjazdu nie jest to raczej najważniejsza umiejętność.
katmarwis
01-08-2012, 18:21
To zależy co chcesz tłumaczyć. Na wycieczkach prawdopodobnie osłuchasz się z językiem potocznym, a jak wiadomo nie wszędzie jest on mile widziany. Możesz też nabrać złych nawyków językowych, bo wielu rodzimych użytkowników języka nie stosuje go poprawnie. Natomiast jako pilot wycieczek zaznajomisz się z realiami kulturowymi danego kraju, co z kolei jest bardzo przydatne w tym zawodzie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!;)
Przede wszystkim gratulacje!
Nie ma chyba lepszego sposobu na poznawanie języka, kultury i zdobycie swobody w porozumiewaniu się.
Wiele sytuacji jest nieszablonowych i rutyna może się wkraść, ale chyba szybko jest zastępowana czymś nowym i ekscytującym.
Powodzenia!
Co do pracy jako tłumacz i pilot jednocześnie, to warto pamiętać, że nie w każdym rodzaju tłumaczeń praca pilota pomoże. Np. nijak się ma do pracy jako tłumacz pisemny. Przy tłumaczeniach ustnych/konsekutywnych może trochę to pomóc, bo przyzwyczaja to do publicznych wystąpień, kontroli słowa. Ale w podobnym stopniu pomaga praca np. nauczyciela, czy sprzedawcy...
Co do warstwy językowej, to historia miasta, regionu, czy danego obiektu raczej rzadko się może przydać przy tłumaczeniach. Znacznie częściej zdarzają się tłumaczenia ekonomiczno-prawne, techniczne lub medyczne.
Zgadzam się, że to praca męcząca, ale na pewno rozwijająca. Myślę, że przyda się do tłumaczeń ustnych, chociaż to jednak coś troszeczkę innego.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.