View Full Version : Czy można opanować oba akcenty - brytyjski i amerykański?
Wydaje mi się, że na podstawowym poziomie można opanować oba, ale im głębiej wdajemy się w niuanse językowe, czyli im bardziej zaawansowana jest nasza znajomość wymowy i biegłość w niej - tym trudniej jest "przestawiać się" z jednego na drugi. Co o tym myślicie?
Czy można? Pewnie i można, ale należałoby raczej zapytać, czy jest to konieczne. Moim zdaniem lepiej skupić się na jednym, który jest nam bliższy i starać się go dopracować do perfekcji, niż mówić tylko trochę w każdym. Przecież nie jest to kwestia tylko brytyjskiego i amerykańskiego angielskiego. Jest jeszcze australijski, szkocki itd. Co więcej, akcent praktycznie każdego stanu w USA różni się od siebie. Chyba nikt nie jest w stanie opanować tego wszystkiego. Wydaje mi się, iż obcokrajowców nie obchodzi czy konkretnie w ich akcencie mówimy, tylko czy robimy to płynnie i są w stanie się z nami porozumieć. Chyba nie można niczego robić na siłę. Znam Brytyjczyka, od wielu lat mieszkającego w USA i wykształcił on sobie własny akcent, z naleciałościami obu i jest to po prostu urocze :)
Zgadzam się, że lepiej skupić się na jednej odmianie języka i tę wybraną dopracowywać niż próbować być świetnym w kilku odmianach. W sumie istnieje spore ryzyko pomyłki, a z kolei takie "mieszanie" może brzmieć co najmniej zabawnie.
katberek
08-31-2011, 10:57
Oczywiście, że można, ale osobiście uważam że powinno się popracować nad jednym. Lepiej skupić się na jednej rzeczy i robić ją dobrze, niż rozpraszać się na kilka. Starałam się opanować obie odmiany, ale zawsze popełnię jakiś błąd, więc w końcu skupiłam się na jednym. Za dużo kombinowania i zastanawiania się przy używaniu języka nie jest wskazane :)
katarina008
09-01-2011, 23:58
osobiscie na studiach mialam akcent brytyjski i w takim bylam szkolona..ale od zawsze ciagnelo mnie bardziej do amerykanskiego..lepiej sie czuje mowiac w tym wlasnie akcencie..wiem ze mozna mowic w obu..jednak nadal widze roznice kiedy slysze kolezanke, ktora jest z grupy amerykanskiej.da sie wychwycic to:) zatem trzeba raczej obrac jeden aby brzmiec profesjonalnie
Zgadzam się, że lepiej skupić się na jednym, najlepiej wybrać ten, z którym się najlepiej czujemy. Poza tym nasz akcent zawsze będzie się różnił od akcentu rodowitego Brytyjczyka czy Amerykanina. Ważne żeby nasza wymowa brzmiała naturalnie.
magdalena_cieslak
09-02-2011, 12:28
Oczywiście da się opanować oba akcenty a nawet więcej niż dwa (amerykański i brytyjski), ale czy jest w tym jakiś cel? Aktor przygotowujący się do roli musi wcielić się w postać, czasem ucząc się akcentu z jakim mówi i wtedy jest to zrozumiałe; ale czy tłumacz musi umieć posługiwać się rożnymi akcentami, w zależności z jakim klientem pracuje? Wydaje mi się, że nie. Jak już dużo osób wcześniej wspomniało, powinniśmy skupić się na jednym akcencie i dobrze go opanować. "Mieszanie" może razić bardziej od mówienia w innym akcencie niż rozmówca- ważne żeby nas rozumieli.
Oczywiście dla własnej satysfakcji można próbować opanowac akcent, ale nie ma sensu męczyć się, kiedy nam to nie wychodzi.Nie ma co też próbować na siłę zaimponować cudzoziemcom, bo zamiast zrobić na nich wrażenie, ośmieszymy się.
ania6061
09-07-2011, 04:12
Myślę, że można. Niekiedy potrzebna jest ciężka praca. W innych przypadkach poniektóre osoby mają wrodzony talent do naśladowania wszelkich akcentów:)
katberek
09-09-2011, 16:07
Oczywiście dla własnej satysfakcji można próbować opanowac akcent, ale nie ma sensu męczyć się, kiedy nam to nie wychodzi.Nie ma co też próbować na siłę zaimponować cudzoziemcom, bo zamiast zrobić na nich wrażenie, ośmieszymy się.
Zgadzam się. Nigdy nie opanujemy akcentu do perfekcji, tak aby mówić jak native speaker. Możemy ćwiczyć tak, aby mówić jak najlepiej, ale nie ma sensu sztuczne udawanie, że mówimy jak Anglik lub Amerykanin. Rzeczywiście wtedy jedynie się ośmieszymy. Lepiej mówić poprawnie, niż sztucznie.
... nasz akcent zawsze będzie się różnił od akcentu rodowitego Brytyjczyka czy Amerykanina. Ważne żeby nasza wymowa brzmiała naturalnie.
Zgadzam się. Myślę, że akcent nie jest najważniejszy. Chyba lepiej mieć lekki polski akcent niż mówić she doesn't has.
Oczywiście wszystkiego się można nauczyć, ale myślę, że nie należy łapać dwóch srok za ogon, bo żadnej się nie złapie. Lepiej przyłożyć się do jednej rzeczy porządnie, niż kuleć w mówieniu amerykańskim i brytyjskim.
a ja mimo wypowiedzi niektórych osób będę uparcie twierdził, że poznać oba akcenty to jest naprawdę coś... i to coś niekiedy tak potrzebne, że nie zdajemy sobie sprawy. Nauczyć się odróżniać czyjąś wymowę to tak jakby wiedzieć coś o danej osobie zanim się ją pozna...
szczególnie pomocne w przypadku rozpoznawania konkretnych słów, często bez takiej wiedzy możemy mieć problemy w komunikacji... no nie wiem, jak uważacie.. ja osobiście staram się uczyć akcentów miarę możliwości i nie mogę zgodzić się ze stwierdzeniem na początku wątku, że im bardziej się znamy na akcentach tym trudniej jest się nam przestawić z jednego na drugi.... no chyba, że nie mamy świadomości co wypowiadamy :) pzdr
Zależy wszystko od tego jakie mamy predyspozycje, jak artykułujemy i to nas w pewnym sensie nastawia na wybór danej wymowy zgodnie z naszymi predyspozycjami językowymi.
emilkova
09-17-2011, 11:10
osobiscie na studiach mialam akcent brytyjski i w takim bylam szkolona..ale od zawsze ciagnelo mnie bardziej do amerykanskiego..lepiej sie czuje mowiac w tym wlasnie akcencie..wiem ze mozna mowic w obu..jednak nadal widze roznice kiedy slysze kolezanke, ktora jest z grupy amerykanskiej.da sie wychwycic to:) zatem trzeba raczej obrac jeden aby brzmiec profesjonalnie
Ze mą było to samo - 3 lata szkolona, żeby mówić brytyjskim, końcem końców i tak gada amerykańskim akcentem :D W moim przypadku zadecydowali ludzie, z którymi przebywam i których często tłumaczę, w dużej mierze rodowici Amerykanie, od których jakby przejęłam akcent, ponieważ łatwiej było nam się w nim porozumiewać. I cóż, tak zostało i myślę, że już zostanie. Byle być konsekwentnym i dbać o jednolitość naszego akcentu - jeżeli amerykański, to amerykański (nawet jeżeli miałoby to oznaczać żmudne sprawdzanie wymowy różnych słów w słowniku fonetycznym albo w Internecie - polecam stronę www.forvo.com, na której można znaleźć wymowę poszczególnych słów w różnych akcentach).
p_trudzik
09-17-2011, 11:30
Wydaje mi się, że jest to możliwe. A twierdzę tak na podstawie obserwacji aktorów, którzy raz to graja Amerykanów, a innym razem Brytyjczyków i jakoś to u nich funkcjonuje. Podejrzewam, że jest to ciężka praca wymagająca dużej praktyki.
W stosunku do aktorów, tłumacz ma jednak ten problem, że nie "kręci" dubli. Tłumaczenie idzie na żywo i albo pomieszasz wymowy albo nie, powrotu nie ma. Aktor jak się pomyli (na ogół) może powtórzyć.
Ze mą było to samo - 3 lata szkolona, żeby mówić brytyjskim, końcem końców i tak gada amerykańskim akcentem :D
tak się chyba dzieje dlatego, że amerykański akcent jest bardziej naturalny, bardziej luzacki, większości osób przychodzi go łatwiej się nauczyć niż brytyjski, który jest z lekka sztywny i który tak naprawdę bez przebywania wśród anglików jest dużej mierze trudny do nauczenia... chyba dlatego tak się dzieje jak opisałaś :) pzdr
tak się chyba dzieje dlatego, że amerykański akcent jest bardziej naturalny, bardziej luzacki, większości osób przychodzi go łatwiej się nauczyć niż brytyjski, który jest z lekka sztywny i który tak naprawdę bez przebywania wśród anglików jest dużej mierze trudny do nauczenia... chyba dlatego tak się dzieje jak opisałaś :) pzdr
Zgadza się, o wiele łatwiej nauczyć się amerykańskiej wymowy niż brytyjskiej, choć uważam że pewne naleciałości zawsze pozostaną, chyba nie da się oszukać native'a, zawsze pozostanie pytanie "A skąd jesteś?" :) Wiele razy myślałam, że moja wymowa i akcent są naprawdę super a potem to pytanie sprowadzało mnie z powrotem na ziemię. Teraz staram się mówić naturalnie, dbając oczywiście o poprawność językową, jednak bez nadmiernego wczuwania się w akcent, bo to brzmi bardzo sztucznie.
Wiele razy myślałam, że moja wymowa i akcent są naprawdę super a potem to pytanie sprowadzało mnie z powrotem na ziemię. Teraz staram się mówić naturalnie, dbając oczywiście o poprawność językową, jednak bez nadmiernego wczuwania się w akcent, bo to brzmi bardzo sztucznie.
heh a czy w momencie gdy Ci się wydawało, że masz akcent super to nie był to czasem moment kiedy mówiłaś sama do siebie? ja osobiście często mam tak, że wydaje mi się, że mam dobrą wymowę i dobrze akcentuje wszystkie wyrazy, ale kiedy rozmawiam z kimś to akcentowanie mi się wyłącza... chociaż ostatnio widzę poprawę... :) w każdym bądź razie dążę do tego, że no niestety, ale chyba trzeba próbować akcenty opanowywać bo inaczej się do nich nie przyzwyczaimy i będziemy brzmieli jak większość Polaków za granicą... :)
Moim zdaniem wszystko mozna . Trzeba tylko chcieć, czy jednak rzeczywiście jest taka potrzeba? Ktoś wcześniej wspomniał, że nie można opanowac akcentu do perfekcji, można! uwarunkowane jest to jednak kilkoma czynnikami takimi jak np. kiedy zaczyna się prawdziwa nauka języka obcego, chodzi tu konkretniej o wiek rozpoczęcia nauki. Znany jest taki termin jak "The critical period hypothesis", który własnie bada ten aspekt, odnosnie tej hipotezy, jeżli zaczniemy uczyc się języka obcego już od dzieciństwa mozemy opanować nie tylko język ale i akcent niemalże do perfekcji. Moim zdaniem jest to ciekawa hipoteza i duzo w niej prawdy.
Znany jest taki termin jak "The critical period hypothesis", który własnie bada ten aspekt, odnosnie tej hipotezy, jeżli zaczniemy uczyc się języka obcego już od dzieciństwa mozemy opanować nie tylko język ale i akcent niemalże do perfekcji. Moim zdaniem jest to ciekawa hipoteza i duzo w niej prawdy.
"Od dzieciństwa" to dość nie szczegółowo powiedziane - najważniejszy jest ponoć moment dojrzewania, jeżeli nauczymy się języka do tego momentu to jesteśmy w stanie opanować język na poziomie podobnym do native speakera, natomiast po tym okresie wymówienie niektórych dźwięków jest już rzeczą nie możliwą fizycznie bez względu na to jak będziemy się starać... i wiele osób wierzy w to jakby to była prawda powszechna, a nie jakieś ufo, że może tak jest a może tak nie jest... w sumie, to ja chyba też :)
Mam wrażenie, że w tym momencie, po samych studiach, czy próbowałabym się trzymać brytyjskiego czy amerykańskiego, i tak mój wysiłek poszedłby na marne. Muszę kiedyś pojechać do dowolnego anglojęzycznego kraju na jakiś sensowny okres, przestawić się na odpowiedni akcent, dopracować go i potem przy nim pozostać. Dopóki moja wiedza o obu akcentach to wiedza wyniesiona ze studiów i seriali, nie udaję, że mam którykolwiek z określonych akcentów.
Myślę, że ważną rolę w tym wszystkim odgrywa także szkoła. Dzisiaj, dzieci uczą się języka angielskiego często już od pierwszej klasy podstawowej, jeśli nie od przedszkola. No i nie ukrywajmy, dużo zależy od nauczyciela. Moja przygoda z językiem i akcentami była dość międzynarodowa. Swoje pierwsze, poważne kroki z angielskim stawiałam z Czeszką mówiącą typowym amerykańskim akcentem. Przez prawie 5 lat na tyle osłuchałam się z jej wymową, że też zaczęłam po „amerykańsku”. Po wyjeździe na wakacje do Stanów nie wyobrażałam sobie innego akcentu. I co? Poszłam do liceum, do klasy językowej. Wystarczyło 16 godzin angielskiego w tygodniu z nauczycielami mówiącymi brytyjskim angielskim żebym nieświadomie zaczęła się przestawiać. Przez jakiś czas nauczyciele śmiali się nawet że władam tzw. „Mid-atlantic english” (i nie mieli tu na myśli akcentu z Nowego Jorku czy innych przybrzeżnych stanów), w moim wykonaniu czasami była to istna mieszanka. Po 3 latach mówiłam praktycznie już tylko brytyjskim angielskim. Dzisiaj studiuje w Szkocji i mając do czynienia ze Szkotami na uniwersytecie i w pracy nie zdziwię się jak pochłonę zaraz te naleciałości:)
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.