PDA

View Full Version : Polonizacja gier komputerowych


kszylar
08-09-2011, 13:45
Trochę się zastanawiałam, w którym dziale umieścić ten wątek, bo tłumaczenie gier uważam za coś pomiędzy tłumaczeniem literatury i tłumaczeniem filmów. Co sądzicie o tego rodzaju tłumaczeniach? Chcielibyście się podjąć takiego zadania? A może znacie jakieś gry, które zostały przetłumaczone na tyle słabo, że aż proszą się o korektę?
Jako przykład do ostatniego z moich pytań chciałabym podrzucić przykład gry "The Sims 3", w której aż roi się od różnych krzaczków tłumaczeniowych, np. potrawa "galaretka z masłem orzechowym", która z wyglądu przypomina po prostu kanapkę, więc przypuszczam, że w oryginale było to po prostu "peanut butter jelly"...

Lynx85
08-09-2011, 15:57
Osobiście bardzo chętnie podjęłabym się takiego zadania, bo niegdyś sporo grałam (i nadal mi się zdarza), więc wiem jak bardzo dobre tłumaczenie jest ważne, aby wspomóc tworzenie fajnego klimatu gry (aczkolwiek znacznie częściej grałam w angielskie wersje gier - z sympatii :)).

Jeśli chodzi o kanapkę z Simów, to niby mówi się na nią peanut butter jelly, peanut butter and jelly, albo peanut butter and jelly sandwich, ale chodzi o ten sam przysmak ;) ogólnie w wersji polskiej powinno to figurować jako kanapka z masłem orzechowym i galaretką - jeśli występuje to jako galaretka z masłem orzechowym to jest to już przekłamanie, bo kanapka a galaretka to znaczna różnica ;)

Perkoz
08-12-2011, 13:59
Jak na razie najlepsze kwiatki z cyklu "jak nie powinno się tłumaczyć gier" znalazłem tutaj (http://zagraceni.pl/polonizacja-mw2-podwojna-porazka) oraz tutaj (http://gamezilla.komputerswiat.pl/publicystyka/2010/11/polonizacja-cod-black-ops-jest-fantastyczna)
Sam robię spolszczenia do gier (charytatywnie) i szlag mnie trafia gdy widzę takie michałki jak powyżej tworzone przez niby-profesjonalistów, którzy biorą za to grubą kasę.

Takie rzeczy są niedopuszczalne. Mimo, iż od wydania powyższych tytułów minęło już trochę czasu, to wciąż zachodzę w głowę jak można było coś takiego wypuścić na rynek. Przynajmniej miałem niezły ubaw jak to czytałem po raz pierwszy:D Powiem więcej, po przeczytaniu zaliczyłem "podwójne leżenie" :D

Pomijając fakt, że większość tekstów wygląda jakby została wypluta przez googlowego translatora, odnoszę wrażenie, że tłumacze w ogóle nie widzieli tych gier na oczy, co jednak nie jest żadnym usprawiedliwieniem, gdyż nie zwalnia to tłumaczy z myślenia (a poza tym od czego są korektorzy i beta testerzy po stronie wydawcy?). Ponadto, uważam, że duża wina leży też właśnie po stronie polskiego wydawcy powyższych tytułów i jego polityki. Mówiąc ściślej, widzę to w ten sposób, że przełożone teksty (które chyba nawet nie przeszły korekty) trafiły od razu do programistów, którzy dodali je do plików z gier, po czym od razu wysłali gry do działu marketingu. Nie było po drodze żadnej korekty ani beta testów, na których to wydawca chciał prawdopodobnie zaoszczędzić.

kompaktowa
08-21-2011, 20:14
Zauważyłam zapotrzebowanie na dyskusję na ten temat, więc poruszam kwestię tutaj. Najlepsze/najgorsze polonizacje z jakimi się zetknęliście. Wiem, że dział średnio adekwatny, ale lokalizacja gier komputerowych najbardziej wydała mi się zbliżona do tłumaczenia audiowizualnego więc z braku odpowiedniego działu otworzyłam wątek właśnie pod tą "banderą".

marcin_k
08-21-2011, 21:03
W tej chwili dużo gier tłumaczy się już profesjonalnie ale jeszcze kilkanaście lat temu wśród dostępnych tłumaczeń były prawie wyłącznie amatorskie prace. Wtedy to dopiero się znało. Grałem kiedyś w spolszczoną wersję gry Final Fantasy (jedną z pierwszych części tego tasiemca). Tam autor tłumaczenia zastępował co mniej istotne dialogi rozmaitymi żartami.

kompaktowa
08-22-2011, 19:36
Polonizacje polepszyły się to fakt, ale wiele z nich nadal pozostawia wiele do życzenia. Weźmy na przykład dubbing do Assassin's Creeda lub też Mass Effecta- bodajże w dwójce były roboty i niektóre panie wydające z siebie przezabawne okrzyki wojenne. To było straszne. Często widać też, ze tłumacz nie miał kontekstu dialogu, szczególnie w wersjach kinowych, kiedy są jakieś dziwne nieadekwatne do sytuacji odpowiedzi, a z wersji angielskiej można załapać o co chodziło tak naprawdę.
W lokalizacjach zachodzi generalnie sporo zmian. Tłumacze nie są tak mocno związani z oryginałem i mają znacznie większą swobodę. Czytałam kilka artykułów odnośnie lokalizacji gier komputerowych. Bywa, że producenci nawet sugerują się pewnymi wskazówkami od tłumacza i zmieniają jakieś niewielkie partie fabuły w danej wersji językowej. Wszystko, żeby gra sprzedała się jak najlepiej na danym rynku;)

Pani J.
08-22-2011, 21:44
Odnośnie udanych polonizacji, uważam, że Diablo II wypada bardzo dobrze. Fakt, niewiele dialogów, ale jak już są, to na prawdę rewelacyjnie dubbingowane, (mój ulubieniec, Lysander z drugiego aktu:))

finchmeister
08-23-2011, 11:20
Moim zdaniem, większość polonizacji jest co najmniej udana, co poniektóre zbliżają się nawet do czegoś więcej - akurat pod względem gier nie mamy się czego wstydzić, zarówno, jeżeli chodzi o te gry "leciwe" (np. "Baldur's Gate") jak i polonizacje nowszych gier ("Battlefield: Bad Company 2", seria "Sam & Max")

mongoloid
08-23-2011, 12:46
To prawda. Gry w Polsce są bardzo fajnie przetłumaczone. Dobierani są profesjonalni lektorzy itd. Nikt nie robi tego "na kolanie". Jednak wciąż ten rynek u nas kuleje. Aby tłumaczyć gry nie wystarczy kilka programów. Trzeba mieć studio, zatrudniać programistów, informatyków itd. Niewiele firm się tym zajmuje.
To pracochłonne, ale jako użytkownik z efektów jestem zadowolony. Mniej, jeśli mowa o grach na konsole.

kompaktowa
08-23-2011, 15:36
Ja jestem nieco bardziej sceptyczna jeśli chodzi o polonizacje. Czytałam pracę magisterską na temat lokalizacji Baldura i Fallouta 2, sama pisałam na temat wersji pl i fr Dragon Age'a i niestety na tych przykładach właśnie widać jak dużo jest jeszcze do dopracowania, choć i tak w DA w porównaniu do BG i Fallouta błędów zdawało się być mniej. Gdyby developerzy byli skorzy do udostępniania tłumaczom jakiegoś podglądu gry byłoby zapewne inaczej, często zmuszeni są jednak do tłumaczenia "w ciemno" i to widać jeśli się przyjrzeć bliżej. Akurat we wspomnianych grach pojawiło się sporo błędów dotyczących terminologii, która była dość chwilami niespójna (w szczególności w BG i Falloucie), poza tym czasami ciężko było się połapać o czym w zasadzie jest mowa (tu akurat DA), innym razem brakowało pewnych cech stylistycznych obecnych w oryginale... i jeszcze trochę innych rzeczy. Ja sama nie zwróciłam na to aż tak dużej uwagi grając w wersję polską, ale faktycznie po przyjrzeniu się tłumaczeniom te błędy są i to w ilościach wcale nie tak małych.

jasiek_barca
08-24-2011, 10:50
Już w drugiej części Dragon Age zrezygnowano z dubbingu ;) Uważam, że to była dobra decyzja, jestem ogólnie trochę uczulony na polskie głosy w grach komputerowych; no, może z wyjątkiem Wiedźmina. Ale poza tym... w pierwszej części Dragon Age z aktorów dubbingowych byłem w stanie zaakceptować tylko Piotra Fronczewskiego, ale reszta to mnie wręcz denerwowała. Na przykład postać Alistaira w polskiej wersji - tragedia! Angielski odpowiednik był o niebo lepszy. Przykładów można mnożyć, jeśli chodzi o polski dubbing w grach, to często wychodzi to okropnie i nienaturalnie, nie można odczuć klimatu. Nie mam nic przeciwko, żeby były polskie głosy, ale grając muszę czuć, że ktoś, kto ten głos podkłada, też się wczuwa w grę, w swoją postać i że jest to po prostu wiarygodne, a tego przeważnie nie ma.

A z własnego doświadczenia wiem, że jakość lokalizowanej gry jest O WIELE LEPSZA, jeśli tłumacz zna fabułę, konteksty, postacie... gdyby, w przypadku tłumaczenia dialogów, jeszcze miał do dyspozycji opcję odsłuchania dialogu, to już w ogóle byłoby super. No ale niestety nie zawsze tak się zdarza.

kompaktowa
08-24-2011, 12:58
No właśnie. Tłumacz bardzo rzadko ma jakikolwiek wpływ na dubbing i niestety to też widać. Tak jak wspominałeś sztucznośc dialogów aż razi czasami. Teraz np. zaczęłam grać w Syberię, która ostatnio załączona była do CD Action i umieram słuchając polskiej wersji. Nie znalazłam jeszcze sposobu na przełączenie na oryginalny język niestety i nie wiem czy od gry się przez to po prostu nie odbiję. Jeśli chodzi o Dragon Age'a mnie wkurzała jedynie Wynne i Leliana, co do reszty większych zastrzeżeń nie miałam poza może jeszcze niektórymi NPCami. Kwestia gustu najwyraźniej, bo w tej materii zdania są dość mocno rozbieżne z tego co przeglądałam fora. Idealna sytuacja byłaby gdyby tak jak w przypadku Bard's Tale zdanie tłumaczy było brane pod uwagę. Efekt tego był rewelacyjny. To jedna z najlepszych polonizacji jakie widziałam.

antwuan
08-24-2011, 13:02
Jakiś czas temu miałem możliwość wziąć udział w wykładzie o tłumaczeniu gier komputerowych. Wypowiadał się doświadczony tłumacz wielu gier i co ciekawe, różnie to wygląda w praktyce. Przykładowo, tłumacz miał przetłumaczyć grę, która nie wyszła jeszcze na rynek. Firma przesłała mu skrypt, które należało przetłumaczyć i odesłać. Nie było możliwości sprawdzeniu tłumaczenia w grze, a zleceniodawca w obawie o swój produkt nie chciał udzielić jakichkolwiek informacji. Być może jest to odosobniony przypadek, ale warto wiedzieć, że takie sytuacje też mają miejsce.

jasiek_barca
08-24-2011, 15:14
@antwuan
Zgadza się, takie sytuacje też się zdarzają, ale trzeba patrzeć perspektywicznie. Jakość tłumaczenia też gra pewną rolę w odbiorze produktu przez graczy. Jeśli tłumaczenie jest dobre i klimatyczne, to nawet pocztą pantoflową to się rozniesie i gra może cieszyć się większym powodzeniem. Jak tłumaczenie (lub pełna wersja polskojęzyczna) jest skopane, to również można się spodziewać, że te opinie będą krążyć i psuć wyniki sprzedaży. W przypadku tego Dragon Age'a, to wielokrotnie słyszałem, że wręcz NIE WARTO grać z polskimi głosami.

@kompaktowa
A Morrigan? Słyszałaś jej angielski głos? To był kawał świetnej roboty, a głos, z którym się zetknąłem w polskiej wersji był, delikatnie mówiąc, słaby... nienaturalny, bez wyrazu, sztuczny i generalnie jestem na "nie" :) a o Syberii to nawet nie wspominaj :D

Dla mnie najbardziej komfortowa sytuacja jest wtedy, kiedy mam grę przetłumaczoną na język polski, ale mam możliwość wybrania sobie wersji językowej dźwięku i napisów. Akurat przeważnie językiem oryginału jest angielski, zazwyczaj najpierw gram w wersji oryginalnej z polskimi napisami (wtedy całkiem nieźle widać, jak przetłumaczono grę - słyszę, co mówią postacie i widzę, jak to przełożono -> czasami całe zdania są skracane aż do przesady), a dopiero później na próbę sprawdzam sobie polską wersję audio, o ile takowa jest. Może jestem za bardzo wymagający, ale bardzo rzadko mi się zdarza być zadowolonym z polskiego dubbingu.
Pomijam kwestię samego tłumaczenia TEKSTU pojawiającego się w grze, bo tu sprawa wygląda już całkiem nieźle.

kompaktowa
08-24-2011, 15:57
@antwuan
z tego co się orientuję wielokrotnie takie sytuacje się zdarzają. firmy pilnują swoich gier w absurdalny i obsesyjny sposób, co działa często na niekorzyść tłumaczenia. przykładem może być two worlds, nasza rodzima produkcja, gdzie akurat nie przy tłumaczeniu, ale przy pracy nad mo-capem, robili ogromne probelmy, zeby powiedzieć aktorowi w kogo tak naprawdę i w jakiej sytuacji się wciela...

@ jasiek_barca

tak, słyszałam narzekania na Morrigan wielokrotnie. w zasadzie to 90% obiekcji odnośnie dubbingu w DA dotyczyło właśnie tej postaci. trudno mi nie przyznać, że jej angielska wersja była lepsza, ale nie uważam, żeby polska była aż tak zła. być może dlatego, że ja najzwyczajniej byłam do niej przyzwyczajona grając w wersję polską. do angielskiej sięgnęłam dopiero, gdy zdecydowałam się pisać pracę na temat lokalizacji tej gry. co do Twoich uwag odnośnie wyboru wersji językowej oraz sposobu jej odtwarzania w grze, ja też lubię mieć możliwość wyłączenia dubbingu. nie wydaje mi się to kwestią tego, że jesteś wymagającym graczem, a raczej nadal niewystarczająco satysfakcjonującego poziomu polskich dubbingów gier.

kosatek
08-24-2011, 18:02
Zauważyłam zapotrzebowanie na dyskusję na ten temat, więc poruszam kwestię tutaj. Najlepsze/najgorsze polonizacje z jakimi się zetknęliście. Wiem, że dział średnio adekwatny, ale lokalizacja gier komputerowych najbardziej wydała mi się zbliżona do tłumaczenia audiowizualnego więc z braku odpowiedniego działu otworzyłam wątek właśnie pod tą "banderą".

Tak troche poza tematem...

Gry kupowane na stadionie 10lecia były lokalizowane przez Rosjan... To było mistrzostwo.
GTA 2 " w tym mjescje szacuuneg to szystko "
Tomb raider 4 " Lara dlacjego ti mnia nie sluchaz "

kompaktowa
08-24-2011, 18:18
Tak troche poza tematem...

Gry kupowane na stadionie 10lecia były lokalizowane przez Rosjan... To było mistrzostwo.
GTA 2 " w tym mjescje szacuuneg to szystko "
Tomb raider 4 " Lara dlacjego ti mnia nie sluchaz "

serio serio?;>

laurelindorinan
08-24-2011, 19:27
Podejrzewam, że bardzo serio - sama się kiedyś natknęłam na rosyjskie tłumaczenie na polski gry Age of Empires, ciekawostek pokroju "jelienia" nie zapomnę

Pani J.
08-28-2011, 23:31
Fakt, miałam kiedyś do czynienia z Tomb Rider the chronicles w wersji rosyjskiej - ubaw po pachy :D

gokuba
08-29-2011, 11:42
Panowie , Wiedźmin w tym przypadku , [przetłumaczony genialnie :p

Perkoz
09-19-2011, 14:57
Osobiście bardzo chętnie podjęłabym się takiego zadania, bo niegdyś sporo grałam (i nadal mi się zdarza), więc wiem jak bardzo dobre tłumaczenie jest ważne, aby wspomóc tworzenie fajnego klimatu gry (aczkolwiek znacznie częściej grałam w angielskie wersje gier - z sympatii :)).
Lynx, być może to cię zainteresuje: http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=15879

Mateusz
09-19-2011, 16:24
Witam

Jestem zwolennikiem grania w oryginale (anglojęzycznym), jednak kilka tytułów, m.in. Fallout 2 czy Planescape: Torment było przetłumaczonych całkiem nieżle. Co jeszcze mi przychodzi na myśl, to niekonsekwencja w tłumaczeniu - szczególnie w grach RPG - nazw przedmiotów co bardzo utrudniało zaliczanie kolejnych questów.

Mimo tak wychwalanego fallouta, mam jedno pytanie: dlaczego "vault" zostało przetłumaczone na "krypta" - pamiętam, że strasznie mi to nie pasowało... co ma krypta do schronu przeciwatomowego... ale pewnie się czepiam i drażnię fanów, do których też się zaliczam :)

Pozdrawiam wszystkich

Lynx85
09-19-2011, 16:39
Jak na razie najlepsze kwiatki z cyklu "jak nie powinno się tłumaczyć gier" znalazłem tutaj (http://zagraceni.pl/polonizacja-mw2-podwojna-porazka) oraz tutaj (http://gamezilla.komputerswiat.pl/publicystyka/2010/11/polonizacja-cod-black-ops-jest-fantastyczna)
Sam robię spolszczenia do gier (charytatywnie) i szlag mnie trafia gdy widzę takie michałki jak powyżej tworzone przez niby-profesjonalistów, którzy biorą za to grubą kasę.

Takie rzeczy są niedopuszczalne. Mimo, iż od wydania powyższych tytułów minęło już trochę czasu, to wciąż zachodzę w głowę jak można było coś takiego wypuścić na rynek. Przynajmniej miałem niezły ubaw jak to czytałem po raz pierwszy:D Powiem więcej, po przeczytaniu zaliczyłem "podwójne leżenie" :D


Zgadzam się w 100% - zachodzę w głowę jak takie "kwiatki" mogły przejść przez jakąkolwiek "kontrolę jakości" (włączając tłumacza samego w sobie i kończąc na polskim wydawcy danej gry)... Ja wszystko rozumiem - ograniczony budżet na tłumaczenie, zmęczenie i przepracowanie tłumacza (chociaż nie sądzę, żeby google.translate mógł się zmęczyć, czy przepracować... anyway...) albo pośpiech związany z wydaniem polskiej wersji gry, obwarowany deadline'ami i datami premier, ale... to już przesada... :eek:

katarzyna_cwynar
09-19-2011, 16:55
Jeśli chodzi o kanapkę z Simów, to niby mówi się na nią peanut butter jelly, peanut butter and jelly, albo peanut butter and jelly sandwich, ale chodzi o ten sam przysmak ;) ogólnie w wersji polskiej powinno to figurować jako kanapka z masłem orzechowym i galaretką - jeśli występuje to jako galaretka z masłem orzechowym to jest to już przekłamanie, bo kanapka a galaretka to znaczna różnica ;)

Z GALARETKĄ?:eek:

Peanut butter and jelly sandwich to nic innego jak kanapka z masłem orzechowym i dżemem :p

Lynx85
09-19-2011, 17:45
Z GALARETKĄ?:eek:

Peanut butter and jelly sandwich to nic innego jak kanapka z masłem orzechowym i dżemem :p

A nieprawda, bo to nie jest dżem, tylko galaretka - najczęściej z winogron. I nie mam na myśli naszej galaretki, która ma postać dużo bardziej stałą. Galaretka ichniejsza ma inną konsystencję (taką bardziej jak dżem), ale nie zawiera cząstek owoców - tak jak to jest w przypadku dżemu. Możnaby rzec, że to taki sok owocowy z żelatyną albo jak konfitura, ale również bez owoców :)

maghia
09-19-2011, 18:28
Jak na razie najlepsze kwiatki z cyklu "jak nie powinno się tłumaczyć gier" znalazłem tutaj (http://zagraceni.pl/polonizacja-mw2-podwojna-porazka) oraz tutaj (http://gamezilla.komputerswiat.pl/publicystyka/2010/11/polonizacja-cod-black-ops-jest-fantastyczna)
Sam robię spolszczenia do gier (charytatywnie) i szlag mnie trafia gdy widzę takie michałki jak powyżej tworzone przez niby-profesjonalistów, którzy biorą za to grubą kasę.

Takie rzeczy są niedopuszczalne. Mimo, iż od wydania powyższych tytułów minęło już trochę czasu, to wciąż zachodzę w głowę jak można było coś takiego wypuścić na rynek. Przynajmniej miałem niezły ubaw jak to czytałem po raz pierwszy:D Powiem więcej, po przeczytaniu zaliczyłem "podwójne leżenie" :D

Pomijając fakt, że większość tekstów wygląda jakby została wypluta przez googlowego translatora, odnoszę wrażenie, że tłumacze w ogóle nie widzieli tych gier na oczy, co jednak nie jest żadnym usprawiedliwieniem, gdyż nie zwalnia to tłumaczy z myślenia (a poza tym od czego są korektorzy i beta testerzy po stronie wydawcy?). Ponadto, uważam, że duża wina leży też właśnie po stronie polskiego wydawcy powyższych tytułów i jego polityki. Mówiąc ściślej, widzę to w ten sposób, że przełożone teksty (które chyba nawet nie przeszły korekty) trafiły od razu do programistów, którzy dodali je do plików z gier, po czym od razu wysłali gry do działu marketingu. Nie było po drodze żadnej korekty ani beta testów, na których to wydawca chciał prawdopodobnie zaoszczędzić.


Sytuacja,o której piszesz nie jest niczym nadzwyczajnym. Tak się składa, że mój narzeczony pracuje w branży gier, spytałam więc Go jak to wygląda w firmie, gdzie za to normalnie płacą (tak za tłumaczenia, jak i testy funkcjonalne).

Otóż bardzo często pracownicy otrzymują po prostu plik Excel z tysiącami stron tekstu i muszą tłumaczyć to "na sucho", bez żadnego kontekstu. Wszystko w ramach przezorności wydawcy.

Nie jest tak zawsze, ale wystarczy, by w części tłumaczonych gier można było znaleźć takie "kwiatki".

Perkoz
09-19-2011, 18:36
Jestem zwolennikiem grania w oryginale (anglojęzycznym)
Ja również. Mimo iż zajmuję się tworzeniem spolszczeń, to sam nigdy z nich nie korzystam gdyż psują mi zabawę :p
dlaczego "vault" zostało przetłumaczone na "krypta" - pamiętam, że strasznie mi to nie pasowało Też mi się to tłumaczenie nie podoba. Sądzę, że tłumacze chyba za bardzo zasugerowali się jedną ze słownikowych definicji tego słowa. Osobiście zawsze w przypadku Fallouta przekładałem "vault" po prostu jako "schron". "Vault 13", na ten przykład, był u mnie zawsze "Schronem nr 13" bądź "Trzynastym Schronem".

Perkoz
09-19-2011, 18:49
Otóż bardzo często pracownicy otrzymują po prostu plik Excel z tysiącami stron tekstu i muszą tłumaczyć to "na sucho", bez żadnego kontekstu. Wszystko w ramach przezorności wydawcy.
Zgadza się, bardzo często tłumaczenie tak właśnie wygląda. Ale od czego są korektorzy i beta testerzy po stronie wydawcy? Właśnie od tego by tłumaczenie przed wydaniem gry ostatecznie dopieścić. A w przypadkach przedstawionych przeze mnie powyżej prawdopodobnie żadnej korekty nie było, nie wspominając już o testach.
Wszystko z powodu napiętego planu wydawniczego, nieprzekraczalnych terminów i pieniędzy właśnie - wskazane przeze mnie przykłady dotyczą przecież jednego ze światowych bestsellerów, który po prostu musiał jak najszybciej znaleźć się na polskim rynku w polskiej wersji językowej. W przypadku opóźnień, wydawca spotkałby się z falą krytyki ze strony fanów gry, co z kolei bezlitośnie odbiłoby się na wynikach sprzedaży danego tytułu.

Perkoz
09-19-2011, 18:58
Zgadzam się w 100% - zachodzę w głowę jak takie "kwiatki" mogły przejść przez jakąkolwiek "kontrolę jakości" (włączając tłumacza samego w sobie i kończąc na polskim wydawcy danej gry)...Lynx, moim zdaniem, tam nie było żadnej kontroli jakości. Chodziło o to, by grę jak najszybciej wypuścić na rynek, gdyż był to jeden z najbardziej oczekiwanych tytułów w tamtym czasie.

anjie
09-20-2011, 10:19
Też mam przykład z Sims (ale drugiej, nie trzeciej części). Znajoma mi mówiła, że papryczki (Pepper) zostały przetłumaczone jako pieprz. To trochę dziwne biorąc pod uwagę fakt, że jak postać w grze sadzi w ogródku roślinę nazywaną pieprz to wyrasta czerwona papryczka.;)

Lynx85
09-20-2011, 13:00
Też mam przykład z Sims (ale drugiej, nie trzeciej części). Znajoma mi mówiła, że papryczki (Pepper) zostały przetłumaczone jako pieprz. To trochę dziwne biorąc pod uwagę fakt, że jak postać w grze sadzi w ogródku roślinę nazywaną pieprz to wyrasta czerwona papryczka.;)

Hehe, a może to takie "jajko z niespodzianką" :D

jasiek_barca
09-20-2011, 13:19
Ooo, temat dla mnie :)

Szeroko pojęta cholera mnie bierze, jak widzę niektóre polonizacje :) tak jak pisał Perkoz - najwyraźniej betatesty tłumaczeń są albo omijane, albo odbębniane. To tak, jakby w samochodzie wymienić koło, ale go nie zakręcić. Gracze tylko się denerwują i ogólnie jest niemiło.

Bez sensu jest coś tłumaczyć, nie znając kontekstu, historii gry, postaci i tak dalej. Czasem mam też wrażenie, że tłumacze niektórych gier nie dostali jakiejś bazy terminologicznej (bądź jej nie utworzyli) i te same pojęcia są tłumaczone w różny sposób. W ogóle najlepiej to jak tłumacz w grę najpierw zagra w wersji oryginalnej, a dopiero później zacznie ją tłumaczyć - przynajmniej ja tak robiłem. Skutek był pozytywny.
Betatesty są dość czasochłonne, ale trzeba je zrobić. Kilka spraw może wtedy wyjść na jaw, a lepiej, żeby wyszły w fazie testów niż po wydaniu :)
Generalnie jestem też zdania, że tłumacz powinien wiedzieć, jak w ogóle grę tłumaczyć, bo sądzę, że to nieco inna specyfika tłumaczenia.

Pomijam kwestię dubbingu, ale polska wersja tekstowa Dragon Age: Początek była wg mnie... średnia. Zdania były skracane, czasem niektóre części tekstu były w ogóle pomijane (sic!), a z interpunkcją też było czasem krucho. Druga część już była dobra, choć miała swoje momenty, ale i tak było lepiej niż w pierwowzorze. Żeby już się nie wkurzać, nie będę psioczył na polski głos Alistaira czy Morrigan... ;)

Studio polonizacyjne gier połączone z wydawnictwem - chciałbym w czymś takim pracować...

EDYTA:
By the way: podobny temat jest tu: KLIK! (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=14840)

Perkoz
09-20-2011, 20:21
Betatesty są dość czasochłonne, ale trzeba je zrobić. Kilka spraw może wtedy wyjść na jaw, a lepiej, żeby wyszły w fazie testów niż po wydaniu :)
Niestety, niewiele rzeczy wyjdzie na jaw. Na beta testy zwykle przeznacza się nie więcej niż 2 tygodnie, a to mało czasu by wyłapać niemal wszystkie różne tłumaczeniowe wtopy. Oczywiście, wiele też zależy od samej gry - w przypadku co po niektórych 2 tygodnie mogą wystarczyć, ale gier z o wiele bardziej rozbudowaną fabułą i masą tekstu, moim zdaniem, nie da się dogłębnie sprawdzić w 2 tygodnie. Wtedy wydawca albo wyda gniota na miarę przykładów podanych przeze mnie powyżej, albo wyda grę bez spolszczenia. Przykład: GTA IV oraz Episodes from Liberty City - wydane w Polsce w oryginale m .in. z powyższego powodu, moim zdaniem.

W takim przypadku pozostają tylko amatorskie spolszczenia.

Studio polonizacyjne gier połączone z wydawnictwem - chciałbym w czymś takim pracować...
Nie ty jeden :)

anjie
09-21-2011, 09:48
Znajoma też coś mówiła, że w jednej grze(chyba everquest?) był przedmiot zwany „moth eaten cloak”(czyli płaszcz przeżarty przez mole) a przetłumaczone to zostało „Płaszcz Motheatena”(czyli płaszcz należący do kogoś):D

Perkoz
09-21-2011, 14:06
Podobny temat został założony wcześniej niż ten, o tutaj (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=13638)
Może moderatorzy/admini połączą je?
To prawda. Gry w Polsce są bardzo fajnie przetłumaczone. Dobierani są profesjonalni lektorzy itd. Nikt nie robi tego "na kolanie".
Wbrew pozorom, nie wszystkie gry są tak fajnie tłumaczone, a właśnie "na kolanie". Napisałem o tym w wątku podanym przeze mnie powyżej, jeśli ktoś jest zainteresowany, to zapraszam do lektury. Dodam tylko, że w przypadku co poniektórych tytułów to amatorskie polonizacje prezentują się o niebo lepiej od tych robionych przez niby-profesjonalistów biorących za to ciężką kasę.
Aby tłumaczyć gry nie wystarczy kilka programów. Trzeba mieć studio, zatrudniać programistów, informatyków itd.
Zgadza się. Nie tylko programiści są tu potrzebni (bo przecież przetłumaczony tekst/ścieżki audio trzeba jakoś zaimplementować do gry), ale również i graficy, gdyż coraz częściej zespoły polonizujące gry decydują się np. na tłumaczenie napisów na teksturach.

Przy okazji, osoby udzielające się w tym wątku zachęcam do zapoznania się z tym (http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=15879) ogłoszeniem na forum, jeśli jeszcze tego nie zrobiły :)

DanW
09-23-2011, 12:09
Jeżeli chodzi o te kwiatki z Modern Warfare 2 w wersji na Xboxa, to się nie dziwię że tak to wygląda (chociaż sam osobiście grałem tylko w wersję na PC). Tryb multiplayer jest zazwyczaj trochę pomijany jeżeli chodzi o jakość tekstu, bo nie ma związku z fabułą i tam już sam nie wiem kto nad tym pracuje - efekty widać gołym okiem, niestety.

Pewnie też ktoś dostał jedną kolumnę w excelu i nie powiedziano nawet do jakiej gry to ma być :D
Ja na szczęście miałem okazję brać udział w kilku projektach dla wiodącej firmy na polskim rynku lokalizacji i proces dostosowywania tłumaczenia do realiów trwał wiele tygodni i pracowało nad tym kilkanaście osób, cały czas coś poprawiając, dodając, zmieniając itp.

Wszystko zaczynało się też od excela ;), ale na późniejszym etapie to już całkiem inna bajka - podobnie jak efekt spolszczenia.

StanLevitan
09-24-2011, 18:50
Jestem zdania, że gry powinny być tłumaczone, ale nie dubbingowane. Najlepszą opcją są napisy, do wyboru w wersji polskiej i oryginalnej (domyślnie angielskiej). Jeśli robić wyjątki, to niech będą przemyślane, jak "S.T.A.L.K.E.R.", gdzie polski lektor po prostu brzmi bardziej "swojsko" (przywodzi na myśl stare radzieckie filmy).
Zbyt często polski dubbing psuje przyjemność z grania. Znane nazwiska na pudełku dają graczom nadzieję na profesjonalnie przygotowaną polonozację, a po "odpaleniu" gry okazuje się, że aktorzy wzięli pieniądze za beznamiętne czytanie z kartki. Do dziś miewam koszmary po HoM&M V, głównie ze względu na Lindę i Foremniak. Na zachodzie aktorzy traktują dubbing gier jak każdą inną rolę i zwyczajnie wcielają się w swoje postacie, a nasi chyba nawet dobrze nie wiedzą, kogo grają. Dopóki w Polsce nie będzi profesjonalnego podejścia do dubbingu gier (takiego, jak choćby w filmach typu "Shrek"), jestem na nie.

Perkoz
09-24-2011, 19:55
Na zachodzie aktorzy traktują dubbing gier jak każdą inną rolę i zwyczajnie wcielają się w swoje postacie, a nasi chyba nawet dobrze nie wiedzą, kogo grają.
Może to być wina co poniektórych aktorów. Ale być może jest to również wina wydawców, którzy w obawie o swój produkt nie ujawniają zbyt wielu szczegółów, a przynajmniej takich, które pozwalałyby aktorom na pełne wczucie się w rolę. Swoją drogą, nie rozumiem takiej polityki wydawców - przecież im powinno zależeć na profesjonalnej lokalizacji bardziej niż graczom.

NightMonkey
09-24-2011, 22:09
Z sentymentem wspominam dubbing gier w wykonaniu Piotra Fronczewskiego (np. seria Baldur's Gate).
Naprawdę podziwiam ludzi zajmujących się polskim dubbingiem: tłumaczenia są prawie zawsze świetne (chociaż zawsze znajdzie się coś, co bym zmienił:D) oraz wybór aktorów, których głos idealnie pasuje do postaci.

StanLevitan
09-25-2011, 21:33
Może to być wina co poniektórych aktorów. Ale być może jest to również wina wydawców, którzy w obawie o swój produkt nie ujawniają zbyt wielu szczegółów, a przynajmniej takich, które pozwalałyby aktorom na pełne wczucie się w rolę. Swoją drogą, nie rozumiem takiej polityki wydawców - przecież im powinno zależeć na profesjonalnej lokalizacji bardziej niż graczom.
Tu chyba pokutuje podejście do gier jako produktu dla dzieciaków, dlatego aktorzy i koordynatorzy dubbingu (czy jak się tam na nich woła) nie traktują swojej pracy poważnie, jak przy produkcjach filmowych. Na zachodzie od dawna "voice acting" traktuje się równie serio, co tradycyjne aktorstwo, nie ważne, czy chodzi o filmy czy gry (te wysokobudżetowe miewają naprawdę niezłą obsadę, vide np. świetny Samuel L. Jackson w "GTA San Andreas").
Masz rację, że wydawcy powinni sami zadbać o to, by zatrudnieni przez nich ludzie nie odstawiali fuszerki. Może zamiast szukac nazwisk, powinni zastanowić się nad poszukaniem ludzi, którzy chcieliby zaprezentować swoje umiejętności. Tyle że nasi marketingowcy tępo wierzą, że najważniejsza jest marka, a nie sensowne jej wykorzystanie (chyba tylko w Polsce reklamuje się damskie produkty w przerwie meczu).

kompaktowa
09-25-2011, 23:04
Tu chyba pokutuje podejście do gier jako produktu dla dzieciaków, dlatego aktorzy i koordynatorzy dubbingu (czy jak się tam na nich woła) nie traktują swojej pracy poważnie, jak przy produkcjach filmowych. Na zachodzie od dawna "voice acting" traktuje się równie serio, co tradycyjne aktorstwo, nie ważne, czy chodzi o filmy czy gry (te wysokobudżetowe miewają naprawdę niezłą obsadę, vide np. świetny Samuel L. Jackson w "GTA San Andreas").
Masz rację, że wydawcy powinni sami zadbać o to, by zatrudnieni przez nich ludzie nie odstawiali fuszerki. Może zamiast szukac nazwisk, powinni zastanowić się nad poszukaniem ludzi, którzy chcieliby zaprezentować swoje umiejętności. Tyle że nasi marketingowcy tępo wierzą, że najważniejsza jest marka, a nie sensowne jej wykorzystanie (chyba tylko w Polsce reklamuje się damskie produkty w przerwie meczu).

Też mam wrażenie, że panuje taki stereotyp chociaż nie powiedziałabym, że aktorzy nie traktują swojej pracy poważnie. To raczej dystrybutorzy czy osoby odpowiedzialne za dubbing (jak ich nazwałeś koordynatorzy) po prostu mało przykładają się do tego by odpowiednio dopasować głosy. Być może jest to też kwestia tego, że aktor nie dysponuje wystarczająco konkretnymi informacjami na temat postaci, w którą się wciela. Nasuwa mi się taki wniosek po tym, jak traktuje się tłumaczy, którzy często polonizują gry "w ciemno" bez kontekstu, bez podglądu gry, co bardzo mocno odbija się na tym jak gry w naszej wersji językowej wyglądają. Myślę, że w podobny sposób może wyglądać kwestia dubbingu, są to jednak tylko moje spekulacje, ponieważ tak jak w kwesti tłumaczenia wiem jak to wygląda rzeczywiście, tak w kwestii podkładania głosów już niestety nie.

magdalenka
09-26-2011, 13:14
Jestem zdania, że gry powinny być tłumaczone, ale nie dubbingowane. Najlepszą opcją są napisy, do wyboru w wersji polskiej i oryginalnej (domyślnie angielskiej). Jeśli robić wyjątki, to niech będą przemyślane, jak "S.T.A.L.K.E.R.", gdzie polski lektor po prostu brzmi bardziej "swojsko" (przywodzi na myśl stare radzieckie filmy).
Zbyt często polski dubbing psuje przyjemność z grania. Znane nazwiska na pudełku dają graczom nadzieję na profesjonalnie przygotowaną polonozację, a po "odpaleniu" gry okazuje się, że aktorzy wzięli pieniądze za beznamiętne czytanie z kartki. Do dziś miewam koszmary po HoM&M V, głównie ze względu na Lindę i Foremniak. Na zachodzie aktorzy traktują dubbing gier jak każdą inną rolę i zwyczajnie wcielają się w swoje postacie, a nasi chyba nawet dobrze nie wiedzą, kogo grają. Dopóki w Polsce nie będzi profesjonalnego podejścia do dubbingu gier (takiego, jak choćby w filmach typu "Shrek"), jestem na nie.

Uważam, że zdarzają się gry dobrze dubbingowane. Prawdziwe perełki niestety bardzo rzadkie. Bardzo dobrze wspominam lokalizację Planescape Tournament. Do tej pory czytałam, słyszałam same narzekania. Czy jest ktoś komu się spodobała polska lokalizacja gry? Jeśli tak, to jaka?

kompaktowa
09-26-2011, 13:21
Uważam, że zdarzają się gry dobrze dubbingowane. Prawdziwe perełki niestety bardzo rzadkie. Bardzo dobrze wspominam lokalizację Planescape Tournament. Do tej pory czytałam, słyszałam same narzekania. Czy jest ktoś komu się spodobała polska lokalizacja gry? Jeśli tak, to jaka?

Tak jak pisałam wcześniej, dla mnie wzorem świetnej polonizacji jako całości (tłumaczenie + dubbing) jest The Bard's Tale: Opowieści Barda. Polecam wszystkim spragnionym dobrej, zabawnej gry w świetnie zrobionej wersji polskiej. Żeby przypomnieć sobie inną podobnej jakości polonizację, musiałabym mocno pomyśleć, bo nawet jeśli jest fajnie przetłumaczona, to często jest dubbing skopany, rzadziej na odwrót, ale też się zdarza;)

maghia
09-26-2011, 18:53
Z sentymentem wspominam dubbing gier w wykonaniu Piotra Fronczewskiego (np. seria Baldur's Gate).


Hehe, "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę". :) Straszliwie było to irytujące, ale gdy pomyślę o tej grze, to oprócz epickości całej rozgrywki na przestrzeni kilku części, przychodzi mi na myśl właśnie Fronczewski.

Wracając do tematu - wciąż nie mogę wyjść z zachwytu nad dubbingiem Wiedźmina (obu części). Co ciekawe, tak naprawdę nie grałam w to zbytnio, ale z racji chłopaka mogłam kilkakrotnie wsłuchać się w dialogi postaci. Nie ukrywam, całość brzmiała bardzo atrakcyjnie oraz spójnie (nawet wulgaryzmy mi nie przeszkadzały, chyba że w postaciach z nimi przesadzającymi np. Talar).

bumpy
10-24-2011, 14:06
W Baldur's Gate nie tylko Fronczewski był dobry, cała polonizacja - w sensie dubbingu - jest ekstra. ("Hej! To ja Imoen!") W podobnie dobrej oprawie dźwiękowej jest Robin Hood: Legenda Sherwood. Jak dla mnie to skarbnica cytatów. Kwestie typu: "Tędy, jak mówię, tamtędy!" albo "Dziękuję. Coooś wam powiem." są niezapomniane.
Ale to prawda, że bardzo dużo gier jest spolonizowanych tragicznie, zdarzają się kwiatki typu "Ostrygowa jazda", gdzie oryginał to "Ostrich ride".

pelle_kb
04-02-2012, 18:56
Miałam ostatnio przyjemność zagrać we wszystkie trzy części trylogii Mass Effect - na szczęście po angielsku, ale później znajomi pokazali mi 2. część w polskiej wersji i... tragedia! Nie mam nic do polskiego tłumaczenia samo przez się, bo wszystkie miejsca, rasy, statki etc. są opisane w sposób spójny i fachowy, ale ten dubbing - angielska Shepard ma wspaniały i bardzo przyjemny do słuchania głos (męski Shepard trochę mniej przyjemny ;)) i niestety jej polski odpowiednik brzmi w strasznie sztuczny i drewniany sposób... Tak samo zresztą jak dubbing wielu innych postaci, aż przykro było tego słuchać. :( Tym bardziej, że polscy wydawcy w wypadku Mass Effect 2 nie dali graczom żadnego wyboru i żeby zagrać w ogóle bez polskiego dubbingu, trzeba było nie tyle zmieniać ustawienia, co grzebać bezpośrednio w plikach gry... na szczęście przy Mass Effect 3 wydawcy nieco się już opamiętali i teraz w ogóle nie ma polskiego dubbingu. ;)

kompaktowa
04-02-2012, 19:09
Miałam ostatnio przyjemność zagrać we wszystkie trzy części trylogii Mass Effect - na szczęście po angielsku, ale później znajomi pokazali mi 2. część w polskiej wersji i... tragedia! Nie mam nic do polskiego tłumaczenia samo przez się, bo wszystkie miejsca, rasy, statki etc. są opisane w sposób spójny i fachowy, ale ten dubbing - angielska Shepard ma wspaniały i bardzo przyjemny do słuchania głos....

Mi totalnie nie leżała polska Shepard w 2. W 1 Różczka była genialna, nie rozumiem w ogóle polityki polskiego dystrybutora. Zeby zmieniać dobry głos w sequelu gry? Chyba, ze po prostu aktorka nie miała chęci/czasu na zabawę w dubbing, bo przecież i tak mogło być. Nie wiem jak tam wyglądał męski Shepard, ale Dorociński w 1 mnie mocno raził i nieustannie żałowałam, że nie gram w oryginalną wersję.
Z tym kombinowaniem z głosami w ME2 nie przesadzałabym, wystarczyło jedną rzecz zmienic w rejestrze i po sprawie;) Oryginalne głosy, polskie napisy;) Bardziej nie podobał mi się brak polskiej wersji dla Shadow Brokera, który bądź co bądź, był bardzo ważnym dodatkiem.
Generalnie EA Polska trochę odwaliło kaszanę, bo do tłumacza większych zarzutów nie mam. Czasami były problemy z niektórymi zdaniami, ale jest to bardziej wina braku kontekstu niż złego/nieprofesjonalnego tłumaczenia.

pelle_kb
04-02-2012, 19:15
Z tym kombinowaniem z głosami w ME2 nie przesadzałabym, wystarczyło jedną rzecz zmienic w rejestrze i po sprawie;) Oryginalne głosy, polskie napisy;) .
Ale mi chodzi o to, że żeby to zrobić, to trzeba było się tego dowiedzieć na własną rękę, a jako kupująca oryginalną grę chciałabym mieć możliwość ustawienia tego w opcjach gry, a nie grzebania po plikach. ;) Płacę, to wymagam!

kompaktowa
04-02-2012, 19:45
Ale mi chodzi o to, że żeby to zrobić, to trzeba było się tego dowiedzieć na własną rękę, a jako kupująca oryginalną grę chciałabym mieć możliwość ustawienia tego w opcjach gry, a nie grzebania po plikach. ;) Płacę, to wymagam!

Nie no jasne, jak najbardziej rozumiem. Po prostu w porównaniu do na przykład Sama & Maxa, gdzie wersja pl i eng były na dwóch różnych płytach, co o ile mi wiadomo uniemożliwiało jakiekolwiek próby połączenia polskich napisów z oryginalnymi głosami, czy też braku polonizacji wspomnianego Shadow Brokera wydaje mi się to mniejszym grzeszkiem wydawcy;)

malgorzatarabie
04-03-2012, 11:59
A co myślicie o lokalizacji League of Legends? Ja nie mogę grać w polską wersję. Dużo kwestii bohaterów jest przetłumaczonych dosłownie co zabija klimat gry zupełnie. Dla zainreresowanych tematyką polecam stronę http://www.jostrans.org/ gdzie zamieszczane są artykuły na temat przeróżnych tłumaczeń, również lokalizacji gier komputerowych. Ja bardzo chciałabym się zająć właśnie lokalizacją gier (komputerowych oraz innych :)) i nawet piszę na ten temat pracę mgr :P

kompaktowa
04-03-2012, 19:17
http://www.fti.uab.cat/tradumatica/revista/hemeroteca.htm w takim razie poszperaj też tutaj;) strona jest po katalońsku i o ile dobrze pamiętam jak próbowałam przełączać język nie przyniosło to żadnego skutku, ale są artykuły po angielsku i hiszpańsku jak już się do niech dokopiesz;) ja już swoją magisterkę na temat lokalizacji na szczęście mam za sobą. tak z ciekawości, na jaki temat piszesz i z jakich języków?
league of legends niestety nie znam. staram się unikać mmo, gdyż najzwyczajniej w świecie nie mam na nie czasu i jakoś nie leżą mi tego typu gry. no, może jedynie za wyjątkiem SWTORa:)

EDIT:
zajrzyjcie w ogóle tutaj:
http://forum.mlingua.pl/showthread.php?p=135762#post135762
:)

malgorzatarabie
04-10-2012, 17:23
dzięki :), znam tę stronę, czytałam kilka artykułów i są całkiem niezłe :). Tematu pracy mgr jeszcze nie chcę ujawniać, bo jeszcze nie jest do końca sprecyzowany. :)

MarcinO
04-16-2012, 13:18
Ostatnio grałem trochę w Fallouta 2 i choć nie mam porównania z angielską wersją, wydaje mi się, że tłumaczenie jest naprawdę na poziomie. Tam gdzie ma być śmiesznie, rzeczywiście tak jest - tekst wydaje się być pisany z wyczuciem, nic na siłę, nie czuć żadnej "sztywności". Zdaje się, że pojawiło się trochę nawiązań do polskiej kultury, np. "domowe przedszkole" Marcusa. Niezłe były też wierszyki żołnierzy w bazie Enklawy, choć chyba nie nadają się do cytowania :D Ciekawy jestem jak brzmiały w oryginale. Fajnie, że tłumacze mieli zdrowy dystans do swojej pracy - w grze jedna z postaci narzeka, że ciągle musi odpowiadać na głupie pytania w stylu: "Co to jest Kryptopolis? Czemu nie Vault City?! Jak można wymyślić taką bzdurę?"

szaspk
08-13-2012, 13:27
Moim zdaniem wszystkie polonizacje wielkich produkcji sa dosyc udane. Dajac przyklady: diablo 3, wiedzmin 2 czy mass effect 2 i 3 chociaż sosobiscie wole wersje anglojezyczne, które jak w przypadku wiedzmina podobają mi sie bardziej (możliwe, ze tylko dzieki grze aktorów). Mniej znane produkcje maja mniej szczescia. Nie pamiętam tytułu ale "back" przetłumaczone było jako "tył"

Negra
08-13-2012, 13:52
Mój narzeczony ostatnio grał w Dead Space 1 i 2 i choć sama siebie zaskoczyłam, nie mogłam oderwać oczu :P tak czy inaczej tłumaczenie kapitalne, bez większych zastrzeżeń ;)

jason1987
08-19-2012, 23:28
Zachecony fajnym klimatem i grywalnoscia pierwszej czesci gry Tom Clancy's: HAWX, postanowilem przejsc czesc druga. Niestety z jezykiem polskim wytrzymalem tylko jedna misje. Na szczescie w opcjach znajdowala sie opcja przelaczenia na jezyk angielski. Powodem byl fakt ze osoby odpowiedzialne za polonizacje nie natrudzily sie nawet, aby przefiltrowac glosy [dla niewtajemniczonych: w grze HAWX wcielamy sie w pilota samolotow wojskowych]. Glosy byly jak nagrywae w studiu. Zadnego filtra ktory by chociaz upodobnil ich glosy do osob siedzacych w samolocie i mowiacych przez radio. Druga sprawa to osoby zatrudnione do dubbingu: raczej nie mialy doswiadczenia z taka praca i chyba nigdy nie slyszaly mowiacych pilotow. Niestety, tlumaczenie zostalo zubozone o wiekszosc zargonu wosjkowego... W jezyku polskim gra stracila na klimacie...

polopex
08-20-2012, 09:32
Właśnie moim celem jest tłumaczenie gier komputerowych :)

I powodem jest właśnie to że w niektórych przypadkach (wyżej wymienionych), jakość tłumaczeń woła o pomstę do nieba. Zdecydowanie bardziej wolę gry w oryginalnej wersji językowej z napisami, tak samo jak filmy, a rola tłumacza w branży rozrywki elektronicznej bardzo by mi odpowiadała.

kompaktowa
08-20-2012, 11:27
Nie chcę Cię martwić, ale tłumacz ma bardzo rzadko wpływ na dubbing w grach, więc obawiam się, że Twoja misja ratowania tłumaczeń pod tym kątem może się nie powieść;)

riola
08-26-2012, 02:37
Dla mnie koszmarem są polskie napisy do Silent Hill 3 - jak już ktoś się za coś takiego zabiera to przynajmniej powinien używać polskich znaków, dzięki czemu trochę łatwiej można zdzierżyć nie za dobry tekst. Ogólnie w tych napisach wręcz roi się od błędów wszelkiego rodzaju (np. dopełniacz od słowa "nadzieja" zapisany "nadzieji"...). Wiele wyrażeń brzmi sztucznie, jakby były przetłumaczone translatorem albo tylko po to "żeby było". A z innej beczki to kiedyś w ręce wpadł mi Unreal Tournament III z polskimi napisami (wcześniej grałam w tę grę w angielskiej wersji językowej) i muszę przyznać, że "X wpadł w szał zabijania" jako tłumaczenie "X is on killing spree" brzmi trochę dziwnie...Jestem zwolenniczką zostawiania angielskich napisów w przypadku tego typu gier.

gosia_s
08-26-2012, 15:41
Polonizacje polepszyły się to fakt, ale wiele z nich nadal pozostawia wiele do życzenia. Weźmy na przykład dubbing do Assassin's Creeda lub też Mass Effecta- bodajże w dwójce były roboty i niektóre panie wydające z siebie przezabawne okrzyki wojenne. To było straszne. Często widać też, ze tłumacz nie miał kontekstu dialogu, szczególnie w wersjach kinowych, kiedy są jakieś dziwne nieadekwatne do sytuacji odpowiedzi, a z wersji angielskiej można załapać o co chodziło tak naprawdę.
W lokalizacjach zachodzi generalnie sporo zmian. Tłumacze nie są tak mocno związani z oryginałem i mają znacznie większą swobodę. Czytałam kilka artykułów odnośnie lokalizacji gier komputerowych. Bywa, że producenci nawet sugerują się pewnymi wskazówkami od tłumacza i zmieniają jakieś niewielkie partie fabuły w danej wersji językowej. Wszystko, żeby gra sprzedała się jak najlepiej na danym rynku;)

Według mnie Assasin's Creed ma bardzo dobre tłumaczenie (i całe szczęście, że nikt nie wpadł na dubbing:), Mass Effecta niestety nie znam.

kompaktowa
08-26-2012, 16:57
Według mnie Assasin's Creed ma bardzo dobre tłumaczenie (i całe szczęście, że nikt nie wpadł na dubbing:), Mass Effecta niestety nie znam.

Chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś, co napisałam. W pierwszej części Assassin's Creeda JEST dubbing i właśnie o nim pisałam, że nie jest dobry. Do tłumaczenia nic nie mam. Jest na bardzo wysokim poziomie.

polopex
08-26-2012, 22:39
Co do ratowania tłumaczeń to byłem świadkiem jak seria Street Fighter IV poprawiła jakość wersji polskiej (napisy) w kolejnych rozszerzeniach aż do wersji Super Street Fighter IV Arcade Edition. I wyszło na dobre :)

jason1987
08-26-2012, 22:39
Przypomniala mi sie smieszna sytuacja sprzed kilku lat:

kupilem Call of Duty: Modern Warfare 2 i podczas wpisywaniu kodu z gdy z ksiazeczki czytam:

"Nie zgób [!!] tego numeru". Zastanawiam sie kto to tlumaczyl: czy obcokrajowiec ktory ma problem z polska ortografia czy Polak ktory.... hmm ma braki w podstawowym wyksztalceniu?

polopex
08-26-2012, 22:53
Założę się że ten tłumacz miał robotę załatwioną po znajomości a sam niewiele umiał...

Checinaa
08-26-2012, 23:37
Polonizacja jest czasem na prawdę świetna, kto grał w Baldura pewnie doskonale pamięta jak czysta jest pewna oberża i co trzeba zrobić przed wyruszeniem w drogę :) W anglojęzycznej wersji niestety gra brzmi trochę topornie, ale to może dlatego, że przyzwyczaiłam się do polskiego dubbingu. Tak czy inaczej, lokalizacje gier bywają straszne, tragiczne i dobre tylko do płaczu nad nimi wielkimi łzami. Nigdy nie zapomnę gier kupowanych na ŁKSie w Łodzi, gdzie np. w rosyjskim tłumaczeniu Commandos polecenie 'ruszaj się' zostało przetłumaczone TROSZKĘ inaczej i mniej hmm... odpowiednio.

Ale lokalizacja gier nie jest taka prosta, trzeba się czasem nieźle nagłowić. Tłumacze często nie mają styczności z samą grą, a tylko z tekstem, dlatego bardzo często nie wiedzą, co tak na prawdę tłumaczą.
Sama przekładam grę AION i niestety na platformie jest tylko tekst. Na szczęście gra ma swoją wiki i jest ogólnie dostępna dzięki czemu czasem mogę skoczyć i coś sprawdzić, ale w większości przypadków muszę sama lub z kumplami z ekipy wpadać na to o co chodzi.

kompaktowa
08-27-2012, 10:56
Przypomniala mi sie smieszna sytuacja sprzed kilku lat:

kupilem Call of Duty: Modern Warfare 2 i podczas wpisywaniu kodu z gdy z ksiazeczki czytam:

"Nie zgób [!!] tego numeru". Zastanawiam sie kto to tlumaczyl: czy obcokrajowiec ktory ma problem z polska ortografia czy Polak ktory.... hmm ma braki w podstawowym wyksztalceniu?

To jeszcze nic im dalej, tym gorzej:
http://zagraceni.pl/polonizacja-mw2-podwojna-porazka

a tu z Black Ops:
http://neogo.pl/wp-content/blogs.dir/1/files/2011/02/m%C3%B3r_neogo.jpg

Tego typu wpadki w takich tytułach są wręcz skandaliczne.

katagena
08-27-2012, 11:43
Bardzo ciekawi mnie przekład gier komputerowych. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwa praca, ale bardzo chciałabym tego spróbować. Zawsze najtrudniej jest zacząć. Czy ktoś miałby jakieś wskazówki? Gdzie szukać? Jakie kwalifikacje byłyby najlepiej widziane, oprócz znajomości języka, oczywiście?

kompaktowa
08-27-2012, 12:35
W Polsce ciężko się wykształcić na tłumacza gier komputerowych. Do tej pory w zasadzie trzeba było samemu kombinować, żeby zdobyć jakakolwiek wiedzę z tego zakresu. W tym roku jednak otwierają na Śląsku studia ukierunkowane właśnie na ten konkretny typ tłumaczenia. Jaka będzie jakość tego kierunku zapewne wkrótce się okaże.
Dobrze jest na pewno znać programy CAT, bez których w zasadzie nie wyobrażam sobie tłumaczenia gier. Poza tym niezbędne jest jakiekolwiek pojęcie o samym procesie lokalizacji, o tym jak wyglądają materiały do tłumaczenia i jak powinno się tłumaczyć elementy specyficzne dla gier. Oczywiście trzeba też mieć rozeznanie w grach, bo bez tego chyba nie ma co się nawet brać za ich polonizację. W końcu, nie wyobrażam sobie tłumacza gier komputerowych, który nie posiada wysoko rozwiniętej intuicji językowej i kreatywności.

Invis
08-27-2012, 14:39
Sądzę, że tłumaczenie - czy też lokalizacja - gier jest bardzo ciekawą gałęzią, ale jednocześnie bardzo trudną, ze względu na czynniki, o których już wspomnieliście - przede wszystkim brak kontaktu z oryginałem, dość techniczny wygląd tekstu itd. Omawialiśmy pokrótce takie tłumaczenia na zajęciach i bardzo mnie to zaintrygowało, a mój narzeczony to już w ogóle z pocałowaniem w rękę by wziął taką pracę. ;)

Mist
08-27-2012, 20:27
Polonizacja jest czasem na prawdę świetna, kto grał w Baldura pewnie doskonale pamięta jak czysta jest pewna oberża i co trzeba zrobić przed wyruszeniem w drogę :) W anglojęzycznej wersji niestety gra brzmi trochę topornie, ale to może dlatego, że przyzwyczaiłam się do polskiego dubbingu. Tak czy inaczej, lokalizacje gier bywają straszne, tragiczne i dobre tylko do płaczu nad nimi wielkimi łzami. Nigdy nie zapomnę gier kupowanych na ŁKSie w Łodzi, gdzie np. w rosyjskim tłumaczeniu Commandos polecenie 'ruszaj się' zostało przetłumaczone TROSZKĘ inaczej i mniej hmm... odpowiednio.


Również odczułam, że polonizacja serii Baldur's Gate jest lepsza od oryginału dzięki głosom :) Inna dobra polonizacja to ta z Najdłuższej Podróży. Często się spotykałam z literówkami w instrukcjach obsługi.

Najgorsza polonizacja, jaka obiła mi się o uszy, to ta z gry Far Cry
http://www.youtube.com/watch?v=jFJTQXE5X7w&feature=player_embedded

Bardzo mi się spodobał zabieg z TES3: Morrowind, gdzie zachowano oryginalne głosy, a przetłumaczono same napisy :)

Również kiedyś chciałabym spróbować, sama się dosyć interesuję tą tematyką. Do tej pory znalazłam jedno takie ogłoszenie dla tłumaczy rosyjskich, ale wymagało ukończonych studiów i 2 dwóch lat doświadczenia.

jason1987
09-02-2012, 20:17
Ostatnio grając wynalazlem następne dwa błędy:

Gra Far Cry 2: Po nacisnieciu Esc widzimy profile naszych "przyjaciol", SI. Pod jednym jest napisane "Czeka na pomoc". Otoz przyjaciel nie czeka na pomoc, ale czeka na zaoferowanie pomocy- nam. Podczas pierwszego grania zastanawialem sie gdzie ten kolezka jest, bo chyba potrzebuje pomocy.

Medal of Honor (2010): podczas detonowania ladunkow wybuchowych komandos krzyczy "Fire in the hole" co zostalo przetlumaczone jako "granat!". Na tym przykladzie znow widzimy ze tlumaczowi zabraklo kontekstu, poniewaz jego tlumaczenie jest poprawne, ale niestety nie w tym przypadku.

Perkoz
09-02-2012, 22:46
Ostatnio grając wynalazlem następne dwa błędy:

Gra Far Cry 2: Po nacisnieciu Esc widzimy profile naszych "przyjaciol", SI. Pod jednym jest napisane "Czeka na pomoc". Otoz przyjaciel nie czeka na pomoc, ale czeka na zaoferowanie pomocy- nam. Podczas pierwszego grania zastanawialem sie gdzie ten kolezka jest, bo chyba potrzebuje pomocy.

Medal of Honor (2010): podczas detonowania ladunkow wybuchowych komandos krzyczy "Fire in the hole" co zostalo przetlumaczone jako "granat!". Na tym przykladzie znow widzimy ze tlumaczowi zabraklo kontekstu, poniewaz jego tlumaczenie jest poprawne, ale niestety nie w tym przypadku.

Tłumacz nigdy nie ma kontekstu - bo jak może go mieć, skoro nigdy nie widzi gry? Dostaje tylko goły tekst i jazda z tematem. A winę za te wpadki ponoszą betatesterzy, którzy nie wyłapali tych tłumaczeń podczas gry.

lymha
09-04-2012, 09:18
Wiele zależy od doboru aktorów. Teksty mogą być wspaniale przetłumaczone, a dialogi postaci mimo wszystko będą razić! Doskonała polonizacja to oczywiście Baldur's Gate - Fronczewski przypisał sobie już na stałe zdanie "przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę" :)
Wcześniej już została wspomniana gra The Longest Journey - zarówno pierwsza część, jak i kontynuacja doskonale oddają klimat magicznego świata. Dużą rolę odegrała konsekwencja serii, gdyż w obu częściach występują ci sami aktorzy (m.in. Edyta Olszówka w roli April Ryan).
Mam mieszane uczucia co do ostatnio popularnej gry The Elder Scrolls: Skyrim. Podoba mi się fakt, że zespół lokalizacyjny zadbał nie tylko o dialogi, ale też napisy na szyldach i kierunkowskazach. W grze słychać wiele znanych głosów (pojawia się i Fronczewski), jednak aktorów jest za mało! Głosy powtarzają się. Gdyby to były postacie drugoplanowe, to może nie raziłoby to aż tak bardzo, jednak ci sami aktorzy dubbingują kilku głównych bohaterów.
Światy są często bardzo różnorodne - od magicznego Skyrim aż po kosmiczny Mass Effect. Tłumacz musi odnajdywać się w każdych warunkach, co za tym idzie powinien orientować się doskonale w tematyce gier komputerowych.

jason1987
09-30-2012, 21:50
Czas troche odswiezyc temat:

wczoraj grajac w Battlefield 3 natknalem sie na takie tlumaczenie [gram w oryginalnej wersji jezykowej, bo polska nie przypadla mi do gustu, ale z napisami zeby sprawdzac tlumaczenia]:

"'Mission Impossible" it is' [scena w ktorej marines mial zjezdzac na linie co przywoluje slynna scene z Mission Impossible

co zostalo przetlumaczone na:

'Tom Cruise wkracza do akcji'.

Czy waszym zdaniem jest to dobre tlumaczenie? Tlumacz poszedl w strone funkcjonalizmu i trzeba zaznaczyc ze osoba ktora w ogole nie zna angielskiego i nawet nie bedzie sluchal /w najgorszym wypadku bedzie gral z polskim dubbingiem/ to skad ma wiedziec dlaczego Tom Cruise wkracza do akcji? Tom gral w wielu filmach a jesli ktos nie widzial "Mission Impossible" to nie bedzie wiedzial o co chodzi. A jesli w tlumaczeniu by bylo ze chodzi o scene z tego filmu to mial by szanse go znalezc i zobaczyc. Co o tym sadzicie?

JackMal
10-01-2012, 16:29
Myślę, że to ciekawe rozwiązanie i nie powinno sprawiać problemów przeciętnemu graczowi.
Wracając do głównego wątku, już od pewnego czasu nie mam przyjemności obcowania z przetłumaczonymi grami, ponieważ jakość tłumaczenia oraz dobrane głosy nie powalały ani nie odwzorowywały oryginalnych postaci. Zbyt często zdarzał się zaburzony idiolekt. Oczywiście nie grałem we wszystkie gry i nie gram w gry aktualnie więc możliwe, że sytuacja się poprawiła. jednak szczerze w to wątpie.

polopex
10-01-2012, 19:58
A co powiecie o dosyć głośnej ostatnio grze "World of Tanks"? Zapewne niektórzy z was mieli okazję się zapoznać z tym tytułem, lub przynajmniej o tym słyszało. W wolnym czasie zasiadam od czasu do czasu do tego tytułu i po pewnym czasie doszedłem do wniosku że polskie tłumaczenie nie stoi na najwyższym poziomie.

Co o tym sądzicie? Czy ktoś z was kto też gra w ten tytuł zauważył pewne niedociągnięcia w polskiej wersji gry?

aridana
10-01-2012, 23:41
Zgadzam się w 100% - zachodzę w głowę jak takie "kwiatki" mogły przejść przez jakąkolwiek "kontrolę jakości" (włączając tłumacza samego w sobie i kończąc na polskim wydawcy danej gry)... Ja wszystko rozumiem - ograniczony budżet na tłumaczenie, zmęczenie i przepracowanie tłumacza (chociaż nie sądzę, żeby google.translate mógł się zmęczyć, czy przepracować... anyway...) albo pośpiech związany z wydaniem polskiej wersji gry, obwarowany deadline'ami i datami premier, ale... to już przesada... :eek:

Niestety wygląda to tak, że korektor otrzymuje grę w ostatnim możliwym terminie, daje znać, że grę należy poprawić, natomiast niedotrzymanie terminów kosztuje ogromne pieniądze. Dlatego zazwyczaj wygląda to tak, że osoby odpowiedzialne za wypuszczenie gry ze zbliżającym się dealine'em decydują o wypuszczeniu na rynek gry z błędami. Przecież zawsze można w późniejszym czasie wydać update , a data wydania jest zgodna z tą napisaną w kontrakcie ;/ brrrrr Po prostu taniej jest wydać taką grę, a następnie korekty niż płacić olbrzymie odszkodowanie. Ot cała przykra rzeczywistość...

polopex
10-02-2012, 19:31
Szkoda że wydawcy gier są uzależnieni od tzw "korpsów", które wykładają pieniądze na to żeby zrobić grę i potem na tym zarobić. Cierpi potem autor gry (bo chciałby wypuścić dokończony produkt) i klient (zbulwersowany że otrzymał niedokończony produkt, albo w słabej jakości [np. tłumaczeń])