PDA

View Full Version : Poprawna polszczyzna - "towar" deficytowy?


bartek_t
08-20-2011, 16:49
Jak w temacie - coraz czesciej odnosze takie wrazenie. Zjawisko to dotyka coraz szersza grupe Polakow, takze tych, od ktorych nalezaloby oczekiwac szczegolnej troski o jezyk - np. radiowcow, dziennikarzy telewizyjnych/prasowych, etc. Czy zatem jedynym autorytetem w kwestii poprawnosci jezykowej jest dzis Rada Jezyka Polskiego i slowniki? Czy uwazacie, ze taki stan rzeczy wplywa takze na tlumaczy, pozbawianych szczegolnej motywacji do zadbania nie tylko o poprawnosc, ale tez o estetyke (sic!) jezyka ojczystego? A moze to tylko moje subiektywne odczucie i wcale nie jest tak zle? Jestem ciekaw Waszego spojrzenia na te kwestie.

silviabroom
08-20-2011, 23:36
Na dobrego tłumacza, który pielęgnuje swój styl nic złego nie wpłynie. Poza tym wydaje mi się, że dziennikarze, radiowcy mogą ulegać otoczeniu, tj.złym nawykom językowym, a tłumacz mimo wszystko jest zawodem bardziej indywidualnym, często pracuje się w samotności i nawet nie ma okazji, żeby się kimś sugerować. Po trzecie, tłumacze mają chyba wrodzoną albo wyuczoną chęć do używania poprawnej polszczyzny.

Agnieszka Czarnul
08-20-2011, 23:54
Witajcie,

Zgadzam się z tym, że na tłumacza raczej nie wpłynie styl i poziom poprawności języka polskiego innych osób.
Błędy popełniane przez otoczenie mogą wręcz jeszcze bardziej zmotywować innych do używania poprawnego słownictwa...a że błędów wokół cała masa, to motywacja tym większa;-)

Pozdrawiam;-)

magda_b
08-21-2011, 00:06
Z przejmowaniem złych nawyków językowych nie zgodziłabym się do końca. Mnie na przykład często powtarzane błędy (z kategorii tych męczących: jak cofanie się do tyłu), wprawia wręcz w bojowy nastrój.

filoaga
08-21-2011, 00:54
Niestety mnóstwo słów, które wymawiam źle, zostało mi "wpojone" do głowy od dziecka. Często sama się poprawiam, ale myślę, że w wielu przypadkach chodzi o to, że źle nauczyliśmy się jakiegoś słowa. Podobnie w języku obcym - jeśli od początku źle się czegoś nauczymy, to powtarzamy aż nas ktoś poprawi.

bielik
08-21-2011, 01:25
Jak w temacie - coraz czesciej odnosze takie wrazenie. Zjawisko to dotyka coraz szersza grupe Polakow, takze tych, od ktorych nalezaloby oczekiwac szczegolnej troski o jezyk - np. radiowcow, dziennikarzy telewizyjnych/prasowych, etc. Czy zatem jedynym autorytetem w kwestii poprawnosci jezykowej jest dzis Rada Jezyka Polskiego i slowniki? Czy uwazacie, ze taki stan rzeczy wplywa takze na tlumaczy, pozbawianych szczegolnej motywacji do zadbania nie tylko o poprawnosc, ale tez o estetyke (sic!) jezyka ojczystego? A moze to tylko moje subiektywne odczucie i wcale nie jest tak zle? Jestem ciekaw Waszego spojrzenia na te kwestie.

Dobry tłumacz zadba o poprawność językową tlumaczonego tekstu bez względu na okoliczności. To część naszej pracy. Osoba, która w tlumaczonym tekście narobi językowych "kalafiorów" nie powinna w ogóle nazywać się tlumaczem. Nie mówimy oczywiście o pojedynczej pomyłce, bo ta może przydarzyć się każdemu, jednak jeśli błędy zaczną wysypywać się jeden za drugim, wtedy zacznie stanowić to problem.;)
Każdemu, kto chce zobaczyć, jak nie powinno się tłumaczyć atrykułów z angielskiego na polski, odsyłam na stronkę gazeta.pl. Polecam znaleźć sobie jakiś "news" a następnie odszukać go w wersji oryginalnej i samemu sobie przetlumaczyć. Boki można zrywać. O stylistyce i gramatyce języka polskiego lepiej w ogóle tam nie wspominać....
A tak, żeby było weselej Bartku ;) "zjawisko to dotyka" kogo? czego? grupy, a nie kogo?co? grupę ;P Tak odnośnie pielęgnowania zasad języka polskiego.;)Pamiętaj o polskich znakach;)

Monika108
08-21-2011, 13:38
Z doświadczenia wiem, jak trudno jest zmienić błędne nawyki związane z wymową czy gramatyką języka polskiego, ale staram się i zawracam dużą uwagę na poprawne wysławianie się oraz pisanie w języku ojczystym. Uważam, że ma to ogromne znaczenie w komunikacji i świadczy o naszej inteligencji językowej, ale jest to też proces świadomy, który sam się niestety nie zadzieje - trzeba włożyć w to wiele pracy.
Sądzę, że tłumacz powinien być obeznany z gramatyką i wymową obu tłumaczonych przez siebie języków. To podstawa :)

filoaga
08-22-2011, 12:52
Pamiętaj o polskich znakach;)
O taaak, tego też nie znoszę, brak polskich znaków, a szczególnie gdy w wypowiedzi brak interpunkcji! Nie nawiązuję tu do użytkownika Bartka;) ale strasznie razi mnie to w oczy, gdy pisząc na komputerze ludzie nie potrafią stawiać przecinków, kropek etc., albo stawiają je bez spacji, jakby pisali 'ściągę'. To już chyba trochę kwestia estetyki:)

bartek_t
08-22-2011, 13:47
"zjawisko to dotyka" kogo? czego? grupy, a nie kogo?co? grupę ;P (...) Pamiętaj o polskich znakach;)

Dzieki za zwrocenie uwagi na przypadek, masz oczywiscie racje!

A co do polskich znakow to, wybacz, ale nie nawroce sie w tej kwestii ;) Do korespondencji elektronicznej czesto wykorzystuje telefon, rozne programy pocztowe itp., z roznym kodowaniem polskich fontow - pisanie bez kreseczek i kropeczek gwarantuje, ze wszedzie przeczytam i skonstruuje swoj tekst bez niespodzianek. Pare lat temu internetowa netykieta wrecz zakazywala uzywania polskich znakow diakrytycznych z uwagi na brak jednego standardu kodowania. Dzis to juz nie jest problem, ale nawyki pozostaly. Mam nadzieje, ze nie stanowi to duzego problemu dla Forumowiczow. To nie lenistwo, naprawde. ;)

UR87
08-23-2011, 17:36
Z doświadczenia wiem, jak trudno jest zmienić błędne nawyki związane z wymową czy gramatyką języka polskiego, ale staram się i zawracam dużą uwagę na poprawne wysławianie się oraz pisanie w języku ojczystym. Uważam, że ma to ogromne znaczenie w komunikacji i świadczy o naszej inteligencji językowej, ale jest to też proces świadomy, który sam się niestety nie zadzieje - trzeba włożyć w to wiele pracy.
Sądzę, że tłumacz powinien być obeznany z gramatyką i wymową obu tłumaczonych przez siebie języków. To podstawa :)

No właśnie:) z takimi błędnymi nawykami wyrobionymi jeszcze w dzieciństwie jest najgorzej. Trudno je wykorzenić :/ Nie wierzę, że tłumacze nie są podatni na błędy językowe. Skoro są tak nieomylni jak twierdzicie to dlaczego czasami tłumaczenia poddawane są korekcie? Każdy robi błędy, nie oszukujmy się. Tłumacze i poloniści są może bardziej "świadomi" językowo, ale im też się zdarzają wpadki. Nie rozumiem komentarzy typu "jak ktoś popełnia błędy, nie powinien być tłumaczem". Nie ma pracownika idealnego, lekarz może popełnić błąd, prawnik może popełnić błąd, dlaczego niby tłumacz nie? Nie mówię, że ma je popełniać celowo....co to to nie. Ale cały czas doskonalimy swój warsztat, więc dziwne by było gdyby błędy nie pojawiały się od czasu do czasu. Po za tym istnieje tyle różnych teorii, coraz słychać o polonistach toczących spór dotyczący jakiejś pisowni, zastosowania czy czegoś tam. Polska gramatyka jest tak złożona, że nie trudno jest się w niej pogubić.

bo2joan
08-24-2011, 12:00
Zgadzam się, że tłumacze powinni w szczególności dbać o poprawność - z pomocą słowników, a nie sugerując się publicznie przyjętymi zwyczajami, które mogą być niezbyt poprawne. Nawet najmniejsze wątpliwości zawsze lepiej sprawdzić. Co do błędów wyuczonych w dzieciństwie, chyba bez większych problemów można się ich automatycznie oduczyć, kiedy raz usłyszymy, że dana forma jest błędna (przynajmniej mnie się to udaje).

filoaga
08-24-2011, 16:03
No właśnie:) z takimi błędnymi nawykami wyrobionymi jeszcze w dzieciństwie jest najgorzej. Trudno je wykorzenić :/ Nie wierzę, że tłumacze nie są podatni na błędy językowe. Skoro są tak nieomylni jak twierdzicie to dlaczego czasami tłumaczenia poddawane są korekcie? Każdy robi błędy, nie oszukujmy się. Tłumacze i poloniści są może bardziej "świadomi" językowo, ale im też się zdarzają wpadki. Nie rozumiem komentarzy typu "jak ktoś popełnia błędy, nie powinien być tłumaczem". Nie ma pracownika idealnego, lekarz może popełnić błąd, prawnik może popełnić błąd, dlaczego niby tłumacz nie? Nie mówię, że ma je popełniać celowo....co to to nie. Ale cały czas doskonalimy swój warsztat, więc dziwne by było gdyby błędy nie pojawiały się od czasu do czasu. Po za tym istnieje tyle różnych teorii, coraz słychać o polonistach toczących spór dotyczący jakiejś pisowni, zastosowania czy czegoś tam. Polska gramatyka jest tak złożona, że nie trudno jest się w niej pogubić.

Zgadzam się w całej rozciągłości! Wydaje mi się, że znam nieźle polską gramatykę, ale często zastanawiam się nad odmianą jakiegoś słowa - niektóre rzeczy wcale nie są takie oczywiste:)