PDA

View Full Version : Film dokumentalny (tłumaczenie, specyfika)


Aurelia
08-14-2011, 15:45
Cześć! Interesuje mnie temat tłumaczenia filmów dokumentalnych. Zastanawiam się, na ile tłumaczenie takich filmów różni się od tłumaczenia innych filmów, czy są jakieś specyficzne rzeczy, na które należy zwrócić szczególną uwagę przy ich tłumaczeniu?
Chodzi mi zwłaszcza o filmy dotyczące tematyki trudnej, np. kary śmierci.
Macie jakieś doświadczenie w tłumaczeniu filmów dokumentalnych?

mongoloid
08-18-2011, 14:38
Tematyka nie jest specjalnym problemem. Nie rozumiem o co chodzi z tą karą śmierci. Że temat trudny?
Problemy w tłumaczeniu filmów dokumentalnych polegają na tym, że trzeba przekazać dużą liczbę tekstu. Czasami takie filmy ukazują sceny z prawdziwego życia, gdzie ludzie posługują się językiem w sposób beztroski i ciężko to wszystko później posklecać w logiczne zdania. Dużo tekstu odpada w tłumaczeniu filmów dokumentalnych.

laurelindorinan
08-21-2011, 11:59
Tłumaczenie filmów dokumentalnych, podobnie jak i szerokiej gamy reportaży różni się paroma kwestiami od tłumaczenia filmów fabularnych - język jest często dużo bardziej kolokwialny, trudniejszy przez to do poprawnego przetłumaczenia, ew zinterpretowania.Ponadto niektóre tematy same w sobie są trudne, co czasem prowadzi do chęci przedstawienia ich w "przyjaźniejszy" przyszłemu widzowi sposób, co powoduje zamazanie przekazu.

AniaD.
08-22-2011, 11:10
W tłumaczeniu filmów dokumentalnych tłumacz ma bardzo dużą swobodę i może pozwolić sobie na ingerencję w oryginalny tekst, mającą na celu dostosowanie przekazywanych informacji do realiów kraju, w którym film jest wyświetlany. Musi pamiętać jednak o synchronizacji tekstu z pokazywanym w danym momencie na ekranie obrazem.

laurelindorinan
08-24-2011, 17:10
W tłumaczeniu filmów dokumentalnych tłumacz ma bardzo dużą swobodę i może pozwolić sobie na ingerencję w oryginalny tekst, mającą na celu dostosowanie przekazywanych informacji do realiów kraju, w którym film jest wyświetlany. Musi pamiętać jednak o synchronizacji tekstu z pokazywanym w danym momencie na ekranie obrazem.

Ale gdzie jest granica między drobną ingerencją, a zmianą sensu prezentowanej treści? Trzeba olbrzymiego wyczucia żeby uniknąć tego drugiego, dlatego ja się staram jak najwierniej odzwierciedlać oryginalny tekst.

alala
08-24-2011, 19:23
W tłumaczeniu filmów dokumentalnych tłumacz ma bardzo dużą swobodę i może pozwolić sobie na ingerencję w oryginalny tekst, mającą na celu dostosowanie przekazywanych informacji do realiów kraju, w którym film jest wyświetlany. Musi pamiętać jednak o synchronizacji tekstu z pokazywanym w danym momencie na ekranie obrazem.

Też mi się tak wydaje, bo istotna jest treść, a nie forma, tak jak w przypadku np. poezji. Myślę, że najważniejsze jest przekazanie informacji w jak najprzystępniejszy dla odbiorców sposób, dlatego np. nie widzę sensu odtwarzania błędów językowych, których dopuszcza się obcokrajowiec dający wywiad po angielsku. Nie jest istotne, że powiedział "Ja myśli Obama dobrze prezydent", tylko, że uważa, że Obama jest OK (przykładowo oczywiście ;))

agakrck
08-31-2011, 23:45
Czyli że jeśli w filmie dokumentalnym, którego listę dialogową będę tłumaczyć, obcokrajowcy mówią łamaną angielszczyzną to kosmetycznie delikatnie poprawiam błędy? Ale czy to mimo wszystko nie jest ingerencja w oryginał? Mój pierwszy raz z filmem dokumentalnym, stąd to pytanie;)

Agnieszka Czarnul
09-04-2011, 18:27
Witajcie,

Do tej pory wydawało mi się, że największym problemem może być sama znajomość, tj. zrozumienie danej testu naukowego ( dokumentalnego ). Ciężko tłumaczyć programy np w zjawiskach czy procesach, gdzie w grę wchodzi np. rozumienie fizyki czy chemii. Inna sprawa to dostosowanie języka do realiów danego kraju i swoboda w tej kwestii, ale jednak jeśli chodzi o samą treść tłumaczenie i przekazu, widzę tutaj jednak małe możliwości ingerencji tłumacza- jedynie utrudnienie;-)

Pozdrawiam

Aurelia
09-05-2011, 13:09
Czyli że jeśli w filmie dokumentalnym, którego listę dialogową będę tłumaczyć, obcokrajowcy mówią łamaną angielszczyzną to kosmetycznie delikatnie poprawiam błędy? Ale czy to mimo wszystko nie jest ingerencja w oryginał? Mój pierwszy raz z filmem dokumentalnym, stąd to pytanie;)
Dobre pytanie. Wydaje mi się, że każde tłumaczenie, nawet jeśli z założenia ma być wierne, jest ingerencją w oryginał, bo tłumacz przecież zawsze pisze tekst od nowa. Jeżeli ta "ingerencja" jest celowa (jak w przypadku poprawek językowych), no to już na pewno zmienia oryginał. Widz, który zupełnie nie zna języka oryginału może zwyczajnie nie zorientować się, że ma do czynienia z obcokrajowcem, który nie mówi płynnie w danym języku (chodzi mi o bohatera w filmie, którego wypowiedź zostanie uproszczona przez tłumacza). Z drugiej strony mam wrażenie, że przekładanie błędów językowych to zadanie karkołomne i pozbawione większej praktyczności. Napisy filmowe to tylko napisy filmowe, wszystkiego przetłumaczyć się nie da, IMO.

pepsiak
09-05-2011, 18:36
Jasne, lepiej byłoby nie zmieniać pierwotnej wypowiedzi, nawet jeśli jest ona gramatycznie i stylistycznie niepoprawna, ale to zacznie utrudniłoby odbiór. Jako widz byłabym w takim przypadku mega zmęczona, zastanawiajać się co chwilę i układając sobie w głowie co autor miał na myśli.

eufrozyne
09-05-2011, 21:17
Jak dla mnie nie ma zbyt dużej różnicy. Musisz przetłumaczyć tekst najwierniej jak się da i tyle. Ja miałam problem z pewnym filmem, nie ze względu na gatunek, ale język. Dostałam film Irański z gotowymi już napisami angielskimi i to przerabiałam na polski. Tłumaczenie angielskie było słabe i czasami nie mogłam się połapać o kim dokładnie jest mowa. (czy wypowiedź dotyczy kobiety czy mężczyzny) innych problemów nie napotkałam

A co do tych delikatnych ingerencji w tekst: ja też się ich dopuściłam, ale niestety nie wiem na ile ci ludzie popełniali błędów, a na ile tłumacz (dodam tylko, że to był też ciężki temat o zbieraczach złomu).

kszylar
09-05-2011, 21:54
Jasne, lepiej byłoby nie zmieniać pierwotnej wypowiedzi, nawet jeśli jest ona gramatycznie i stylistycznie niepoprawna, ale to zacznie utrudniłoby odbiór. Jako widz byłabym w takim przypadku mega zmęczona, zastanawiajać się co chwilę i układając sobie w głowie co autor miał na myśli.

Też wydaje mi się, że o ile w tekście pisanym taki zabieg byłby konieczny, by móc wiernie oddać charakter postaci, to w napisach do filmu celowe robienie błędów językowych będzie po prostu nużące. Nie porywałabym się też na oddawanie różnic dialektycznych pomiędzy bohaterami takiego filmu (co byłoby już wykonalne w książce czy artykule). Należy pamiętać, że napisy pojawiają się na ekranie tylko na chwilę i już wystarczającym problemem jest "pomieszczenie" tłumaczonych treści w dwóch linijkach tekstu, nie ma więc sensu dodatkowo utrudniać oglądającym odbiór poprzez stylizację -- tekst powinien być w miarę "przezroczysty", tak by nie przeszkadzał w oglądaniu filmu.

Aurelia
09-07-2011, 23:03
Kszylar, zgadzam się z tym, co piszesz. Takich założeń się będę trzymać tłumacząc ;)

agakrck
09-16-2011, 14:51
Po przetłumaczeniu filmu stwierdzam, że jednak kosmetyczne "naprawianie" oryginału popłaca - najpierw ambitnie w miarę wiernie tłumaczyłam oryginalne, niespójne wypowiedzi, ale ponieważ wyglądało to koszmarnie, przekształciłam je w proste sensowne zdania. Wyszłam z założenia, że w końcu widz ma się koncentrować na treści filmu, a nie na domyślaniu się co bohaterowie tak w zasadzie mówią i o co im tak naprawdę chodzi..
Jakoś człowiek musi się wszystkiego nauczyć, czasem na własnych błędach..

agakrck
09-16-2011, 23:35
Jestem już po tłumaczeniu filmu i muszę przyznać, że jednak przełożenie niespójnych i niegramatycznych wypowiedzi na proste i logiczne zdania robią tłumaczeniu najlepiej..Rzeczywiście, widz chce skupić się na treści filmu, a nie zastanawiać się co tak naprawdę powiedział bohater. Wierny przekład nie ma tutaj sensu, kolejna lekcja przyswojona;)

tomo
09-18-2011, 17:13
Moim zdaniem nie należy tłumaczyć dosłownie nieścisłości językowych oryginału ponieważ, tak jak już było napisane, widz chce się skupić na kontekście filmu a nie na indywidualnych problemach językowych bohaterów, co jeszcze bardziej utrudniło by mu odbiór. Jednakże, uważam, że czasem należy poinformować w jakiś sposób widza o tych nieścisłościach (poprzez napisy, albo odpowiedni komentarz), ale to zależy od sytuacji.

darius
09-18-2011, 22:07
Film dokumentalny często nie posiada zwartej listy dialogowej, stara się ukazać pewien fragment rzeczywistości, która autorowi jawi się jako interesująca. Z tego wynikać może różnorodność wątków społecznych i kulturowych, które należy przełożyć. Tematyka stanowi jedynie pretekst do poważnej pracy translatorskiej.

Aurelia
09-21-2011, 09:32
Darius, mógłbyś rozwinąć, co dokładnie masz na myśli, pisząc, że "tematyka [w filmie dokumentalnym] stanowi jedynie pretekst do powaznej pracy translatorskiej"?