PDA

View Full Version : Pomyłki w tłumaczeniu filmów


Monika108
08-14-2011, 14:15
Czy sądzicie, że przeciętny widz kinowy czy telewizyjny jest w stanie usłyszeć/wychwycić błędne tłumaczenie i czy ma to jakikolwiek wpływ na jakość filmu? Czy w poprawnym tłumaczeniu chodzi bardziej o kompetencje i wiedzę tłumacza niż o zadowolenie odbiorcy, który i tak nie zauważa pomyłki.

Weronika
08-15-2011, 09:32
Znacie jakieś dobre przykłady pomyłek lektorów w tłumaczonych filmach? :) Nie myślę o pomyłce tłumacza, bo takich jest całkiem sporo, ale lektora, który odczytywał treść :)

kasia*
08-15-2011, 10:40
Hm, trochę nie na temat, ale moja koleżanka niedawno wydała książkę. Lektor, który robił do niej audiobooka już na pierwszej stronie się pomylił i z wojny stuletniej zrobił wojnę stulecia. Koleżanka nieźle się wkurzyła jak to usłyszała, zwłaszcza biorąc pod uwagę gażę (dość znanego) lektora.

Weronika
08-15-2011, 11:23
Dobry przykład :) Podoba mi się :) pzdr.

DanW
08-29-2011, 11:48
Jeżeli mówimy o naprawdę przeciętnym widzu w Polsce to niestety nadal muszę stwierdzić, że nie jest w stanie wychwycić błędów tłumaczeniowych i przyjmuje wszystko 'tak jak leci'. Miałem okazję sprawdzić to osobiście, wytykając jakiś błąd w tłumaczeniu filmu, a osoba która siedziała obok powiedziała tylko "Myślałem, że tak właśnie miało być, nawet nie zwróciłem uwagi, że to może być błąd."

katberek
08-29-2011, 17:29
Przeciętny widz nie wychwyci niestety pomyłek. Często w językach jest tak, że jedno słowo może mieć wiele znaczeń które zmieniają się ze względu na kontekst. Problem polega na tym, że albo tłumaczenie nie pasuje do kontekstu, albo tłumacz wymyśla jeszcze inne znaczenia. Oglądałam jakiś czas temu francuski film p.t. "L'Immortel" najpierw z amatorskimi napisami w języku angielskim, a później z tymi oficjalnymi. Okazało się, że w filmie chodziło o coś zupełnie innego, czego te pierwsze napisy kompletnie nie oddawały. Nie oszukujmy, zazwyczaj sięgamy po napisy wtedy, kiedy nie znamy języka oryginału, albo znamy go w stopniu który nam nie pozwala na pełne zrozumienie. Dlatego tłumacz powinien zrobić wszystko co w jego mocy, aby jak najlepiej oddać sens, biorąc pod uwagę na pozór mało istotne detale językowe.

a_g_a
08-29-2011, 17:56
Zdecydowana większość widzów ogląda film w celach czysto rozrywkowych - chce odprężyć się a nie zastanawiać się na wariantem tłumaczenia. Jeśli tylko błąd nie jest bardzo rażący i nie powoduje zaburzeń w odbiorze obrazu, raczej nie zostanie wychwycony. Lub coś, czego widz nie rozumie z powodu błędnego tłumaczenia zostanie przez niego uznane za różnicę kulturową, bądź jakieś "dziwadło".

silezia
08-29-2011, 18:12
Zgadzam się z powyższymi. Obecnie rzadko kto zwraca uwagę na tłumaczenie filmowe ,liczy się głównie rozrywka.
Zauważyłam natomiast ze koledzy i koleżanki filolodzy bardzo często zwracają uwagę na tłumaczenia filmów ja również,szczególnie jak oglądam swój ulubiony film z nietrafionym przekładem...to..."skręca mnie"jak słyszę jakieś pomyłki bądź błędy wynikające z jakiegoś drobnego niedopatrzenia które często zmienia postać rzeczy:)

kadre
08-29-2011, 18:16
Gorzej jest w przypadkach, kiedy pomyłka w tekście "gryzie się" z obrazem: np. moja ukochana "china doll" przerobiona na "chińską lalkę" nieco >sic!< gryzie się z obrazem ewidentnie angielskiej porcelanowej zabawki z początku XIXw.

gregor zawora
09-05-2011, 10:33
W niektórych przypadkach widz w ogóle nie jest w stanie wychwycić sensu wypowiedzi z powodu pomyłki w tłumaczeniu. Najgorzej sytuacja wygląda w serialach komediowych. Spotkałem się z wypowiedzią "it's in her genes", co zostało przetłumaczone "ma to w dżinsach". Całkowicie został pominięty kontekst i tłumaczenie ma się nijak do oryginału.

banadona
10-22-2011, 11:28
Dość często spotykam się z czymś takim nawet w filmach z lektorem gdzie można jeszcze usłyszeć głos oryginalny. Czasami śmieję się z tego a ludzie się dziwią bo scena wcale nie była śmieszna , po prostu tłumaczenie było koślawe ale totalnie spudłowane ;]

Pearl
10-22-2011, 15:04
Myślę, że przeciętny widz wcale nie kwestionuje poprawności czy zgodności tłumaczenia z oryginałem. Mało tego, w ogóle mu nie przychodzi to do głowy. Widz myśli, że tak ma być i już, tak to zostało opracowane, to znaczy, że jest dobrze. Widz skupia się na akcji filmu i interesuje się tylko tym, żeby rozumieć co się dzieje.

Mówię tu o kinie i telewizji, inaczej może jest z filmami w internecie, ściąganymi w różny sposób i takimi też do nich napisami.
Te kinowe i telewizyjne tłumaczenia raczej nie są poddawane żadnym wątpliwościom ze strony widzów. Dlatego też, osoby zajmujące się takimi przekładami- tłumacze- mają na swoich barkach wielką odpowiedzialność za jakość i poziom takich napisów, dubbingów etc itd...
Musimy o tym pamiętać, że póki istnieją przekłady i zawód tłumacza musimy starać się wykonywać to jak najlepiej by przekazać to, co w oryginale. Ci, co nie potrafią ocenić zgodności z oryginałem nam po prostu UFAJĄ. Nie zaprzepaśćmy tego ;)

annnabellla
10-22-2011, 15:31
A mi się wydaje, że coraz większa ilość widzów, zwłaszcza tych młodych, ma już dość dużą wiedzę w zakresie języka angielskiego i zauważy wyraźne różnice między przekładem a oryginałem, jeśli oryginalny dialog słychać w tle. Widziałam wiele negatywnych opinii użytkowników na forach filmowych, dotyczących złego tłumaczenia dialogów.
Jednak zgadzam się, że tłumacz powinien swoją pracę wykonywać jak najlepiej, bez względu na to czy widz zwraca uwagę na oryginalne dialogi, czy nie.

Queen Of The Horizon
10-22-2011, 17:31
Zdarza się, że moi znajomi wychwytują błędy lub pominięcie dialogu przez lektora. Aczkolwiek w takim przypadku trudno jest usłyszeć autentyczne i całe wypowiedzi aktorów. Jeśli chodzi o napisy zauważyłam, że ludzie za bardzo skupiają się na czytaniu, żeby wysłuchać oryginalnej ścieżki. Dopiero przy którymś obejrzeniu coś zadzwoni w czaszce, że są pewne niezgodności.

Mimo wszystko, napisy czy tekst lektora to takie samo tłumaczenie, jak każde inne. Trzeba się przyłożyć.

katarina008
10-22-2011, 22:12
Zdarza się, że moi znajomi wychwytują błędy lub pominięcie dialogu przez lektora.

Też zauważyłam, że jest tendencja skracania dialogów, pomijania. Z jednej strony to rozumie. Lektor musi sie zmieścic w czasie, wiec wiele dialogów, które wiadomo w oryginale żyją własnym życiem:) w przekładzie pod lektora musza sie skrócic.

Pearl
10-23-2011, 20:23
A mi się wydaje, że coraz większa ilość widzów, zwłaszcza tych młodych, ma już dość dużą wiedzę w zakresie języka angielskiego i zauważy wyraźne różnice między przekładem a oryginałem, jeśli oryginalny dialog słychać w tle. Widziałam wiele negatywnych opinii użytkowników na forach filmowych, dotyczących złego tłumaczenia dialogów.
Jednak zgadzam się, że tłumacz powinien swoją pracę wykonywać jak najlepiej, bez względu na to czy widz zwraca uwagę na oryginalne dialogi, czy nie.

To tylko chwalić i cieszyć się, że liczba widzów znających języki rośnie. To jednak nie jest do końca przeciętny odbiorca, jeszcze nie, ale będzie. I jest też ważne jakie filmy są oglądane przez tych przeciętnych. Czy te kinowe, czy w tv czy w internecie. Dla młodych to internet, kino, dla starszych już raczej tv. To chyba większość i oni właśnie nie do końca wyłapują błędy czy są ich świadomi. Wszystko zależy od tego kim jest widz.

mol
10-28-2011, 19:51
Podzielam zdanie części forumowiczów wypowiadających się tutaj. Widzę, że wielu moich znajomych (nie tylko anglistów, ale po prostu osób dobrze znających język) wychwytuje błędy i nieścisłości w tłumaczeniu. Tak na marginesie, to dla mnie jedną z największych pomyłek w tłumaczeniu filmów było:
ENG: "I want you to show her the ropes"
POL: "Pokaż jej liny" (sic!)

marcink
10-28-2011, 20:31
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że rzadko który widz przykłada wagę do poprawności tłumaczenia, zwłaszcza w przypadku lektora. Dla wielu jest to mechaniczna czynność, która przewiduje jedynie odbiór obrazu w przeciwieństwie do treści.
Ostatnio w serialu "Zakazane imperium" spotkałem się ze słowem 'blackies' przetłumaczonym jako 'przestępcy'. Tłumaczenie niezbyt poprawne politycznie ;).

katarina008
10-30-2011, 10:09
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że rzadko który widz przykłada wagę do poprawności tłumaczenia, zwłaszcza w przypadku lektora. Dla wielu jest to mechaniczna czynność, która przewiduje jedynie odbiór obrazu w przeciwieństwie do treści

tez ie zgodze. dla widzow, ktorzy maja wiedze w zakresie danego jezyka ma to wieksze znaczenie niz dla osoby, ktora jeztka nie znam i polega na tlumaceniu tylko i wylacnie, nie zwracajac uwagii na roznice w przekladzie o oryginale. nawet osoby, znajace jezyk nie zawsze beda przykladac tez do tego wage, bo wtedy pozostawalo by tylko skupianie sie na roznicach, czerpanie przyjemnosci z ogladania nie jest takie same:P

badis
10-30-2011, 12:10
Czy sądzicie, że przeciętny widz kinowy czy telewizyjny jest w stanie usłyszeć/wychwycić błędne tłumaczenie i czy ma to jakikolwiek wpływ na jakość filmu? Czy w poprawnym tłumaczeniu chodzi bardziej o kompetencje i wiedzę tłumacza niż o zadowolenie odbiorcy, który i tak nie zauważa pomyłki.

Widz może nie zauważa pomyłki, ale być może wtedy jego odbiór filmu nie jest taki, jaki zaplanował twórca czy taki, jaki był odbiór oryginalnego odbiorcy. To znaczy, że w pewien sposób został okłamany, wprowadzony w błąd. Gdyby np. po latach nauki obejrzał ten film w oryginale - mógłby wtedy zrozumieć go zupełnie inaczej i wtedy zauważyłby pomyłki.

bottomless
10-30-2011, 12:48
Ja ostatnio zauważam coraz więcej amplifikacji w filmach z lektorem, nie wiem, czy po prostu dopiero teraz zacząłem je zauważać, czy może mam takiego pecha do filmów. Powtórzenia typu: "ostrożnie, uważaj na siebie", takie moim zdaniem zapchajdziury, doklejane kiedy aktorzy nie skończyli jeszcze mówić. Brzmi to bardzo nienaturalnie.

katarina008
10-30-2011, 13:24
Widz może nie zauważa pomyłki, ale być może wtedy jego odbiór filmu nie jest taki, jaki zaplanował twórca czy taki, jaki był odbiór oryginalnego odbiorcy. To znaczy, że w pewien sposób został okłamany, wprowadzony w błąd.

tylko ja uwazam, ze te bledy nie sa az tak duze zeby mogly przeklamac tresc, sa to przewaznie drobne jakies dialogowe wariacje

Nigra
10-30-2011, 20:17
Większość widzów może czuć że coś "nie gra" i odbiór filmu jest zakłócony jednak oglądanie filmów w celach wyłącznie rozrywkowych ogranicza skupianie się na dialogach i tłumaczeniu. Ja lubię słuchac i szukać takich nieścisłości, ae większość widzów nie przywiązuje wielkiej uwagi do błędów czy pominięć

katarina008
10-30-2011, 20:20
dokladnie.wiekszosc nie zwaraca na to uwagi.czasami mam tez tak ze sie za bardzo skupiam na tym jak co jest przetlumaczone i pozniej ciezko mi odwrocic uwage od tego:) co mnie denerwuje, bo sie staram:)

Blue_moon
10-31-2011, 16:51
Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wielu ludzi nie przywiązuje uwagi do nieścisłości w tłumaczeniu bądź do błędów tłumaczeniowych, ale jest również mnóstwo osób, które z łatwością wyłapują takie rzeczy, co przeszkadza im w odbiorze filmu. Ja osobiście skupiam uwagę na tym, co mówią bohaterowie i jeśli tłumaczenie nie zgadza się z oryginałem, zamiast najzwyczajniej oglądać film moja uwaga jest w części poświęcona na wyłapywanie kolejnych potknięć tłumacza.

Blue_moon
10-31-2011, 17:27
Jeśli chodzi o błędy w tłumaczeniu filmów...co powinno się zrobić, gdy ma się przetłumaczyć napisy, które w pewnym momencie nie zgadzają się z tym, co mówią bohaterowie? Czy powinno się samowolnie zmienić treść napisów?

jo_anka_
10-31-2011, 18:03
Przeciętny odbiorca nie zwraca na to uwagi. Jednak osoby, które lepiej znają język, bądź są przeczulone na punkcie poprawności językowej i tłumaczeniowej (to zazwyczaj filolodzy), będą sprawdzać tłumaczenie z oryginałem. Jest to już raczej "zboczenie zawodowe", bo filmy zazwyczaj oglądamy po to, żeby się rozerwać, nie pracować.

Quest
11-03-2011, 21:11
Nie sprawdzałem kto tłumaczył "Bandits" (polski tytuł "Włamanie na śniadanie" :D ), ale jest tam scena, gdy po ataku alergicznego kichania jeden z bohaterów mówi kobiecie, że ma alergię.
Reakcja kobiety, która cały czas była przy nim: 'Tell me about it'.
Polskie tłumaczenie: "Opowiedz mi o tym" :eek:

To tak na świeżo (film oglądałem w tym tygodniu).
Zawsze w takiej sytuacji ręce opadają... - takie zboczenie zawodowe.

badis
11-03-2011, 22:28
Jeśli chodzi o błędy w tłumaczeniu filmów...co powinno się zrobić, gdy ma się przetłumaczyć napisy, które w pewnym momencie nie zgadzają się z tym, co mówią bohaterowie? Czy powinno się samowolnie zmienić treść napisów?

Moim zdaniem tak - chyba to, co mówią bohaterowie jest ważniejsze niż to, jak to ktoś podpisał... No chyba że to celowy zabieg twórcy filmu:P

katarina008
11-04-2011, 21:10
"zboczenie zawodowe".

dokladnie, popieram. idealna nazwa:) pozostali, bez tego "zboczenia" don't care:)

Lucrezia.Borgia
11-06-2011, 11:32
Sama nie widziałam tego filmu w TV, ale w kinie więc nie wiem czy to autentyk czy tylko plotka, ale znajomy mówił, że kiedy TVN emitował "Mrocznego rycerza" słynny cytat Jokera "I believe whatever doesn't kill you simply makes you stronger" przetłumaczono jako "Co cię nie zabije to cię nie spaczy".

Dość bolesne :):)

aeriel
12-11-2011, 07:20
Ja przypominam sobie film "Avatar", gdzie "Sir, we've got a situation", przetłumaczono jako "Mamy tutaj sytuację". Bardzo mnie to rozśmieszyło i widziałam po minach innych osób siedzących w kinie, że nie przemówiło do nich takie tłumaczenie :)

O innej pomyłce opowiedziała mi koleżanka (tytułu filmu niestety nie pamiętam)- mowa była o dacie porodu, ale tłumacz uparcie przetłumacył "labour day" jako "Święto Pracy". Ale dlaczego kobiety rodzą akurat w Święto Pracy, tego już nie wytłumaczył :D:D:D

Darkpoint
12-11-2011, 08:53
To nie musi być od końca wyłapywanie błędów przez widza-odbiorcę. Większość z nich po prostu nie zwróci uwagi na różnice, nawet, jeżeli coś mu podświadomie podpowiada, że tłumacz dał plamę, to ma do niego zaufanie i przyjmuje tłumaczenie takim jakie otrzymał na ekranie, ponieważ nie zna języka w tak dobrym stopniu, żeby go korygować. Mówię tutaj oczywiście o większych zawiłościach językowych dla takiej grupy odbiorców, np. idiomy, slang i co trudniejsze słówka. Sam pamiętam jak nie znając angielskiego w dobrym stopniu, mogłem czuć pewien dyskomfort oglądając film, widząc konkretną scenę do której napisy średnio pasowały, ale mimo tego przyjmowałem je jako poprawne, ponieważ to tłumacz ma wiedzę a ja tylko oddaję się (lub nie) przyjemności oglądania filmu bądź serialu. Niemniej jednak uważam, że tłumacz nie zawsze będzie w stanie przekazać w 100% oryginału, bez zachwiania komunikatu tekstu wyjściowego, co lepszy tłumacz zmniejszy różnice kulturowe poprzez dopasowanie treści oryginału do języka przekładu.

karolina2976
12-11-2011, 12:41
Jeden z błędów, który zapamietałam do dziś, wychwyciłam podczas oglądania "Zapachu kobiety" z Alem Pacino. Podczas przemowy w szkole w obronie swojego opiekuna pułkownik Slade grany przez Ala powiedział o kimś, że "he was running with the tail between his legs", co zostało przetłumaczone jako "uciekał z tylkiem między nogami". Rozbawiło mnie to bardzo.

Midnight Mover
12-11-2011, 15:14
One of the translations I never understood was for the movie A Bug's Life. The Polish title was Dawno Temu W Trawie I believe.

Not sure if really a mistake or just an awkward title choice :\

Aksu
12-14-2011, 15:48
Moim zdaniem chyba nie ma filmu, którego tłumaczenie nie zawierałoby żadnego błędu, a filmy z lektorem są wielką porażką, chociaż i tak są lepsze niż te z dubbingiem. Jeżeli ktoś nie jest wyczulony na błędy i nie doszukuje się ich, to pewnie ich nie zauważy albo nawet nie zada sobie trudu żeby się nad tym zastanowić.

Aksu
12-14-2011, 16:06
Mnie od pewnego czasu nurtuje problem z "Władcą pierścieni" a do tyczy to przede wszystkim książki w przekładzie Marii Skibiniewskiej, bo podejrzewam, że z nią posiłkowano się przy tłumaczeniu filmów.

Chodzi mi o moment kiedy drużyna pierścienia stoi przed wejściem do Morii i odczytują napis, w oryginale "speak friend and enter", natomiast na polski zostało to przetłumaczone "powiedz przyjacielu i wejdź".

Być może nie jest to duży błąd, a ja się tylko czepiam, ale moim zdaniem przez to tłumaczenie zatracił się trochę sens oryginalnego zdania i uważam, że lepiej by było gdyby przetłumaczono po prostu "mów przyjacielu i wejdź". W polskim tłumaczeniu od razu przyszło mi do głowy, że trzeba powiedzieć "przyjaciel" i strasznie się dziwiłam, czemu nie mogą na to wpaść ;) Natomiast w wersji angielskiej ta zagadka ma o wiele więcej sensu.

Co o tym sądzicie?

netgirl999
12-30-2011, 21:14
A ja kiedyś jako nauczyciel w gimnazjum oglądałam z uczniami film Garfield gdzie kobieta mówi "let's meet on Saturday" a napisy: : spotkajmy się w niedzielę"(albo odwrotnie) ;) i muszę powiedzieć że wszyscy uczniowie TAAAAAAKIII błąd wychwycili i zastanawialiśmy się JAK TO MOŻLIWE????

Myślę teraz że może to być dobre ćwiczenie dla uczących się angielskiego - ukryć błędy w napisach i poprosić o odnalezienie i poprawę chociaż wtedy film nie będzie relaksem tylko bardziej pracą, ale ciekawa jestem jakie byłyby efekty:)

Paszczynska
12-31-2011, 14:54
wczoraj w filmie na polsacie o 20:)
kontekst-brak paliwa w aucie. we need gas przetłumaczono -potrzebujemy gazu. myślałam, że padne!!

Paszczynska
12-31-2011, 14:56
Jeden z błędów, który zapamietałam do dziś, wychwyciłam podczas oglądania "Zapachu kobiety" z Alem Pacino. Podczas przemowy w szkole w obronie swojego opiekuna pułkownik Slade grany przez Ala powiedział o kimś, że "he was running with the tail between his legs", co zostało przetłumaczone jako "uciekał z tylkiem między nogami". Rozbawiło mnie to bardzo.

hahahaha
nie wiem jak można tak przetłumaczyć. wystarczy na świeżo przeczytac tłumaczenie i włączyc myślenie podczas pracy!

qweasd
01-01-2012, 12:45
wczoraj w filmie na polsacie o 20:)
kontekst-brak paliwa w aucie. we need gas przetłumaczono -potrzebujemy gazu. myślałam, że padne!!

Może auto było napędzane LPG? ;)

Berenger
01-03-2012, 08:45
Mnie od pewnego czasu nurtuje problem z "Władcą pierścieni" a do tyczy to przede wszystkim książki w przekładzie Marii Skibiniewskiej, bo podejrzewam, że z nią posiłkowano się przy tłumaczeniu filmów.

Chodzi mi o moment kiedy drużyna pierścienia stoi przed wejściem do Morii i odczytują napis, w oryginale "speak friend and enter", natomiast na polski zostało to przetłumaczone "powiedz przyjacielu i wejdź".

Być może nie jest to duży błąd, a ja się tylko czepiam, ale moim zdaniem przez to tłumaczenie zatracił się trochę sens oryginalnego zdania i uważam, że lepiej by było gdyby przetłumaczono po prostu "mów przyjacielu i wejdź". W polskim tłumaczeniu od razu przyszło mi do głowy, że trzeba powiedzieć "przyjaciel" i strasznie się dziwiłam, czemu nie mogą na to wpaść ;) Natomiast w wersji angielskiej ta zagadka ma o wiele więcej sensu.

Co o tym sądzicie?

Jak to dobrze, że elficki jest tak dobrze przetłumaczalny na angielski:). Niestety po polsku nie jest już tak łatwo. I tak tłumaczenie: "powiedz przyjacielu i wejdź" jest najlepszym wybrnięciem z sytuacji. Jedyne co mi przychodzi do głowy i wprost nie zdradza rozwiązania zagadki to "Odezwij się przyjacielu i wejdź", co nie brzmi zbyt dobrze. Cóż innego zostaje: Wypowiedz..; Przemów...? Bez sensu.
Pamiętam, że też łatwo zgadłem zagadkę kiedy onegdaj czytałem LOTR ale wynika to z tego, że podobne motywy widziałem już w kilku filmach/książkach. Choćby w "Imieniu róży" Umberto Ecco. Może u ciebie było podobnie?

Paszczynska
01-08-2012, 11:39
Może auto było napędzane LPG? ;)

hehehe możliwe tylko w Polsce, gdzie kupuja drogie auta i wrzucaja gaz-porażka:P

qweasd
01-08-2012, 16:05
hehehe możliwe tylko w Polsce, gdzie kupuja drogie auta i wrzucaja gaz-porażka:P

Zatem myślę, że pochopnie oceniasz tłumaczenie. Mamy tu do czynienia z doskonałą lokalizacją tłumaczenia, odzwierciedlającą realia polskiej motoryzacji ;).

katbrzo
01-09-2012, 17:28
Mnie zawsze najbardziej smieszy nie "pomyka w tlumaczeniach" a to w jaki sposb przetłumacozno "Dirty Dancing"...."Wirujący seks"!!!!A co wy o tym myslicie???

rem
01-10-2012, 22:49
Część na pewno wyłapie wyjątkowo widoczne błędy. Kiedyś oglądałem pewien film o wojnie w Wietnamie, gdzie "Run, Charlie!" przetłumaczono jako "Uciekaj Charlie!". Nie miało to zupełnie sensu i chyba każdy by się zorientował, że coś z tym nie gra :)

qweasd
01-12-2012, 11:51
Mnie zawsze najbardziej smieszy nie "pomyka w tlumaczeniach" a to w jaki sposb przetłumacozno "Dirty Dancing"...."Wirujący seks"!!!!A co wy o tym myslicie???

Dirty Dancing, to już chyba klasyk, jeżeli chodzi o dziwaczne i mało zrozumiałe intencje tłumacza. Ale prawdopodobnie tłumacz jest niewinny, bo największy wpływ na tytuł filmu ma dystrybutor, o czym często nie pamięta się. Ludzie, którzy tłumaczą filmy, to nie są jacyś idioci, którzy nie znają języka. Owszem zdarzają się wpadki, ale tłumacz nie ma wpływu na to, że słowo "fuc*" musi być przetłumaczone, jako "do diaska", żeby film mógł być emitowany w TV.

Perkoz
01-13-2012, 04:04
Mnie zawsze najbardziej smieszy nie "pomyka w tlumaczeniach" a to w jaki sposb przetłumacozno "Dirty Dancing"...."Wirujący seks"!!!!A co wy o tym myslicie???
Ten tytuł, a także wiele innych, był już tyle razy wałkowany na tym forum, że aż palce bolą od pisania wyjaśnień ponownie. Dlatego ograniczę się tylko do paru linków:
http://forum.mlingua.pl/showpost.php?p=88376&postcount=28
http://forum.mlingua.pl/showpost.php?p=94928&postcount=47
http://forum.mlingua.pl/showpost.php?p=96542&postcount=53

Powyższe posty traktują przede wszystkim ogólnie o tłumaczeniu tytułów.

Jeśli chodzi o "Dirty Dancing", to, zgodnie z tym, co można wyczytać w postach wklejonych przeze mnie powyżej, ten tytuł został stworzony zgodnie z przyjętymi zasadami tworzenia tytułów tj. przede wszystkim nawiązuje do treści filmu i odznacza się funkcjonalnością (w tym przypadku budzi podobne skojarzenia co oryginał: taniec + erotyzm). Jeśli coś chcemy mu zarzucić, to co najwyżej tandetę, kicz językowy, banał, szmirowatość i wyświechtanie.

Jako ciekawostkę dodam, że z tłumaczeniem tego nieco kłopotliwego wyrażenia ("brudny taniec"? "Sprośny"? "Nieprzyzwoity?") całkiem fajnie poradzili sobie Czesi. W ich wersji film nosi tytuł "Hrisny tanec", czyli grzeszny taniec (tytuł czeski wpisałem bez ichniejszych diakrytyków).

Perkoz
01-13-2012, 04:11
Owszem zdarzają się wpadki, ale tłumacz nie ma wpływu na to, że słowo "fuc*" musi być przetłumaczone, jako "do diaska", żeby film mógł być emitowany w TV.
To akurat nie do końca jest wina tłumacza, tylko polskiego prawa, a konkretnie ustawy o radiofonii i telewizorni oraz ustawy o języku polskim, w których czytamy:
Ustawa o radiofonii i telewizji
- Rozdział 3 Art 18 Ust. 5
Audycje lub inne przekazy, zawierające sceny lub treści mogące mieć negatywny wpływ na prawidłowy fizyczny, psychiczny lub moralny rozwój małoletnich mogą być rozpowszechniane wyłącznie w godz. 23-6.
- Ust. 7
Nadawcy dbają o poprawność języka i przeciwdziałają jego wulgaryzacji.
Ustawa o języku polskim (Rozdz. 1 Art. 3 Ust. 1)
[ochrona jęz. polskiego polega w szczególności na:]
1.Dbaniu o poprawne używanie języka i doskonaleniu sprawności językowej jego użytkowników oraz na stwarzaniu warunków do właściwego rozwoju języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji;
2.Przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji
Oczywiście tłumacz może się bardziej wysilić i pozostać bliżej oryginalnego rejestru bez potrzeby uciekania się do hardkora językowego, zamiast tak przesuwać rejestr w górę (jak twój przykład z "do diaska"), niemniej jednak wina nie leży tylko po jego stronie (a tłumaczenie wulgaryzmów, wbrew pozorom, to też nie lada sztuka, nie wystarczy głupie zastąpienie słowa na 'f' słowem na 'j', ale to już inna bajka).

Kolejni winowajcy nadmiernego łagodzenia wulgaryzmów to nadgorliwi adiustatorzy-cenzorzy pracujący w TV. Koledzy z branży mówili mi kiedyś, że jeszcze kilka lat temu w Polsacie pracowały pewne panie adiustatorki, które ze skryptów lektorskich wykreślały nawet słowo "orgazm" :D (biedaczki, same pewnie
nigdy go nie zaznały).

Trzeci, najrzadszy powód takiego stanu rzeczy, ale zdarzający się, to kapryśni lektorzy, którzy po prostu odmawiają czytania, jeśli skrypt zawiera pewne słowa i sformułowania. Wtedy skrypt należy przerobić.