PDA

View Full Version : Jak sobie radzić z zaskakujacymi niespodziankami?


Ania_25
08-12-2011, 18:42
W tłumaczeniach tekstów zdarzają się problemy z przekładem idiomów. Oczywiście są słowniki, które pomagają. Można też liczyć na "przykrycie" idiomu polotem tłumacza i wstawieniem przez niego w miejsce idiomu rodzimej zbitki słów. Zdarzają się jednak sytuacje, w których nie można sobie poradzić z problemem. W jednej z powieści Vonneguta spotkałam się - o ile dobrze pamiętam - z takim zapisem "2BONT2B", co stanowiło odpowiednik hamletowskiego pytania: "być albo nie być". Tłumaczowi nie udało się przełożyć zapisu "2BON2B" na język polski, więc zapis ten mógł stanowić problem dla polskiego czytelnika nieznającego języka angielskiego.
Co o tym sądzicie?

Kagemusha
08-13-2011, 20:10
W takim przypadku, jaki opisałaś, jedynym wyjściem jest umieszczenie przypisu przez tłumacza. I w tym przypisie należy wyjaśnić, o co chodzi w nieprzetlumaczonym i nieprzetłumaczalnym fragmencie.
Tak na przykład postąpił tłumacz książki "Straż! Straż!" T. Pratchett'a, pan Piotr Cholewa, z napisem "FABRICATI DIEM, PVNC!" ;) po wyjasnienie tej zagadki odsyłam do podanego źródła :D

ocuca
01-05-2012, 10:13
Gdybym przeczytała powyższy cytat, również nie wiedziałabym, co on oznacza. Zgadzam się więc z przedmówczynią, że należało dodać przypis wyjaśniający u dołu strony. Zadaniem tłumacza nie jest wymyślanie nowych słów i tworzenie super kreatywnych odpowiedników dla neologizmów występujących w tekście wyjściowym. Oczywiście można to zrobić, jeżeli dysponuje się odpowiednimi umiejętnościami intelektualnymi (wyobraźnia, polot, swoboda językowa). Ale nie dajmy się zwariować - niektóre rzeczy są naprawdę nieprzetłumaczalne albo bardzo trudno je przełożyć.

momori
01-07-2012, 18:20
Gdybym przeczytała powyższy cytat, również nie wiedziałabym, co on oznacza. Zgadzam się więc z przedmówczynią, że należało dodać przypis wyjaśniający u dołu strony. Zadaniem tłumacza nie jest wymyślanie nowych słów i tworzenie super kreatywnych odpowiedników dla neologizmów występujących w tekście wyjściowym. Oczywiście można to zrobić, jeżeli dysponuje się odpowiednimi umiejętnościami intelektualnymi (wyobraźnia, polot, swoboda językowa). Ale nie dajmy się zwariować - niektóre rzeczy są naprawdę nieprzetłumaczalne albo bardzo trudno je przełożyć.

Oj tak. Dość często trafiam na okropnie naciągane gierki językowe, które w polskim wypadają po prostu "sucho". Ja już na prawdę wolę przypis, chociaż wyznaję zasadę, że przypisów ma być jak najmniej.

olaka
01-09-2012, 09:49
Faktycznie, ten przypadek byłby ciężki do przetłumaczenia, osobiście nie mam pojęcia jak ja np. miałabym to zrobić ;) Przypis jest moim zdaniem jedynym godnym wyjściem. Chyba, że ktoś jest bardzo kreatywny i coś wymyśli!

Knopers
01-09-2012, 11:06
Dokładnie, jeśli jakiś idiom jest nieprzetłumaczalny, albo wyrażenie nie odda gry słów to przypis wydaje mi się najlepszym wyjściem. Możliwe, że stracimy trochę punktów za przełożenie humoru, ale przynajmniej odbiorca zrozumie tekst.

frytex
01-09-2012, 11:27
A co zrobić z filmem, w którym nie ma miejsca na przypisy?

Np. w "Rybce zwanej Wandą" adwokat (John Cleese) usiłuje się wyplątać ze zwrócenia się do świadka na procesie po imieniu (Wanda!) i rozpaczliwie robi z tego "I wonder". Gra słów zupełnie zanika. Otto (inny bohater tegoż filmu) odczytuje przez pomyłkę na głos adres: 2B! Z czego natychmiast wyplątuje się dodając "(2B) honest"...

Niestety, te rzeczy są przeważnie nieprzetłumaczalne.

smartyna
02-08-2012, 18:09
Cóż w takiej sytuacji nic tłumacz ie może zrobić. Jeśli to film z dubbingiem, to widz nawet nie zauważy, jeśli z napisami czy lektorem, część publiczności sama wyłapie komizm. Podobny problem jest z tytułami, czasem te gry słowne są nieprzetłumaczalne w krótki i prosty sposób, np "The Hangover" który w polskiej wersji językowej został nazwany "Kac Vegas", a sequel "Kac Vegas w Bangkoku", co mnie osobiście śmieszy.