PDA

View Full Version : Tłumaczenie tytułów filmowych


Aglarwen
05-27-2011, 20:10
Jak wiadomo, oryginalne tytuły filmów bywają naprawdę dłuugaśne, a twórcy prześcigają się w ich kreatywności. Dla tłumaczy to czasem trudny orzech do zgryzienia, bo trzeba przetłumaczyć, a jednocześnie mając nad głową dystrybutora, nie odstraszyć potencjalnych widzów :D Czy więc lepiej:
-przetłumaczyć calutką dłuugą nazwę;
-czy może lepiej wymyślić coś krótkiego, chwytliwego i jednocześnie zgodnego z fabułą i zamysłem twórców?

A tu przykłady tytułów:
- Borat: Cultural Learnings of America for Make Benefit Glorious Nation of Kazakhstan- Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej
- The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford - Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda
- Dr. Strangelove or: How I Learned to Stop Worrying and Love the Bomb - Dr Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę
- Brüno: Delicious Journeys Through America for the Purpose of Making Heterosexual Males Visibly Uncomfortable in the Presence of a Gay Foreigner in a Mesh T-Shirt :D - po polsku Brüno
i trochę krótszy, ale też ciekawy:
-Lock, Stock and Two Smoking Barrels- Porachunki

A może znacie jeszcze jakieś inne, długie i ciekawie przetłumaczone tytuły?

wiedziemka
07-14-2011, 13:50
tak się zastanawiam, śmiejemy się z pewnych tłumaczeń tytułów filmów, ale też i książek, mamy różne spostrzeżenia na ten temat. A może własnie tytuły tłumaczy się tak, że zupłenie nie mają nic wspólnego z tytułem w pierwotnej postaci? Może akurat w tym przypadku fanatzja tłumacza jest wielce wskazana?
Bo rzadko który tytuł jest tłumaczony tak, że ma jakikolwiek związek. Czy ktoś wie coś na ten temat? może tak po prostu ma być?

weronika.labaj
07-18-2011, 23:06
Obiło mi się o uszy, że wynika to z przepisów dotyczących praw autorskich. Tzn. że mniej kosztuje nowy tytuł niż przetłumaczenie oryginalnego. Z drugiej strony wydaje się dziwne, że kupując prawa do wyświetlania filmu nie ma się praw do tytułu:)

magiwisnia
07-19-2011, 00:22
Obiło mi się o uszy, że wynika to z przepisów dotyczących praw autorskich. Tzn. że mniej kosztuje nowy tytuł niż przetłumaczenie oryginalnego. Z drugiej strony wydaje się dziwne, że kupując prawa do wyświetlania filmu nie ma się praw do tytułu:)

Przyznam, że brzmi to nieco dziwnie.Przecież film i jego tytuł to nieodłączna całość.
Myślę, że wynika to bardziej z faktu, że nie każdy tytuł sprawdziłby się, byłby odebrany tak samo wśród widzów innej narodowości. W związku z czym, podejmując się próby tłumaczenia tytułu filmu, tłumacz musi wziąć pod uwagę realia, kulturę, a i często poczucie humoru narodowości docelowej.
Jednym z tzw. problematycznych tytułów jest "Dirty Dancing" (dla młodszego pokolenia - film z udziałem Patricka Swayze :)) Czy pamiętacie polski tytuł tego filmu? "Wirujący sex" Czy tłumaczenie jest trafne?
Trudno ocenić, ale z drugiej strony jest to niezła alternatywa dla "Brudne tańczenie" ;)

eufrozyne
07-19-2011, 09:46
Z tego co wiem jeśli film jest na podstawie książki to tytuł musi być ten sam (o ile oczywiście taka pozycja została u nas wydana).

A większość tytułów to zabawa w skojarzenia. Mamy coś znanego i lubianego: przysłowie, jakiś film, jakieś zjawisko, i na chybił trafił przerabiamy na tytuł nowego filmu, co niestety rzadko pasuje do oryginalnego tytułu.

Mona_84
07-19-2011, 09:54
Nie wiem, czy któreś z Was czytało - ale dla miłej lektury polecam poniższy artykuł:
http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/ogolne/artykuly/tlumacze-partacze.html

edzik167
07-19-2011, 10:10
:) Faktycznie kiedyś też się zastanawiałam jak to jest z tytułami w filmach i muszę przyznać, że kilka nawet nawet miało coś wspólnego z tytułem oryginalnym, ale większość to inwencja twórcza Polaków, a przecież można by było trochę posiedzieć i chociaż spróbować wymyślić coś bliższego oryginałowi. Korzystając z okazji podam stronkę gdzie odnotowano 10 najgorszych tłumaczeń filmów: http://www.widelec.pl/widelec/1,101584,7516291,10_najgorszych_tlumaczen_tytulow_ filmow.html

zuza445
07-19-2011, 10:16
Moim zdaniem tylko oryginalne tytułu są w stanie odzwierciedlić prawdziwy przekaz filmu. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest to niemożliwe, gdyż większość tytułów byłaby niezrozumiała dla społeczeństwa. Dlatego uważam, że tłumaczenie word-for-word jest bardziej trafne, niż nadawanie nowego tytułu, który nie ma nic wspólnego z pierwowzorem.

eufrozyne
07-19-2011, 10:23
Można coś lekko zmienić w przetłumaczonym tytule, ale nie wymyślać nowego nie wiadomo skąd. Zgadzam się, że dosłowne jest lepsze.

eufrozyne
07-20-2011, 09:21
Nie wiem, czy któreś z Was czytało - ale dla miłej lektury polecam poniższy artykuł:
http://www.textum.pl/tlumaczenia/portal_tlumaczy/informacje/ogolne/artykuly/tlumacze-partacze.html

No pomijam już filmy z cyku: "Żyj wolny, albo szklana pułapka", bo to dawało nadzieję, że ktoś się nauczy i kolejne tytuły będzie wymyślał nieco inteligentniej, niestety nic z tego i teraz też mamy takie "Kacvegas w Bangkoku".

Ewelina Telega
07-20-2011, 14:56
(...) Korzystając z okazji podam stronkę gdzie odnotowano 10 najgorszych tłumaczeń filmów: http://www.widelec.pl/widelec/1,101584,7516291,10_najgorszych_tlumaczen_tytulow_ filmow.html

Moim zdaniem do listy najgorzej przetłumaczonych tytułów można dorzucić "The Reptile" (1966) wydany w Polsce jako "Kobieta wąż." Pamiętam, jak Beksiński prześmiewczo skwitował, że to bardzo mądre tytułować w ten sposób horror, w którym dopiero w ostatnich minutach wychodzi na jaw, że wężem jest dziewczyna.

Mnie ostatnio zatrzęsło przy filmnie "Disappearance of Alice Creed" (2009) - pierwsze minuty filmu są bardzo niejasne, dwóch panów przygotowuje się do czegoś, organizują specjalnie dostosowany samochód, wyciszają pokój, montują łóżko, niszczą wszelkie ślady łączące ich tożsamość z owym działaniem, na koniec... porywają kobietę i zaczyna się akcja z masą zwrotów i szokujących scen. Jaki jest polski tytuł? "Uprowadzona Alice Creed"! Po co dać widzowi szanse na domyślanie się? Dla mnie to niemal brak szacunku dla inteligencji odbiorcy ;) No i szczegół, że samo słówko 'disappearance' ma tu podwójne znaczenie, że akcja potoczy się tak, jak nikt by się tego nie spodziewał i tytuł nabierze zupełnie innego wydźwięku. Polska wersja jest do bólu jednowymiarowa.

Broniłabym za to "Serendipity" (2001) - "Igraszki losu." Definicji tego słowa nie da się 'zmieścić' w tytule. Ale może właśnie dlatego warto byłoby zostawić oryginał? Tym bardziej, że brzmi bardzo wdzięcznie i pasuje do komedii romantycznej. Może wystarczyłaby mała notka na początku polskiej wersji filmu, która objaśniałaby tytuł? Ale takie rozwiązanie uznaje się za nieprofesjonalne...

silviabroom
07-20-2011, 17:42
[QUOTE=magiwisnia;40709]Przecież film i jego tytuł to nieodłączna całość.

A kojarzycie film "The Burning Plain" (z Kim Basinger, nominowany do nagrody) bardziej jest znany pod polskim tytułem "Granice miłości"? Polski odpowiednik, moim zdaniem, nie jest zły, bo rzeczywiście jest tam wątek miłosny, ale taki tytuł bardziej pasuje mi na przykład do filmu bollywoodzkiego. Można by wykorzystać słowo 'burning' w polskim tłumaczeniu, bo w tym filmie płonąca przyczepa jest symboliczna i brzmi mniej romantycznie (film to zdaje się thriller albo dramat psychologiczny).

magiwisnia
07-20-2011, 18:57
Piszecie, że tłumaczenie "word for word" będzie zawsze trafniejsze niż wesoła iinwencja tłumacza nie mająca nic wspólnego z tytułem oryginalnym. A ciekawi mnie co sądzicie na temat polskiego tutułu popularnego niedawno filmu "The King's speech" - "Jak zostać królem"? Czy i w tym przypadku tłumacz przesadził nieco z interpretacją?

pweronika
07-20-2011, 19:29
Mam inny przykład, w którym tłumaczony tytuł z założenia miał być dosłownym przekładem, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach...
"Secreto de sus ojos" - film Juana Jose Campanella'i, którego wdzięczny tytuł w polskiej wersji brzmi "Sekret jej oczu". Niby wszystko się zgadza, ale po obejrzeniu filmu zastanawiałam się długo nad tym kim była owa "kobieta" o spojrzeniu, które zasługiwało na wzmiankę w tytule. Problem polega na tym, że zaimek "sus" w języku hiszpańskim może odnosić się do "jej oczu", "jego oczu", lub "ich oczu". Prawidłowej interpretacji należy szukać w samym filmie. Idąc tym tropem nie mogę oprzeć się wrażeniu, że owa tajemnica kryje się w oczach mężczyzny, który, choć niepozorny przez większą część filmu, na końcu okazuje się kluczową postacią dla zagadki, którą rozwiązuje główny bohater (zresztą również człowiek pełen tajemnic:)). Wnioskuję więc, że chodzi tu o "Sekret jego oczu", lub też, dla bezpieczeństwa, "ich oczu". Dlaczego autor tłumaczenia umieścił w tytule kobietę? Może to było po prostu tak bardzo zgubnie oczywiste...

Ewelina Telega
07-20-2011, 21:23
(...) ciekawi mnie co sądzicie na temat polskiego tutułu popularnego niedawno filmu "The King's speech" - "Jak zostać królem"? Czy i w tym przypadku tłumacz przesadził nieco z interpretacją?

"Przemowa" byłaby mało zachęcająca ;) Ja nie mogę stworzyć nic lepszego, ale ekspert powinien, prawda? Zawsze lepiej pogłowić się nad tytułem jak najbardziej zbieżnym z oryginałem (nie mylić z word for word!), zastanawia mnie jednak, co tak właściwie skłania tłumaczy do tych różnych dziwnych wynalazków. Jest tyle wyśmianych tytułów, ale czy to naprawdę wynika z ignorancji tłumaczy?

Mam wrażenie, że niekoniecznie. Czasem pewnie niczym z pudełka wyskakuje spec od reklamy czy żona głównego dystrybutora i ma tytuł, plan na kampanię, a przy tym nie znosi sprzeciwu. "About a Boy" (2002) zasłynął jako "Był sobie chłopiec." Mnie to pasuje! Ale dlaczego "An Education" (2009) pojawił się pod postacią "Była sobie dziewczyna"? Zapewne dlatego, żeby widzowi się dobrze skojarzyło. Tego już nie zniosę.

eufrozyne
07-20-2011, 21:41
Ewelina - zgadzam się z Tobą tytuły, które zdradzają zakończenie, albo jakiś ważny wątek są tragiczne.
- była sobei dziewczyna - ten tytuł powstał tylko dlatego, że był film "Był sobie chłopiec" , tak samo mój chłopak się żeni, to i moja dziewczyna wychodzi za mąż, pełno jest takich kwiatków. Mnie osobiście doprowadzają do szału. Próbuje się wmówić widzowi, że to będzie to samo.... Znany tytuł lepiej sprzeda film.

magiwisnia - ten tytuł brzmi jak z książki kucharskiej :] i co jak się naucze ładnie mówić to mogę zostać królem (królową)?

Ewelina Telega
07-20-2011, 22:14
A kto by poszedł na "Królewskie orędzie"? ;) Ludzie lubią tytuły rodem z książki kucharskiej, bo liczą na to, że taki film da im przepis na życie. Dobrze, że polska ekipa nie poszła w ślady "Był/a sobie chłopiec/dziewczyna" i nie przechrzciła "King's Speech" na np. "Dziennik Lionel'a Logue'a" ;) Wszystko pod publiczkę, ale powtórzę sie - CZY TO CZASEM NIE OBRAŻA WIDZA? Osobiście bardzo lubię, gdy pozostaje tytuł oryginalny, lub chociaż pojawia się on w podtytule ("Cast away - Poza światem").

Dodatkowo, co myślicie o tytule "BrzydUla"? Świetna gra słów, ale wymagała zmiany imienia głównej bohaterki - przesada?

wiedziemka
07-20-2011, 22:25
a widzicie :) zależy co dla kogo, mnie na przykład "przemowa" by zaintrygowała, do tego stopnia, że przeczytałabym o czym ten film może być, a nigdy tego nie robię po tych tytułach co mamy. No może nie nigdy, ale bardzo, bardzo rzadko czytam to takie maleńkie streszczenie.

Tak samo jako "brudne tańczenie" byłoby dla mnie osobiście dużo bardziej interesujące niż "wirujący seks", o czym ten film może być, którego tytuł to "brudne tańczenie" .... Za to z tym tytułem i po obejrzeniu, tego, co się za nim kryje byłabym okropnie załamana, bo ogóle nie spodziewałabym się takiego filmu, dlatego mogę powiedzieć, że jednak "wirujący seks" lepiej oddaje treść filmu

filoaga
07-20-2011, 22:57
Myślę, że tytuły powinny być tłumaczone dosłownie, ale jak wiemy, nie zawsze jest to możliwe w tłumaczeniach. Film zrobiony za granicą może mieć tytuł, który nawet po przetłumaczeniu nic nie powie Polakowi, dlatego, że może on mieć kompletnie inne znaczenie o podłożu kulturowym, historycznym itd. Czasem jednak tłumaczenia wydają się zbędne (widziałam kiedyś Dirty Dancing przetłumaczony jako Wirujący Seks...) lub kompletnie bezsensowne (jak mieliby przetłumaczyć Step Up? Krok w górę? Bez sensu...) Wszystko leży w gestii tłumacza, który musi wziąć pod uwagę, że społeczeństwo może czegoś nie zrozumieć, ale także, że sporo osób zna języki obce i woli oryginalne tytuły.

magiwisnia
07-21-2011, 01:32
[QUOTE=Ewelina Telega;41965]A kto by poszedł na "Królewskie orędzie"? ;) Ludzie lubią tytuły rodem z książki kucharskiej, bo liczą na to, że taki film da im przepis na życie. Dobrze, że polska ekipa nie poszła w ślady "Był/a sobie chłopiec/dziewczyna" i nie przechrzciła "King's Speech" na np. "Dziennik Lionel'a Logue'a" ;)[QUOTE]

Przyznam,że "Królewskie Orędzie", tudzież "Przemowa" nie brzmią tak źle :) i są do tego najbliższe oryginałowi. No właśnie, pytanie tylko, czy te tytuły zachęciłyby szerszą widownię do obejrzenia filmu. Natomiast, widząc tytuł "Jak zostać królem?", ktoś mógłby spodziewać się np. intrygującej opowieści o etapach, jakie muszą przejść Królewskie Głowy zanim usiądą na tronie, co rzeczywiście mogłoby przyciągnąć większą rzeszę ciekawskich.
Osobiście skłaniałabym się ku "Królewskiemu Orędziu", bo "Jak zostać królem?" , jak dla mnie, ma mało wspólnego z rzeczywistym przekazem ww.filmu.

magiwisnia
07-21-2011, 01:33
A kto by poszedł na "Królewskie orędzie"? ;) Ludzie lubią tytuły rodem z książki kucharskiej, bo liczą na to, że taki film da im przepis na życie. Dobrze, że polska ekipa nie poszła w ślady "Był/a sobie chłopiec/dziewczyna" i nie przechrzciła "King's Speech" na np. "Dziennik Lionel'a Logue'a" ;)

Przyznam,że "Królewskie Orędzie", tudzież "Przemowa" nie brzmią tak źle :) i są do tego najbliższe oryginałowi. No właśnie, pytanie tylko, czy te tytuły zachęciłyby szerszą widownię do obejrzenia filmu. Natomiast, widząc tytuł "Jak zostać królem?", ktoś mógłby spodziewać się np. intrygującej opowieści o etapach, jakie muszą przejść Królewskie Głowy zanim usiądą na tronie, co rzeczywiście mogłoby przyciągnąć większą rzeszę ciekawskich.
Osobiście skłaniałabym się ku "Królewskiemu Orędziu", bo "Jak zostać królem?" , jak dla mnie, ma mało wspólnego z rzeczywistym przekazem ww.filmu.

eufrozyne
07-21-2011, 09:48
Ale ja bym poszła na "Królewskie orędzie" czy "Przemowę" to właśnie głupie tytuły mnie odstraszają, ale i tak zawsze sprawdzam o czym jest film, nie kieruje się tylko tyłem.

"BrzyUla" to nie jest taki zły pomysł, mogło być o wiele gorzej :)
"Wirujący seks" kojarzy mi się z filmem porno :P

No właśnie wiele tytułów jest u nas znanych pod oryginalnymi nazwami, Dirty Dancing to dla mnie zawsze było i będzie Dirty Dancing.

pweronika
07-21-2011, 10:40
Mimo wszystko, niektóre tytułu filmów pozostawia się w oryginalnej, obcojęzycznej wersji. Co sądzicie o takim zabiegu?

The Ring
Resident Evil
Underworld
Planet Terror
Blair Witch Project
Paranormal Activity

Ewelina Telega
07-21-2011, 13:57
@magiwiśnia - "Jak zostać królem" ma się nijak do obrazu, który pokazuje, jak jąkała Bertie stał się Jerzym VI? Brzmi nieco bajkowo i, jak już podsunięto wcześniej, niczym z książki kucharskiej, fakt. Ale, moim zdaniem, częściowo podkreśla przemianę postaci granej przez Colin'a Firth'a. Może wystarczyłoby to przekształcić na "Jak ZOSTAŁ królem," ale wtedy pewnie wielu zaszufladkowałoby ten film jako zwykłą biografię.

Cieszę się, że zaproponowane przez mnie "Królewskie orędzie" i "Przemowa" zyskały zwolennników, ale sama bym uznała, że są zbyt płytkie. Odzwierciedlają tylko powierzchnię filmu, a przecież nie chodzi tu tylko o to, by nauczyć monarchę czytać orędzie do poddanych. W tym filmie pracują nad charakterem, pewnością siebie, wiarą we własne siły i z przestraszonego jąkały robią przywódcę narodu (choćby mentalnego i czystko reprezentacyjnego). Tytuł powinien się do tego odnosić.

Więc, jeśli nie biograficzne "Jak został królem," ani tykające jedynie powierzchni "Królewskie orędzie," to może tłumacze powinni byli pomyśleć nad zupełnie innym tytułem? Takim, który odnosiłby się do monarchii i orędzia, a do tego kierował nas na istotę przemiany bohatera? Ja bym go nazwała "Wdech, wydech" i dostała po głowie za skojarzenia z kinem akcji ;)

Musimy pamiętać, ze tytuły rzadzą się prawami reklamy - "Wirujący seks" odpadł, bo seks jest tabu. Rymowanki z artykułu "Tłumacze partecze" Orlińskiego przechodzą, bo zapadają w pamięć. W "Jak zostać królem" ważniesze jest King's niż speech, bo filmy o królach to wpółczesne bajki dla dorosłych, mamy sentyment do monarchii, a to gromadzi publiczność.

@pweronika - Zdarzają się wyjątki, które zostały nietknięte i świetnie. Jak już pisałam, bardzo to lubię... Zapomniałam dodać, że tylko dopóki film jest anglojęzyczny. Z "Oczami Julii" w wersji oryginalnej "Los Ojos de Julia" miałabym kłopot. O francuskim, językach skandynawskich i innych nie wspomnę. Do niemieckiego (przepraszam ;)) mam awersję, więc film odpadłby w przedbiegach. I co w takiej sytuacji? Chyba przydaje się podtytuł.

(A "Krąg" kojarzy mi się bardziej odpowiednio niż "The Ring," który przywodzi mi na myśl zaręczyny lub Frodo)

__________________

Przy okazji polecam artykuł z FilmWeb http://www.filmweb.pl/news/ARTYKUŁ+Polskie+tłumaczenia+tytułów+filmowych-44124
Trochę wyjaśnia skąd pomysł na niektóre dziwaczne tytuły i dlaczego nikt nie był w stanie tego powstrzymać.

Jest tam też fragment o "Lost in Translation" - "Między słowami." Dla mnie to idealny przykład tytułu, który jest niezastąpiony i absolutnie najlepszy, mimo ze nie ma w sobie nic z pierwowzoru. Mistrzostwo świata!

pweronika
07-21-2011, 22:59
Wśród perełek kreatywności idącej w niezrozumiałym dla mnie kierunku w pierwszej trójce znalazłby się niemiecki film "Harte Jungs" (dosłownie "Twarde chłopaki"), którego polski tytuł brzmi "Mrówki w gaciach". Przyznam, że nie obejrzałabym filmu o takim tytule, choćby nawet zebrał dobre recenzje.

magiwisnia
07-22-2011, 10:41
Mimo wszystko, niektóre tytułu filmów pozostawia się w oryginalnej, obcojęzycznej wersji. Co sądzicie o takim zabiegu?

The Ring
Resident Evil
Underworld
Planet Terror
Blair Witch Project
Paranormal Activity

I bardzo dobrze! Nawet jeśli widz nie zna języka filmu, to i tak, jeśli film jest dobry, zapamięta jego tytuł. Poza tym, czy nie sądzicie, że np. The Ring czy też Resident Evil brzmią nieco tajemniczo? Próba ich tłumaczenia mogłaby "zabić"tę tajemniczość.

eufrozyne
07-22-2011, 11:53
Co do pozostawiania oryginalnych tytułów to się zgadzam z przedmówcami. Są takie, które brzmią tajemniczo, zwłaszcza w przypadku horrorów, dodają pewnego dreszczyku. Pomijam już sytuację, w której tłumacz wymyśli jakąś rymowankę i z nastroju nici ;)

Ewelina Telega
07-22-2011, 13:17
@eufrozyne - Dla mnie najlepszym tego przykładem jest "The Ring" w wersji "Krąg," że już się powtórzę... Po prostu polski tytuł niesie ze sobą 'złowrogi' zlepek głosek ;) Może wam się wydawać to idiotyczne, ale dla mnie brzmienie słów niekiedy niesie ze sobą więcej niż ich znaczenie. A już na pewno owo znaczenie wzmacnia. Dlatego uważam, że w przypadku tego filmu tłumaczenie nie tylko nie zrobiło szkód, lecz wręcz podkreśliło przekaz.

Zakładamy, że tytuł oryginału zostaje zmieniony, najcześciej przetłumaczony na polski, po to, aby był dla widza bardziej przystępny, tak? Co więc z tytułami, które zostają zmienione, ale nie brzmią nic bardziej rodzimo? Dla przykładu podałabym "Fear and Loathing in Las Vegas" - "Las Vegas Parano." Czemu miał służyć ten zabieg?

mwojtak
07-23-2011, 11:27
Moim zdaniem jednym z najgorzej przetłumaczonych filmów (zaraz oczywiście za Szklaną Pułapką) jest "The Hangover - Part II" i o ile pierwsze tłumaczenia The Hangover = Kac Vegas jest nie dosłowne, ale znośne o tyle tłumaczenie drugiej części jest 'nie powiem jakie... No bo co ma do Bangkoku (Las) Kac Vegas - pierwsza część odnosiła się przynajmniej do miasta w którym dzieje się akcja a w drugiej wychodzi na to (przynajmniej według tłumaczenia), że mamy akcję w dwóch miastach :)
Pierwszą cześć można by przetłumaczyć jeszcze "Kac (w) Vegas", natomiast z drugą jest o tyle problem, że słowo Bangkok jest moim zdaniem lekko nie foremne do takich tłumaczeń chyba ze względu na 'consonant cluster' - ngk. Można było przecież przetłumaczyć inaczej drugą część a jednocześnie traktować to inne przetłumaczenie jako sequel Kac Vegas i wszyscy byliby happy....
chyba, że...
autor tłumaczenia odniósł się w tytule "Kac Vegas w Bangkoku" w następujący sposób:
"Hej chłopaki jedziemy do Bangkoku na wieczór kawalerski i będziemy mieli ponowny Kac Vegas (czyli taki ogromny kac jak ten w Las Vegas-od tej pory tak go nazywamy "kac vegas") tyle, że będziemy go mieli w Bangkoku".
No to wtedy się zgodzę... :) i zwracam honor

pweronika
07-23-2011, 12:10
Warto też spojrzeć na kwestię tłumaczeń tytułów z innej perspektywy. Przeglądając polskie filmy w angielskich tłumaczeniach zauważyłam, że większość tytułów została przetłumaczona bardzo wiernie i dosłownie. Zdarzyły się jednak wyjątki:

Czarne chmury - Clouds of War
Królowa przedmieścia - Ghetto Queen
Sami swoi - Our Folks
Pociąg - Night Train
Psy - Pigs
Urodziny młodego Warszawiaka - Birthday

pweronika
07-23-2011, 12:22
I jeszcze jedna, bardzo ciekawa z punktu językowego kwestia. Polscy autorzy filmów często korzystają z angielskich fraz zapisywanych fonetycznie. Jak przetłumaczyć tytuł "Ajlawju", "Kiler" lub "Kingsajz"? W angielskich tłumaczeniach tytuły te mają poprawną formę językową: "I love you", "Killer" oraz "Kingsize". W tłumaczeniu został jednak zagubiony humorystyczny charakter tych tytułów. Czy macie inne pomysły na przetłumaczenie ich?

mwojtak
07-23-2011, 12:43
Można zrobić tak jak zrobiono w Polsce :) albo zapisanie wyrazów w innych sposób tj. keel'er, luv ya, albo kinsice :) lub ewentualnie użycie słownikowej transkrypcji fonetycznej w zależności od tytułu...

em.ka
07-23-2011, 14:33
Myślę, że podstawową sprawą, o której należy pamiętać przy zastanawianiu się nad tym, czemu tłumaczenia tytułów filmów wyglądają w Polsce czasami tak, jak wyglądają, to fakt, że bardzo często tłumacz ma w kwestii tytułu niewiele do powiedzenia, bo tytuł, jak ktoś już słusznie zauważył, jest traktowany jako element marketingowy i decyduje o nim dystrybutor. A dystrybutorzy są bardzo często wyznawcami wiary w istnienie rzeszy ludzi, którzy rozpoznają kino gatunkowe po tytułach, stąd na przykład komedie romantyczne, w których obowiązkowo musi pojawić się coś z miłością kojarzonego, nawet jeśli w tytule oryginalnym akurat twórcy poszli w zupełnie innym kierunku. Dlatego trzeba ostrożnie podchodzić do oskarżania tłumaczy o te kwiatki, bo to dystrybutor musi zaakceptować tytuł i to od jego zdania na temat tego, „jak co brzmi” zależy często efekt końcowy.

em.ka
07-23-2011, 14:42
Mimo wszystko, niektóre tytułu filmów pozostawia się w oryginalnej, obcojęzycznej wersji. Co sądzicie o takim zabiegu?

The Ring
Resident Evil
Underworld
Planet Terror
Blair Witch Project
Paranormal Activity

Moim osobistym zdaniem zostawianie tytułu po angielsku jest dopuszczalne, gdy istnieje on już w świadomości społecznej w oryginale (np. Tomb Rider, Rewident Evil i inne „komputerowe” tytuły) lub jest krótki i ciężko przetłumaczalny. Ale ogólnie uważam, że wszystko powinno być tłumaczone na język polski, ponieważ mieszkamy jednak w Polsce i nikt nie ma obowiązku znać angielskiego. Mam wrażenie, że młodemu pokoleniu wydaje się to niewiarygodne, ale nadal przeważająca większość ludzi w Polsce angielskiego nie zna, więc trudniej jest im w ogóle zapamiętać tytuł i zorientować się, o co może w filmie chodzić, i zdarza się też często, że dana osoba nie potrafi angielskiego tytułu wymówić przy kasie, co ją czasami niepotrzebnie stresuje, a po co (widywałam takie przypadki w kinie; Quantum of Solace było powszechnie kupowane jako "nowy Bond", bo ludzie nie wiedzieli, jak to czytać). Dla starszych pokoleń to jest jednak pewna bariera i nie wydaje mi się, żeby nasza chęć zachowania ładnego brzmienia tytułu oryginału była więcej warta marketingowo niż uczynienie tego tytułu przystępnym dla bardzo dużej ilości obywateli.

Ewelina Telega
07-24-2011, 18:41
@ Królowa przedmieścia - Ghetto Queen
Pomyślcie jakby to było, gdyby sytuacja wyglądała dokładnie odwrotnie i "Ghetto Queen" był filmem anglojęzycznym i przy polskiej wersji tłumacz upierał się na "Królową getta" - skojarzenie byłoby jednoznaczne, prawda? Tak samo byłoby, gdyby zostawiono angielski tytuł oryginalny. I nikt nie zwracałby uwagi na to, że film powstał przed holokaustem. Myślę, że przy kalkach tytułów bardzo łatwo wpakować się na minę. Niuanse obyczajowe, historyczne, polityczne itp. potrafią rozerwać tytuł, a wraz z nim film, na strzępy. Dlatego też jestem teraz w stanie zrozumieć dystrybutorów, producentów czy reżyserów, którzy czepiają się tego typu szczegółów. Spielberg nie zgadzał sie na "Raport mniejszości," bo dla niego mniejszość musi być kojarzona z orientacją. Początkowo wydało mi się to absurdalne, ale jestem w stanie pojąć jego obawy. Nie oszukujmy się, kinematografia kręci się wokół pięniędzy, a jeśli tytuł może zaprzepaścić zyski, to trzeba wybrać najbezpieczniejszy.

@ Tomb Raider
Racja, niektóre oryginalne tytuły są wyryte w świadomości społecznej. Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyryć ich tam jeszcze trochę. Moje uszy modlą się jednak o to, by ktoś pokazał słownik wymowy tym wszystkim lektorom, speakerom telewizyjnym i innym głosom mówiącym do mnie z telewizora. Tomb rajder, tumb rajder, tum rajder, tom rejder... ech, z /tu:m reɪdə(r)/ jeszcze się nie spotkałam. Chcemy oryginałów? To ich nie kaleczmy!

marcelina_t
07-24-2011, 20:34
Zdaję sobie sprawę, że dystrybutorzy chcą sprzedać film publiczności, ale często po prostu przesadzają i przekombinowują. A potem mamy przeróżne ślicznoty, które nie wiadomo skąd się wzięły. Czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Ewelina Telega
07-25-2011, 11:24
Zdaję sobie sprawę, że dystrybutorzy chcą sprzedać film publiczności, ale często po prostu przesadzają i przekombinowują. A potem mamy przeróżne ślicznoty, które nie wiadomo skąd się wzięły. Czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Zgadzam się. Musimy tylko mieć otwarte głowy i zrozumieć, że pod pojęciem "najprostsze" niekoniecznie kryje się oryginalny tytuł lub jego wierna kalka w języku polskim (tudzież jakimkolwiek innym tłumaczeniu). Wymieniliśmy tu wiele "sposobów" na tytuł i myślę, że każdy z nich jest dobry. W odpowiednim kontekście, oczywiście ;) Tak więc okazuje się, że tłumacz ma całą paletę rozwiązań i tylko powinien się z tego cieszyć.

A już zupełnie na marginesie, byłoby miło, gdyby ludzie pojęli, że nie zawsze tłumacz jest winien powstania jakiejś "ślicznoty." Kinematografia to skomplikowana machina.

Cynka87
08-08-2011, 16:39
Wiadomo, że od kiedy zaczęły powstawać filmy zaczęto je z czasem również tłumaczyć na inne języki a co za tym idzie także i tytuły zaczęto tłumaczyć na najróżniejsze języki i w związku z tym mam pytanie - Czy uważacie że na przestrzeni lat, dziesięcioleci etc. tłumaczenia filmów są coraz lepsze i coraz lepiej i sensowniej odnoszą się do oryginałów czy też wręcz przeciwnie... z każdym rokiem tłumacze coraz gorzej radzą sobie w kwestii tłumaczenia tytułów??

emka_ok
08-08-2011, 16:50
Co sądzicie o tłumaczeniu tytułów filmów? Lepiej zostawić oryginały np. Ocean's Eleven, Peacemaker czy starać się to jakoś przetłumaczyć. A może posilić się o utworzenie własnego tytuły nawiązującego do treści filmu? Tak zrobiono np. z serialem Grey's Anatomy, który w Polsce znany jest jako Chirurdzy.

Urke
08-08-2011, 17:59
Wydaje mi się, że czasami warto jest zostawić tytuł oryginalny jak np. właśnie wymieniony przez Ciebie Peacemaker. Podobnie różnego rodzaju bohaterzy jak Spiderman czy batman, taka nazwa jest bardziej atrakcyjna i tworzy wizerunek bohatera. Gdyby film miał tytuł "Człowiek nietoperz", sylwetka głównego bohatera bardzo by na tym ucierpiała.
Ogólnie uważam, że lepiej tłumaczyć tytuły dosłownie bądź zostawiać tytuły angielskie, natomiast nie jestem zwolenniczką tworzenia własnych tytułów. Jako przykład przychodzi mi do głowy The Hangover i The Hangover II, po polsku przetłumaczone jako Kac Vegas (trzeba przyznać, chwytliwa nazwa) oraz Kac Vegas w Bangkoku (gdzie nazwa jest za długa, całkowicie odbiega od oryginału i do tego jest bez sensu, gdyż Vegas nie nawiązuje do treści filmu).

Giovanna
08-08-2011, 19:33
Według mnie tytuł 'Chirurdzy' jest bardzo trafiony. Jest to jeden z nielicznych dobrze przetłumaczonych tytułów. Uważam jednak, że tytuły filmowe czy seriali powinny być zostawiane w oryginalne, ewentualnie tłumaczone 'dosłownie', ale tylko pod warunkiem, że takie tłumaczenia ma sens w języku docelowym.

bezon
08-08-2011, 19:50
Pozostawianiu tytułów w oryginale mówimy nie (vide dyskusja o zapożyczeniach :P), nie widzę najmniejszego powodu.. Jak przekładać? Wszystko zależy od tytułu, jak brzmi w danym języku, jakie wywołuje skojarzenia. W innym miejscu przytaczałem przykład "Gotowych na wszystko", tytułu wg mnie genialnego :D Zdesperowane gospodynie domowe brzmiałoby okropnie :P

Controversia
08-08-2011, 20:16
W przypadku "Kac Vegas" i "Kac Vegas w Bangkoku" tłumacz, który miał fajny pomysł stał się ofiarą sequela. Jakoś trzeba było nawiązać do drugiej części w przypadku, której pomysł z pierwszej niestety nie okazał się aż taki trafny. Podobna sytuacja, tyle, że nie z tytułem, miała miejsce w Shreku, gdzie tłumacz zamienił angielską bajkę o kucharzu i ciasteczku na swojskiego Żwirka i Muchomorka i później w drugiej części, w której pojawia się kucharz nie wiadomo co zrobić i w pewnym momencie (dobrze, że nie kluczowym) dialog jest trochę nie na miejscu. Osobiście nie widzę nic złego w zmianie tytułów, byle z głową. Najgorszym rozwiązaniem jest chyba zostawienie angielskiego tytułu i po dwukropku dodaniu polskiego, np.: "Ocena's Eleven: Ryzykowna Gra" (przykład autentyczny). Nie wiem czemu ma to służyć, chyba jedynie wprowadzeniu niektórych osób w konsternację ;-)

magdalenka
08-08-2011, 21:13
gdzie tłumacz zamienił angielską bajkę o kucharzu i ciasteczku na swojskiego Żwirka i Muchomorka

Bardzo dobrze, że zamienił. Popłakałam się ze śmiechu na tym fragmencie. :p

W przypadku "Kac Vegas" i "Kac Vegas w Bangkoku" tłumacz, który miał fajny pomysł stał się ofiarą sequela.)

Gra słowna wspaniała. A reszta... Trudno tak bywa. Nie można wymagać od tłumacza, by przewidywał kontynuacje filmu.

Osobiście nie widzę nic złego w zmianie tytułów, byle z głową. Najgorszym rozwiązaniem jest chyba zostawienie angielskiego tytułu i po dwukropku dodaniu polskiego, np.: "Ocena's Eleven: Ryzykowna Gra" (przykład autentyczny). Nie wiem czemu ma to służyć, chyba jedynie wprowadzeniu niektórych osób w konsternację ;-)

Zgadzam się całkowicie. Wiele rzeczy można robić byle z głową.

monique_m
08-08-2011, 23:23
Uważam, że warto zostawić tytuł oryginalny jeżeli jest chwytliwy, a jednocześnie wpada w ucho widza nie znającego danego języka i jest łatwy do zapamiętania. Czemu nie wykorzystać tłumaczenia dosłownego, jeżeli dobrze brzmi w języku docelowym? Wszystko zależy od indywidualnego przypadku. Tytuł przede wszystkim musi zaciekawić widza i zachęcić go do obejrzenia filmu.

legowisko
08-08-2011, 23:51
Myślę, że tytuły będące nazwami własnymi, jak właśnie wspomniany wyżej Batman czy Spiderman nie powinny być tłumaczone - okazuje się, że widzowie są wystarczająco zmyślni, żeby połączyć logo superbohatera z jego przydomkiem, i takie niedomówienie niczego nie psuje. Nie lubię być oszukiwana co do imion, na przykład nie rozumiem, czemu Ania z Zielonego Wzgórza nie mogła sobie pozostać Anne z Green Gables. Może tak samo Wichrowe Wzgórza nie musiały zastępować Wuthering Heights, co moim zdaniem brzmi dostojniej. Sądzę, że całą resztę tytułów można przetłumaczyć, byle nie przesadzać z fantazją, jak to przyszło przy sztandarowym przykładzie "Szklanej Pułapki" - "Die Hard".

zancia
08-09-2011, 01:38
Wszystko zależy od tego czy zgrabnie te tłumaczenie brzmi.czasem lepiej przetłumaczyć, bo lepiej wybrzmiewa niż oryginalna wersja. Choć często bywa i tak, że tłumacze przekładają na ślepo bez zapoznania się z treścia teksty, filmu itd. Przykładem jest film "What happens in Las Vegas?" co zostało przełożone jako "Co się stało w Las VEgas?" Dlaczego zmiana czasu? Bo film opowiada o losach pewnej pary, które są jednorazowe i więcej się nie powtórzą ale motyw odbywa się w Las Vegas gdzie jak wiadomo imprezy trwają stale. Tak więc tutaj tłumacz lepiej przetłumaczył ze zmianą czasu na przeszły niż jak jest w oryginale.

edzik167
08-11-2011, 21:08
Kilka razy w swoim życiu spotkałam się z tym, że tytuł oryginalny całkowicie różnił się od tego na przykład polskiego (Heartbreakers - "Wielki podryw"). Macie jakieś inne przykłady tytułów, które was drażnią?

maszka88
08-11-2011, 21:20
Tu chyba króluje znany wszystkim "Wirujący Seks" (Dirty Dancing) ;)
A oprócz tego:
"Life of David Gale" - Życie za życie
"A walk to remember" - "Szkoła uczuć"
" The United States of Leland" - "Odmienne stany moralności"
"10 Things I Hate About You" - "Zakochana złośnica"

Kell-Raa
08-12-2011, 23:12
Mam wrażenie, że co drugi tytuł jest taki :). Jednym z przykłądów, który mnie bardzo drażni:

Dragonfly-Znamię

RedActor
08-13-2011, 01:36
"Die hard", czyli słynna "Szklana pułapka", co to przestała być szklaną już w drugiej części...

"Hangover" nie został przemianowany na "kac", ale nie wiedzieć czemu na "Kac Vegas", a twórcy wycięli tłumaczom psikusa i drugą część umieścili w Bangkoku :D

"Terminator" przez jakiś czas był "Elektronicznym mordercą", ale ktoś się szybko pokapował, że chyba głupio brzmi...

No było jeszcze troche takich kwiatków, jak sobie przypomnę, to jeszcze wrzucę ;)

Cynka87
08-16-2011, 18:11
tak sobie pomyślałam o jeszcze jednej opcji - może jest bez zmian tzn. z każdym rokiem jest trochę kiepskich tłumaczeń a trochę dobrych i w sumie całego roku wyrównuje się ta różnica... ?

bartek_t
08-16-2011, 21:22
Jesli za anty-przyklad przekladu tytulu uznac Dirty Dancing (wirujacy seks), to mozna zaryzykowac, ze jest lepiej ;)

Coraz wiecej filmow, szczegolnie z hollywoodzkiej stajni, nie nosi tytulow wymagajacych tlumaczen, to inna kwestia.

Osobiscie bylem mile zaskoczony pomyslowoscia tlumacza w przypadku Fast Five - zamiast 'szybcy i wsciekli' z kolejnym numerem dostalo nam sie 'wsciekla piatka' :) Ot, taki malutki przyklad z ostatniego czasu. Zeby odpowiedziec szerzej na Twoje pytanie trzeba by zestawic i przeanalizowac tytuly i ich tlumaczenia na przestrzeni ostatnich lat.

eufrozyne
08-17-2011, 17:11
Ja mam wrażenie, że poziom tłumaczeń tytułów nie zmienił się zbytnio. Jedyną równicą jest to, że coraz więcej tytułów pozostawia się w oryginale, abo zwyczajnie dodaje kolejny numer.

evel_ve
08-17-2011, 22:10
Ja również uważam, że poziom tłumaczenia tytułów filmów zbytnio się nie zmienił. Bywają zarówno wpadki jak i sukcesy. Chociaż ostatnio coraz częściej tytuły tłumaczone są dosłownie i świetnie oddają fabułę filmu, to jednak jak wiadomo nie zawsze bezpośrednie tłumaczenie jest kluczem do sukcesu, niektóre polskie zwroty i wyrażenia używane w tytułach są bardziej oryginalne i świetnie oddają treść filmu niż pierwotne tytuły.

ebuczynska
08-17-2011, 22:23
Też jestem zdania, że tłumaczenia tytułów filmów są na tym samym poziomie co dawniej. Przykład - ostatnio na ekranach 'No strings attached' a tłumaczenie polskie 'sex story'.

edzik167
08-22-2011, 00:08
"good girl"- "zyciowe rozterki"
"U Turn" - "Droga przez piekło"
Przed egzekucja(Dead Man Walking)
Righteous Kill - "Zawodowcy"

agni251
08-22-2011, 00:44
"Kac Vegas" to przykład iście wiekopomny, który obnaża słabość takich "wyszukanych" (choć czasem może i ciekawych) tłumaczeń.

Żeby nie szukać daleko - "King's Speech" - "Jak zostać królem".

Za świetne tłumaczenie uważam natomiast "Hope Springs" - "Miasto nadziei". Niby nie to samo (nazwa własna zastąpiona opisem), a jednak sensownie.

szymonkedzior
08-22-2011, 12:22
LImitless- Jestem Bogiem....
Abstrahując od możliwego tłumaczenia jako Nieograniczony lub coś podobnego, to Jestem Bogiem ma w języku polskim inne konotacje, szczególnie wśród młodych ludzi.

Aga12
08-29-2011, 22:30
Wszystko zależy od tego czy zgrabnie te tłumaczenie brzmi.czasem lepiej przetłumaczyć, bo lepiej wybrzmiewa niż oryginalna wersja. Choć często bywa i tak, że tłumacze przekładają na ślepo bez zapoznania się z treścia teksty, filmu itd. Przykładem jest film "What happens in Las Vegas?" co zostało przełożone jako "Co się stało w Las VEgas?" Dlaczego zmiana czasu? Bo film opowiada o losach pewnej pary, które są jednorazowe i więcej się nie powtórzą ale motyw odbywa się w Las Vegas gdzie jak wiadomo imprezy trwają stale. Tak więc tutaj tłumacz lepiej przetłumaczył ze zmianą czasu na przeszły niż jak jest w oryginale.

Powieści w j. angielskim też są często pisane w Present Simple a tłumaczone z użyciem polskiego czasu przeszłego.

Aga12
08-29-2011, 22:33
Myślę, że tytuły będące nazwami własnymi, jak właśnie wspomniany wyżej Batman czy Spiderman nie powinny być tłumaczone - okazuje się, że widzowie są wystarczająco zmyślni, żeby połączyć logo superbohatera z jego przydomkiem, i takie niedomówienie niczego nie psuje. Nie lubię być oszukiwana co do imion, na przykład nie rozumiem, czemu Ania z Zielonego Wzgórza nie mogła sobie pozostać Anne z Green Gables. Może tak samo Wichrowe Wzgórza nie musiały zastępować Wuthering Heights, co moim zdaniem brzmi dostojniej. Sądzę, że całą resztę tytułów można przetłumaczyć, byle nie przesadzać z fantazją, jak to przyszło przy sztandarowym przykładzie "Szklanej Pułapki" - "Die Hard".

Może to kwestia przyzwyczajenia ale nie wyobrażam sobie innego tytułu. Wichrowe Wzgórza są tajemnicze, dzikie i romantyczne a Wuthering Heights są właśnie takie zbyt dostojne, :)

Asia S.
08-30-2011, 10:37
Moim zdaniem, nie powinno się tłumaczyć tytułów filmów czy bajek. Czasami tego typu tłumaczenia są śmieszne i kompletnie odbiegają od ich oryginalnej wersji, a czasem nie mają nic wspólnego z treścią filmu. Słyszę tytuł i po obejrzeniu filmu, zastanawiam się skąd tłumacz czerpał inspirację do wymyślenia takiego tytułu.

magdak91
08-30-2011, 22:52
Myślę, że filmy powinny być tłumaczone- przecież nie każdy zna np j.angielski i niektórym sprawia trudność przeczytanie danego tytułu w tym języku. Myślę jednak, że jak już ktoś bierze się za tłumaczenie tytułu, to powinien to zrobić rzetelnie, bo masa tytułów jest przetłumaczona po prostu źle i bez nawiązania do oryginału.

czuma
08-31-2011, 11:00
Według mnie, jeśli tytuł filmu jest tłumaczony, powinnien nawiązywać on, w mniejszym lub większym stopniu, do oryginału. Jeśli nie, lepiej go zostawić i nie tłumaczyć. Najświeższym przykładem, który mnie rozczarował to tłumaczenie "Into the Wild" jako "Wszystko za Życie".

bartek_t
08-31-2011, 11:25
A ja z kolei sie nie zgodze z Toba, czuma. ;) Uwazam, ze w przypadku tlumaczenia tytulu, ktory pelni istotna funkcje informacyjna, powinnismy sie raczej kierowac jego zwiazkiem z trescia filmu, a nie oryginalem. Dlatego tez, uwazam ze tlumaczenie "Into the Wild" jest bardzo dobre - zawiera w pigulce przekaz, ktory plynie z obrazu.

kari189
08-31-2011, 11:45
Ja też uważam, że tytuły powinny być tłumaczone.

Tytuł jest wizytówką filmu więc warto pomyśleć o tym, by był on "catchy,"
ale jednocześnie nie odbiegał drastycznie od oryginału.
Ważne jest także, aby tytuł miał nawiązanie do treści filmu.

Jak już wcześniej zauważono nie jest to prosta sprawa!
Jednak zawsze istnieje jakiś sposób na tłumaczenie.
Czasami jedynie należy trochę dłużej zastanowić się nad trafnym odpowiednikiem danego tytułu ;)

urchin
08-31-2011, 12:25
Z jednej strony tłumaczenie tytułów jest bronią marketingową i odpowiednie przyciąga widza. Dla przeciętnego Polaka takie rozwiązanie jest według mnie lepsze. Niestety utrudnia rozmowy towarzyskie z obcokrajowcami (kiedy toczy się rozmowa o filmie, a człowiek orientuje się po dłuższej chwili o jakim, gdyż tytuł mu nic nie mówi). Jako jednak, że jestem za filmami w oryginalnej wersji z napisami, jestem również za tytułem w oryginalnym brzmieniu z polskim tłumaczeniem.

katarina008
09-01-2011, 13:17
uwazam ze tytuly powinny nie musza byc tlumaczone zawsze i wszedzie. czasami mozna zostawic tytul, ktory i tak wejdzie w obieg. ocean's eleven...lub inne wiadome wersje gdzie sa nazwy własne..logiczne. ale czasami po porostu tlumaczenie nie jest konieczne.

cynamonowapanna
09-01-2011, 22:48
Hm, a czy bierzecie pod uwagę rolę zleceniodawcy w procesie "tłumaczenia" tytułu? Ja, jak tłumaczka, mogę mieć dziesięć pomysłów na to, jak nazwać polską wersję danego filmu, artykułu czy książki, ale jeśli nie zgodzi się na nią dystrybutor, dużo nie zrobię.

Poza tym, wszystko wygląda pięknie, dopóki rozmawiamy o nietłumaczeniu tytułów filmów angielskich. Ciekawa jestem, czy tak samo zgadzacie się nie nietłumaczenie tytułów filmów japońskich, rosyjskich czy prosto z Bollywood.

Agafil
09-02-2011, 15:13
Sztandarowym przykładem nietrafionego tłumaczenia (które się nota bene nawet u nas nie przyjęło) jest "Wirujący seks". Druga część weszła juz do kin zatytułowana "Dirty Dancing 2"- w oryginale "Dirty Dancing: Havana Nights". Rosjanie przetłumaczyli dosłownie (jeszcze lepszy pomysł) na "Грязные танцы" czyli "brudne tańce". W rosyjskim chyba tylko "Terminator" nie został przetłumaczony-ale dla nich to naturalne, taka "polityka" i nikt się nawet nie zastanawia...;)

isabelle
09-02-2011, 16:23
Ogólnie uważam, że lepiej tłumaczyć tytuły dosłownie bądź zostawiać tytuły angielskie, natomiast nie jestem zwolenniczką tworzenia własnych tytułów.

dosłownie? chyba nie do końca...czasem straszne bzdury mogłyby wyjść w wyniku takiego tłumaczenia. już nie wspominając o tym, że często różnice językowe uniemożliwiają przełożenie czegoś dosłownie (na szczęście, bo moim zdaniem tłumacz nie powinien tłumaczyć dosłownie)
niektóre tytuły faktycznie najskuteczniej jest zostawić w oryginale.
myślę jednak, że nie zawsze powinno się tak robić. wiele osób znających język angielski jest skora do pozostawiania tytułów, co jednak jeśli role odwróciłyby się i mielibyśmy obejrzeć film którego tytuł jest zachowany w oryginale, ale nie jest to angielski tylko np. hiszpański, francuski czy japoński?

maszka88
09-02-2011, 16:41
Moim zdaniem, nie powinno się tłumaczyć tytułów filmów czy bajek. Czasami tego typu tłumaczenia są śmieszne i kompletnie odbiegają od ich oryginalnej wersji, a czasem nie mają nic wspólnego z treścią filmu. Słyszę tytuł i po obejrzeniu filmu, zastanawiam się skąd tłumacz czerpał inspirację do wymyślenia takiego tytułu.

Ja myślę, że jednak w większości przypadków powinny być tłumaczone. Jeśli liczymy, że widz będzie znał język obcy na tyle, żeby zrozumieć tytuł to czemu by nie założyć, że zrozumie cały film. Po co więc tłumaczyć? Z resztą sytuacja chyba dotyczy języka angielskiego, bo co z innymi językami, które nie są aż tak popularne? Chcielibyście obejrzeć film z tytułem napisanym po chińsku? Ja nie bardzo.
Co do dosłowności tłumaczeń tytułów to również nie uważam, że powinny być one tłumaczone dosłownie. Należy do nich podchodzić jak do normalnego przekładu. Owszem, zdarzają się słabe, nietrafione tytułu w polskiej wersji językowej, tak samo jak zdarzają się słabe tłumaczenia. Dajmy szanse wykazać się tłumaczom filmów, niech znajdą właściwy ekwiwalent. A jeśli dany przekład nam się nie podoba, zawsze możemy się pokusić o własne tłumaczenie ;)

iwonaszp
09-02-2011, 16:42
Hm ciężka sprawa;> czasem dobrze jest przetlumaczyć, a czasem lepiej zostawić w oryginale - taki np. wspomnainy juz 'Dirty dancing';> gdyby tytuł miał funkcjonować w j. polskiem, to musiałby być całkowicie oderwany od tytułu oryginalnego;> cóż - nikt do tej pory niczego fajnego nie wymyślił, więc tytuł angielski funkcjonuje całkiem dobrze;> każdy go używa, choć pewnie są osoby, które nie wiedzą, co oznacza;> to samo z 'prison break' - 'skazany na śmierć' - polskie tłumaczenie nawiązuje raczej do akcji filmu,a nie do tytułu oryginalnego, ale chyba przyjął się w naszym języku i brzmi nawet nieźle;) wszsytko zależy od tłumacza i jego pomysłowości;> jak ma wyjść tytuł, który brzmi fatalnie, to lepiej już zostawić oryginał;p

Gulka72
09-04-2011, 09:53
Według mnie tłumaczenie tytułów nie jest pracą łatwą i wdzięczną. Zawsze znajdzie się osoba, która może nasz pomysł skrytykować. Ja osobiście myślałam nieraz nad tym, czy aby nie dobrym pomysłem jest połączenie wersji obcojęzycznej z polską, choć zgadzam się z jedną z opinii, że np. z językiem chińskim nie byłoby łatwo :)

tomo
09-04-2011, 11:21
Osobiście zauważyłem taką zależność, że im film słabszy bądź mniej popularny (albo obie opcje na raz) tym tłumaczenie głupsze - po prostu tłumacz musi zainteresować widza mało znanym tytułem, "naciągnąć" go na film. Przykładami są głównie amerykanskie komedyjki pokroju "Wiecznego studenta" itp.
Jak już zauważono powyżej nie każdy zna j. angielski albo też rosyjski czy chiński, więc tłumaczenia są jak najbardziej na miejscu. Pytanie brzmi tylko, co tłumaczyć a co nie? "Ocean's Eleven" mogło by śmiało zostać w oryginale, grają tam przecież znani aktorzy i z tego co pamiętam film był dosyć dobrze promowany. Drugi człon, czyli "Ryzykowna gra", ma zapewne nawiązywać do karcianych gier w kasynie (to ono jest miejscem akcji).
Dobrym przykładem tytułu i możliwości lepszego tłumaczenia jest "Fear and Loathing in Las Vegas" czyli polskie "Las Vegas Parano". Zarówno przetłumaczenie go na "Strach i odraza w Las Vegas" jak i rzeczywisty odpowiednik wydają się nietrafione.

nataliaf
09-04-2011, 11:31
Witam, osobiście uważam, iż tytuły powinny zostać przetłumaczone z tego względu, iż skoro tłumaczymy cały film, to i nazwa jest jego nieodłączną częścią. Sądzę, iż tłumaczenie powinno być bliskie oryginałowi, ale równocześnie osadzone w kontekście filmu/książki, oraz "chwytliwe" - łatwe do skojarzenia czy też zapamiętania. Według mnie tytuł pełni dwie funkcje. Pierwsza to zainteresować ludzi, by chcieli go zobaczyć i zapłacić za bilety. Druga to informować o temacie filmu, czy też nawiązywać do niego.. Ale to w drugiej kolejności.

kluska
09-04-2011, 18:10
Uważam, że sprawa jest trochę skomplikowana. zawsze byłam za dokładnym tłumaczeniem tytułu nadanego przez autora - to jego dzieło i tłumacz nie ma prawa w nie ingerować. Potem jednak zaczęłam studia językowe i zmieniłam opinię. Ciągle nie jestem tak do końca zwolennikiem 'swowoli" tłumacza, ale pewnych rzeczy na prawdę nie da się dobrze przetłumaczyć. Tłumacz musi umieć wybrać. Zgadzam się z opiniami, że "Batman" przyciąga bardziej niż "Człowiek nietoperz" jednak moim zdaniem istnieją pewne granice. I nadawanie filmowi "nowego" tytułu nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem.

MagdaKobylska
09-04-2011, 18:30
Tłumaczenie tytułów filmów chyba zawsze było kwestią sporną. Jeżeli tłumaczymy dosłownie tytuł filmu mamy pewność, że zachowamy przesłanie filmu w oryginale. Jakby nie patrzeć tytułem jest często jedno słowo - słowo bardzo kluczowe dla fabuły filmu i gdy je zmienimy możemy stracić obraz, jaki chciał nakreślić reżyser. Z drugiej strony tytuły filmów są często zmieniane, wg mnie dzieję się to tylko po to, aby dany tytuł bardziej przyciągał widza - tu faktycznie idealnym przykładem jest chociażby wspomniany poniżej Batman. Kwestia tłumaczenia tytułów chyba zawsze pozostanie swojego rodzaju wyzwaniem czy też ryzykiem dla tłumacza.

asica
09-04-2011, 19:54
a co zrobic z takim (dosyc juz starym filmem ;)) American Pie? kto oglądał to wie do czego nawiązuje tytuł oryginalu, ale czy ktos chcialby iśc na "Amerykańską szarlotkę" do kina? ;)

isabelle
09-04-2011, 20:40
Jeżeli tłumaczymy dosłownie tytuł filmu mamy pewność, że zachowamy przesłanie filmu w oryginale. Jakby nie patrzeć tytułem jest często jedno słowo - słowo bardzo kluczowe dla fabuły filmu i gdy je zmienimy możemy stracić obraz, jaki chciał nakreślić reżyser.

wydaje mi się, że nie do końca tak jest. często dosłowne tłumaczenie wprowadza odbiorców w błąd z bardzo prostej przyczyny... słowa w różnych językach mogą zupełnie inaczej funkcjonować w różnych kontekstach i dosłowne tłumaczenie może sprawić, że słowo właśnie zmieni znaczenie jakie miało w oryginale.
jednak wiem co masz na myśli ;) faktycznie, tłumacza także może ponieść fantazja i jego tłumaczenie może odbiegać (przynajmniej na jakiejś płaszczyźnie) od oryginału. jak chociażby "Prison Break" czyli "Skazany na śmierć".
tytuł zmieniony, ale jak najbardziej nawiązuje do fabuły serialu...w pierwszej serii... gorzej już z tym połączeniem w kolejnych seriach... ;) ale na obronę tłumacza tego serialu chciałabym dodać, że wydaje mi się, że tłumacz mógł nie wiedzieć po prostu, że powstaną kolejne serie i że nie będą miały już takiego związku ze skazaniem na śmierć jak pierwsza seria...

zancia
11-15-2011, 21:11
Źródło: http://www.filmweb.pl/news/ARTYKU%C5%81+Polskie+t%C5%82umaczenia+tytu%C5%82%C 3%B3w+filmowych-44124


Tłumaczenie tytułów filmowych nie należy do najprostszych zadań tłumacza. Niektóre z nich budzą często niesmak jaki wywołują u odbiorców co z kolei prowadzi do nagannej oceny dorobku tłumacza. Czy jest to jednak wyłącznie wina tłumacza?

Otóż decyzję o wersji tytułu podejmuje dystrybutor. Zdarza się, że również on ma nad sobą jeszcze kogoś. United International Pictures (UIP) podsuwa pomysły tłumaczeń tytułów producentowi filmu, od którego zależy ostateczny werdykt pod jaką nazwą dana produkcja trafia do kin bądź na DVD.

Filmy powstałe na podstawie książek również stanowią problem. Wiele tłumaczeń tytułów odbiega od tłumaczenia dosłownego z powodów marketingowych. Oznacza to, że „Open Season” przetłumaczony jako „Sezon na misia” a nie „Sezon łowiecki” budziłby krwawe i mało familijne skojarzenia. Reasumując, końcowy efekt przetłumaczonego tytułu filmowego nie jest zawsze zależny od tłumacza.

Co o tym myślicie? Jak wy postrzegacie tłumaczenie tytułów? Czy waszym zdaniem powinno to należeć ostatecznie do tłumacza czy też producenta, któremu się coś podoba lub nie? Czekam na Wasze konstruktywne opinie;)

Kasiula84
12-13-2011, 17:23
Zgadzam się, że decyzja o przetłumaczeniu tytułu nie powinna należeć wyłącznie do tłumacza, ale nie koniecznie producent czy dystrybutor filmu są odpowiednimi osobami do jego oceny. Skoro film jest zagraniczny to te osoby co oczywiste także pochodzą z zagranicy, a więc nie koniecznie znają nasz kraj, nasz język, nie znają społeczeństwa, nie wiedzą co się może w Polsce przyjąć a co nie. Dlatego osoby decydujące napewno powinny pochodzić z naszego kraju i zastanowić się jak dany tytuł może być przyjęty i do jakiej grupy odbiorców jest skierowany.
Dla mnie jednym z najgorzej przełożonych tytułów jest DIRTY DANCING - w Polsce "Wirujący seks". Po prostu tragedia. Ciekawe dlaczego większość zna ten film jednak pod oryginalnym tytułem...

Magdalenna
12-13-2011, 23:11
Oczywiście tłumacząc tytuł trzeba pamiętać, że jest on tak na prawdę pierwszą informacją o filmie, a co za tym idzie i pierwszą zachętą do obejrzenia. Czasami dystrybutor musi poniekąd "zagrać" tytułem. Na pewno więcej pozytywnych emocji budzi tytuł "Marzyciel" niż "Znalezienie Nibylandii", często więc dosłowne tłumaczenia tytułów nie mają sensu, bo niekoniecznie zachęcają do obejrzenia obrazu i nie brzmią dobrze. Uważam jednak, że przetłumaczenie tytułu "Eternal sunshine of the spotless mind" na "Zakochany bez pamięci" było nadużyciem. Jeśli się zna twórczość reżysera tego obrazu to wiadomo, że odrobinę surrealistyczny tytuł byłby świetnym odzwierciedleniem surrealistycznego i abstrakcyjnego filmu, gdy tymczasem "Zakochany bez pamięci" zapowiada mało interesującą komedię romantyczną.

kalinka
12-15-2011, 09:04
Czemu w Polsce, tak jak w reszcie Europy nie ma napisów w telewizji ale zawsze jest dubbing. jak bardzo niszczy on filmy, zwłaszcza komediowe!? Musiałam wyrzucić z siebie ta frustrację.
czasami zostawienie angielskiego tytulu mówi więcej niż nieudolne tłumaczenie. Ludzie w Polsce angielski trochę znają, a zdarza się, że można nie znac oryginalnego tytułu i nie wiedziec wogle ze taki film sie widzialo (znajac tylko polski odpowiednik).

mooonika
12-15-2011, 10:45
Sądzę że tytuł to duża część sukcesu filmy i jego dobór - tłumaczenie musi być częściowo przeprowadzone przez tłumacza , jednak musi być zaaprobowane przez producenta.

monyak7
12-15-2011, 11:28
Przede wszystkim tytuł filmu-a właściwie jego polski odpowiednik powinien być skonsultowany z reżyserem bądź scenarzystą-w końcu to twórca filmu najlepiej wie co chciał przekazać i jaki tytuł ma jego dzieło:)

kamillak
12-15-2011, 18:35
Ja uważam, że tłumaczenie tytułu filmu powinno należeć do osoby, która przetłumaczyła ten film. W końcu jest to jego dzieło. Wydaje mi się, że dystrybutorzy nadają tytuły jak popadnie, czasami nie znając dokładnie danego filmu. Tłumacz przyłożył by się do tego zadania bardziej i tłumaczenie byłoby trafne i kreatywne.

ioanka
12-17-2011, 12:02
Znam takich, którzy są ZA "Wirującym seksem". Argumentują to pytaniem: Bo o co, jeżeli nie o to, w tym filmie chodziło? I ja chyba to rozumiem :-)

ioanka
12-17-2011, 12:05
Ostatnio w kinach leci film Szpieg o oryginalnym tytule Tinker, Tailor, Soldier, Spy. Może tłumaczenie tytułu tego filmu nie jest złe, tylko czy jest dobre? Przyznaję, że tytuł angielski jest super, natomiast polski - zbyt łatwy do zapomnienia.

wioolcia
12-17-2011, 23:08
Nie zawsze można znaleźć polski odpowiednik angielskiego tytułu.... czasami zostaje on przetłumaczony gorzej, czasami lepiej. Ale zastanówmy się nad tym... czy nie dzięki temu więcej się mówi na temat danych filmów!? Dużym problemem w tłumaczeniu angielskich tytułów jest fakt, że język ten ma większy zasób słów, niż język polski (przynajmniej mam takie wrażenie).

Crystalline
12-18-2011, 11:05
Tlumaczenie Dirty Dancing nie jest znowu takie najgorsze (najlepsze tez nie jest). Problemem jest tu prymitywnosc naszego jezyka. Cos co w angielskim zapiszemu w dwoch slowach my musimy tlumaczyc dwoma zdaniami.

linda87
12-18-2011, 12:52
Ja odniosłam wrażenie, że w Polsce tytuły obcojęzycznych fimów nie są tłumaczone, lecz nadawane od nowa. Ostatnie irytujące "tłumaczenie" tytułu filmu to: Jestem Bogiem, w orginale: Limitless.

Ally
12-27-2011, 12:45
Język polski jest nie tyle prymitywny, co po prostu mało elastyczny słowotwórczo. Łatwiej zostawić oryginalny tytuł angielski i dodać podtytuł w języku polskim (bardzo częsta i dość irytująca praktyka w polskim kinie), co niestety powoduje, że tytuły stanowią czasem zdania wielokrotnie złożone ;P.
Inna kwestią jest to, czy tytuł oryginalny dobrze odpowiada treści filmu, bo i tutaj zdarzają się wpadki...

Sasza
12-27-2011, 16:37
Witam, mam problem z tym co napisać w części teoretycznej mojej pracy licencjackiej. O ile na część praktyczną mam tysiąc pomysłów na minutę, to część teoretyczna jakoś mi "nie idzie". Praca jest na temat tłumaczenia tytułów filmowych na język rosyjski i porównanie tych tłumaczeń z językiem polskim.
Możecie polecić jakąś literaturę, która pomogłaby mi się zabrać za teorię? Chciałam określić krótką historię filmu, rolę tytułów w filmach i nie wiem na co jeszcze mogę zwrócić uwagę.
Z góry dziękuję za pomoc!

romi
12-28-2011, 22:23
Może poszukaj w bibliografii u p. Teresy Tomaszkiewicz w książce "Tłumaczenie audiowizualne" - na pewno korzystała z jakiejś literatury, a sama jej książka może zawierać jakąś część teoretyczną.

guniaas
12-28-2011, 22:41
Hmm, z teorią tłumaczenia tytułów może być ciężko, bo takowej nie ma. Jak na mój gust trzeba do każdego przypadku dopasować oddzielne teorie lub zebrać tytuły w kilka grup, które będzie można podpiąć pod jakieś teorie. A tak nawiasem mówiąc, to kwestia tłumaczenia tytułów nie jest chyba najlepszym tematem do opracowania, z tego względu, że niestety to zwykle nie tłumacze podejmują decyzje, a dystrybutorzy filmów. Trudno czasem nie zauważyć, że np. polski tytuł nijak ma się do oryginału. Mówię z perspektywy anglisty, może z tytułami rosyjskimi jest lepiej. Jeśli chodzi o literaturę to można zajrzeć do Garcarza (Przekład slangu w filmie) i poszukać artykułów w necie np. w Translation Journal itp.

ttova
01-01-2012, 23:14
W antologii Współczesne teorie przekładu Heydel i Bukowskiego jest tekst o tłumaczeniu tytułów (chyba C. Nord, ale nie jestem pewna...). Co prawda dotyczy tłumaczeń literackich, ale powinien się przydać :)

Ona88Asia
01-02-2012, 10:47
W tej ksiazce jest dosc spory rozdzial o tlumaczeniu tytulow, nie tylko filmowych; co prawda sa przyklady angielskie, ale jakas czesc teoretyczna moze by i byla odpowiednia dla Ciebie : Hejwowski, Krzysztof (2004): Translation: A Cognitive-Communicative Approach, Olecko, Wydawnictwo Wszechnicy Mazurskiej.

Sasza
01-02-2012, 16:24
Dziękuję za pomoc - na pewno się przyda :)

Betty84
01-02-2012, 21:31
Ja zaproponuję tytuł filmu z 1966r (Wielka Brytania):
- "The Persecution and Assassination of Jean-Paul Marat as Performed by the Inmates of the Asylum of Charenton under the Direction of the Marquis the Sade" czyli "Prześladowanie i zabójstwo Jean-Paula Marata w wykonaniu pensjonariuszy zakładu dla obłakanych w Charenton w reżyserii markiza de Sade" :D

cujo
01-02-2012, 23:18
Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events (Lemony Snicket's: Seria niefortunnych zdarzeń)

i mój no.1

'Night of the Day of the Dawn of the Son of the Bride of the Return of the Revenge of the Terror of the Attack of the Evil, Mutant, Alien, Flesh Eating, Hellbound, Zombified Living Dead Part 2: In Shocking 2-D'

soussan
01-02-2012, 23:24
Całkiem nowy - "Tinker, Tailor, Soldier, Spy", przetłumaczone jako po prostu "Szpieg"

Paulette
01-03-2012, 08:43
Pierwszy, który wpadł mi do głowy jak przeczytałam temat wątku to: "Eternal Sunshine of the Spotless Mind", po polsku "Zakochany bez pamięci (http://www.filmweb.pl/Zakochany.Bez.Pamieci)".

Pamiętam, że bardzo mi się spodobało to tłumaczenie. :)

agniechka
01-10-2012, 21:29
Ja odniosłam wrażenie, że w Polsce tytuły obcojęzycznych fimów nie są tłumaczone, lecz nadawane od nowa. Ostatnie irytujące "tłumaczenie" tytułu filmu to: Jestem Bogiem, w orginale: Limitless.

Też odnoszę takie wrażenie, że w sporej większości nie można w ogóle mówić o tłumaczeniu.

Lunar
01-10-2012, 22:46
Mnie zawsze irytowało przetłumaczenie tytułu filmu Allena "Whatever Works" jako "Co nas kręci, co nas podnieca". Polskie tłumaczenie bardzo mocno rozmija się z klimatem filmu, ale pewnie ktoś uznał że w ten sposób więcej luda na to pójdzie do kina.

azelastyna
01-13-2012, 08:36
Ostatnio w kinach leci film Szpieg o oryginalnym tytule Tinker, Tailor, Soldier, Spy. Może tłumaczenie tytułu tego filmu nie jest złe, tylko czy jest dobre? Przyznaję, że tytuł angielski jest super, natomiast polski - zbyt łatwy do zapomnienia.

ioanka zmartwię cię, bo zaintrygowana filmem chciałam sięgnąć po książkę i najnowsze wydanie ma taki sam tytuł "Szpieg":confused: Ktoś tu chyba poszedł na łatwiznę...

marthe0207
01-14-2012, 23:50
Ja przypominam sobie francuski film i jego długi tytuł "Sauf que le respect que je vous dois" jako po prostu "Wypalony".

v_l_g
01-15-2012, 00:51
Myślę, że trzeba zacząć od pytania dlaczego tytuł jest taki długi. Np. Zabójstwo Jesse'go Jamesa to tytuł stylizowany na osiemnasto-dziewiętnastowieczne długaśne tytuły powieści i warto by taką stylistykę zachować w tłumaczeniu, tym bardziej że film zdecydowanie niekomercyjny więc nie trzeba go na siłę promować bardziej atrakcyjnym tytułem.

W innych przypadkach myślę że można spokojnie skracać, cytowany wyżej Zakochany bez pamięci to niezła gra słów i sprawdza się całkiem nieźle choć jest krótszy niż oryginał.

A od siebie dorzucę jeszcze Don't Be a Menace to South Central While Drinking Your Juice in the Hood (po polsku Chłopaczki z sąsiedztwa) - oryginalny tytuł parodiuje cztery tytuły, nasz tylko jeden ale chyba sprawdził się nieźle.

Perkoz
01-15-2012, 03:50
Drodzy Forumowicze,

Mam prośbę: nie nakręcajcie kolejnego spamerskiego tematu. Były już takie z cyklu "najgorzej przetłumaczone tytuły filmów" tworzone chyba tylko po to, by nabijać sobie licznik postów, innego wyjaśnienia nie widzę - zero konkretnej dyskusji, tylko bezsensowne rzucanie tytułami. Skoro już mamy wziąć na warsztat jakieś długie tytuły filmów, to może, zamiast tylko rzucać nimi od czapy, lepiej je przeanalizować w kontekście filmów i spróbować ustalić, dlaczego dany tytuł wygląda tak a nie inaczej i czym mógł kierować się tłumacz, a właściwie copywriter, wymyślając polski odpowiednik? Dyskusja od razu zrobi się ciekawsza. Kolega v_l_g w poście powyżej poszedł już w tym kierunku.

Ze swojej strony wypowiem się o "Eternal Sunshine of the Spotless Mind". Tytuł ten jest cytatem z wiersza "List Heloizy do Abelarda" (org. "Eloise to Abelard") angielskiego poety Alexandra Pope'a. W wierszu tym dla nieszczęśliwej Heloizy ukojeniem może być zapominanie, do czego też, w pewnym stopniu, nawiązuje fabuła wspomnianego filmu (główny bohater odkrywa, że jego dziewczyna, po rozpadnięciu się ich związku poddała się eksperymentalnej operacji, polegającej na wymazaniu z pamięci wszelkich wspomnień o swoim byłym ukochanym).
Polski tytuł filmu jak najbardziej pasuje do oryginału (długość jest tu akurat nieistotna), gdyż spełnia wszystkie kryteria, które powinien spełniać tytuł filmu: jest pomysłowy (dwuznaczność "bez pamięci" w kontekście filmu) i nawiązuje do fabuły.
Poza tym, osoba, która wymyśliła ten tytuł wzięła pod uwagę fakt, że przeciętny polski widz na pewno nie zna wspomnianego wcześniej wiersza, mimo że został on przetłumaczony na polski, więc zastąpienie oryginalnego tytułu filmu polskim odpowiednikiem cytatu "Eternal sunshine..." ("Nieśmiertelny czystego umysłu blask") nie sprawdzi się, gdyż nic nie powie polskiemu odbiorcy, nie nawiązuje bezpośrednio do fabuły, jest zbyt wydumany jak na komediodramat i ogólnie prezentuje się nieciekawie i słabo jak na tytuł filmu.

Perkoz
03-08-2012, 20:54
Zgadzam się, że decyzja o przetłumaczeniu tytułu nie powinna należeć wyłącznie do tłumacza
Mówiąc ściślej, ta decyzja nigdy nie należy do tłumacza, tylko do copywritera.
Mnie zawsze irytowało przetłumaczenie tytułu filmu Allena "Whatever Works" jako "Co nas kręci, co nas podnieca". Polskie tłumaczenie bardzo mocno rozmija się z klimatem filmu, ale pewnie ktoś uznał że w ten sposób więcej luda na to pójdzie do kina.
To jest właśnie podstawowy cel tytułu - ma zareklamować film i dobrze go sprzedać.

monika_u
03-08-2012, 22:27
Na pewno nie tak rażące jak "Wirujący seks", ale również mało konkretnie tłumaczenie tytułu filmu "Fight Club" na "Podziemny Krąg". Osobiście, polski tytuł kojarzy mi się z filmem o sektach satanistycznych bądź czegos w tym rodzaju. Zapewniam jednak, że Hiszpanie są dużo gorsi w tłumaczeniu tytułów filmów :)

romi
03-21-2012, 21:48
Dziś natrafiłam na tekst Marka Hendrykowskiego pt. "Z problemów przekładu filmowego" zawarty w książce pt. "Wielojęzyczność literatury i problemy przekładu artystycznego" pod red. Edwarda Balcerzana, wyd. PAN, 1984. Choć artykuł nie należy do najnowszych, to może się przyda.

Mangus
03-31-2012, 15:57
Poradnik Tłumacza - Belczyk A - prosta wiedza !