PDA

View Full Version : Na ile można sobie pozwolić zmian przy tłumaczeniu?


JustynaL
08-11-2011, 19:53
Jeśli tłumaczymy tekst to wiadomo, że powinniśmy trzymać się jak najwięcej oryginału, ale czasami jest to niemożliwe bo a) nie mamy takiej struktury gramatycznej b) nie mamy słowa, które oddaje znaczenie w100% itp. Pytanie brzmi, na ile można sobie pozwolić na ingerencję w tekst? Np kiedy tłumaczymy slang albo kiedy tłumaczenie dosłowne w naszej kulturze oznacza całkiem co innego?

NightMonkey
08-11-2011, 20:05
Ingerencja w strukturę zdania w celu jak najwierniejszego przekazania treści - tak.
Świadoma ingerencja w informacje zawarte w tekście - nie.

Toshinus
02-20-2012, 14:46
Można ingerować w tekst jak się tylko da, oczywiście jeśli zachowuje się przekaz.

momori
02-20-2012, 18:28
Wydaje mi się, że to zależy od tylu czynników, że niemożliwym jest udzielenie jednoznacznej odpowiedzi. Zacznijmy do tego, o jakim rodzaju tekstu mówimy i dla kogo go tłumaczymy ; ) Jeśli to tekst informacyjny dla pracy, to rzeczywiście, ingerencja w treść nie byłaby raczej mile widziana. Ale np. w bajkach dla dzieci jest wręcz tendencja do domestykacji, a więc do zmian chociażby nazw.

Ola_A
02-21-2012, 21:55
Ale np. w bajkach dla dzieci jest wręcz tendencja do domestykacji, a więc do zmian chociażby nazw.

Faktycznie, jeśli mowa o jakimś tekście dla dzieci to możemy sobie pozwolić na większe zmiany... i ogólnie w literaturze, zwłaszcza w poezji (tej z rymami itp.) często nie ma nawet innego wyjścia - ingerencja w treść (zmiana struktury, słów) jest wręcz nieunikniona. Ważne, by przekaz pozostał ten sam!

dagmara7
07-16-2012, 17:53
Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: na tyle by przekaz był jasny i czytelny w tłumaczonym języku. Bo cóż z tego że ingerencji będzie minimalna ilość jeśli przetłumaczony tekst będzie słabo rozumiany? :)

armitage
07-23-2012, 09:47
Moim zdaniem odpowiedź jest prosta: na tyle by przekaz był jasny i czytelny w tłumaczonym języku. Bo cóż z tego że ingerencji będzie minimalna ilość jeśli przetłumaczony tekst będzie słabo rozumiany? :)

Bardzo dobrze to widać na przykładzie wielu amatorskich napisów do filmów, które tłumaczone są nazbyt dokładnie :) Moim zdaniem wyrobienie sobie nawyku dość... liberalnego traktowania przekazu jest po prostu niebezpieczny - nie mając wyraźnie wyrobionej granicy dość łatwo pokusić się o "poprawienie" tego, co autor chciał przekazać, nawet podświadomie. A to największy grzech tłumacza.

beatapolicha@o2.pl
07-23-2012, 10:15
Myślę, że zmienianie struktur gramatycznych nie powinno być błędem jeśli tłumaczenie poprawnie przekazuje informacje zawarte w oryginale. W przypadku tłumaczeń przysięgłych jest trochę inaczej - kontekst kulturowy ma mniejsze znaczenie - ważniejsze jest wierne trzymanie się tego, co jest w oryginale - ale nawet w tego typu tłumaczeniach można np. z jednego zdania zrobić 2 bądź postawić ";" po to, aby tekst tłumaczenia był łatwiejszy w odbiorze (tak mnie uczono).

jan.klajbor
07-23-2012, 22:20
Jeśli tłumaczymy tekst to wiadomo, że powinniśmy trzymać się jak najwięcej oryginału

nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, oczywiście jeśli chodzi o strukturę gramatyczną i ogólnie formalną, ponieważ o ile nie mają one w sobie drugiego dna jak np. w wierszach czy instrukcjach i innego rodzaju tekstach formalnych/użytkowych nie powinno się nawet trzymać oryginału. w takim wypadku tekst wypadłby sztucznie, tracił płynność, a przecież:

Tłumaczenie powinno przypominać szybę, całkowicie przezroczystą, tak aby czytelnik nie zauważał jej istnienia. Gogol

o ile nie pomijamy informacji zawartych w tekście źródłowym i nie odbiegamy za bardzo stylistycznie od pierwowzoru - wręcz powinniśmy dać się ponieść przy tłumaczeniu.

frytex
07-24-2012, 00:47
Nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Może się np. zdarzyć, że musimy zasymulować w języku docelowym błędy, które są w oryginale. Np. w książce, jeśli bohater ma np. braki w edukacji.

Ale w korespondencji handlowej nie będziemy się chyba pastwić nad nadawcą, który zrobił błąd, tylko zaingerujemy i przetłumaczymy go poprawnie?

Dwa razy w życiu tłumaczyłem film. Tak dla sportu. I czytając na koniec całość w kilku miejscach świadomie zmieniłem tłumaczenie na o wiele luźniejsze, bo ważny był sens, a brzmiało lepiej. I nie czuję się winny.

Osobna sprawa to dubbing, gdzie trzeba tłumaczyć tak, żeby wszystko szło gładko, a przypisów wstawić się nie da...Jak ktoś z was czytał jakieś wypowiedzi Wierzbięty, to pewnie pamięta, że to jednak potrafi się mścić. Vide: "Żwirek kręci z Muchomorkiem" - z pierwszego Shreka. Ale to się zemściło, jak mówił Wierzbięta, bo w drugiej części pojawił się nagle wielki, kroczący Ciastek... i nie wiadomo skąd. A w oryginale było. :)

No i jeszcze "kłap", czyli dopasowanie sylab i - gdzie się da - wymowy. Wierzbięta pisał, że słowo "papa", bodajże w Asteriksie, zmienił na "mama", żeby pasował ruch ust (bo "tata" po polsku wymawia się językiem, a nie wargami), a potem się zastanawiał, czy aby owa mama nie pojawi się gdzieś w dalszej części filmu. :)

Więc, zasadniczo, ingerować można, a czasem nawet trzeba. Czasami nie wolno. Nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem.

Pytanie jest strasznie czarno-białe, a życie... może nie jest tęczą, ale na pewno ma nieskończenie wiele odcieni szarości. :)

LukTko
07-24-2012, 17:29
Tłumaczenie powinno być takie by oddać sens, kontekst w języku docelowym :o

jan.klajbor
08-05-2012, 12:52
Tłumaczenie powinno być takie by oddać sens, kontekst w języku docelowym :o

Dokładnie, powinno brzmieć naturalnie, oddawać sens oryginału i starać się zachować pierwotną stylistykę tam gdzie jest to możliwe.

Pchela13
06-04-2017, 16:02
Można sobie pozwolić na ingerencję w tekst na tyle na ile chcemy, choć oczywiście lepiej trzymać się oryginału.

paulina24
06-04-2017, 16:41
Ja również myślę, że nie zawsze da się przetłumaczyć tekst słowo w słowo i nawet trzeba zmienić coś, dodać coś od siebie, ale jeśli zmieniamy tym przekaz to już nie jest dopuszczalne. Trzeba trzymać się sensu i tego co ktoś chciał przekazać.

patwan
12-26-2018, 13:50
Można ingerować ale najważniejsze, żeby przekaz został ten sam.

marcin84
12-26-2018, 15:52
Jeśli jest taka możliwość i nie ucierpi na tym przekaz, tzn. nie będzie brzmiał sztucznie lub niegramatycznie, to najlepiej jak najwierniej oddać oryginał. Chyba, że tłumaczymy poezję lub książki, wtedy liczy się przekaz, ponieważ trudno o wierność oryginałowi.