PDA

View Full Version : Jednostki miar zostawić w spokoju?


emalia2
08-11-2011, 19:10
Witam!
W wielu tekstach natykamy się na jednostki miar, np. mila , cal itd., co z tym zrobić? Zostawić, niech
dociekliwy czytelnik sam sprawdzi ile to jest metrów, czy milimetrów. Czy może raczej go w tym
wyręczyć?

kinga86
08-11-2011, 19:42
Moim zdaniem - tłumaczyć. Jeśli jednostki miar występują w instrukcji, projekcie, w katalogu itp. to jak już się tłumaczy całość to razem w miarami. Np. przeciętny Kowalski chce sobie umeblować mieszkanie, bierze katalog i wszystko jest fajnie opisane po polsku tylko wymiary podane w calach. I jak ten biedny człowiek ma zmierzyć czy mu łóżko zmieści się w pokoju skoro ma metrówkę w "cm"? :) I tak każdy mebel lub cokolwiek innego sam ma sobie przeliczać?
Albo wyobrażasz sobie polski atlas, gdzie odległość byłaby wyrażona w milach a nie kilometrach?

Jak już coś robić to dobrze i do końca ;)

paula7732
10-02-2011, 16:45
Zgadzam się z Kingą86 jeśli chodzi o teksty użytkowe tego typu. Nie zawsze jednak trzeba tłumaczyć jednostki miar itp. Wszystko zależy od typu tekstu i jego późniejszego przeznaczenia. Jeśli tekst miałby być przetłumaczony w celu zapoznania czytelnika z kulturą angielską to wówczas jak najbardziej należałoby zostawić te jednostki w oryginale, wyjaśniając ewentualnie czytelnikowi, iż 1 cal=2,54 cm. Tłumacz zawsze musi kierować się zdrowym rozsądkiem i w takich przypadkach często też przydaje się wiedza z teorii tłumaczenia.

Kagemusha
10-02-2011, 19:37
Jeżeli mamy do przetłumaczenia tekst stricte techniczny, instrukcję etc, to jak najbardziej tłumaczyć.
A jeżeli tłumaczymy beletrystykę, np. powieść marynistyczną... ja bym w tym przypadku zostawił mile, mile morskie, sążnie, cale - żeby oddać koloryt i morskie klimaty ;)

regia22
10-02-2011, 22:23
Nie no , myślę, że jak tłumaczymy to po to, aby ktoś już nie musiał sprawdzać po nas... zwłaszcza jeśli jest to ważne w tekście, np. instrukcji. za to pocieszmy sie tym ,że jeśli w całym tekście są takie mary, to sprawdzimy je raz a potem mamy gotowe. I wszyscy będą zadowoleni z jakości tłumaczenia.. :)

Kell-Raa
10-02-2011, 23:21
Moim zdaniem tłumacz nie może i nie ma prawa zmieniać jednostek miar, gdyż w ten sposób zbyt ingeruje w dzieło.

paula_tum
10-03-2011, 09:38
Zainteresował mnie ten wątek, bo jakkolwiek tłumacz ma za zadanie przetłumaczyc tekst tak, aby odbiorca zrozumiał tekst w języku docelowym, to nie wiem po co mielibyśmy tłumaczyc jednostki miar? Jeśli mamy cale, mile itd. - nie zmieniajmy tego. Po pierwsze - nie dodawajmy sobie pracy, po drugie - po co? To tak jakbyśmy mieli przetłumaczyc "100euro" i przeliczalibyśmy na złotówki, żeby Jan Kowalski wiedział, ile coś kosztowało.

Lynx85
10-03-2011, 10:06
Zainteresował mnie ten wątek, bo jakkolwiek tłumacz ma za zadanie przetłumaczyc tekst tak, aby odbiorca zrozumiał tekst w języku docelowym, to nie wiem po co mielibyśmy tłumaczyc jednostki miar? Jeśli mamy cale, mile itd. - nie zmieniajmy tego. Po pierwsze - nie dodawajmy sobie pracy, po drugie - po co? To tak jakbyśmy mieli przetłumaczyc "100euro" i przeliczalibyśmy na złotówki, żeby Jan Kowalski wiedział, ile coś kosztowało.

Bez przesady, to nie jest to samo - po pierwsze dlatego, że musiałabyś uwzględnić konkretny kurs z danego dnia, a po drugie dlatego, że euro jest jednak trochę bardziej międzynarodową walutą, niż cal jest miarą. Natomiast, gdybym wzięła do ręki jakiś stricte techniczny formularz, czy instrukcję i wyczytała z niej, że cośtam ma 20 cali albo coś waży 10 funtów, to uznałabym, że tłumacz poszedł na łatwiznę. Dodawanie pracy to spora przesada - masz określony przelicznik i nim się kierujesz w całym dokumencie.
Nie przesadzajmy, to nie fizyka kwantowa i nie ingerujemy w "dzieło" aż na tyle, żeby autor ze wszystkimi świętymi się na nas poobrażali.
Tak jak już ktoś wspomniał - w przypadku tekstów technicznych, informacyjnych, etc. zdecydowanie powinno się tłumaczyć wszelakie miary i wagi, natomiast w przypadku beletrystyki, gdzie rzecz dzieje się w określonych czasach (w których występują np. łokcie) lub w określonym miejscu (w klimatach morskich, np. sążnie, czy mile morskie), to aby zachować "smaczek" i atmosferę, to zdecydowanie powinno się wszelkie miary i wagi zostawić w spokoju.
Co innego, gdy dana waga i miara nie ma znaczenia - była kiedyś taka bajka na Cartoon Network o tytule "Ed, Edd i Eddy". Przez długi, długi czas wszelkie pieniążki były dolarami i centami (tłumacz zostawił to tak jak było w oryginale), natomiast potem zauważyłam, że tłumacz zastąpił je złotówkami i groszami - pewnie dlatego, aby było to jednak bardziej przystępne dla polskiego dziecka. Niemniej jednak, tłumacz nie przeliczał kursu walutowego (dzięki Bogu!) i 1 dolar stał się 1 złotówką - przyznacie, że nie jest to po prostu istotne w tym przypadku :)

bartek_t
10-04-2011, 10:56
Jeśli dokładna wartość np. mili czy funta nie jest konieczna do zrozumienia przekazu, lepiej zostawić je w spokoju :) Nie wyobrażam sobie kilometrów u np. Tolkiena..

a_g_a
10-05-2011, 18:06
Ja jestem za tym, by tłumaczyć jednostki. Bez względu na rodzaj tekstu, w jakim zostały użyte. Pamiętajmy, że przekład powinien wywołać takie same odczucia u odbiorcy przekładu, co oryginał u swojego odbiorcy. Jeśli więc w oryginale czytamy, że coś mierzy 20 cali, to powinniśmy przetłumaczyć to jako te ok. 25cm. Wówczas odbiorca przekładu będzie miał podobne wyobrażenie na temat wielkości danego przedmiotu co odbiorca oryginału. Nie każdy czytelni zna odpowiedniki miar długości/wagi itd. więc gdy spotka się z takim terminem w tekście zakłóci to proces jego odbioru i przekład nie spełni swej podstawowej roli. Można ewentualnie zostawić oryginalną miarę, ale w przypisie podać jej wartość.

aga555
10-07-2011, 21:25
Moim zdaniem to zależy co tłumaczymy - na przykład jeśli chodzi o literaturę piękną, to nie zmieniałabym jednostek, żeby czytelnik poczuł, że to jest właśnie inna kultura.
Z kolei w przypadku artykułów prasowych trzeba by poprzeliczac na polskie, bo tu najważniejsza jest informacja.
Natomiast w tekstach technicznych są takie jednostki, których wręcz nie wolno przeliczac - takie jak np. średnice rur i przewodów podawane w calach.

solens
10-07-2011, 23:08
Ale wówczas podać oryginalne jednostki i odpowiedniki w nawiasie czy dać tylko przeliczone miary?
Ja bym chyba była za opcją podwójnego mierzenia - dla większości będzie to wtedy czytelne.

iwonaszp
10-08-2011, 13:53
Wydaje mi się, że sporo zależu od rodzaju tekstu jaki tłumaczymy;> Czasem te jednostki są po prostu bez większego znaczenia, ale np. tłumacząc książkę kucharską miary trzeba przeliczyć. Spotkałam się z tym, że albo zostawia się oryginalne miary i w nawiasie podaje odpowiedniki, lub zupełnie rezygnuje się z oryginalnych i wprowadza tylko docelowe odpowiedniki albo zostawia się oryginalne, a z tyłu książki dołącza tabelę z odpowiednikami. Tak czy inaczej lepiej chyba przetłumaczyć niż pozostawić czytelnika w niewiedzy.

klaudia
10-09-2011, 20:02
Moim zdaniem to zależy co tłumaczymy - na przykład jeśli chodzi o literaturę piękną, to nie zmieniałabym jednostek, żeby czytelnik poczuł, że to jest właśnie inna kultura.
Z kolei w przypadku artykułów prasowych trzeba by poprzeliczac na polskie, bo tu najważniejsza jest informacja.
Natomiast w tekstach technicznych są takie jednostki, których wręcz nie wolno przeliczac - takie jak np. średnice rur i przewodów podawane w calach.

Zgadzam się z Agą. Dodam też, że tak jak pisała iwonaszp, w książce kucharskiej też trzeba te miary zmieniać.

MadziaDM
10-09-2011, 22:27
Wszystko zależy, czemu tłumaczenie ma służyć. Jeżeli jest to tekst informacyjny, to warto zamienić, lub ewentualnie podać w nawiasie. Jeżeli jest to tłumaczenie literackie, nie zamieniałabym, aby przybliżyć czytelnikowi kulturę danego kraju.

wesmag
10-09-2011, 22:51
Również uważam, że w tekstach technicznych, instrukcjach jednostki należy tłumaczyć, ewentualnie można podawać w nawiasie miary i jednostki oryginalne. Ale w tekstach beletrystycznych warto się już zastanowić, czy takowe tłumaczenie nie zuboży kolorytu tekstu źródłowego.

angli.magda89
10-09-2011, 23:11
Ja również uważam, że jeśli chodzi o instrukcje, i tego typu teksty, powinniśmy jednostki miar i wag przeliczać. Przede wszystkim ze względu na szybkie i bezproblemowe zrozumienie przez odbiorcę, przecież nie chcemy by czytelnik dwoił się i troił, i tracił czas na zbędne liczenie... Natomiast biorąc pod uwagę opowiadania, poezję czyli ogólnie literaturę piękną, zostałabym tutaj przy oryginalnych jednostkach miar i wag, gdyż autorowi nie zależy na tym by odzwierciedlić jakąś tam odległość np. a właśnie ukazać kulturowość danego kraju.
pozdrawiam :)

kacha
10-09-2011, 23:32
Ja myślę, że jednostki miar trzeba tłumaczyć. Przeciętnemu Polakowi mało mówi 5 cali, czy 10 jardów.

Kecher
10-10-2011, 13:46
wszystko zalezy. Jesli np tlumaczymy tekst techniczny i jest mowa o srubach i gwintach to oczywiscie jednostek nie zmieniamy. jesli tlumaczymy przepisy kulinarne to warto byloby przetlumaczyc jednostki- moze nie z dokladnoscia co do drugiego miejsca po przecinku. Sprawa jest dosc indywidualna, niektore teksty moga zostawic nam pewna dowolnosc w tlumaczeniu lub nawet przeliczaniu jednostek, niektore nie. Czasem najlepszym wyjsciem moze okazac sie przeliczenie jednostki z podaniem oryginalnej wartosci np w nawiasie badz przypisach.

Tranesfc
10-17-2011, 17:44
Moim zdaniem tłumaczenie wszelkiego rodzaju jednostek : miar, wag , temperatur i tym podobnych jest nieodłącznym elementem o którym musi pamiętać każdy tłumacz. Polskiemu inżynierowi czytającemu instrukcję nic nie powie miara 10 stóp czy 20 galonów paliwa. Ta praca (przenoszenie jednostek na rodzime realia) powinna zostać wykonana przez translatora.

MalgorzSikorska
10-18-2011, 10:06
Wszystko zależy, czemu tłumaczenie ma służyć. Jeżeli jest to tekst informacyjny, to warto zamienić, lub ewentualnie podać w nawiasie. Jeżeli jest to tłumaczenie literackie, nie zamieniałabym, aby przybliżyć czytelnikowi kulturę danego kraju.

Ja bym się tu zastanowiła, bo chyba żaden autor (nawet w beletrystyce) nie używa jednostek po to żeby podkreślić swoją kulturę - dla niego to jest zwykła jednostka (długości, wagi, czy czego sobie życzy), której używa żeby uzmysłowić odbiorcy jak duży/mały/ciężki jest dany obiekt. Jeśli zamienimy taką konkretną informację na odniesienie do kultury, to czy nie będziemy zbytnio ingerować w treść dzieła?
Żeby wilk był syty i owca cała, chyba dobrze jest dać przypisy...

Lynx85
10-18-2011, 10:42
Spotkałam się z tym, że albo zostawia się oryginalne miary i w nawiasie podaje odpowiedniki, lub zupełnie rezygnuje się z oryginalnych i wprowadza tylko docelowe odpowiedniki albo zostawia się oryginalne, a z tyłu książki dołącza tabelę z odpowiednikami. Tak czy inaczej lepiej chyba przetłumaczyć niż pozostawić czytelnika w niewiedzy.

Osobiście zauważyłam, że w książkach kucharskich i programach kulinarnych miary są dostosowane do języka i odbiorców danego kraju - nie spotkałam się nigdy z metodą załączania tabeli z odpowiednikami do książki kucharskiej i wydaje mi się to wysoce nieprofesjonalne. Wyobrażacie sobie, że za każdym razem jak chcecie coś ugotować to co parę chwil musicie kartkować książkę kucharską od przepisu do tabeli i z powrotem??

Lynx85
10-18-2011, 10:49
Ja bym się tu zastanowiła, bo chyba żaden autor (nawet w beletrystyce) nie używa jednostek po to żeby podkreślić swoją kulturę - dla niego to jest zwykła jednostka (długości, wagi, czy czego sobie życzy), której używa żeby uzmysłowić odbiorcy jak duży/mały/ciężki jest dany obiekt. Jeśli zamienimy taką konkretną informację na odniesienie do kultury, to czy nie będziemy zbytnio ingerować w treść dzieła?
Żeby wilk był syty i owca cała, chyba dobrze jest dać przypisy...

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, ażeby w przypadku beletrystyki podawane były przypisy... Wyobraźcie sobie, że czytacie książkę, w której bohater stoi na polu bitwy, czuć atmosferę napięcia i perspektywę rychłego starcia dwóch przeciwnych sił i pojawia się opis tego jak to piechota wroga ciągnie się na tysiące jardów i... tutaj nagle pojawia się przypis... Atmosferę książki szlag trafia :P

MalgorzSikorska
10-19-2011, 20:42
Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, ażeby w przypadku beletrystyki podawane były przypisy... Wyobraźcie sobie, że czytacie książkę, w której bohater stoi na polu bitwy, czuć atmosferę napięcia i perspektywę rychłego starcia dwóch przeciwnych sił i pojawia się opis tego jak to piechota wroga ciągnie się na tysiące jardów i... tutaj nagle pojawia się przypis... Atmosferę książki szlag trafia :P

Tu się zgodzę, bo tych jardów są tysiące (czytelnik wie, że dużo), no ale niech w tekście będzie "około stu jardów", to wtedy, jeśli tych jardów nie przełożysz na jednostkę bliską odbiorcy, szlag może trafić intencję autora, bo czytelnik nie będzie miał żadnego wyobrażenia na temat tej odległości...

Contrana
10-21-2011, 15:00
Spotkałam się z książkami, w których w przedmowie jest podane jak wygląda przeliczenie danych miar, lub, że wszystkie już zostały zamienione. Jestem za zostawieniem oryginału.

student1206
10-21-2011, 22:20
Jest to bardzo trudny aspekt... Sama skłaniałabym się raczej ku tłumaczeniu jednostek i miar, czyli użyciu domestication co pozwoli czytelnikowi na lepsze zrozumienie tekstu, czy też wyobrażenie sobie np.danej odległości, poza tym jest to wyręczenie czytającego - "podanie mu na tacy" gotowych przeliczeń jednostek. Z drugiej jednak strony odrzucając foreignization pozbawiamy tekst nutki "egzotyzmu", ogólnie zapewne większość czytelników jest świadoma faktu, iż w różnych krajach mamy różne jednostki, jednak zapewne nie wszyscy, więc pojawia się tu walor edukacyjny...

student1206
10-21-2011, 22:21
Należy zaznaczyć,że w powyższej wypowiedzi miałam na myśli teksty głównie literackie, np.powieści, gdy myślimy o tekstach typowo technicznych czy też np.instrukcjach obsługi oczywiście powinniśmy przeliczać jednostki i to z wielką dokładnością.

izal
10-23-2011, 20:07
Przyłączam się do tych, którzy uważają, że należy tłumaczyć jednostki miar. Odległość czy wielkość powinny być przystępne dla czytelnika tłumaczenia. Można się zastanawiać czy autor tłumaczenia specjalnie zostawił oryginalne jednostki, żeby tekst był stylizowany na np. hiszpański czy angielski, ale czytelnikowi tłumaczenia utrudnia czytanie i zrozumienie tekstu.

GreyOwl
10-23-2011, 20:49
Ja przychylam się do zwolenników pozostawiania jednostek miar oryginalnych tam, gdzie wprowadzanie "naszych" zaburzyłoby klimat przekładu, a tłumaczenie - we współczesnych publikacjach technicznych (z wyjątkiem międzynarodowych jednostek przyjętych w danej dziedzinie). Poza tym moim zdaniem trzeba zachować ducha epoki, w jakiej powstawało dzieło. Układ SI wszedł w życie w latach 60-tych ubiegłego wieku, nie obowiązywał zawsze! Błędem ahistoryczności byłoby np. tłumaczenie tekstu z początku XVIII w. i przeliczanie jednostek miar na metry, które wtedy jeszcze nie były zdefiniowaną jednostlką! Wtedy można dać przypisy na końcu książki. To samo z powieściami marynistycznymi - żaden żeglarz nie liczy odległości na morzu w kilometrach, i przeliczenie mil morskich na kilometry byłoby przykrym zgrzytem. A co z Calineczką - podawać, że miała równo 2,54 cm wzrostu? Bez odniesienia do cala jako jednostki miary, jej polskie imię nie ma sensu. Nie jestem zresztą do końca pewna czy istniał duński cal, czy był równy calowi angielskiemu, zresztą rzeczywiście - nie mam pojęcia, jak swoją bohaterkę nazwał Andersen we własnym języku, znam tylko tłumaczenie tej bajki, i nie wiem, czy jej oryginalne imię odnosiło się do cala, do innej jednostki miary czy też do czegoś innego, symbolizującego niedużą wielkość. Nie jestem pewna, czy "Centymetrówka" brzmiałoby równie ładnie jak "Calineczka" :)

Monicza
10-29-2011, 16:36
Myśle, że powinno się tłumaczyć jednostki, wtedy informacja jest bardziej zrozumiała i daje obraz całej sytuacji, ewentualnie można zostawić oryginalną jednostkę, ale w nawiasie dać polski odpowiednik.

Mela
10-29-2011, 22:04
W dyskusji pojawił się wątek tłumaczenia jednostek płatniczych (i nazw walut). To, myślę, jest zdecydowanie niewłaściwe, ale czasem przydaje się przypis, jeśli chodzi o waluty rzadsze niż euro czy dolary, żeby czytelnik mógł się łatwo zorientować, np. co to była w starożytnej Grecji mina, a co drachma.
W tekstach beletrystycznych też może warto zachować mile, funty i inne, ale dać, jeśli to może być istotne (np. przy wyobrażaniu sobie wielkości, ciężaru, odległości), króciutką informację w przypisie albo we wstępie.

Kol5
10-30-2011, 00:09
Popieram tych, którzy są za tłumaczeniem jednostek miar, prędkości itd. zgodnie z tymi, które obowiązują w języku docelowym. Zostawianie obcych jednostek mija się z celem, gdyż burzy tylko harmonie tekstu i niejako wybija laickiego czytelnika z rytmu czytania. Oczywiście sprawa ma się inaczej jeżeli mamy do czynienia z tekstem naukowym, gdzie jak najmniejsza próba 'udomowienia' tekstu może doprowadzić do powstania błędnego tłumaczenia.

viper_pred
10-30-2011, 01:39
Zdecydowanie jestem za zmianą miar. Dla większość Polaków 20 mil, 50 jardów czy 5 stóp znaczy tyle co nic. Jedynym przypadkiem, kiedy rozważyłbym zostawienie oryginalnych jednostek, są dialogi, i to też tylko w specyficznych przypadkach. Jest to zresztą dosyć częsta praktyka w np. wszelkiej maści książkach historycznych.

marcink
10-30-2011, 12:15
Według mnie tłumaczenie jednostek zależy od docelowego czytelnika. Jeśli chodzi o zwykłego "pana Kowalskiego' tłumaczyłbym wszystkie miary, natomiast w przypadku pism technicznych zostawiłbym oryginalną jednostkę oraz poparł ją odpowiednikami polskimi w nawiasie.

Franky
10-31-2011, 11:45
Bez przesady, to nie jest to samo - po pierwsze dlatego, że musiałabyś uwzględnić konkretny kurs z danego dnia, a po drugie dlatego, że euro jest jednak trochę bardziej międzynarodową walutą, niż cal jest miarą. Natomiast, gdybym wzięła do ręki jakiś stricte techniczny formularz, czy instrukcję i wyczytała z niej, że cośtam ma 20 cali albo coś waży 10 funtów, to uznałabym, że tłumacz poszedł na łatwiznę. Dodawanie pracy to spora przesada - masz określony przelicznik i nim się kierujesz w całym dokumencie.
Nie przesadzajmy, to nie fizyka kwantowa i nie ingerujemy w "dzieło" aż na tyle, żeby autor ze wszystkimi świętymi się na nas poobrażali.
Tak jak już ktoś wspomniał - w przypadku tekstów technicznych, informacyjnych, etc. zdecydowanie powinno się tłumaczyć wszelakie miary i wagi, natomiast w przypadku beletrystyki, gdzie rzecz dzieje się w określonych czasach (w których występują np. łokcie) lub w określonym miejscu (w klimatach morskich, np. sążnie, czy mile morskie), to aby zachować "smaczek" i atmosferę, to zdecydowanie powinno się wszelkie miary i wagi zostawić w spokoju.
Co innego, gdy dana waga i miara nie ma znaczenia - była kiedyś taka bajka na Cartoon Network o tytule "Ed, Edd i Eddy". Przez długi, długi czas wszelkie pieniążki były dolarami i centami (tłumacz zostawił to tak jak było w oryginale), natomiast potem zauważyłam, że tłumacz zastąpił je złotówkami i groszami - pewnie dlatego, aby było to jednak bardziej przystępne dla polskiego dziecka. Niemniej jednak, tłumacz nie przeliczał kursu walutowego (dzięki Bogu!) i 1 dolar stał się 1 złotówką - przyznacie, że nie jest to po prostu istotne w tym przypadku :)

Bardzo trafne uwagi. Chyba najbardziej wyczerpująca wypowiedź w tym wątku. Wypada mi się tylko zgodzić:) Dodam tylko, że raczej dziwnie czytałoby się powieść, której akcja toczy się w Anglii, a angielscy lordowie przeprowadzają transakcje w złotówkach...

Makata
08-06-2012, 19:18
Chciałabym ożywić nieco ten wątek i zapytać bardziej doświadczonych forumowiczów o zdanie.

Mianowicie, jakiś czas temu na zajęcia z tłumaczenia miałam za zadanie przetłumaczyć z języka polskiego na język angielski tekst o zaletach i wadach wynajmu oraz kupna mieszkań w największych miastach w Polsce.
W tekście było bardzo dużo liczb - średnia cena wynajmu w każdym z miast, średnia cena kupna mieszkania w każdym z miast, itp.

Wszelkie kwoty naturalnie podane w złotówkach. Tekst wyglądał jak zwykły artykuł z gazety, jednak nie zostało sprecyzowane kto będzie odbiorcą tekstu w j.angielskim. Stąd moje pytanie - czy należałoby tłumaczyć wszystkie kwoty i przeliczać je (właśnie - na Euro, Funty, Dolary?)?

Powiem od razu jak ja zrobiłam - przy pierwszej wzmiance o złotówkach wstawiłam przypis, w którym podałam kurs Złotego w stosunku do Euro i Dolara w danym dniu, podając przy tym datę i później wszystkie kwoty zostawiałam z złotówkach.

Czy gdyby to było "prawdziwe" tłumaczenie, takie wyjście byłoby to dopuszczalne? Czy powinnam tłumaczyć każdą kwotę osobno? Wtedy w jakiej walucie?

zagmar
08-08-2012, 00:22
Trafiłam kiedyś na podobny wątek na angielskojęzycznym forum i okazało się, że w przypadku literatury pięknej to czasami wydawca określa, czy jednostki mają być tłumaczone czy nie. Ja raczej opowiadam się za pozostawianiem miar, wag itp. w oryginalnej formie (wyłączając oczywiście tłumaczenia specjalistyczne).

shesadarling
08-08-2012, 13:31
Zdecydowanie tłumaczyć, przecież to tylko chwila na sprawdzenie. Jednostki wyrażone w języku docelowym dają dokładniejsze wyobrażenie o postaci/przedmiocie/odległości.
Mam tylko nadzieję, że na egzaminach wstępnych nie zaskoczą mnie takimi zagwostkami, bo w pamięci przeliczyć niestety jeszcze nie umiem :rolleyes:

zagmar
08-08-2012, 15:50
Według mnie tłumaczenie jednostek zależy od docelowego czytelnika. Jeśli chodzi o zwykłego "pana Kowalskiego' tłumaczyłbym wszystkie miary, natomiast w przypadku pism technicznych zostawiłbym oryginalną jednostkę oraz poparł ją odpowiednikami polskimi w nawiasie.

A po czym stwierdzić, że czytelnikiem będzie "zwykły pan Kowalski"?
Swoją drogą, to ten wątek był już poruszany tutaj http://forum.mlingua.pl/showthread.php?t=13082&highlight=anglosaskie+miary+wagi

shesadarling
08-08-2012, 16:00
Według mnie tłumaczenie jednostek zależy od docelowego czytelnika. Jeśli chodzi o zwykłego "pana Kowalskiego' tłumaczyłbym wszystkie miary, natomiast w przypadku pism technicznych zostawiłbym oryginalną jednostkę oraz poparł ją odpowiednikami polskimi w nawiasie.

A nie lepiej to oryginał wsadzić w nawias?

Silvu
08-10-2012, 14:32
Według mojego nauczyciela tłumaczenia literatury - konwertować jednostki miary na te, które używane są w kraju na język którego tłumaczymy. Jeśli tłumaczymy na Polski, używamy jednostek metrycznych, Amerykański Angielski - jednostki imperialne itd.

Co do konwertowania walut, jestem temu przeciwny. W odróżnieniu od jednostek miary, wartości walut zmieniają się dosłownie z minuty na minutę, toteż ich konwersja będzie zawsze w mniejszym lub większym stopniu przekłamana.

Lynx85
08-10-2012, 14:59
Myśle, że powinno się tłumaczyć jednostki, wtedy informacja jest bardziej zrozumiała i daje obraz całej sytuacji, ewentualnie można zostawić oryginalną jednostkę, ale w nawiasie dać polski odpowiednik.

Tyle tylko, że jeżeli lektura dotyczy np. średniowiecznej Anglii, to pojawienie się w niej "metrów" ujmuje autentyczności i ogólnej "atmosferze" książki...

Lynx85
08-10-2012, 15:04
Zdecydowanie jestem za zmianą miar. Dla większość Polaków 20 mil, 50 jardów czy 5 stóp znaczy tyle co nic. Jedynym przypadkiem, kiedy rozważyłbym zostawienie oryginalnych jednostek, są dialogi, i to też tylko w specyficznych przypadkach. Jest to zresztą dosyć częsta praktyka w np. wszelkiej maści książkach historycznych.

Bez przesady, nie róbmy zaraz z czytelników mało inteligentnych bezmózgów... Mile, stopy, czy nawet jardy tak bardzo upowszechniły się w naszym języku, że przeważnie wiadomo ile to jest mniej-więcej. Nikt nie będzie przecież czytelnika po lekturze wypytywał o dokładny przelicznik - jeżeli np. "pole uprawne było długie na 5 tysięcy jardów", to możemy wyobrazić sobie, że jest to naprawdę sporo. Dużo bardziej zdziwiłabym się, gdyby tłumacz zdecydował się wstawić w to miejsce dokładny przelicznik...

Lynx85
08-10-2012, 15:09
Bardzo trafne uwagi. Chyba najbardziej wyczerpująca wypowiedź w tym wątku. Wypada mi się tylko zgodzić:) Dodam tylko, że raczej dziwnie czytałoby się powieść, której akcja toczy się w Anglii, a angielscy lordowie przeprowadzają transakcje w złotówkach...

O to, to! :) I właśnie dlatego, w przypadku beletrystyki NIE powinno się tego robić. Nie dotyczy to tylko tekstów historycznych, ale w ogóle. Wyobraźcie sobie np. powieść współczesną dziejącą się w Indiach i pojawiające się w tekście rupie tłumacz pozamieniał na złotówki "bo może nie wszyscy czytelnicy będą wiedzieli jaki jest przelicznik" - absurd...

Lynx85
08-10-2012, 15:15
Powiem od razu jak ja zrobiłam - przy pierwszej wzmiance o złotówkach wstawiłam przypis, w którym podałam kurs Złotego w stosunku do Euro i Dolara w danym dniu, podając przy tym datę i później wszystkie kwoty zostawiałam z złotówkach.
Czy gdyby to było "prawdziwe" tłumaczenie, takie wyjście byłoby to dopuszczalne? Czy powinnam tłumaczyć każdą kwotę osobno? Wtedy w jakiej walucie?

Poruszyłaś bardzo ciekawą kwestię. Chyba naprawdę rzadko zdarza się, że nie wiadomo kto jest odbiorcą... Osobiście nie trafiłam nigdy na takie zlecenie, że nie wiedziałabym "dla kogo" je robię. Jeżeli już, to naprawdę warto skonsultować się ze Zleceniodawcą. Nie będzie to broń Boże postrzegane, jako brak profesjonalizmu - wręcz przeciwnie. Nie bójmy się tego - lepiej zawczasu uniknąć nieporozumień, niż gdyby miałoby okazać się po 100 stronach tekstu, że Zleceniodawca życzy sobie jednak innej wersji...

Lynx85
08-10-2012, 15:23
Według mojego nauczyciela tłumaczenia literatury - konwertować jednostki miary na te, które używane są w kraju na język którego tłumaczymy. Jeśli tłumaczymy na Polski, używamy jednostek metrycznych, Amerykański Angielski - jednostki imperialne itd.

Ile Polaków, tyle zdań. Nauczyciele też się mylą ;) Użyj czystej logiki i pomyśl: czy w tłumaczeniu z języka angielskiego na polski literatury czysto historycznej, traktującej o Saksonii metry byłyby na miejscu?? Seriously? ;)

Perkoz
08-12-2012, 15:29
Ile Polaków, tyle zdań. Nauczyciele też się mylą ;) Użyj czystej logiki i pomyśl: czy w tłumaczeniu z języka angielskiego na polski literatury czysto historycznej, traktującej o Saksonii metry byłyby na miejscu?? Seriously? ;)

Lynx, słuszna uwaga. Z podobnymi zagwozdkami mierzą się też audiowizualni. Raz tłumaczyłem odcinek serialu, była w nim scena, w której pilot amerykańskiego odrzutowca porozumiewa się z wieżą i m.in. podaje wysokość, na której się znajduje (w stopach). Nie przeliczyłem tego na metry i słusznie zrobiłem, gdyż w lotnictwie wojskowym i cywilnym (również w polskim) wysokość zawsze mierzy się w stopach, więc podanie wysokości w metrach psułoby realizm sceny.

Inny przykład: obecnie tłumaczę serial dokumentalny o ciężkich pojazdach specjalnego przeznaczenia (spycharki, zgarniarki, inne maszyny do robót ziemnych). Serial jest produkcji amerykańskiej, więc wszystkie parametry i jednostki podane są na amerykańską modłę (np. objętość skrzyni zgarniarki w jardach sześciennych). W tym wypadku przeliczam wszystko na jednostki metryczne, gdyż tutaj najważniejsza jest informacja i jej odbiór przez polskiego widza, a ten prędzej przetrawi metr sześcienny niż jard.

Innymi słowy, nie ma jednej żelaznej zasady mówiącej, czy przeliczać, czy nie. Każdą sytuację należy rozsądzić indywidualnie, bo można się zagalopować i np. przeliczyć mile morskie na kilometry :p.

catchmebaby
08-12-2012, 16:23
Zgodzę się z wieloma poprzednimi wypowiedziami - jeśli jest to tekst techniczny, jak najbardziej tłumaczyć, ponieważ tekst musi być jak najlepiej przyswajalny. W powieściach natomiast, zostawiłabym jak jest.

gosical
11-22-2012, 09:51
[QUOTE=Makata;184828]Chciałabym ożywić nieco ten wątek i zapytać bardziej doświadczonych forumowiczów o zdanie.

Mianowicie, jakiś czas temu na zajęcia z tłumaczenia miałam za zadanie przetłumaczyć z języka polskiego na język angielski tekst o zaletach i wadach wynajmu oraz kupna mieszkań w największych miastach w Polsce.
W tekście było bardzo dużo liczb - średnia cena wynajmu w każdym z miast, średnia cena kupna mieszkania w każdym z miast, itp.

No właśnie. Ja się też zastanawiałam, co zrobić, jeśli tłumaczymy na angielski i nie do końca wiemy, kto będzie odbiorcą tekstu. W dzisiejszych czasach trudno się spodziewać, że tekst po angielsku będzie czytany tylko przez anglików...

andrzejakk
11-24-2012, 18:55
W literaturze pięknej - zostawiać.
W tłumaczeniach specjalistycznych - koniecznie domestykacja.
To tak IMHO ;)

Milady
11-26-2012, 14:36
Zgadzam się z przedmówcą. Dodam tylko, że zawsze wart dodać przypis wyjaśniający.

Muniii
01-03-2013, 19:26
To wszystko zależy od grona odbiorców. Generalnie, panuje tendencja, że stosuje się przypisy. Jednak w przykładach, które wymieniłaś: (mila, cal itd.) wydaje się to zbyteczne. Prawie każdy dorosły człowiek powinien wiedzieć ile kilometrów wynosi jedna mila.

Zofka122
01-20-2013, 22:53
Idealnie byłoby dostosować je do miar obowiązujących w kraju języka docelowego, ale musielibyśmy mieć chyba zaprogramowane w głowach kalkulatory!;)

Toolek
01-22-2013, 21:59
O jaki tekst chodzi, bo jak dla mnie zalezy to od rodzaju tekstu. Przyjmijmy ze jest to fabula umiejscowiona gdzies w Anglii lub Stanach - nietlumaczyc, a z drugiej strony tekst techniczny - tlumaczyc. Polecam temat domestication czy foreignisation.

margolada
08-06-2013, 15:01
Na zajęciach z Teorii przekładu na moich studiach uczono mnie, że tam gdzie wartość jednostek miar i wag jest istotna dla zrozumienia tekstu należy je przetłumaczyć. A istotna, wręcz niezbędna jest np. w tekstach technicznych - instrukcjach obsługi itp.

Natalia Pałka
08-06-2013, 15:28
Można zostawić a w nawiasie albo przypisie podać wartość po naszemu ;)

AlicjaK
08-10-2013, 14:32
Mnie również wydaje się, że wszystko zależy od rodzaju tłumaczonego tekstu i od odbiorcy naszego przekładu. Jeśli tłumaczymy tekst "techniczny", to odbiorcy będzie wygodniej, jeżeli użyjemy znanych mu jednostek. A jeżeli tłumaczymy tekst literacki, to zachowanie oryginalnych jednostek miar pozwoli zachować klimat utworu i przybliżyć czytelnikowi realia kulturowe. A przypis pomoże rozwiać ewentualne wątpliwości. ;)

izaurba
08-17-2013, 13:25
Moim zdaniem to zależy od rodzaju tekstu - jeśli jest to literatura, to tłumaczenie mil na kilometry wydaje się być wręcz idiotycznym pomysłem. Natomiast w tekstach użytkowych, instrukcjach itp. moim zdaniem można dodać daną wartość przeliczoną na centymetry czy kilometry. Podczas zajęć z tłumaczenia ustnego na moim uniwersytecie wykładowcy zawsze doceniali kiedy wartość w milach czy calach podaliśmy również w kilometrach czy centymetrach.

gogo13
10-12-2014, 22:53
Moim zdaniem tłumacz nie może i nie ma prawa zmieniać jednostek miar, gdyż w ten sposób zbyt ingeruje w dzieło.

Jednostki miar zwykle pojawiają się w tekstach specjalistycznych, których nie nazwałabym "dziełem". W takich tekstach należy je przeliczyć na jednostki powszechnie używane przez odbiorców tłumaczenia, gdyż są one zwykle istotne i jeśli nie zrobi tego tłumacz to będzie musiał to zrobić klient. Inaczej sprawy się mają jeśli jakieś jednostki pojawią się w tekście literackim, gdzie same wartości nie są aż tak istotne. Tutaj jednostki oryginału można pozostawić w tłumaczeniu aby jakby zachować ducha oryginału i wywołać odpowiednie skojarzenia związane z kulturą języka oryginału. Tak mnie nauczono i myślę, że ma to sens.

aurigo
10-12-2014, 23:57
Ingerowanie w jakiekolwiek wartości liczbowe w tekstach specjalistycznych, typu przeliczanie czy podawanie przybliżeń w innej jednostce jest niedopuszczalne. Absolutnie nie wolno tego robić. Wybór jednostki miary w danym tekście specjalistycznym to nie jest "widzimisię" autora, a często efekt bardzo wielu różnych czynników, o których tłumacz najczęściej nie ma pojęcia (chyba że jest specjalistą w danej dziedzinie). Po to jednostki w danym systemie miar się standaryzuje, aby nie trzeba ich było później przeliczać. Szczególnie przy zamianie jednostek systemu imperialnego na SI, lub odwrotnie, przekłamanie czy przybliżenie podczas tłumaczenia może często mieć bardzo poważne skutki, zarówno dla autora tekstu, tłumacza jak i odbiorcy. Doświadczyłem kiedyś sytuacji, w której przedmiot zamówiony z Singapuru, wykorzystywany w precyzyjnym przemyśle narzędziowym, różnił się długością o dwa milimetry na każdym metrze od domyślnego wymiaru mierzonego w Polsce, co, w sytuacji gdy pomiarów często dokonuje się w setnych częsciach milimetra, zakrawało na kpinę. Pomijam już fakt, że takie praktyki w tekstach specjalistycznych są, moim zdaniem, wysoce nieprofesjonalne. Można podać polską nazwę danej jednostki, jeśli ekwiwalent istnieje (np. rzeczony cal zamiast inch), ale pod żadnym pozorem nie można nic samemu przeliczać czy przybliżać.

We wszystkich innych tekstach, uznawanych za "nie specjalistyczne" pewnie można pokusić sie o przeliczenia, przybliżenia czy zaokrąglenia - tak podpowiada mi zdrowy rozsądek, ale nie mam żadnego doświadczenia w tej materii toteż niech reszta pozostanie milczeniem.

Katja
10-13-2014, 00:04
Ingerowanie w jakiekolwiek wartości liczbowe w tekstach specjalistycznych, typu przeliczanie czy podawanie przybliżeń w innej jednostce jest niedopuszczalne. Absolutnie nie wolno tego robić. Wybór jednostki miary w danym tekście specjalistycznym to nie jest "widzimisię" autora, a często efekt bardzo wielu różnych czynników, o których tłumacz najczęściej nie ma pojęcia (chyba że jest specjalistą w danej dziedzinie). Szczególnie przy zamianie jednostek systemu imperialnego na SI, lub odwrotnie, przekłamanie czy przybliżenie podczas tłumaczenia może często mieć bardzo poważne skutki, zarówno dla autora tekstu, tłumacza jak i odbiorcy. Pomijam już fakt, że takie praktyki w tekstach specjalistycznych są, moim zdaniem, wysoce nieprofesjonalne. Można podać polską nazwę danej jednostki, jeśli ekwiwalent istnieje (np. rzeczony cal zamiast inch), ale pod żadnym pozorem nie można nic samemu przeliczać czy przybliżać.

We wszystkich innych tekstach, uznawanych za "nie specjalistyczne" pewnie można pokusić sie o przeliczenia - tak podpowiada mi zdrowy rozsądek, ale nie mam żadnego doświadczenia w tej materii toteż niech reszta pozostanie milczeniem.

Nie wolno, bo czasami ta różnica np. 0,0001 mmm w późniejszych rachunkach może mieć duże znaczenie.
Wyobrażam sobie, że jednak teksty naukowe tłumaczą oświadczeni ludzie, jest też odpowiednia korekta.
Nie wyobrażam sobie bowiem sytuacji, gdy ktoś "w dobrej wierze" zamienia w tekście fizycznym skalę Kelwina na Celsjusza.

aurigo
10-13-2014, 00:11
Akurat może stopnie Celsjusza i Kelvina to nienajlepszy przykład, bo nie dość, że stopni Celsjusza praktycznie nie używa się w tekstach technicznych to 1 stopien w obu skalach ma identyczną wartość (tylko zero położone w innym miejscu), niemniej oczywiście masz rację. Częście może się pewnie zdarzyć np. przeliczanie stopni Fahrenheita na Celsjusza, a to już poważny błąd.