PDA

View Full Version : "Fire and Ice" by Robert Frost


Nestor
02-06-2008, 11:39
Witam wszystkich współtłumaczy, wklejam moje pierwsze tłumaczenie poezji na tym forum wraz z odautorską analizą. Będzie to tłumaczenie wiersza "Fire and Ice", autorstwa Roberta Frosta (od razu zaznaczam rymy i liczbę sylab).


Some say the world will end in fire,-------------------9
Some say in ice.-----------------------------------------4
From what I've tasted of desire------------------------9
I hold with those who favor fire.-----------------------9
But if it had to perish twice,----------------------------8
I think I know enough of hate-------------------------8
To say that for destruction ice-------------------------8
Is also great----------------------------------------------4
And would suffice.---------------------------------------4


Stanisław Barańczak w książce "Ocalone w tłumaczeniu" bardzo dokładnie opisuje jakie jest znaczenie tego wiersza, o co w nim chodzi i jak - wg niego - należałoby go przetłumaczyć. Streszczając - zachować opozycję biblijno-ekologicznej przepowiedni zagłady naszego świata, ujętego w lapidarnej treści "fire-ice" ("ogień-lód"), za razem zachować kolejność rymów, które są w tym wypadku odzwierciedleniem zawiłej treści zawartej w prostej - zdawałoby się być - formie, a jednak kunsztownej; zachować również miejsce i znaczenie słowa "hate" ("nienawiść"); zachować żelazną logikę utworu, widoczną jak na dłoni, a do tego ironiczne zakończenie, zawarte w dwóch ostatnich wersach ("great" jako zarówno "ogromny, potężny" jak i ironicznie "świetny" oraz to, że "go wystarczy").

Niewykonalne? Zobaczmy jak dawali sobie radę poprzedni tłumacze tej językowej perełki (komentarze w braketsach - z którymi trudno się nie zgodzić - autorstwa Stanisława Barańczaka):

Mówią, że zginie świat w płomieniach;-------------------9
Mówią też, że od lodu. -------------------------------------7
Sądząc z łaknienia [? - St. B.] i pragnienia,-------------9
Wnosiłbym raczej - że w płomieniach.-------------------9
Lecz jeśli mógłbym wnosić z głodu [?!- St. B.]----------9
Wiedząc, że dość nas przecie warczy, [??!!- St. B.]---8
Rzekłbym, że świetną do niszczenia----------------------9
Jest również lodu-----------------------------------------------5
Garść [? - St. B.]; że starczy.---------------------------------4

(Jerzy S. Sito)


Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.-------------------10
Inni, że lód.-----------------------------------------------------4
Iż poznałem pożądania srogie,---------------------------10
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.--------------------10
Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł [?? - St. B.],-----9
Myślę, że wiem o nienawiści--------------------------------9
Dość, by rzec: równie dobry lód-----------------------------8
Jest, aby niszczyć,-------------------------------------------5
I jest go w bród.---------------------------------------------4

(Ludmiła Marjańska)


Tłumaczenie Sity woła o pomstę do nieba. Rozdmuchanie znaczenia "to taste" do "łaknienia" i "pragnienia", odniesienie do "głodu" i "warczenia" są zbyt daleko posuniętą nadinterpretacją. Co gorsza - niezrozumiałą. Marjańska radzi sobie już znacznie lepiej, ale w piątej zwrotce używa niefortunnie słowa "mógł", które nasuwa przypuszczenie, że podmiot liryczny planuje lub chociaż marzy o tym, żeby świat został unicestwiony. Jak pisze Barańczak - "tak daleko katastrofizm Frosta nie sięga."

A teraz przyjrzyjmy się wersji Barańczaka:


Jedni twierdzą, że świat nasz zginie w morzu ognia.-------------------13
Inni - że pod pokrywą lodu.-------------------------------------------------9
Temperatura żądzy nie jest zbyt łagodna -------------------------------13
Wiem coś o tym, więc trzymam z prorokami ognia.--------------------13
Lecz gdyby świat miał zginąć z jakiegoś powodu-----------------------13
Dwa razy - znam też na tyle nienawiść,---------------------------------11
Aby rzec, że zagłada za pomocą lodu------------------------------------13
Również nie może nam sprawić--------------------------------------------8
Zawodu.------------------------------------------------------------------------3

(Stanisław Barańczak)

Przychodzi kolej na moje trzy eurocenty. Cóż... łatwo tłumaczy się wiersze w swojej książce, ze swoimi, podanymi na tacy, założeniami. Ja mam jednak pewne obiekcje do tej wersji. Z nieukrywanym szacunkiem i podziwem dla wyników pracy Tłumacza przez duże "T" na przestrzeni całej działalności translatorskiej, zauważam w tym przypadku pewien "szczegół" oryginału, który mimo wszystko (przypadkiem?) umknął uwadze Barańczaka. Zwięzłość.

Jeśli chodzi o znaczenie, trudno cokolwiek zarzucić jego wersji - rozszerzone znaczenie "morza ognia" i "pokrywy lodu" tylko uplastyczniają obraz, nie wystając poza ramy znaczeniowe, a "niesprawienie zawodu", powstałe z połączenia dwóch ostatnich wersów oryginału tylko skłaniają do pochlebnej oceny. Ale - zwięzłość!

Jest to cecha, która wg mnie w tym wierszu szczególnie uwydatnia prostotę mówienia o skomplikowanych rzeczach językiem dosadnym i niebanalnym w kunsztownej formie (jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmiało - tak jest). I to Barańczak zatracił poprzez logiczne - zdawałoby się być - powiększenie liczby sylab w wersie przy tłumaczeniu z angielskiego na polski. Można krócej. Nie mówiąc o zgubieniu proporcji liczby sylab między wersami. O ile w uniknięciu dysonansu w środkowych wersach Sito, Marjańska i Barańczak prawie wychodzą obronną ręką, to wersy czterosylabiczne nie znajdują odbicia w żadnym z dostępnych polskich tłumaczeń.

A gdyby dałoby się tak samo, jak w oryginale? Zachować tę samą liczbę sylab, bez utraty cienia znaczenia? W moim przekonaniu da się i się udało:


Mówią, że świat pochłonie ogień-------------------9
Mówią, że lód.------------------------------------------4
Znając smak pożądania mogę---------------------9
Zgodzić się, że to będzie ogień--------------------9
Lecz gdyby świat miał zginąć znów,-------------------8
Wiem też dość o nienawiści------------------------8
By rzec, że równie dobry lód-------------------8
Aby niszczyć,-----------------------------------------4
Bo jest go w bród.-----------------------------------4

(ja)

Od razu mówię, że tłumaczyłem bez patrzenia na wersje poprzedników. Zerknąłem na nie dopiero po skończeniu tłumaczenia (i u mnie, i u Marjańskiej wystepuje "w bród", widać w podobny sposób myśleliśmy). Gdyby ktoś zauważył jakieś nieścisłości, proszę otrząśnijcie mnie z tego pochlebnego wrażenia, że choć w tym jednym, jednostkowym aspekcie zbliżyłem się do laureata Nike :)

Petro
02-06-2008, 13:11
Super!

Widać, że nad tym posiedziałeś.

Chociaż jeden rym uciekł.

Ja bym zamienił końcówkę trochę, ale to jest naturalnie psucie wiersza, bo zmieniłbym trochę strukturę.
To znaczy poświęciłbym sylaby na rzecz rytmu (być może to kwestia mojej interpretacji przy czytaniu):

"Dosyć wiem też o nienawiści,
By rzec, że równie dobry lód,
By niszczyć,
Bo jest go w bród"

Mi tak czyta się płynniej.

Jeszcze raz - świetna robota, gratulacje!

Tom z Sopotu
02-06-2008, 15:44
No, muszę powiedzieć, dobrze że się na tym forum pojawiłeś, Nestor.

Powiem szczerze, że biją się we mnie racje - czy wolno tu zaingerować w strukturę wiersza, czy nie, co warto poświęcić, a czego nie, ale Ty wybrnąłeś z tego faktycznie chyba najlepiej.

Po pierwszych dwóch czytaniach powiedziałbym, że z tych czterech Twoje tłumaczenie najbardziej mi przypada do gustu, bo faktycznie zachowuje najwięcej z oryginału. Na drugim jednak postawiłbym nie, jak można by się spodziewać, Barańczaka, ale Marjańską, mimo że coś w tym tłumaczeniu gubi. Ale to tłumaczenie "płynie", w Barańczaku nie dostrzegam takiej płynności - no i on też coś gubi, akcenty na przykład. Trzeci Barańczak więc, ostatni - oczywiście - Sito.

Brawo!

Tom z Sopotu
03-13-2008, 12:35
A próbowałeś może jakoś zdobyć kontakt do Barańczaka i podesłać mu tę swoją wersję? Może w kolejnym wydaniu "Ocalonego..." ukazałby się Twój wariant tłumaczenia? :-)

stefjam03
01-19-2009, 20:14
Nie jest to takie oczywiste, ze "fire" i "desire" maja po dwie sylaby. Toczy sie zazarta dyskusja na ten temat. Sprawdz "iambic tetrameter" (w ktorej to formie Frost napisal "Stopping by Woods on a Snowy Evening") lub analizy wiersza po angielsku.
Sorry for crashing the party.
Stef

stefjam03
01-19-2009, 20:19
"Desire" ma co najmniej 2 sylaby.

izoola
01-19-2009, 20:24
Nie jest to takie oczywiste, ze "fire" i "desire" maja po dwie sylaby. Toczy sie zazarta dyskusja na ten temat. Sprawdz "iambic tetrameter" (w ktorej to formie Frost napisal "Stopping by Woods on a Snowy Evening") lub analizy wiersza po angielsku.
Sorry for crashing the party.
Stef

Skoro zażarta dyskusja, to muszą być jej dwie strony. Ja staję po stronie sylab dwóch i tłumaczenia Nestora.
Uważam, że jest udane :)

stefjam03
01-19-2009, 20:54
Zgadzam sie, ze tlumaczenie Nestora jest bliskie oryginalowi. Polecam tez: http://www.readfirst.net/02Frost.htm.

baldrick
08-12-2009, 12:41
Mówią, że ogień zniszczy ten świat
Albo, że lód
Na ile smak pożądania znam
Na żar, z innymi, stawiałbym sam
Lecz jeśli końców trzeba dwóch
O nienawiści dosyć wiem
By uznać, że w destrukcji - lód
Też jest O.K.
I sprawdzi się...

zygfryd
08-24-2009, 19:03
twoje tłum aczenie genialne, Barańczaka zbyt przegadane

Daniel Janus
08-24-2009, 20:18
A próbowałeś może jakoś zdobyć kontakt do Barańczaka i podesłać mu tę swoją wersję? Może w kolejnym wydaniu "Ocalonego..." ukazałby się Twój wariant tłumaczenia? :-)

Email do Barańczaka jest tu: http://www.info-poland.buffalo.edu/student/harvard.html :-)

Tom z Sopotu
08-27-2009, 11:21
Email do Barańczaka jest tu: http://www.info-poland.buffalo.edu/student/harvard.html :-)

Obawiam się jednak, że to może być już nieaktualny adres... :-/

Jacek_L
09-08-2009, 23:20
Witam,
mam wątpliwości czy użyte przez Baldricka "O.K." nie jest zbyt kolokwialne, zważywszy, że wiersz jest z roku 1923. I to "się" na końcu tez nie brzmi chyba najlepiej.
Dla poddierżania razgawora załączam swoje dwie wersje.
Końcówka to oczywiście plagiat, ale nic doskonalszego niie wymyśliłem :-(
Pozdrawiam
------------------------
Ogień i lód

Mówią, że nas pochłonie ogień
Lub wieczny lód.
Smak pożądania znam więc mogę
Popierać tych, co wolą ogień.
Gdyby zaś los świat dwakroć zmógł,
To znam i nienawiści ton
Więc wiem, że świetny jest też lód
Na szybki zgon.
A jest go w bród.


Mówią, że nas pochłonie ogień
Lub wieczny lód.
Podpowie żądz wspomnienie drogie
By trzymać z tym, kto woli ogień.
Gdy jednak u zagłady wrót
Znów stanę, znam nienawiści dość
By pojąć, że wystarczy lód -
- Zmrozi na kość
I jest go w bród.

baldrick
09-09-2009, 10:47
"O.K." jest znane od końca XVIII w.:)

Najgorsze w moim tłumaczeniu jest to, ze wszystkie rymy sa monosylabiczne, co w naszym języku wypada tak sobie, czyli mało "poetycko" a dodatkowo jest jakimś tam formalnym uchybieniem wobec oryginału...Za to - jak mi się wydaje - jest to tłumaczenie wierne także, co do lekko zdystansowanego i zgryźliwie filuternego charakteru tego wiersza., co zazwyczaj uchodzi uwadze...Dotyczy to zarówno samej narracji, jak i pointy, która podkreśla taki charakter całej wypowiedzi
"I jest go w bród" jest stanowczo zbyt "słabe" i jednowymiarowe, skoro wiemy na przykład to, że suffice odnosi się nie tylko do ilości ale i jakości...Końcówka musi być oddana jakimś zgrabnym odzwierciedleniem tego zdystansowanego na sposób wręcz protekcjonalny, tonu autora , ze, jakby co, to ten" lód nienawiści" z pewnością i bez problemu "da sobie radę" z tym zadaniem, o którym w wierszu mowa...

Jacek_L
09-09-2009, 11:23
> "O.K." jest znane od końca XVIII w. :-)

Nie wiedziałem.
Ale też nie wiem czy w polszczyźnie mógł być używany w I połowie XX w.?
Jakoś mi to zazgrzytało, ale oczywiście moge się mylić, bo kieruję sie bardziej intuicją niż wiedzą (z przyczyn obiektywnych ;-).
Twoje uwagi co do charakteru wiersza bardzo słuszne.
Znaczenie suffice faktycznie jest szersze ale rym "lód" - "w bród" jest na tyle dobry, że wolałbym go zostawić nawet kosztem zawężenia znaczenia.
Ja w każdym razie nie potrafię lepiej rozwiązać tej końcówki.
Pozdrawiam

jaceks
09-30-2009, 21:19
oto moje tłumaczenie:

Niektórzy mówią, że ogień świat pogrąży,
Niektórzy, że mróz życie z nas wydrąży.
Ja skosztowawszy żar pragnienia
Staje z tymi co chcą płomienia.
Lecz gdybym dwa razy zginąć miał,
Wiem o zawiści tyle, że
Śmiem twierdzić, iż do zniszczenia lód,
Wspaniale również życie zmaże
By zaspokoić śmierci głód

jaceks

oiramsep
11-09-2009, 16:45
Nestor,
Twoje tłumaczenie jest naprawdę bardzo dobre. Zanim napiszę o nim kilka słów, zatrzymam się jednak trochę przy Barańczaku, bo jego wersja bardzo mnie rozczarowuje - rozmywa maestrię "Fire and Ice ". I tak: "morze ognia" i "pokrywa lodu" umiejscawiają niszczycielski kataklizm dość konkretnie (i tylko) na POWIERZCHNI globu, tym samym pozbawiając go kosmicznego wymiaru, jaką mają (a przynajmniej mogą mieć) po prostu "ogień" i "lód". "Morze" i "pokrywa" nie przerażają tak, jak substancje (przyjmijmy na chwilę, że ogień nią jest) podane tylko z nazwy - groza rozpłynęła się bezpowrotnie w wyrażeniach przydawkowych. Dalej jest niestety tylko gorzej. "Temperatura żądzy nie jest zbyt łagodna" - dlaczego "zbyt"? Czy chodzi tylko o wyprodukowanie sylaby? Jeśli tak, to mamy niedobry efekt uboczny: dystans do przekazu, źle umiejscowione "understatement" (w oryginale go nie ma). A zakończenie, czyli "zagłada [która] nie może sprawić nam zawodu", to zjazd po równi pochyłej niewart nawet bardziej analitycznego komentarza. Pozostanę jeszcze chwilę przy Tłumaczu przez duże T i pozwolę sobie nie zgodzić się z jego krytyką wersji Marjańskiej, w której dopatruje się on przychylnego nastawienia podmiotu lirycznego do ostatecznego kataklizmu, co ma niby wyrażać czasownik "móc" w "gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł". Moim zdaniem wcale tak nie jest. Czy zdanie "on by siedział w pracy dwadzieścia godzin, gdyby mógł'" oznacza, że ja ("podmiot liryczny") popieram "go" (podmiot mojej wypowiedzi) i jego pracoholizm? Nie! Analogicznie w wersji Marjańskiej. Co powiedziawszy przyznaję, że Twoje "miał" jest jednak lepsze niż jej "mógł". Przechodząc do Twojej wersji: bardzo mi imponuje zacięcie, z jakim trzymasz się liczby sylab. Pytanie tylko, czy warto? Czy w dokładnej ilości sylab jest "to coś"? Nie ma rady - zapłaciłeś za to pewną cenę. Nie pogniewaj się, że wypunktuję Ci trzy drobne zgrzyty. Pierwszy (znowu czasownik "móc"): "mogę zgodzić się, że" trochę mnie drażni. Brakuje mu zdecydowania zawartego w oryginalnym "I hold". Drugi: "gdyby świat miał zginąć znów" przenosi nas trochę niepotrzebne w przyszłość do chwili, gdy świat już raz zginął. I trzeci: "bo jest go w bród" wskazuje na logiczną konsekwencję i zdaje się wyjaśniać dlaczego nienawiść ma niszczycielską siłę (coś w rodzaju: "bo tyle jej wokół"). A nie o to chodzi. Ona sama w sobie jest destrukcyjna, a NA DOMIAR ZŁEGO jest jej wszędzie pełno.
Napisawszy to wszystko myślę, że wiesz, za którą wersją tłumaczenia jestem. Tak, Marjańskiej. Twoja to "very close second best". Coś w rodzaju "srebrnej Nike" . Serdecznie pozdrawiam.

baldrick
11-17-2009, 00:14
E no, "kosmicznego wymiaru", w tym wierszu nie ma, więc Barańczak chocby chciał, to swym "nadelokwentnie rozgadanym " tłumaczeniem nie mógłby go unieważnć. Wiersz jest stoicko ironiczny...To jeszcze jedna weersja

W sporze, czy światu kres położy
Ogień, czy lód
Ja, posmak żądz poznawszy, mogę
Z tymi się zgodzić, co mówią: ogień
Lecz jeśli ginąć ma świat w ratach dwóch
O nienawiści dosyć wiem
By przyznać, że w destrukcji lód
Świetny jest też
I jest go w bród...

Nestor
11-17-2009, 05:38
Witam wszystkich po długiej przerwie :-) Przez ostatnie półtora roku podróżowałem po świecie i nie po drodze było mi niestety na to forum (można jednak zaryzykować stwierdzenie, że byłem blisko Barańczaka :) ). Dziękuję pięknie za komentarze, uwagi i pochwały. Wszystkie przyjmuje z pokorą i pospiesznie komentuję:

1. Żaden rym nie uciekł. Najwyżej ja uciekłem się do rymów niepełnych.
2. Angielski jest dość swobodny w kwestii liczenia rymów. Np. "perhaps" może mieć trzy sposoby wymowy zależnie od rejestru. W przypadku "desire" stawiam na trzy sylaby, ponieważ:
a.) wiersz jest utrzymany w wysokim rejestrze, a dla takiego rejestru charakterystyczna jest wyraźna, pełna wymowa,
b.) zgadzałoby się, że wszystkie wersy zakończone fonetycznie na -aɪə (fire, desire, fire) mają tyle samo sylab; a wiersz jest konsekwentny, na swój sposób.
3. Podzielam opinię, że "OK" jest zbyt kolokwialne jak na ten wiersz. Co do etymologii: http://www.askoxford.com/asktheexperts/faq/aboutwordorigins/ok?view=uk
4. Jaceks - ciekawa próba, ale wpadasz w tę samą pułapkę, co Marjańska - nie możesz zginąć dwa razy, poza tym to nie podmiot liryczny ginie w wierszu, a świat. "Chcą ognia" trochę zbyt mocne, bo nawet jeśli ktoś uważa, że świat (ludzkość) zginie przez ogień (zbytnią żarliwość), to tego raczej nie chce. "Zaspokoić śmierci głód" jest metaforą zbyt pretensjonalną, by pretendować do miana adekwatnego odpowiednika lapidarnego "and would suffice". Liczba sylab też nie jest konsekwentnie utrzymana, a oryginał się tego silnie trzyma. Mimo wszystko :) podobają mi się niektóre Twoje rozwiązania rymowe i w ogóle ambitne podejście. Niestety tekst nie wytrzymuje rzetelnej krytyki i drukowalny nie jest.
5. oiramsep - rzuciłeś/łaś nowe światło, pod zupełnie innym kątem, na interpretację (i emocjonalny odbiór) tego wiersza, dziękuję... Jasne, że tłumaczenie jest naznaczone wyrzeczeniami i dla zachowania "dominanty semantycznej" (termin Barańczaka) trzeba poświęcić pewne aspekty oryginału. Liczba sylab jest kluczowa, ponieważ stanowi ramy lapidarności wiersza. Oczywiście statystycznie wyrazy w języku polskim są dłuższe niż w angielskim, dlatego trudno wyprodukować analogiczny znaczeniowo tekst zapięty w zgłoskowy gorset o takim samym rozmiarze. Niemniej, to jest wyzwanie!

Co do zarzucanych zgrzytów - przyjmuję je z pełną odpowiedzialnością. Najważniejsze to potraktować wiersz całościowo, jako cały obraz, wypowiedź, stanowisko, stylistycznie spójną (jeśli tak było w oryginale, a w tym było) całość. W oryginale podmiot liryczny informuje o ogólnej tendencji, mniej lub bardziej powszechnym zdaniu na temat zagłady: "some say (...) some say", potem przywołuje swoje zdanie, swoje stanowisko poparte doświadczeniem: "I hold with". Następnie wprowadza pewną ewentualność: "But if it had to perish twice" i znów podaje swoje zdanie poparte doświadczeniem. A wszystko w w krótkiej formie żartobliwego (acz apokaliptycznego!) konceptu. Wyobrażam sobie autora tych słów jako ironizującego starszego pana, z dystansem, ale i zadumą, komentującego rzeczywistość. I tego wrażenia nie zawarł(a) zupełnie oiramsep, ponieważ zbytnio wpada w manierę kaznodzei używającego nazbyt zawiłych metafor (choć tę próbę uznaję za całkiem niezłą, ponieważ wywiązuje się z kilku innych podstawowych założeń i jest interesującym głosem w dyskusji). W każdym razie, stąd w mojej wersji modalność "mogę zgodzić się, że" w miejsce "I hold" - uznaję ją, patrząc na całość wiersza i tłumaczenia, jako odpowiednie oddanie prezentacji odniesienia do dwóch skrajnych stanowisk. Rozpatrywane osobno oczywiście jest inne, ale całościowo - w moim przekonaniu zdaje egzamin.

Drugi zgrzyt - zgadzam się całkowicie.Jest to pułapka, w którą wpadają (quid erat demonstrandum) wszyscy tłumacze tego wiersza. Po angielsku tryb warunkowy "but if it had to perish twice" brzmi tak naturalnie... po polsku już niestety nie. Marzę, żeby ktoś zaproponował coś bardziej polskiego :)

Trzeci zgrzyt - choć uznajesz Marjańską za autorkę najlepszego tłumaczenia, dokonaliśmy tego samego wyboru w kwestii ostatniego wersu. I nie uważam, żeby był zły. Bo przecież chodzi o to, że zimna w ludziach tyle samo ile żądzy, żeby doprowadzić do kataklizmu. I że "go wystarczy" (suffice) to bardzo blisko tego, że "go w bród". Barańczak ominął tę kwestię w inny sposób, sprytnie kamuflując tongue-in-cheek "suffice" pod ironicznym płaszczykiem "sprawiania zawodu".

Bardzo dziękuję za rzeczową analizę.

oiramsep
11-17-2009, 21:05
Taaa... Z tym "kaznodzieją" to mi się dostało. Przyznaję jednak, że należało mi się trochę, wcale Ci się nie dziwię. Mnie by taki mądrzący się gostek też trochę wkurzył. Zanim więc zamilknę, uściślę tylko, o co mi chodziło z tym "trzecim zgrzytem", bo się nie zrozumieliśmy. "Jest go w bród" bardzo mi się podoba i w moim odczuciu jest bardzo bliskie oryginalnemu "suffice" (uwagi o aspekcie jakościowym a nie tylko ilościowym tego słowa, które się w tej dyskusji pojawiły, zupełnie mnie nie przekonują). Przyczepiłem się do drobiazgu - do tego, że "i" jest według mnie lepsze niż "bo" (w oryginale też mamy "and" i tak właśnie jest moim zdaniem dobrze). Ot i wszystko. A w ogóle, to wiersz jest tak piękny, że normalnie ciary przechodzą - i Twoje tłumaczenie też. Ja bym tak nie potrafił. Szczyt moich możliwości to proza beletrystyczna, przy której i tak męczę się setnie (ale kocham to). Pozdrawiam serdecznie.

baldrick
11-17-2009, 22:39
Drugi zgrzyt - zgadzam się całkowicie.Jest to pułapka, w którą wpadają (quid erat demonstrandum) wszyscy tłumacze tego wiersza. Po angielsku tryb warunkowy "but if it had to perish twice" brzmi tak naturalnie... po polsku już niestety nie. Marzę, żeby ktoś zaproponował coś bardziej polskiego :)
.

"Lecz gdyby świat zginąć miał z przyczyn dwóch"

A w całosci i jeszcze inaczej...


Ogień i Lód

W sporze, czy światu kres położy
Ogień, czy lód
Ja, posmak żądz poznawszy, mogę
Z tymi się zgodzić, co krzyczą: ogień
Lecz gdyby przyjść miał kres z przyczyn dwóch
To dosyć wiem o nienawiści
By przyznać tu, że także lód
Wspaniale nieszczy
A jest go w bród