Nestor
02-06-2008, 11:39
Witam wszystkich współtłumaczy, wklejam moje pierwsze tłumaczenie poezji na tym forum wraz z odautorską analizą. Będzie to tłumaczenie wiersza "Fire and Ice", autorstwa Roberta Frosta (od razu zaznaczam rymy i liczbę sylab).
Some say the world will end in fire,-------------------9
Some say in ice.-----------------------------------------4
From what I've tasted of desire------------------------9
I hold with those who favor fire.-----------------------9
But if it had to perish twice,----------------------------8
I think I know enough of hate-------------------------8
To say that for destruction ice-------------------------8
Is also great----------------------------------------------4
And would suffice.---------------------------------------4
Stanisław Barańczak w książce "Ocalone w tłumaczeniu" bardzo dokładnie opisuje jakie jest znaczenie tego wiersza, o co w nim chodzi i jak - wg niego - należałoby go przetłumaczyć. Streszczając - zachować opozycję biblijno-ekologicznej przepowiedni zagłady naszego świata, ujętego w lapidarnej treści "fire-ice" ("ogień-lód"), za razem zachować kolejność rymów, które są w tym wypadku odzwierciedleniem zawiłej treści zawartej w prostej - zdawałoby się być - formie, a jednak kunsztownej; zachować również miejsce i znaczenie słowa "hate" ("nienawiść"); zachować żelazną logikę utworu, widoczną jak na dłoni, a do tego ironiczne zakończenie, zawarte w dwóch ostatnich wersach ("great" jako zarówno "ogromny, potężny" jak i ironicznie "świetny" oraz to, że "go wystarczy").
Niewykonalne? Zobaczmy jak dawali sobie radę poprzedni tłumacze tej językowej perełki (komentarze w braketsach - z którymi trudno się nie zgodzić - autorstwa Stanisława Barańczaka):
Mówią, że zginie świat w płomieniach;-------------------9
Mówią też, że od lodu. -------------------------------------7
Sądząc z łaknienia [? - St. B.] i pragnienia,-------------9
Wnosiłbym raczej - że w płomieniach.-------------------9
Lecz jeśli mógłbym wnosić z głodu [?!- St. B.]----------9
Wiedząc, że dość nas przecie warczy, [??!!- St. B.]---8
Rzekłbym, że świetną do niszczenia----------------------9
Jest również lodu-----------------------------------------------5
Garść [? - St. B.]; że starczy.---------------------------------4
(Jerzy S. Sito)
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.-------------------10
Inni, że lód.-----------------------------------------------------4
Iż poznałem pożądania srogie,---------------------------10
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.--------------------10
Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł [?? - St. B.],-----9
Myślę, że wiem o nienawiści--------------------------------9
Dość, by rzec: równie dobry lód-----------------------------8
Jest, aby niszczyć,-------------------------------------------5
I jest go w bród.---------------------------------------------4
(Ludmiła Marjańska)
Tłumaczenie Sity woła o pomstę do nieba. Rozdmuchanie znaczenia "to taste" do "łaknienia" i "pragnienia", odniesienie do "głodu" i "warczenia" są zbyt daleko posuniętą nadinterpretacją. Co gorsza - niezrozumiałą. Marjańska radzi sobie już znacznie lepiej, ale w piątej zwrotce używa niefortunnie słowa "mógł", które nasuwa przypuszczenie, że podmiot liryczny planuje lub chociaż marzy o tym, żeby świat został unicestwiony. Jak pisze Barańczak - "tak daleko katastrofizm Frosta nie sięga."
A teraz przyjrzyjmy się wersji Barańczaka:
Jedni twierdzą, że świat nasz zginie w morzu ognia.-------------------13
Inni - że pod pokrywą lodu.-------------------------------------------------9
Temperatura żądzy nie jest zbyt łagodna -------------------------------13
Wiem coś o tym, więc trzymam z prorokami ognia.--------------------13
Lecz gdyby świat miał zginąć z jakiegoś powodu-----------------------13
Dwa razy - znam też na tyle nienawiść,---------------------------------11
Aby rzec, że zagłada za pomocą lodu------------------------------------13
Również nie może nam sprawić--------------------------------------------8
Zawodu.------------------------------------------------------------------------3
(Stanisław Barańczak)
Przychodzi kolej na moje trzy eurocenty. Cóż... łatwo tłumaczy się wiersze w swojej książce, ze swoimi, podanymi na tacy, założeniami. Ja mam jednak pewne obiekcje do tej wersji. Z nieukrywanym szacunkiem i podziwem dla wyników pracy Tłumacza przez duże "T" na przestrzeni całej działalności translatorskiej, zauważam w tym przypadku pewien "szczegół" oryginału, który mimo wszystko (przypadkiem?) umknął uwadze Barańczaka. Zwięzłość.
Jeśli chodzi o znaczenie, trudno cokolwiek zarzucić jego wersji - rozszerzone znaczenie "morza ognia" i "pokrywy lodu" tylko uplastyczniają obraz, nie wystając poza ramy znaczeniowe, a "niesprawienie zawodu", powstałe z połączenia dwóch ostatnich wersów oryginału tylko skłaniają do pochlebnej oceny. Ale - zwięzłość!
Jest to cecha, która wg mnie w tym wierszu szczególnie uwydatnia prostotę mówienia o skomplikowanych rzeczach językiem dosadnym i niebanalnym w kunsztownej formie (jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmiało - tak jest). I to Barańczak zatracił poprzez logiczne - zdawałoby się być - powiększenie liczby sylab w wersie przy tłumaczeniu z angielskiego na polski. Można krócej. Nie mówiąc o zgubieniu proporcji liczby sylab między wersami. O ile w uniknięciu dysonansu w środkowych wersach Sito, Marjańska i Barańczak prawie wychodzą obronną ręką, to wersy czterosylabiczne nie znajdują odbicia w żadnym z dostępnych polskich tłumaczeń.
A gdyby dałoby się tak samo, jak w oryginale? Zachować tę samą liczbę sylab, bez utraty cienia znaczenia? W moim przekonaniu da się i się udało:
Mówią, że świat pochłonie ogień-------------------9
Mówią, że lód.------------------------------------------4
Znając smak pożądania mogę---------------------9
Zgodzić się, że to będzie ogień--------------------9
Lecz gdyby świat miał zginąć znów,-------------------8
Wiem też dość o nienawiści------------------------8
By rzec, że równie dobry lód-------------------8
Aby niszczyć,-----------------------------------------4
Bo jest go w bród.-----------------------------------4
(ja)
Od razu mówię, że tłumaczyłem bez patrzenia na wersje poprzedników. Zerknąłem na nie dopiero po skończeniu tłumaczenia (i u mnie, i u Marjańskiej wystepuje "w bród", widać w podobny sposób myśleliśmy). Gdyby ktoś zauważył jakieś nieścisłości, proszę otrząśnijcie mnie z tego pochlebnego wrażenia, że choć w tym jednym, jednostkowym aspekcie zbliżyłem się do laureata Nike :)
Some say the world will end in fire,-------------------9
Some say in ice.-----------------------------------------4
From what I've tasted of desire------------------------9
I hold with those who favor fire.-----------------------9
But if it had to perish twice,----------------------------8
I think I know enough of hate-------------------------8
To say that for destruction ice-------------------------8
Is also great----------------------------------------------4
And would suffice.---------------------------------------4
Stanisław Barańczak w książce "Ocalone w tłumaczeniu" bardzo dokładnie opisuje jakie jest znaczenie tego wiersza, o co w nim chodzi i jak - wg niego - należałoby go przetłumaczyć. Streszczając - zachować opozycję biblijno-ekologicznej przepowiedni zagłady naszego świata, ujętego w lapidarnej treści "fire-ice" ("ogień-lód"), za razem zachować kolejność rymów, które są w tym wypadku odzwierciedleniem zawiłej treści zawartej w prostej - zdawałoby się być - formie, a jednak kunsztownej; zachować również miejsce i znaczenie słowa "hate" ("nienawiść"); zachować żelazną logikę utworu, widoczną jak na dłoni, a do tego ironiczne zakończenie, zawarte w dwóch ostatnich wersach ("great" jako zarówno "ogromny, potężny" jak i ironicznie "świetny" oraz to, że "go wystarczy").
Niewykonalne? Zobaczmy jak dawali sobie radę poprzedni tłumacze tej językowej perełki (komentarze w braketsach - z którymi trudno się nie zgodzić - autorstwa Stanisława Barańczaka):
Mówią, że zginie świat w płomieniach;-------------------9
Mówią też, że od lodu. -------------------------------------7
Sądząc z łaknienia [? - St. B.] i pragnienia,-------------9
Wnosiłbym raczej - że w płomieniach.-------------------9
Lecz jeśli mógłbym wnosić z głodu [?!- St. B.]----------9
Wiedząc, że dość nas przecie warczy, [??!!- St. B.]---8
Rzekłbym, że świetną do niszczenia----------------------9
Jest również lodu-----------------------------------------------5
Garść [? - St. B.]; że starczy.---------------------------------4
(Jerzy S. Sito)
Jedni mówią, że świat zniszczy ogień.-------------------10
Inni, że lód.-----------------------------------------------------4
Iż poznałem pożądania srogie,---------------------------10
Jestem z tymi, którzy mówią: ogień.--------------------10
Gdyby świat zaś dwakroć ginąć mógł [?? - St. B.],-----9
Myślę, że wiem o nienawiści--------------------------------9
Dość, by rzec: równie dobry lód-----------------------------8
Jest, aby niszczyć,-------------------------------------------5
I jest go w bród.---------------------------------------------4
(Ludmiła Marjańska)
Tłumaczenie Sity woła o pomstę do nieba. Rozdmuchanie znaczenia "to taste" do "łaknienia" i "pragnienia", odniesienie do "głodu" i "warczenia" są zbyt daleko posuniętą nadinterpretacją. Co gorsza - niezrozumiałą. Marjańska radzi sobie już znacznie lepiej, ale w piątej zwrotce używa niefortunnie słowa "mógł", które nasuwa przypuszczenie, że podmiot liryczny planuje lub chociaż marzy o tym, żeby świat został unicestwiony. Jak pisze Barańczak - "tak daleko katastrofizm Frosta nie sięga."
A teraz przyjrzyjmy się wersji Barańczaka:
Jedni twierdzą, że świat nasz zginie w morzu ognia.-------------------13
Inni - że pod pokrywą lodu.-------------------------------------------------9
Temperatura żądzy nie jest zbyt łagodna -------------------------------13
Wiem coś o tym, więc trzymam z prorokami ognia.--------------------13
Lecz gdyby świat miał zginąć z jakiegoś powodu-----------------------13
Dwa razy - znam też na tyle nienawiść,---------------------------------11
Aby rzec, że zagłada za pomocą lodu------------------------------------13
Również nie może nam sprawić--------------------------------------------8
Zawodu.------------------------------------------------------------------------3
(Stanisław Barańczak)
Przychodzi kolej na moje trzy eurocenty. Cóż... łatwo tłumaczy się wiersze w swojej książce, ze swoimi, podanymi na tacy, założeniami. Ja mam jednak pewne obiekcje do tej wersji. Z nieukrywanym szacunkiem i podziwem dla wyników pracy Tłumacza przez duże "T" na przestrzeni całej działalności translatorskiej, zauważam w tym przypadku pewien "szczegół" oryginału, który mimo wszystko (przypadkiem?) umknął uwadze Barańczaka. Zwięzłość.
Jeśli chodzi o znaczenie, trudno cokolwiek zarzucić jego wersji - rozszerzone znaczenie "morza ognia" i "pokrywy lodu" tylko uplastyczniają obraz, nie wystając poza ramy znaczeniowe, a "niesprawienie zawodu", powstałe z połączenia dwóch ostatnich wersów oryginału tylko skłaniają do pochlebnej oceny. Ale - zwięzłość!
Jest to cecha, która wg mnie w tym wierszu szczególnie uwydatnia prostotę mówienia o skomplikowanych rzeczach językiem dosadnym i niebanalnym w kunsztownej formie (jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmiało - tak jest). I to Barańczak zatracił poprzez logiczne - zdawałoby się być - powiększenie liczby sylab w wersie przy tłumaczeniu z angielskiego na polski. Można krócej. Nie mówiąc o zgubieniu proporcji liczby sylab między wersami. O ile w uniknięciu dysonansu w środkowych wersach Sito, Marjańska i Barańczak prawie wychodzą obronną ręką, to wersy czterosylabiczne nie znajdują odbicia w żadnym z dostępnych polskich tłumaczeń.
A gdyby dałoby się tak samo, jak w oryginale? Zachować tę samą liczbę sylab, bez utraty cienia znaczenia? W moim przekonaniu da się i się udało:
Mówią, że świat pochłonie ogień-------------------9
Mówią, że lód.------------------------------------------4
Znając smak pożądania mogę---------------------9
Zgodzić się, że to będzie ogień--------------------9
Lecz gdyby świat miał zginąć znów,-------------------8
Wiem też dość o nienawiści------------------------8
By rzec, że równie dobry lód-------------------8
Aby niszczyć,-----------------------------------------4
Bo jest go w bród.-----------------------------------4
(ja)
Od razu mówię, że tłumaczyłem bez patrzenia na wersje poprzedników. Zerknąłem na nie dopiero po skończeniu tłumaczenia (i u mnie, i u Marjańskiej wystepuje "w bród", widać w podobny sposób myśleliśmy). Gdyby ktoś zauważył jakieś nieścisłości, proszę otrząśnijcie mnie z tego pochlebnego wrażenia, że choć w tym jednym, jednostkowym aspekcie zbliżyłem się do laureata Nike :)