PDA

View Full Version : Stare podręczniki


bumpy
08-11-2011, 11:43
Wydawnictwa związane z nauką języków obcych (w tym podręczniki) są zazwyczaj drogie. Często jednak na wyprzedażach w bibliotekach można znaleźć stare książki za złotówkę. Jak myślicie, czy opłaca się zapychać nimi półki? Nie mówię tu tylko o nauce języka angielskiego, chociaż to on jest w centrum moich zainteresowań, ale ogólnie. Posiadam kilka podręczników z lat 70., słowniki i wypisy z lat 60. i zastanawiam się, czy coś w kwestii nauki i przyswajania języka się zmieniło, czy lepiej zainwestować w „nowoczesne” wydawnictwa, które być może działają bardziej efektywnie i są bardziej rzetelne, czy też nie ma to specjalnej różnicy?

emilia83
08-13-2011, 23:36
Moim zdaniem warto inwestować w świeższe wydania, gdyż język się bardzo zmienia. Również metody związane z nauczaniem języka ulegają zmianie, staja się bardziej innowacyjne. Dotyczy to przede wszystkim podręczników do nauczania języka. Nie wiem jak to jest ze słownikami, myślę że słownik nie przeterminuje się tak szybko i sama trzymam starsze wydania słowników PWN.

jegli
08-14-2011, 10:19
Moim zdaniem warto inwestować w świeższe wydania, gdyż język się bardzo zmienia. Również metody związane z nauczaniem języka ulegają zmianie, staja się bardziej innowacyjne. Dotyczy to przede wszystkim podręczników do nauczania języka. Nie wiem jak to jest ze słownikami, myślę że słownik nie przeterminuje się tak szybko i sama trzymam starsze wydania słowników PWN.

Ha, to ciekawe, bo ja jestem zupełnie innego zdania: uważam, że stare podręczniki mogą ci się przydać szczególnie przy nauce gramatyki, która się aż tak bardzo nie zmienia, natomiast słowniki trzeba wymieniać co kilka dekad na nowe.
Plusem nowych podręczników jest to, że ćwiczenia są zdecydowanie bardziej różnorodne, przez co nauka staje się bliższa rozrywce, a nie ciężkiej pracy. Nie polecałabym też nauki słownictwa z podręczników sprzed czterdziestu lat, bo zanim się obejrzysz będziesz mówić 'swell' zamiast 'cool' i 'automobile' zamiast 'car' ;)

bumpy
08-14-2011, 11:28
Właśnie: a "The Greatest and Most Complete Dictionary of English Language" z XIX wieku raczej nie będzie zawierał słów jak "jet plane" itp. ;) Trzymam stare słowniki przede wszystkim w celach poglądowych, zawsze w jakiejś analizie językoznawczej można sobie sprawdzić, jak dany wyraz definiowano niegdyś i zestawić tę wiedzę ze stanem współczesnym. Czasem może to być naprawdę pouczające.

Kat
08-14-2011, 17:59
to chyba zależy od tego, do czego je chcemy używać. jako doskonalenie swojego warsztatu, wzbogacanie słownictwa czy nauka gramatyki (często w starych książkach jest to bardzo klarownie wyjaśnione) są bardzo dobrym źródłem wiedzy. natomiast jeśli chodzi o wykorzystywanie ich jako narzędzie do nauki innych - tu bym takich starych wydań unikała. ze względu na zmieniające się programy nauczania, podstawy programowe, zasady i budowę ćwiczeń stare podręczniki mogą być chwilami nieprzydatne. no chyba że jako dodatkowe ćwiczenia na poszerzenie słownictwa, ćwiczenie wymowy i czytania - to wtedy jak najbardziej.

ardillaroja
08-18-2011, 14:49
w przypadku hiszpańskiego stare podręczniki (np.: Perlina) sprawdzają się w nauce języka metodą gramatyczną, jeśli chodzi o doskonalenie warsztatu, cóż... Tutaj sprawdza się reguła, co nowe to dobre (wszystkie podręczniki na poziomie C1,C2 niezależnie od metody są naprawdę dobre, ale to jeśli chodzi o hiszpański).

mae
08-18-2011, 17:31
Jeśli chodzi o angielski, myślę,że warto zainwestować w nowe podręczniki. Jestem nauczycielką i mam okazję zaobserwować, że co roku podręczniki są coraz lepsze, ciekawsze, jest wiele ćwiczeń, są dołączone płyty z piosenkami, płyty z ćwiczeniami na komputer itd. Wiadomo,że ze starych też się nauczymy ale moim zdaniem wymaga to więcej samozaparcia i jest nieco bardziej monotonne

kszylar
08-18-2011, 22:42
Jeśli chodzi o podręczniki, to wszystko zależy od konkretnych przypadków. Spotkałam się z całkiem nowymi podręcznikami, które robiły niepotrzebne zamieszanie i mąciły w głowie nawet w przypadku prostych reguł gramatycznych. Stare podręczniki zazwyczaj nie komplikują sytuacji, choć ćwiczenia mogą być faktycznie dość powtarzalne, to niewątpliwie mogą być przydatne, np. do szlifowania trudniejszych zagadnień, które nie chcą wejść do głowy.
Jeśli natomiast mowa o słownikach, to stare słowniki polecam jako ciekawostkę, ale absolutnie nie należy się nimi kierować przy tłumaczeniu współczesnych tekstów -- jako przykład mogę podać słowo negro, które niegdyś było określeniem zupełnie neutralnym, a teraz ma wydźwięk bardzo pejoratywny -- pokazuje to skalę problemu zmian zachodzących w języku.

ewelina faron
08-19-2011, 09:45
nowe podręczniki i słowniki są w istocie zdecydowanie lepsze jeśli chodzi o aktualny stan języka, ale sama chętnie gromadzę dawne publikacje - mam takie "stareńkie" podręczniki francuskie, któych z trudem możnaby użyć nawet do powtórek ze względu na "smrodek dydaktyczny" w nich zawarty...to ciekawe zobaczyć jak wyglądało podejście do nauczania języka tych paredziesiąt lat temu :)

jegli
08-24-2011, 11:06
mam takie "stareńkie" podręczniki francuskie, któych z trudem możnaby użyć nawet do powtórek ze względu na "smrodek dydaktyczny" w nich zawarty...to ciekawe zobaczyć jak wyglądało podejście do nauczania języka tych paredziesiąt lat temu :)

ha! ewelina, ja też mam kilka takich podręczników, trzymam je głównie jako ciekawostkę - niektóre czytanki są tak rasistowskie, że zęby bolą! Dostałam też kiedyś kubański elementarz z lat sześćdziesiątych, taki piękny socrealizm, aż się łezka w oku kręci ;)

Nigra
08-24-2011, 11:19
Jeśli ktoś potrzebuje słówek lekko archaicznych to z pewnością starsze słowniki są niezastąpione. Skłaniałabym się do kupna nowoczesnych publikacji. Słownictwo jest dopasowane do tematyki i możliwych sytuacji "z życia wziętych"

bumpy
08-24-2011, 23:02
mam takie "stareńkie" podręczniki francuskie, któych z trudem możnaby użyć nawet do powtórek ze względu na "smrodek dydaktyczny" w nich zawarty.

Hahaha, właśnie, "smrodek dydaktyczny" :D A propos - posiadam wydanie "Ludzi bezdomnych" z 1952 roku. Porywające posłowie kończy się stwierdzeniem, że mimo świetnej krytyki "filantropii kapitalistycznej", Żeromski poległ, bo nie pozwolił swemu bohaterowi dołączyć do walczących mas robotniczych. Nic to jednak, bo "mimo tych tragicznych sprzeczności Ludzie bezdomni są tak mocnym oskarżeniem burżuazji, że wymowa powieści była i jest rewolucyjna. Ludzie bezdomni są świadectwem, że człowiek uczciwy, że prawdziwy patriota musi stanąć po stronie mas ludowych przeciw wyzyskiwaczom."

To prawda, trzeba uważać, co się czyta i z czego się korzysta, bo nawet mimo "krytycznego przygotowania tekstu" możemy trafić na coś, co jest już anachronizmem, czystą bzdurą albo gładką, lecz niebezpieczną perswazją.

leva
08-24-2011, 23:26
Stare słowniki czy encyklopedie jak najbardziej kolekcjonować, ale z zamiłowania i ciekawości, bo do tłumaczenia się raczej nie przydają...

A jeśli chodzi o podręczniki, to z własnego doświadczenia wiem, że te stare przydają się kiedy uczymy dorosłych, a zwłaszcza starsze osoby. Oni mają inne oczekiwania dydaktyczne i zwłaszcza na początku są zszokowani tym co widzą w nowych podręcznikach, więc trochę starego i trochę nowego to dobra mieszanka.

Nigra
08-24-2011, 23:35
Musze przyznać,żę mimo mojego zamiłowania do nowych podręczników, na korepetycjach daję dzieciom czasem stare podręczniki. Materiał jest tam wytlumaczony w bardzoiej przystępny sposób i jest dużo więcej ćwiczeń obejmująch dany temat. W niektórych nowych książkach nie ma takiej ilości zadań i wszystko ułożone jest żeby szybciej skończyć program wyznaczony na rok szkolny. Książki do samodzielnej nauki są dużo lepiej przygotowane.

JustynaL
08-27-2011, 16:37
Zmienił się sposób nauczania języka, teraz celem jest komunikacja, a wszystko jest wyjaśnione tak, żeby uczeń mógł odkryć wszystko sam, gdyż jest to bardziej interesujące i zapada w pamięć, wobec czego to nie gramatyka jest głównym celem. Dawniej (w sumie nawet jeszcze ja się tak uczyłam, czyli chyba nie tak znowu dawno) uczono, że mamy być 100% poprawni gramatycznie, wobec czego gramatyka była obecna ciągle. Nie było uczenia poprzez odkrywanie, ale poprzez wyłożenie wszystkiego prosto i na temat (aczkolwiek nalezy zaznaczyć, że niektórzy preferują ten sposób nauki). Wobec czego w starych podręcznikach jest dużo ćwiczeń gramatycznych, poprzez które się nauczymy i po prostu wyćwiczymy. Wydaje mi się, że najlepszy byłby sposób uczenia się z nowych podręczników (bo ćwiczenia są komunikatywne, a to jest naszym celem), ale dodawanie ćwiczeń z starych, dlatego nie wyrzucałabym ich (przykłady może będą archaiczne, ale gramatykę wyćwiczymy).

Kati
08-27-2011, 19:37
A ja mam w domu podręcznik dla dzieci do nauki podstaw języka rosyjskiego, taki rosyjski elementarz, z którego uczyła się moja mama - na pierwszej stronie figuruje nieśmiertelny towarzysz Lenin ^^

Joasia:)
08-28-2011, 01:10
Mnie bardzo rażą te współczesne podręczniki angielskiego do szkół. Mnóstwo obrazków i stąd brak miejsca na porządne ćwiczenia czy objaśnienia. Stare podręczniki są pod tym względem rewelacyjne bo jest co prawda mniej kolorowo ale jakościowo lepiej. Niestety język ciągle się zmienia, zmieniają się słówka, ich użycie, zmienia się gramatyka i tutaj nie ma mowy o starych podręcznikach czy nawet słownikach.

mongoloid
08-28-2011, 09:30
Ja zbieram stare podręczniki, które zawierają mnóstwo przydatnych porad, pomocy naukowych itd. Mimo, że język ewoluuje to warto mieć na półce kilka archaicznych wręcz pomocy dydaktycznych. Dziś już nie robi się tak pieczołowitych opracowań. Mimo, że wszystko jest teraz ładne, kolorowe, czytelne i bardzo drogie to jednak stare podręczniki do nauki j. rosyjskiego mają swoją duszę. Szczególnie słowniki technicznie z czasów gdy robotnik był na piedestale. Posiadam kilka słowników technicznych z tamtego okresu i stwierdzam, że nie mają dzisiaj godnych konkurentów.

katwid3
08-28-2011, 11:27
Mnie bardzo rażą te współczesne podręczniki angielskiego do szkół. Mnóstwo obrazków i stąd brak miejsca na porządne ćwiczenia czy objaśnienia. Stare podręczniki są pod tym względem rewelacyjne bo jest co prawda mniej kolorowo ale jakościowo lepiej. Niestety język ciągle się zmienia, zmieniają się słówka, ich użycie, zmienia się gramatyka i tutaj nie ma mowy o starych podręcznikach czy nawet słownikach.

Dokładnie, to taki typowy przerost formy nad treścią. Mam kilka podręczników Perlina (do nauki hiszpańskiego i francuskiego) i uważam, że są to świetne samouczki. Nigdzie nie znalazłam lepiej wytłumaczonej gramatyki, choć trzeba przyznać, że teksty trącą myszką. Zresztą jak w każdym przypadku nauki języka trzeba korzystać z wielu źródeł bo żadne nie jest doskonałe. Z pewnością nowe podręczniki i możliwość wykorzystania multimediów to coś czego dawniej uczniom brakowało.

malika
08-28-2011, 22:50
Stare podreczniki to kopalnia wiedzy i slownictwa z czasow np. PRL. Moga one pomoc przy wyjasnianiu roznic kulturowych

Aga12
08-29-2011, 20:28
Jak uważacie, ile lat może mieć podręcznik aby nie był jeszcze "za stary"?

nikla
08-29-2011, 23:25
Jeśli chodzi o stare podręczniki to różnice widać w ksiązkach do nauki rosyjskiego. Zaczynajac od braku części graficznej, pożółkłe kartki, do wstawki 'tawarisz' w co drugim zdaniu.
Ale przynajmniej dzięki temu można przy okazji poczuc klimat ZSRR, wiec zajecia z 'kultury' gratis ;)
Poza tym mam wrazenie ze mało jest dobrych 'wspolczesnych' podrecznikow do tego jezyka.

mol
08-30-2011, 17:16
Mam kilka starych podręczników do nauki języka angielskiego i niemieckiego z lat 70. (spadek po rodzicach). Pomimo olbrzymiego sentymentu jakim je darzę, nie chciałabym się z nich uczyć. Większość poleceń (do tego wszystkie są po polsku) opiera się na zapamiętywaniu utartych zwrotów i powtarzaniu. Wiem, że to jest ważne w języku, ale mimo wszystko nowsze podręczniki prezentują bardziej atrakcyjne podejście bez takiego ciągłego "read and memorize".

Bardzo lubię stare podręczniki z innego powodu- rodzaju zawartych tam tekstów. W moim "Angielskim w biznesie i ekonomii" (1973) same teksty o wymianie handlowej Polski Ludowej z ZSRR :p

klamka88
08-30-2011, 23:59
Jeśli chodzi o język szwedzki to brak aktualnych podręczników to chleb powszedni. Dopiero w ostatnich latach ukazało się kilka ciekawych pozycji, ale niemal wszystkie kończą się na etapie podstawowym lub wstępnie średniozaawansowanym.

I w ten oto sposób naucza się wciąż z podręczników z lat 70. i 80., w których znaleźć można kwiatki w stylu:

"To jest Eva. Eva nie ma pracy i ma depresję. Eva nie ma telewizora, ponieważ jest biedna" :D

Nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Dobrze, że powstają już nowe podręczniki. Uwielbiam Trolla :)

lilaroz
08-31-2011, 09:20
Niekwestionowaną przewagą nowych podręczników jest to, że są one nastawione na naukę komunikowania się, prowadzenia jakiejkolwiek wymiany zdan, chociażby na poziomie podstawowym. Mam kilka starych podręczników do angielskiego i niemieckiego (z lat 60tych-80tych) i nauka w nich zaczyna sie od takich historii jak: To jest pióro. Tamto to jest książka. Pióro jest niebieskie. Książka jest czerwona. Książka leży na stole. I mniej więcej w takim tonie przez cały kurs. Wiadomo, coś tam się zawsze można nauczyć, tyle że potem staniemy oko w oko z obcokrajowcem i ani me ani be, bo nie wiemy, jak prowadzić rozmowę.
Z drugiej strony, stare podręczniki są dobre do uczenia się gramatyki i robienia ćwiczeń (jak komuś nie przeszkadzają tradycyjne, czasem monotonne ćwiczenia).

Nigra
09-01-2011, 09:11
Chyba najlepszym wyjściem będzie łączenie nauki ze starych podręczników z nowymi. Strasze są nastawione na gramatykę i to też przecież nie musimy uczyć się wszystkiego. Zależy co wyda nam się łatwiejsze do zrozumienia. Nowe podręczniki kuszą bogatą szata graficzną, ciekawą formą i uczą komunikacji. Nie ma takiego nacisku na gramatykę (np. objaśnienia są na końcu książki) Za to jest bardzo dużo listeningów, czytanek i komisków (co też pomaga, nie tylko przeczytać czy wysłuchać tekstu ale też zobrazować go)

bumpy
09-07-2011, 20:37
To prawda, że nowe podręczniki są nastawione przede wszystkim na naukę praktycznego słownictwa potrzebnego do codziennej komunikacji. Do tego wszystkiego korzystają z nowoczesnych metod "pozaksiążkowych": CD, DVD, programy komputerowe. Starsze podręczniki były tego pozbawione, mają mnóstwo czytanek, ale bez nauczyciela raczej wymowy się z nich nie nauczymy.

lilaroz
09-08-2011, 09:10
Jeśli chodzi o czytanki, to fakt, w starych podręcznikach było ich multum. Pamiętam jak w szkole (w latach 90-tych) uczylismy się rosyjskiego i niemieckiego z podręczników trochę starszej generacji, to nauka czesto wyglądała tak, że trzeba było opowiedzieć czytankę na ocenę. A opowiadanie czytanki polegało na nauczeniu się jej praktycznie na pamięć i wyrecytowaniu :) Jakby potem kogoś poprosić, żeby choć jedno zdanie swoje powiedział na temat takiej czytanki, to graniczyło to niemal z niemożliwością w większości przypadków :) Ot, takie były czasy.

bumpy
09-09-2011, 07:26
A opowiadanie czytanki polegało na nauczeniu się jej praktycznie na pamięć i wyrecytowaniu :) Jakby potem kogoś poprosić, żeby choć jedno zdanie swoje powiedział na temat takiej czytanki, to graniczyło to niemal z niemożliwością w większości przypadków :) Ot, takie były czasy.

Właśnie! W podstawówce uczyłem się francuskiego, a nauka polegała głównie na wkuwaniu wierszyków i dialogów. Do dzisiaj mogę z pamięci wyrecytować "Ę peti bonome" albo "Wiw le tąm diwer" (coś o ludku i coś o zimie), ale żeby wiedzieć, jak to zapisać, albo potrafić własnymi francuskimi słowami to opisać - za Chiny!

Maddy551
08-06-2012, 20:21
Właśnie! W podstawówce uczyłem się francuskiego, a nauka polegała głównie na wkuwaniu wierszyków i dialogów. Do dzisiaj mogę z pamięci wyrecytować "Ę peti bonome" albo "Wiw le tąm diwer" (coś o ludku i coś o zimie), ale żeby wiedzieć, jak to zapisać, albo potrafić własnymi francuskimi słowami to opisać - za Chiny!

ja miałam podobne zadania w liceum, a nie było to aż tak dawno i nauczycielka niby była nowa, tylko metody miała dość hmm stare

Aga12
08-06-2012, 21:46
Stare słowniki czy encyklopedie jak najbardziej kolekcjonować, ale z zamiłowania i ciekawości, bo do tłumaczenia się raczej nie przydają...


Jak uważasz, iluletni słownik nadaje się jeszcze do tłumaczenia, albo co ile lat powinniśmy stare wymieniać na nowe?