PDA

View Full Version : Mówimy i piszemy źle po polsku, bo...


ardillaroja
08-11-2011, 09:15
Rozmawiałam wczoraj na ten temat ze znajomymi i doszło do burzliwego ataku na pewne sfery życia. Niedbałość o poprawną polszczyznę wynika przede wszystkim z lenistwa, "sieczki" oferowanej przez telewizję i internet oraz nas samych, którzy chcemy poczuć się "kreatorami języka" (to ostatnie dotyczy głównie młodych ludzi).

Czy nie powinniśmy stać na straży poprawności? Obyłoby się przez to bez tłumaczeniowych zagwozdek?

Kell-Raa
08-11-2011, 09:42
Temat języka jest bardzo złożony. Z jednej strony zgadzam się, że każdy powinien stać na straży poprawności języka (tym bardziej jeśli jesteśmy atakowani przez jakieś "shop" i jego wszystkie odmiany i rodzaje). Jednak z drugiej strony, język jest jak żywy organizm: rodzi się, rozwija, zmienia a z czasem także umiera. W związku z tym często myślę, że nic nie poradzimy na to co się dzisiaj dzieje z naszym językiem. Po prostu żyjemy w takich czasach, a świat ciągle idzie do przodu ( choć moim zdaniem nie zawsze w dobrym kierunku ;p).

meluzyna
08-11-2011, 11:21
Oglądamy za dużo telewizji - wczoraj w Faktach były 2 błędy językowe i 1 tłumaczeniowy - przysięgam!
Dbałość o polszczyznę moim zdaniem powinna być jakoś szczepiona w domu i szkole, a potem stać się misją każdego dorosłego, inaczej ani ani. Powinniśmy czytać jak najwięcej pięknych tekstów - również współczesnych, choć musiałabym się dłużej zastanowić, żeby znaleźć przykład :) (wolę starocia). Może Sapkowski? Pierwszy kryminał Krajewskiego - Śmierć w Breslau?
I nie oglądać się na innych, dbać i krzewić, i poprawiać, jeśli trzeba.

agulka129
08-11-2011, 13:27
Również sądzę, że trzeba na każdym kroku dbać o poprawność językową. U mnie w domu dbałość o formę wypowiedzi była krzewiona od zawsze, stąd ja sama poprawiam wszystkim wokół mnie, którzy popełniają błędy. Jeśli każdy by tak postępował z pewnością takich błędów byłoby z czasem coraz mniej. Zgadzam się z opinią, że powinniśmy czytać dużo książek, to także kształtuje świadomość językową.

ardillaroja
08-13-2011, 09:26
Szkoda, że czytanie idzie w kąt i zostaje wyparte przez kulturę obrazu. Myślę, że w przyszłości ilość błędów, "swobodnego języka" będzie coraz większa...

wiedziemka
08-13-2011, 13:10
Zauważyliście, ale filmy z PRL-u nawet te, które opiewały wspaniałość władzy, miały piękną polszczyznę, która tak bardzo kontrastuje z dzisiejszymi filmami, nie wspominając o serwisach informacyjnych, które w czytane są w pędzie, z błędami językowymi

też macie takie wrażenie, czy to mnie słoń na ucho nadepnął :)?

alekssandra
08-13-2011, 15:51
Uważam, że błedy i niedbalość języka wynikają właśnie z tego, iż coraz mniej osób czyta... Nie chodzi mi oczywiście o prasę kolorową i inne tabloidy, ale o pozycje książkowe oraz prasę, gdzie artykuły pisane są poprawną polszczyzną. Niektórzy ograniczają się tylko do wiadomości przeczytanych w internecie. Jest to naprawdę smutne, a zrozumie to jedynie ten, dla którego wieczór z ciekawą książką absolutnie nie należy do nieudanych :)

JOLORKO
03-25-2012, 11:58
Zgadzam się z Wami że w dzisiejszych czasach jest mniejsza dbałość o poprawność językową niż była np.20 lat temu. Moje dziecko chodzi do przedszkola i z dnia na dzień uczy się nowych słówek i niestety źle je odmienia czy wymawia. Ja kładę duży nacisk w domu aby ćwiczyć z nim i wyłapywać te błędy zanim je:rolleyes: przyswoi na dobre.

JOLORKO
03-25-2012, 12:02
I chciałam jeszcze dodać że nagminne jest robienie błędów ortograficznych bardziej niż kiedykolwiek.
To mnie tak bardzo denerwuje jak ktoś napisze do mnie maila z błędem ortograficznym lub pismo służbowe.
Czy w szkołach na wypracowaniach czy egzaminach z języka polskiego nie obowiązuje juz zasada 3 błędów ortograficznych i niezdanie egzaminu?

Magda_Świder
03-26-2012, 02:58
Na to już chyba nie ma rady. Geneza problemu jest dwojaka: po pierwsze to my sami jesteśmy odpowiedzialni za to, jak wygląda czy jak brzmi nasz język w naszym wykonaniu, tzn. za mało przeczytanych książek, za mało uwagi poświęconej dbałości o poprawność, za mało szukania poprawności; po drugie nasz system szkolnictwa mocno kuleje: z roku na rok obcina się godziny, wyrzuca lektury z programu i zastępuje je tylko fragmentami, a tak być nie powinno. Dokąd nas to wszystko doprowadzi, nie wiadomo. Miejmy nadzieję, że wszystko się odmieni i nasz piękny język (według mnie najpiękniejszy na świecie) wyjdzie z cienia i wróci do formy sprzed kilkudziesięciu lat :)

Justusica
03-29-2012, 15:26
bo stawiamy na ilość - lat nauki w szkole, kierunków studiów, odbytych praktyk itd. Dużo nie znaczy dobrze. Ponadto ilość przetwarzanych przez nas informacji (radio, telewizja, prasa) również nie przekłada się na ich jakość.

PS Ostatnio uczestniczyłam w kursie prowadzonym przez osoby z wyższym wykształceniem humanistycznym (przed nazwiskiem obowiązkowo literki "dr") i byłam zszokowana błędami, jakie popełniały. Nie wiem, jak można wspiąć się tak wysoko i pozostać takim ignorantem w kwestii własnego języka. Byli to ludzie, którzy rzeczywiście mieli "coś" do powiedzenia, ale językowy poziom tych wypowiedzi bardzo mnie rozczarował.

hasan_talib
03-31-2012, 23:00
Nie wiem, czy to dobra ilustracja przykładu powyżej, ale studiuję na politechnice wrocławskiej. I często, gdy zwracam uwagę kolegom na to, że popełniają błędy językowe, słyszę odpowiedź w stylu: "A co mnie to obchodzi? Mam być inżynierem, a nie filologiem."

Wniosek z tego taki, że wiele osób - przynajmniej tych znanych mi - nie mówi poprawnie po polsku, bo poprawność ich po prostu nie obchodzi.

marta88
03-31-2012, 23:33
Czy w szkołach na wypracowaniach czy egzaminach z języka polskiego nie obowiązuje juz zasada 3 błędów ortograficznych i niezdanie egzaminu?

Niestety nie :) teraz grozi jedynie "obcięcie" najwyżej kilku punktów za poprawność językową pracy i tyle - może przywrócenie tej praktyki zmusiłoby uczniów do poświęcenia czasu na zgłębianie zasad ortografii i interpunkcji :)
Zgadzam się z tym, że niechlujstwo językowe wynika w dużej mierze z naszego lenistwa. Wpływ ma też, zwłaszcza na słowo pisane, coraz szybsze tempo naszego życia - wielu z nas uważa że dodanie kropki nad 'z' w wyrazie "życzenia" to strata wielu cennych nanosekund. Nie chcę nikogo zmuszać do stosowania polskich znaków w smsach, tu rzeczywiście ważna jest szybkość, ale już w przypadku maili zupełne pomijanie "ą", "ę", "ź" i in., nagromadzenie "literówek" i ignorowanie ortografii świadczy, moim zdaniem, o pewnym braku szacunku wobec odbiorcy (bo znaczy tyle co: szkoda mi na ciebie czasu, nie chce mi się jeszcze raz tego maila przeczytać).

NatiGaby
04-01-2012, 01:05
Nie wiem, czy to dobra ilustracja przykładu powyżej, ale studiuję na politechnice wrocławskiej. I często, gdy zwracam uwagę kolegom na to, że popełniają błędy językowe, słyszę odpowiedź w stylu: "A co mnie to obchodzi? Mam być inżynierem, a nie filologiem."


Niezłe :D jak na żart prima aprillisowy, ale i przykre. Na szczęście, znam "niepraktykujących" inżynierów, którzy kochają poprawność językową i są lepszymi specjalistami niż niejeden filolog, może dlatego, że w pewnym sensie są samoukami w tej dziedzinie. Kiedy się na coś zapracuje, to się to szanuje :)

A nawiązując do poprawności językowej, ale i gier słownych: jak sama nazwa wskazuje, nasz język (jak i każdy inny dla konkretnego obcokrajowca ;)) to język ojCZYSTY. Jednak... oj, NIEczysty ten polski... :p inne języki, niestety, też.

romapeperuda
04-01-2012, 15:09
Rzeczywiście jak będzie wyglądał nasz ojczysty język zależy od nas samych. Jednak chcialabym zauważyć, że niektórych naleciałości z innych języków nie da się wykorzenić. Istnieje wiele słów, głównie anglicyzmów, ktore na trwałe zakorzeniły się w języku polskim. Nawer gdybysmy chcieli ich sie pozbyć i mielibyśmy polski odpowiednik brzmiało to by sztucznie!

Krzysztof
04-02-2012, 12:41
Ludzie mówią i piszą źle po polsku, bo przede wszystkim społeczeństwo czyta niewiele (magazyn Piłka nożna i program telewizyjny pomijam) a już na pewno nie czyta książek, stąd też zasób słownictwa jest bardzo ograniczony. Pisanie smsów, oglądanie telewizji, która serwuje nam papkę sprzyja również takiemu stanowi rzeczy. Coraz więcej jest także nowomowy w naszym języku, typu "luknij", "wygugluj to sobie", "w realu", "bejbe", "heloł" :-), "dżisas" :-) itd., itd. Brzmi to zabawnie, ale potwierdza tylko fakt, że ludziom nie przeszkadza to, że mają mały zasób słownictwa i że coraz bardziej upraszczają swój język.

muzarubensa
04-02-2012, 13:18
nie czytają to jedno, ale tez nie chcą "odstawać" od grupy mówiąc schludnie używając różnych słów, a nie na wszystko "ogar", "nie-ogar", "ogarnij" itp. Tego wyrażenia, jeszcze z 2 lata temu nie usłyszałabym nigdzie, a teraz mam wrażenie, że nim można by zastąpić wiele zwrotów. Ludzie z lenistwa mówią źle, nie chcą powracać do czasów liceum, gdzie w pracy klasowej za 3 błędy, o których była tu mowa groziła pała!Uważają, ze teraz im to nie potrzebne. Nie są świadomi, ze natłok informacji, tempo życia wpływają niekorzystnie na sposób wypowiedzi, zasób słownictwa i poprawność językową.
Poza tym pisanie na komputerze bez polskich znaków przyczynia się też do popełniania błędów językowych.
W dorosłym życiu nie ma strażnika (pani od polskiego;)), który będzie stał na straży naszej poprawności, a tak, jak już wspomniałam, wielu Polakom się nie chce pilnować siebie samego...

kapix
04-02-2012, 17:08
I chciałam jeszcze dodać że nagminne jest robienie błędów ortograficznych bardziej niż kiedykolwiek.

To prawda, a na dodatek większość osób wymawia się domniemaną dysortografią/dysleksją, na którą tak łatwo dzisiaj dostać potwierdzenie od psychologa, czy kto się tam tym zajmuje. A tak naprawdę wystarczyłoby poczytać więcej zamiast siedzieć przed komputerem i błędów by nie było, bo można by było "na oko" ocenić, czy coś jest poprawne, czy nie.

pelle_kb
04-02-2012, 18:24
Zgadzam się z opinią, że sytuacja wynika przede wszystkim z wtórnego analfabetyzmu naszych rodaków, bo jak inaczej nazwać sytuację, gdzie niecałe 50% Polaków przeczytało w zeszłym roku co najmniej jedną (!!!) książkę... znam kilka osób, które kiedyś nie czytały książek i miały zaświadczenia o dysleksji, ale kiedy polubiły czytanie to jakimś cudem zaczęły robić znacznie mniej błędów. ;) Znam też oczywiście kogoś, kto pochłania ponad 100 książek rocznie, a błędy ortograficzne robi straszne - żeby nie było, że generalizuję!

Skończyłam 1. kierunek studiów i aktualnie jestem w trakcie kończenia 2. i pewnie zabrzmię jak stara baba, ale przykro mi się robi, jak widzę, jaka niewiedza (taka jak np. nieznajomość słowa "tuzin"...) i niedbałość w stosunku do poprawnego używania j. polskiego tutaj panuje... aż chciałoby się rzec: "Za moich czasów było inaczej"...

InkyBlack
04-12-2012, 16:39
Z jednej strony język jest tworem żywym i nie da się uniknąć nowych słówek/zmian w strukturach gramatycznych. Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że np. mówienie "poszłem" już dziś będzie akceptowalne nawet przez językoznawców?

Z drugiej strony, nie tylko czytamy mniej, ale także piszemy mniej. I to we wszystkich aspektach. Nie pisze się już listów, a smsy, nie pisze się długich wypracowań, a zwięzłe wypowiedzi. Dla formalnych listów istnieją szablony w Internecie. Zastanawiam się, na ile to duch czasu, a na ile zubożenie edukacji. Patrząc na dzieci trzeba też zauważyć, że coraz ciężej je zmusić do pisania ręcznego - wychowują się przecież na komputerach.

psalek
04-13-2012, 12:24
Przy okzaji polecam te dwa ciekawe wywiady :)

Polszczyzna polityczna:
http://wyborcza.pl/1,75480,11110126,Mie__mi_i_naszemu_kraju__czyli_po lszczyzna_polityczna.html?as=1&startsz=x

Polszczyzna bez "ąści"? Jezyk polski sie uprosci:
http://wyborcza.pl/1,75478,10878013,Polszczyzna_bez__asci___Jezyk_pol ski_sie_uprosci.html?as=2&startsz=x

Jeśli już gdzieś się wcześniej pojawiły, to bardzo przepraszam.

keiti
06-15-2012, 15:06
Mówimy i piszemy źle po polsku, bo...
...wydaje się nam, że znamy już swój język na tyle, że możemy używać go bez zastanowienia, w końcu uczymy się go przez kilkanaście lat w szkole, posługujemy się nim na co dzień... Ostatnio zauważyłam, że wraz z pogłębianiem znajomości języków obcych, nie tylko pod względem gramatyki praktycznej i zastosowania w życiu codziennym, ale także etymologii czy ewoluowania z biegiem lat, odkrywam ile błędów popełniam mówiąc po polsku! Nie zdawałam sobie dotąd sprawy jak wiele słów "omijam", zamieniam na synonimy lub opowiadam "po swojemu", bo po prostu nie wiem jak na przykład poprawnie je odmienić! Zgroza! :eek:

alicjam
06-15-2012, 18:03
Nie dbamy o nasz język, zapominamy czego uczyliśmy się w szkole. Chciałabym, żeby ludzie używali języka po prostu świadomie, posługiwali się poprawna polszczyną, ale nie przesadzajmy też w drugą stronę - każdy w gronie znajomych mówi swobodniej, często w towarzystwie tworzy sie własne słowa, które odnoszą się do wspólnych przeżyć, itd. W idealnym świecie po prostu każdy poza tymi sytuacjami wiedziałby, jak ma posługiwać się językiem. A tak zwyczajnie nie jest i odnosi się to niestety nie tylko do języka, którym posługujemy się w mowie potocznej, ale coraz częściej pojawia się w sytuacjach oficjalnych, przy oficjalnych wypowiedziach, czy tworzeniu dokumentów. Nikt o to nie dba, a kogoś kto zwraca innym uwagę na błędy, uważa się za niegrzecznego, czepialskiego albo dziwaka.

natka224
06-15-2012, 20:30
Mówimy i piszemy źle po polsku, bo...
... Nie zdawałam sobie dotąd sprawy jak wiele słów "omijam", zamieniam na synonimy lub opowiadam "po swojemu", bo po prostu nie wiem jak na przykład poprawnie je odmienić! Zgroza! :eek:

Też tak mam i nie wiem czemu. Staram się dużo czytać po polsku, a jednak czasem mam problemy z odmienieniem słów przez przypadki lub zapominam jakiegoś słowa - a kiedyś mówiłam szybko i bez zastanowienia...
Czy zna ktoś skuteczne lekarstwo na tę przypadłość? ;)

darios3k
06-15-2012, 22:20
Z jednej strony język jest tworem żywym i nie da się uniknąć nowych słówek/zmian w strukturach gramatycznych. Kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że np. mówienie "poszłem" już dziś będzie akceptowalne nawet przez językoznawców?

Z drugiej strony, nie tylko czytamy mniej, ale także piszemy mniej. I to we wszystkich aspektach. Nie pisze się już listów, a smsy, nie pisze się długich wypracowań, a zwięzłe wypowiedzi. Dla formalnych listów istnieją szablony w Internecie. Zastanawiam się, na ile to duch czasu, a na ile zubożenie edukacji. Patrząc na dzieci trzeba też zauważyć, że coraz ciężej je zmusić do pisania ręcznego - wychowują się przecież na komputerach.

W pełni się zgadzam - język ewoluuje i tak jak mówisz nawet rażące (mnie) "poszłem" staje się powoli dopuszczalne. Ja nie będę tego używać, pozostanę przy poprzedniej wersji.
Myślę, że to dążenie do minimalizmu jakie zauważam, sprawia, że ludzie mniej czytają, krócej piszą. No ale postęp daje nam udogodnienia i w sumie czemu mamy z nich nie korzystać? Oczywiście z głową. ;)

kati86
06-18-2012, 02:58
Mówimy i piszemy źle po polsku, bo...

tak jak już wspomnieli przedmówcy, są najróżniejsze powody tego stanu rzeczy. Natomiast moim zdaniem w dużej mierze telewizja i inne media wypaczają naszą poprawność językową, emitując seriale typu "Świat według Kiepskich". Mimo że każdy wie, że bohaterowie wyżej wymienionego serialu nie mówią polszczyzną, którą można by się pochwalić, to jednak ludzie, nawet oglądając ten serial bezmyślnie, nieświadomie przyzwyczajają się do stylu wypowiedzi w/w rodziny, a następnie sami zaczynają używać tego typu słownictwa.

elizal
06-28-2012, 18:23
Mówimy i piszemy źle po polsku, bo...

mało czytamy.

EwaŁ
06-29-2012, 18:53
Mi się wydaje, że zwyczajnie nam się nie chce. Tak jak ktoś wspominał, moi znajomi (informatycy), gdy ich poprawiam, mówią "w c++ to i tak nie ma znaczenia". Reguły dotyczące zdawalności egzaminów też są coraz łagodniejsze...

Ineczka
07-02-2012, 14:11
Nie wiem, czy to dobra ilustracja przykładu powyżej, ale studiuję na politechnice wrocławskiej. I często, gdy zwracam uwagę kolegom na to, że popełniają błędy językowe, słyszę odpowiedź w stylu: "A co mnie to obchodzi? Mam być inżynierem, a nie filologiem."

Wniosek z tego taki, że wiele osób - przynajmniej tych znanych mi - nie mówi poprawnie po polsku, bo poprawność ich po prostu nie obchodzi.

No właśnie, to jest najbardziej denerwujące. Ja natomiast często słyszę, gdy zwracam uwagę na poprawność moim rozmówcom na komunikatorach internetowych, żebym dała spokój, bo przecież nie piszemy oficjalnych pism, tylko sobie luźno rozmawiamy. To ja wtedy na to odpowiadam, że jak ktoś zna dobrze ortografię, to po prostu pisze poprawnie zawsze (oczywiście każdemu może się zdarzyć błąd, ale to widać podczas rozmowy, z kim mamy do czynienia), bo to wychodzi automatycznie. Dodaję też, że wtedy czuję się lekceważona i traktowana jak ktoś kompletnie nieważny, skoro do mnie można pisać niepoprawnie, a do urzędników nie.

anekon
07-02-2012, 18:48
Przyczyn błędów językowych jest mnóstwo. Począwszy od wspomnianego braku kontaktu ze słowem pisanym - czytanie książek, prasy, artykułów naukowy. Ale to nie jedyny powód. Młodym ludziom najzwyczajniej brakuje osłuchania się z poprawnym językiem. Bo przecież od tego zaczyna się nauka języka. Dziecko słuchając rodziców notorycznie robiących błędy językowe, uczy się ich bez rozumienia ich treści. W dzisiejszym świecie dominująca popkultura przesiąknięta neologizmami - im prostszymi tym lepiej - dociera do nas znacznie szybciej niż pogada polszczyzna z "Pana Tadeusza". Nastolatek nie zdobędzie przychylności rówieśników posługując się "tradycyjnym" słownictwem, osiągnąć to może jedynie "wtapiając się w tłum" - czyli używając slangu młodzieżowego. Nie trudno się domyślić, że konsekwencją tego jest stopniowe wypieranie z pamięci poprawności językowej, która z czasem staje się wręcz nie zrozumiała.

Dotyczy to nie tylko języka polskiego, lecz każdego innego. Słuchając filmów, wypowiedzi innych osób uczymy się wypowiadać, wyrażać własne myśli - uczymy się wymawiać poprawnie słowa. W szkołach językowych bardzo często organizowane są specjalne zajęcia z tzw. native speaker'ami, aby umożliwić uczniom kontakt ze słowem wymawianym w poprawny sposób. Patrząc (a raczej słuchając) problemów językowych, z którymi borykają się moi znajomi (czy tez wielokrotnie ja sama) zastanawiam się czy tego typu zajęcia nie powinny być organizowane w języku polskim po to by poszerzać zakres słów i poprawność ich stosowania.

Innym aspektem jest chociażby rosnące znaczenie języków obcych. Coraz częściej w radio, telewizji, słuchając dziennikarzy, polityków czy nawet naukowców polskie słowa są "wypierane" przez ich angielskie odpowiedniki. W takich warunkach trudno się dziwić rosnącemu procesowi zanikania poprawnej polszczyzny.
Czy jest na to sposób? Oczywiście, że tak - musimy sami zadbać o to jak mówimy i co robimy, żeby pielęgnować nasz język.
:)

fanouska
07-05-2012, 20:41
Moim zdaniem zawiłości polskiego jest tyle, że często trudno je zapamiętać. A w szkołach zamiast gramatyki uczymy się "wstrzelania w klucz" egzaminu maturalnego. Na dodatek nauczyciele innych przedmiotów niż język polski robią takie błędy, że szkoda gadać. Jedna nauczycielka, z którą miałam dwa przedmioty bez przerwy podwójnie stopniowała przymiotniki "bardziej niebezpieczniejszy" musiało paść przynajmniej kilka razy.

Do tego z wielu rzeczy nie zdajemy sobie sprawy, a trudno na niektóre rzeczy wpaść, skoro często nie mamy reguł (albo mamy, ale znają je tylko poloniści). Czy ktoś uczył was, że nie mówi się "cudzysłowiu" a "cudzysłowie"? Skoro nawet Czubówna robi błędy, to coś tu jest nie tak.

katia81
07-05-2012, 22:30
Chyba nie ma tu już nic do dodania, po prostu, wszyscy bierzmy się do czytania:) Ciekawych pozycji nie brakuje.

anekon
07-05-2012, 22:31
Czy ktoś uczył was, że nie mówi się "cudzysłowiu" a "cudzysłowie"? Skoro nawet Czubówna robi błędy, to coś tu jest nie tak.[/QUOTE]

Rzeczywiście język polski jest bardzo trudny..mnóstwo w nim wyjatków, reguł i innych zagwozdek...
Co do Twojego przykładu, osobiście spotkałam się z formą " w cydzyMsłowiu", mówiła tak moja nauczycielka historii (bądź co bądź przedmiot humanistyczny :p) w gimnazjum. Takie sytuacje budzą konsternację. Bo jeśli gdzieś nauczyliśmy się poprawnej wymowy nawet o tym nie wiedząc, a potem nagle inną słyszymy inną u nauczyciela - więc swego rodzaju autorytetu - nic dziwnego, że zawierzamy im i sami zaczynamy tak mówić...
Mi się wydaje, że kwestia "wpojenia" poprawnego mówienia zaczyna się w domu rodzinnym a potem ogromna rolę ma w tym szkoła. To jak praca u podstaw - jak mawia mój dziadek "czym skórka za młodu nasiąknie tym na starość trąci".

Malwina23
07-06-2012, 17:54
Aby uniknąć błędów językowych należy: czytać, czytać i jeszcze raz czytać! Wszystko i co tylko nam wpadnie w rękę. Wszyscy dobrze wiedzą, że czytanie kształci, czyni nas bardziej elokwentnymi, wzbogaca nasza słownictwo, jednak tę zasadę zawsze stosowałam w nauce języków obcych i traktowałam ją jako "sposób na naukę". Natomiast nigdy nie przyszło mi do głowy, by czytanie polskich książek traktować jako warsztat językowy, bardziej jako przyjemność, hobby. Odkąd studiuję tłumaczenia specjalistyczne i planuję zostać tłumaczem coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo istotna jest poprawna polszczyzna zarówno w pracy tłumacza, jak i w życiu przeciętnego Polaka, a już na pewno dla ludzi pracujących w mediach, którzy w Polsce niestety, ale nagminnie lekceważą zasady poprawnej polszczyzny i rozpowszechniają złe nawyki językowe.

anna.jakubiec25
07-06-2012, 21:26
Zgadzam się z powyższym stwierdzeniem, iż najlepsze rezultaty daje czytanie książek z różnych dziedzin nauki, czy gatunków literackich. Rynek oferuje bogatą ofertę pozycji, nawet darmowych. Mimo to coraz więcej osób preferuje audiobooki, bo czytanie przecież jest zbyt męczące :rolleyes: Owszem, może i sprawdzają się przypadku prawidłowego wysławiania się, ale nie uczą ortografii, czy interpunkcji. Zapomniałabym o najpopularniejszej współcześnie formie wysławiania się tj. różnorakich "skrótowcach" nadużywanych przez młodzież, slangu czy zapożyczeniami z języka angielskiego (i to denerwuje mnie najbardziej). Smutny jest fakt, iż nasz piękny, ojczysty język jest regularnie zaśmiecany.

Jaroslaw
07-14-2012, 19:20
Najwyraźniej nie ma potrzeby dbania o "zostawaniu przy stałych schematach". Język ciągle ewoluuje, musimy sie poprostu do tego przyzwyczaic. Warto oczywiście rozwijać się, pracować nad swoim słownictwem ale nie kazdy odczuwa taka potrzebe i powinnismy to uszanowac.

kasiek718
07-26-2012, 22:34
Myślę, że Polacy źle piszą i mówią po polsku, bo zwyczajnie za mało czytają. Szczególnie młodzi ludzie. Kiedy czytamy, że tak powiem "opatrujemy" się z gramatyką czy interpunkcją i wtedy naturalnie wiemy jak co napisać lub gdzie postawić przecinek :o

Elle Lissitzka
07-27-2012, 10:10
Nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Książki nie tylko pomagają oswoić się z językiem, ale też rozwijają wyobraźnię, bo zmuszają do "wyświetlenia" sobie własnego "filmu" w tracie czytania.

Co prawda to, że czytam, nie sprawia, że jestem alfą i omegą w dziedzinie ortografii, czy interpunkcji, bo nadal odkrywam nowe zagadnienia do nauki, ale zdecydowanie ułatwia to posługiwanie się językiem. Na pewno wzbogaca słownictwo, a przy okazji przypomina mało stosowane słowa, które powoli zamieniają się w archaizmy. A archaizmy stają się coraz młodsze. Mnie kiedyś zaszokowało, że pewna dziewczyna nie miała pojęcia, co to są "kocie łby" - najwyraźniej myślała, że średniowieczny rynek był wybrukowany czaszkami biednych zwierzaków;)

A podczas pisania licencjatu z kulturoznawstwa odkrywałam, że często to, co brałam za oficjalny zwrot, okazywało się wyrażeniem potocznym. Zgroza. Nie było tego wiele, ale wystarczyło, żeby mnie podłamać. Na szczęście miałam cudowną panią promotor i dzięki niej szybko opanowałam sytuację:)

Co do anglicyzmów i innych wtrąceń, pisałam już na forum w innym temacie, że zmian ewolucyjnych nie powstrzymamy do końca, ale możemy je ograniczyć do minimum. Nie wiem czy można się całkiem uwolnić od wpływów, chyba nie jest to możliwe.

Podejrzewam, że spory wpływ na język ma także to, że w polskich mediach ogólnodostępnych i najbardziej popularnych, praktycznie brak polskiej piosenki. A jeśli już jest, to niezbyt lotna tekstowo. Nie chcę generalizować, ale media serwują to, co łatwe i przyjemne, bo takie są wymogi rynku. Ale z drugiej strony ten rynek też jest kształtowany przez media, więc otrzymujemy coś w rodzaju zaklętego kręgu. Pytanie - kto zaczął?:)

katagena
07-27-2012, 10:22
Nie mogę się do końca zgodzić z tym, że czytając nauczymy się poprawnie pisać i mówić. Owszem, jest to możliwe, jeśli będziemy skupiać szczególną uwagę na tym JAK coś zostało napisane, a nie CO opisuje. Jednak czyta się przede wszystkim dla treści, a nie dla... ortografii i składni (a i te czasem kuleją, szczególnie w przekładach...).
Oczywiście nie mam zamiaru upierać się, że czytanie nie wpływa na sposób, w jaki się wypowiadamy, ale nie jest podstawowym źródłem naszej wiedzy o języku.

Elle Lissitzka
07-27-2012, 10:37
Nie mogę się do końca zgodzić z tym, że czytając nauczymy się poprawnie pisać i mówić. Owszem, jest to możliwe, jeśli będziemy skupiać szczególną uwagę na tym JAK coś zostało napisane, a nie CO opisuje. Jednak czyta się przede wszystkim dla treści, a nie dla... ortografii i składni (a i te czasem kuleją, szczególnie w przekładach...).
Oczywiście nie mam zamiaru upierać się, że czytanie nie wpływa na sposób, w jaki się wypowiadamy, ale nie jest podstawowym źródłem naszej wiedzy o języku.

Oczywiście, że nie. Najpierw trzeba opanować chociaż podstawy języka, żeby mieć co potem rozwijać:) Przecież nie znając zasad interpunkcji, nie będziemy w stanie dobrze zrozumieć tekstu. Nie twierdzę, że czytając analizujemy każde zdanie pod względem jego formy, ale nie wiedząc, czemu ma służyć zastosowanie kropek, przecinków, czy wykrzykników, nie moglibyśmy zrozumieć całej treści komunikatu.

Jednak zależy też co czytamy. Bo może to być powieść, która ma przede wszystkim bawić, a może to być tekst specjalistyczny, który ma głównie uczyć. Najlepiej, jak każdy z nich łączy obie funkcje:) Czytając Miodka czuję się jakbym czytała co najmniej dobry esej:)

Teraz zaczynam rozumieć, że gramatyka na języku polskim nie była dla nas karą, tylko podstawą do lepszego zrozumienia tekstów. I uważam, że gdyby zmienić podejście do gramatyki, i nie traktować jak jak gorszą siostrę literatury, można by w przyjemny sposób przekazać reguły języka. Żałuję, że później, po liceum, sama nie przykładałam się bardziej do polskiej gramatyki. Teraz to nadrabiam, ale właśnie bardziej poprzez różne dyskusje, eseje itp. niż przez suche wkuwanie zasad.

stanley
07-28-2012, 05:31
Rzeczywiście, to, że Polacy rzadko czytają jest dużym problemem, ale jeszcze większym jest to, że są w trakcie używania języka po prostu leniwi. Ja nie widzę już większego sensu, żeby uczyć skomplikowanych zasad ortografii, które i tak mają pełno wyjątków, kiedy mamy powszechnie dostępne słowniki, a przeglądarki i edytory tekstu zwracają nam uwagę na możliwe błędy. Pewnie, warto znać ogólne zasady pisowni, żeby zaoszczędzić czas i nie sprawdzać każdego wyrazu w słowniku, ale bezsensowne wydaje mi się uczenie wszystkich wyjątków na pamięć. Polacy są jednak wciąż zbyt leniwi, żeby przejąć się czerwonym podkreśleniem...