PDA

View Full Version : Na co można sobie pozwolić tlumacząc slang


ewelina faron
08-10-2011, 16:19
jeżeli mamy przetłumaczyć slang, który jest do tego bardzo niegramatyczny i pełen wulgaryzmów, jak postępować?

Urke
08-10-2011, 16:42
Myślę, że należy to przetłumaczyć na drugi język również stosując slang i wulgaryzmy, aby zachować styl wypowiedzi. Zmieniając sposób mówienia bohatera, zmienilibyśmy jego tożsamość. Przy czym nie tłumaczyłabym tego dosłownie, tylko raczej zmieniła nieco strukturę zdań, żeby wypowiedzi brzmiały autentycznie w języku, na który tłumaczymy.

ewelina faron
08-11-2011, 10:00
no właśnie, też mam wrazenie, ze dosłowność jest tu raczej nie wskazana, bo takie tłumaczenie jest nieco sztuczne,zresztą podobnie jak zbyt "wygłądzony" tekst, gdzie zastępuje się wulgaryzmy sformułowaniami typu "motyla noga" :)

Jaroslaw
09-04-2012, 15:56
Jeśli już mamy taki tekst to na 99% jest to tłumaczenie literackie w którym powinniśmy oddać charater danej postaci.

riola
09-07-2012, 01:14
Według mnie tłumaczony tekst powinien pozostać niegramatyczny - inteligentny czytelnik domyśli się, że taki był zamysł autora, a poza tym taka stylistyka z pewnością pasuje do danej postaci, więc nie widzę problemu. Gorzej sprawa przedstawia się z wulgaryzmami, które jednak są różnie odczuwane w każdym języku i niekiedy trudno jest znaleźć ekwiwalent danego słowa czy wyrażenia. Poza tym przy takim tłumaczeniu trzeba się wykazać znajomością polskiego slangu, żeby umiejętnie przełożyć konkretną wypowiedź i żeby to brzmiało naturalnie, jak z naszego rodzimego podwórka :)

kajka
09-07-2012, 01:43
Tłumacz powinien oddać sposób wyrażania się jakiejś postaci z tekstu wyjściowego. Inaczej tekst traci swój sens. Nie powinniśmy bać się wulgaryzmów i niepoprawnej gramatyki, jeśli występują w tekście wyjściowym.

Fleurisimma
09-10-2012, 13:46
Zdecydowanie jestem za tym, żeby oddać zarówno wulgaryzmy, jak i błędy gramatyczne, które składają się przecież na slang. Co innego, gdy błędy pojawiają się w jakimś oficjalnym piśmie, no ale nie o tym ten wątek.

Joanna Niedzialek
09-10-2012, 18:38
Zgadzam się w stu procentach z powyższymi wypowiedziami, aczkolwiek tłumacz naraża się później na ataki czytelników, którzy zarzucają mu błędy ;) Ale że życie tłumacza ciężkim jest nie od dziś wiadomo ;).

kashmire
12-11-2012, 13:43
Zdecydowanie popieram zdanie, że autentyczność jest w tym przypadku najważniejsza. Myślę, że tłumacz narazi się na mniejszy atak, jeśli użyje slangu dostosowanego do polskich realiów, niż jeśli na siłę będzie wymyślał sformułowania nijak nie pasujące do rodzimej rzeczywistości.

LukaszBe
12-11-2012, 21:59
Zdecydowanie popieram zdanie, że autentyczność jest w tym przypadku najważniejsza. Myślę, że tłumacz narazi się na mniejszy atak, jeśli użyje slangu dostosowanego do polskich realiów, niż jeśli na siłę będzie wymyślał sformułowania nijak nie pasujące do rodzimej rzeczywistości.

Zgadzam się, choć czasem utwór w jezyku docelowym moze byc tak silnie osadzony w obcej kulturze, że "wyposażenie" go w slang odpowiadający polskim realiom może doprowadzic do ostrego zgrzytu. Wówczas tłumacz stąpa po cienkim lodzie i musi wyjść z tego zadania tak, by czytelnik odczuł, że obcuje z inną kulturą, a jednocześnie bez problemu rozumie, że ma do czynienia za slangiem i - co więcej - nie jest on niezrozumiały.

bo2joan
12-12-2012, 18:39
Takie przypadki, o jakich wspomniał poprzednik, są dość trudne, chociaż z drugiej strony myślę, że już po samym tle akcji, pojawiających się nazwach i imionach bohaterów, po ogólnym klimacie można łatwo wyczuć, że ma się do czynienia z obcą kulturą. Oczywiście, slang też musi jakoś pasować do danych realiów. Ogólnie zgadzam się ze wszystkimi, że nie należy niczego poprawiać ani łagodzić, bo chodzi o język mówiony, a nie oficjalne pisma czy przemówienia.

mardan
12-18-2012, 21:59
Myślę, że wulgaryzmów jak najbardziej nie można pomijać. Całość nie oddawałaby sensu zwłaszcza, że slang zazwyczaj jest wulgaryzmami nafaszerowany :) Sama piszę prace mgr o slangu i nie będzie tam żadnej cenzury :D

viha
12-19-2012, 14:18
Tłumacząc umowy/ teksty ekonomiczne zachowujemy właściwą im formę. Tłumacząc slang powinniśmy postępować tak samo - sadze że w tej kwestii będziemy zgodni, że slangu nie należy przekładać na język literacki ;)