PDA

View Full Version : Tłumacz - iluzjonista, kłamca, czy zdrajca?


Lynx85
08-10-2011, 09:34
Witam!

Czy w dzisiejszych czasach można wykorzystać tłumaczenie do przekazania odbiorcom innej idei niż zakładał autor?

Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony, a następnie przełożony dalej na inne języki - na ile jest to możliwe do skontrolowania?

Gdzie jest granica swobody tłumacza i czy pomimo dobrych intencji tłumacz może bardziej zaszkodzić przekładowi niż pomóc?

Jakie są Wasze opinie?

Zapraszam do dyskusji! :)

jasiek_barca
08-10-2011, 12:49
Mmm, ale temat fajny; można zrobić z tego fajną teorię spiskową :D
Jeśli masz na myśli sytuację, że książka z oryginalnego języka A jest tłumaczona na język B, a następnie ta sama książka w języku C jest tylko tłumaczeniem z języka B, to istnieje spore ryzyko skopania czegoś, co ktoś już skopał ;)
Z drugiej strony gdzieś już chyba o tym dyskutowaliśmy, że tłumacz może poczuć zbyt dużą swobodę i swoją nadinterpretacją zrobić dużo krzywdy przekładowi. Lub jeśli tłumacz jest negatywnie nastawiony do treści tłumaczonego tekstu i odzwierciedli tę niechęć w swojej pracy... też chyba jest już taki temat na tym forum ;)

Lynx85
08-10-2011, 13:23
Z drugiej strony gdzieś już chyba o tym dyskutowaliśmy, że tłumacz może poczuć zbyt dużą swobodę i swoją nadinterpretacją zrobić dużo krzywdy przekładowi. Lub jeśli tłumacz jest negatywnie nastawiony do treści tłumaczonego tekstu i odzwierciedli tę niechęć w swojej pracy... też chyba jest już taki temat na tym forum ;)

Wprawdzie były to wątki poboczne innych dyskusji,więc stwierdziłam, że takie ciekawe zagadnienia naprawdę warto rozwinąć :)

Chyba najciekawszym przypadkiem jest "filtr międzykulturowy" kiedy np. książka będąca w oryginale książką w języku A tłumaczona jest na język B (a co więcej, jest również dostosowana do kultury i kraju B), a potem z jakiś względów przetłumaczona ponownie z języka B na język C - i tutaj ponownie dostosowana do realiów kraju C. Tłumacz C, nie mający okazji, aby zweryfikować oryginał A podpiera się tłumaczeniem B "zasysając" jego specyfikę, ewentualne błędy, przekłamania względem oryginału i co gorsze - powiela to na efekt końcowy języka C. Co o tym myślicie? :)

jasiek_barca
08-10-2011, 23:41
Chyba nawet na wikipedii można poczytać o tym, jak św. Hieronim się kopnął w swojej Wulgacie i źle przetłumaczył z greki czy hebrajskiego jedno słówko i wyszło na to, że Mojżesz miał rogi po rozmowie z Bogiem :P także można zauważyć, że błędy w tłumaczeniu mogą być bardzo brzemienne w skutkach.

Toshinus
02-20-2012, 14:47
Mnie uczono, że tłumacz ma wolną rękę. Jedyne co musi zrobić to przekazać wiadomość, a jak to zrobi to już jego sprawa.

maliny
04-29-2012, 21:17
Mnie uczono, że tłumacz ma wolną rękę. Jedyne co musi zrobić to przekazać wiadomość, a jak to zrobi to już jego sprawa.

interesujące, interesujące.
Czyli tłumacz nie ma żadnych ograniczeń? Przekaz wiadomości mozna zrealizować na różne sposoby i naprawdę nie ma znaczenia jaki się wybierze?

WOlex
04-29-2012, 21:31
Ciekawą teorią byłaby teoria spiskowa tłumaczeń biblii, których to był ogrom w dziejach naszego świata, począwszy od przekładu z j. hebrajskiego na j. grecki poprzez tłumaczenie na j. aramejski ( nie było to dosłowne tłumaczenie jedynie swobodna parafraza ) i właściwie ciężko stwierdzić na czym kończąc. Tylko pomyśleć jak przez te wszystkie lata można było trochę przekręcić Słowo Boże ;)

hopfen
05-05-2012, 19:38
Moi wykładowcy twierdzą, że jeżeli tłmaczymy np. teksty prawnicze to musimy tłumaczyć bardzo dokładnie, natomiast jeżeli tłumaczymy książke to musimy dbać o formę i treść przekładu.

pelle_kb
05-06-2012, 13:41
Chyba najciekawszym przypadkiem jest "filtr międzykulturowy" kiedy np. książka będąca w oryginale książką w języku A tłumaczona jest na język B (a co więcej, jest również dostosowana do kultury i kraju B), a potem z jakiś względów przetłumaczona ponownie z języka B na język C - i tutaj ponownie dostosowana do realiów kraju C. Tłumacz C, nie mający okazji, aby zweryfikować oryginał A podpiera się tłumaczeniem B "zasysając" jego specyfikę, ewentualne błędy, przekłamania względem oryginału i co gorsze - powiela to na efekt końcowy języka C. Co o tym myślicie? :)
Też mnie to bardzo ciekawi :) Przecież wystarczy,że tłumacz tłumaczący tekst z języka A na język B pominie, przeinaczy albo celowo zmieni coś, co dla autora było ważne czy istotne - i powiedzmy, ze to tłumaczenie się przyjmie, a potem ktoś z tego języka B będzie chciał przetłumaczyć coś na język C powielając te przeinaczenia czy pominięcia... Bardzo ciekawe. :)

zanetaslawinska
06-25-2012, 10:17
Witam!

Czy w dzisiejszych czasach można wykorzystać tłumaczenie do przekazania odbiorcom innej idei niż zakładał autor?

Oryginał w jednym tłumaczeniu może zostać przeinaczony, a następnie przełożony dalej na inne języki - na ile jest to możliwe do skontrolowania?

Gdzie jest granica swobody tłumacza i czy pomimo dobrych intencji tłumacz może bardziej zaszkodzić przekładowi niż pomóc?

Jakie są Wasze opinie?

Zapraszam do dyskusji! :)

To wszystko pewnie zależy od formy jaką się tłumaczy. W niektórych trzeba być bardzo ostrożnym, aby przekazać identyczny sens, np. w tekstach prawniczych czy medycznych, a w innych można szukać tego sensu trochę środkami trochę bardziej odchodzącymi od dosłownego przekładu. Ale przecież nie można przekazać innej idei niż zakładał autor. Nawet w naszych czasach. To jest chyba podstawowe założenie pracy tłumacza, nie? No chyba, że tłumaczymy coś "na podstawie"...