PDA

View Full Version : Licencjat czy jednak magisterka?


mikanova
08-09-2011, 18:13
Witam, nie ulega wątpliwości, że w zawodzie tłumacza wykształcenie to nie wszystko, zastanawiam się jednak czy sensowne jest skończenie studiów filologicznych na etapie licencjackim, a następnie rozpoczęcie studiów podyplomowych w zakresie tłumaczeń lub z innej dziedziny, np. rachunkowości w celu sprecyzowania specjalizacji czy jednak ukończenie studiów magisterskich to konieczny wymóg dzisiejszego rynku pracy? Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii?

anjie
08-09-2011, 19:40
Moim zdaniem kariera po filologii zaczyna się raczej po studiach magisterskich. Teraz jest taka konkurencja na rynku pracy, że jeśli masz tylko studia licencjackie to jesteś na straconej pozycji. Jeśli chce się pracować jako tłumacz(a jest to praca dorywcza dla większości osób) to chcąc się zatrudnić jeszcze jako lektor powinno się mieć co najmniej mgr przed nazwiskiem (mówię oczywiście o porządnych ofertach pracy oferujących trochę więcej niż głodowa stawka za godzinę lekcyjną).
Ale z drugiej strony uważam, że jeśli ktoś ma prawdziwy talent do tłumaczenia to ma szanse na zatrudnienie bez żadnego papierka(np. native speakerzy).

kasia_sow
08-09-2011, 23:04
Moim skromnym zdaniem tłumacz powinien mieć jednak te magiczne 3 literki przed nazwiskiem:). Jeśli jednak ktoś nie bardzo ma ochotę spędzić 5 lat na filologii, myślę, że dobrym rozwiązaniem są studia magisterskie z innej dziedziny i dodatkowe szlifowanie języka oczywiście, a potem podyplomówka z tłumaczeń. W ten sposób jako tłumacz ma się od razu też określoną specjalizację.

kari189
08-16-2011, 16:53
Moim zdaniem wykształcenie magisterskie jest jednak koniecznością!
Często dopiero na magisterce zaczyna się prawdziwa specjalizacja!
Np. jeśli chodzi o studia językowe o profilu tłumaczeniowym, przez pierwsze 3 lata student uczy się kultury, literatury, językoznawstwa itp. a na magisterce skupia się tylko na tłumaczeniach, ponieważ praktycznie tylko tego dotyczą wykłady i ćwiczenia.
Często nawet sami pracodawcy wymagają od pracownika posiadania wykształcenia magisterskiego więc wydaje mi się, że lepiej nie poprzestawać na tytule licencjata ;)

BlueMoon
08-17-2011, 16:18
Wydaje mi się, że obecnie jest już na rynku pracy tylu filologów, że pracodawcy mogą sobie pozwolić na wybór tych kandydatów, którzy mają najwyższe kwalifikacje. Jakiś czas temu doświadczyłam tego na własnej skórze, gdy starałam się o pracę nauczyciela. Wstępnie już miałam wszystko załatwione, gdy nagle dyrektor poinformował mnie, że zgłosiła się kandydatka z tytułem magistra i ... "kogo miałem wybrać w tej sytuacji?" Niestety nie mnie. Znalazłam szczęśliwie inną pracę, ale od października zaczynam studia magisterskie. Myślę, że w tłumaczeniach magisterka też nie zaszkodzi.:cool:

mikanova
08-20-2011, 14:29
Wydaje mi się, że obecnie jest już na rynku pracy tylu filologów, że pracodawcy mogą sobie pozwolić na wybór tych kandydatów, którzy mają najwyższe kwalifikacje.

Dzięki za wszystkie opinie…magisterka wydaje się więc koniecznością by dorównać konkurencji na obecnym rynku pracy. Zastanawia mnie jeszcze przy tym kwestia doświadczenia, tzn. czy popieracie stwierdzenie, że osoba z dyplomem magistra bez żadnego doświadczenia zawodowego ma gorsze szanse na rynku pracy niż osoba mająca tylko dyplom licencjata, a posiadająca pewne doświadczenie zawodowe, np. ze względu na zaoczny tryb studiów? Wiadomo, że pracodawcy wybierają kandydatów z wyższymi kwalifikacjami, odnoszę jednak wrażenie, że doświadczenie jest ważniejsze niż te „magiczne mgr” na papierku?

magda2507
10-23-2011, 16:38
Hmm nie wiem, ciężko mi odpowiedzieć na Twoje pytanie. Ja chciałam mieć magistra z filologii więc zrobiłam. Ale teraz myślę o jakiejś podyplomówce z rachunkowości.

Fridiucza
10-23-2011, 16:43
Moim skromnym zdaniem tłumacz powinien mieć jednak te magiczne 3 literki przed nazwiskiem:). Jeśli jednak ktoś nie bardzo ma ochotę spędzić 5 lat na filologii, myślę, że dobrym rozwiązaniem są studia magisterskie z innej dziedziny i dodatkowe szlifowanie języka oczywiście, a potem podyplomówka z tłumaczeń. W ten sposób jako tłumacz ma się od razu też określoną specjalizację.

Zgadzam sie - rowniez uwazam, ze taka sciezka to strzal w dziesiatke.

aleszo
10-23-2011, 22:26
Ja jestem po studiach magisterskich ale miałam przyjemność uczestniczyć w zajęciach dla licencjatów idących nowym trybem. I powiem tyle: magisterka jest konieczna. Licencjat to dyplom który proponuję schować do szuflady.

kaassiiaa89
10-24-2011, 11:10
Ja jestem po studiach magisterskich ale miałam przyjemność uczestniczyć w zajęciach dla licencjatów idących nowym trybem. I powiem tyle: magisterka jest konieczna. Licencjat to dyplom który proponuję schować do szuflady.

Niestety, ale zgodzę się z tą opinią. W czasach gdzie nawet policjanci "studiuja" najczęściej pedagogikę zaocznie gdzieś na podrzędnych uczelniach bo wymaga się od nich mgr to cóż mówić o tłumaczach .... Myślę, że mgr to minimum wiele osób oprócz podyplomówek również się doktoryzuje, ponieważ dr niz mgr lepiej wyglada czy świadczy a klienci na to patrzą ...

aniak
10-24-2011, 12:02
Zastanów się, czy ufałabyś tłumaczowi, który nie ma mgr. ;) Niby każdy wie, że "papier" ma się nijak do poziomu wiedzy i że nawet nie trzeba być filologiem, żeby tłumaczyć, ale i tak jakoś każdy na te trzy literki patrzy. Zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach magisterka nie jest jakimś wielkim osiągnięciem, więc tym bardziej jej brak jakoś razi. Licencjat to tak na prawdę prawie nic.

anna.maria
10-24-2011, 12:17
Uważam, że tytuł magistra jest niezbędny, choćby dla własnej satysfakcji. Nie warto poprzestawać na samym licencjacie.

urchin
10-24-2011, 12:54
Uważam, że dużo zależy od tego, jakie to język i jak dobrze go znasz. Nie zawsze to "mgr" jest najważniejsze.

sonrisa
10-24-2011, 13:41
Ja skończyłam licencjat z filologii, od drugiego roku miałam specjalizację, gdzie uczyłam się języka biznesu i związanego ze stosunkami międzynarodowymi, UE, itp... Na studia magisterskie poszłam na inny kierunek niż filologia, ale zaczęłam praktyki z tłumaczeń i prawdę mówiąc nie żałuję za bardzo. Teraz przynajmniej mam jakby dwie specjalizacje i dyplom licencjacki z filologii. Choć prawdę mówiąc trochę tęsknię za filologią i chyba jakieś studia podyplomowe by się przydały, żeby się dokształcić...

jo_anka_
10-24-2011, 14:50
Na niektórych kierunkach podyplomowych, aby w ogóle składać papiery, potrzebny jest tytuł magistra filologii lub lingwistyki. Myślę, że już sam ten wymóg świadczy o tym, że licencjat to trochę mało.

espeja
10-25-2011, 19:48
Również zgodzę się z opinią, że jednak dyplom magistra to podstawa, jednak niekoniecznie musi to być mgr danej filologii. Ja posiadam dyplom licencjata filologii angielskiej, oraz magistra translatoryki; wprawdzie dopiero stawiam pierwsze kroki w zawodzie, ale wydaje mi się, że to bardzo dobra kombinacja:) W przyszłosci marzy mi się jeszcze doktorat, ale to odległe plany. Podsumowując, w tym akurat zawodzie tytuł naukowy dużo daje, przynajmniej w oczach klienta...

kasiaczekw88
10-26-2011, 11:05
Ja osobiście uważam, że dobrze mieć magistra. Uważam, że to jest minimum, licencjat może być za mało, aczkolwiek można pomiędzy trochę popracować, a dopiero potem zdecydować się na kontynuację studiów. Myślę też, że tak jak magisterka może pomóc, tak studia doktoranckie są w naszym zawodzie raczej zbędne, a wręcz mogą prowadzić do przekwalifikowania...

aniak
10-26-2011, 11:30
Ludzie mają jeszcze zakodowany w głowach stary system 5-letni, więc dla niektórych sam licencjat, to tak, jakby skończyć studia w połowie.;) Nie mówię o połączeniach licencjat filologii + mgr z translatoryki, bo to trochę inna bajka. Ja patrzę na to trochę od strony kontaktu z językiem, bo jednak dwa lata filologii/ translatoryki/ lingwistyki to dużo... Zwłaszcza, że nie wiadomo, gdzie się później pracę dostanie i jaki ten kontakt z językiem w pracy rzeczywiście będzie (co się często wspomina w wątkach na ten temat), a nie tak łatwo sobie tak po prostu wyjechać nagle z kraju.

Camila
10-27-2011, 08:32
Warto zrobić magisterke. Tytuł magistra jest bardziej ceniony, niż sam licencjat. Nie da się ukryć, że dodatkowa własna praca, determinacja, kursy czy studia podyplomowe ułatwią znalezienie dobrej pracy :)

redbox
10-28-2011, 18:54
Moim zdaniem kariera po filologii zaczyna się raczej po studiach magisterskich. Teraz jest taka konkurencja na rynku pracy, że jeśli masz tylko studia licencjackie to jesteś na straconej pozycji. Jeśli chce się pracować jako tłumacz(a jest to praca dorywcza dla większości osób) to chcąc się zatrudnić jeszcze jako lektor powinno się mieć co najmniej mgr przed nazwiskiem (mówię oczywiście o porządnych ofertach pracy oferujących trochę więcej niż głodowa stawka za godzinę lekcyjną).
Ale z drugiej strony uważam, że jeśli ktoś ma prawdziwy talent do tłumaczenia to ma szanse na zatrudnienie bez żadnego papierka(np. native speakerzy).

Zgadzam się z tym, że w dzisiejszych czasach mgr to raczej minimum i coraz więcej ludzi robi doktorat, żeby wyróżnić się na rynku pracy. Jednak nie mogę zgodzić się z tym, że wystarczy być native speakerem, żeby dostać tłumaczenie;) Słowo native speaker oznacza tylko kogoś, kto zna język ale może być zarówno hydraulikiem jak też mgr filologii i i tak jak każdy musi udowodnić pracodawcy, że nadaje się do pracy tłumacza.

WaldekB.
10-29-2011, 10:09
Właśnie. Została poruszona bardzo ciekawa kwestia ewentualnego zatrudniania osoby z doktoratem. Czy aby pomaga on w wyróżnieniu się na rynku pracy? Znam kilka osób, które mają doktorat a nie mogą dostać stałej pracy, bo ich potencjalni pracodawcy po prostu boją się konkurencji i tego, że dana osoba będzie mieć zbyt wysokie wymagania finansowe.

marta77
10-31-2011, 10:32
Jest to bardzo przykre zjawisko. Również znam osoby z tytułem dr, które mają większe problemy ze znalezieniem pracy niż mgr. Jedna koleżanka, nauczona wcześniejszymi niepowodzeniami, nawet nie wpisywała w swoje CV, ze jest doktorem.

BCD
10-31-2011, 10:48
Też sądzę, że mgr to konieczność. Z samym licencjatem nie ma co liczyć na wiele. Poszłabym nawet dalej, mówiąc, że powoli i "mgr" przestaje wystarczać. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby zrobić doktorat z filologii, a w międzyczasie ciągnąć jeszcze inny kierunek/specjalizację. Wtedy mamy duże szanse na dobrą pracę, tylko za cenę wielu lat poświęconych na ciężką naukę.

Kol5
10-31-2011, 10:56
Właśnie. Została poruszona bardzo ciekawa kwestia ewentualnego zatrudniania osoby z doktoratem. Czy aby pomaga on w wyróżnieniu się na rynku pracy? Znam kilka osób, które mają doktorat a nie mogą dostać stałej pracy, bo ich potencjalni pracodawcy po prostu boją się konkurencji i tego, że dana osoba będzie mieć zbyt wysokie wymagania finansowe.

Z przykrością muszą się podpisać pod tą wypowiedzią. Sam znam bardzo ambitną osobę z tytułem dr, której umowa o pracę nie została przedłużona tylko dlatego, że w ciągu bardzo krótkiego czasu zdołała awansować na stanowisko zastępcy dyrektora, który prócz 'pleców' miał tylko maturę i pietra o swoją posadę.

Lucrezia.Borgia
11-01-2011, 18:35
Patrząc na to zagadnienie z perspetywy czasu uważam, że idealne rozwiązanie to dzienne studia licencjackie, a potem praktyka zawodowa i uzupełniające studia zaoczne. Mgr niczego nie zmienia, bo dzisiaj ma go niemal każdy, a doświadczenie jest na wagę złota. Szkoda, że w absurdalnej polskiej rzeczywistości niepotrzebnie winduje się wymagania stawiane kadydatom na rozmaite stanowiska, podczas gdy w rzeczywistości studia pierwszego stopnia w zupełności wystarczają. To gonienie w piętkę i sztuczne napędzanie ilości osób z dyplomem mgr.

Oceniając moją "ścieżkę edukacyjną" ^^ widzę, że najważniejszych rzeczy nauczyłam się podczas pierwszych trzech lat studiów, potem wiele zagadnień się powtarzało i nie czułam, że się rozwijam.

pejot22
11-02-2011, 13:22
Chyba jednak magisterka chociaż i tak najlepszą metodą jest wyjazd za granicę. Nic tak nie uczy jak bycie zdanym na samego siebie w obcym kraju ze szkolną znajomością języka. Wtedy wychodzą wszystkie braki. Podstawa, to przynajmniej pobyt przez rok i żadnych Polaków dookoła. :rolleyes:

P.S. Poziom znajomości języka niektórych "dyplomiarzy" pozostawia wiele do życzenia.

bartek_t
11-02-2011, 19:42
Licencjat, przy dzisiejszym poziomie szkolnictwa, to prawie jak matura +. Jasne, że wszystko zależy od jednostki, ale jeśli sam dyplom miałby mieć decydujące znaczenie, to moim zdaniem mgr minimum.

Ania_25
11-03-2011, 18:28
Jaka to dziwna dyskusja? ... :eek:
Studia licencjackie czy magisterium? Doprawdy dziwne to pytanie.
Jest praca, w której podstawowe wymagania dotyczą licencjatu i taka praca, w której wymogi są określane na poziomie magisterium. Natomiast mając magisterium spełnia się także wymogi licencjatu.
Czy komuś uczenie się i zdobywanie szerszego zakresu kwalifikacji w czymś przeszkadza?
No i jeszcze wplątywanie w to doktoratu.
Przykłady z doktorami - podane wyżej - wydają mi się lekko wyssane z palca albo ci doktorzy szukali pracy nie tam, gdzie powinni lub też doktorat nie miał żadnego związku z wymogami określonymi przez charakter pracy...
Może ci doktorzy to np. angliści, którzy szukali pracy w szpitalu?
Przepraszam za sarkazm, ale takie dywagacje nie mają - moim zdaniem - żadnego sensu.

baggins
11-04-2011, 13:21
Szczerze mówiąc to po części zgadzam się z Ania_25 :) Myślę, że nie ma co czynić z tego jakiejś poważnej dysputy filozoficznej. Niestety rynek pracy jest w dzisiejszych czasach bardzo wymagający, tak jak i pracodawcy. Mimo, że staramy się zdobyć wykształcenie, robimy jakieś dodatkowe kursy, bierzemy drugi kierunek to jednak nie zawsze wszystko wychodzi po naszej myśli i marzenia o wspaniałej pracy pryskają jak bańska mydlana. Nie oznacza to jednak, że mamy zastanawiać się nad faktem, czy robić tego magistra, czy może lepiej nie, bo stwierdzą, że mam za duże wymagania finansowe i nie przyjmą mnie do pracy, ale jak będę miał tylko licencjat to wcale mi tej pracy nawet nie zaproponują.

Lucrezia.Borgia
11-06-2011, 11:49
Licencjat, przy dzisiejszym poziomie szkolnictwa, to prawie jak matura +.

Przyglądając się znajomym studiującym w prywatnych szkołach zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że w wielu przypadkach nauka w LO była bardziej wymagająca niż te "studia". OFC nie generalizuję, ale niekiedy poziom [edukacyjnego] ignoranctwa naprawdę trudno...zignorować.

marytyna
11-06-2011, 19:11
Ja uważam, że po studiach licencjackich z filologii warto ukończyć studia magisterskie z innej dziedziny, dlatego że filologia nie daje konkretnego zawodu i ciężko po takich studiach wybić się na rynku pracy. Njarozsądniej byłoby ukończyć inny kierunek, ale za granicą, w języku, w którym chce się tłumaczyć. Czując się nie pewnie w tłumaczeniach, można jeszcze dodatkowo zrobić studia podyplomowe w tej dziedzinie, mimo wszystko mając już możliwość wykonywania innego zawodu.

Marzena_
11-06-2011, 20:42
Zgadzam się z powyższymi wypowiedziami, sądzę, że jednak mgr-ka to raczej priorytet,
choć jak tu niektórzy przytoczyli, jeśli nie chcemy iść "dalej" na filologię/lingwistykę,
możemy wspomóc się studiami magisterskimi z innej dziedziny.