View Full Version : tłumaczenie imion głównych bohaterów
JWalczynska
08-09-2011, 12:47
hej,
co myślicie o tłumaczeniu imion w filmach? powinno się tego unikać, czy wręcz przeciwnie? albo może powinno się znaleźć zloty środek?
złoty środek, a dokładniej - wszystko zależy od filmu i imion :)
JWalczynska
08-09-2011, 21:14
niby tak, ale np. przy filmach dla dzieci nie ma reguły ,czasem imiona są tłumaczone a czasem nie, i nie mówię oczywiście o tłumaczeniu dziwnych imion :)
Według mnie tłumaczenie imion ma sens jedynie w filmach animowanych, przeznaczonych głównie dla młodszych odbiorców. W filmach 'klasycznych' taka operacja nie ma raczej sensu.
To zależy od filmu. Jeśli Anne przetłumaczymy ajko Anna lub Ania może być OK, ale już George jako Jurek zupełnie mi nie pasuje. Poza tym nie wszystkie imiona mają swoje odpowiedniki i dopasowywania na siłę polskich to okropność.:eek:
Wyobraźcie sobie teraz "Przyjaciół" w składzie Józio, Czesiek, Rysiek, Rachela, Frania i.....Monika ( ta ostatnia wypadła by chyba najlepiej):D
Wygodniej i ładniej brzmi jeśli zostawiamy imiona w języku obcym, przynajmniej w większości przypadków.
iwonaszp
09-23-2011, 22:40
Też mi się wydaje, że tylko takie imiona, które są 'meaningful' można tłumaczyć - np. w bajkach (Tomcio Paluszek, Kubuś puchatek, itp.). Natomiast pozostałe powinny pozostać w oryginale i nie ma sensu na siłę ich adaptować do języka polskiego, bo mogą brzmieć wręcz komicznie.
unikać, unikać i jeszcze raz unikać ! i nieważne w jakim języku jest film... to jest nazwa własna i jestem zagorzałą przeciwniczką tłumaczenia nazw własnych, a zwłaszcza imion;
poza jednym jedynym wyjątkiem - BAJKI:) tutaj jak najbardziej można a nawet należy przetłumaczyć, bo moim zdaniem tłumaczone imiona w tym przypadku brzmią dużo lepiej i śmieszniej; a dzieci lepiej załapują polskie wersje imion niż zagraniczne;) choć nie w każdym wypadku.. np. Shrek; tak więc zależy od konkretnego przypadku:) ale taka opcja jest możliwa moim zdaniem tylko w bajkach, nigdy w filmach...
katberek
09-25-2011, 12:19
Też mi się wydaje, że tylko takie imiona, które są 'meaningful' można tłumaczyć - np. w bajkach (Tomcio Paluszek, Kubuś puchatek, itp.). Natomiast pozostałe powinny pozostać w oryginale i nie ma sensu na siłę ich adaptować do języka polskiego, bo mogą brzmieć wręcz komicznie.
Zdecydowanie się zgadzam :). Filmy animowane rządzą się swoimi prawami, odbiór dzieci będzie lepszy i pełniejszy jeśli dostaną polskie imiona, a nie ich zagraniczne odpowiedniki. Z kolei w filmach dla dorosłych zostawiłabym oryginały. Po co na siłę wciskać wszędzie komiczne czasami polskie odpowiedniki?
Jeśli ten zabieg ma tak naprawdę służyć konkretnemu celowi to jestem za. Tłumaczenie kreskówek chociażby, śmieszne imiona i nazwy własne zapadają w pamięć i przynoszą spodziewane efekty-tłumaczenie jest nawet lepsze od oryginału;)
Takie zwyczajne imiona bohaterów należy zostawić w oryginale, natomiast w filmach animowanych, gdy imiona niosą ze sobą jakieś znaczenie, wtedy należy je przetłumaczyć, choćby po to, żeby dziecko lepiej zrozumiało przekaz lub charakter postaci.
Nieważne czy tak czy nie aby trzymać się swojego postanowienia, ale jeśli tak to z tłumaczeniem konsekwentnym może być trudno.
Ja uważam, że raczej nie powinno się tłumaczyć w sytuacji gdy film jest z napisami bądź lektorem, ponieważ widz tak czy siak usłyszy w filmie imię 'oryginalne' i jeśli w napisie/tekście lektora pojawi się inne, to wprowadzi to element jakby 'zafałszowania', może zaskoczyć widza i przerwać płynność odbioru filmu. Jeśli film jest z dubbingiem, to wtedy jest to łatwiejsze do wykonania, choć tak jak mówicie, lepiej by imiona nie były całkowicie 'udomowione.' Co do bajek dla dzieci, to zgadzam się z Wami, można tłumaczyć śmiało,gdy przez przetłumaczenie wywołają lepszy efekt, szczególnie, gdy całe animacje są dubbingowane. Nazwy w stylu Spiderman czy Superman można zostawiać oraz nazwy własne sugerujące kraj pochodzenia lub gdy są znane na skalę światową i tak rozpoznawalne np. Harry Potter.
hej,
co myślicie o tłumaczeniu imion w filmach? powinno się tego unikać, czy wręcz przeciwnie? albo może powinno się znaleźć zloty środek?
Raczej nie powinno się zmieniać, tak samo jak w książkach. Jest to moim zdaniem zbyt duża ingerencja tłumacza w dzieło. Co innego gdy odbiorcami filmu/książki są dzieci, wtedy jak najbardziej możemy trochę uprościć imię by było bardziej zrozumiałe.
Sylwia6432
09-26-2011, 10:50
Jeśli ten zabieg ma tak naprawdę służyć konkretnemu celowi to jestem za. Tłumaczenie kreskówek chociażby, śmieszne imiona i nazwy własne zapadają w pamięć i przynoszą spodziewane efekty-tłumaczenie jest nawet lepsze od oryginału;)
Popieram, czasem smeiszne imiona czy przezwiska mają kluczową rolę i jeśli odbiorca ich nie rozumie to nie rouzmie w pełni filmu, wteyd jak najbardziej warto je tłumaczyć.
agnieszka.michalak
09-26-2011, 11:09
Według mnie tłumaczenie imion ma sens jedynie w filmach animowanych, przeznaczonych głównie dla młodszych odbiorców. W filmach 'klasycznych' taka operacja nie ma raczej sensu.
dokładnie, zgadzam się z tym.
W bajkach m.in. to właśnie imię kreuje charakter bohatera:)
Jeżeli jest to film animowany, gdzie mamy dubbing i nie słychać orginalnych imion, to pokusiłabym się o przetłumaczeine-szczególnie imion i nazwisk, które dla dzieci mają humorystyczne znaczenie lub oddają jakieś cechy osobowości. Jeżeli chodzi o filmy z napisami lub lektorem- stanowczo trzymałabym się oryginalnej wersji.
Nic mnie tak nie denerwuje jak Charlotte z Sex and the city, nazywana przez polskiego lektora spolszczoną Szarlotą (nawet nie wiem jak to zapisać :P), więc tłumaczeniu imion w filmach i serialach mówię NIE. Bajki to druga sprawa i ma na to wpływ wiele czynników, ale tu już raczej bym przetłumaczyła.
Justyna78
09-26-2011, 14:19
Myślę, że nie powinno się tłumaczyć imion, lepiej brzmią w oryginale, ponieważ oddają klimat filmu, miejsce akcji oraz samego bohatera. Wyjątek stanowią filmy dla dzieci, w których można się pokusić o tłumaczenie, całość staje się bardziej przystępna małemu odbiorcy.
A pamiętacie taki brytyjski serial "Co ludzie powiedzą?" i Hiacyntę Żakiet (w oryginale Hyacinth Bucket), jej siostrę Stokrotkę (Daisy) i Różę (Rose), męża Ryszarda (Richard), szwagra Powolniaka (Onslow) czy sąsiadkę Elżbietę (Elizabeth). Tu akurat imiona i nazwiska są "znaczące" i trudno oddać grę słowną nazwiska Bucket, które Hiacynta upiera się by wymawiać bardziej dystyngowanie jako bouquet czyli z fr. bukiet i wtedy "kwiatowe" imiona mają dodatkowy sens..;)
Również jestem za nietłumaczeniem imion i nazwisk jednak w tym przypadku, uważam, że spolszczenie było dobrym posunięciem tłumacza-po pierwsze dlatego, że był emitowany na początku lat 90, kiedy polski widz nie był jeszcze tak dobrze zaznajomiony z językiem angielskim i po drugie spolszczone imiona brzmią "bardziej swojsko" w kontekście wymowy serialu (którego byłam i jestem wielką fanką;)
magdalenka
10-03-2011, 00:43
A pamiętacie taki brytyjski serial "Co ludzie powiedzą?" i Hiacyntę Żakiet (w oryginale Hyacinth Bucket), jej siostrę Stokrotkę (Daisy) i Różę (Rose), męża Ryszarda (Richard), szwagra Powolniaka (Onslow) czy sąsiadkę Elżbietę (Elizabeth). Tu akurat imiona i nazwiska są "znaczące" i trudno oddać grę słowną nazwiska Bucket, które Hiacynta upiera się by wymawiać bardziej dystyngowanie jako bouquet czyli z fr. bukiet i wtedy "kwiatowe" imiona mają dodatkowy sens..;)
Również jestem za nietłumaczeniem imion i nazwisk jednak w tym przypadku, uważam, że spolszczenie było dobrym posunięciem tłumacza-po pierwsze dlatego, że był emitowany na początku lat 90, kiedy polski widz nie był jeszcze tak dobrze zaznajomiony z językiem angielskim i po drugie spolszczone imiona brzmią "bardziej swojsko" w kontekście wymowy serialu (którego byłam i jestem wielką fanką;)
To było bardzo udane tłumaczenie. Myślę, że można uznać rodzinę Bukiet za wyjąt potwierdzający regułę. Nie należy tłumaczyć imion. Bardzo lubię "Władcę pierścieni" niestety kiedyś znalazłam drugie tłumaczenie tej książki i postanowiła przeczytać - Bilbo Bagosz z Bagoszna długo pojawiał się w moich koszmarach.
Nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi w tym przypadku. Chciałoby się napisać: unikać tłumaczenia nazw własnych jak ognia, ale być może nie jest to idealne rozwiązanie. Wydaje mi się, że wszystko zależy od tłumaczenia i od imion, które występują w filmie. Uważam, że przykład z serialem "Co ludzie powiedzą" jest świetny.
jasiek_barca
10-03-2011, 08:46
O ile czyjeś imię lub pseudonim jakoś specjalnie nie odzwierciedlają charakteru postaci, to można sobie darować tłumaczenie tychże. Powolniak akurat jest tu dobrym przykładem, bo faktycznie fajnie to brzmi w naszym języku. Ale poza takimi sytuacjami (i bajkami), jestem raczej przeciw tłumaczeniu imion. Wychodzą wtedy takie Bilbo Bagosze, jak słusznie zauważyła magdalenka. ;)
maszka88
10-03-2011, 08:49
Zgadzam się. Imiona to element kolorytu kulturowego, jeśli je zmienimy,wszystko zostanie wywrócone do góry nogami :) na ogół to wygląda po prostu nienaturalnie
W tym przypadku tłumaczenie imion było bardzo udane, ktoś kto nie zna angielskiego mógłby się nie zorientować o co chodzi z tymi imionami.
katarina008
10-03-2011, 11:44
Imiona to element kolorytu kulturowego, jeśli je zmienimy,wszystko zostanie wywrócone do góry nogami :) na ogół to wygląda po prostu nienaturalnie
Dokladnie. Mysle, ze kiedy jest to mozliwe, nalezy zostawiac mianownik wspołny czyli imiona. Wyobrazmy sobie rozmowe z cudzoziemcem, bo nie umiemy przytoczyc imion bohaterów np. "Przyjaciól" gdyz zamiast Rachel i Phoebe, mamy np Beate i Krystyne...hmm nie za dobry pomysł:) ja bym raczej zostawiala te imiona. przeciez Polacy nie maja problemu raczej ze spolszczeniem wymowy:P
asia Rozszczypała
10-08-2011, 18:14
Zgadzam się z przedmówcami. Najlepiej nie tłumaczyć imion i pozostawić je w oryginalnej wersji. Z wyjątkiem tych sytuacji, kiedy imię (lub nazwisko) jest również nazwą pospolitą i wnosi coś do fabuły filmu.
Wszyscy chyba znamy Pippi Långstrump jako polską Fizię Pończoszankę! czyli tak jak mówią wszyscy: w bajkach się da:)
Wszyscy chyba znamy Pippi Långstrump jako polską Fizię Pończoszankę! czyli tak jak mówią wszyscy: w bajkach się da:)
Fizia jast koszmarna. Pippi Långstrump brzmi bardziej bajkowo i tajemniczo.
Fizia jast koszmarna. Pippi Långstrump brzmi bardziej bajkowo i tajemniczo.
Oprócz Fizi jest jeszcze wersja Pippi Pończoszanka. Myślę, że to jednak najlepsza z opcji, mało który rodzic, już nie wspominając o dziecku jest w stanie odczytać poprawnie nazwisko Långstrump, ale Pippi jest już bardziej "strawna" dla polskiego czytelnika.
katarina008
10-09-2011, 00:24
szczerze nie znalam wersji o Fizi..hmm no mysle ze czasami te pomysly moga sie przyjac.ale jak dla mnie, jako osoba ktora slyszy to raczej po raz pierwszy (nie wiem jak to sie stało:P) to brzmi to lekko dziwnie..no ok brzmi dziwnie.jak dla mnie.ale fakt faktem, ze mozna sie po jakims czasie... oswoic:)
kamorrra
10-09-2011, 00:31
Wg należałoby pozostawić imiona w takim brzmieniu, w jakim są w oryginale. Ja nie tłumaczyłabym ich.
Myślę, że nie powinno się tłumaczyć imion, lepiej brzmią w oryginale, ponieważ oddają klimat filmu, miejsce akcji oraz samego bohatera. Wyjątek stanowią filmy dla dzieci, w których można się pokusić o tłumaczenie, całość staje się bardziej przystępna małemu odbiorcy.
A ja właśnie pomyślałam sobie o tych wszystkich japońskich kreskówkach, które oglądałam w dzieciństwie i choć były one dość odległe kulturowo, to tam imiona zawsze były oryginalne...
shama1985
10-19-2011, 21:29
Wszystko zależy nie tylko od filmu ale też od imion. Czasem mamy fart i jest odpowiednik języku docelowym, czasem trzeba kombinować, niekiedy zmienić aby dostosować do widza, innym razem zostawić nieprzetłumaczone. Jednym słowem, tłumacz musi zdać się na własną intuicję.
Blue_moon
10-31-2011, 19:15
Nie jestem za tłumaczeniem imion, ponieważ nie widzę większego sensu w wyszukiwaniu odpowiedników, kiedy tak naprawdę nie są one istotne w przekazie filmu. Poza tym myślę, że zachowanie elementu obcości nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie. Wyjątek stanowią sytuację, gdy imię bohatera ma konkretne znaczenie i jest ważne w odbiorze filmu lub ma wydźwięk humorystyczny.
bartek_t
11-02-2011, 19:37
Decyzja, czy tłumaczyć imiona czy nie, zależna jest od wybranej przez tłumacza strategii i warunkuje ją wiele czynników. Moim zdaniem nie ma jednej, dobrej odpowiedzi na to pytanie. Za dużo "ifs". ;)
Również myślę, że imiona z bajek/kreskówek/książek dla dzieci powinny być tłumaczone. Mikołajek bez Ananiasza, i innych fajnie przetłumaczonych imion byłby zupełnie inną książką.
Co do reszty odradzam (Frodo Bagosz...).
Co do reszty odradzam (Frodo Bagosz...).
Dokładnie. Dla mnie "mistrzostwem" jest tłumaczenie imion i nazw przez pana Łozińskiego w Władcy Pierścieni. Oprócz wspomnianego Froda Bagosza znajdziemy w jego wersji również rody Tęgów, Bladoskórych czy Kosmostopów. Uważam, że do tłumaczenia nazw własnych należy podchodzić bardzo ostrożnie, żeby potem nie było takich "kwiatków". Dodatkowo sam Tolkien powiedział, że niektóre imion czy nazwiska mają pozostać nietłumaczone np. Sam Gamgee. Jednak pan Łoziński uważał inaczej i Sama nazwał Gadułą :P
wioolcia
12-17-2011, 22:59
Uważam, że tłumaczenie imion w filmach jest zbyteczne i zabija tak naprawdę wielokulturowość.
Z jednej strony tłumaczenie imion np w bajkach, tak jak już wcześniej wspomniano ułatwia odbiór dzieciaczkom, jednak może zmienić całkowicie sens (przykład: Kubuś Puchatek-on, Winnie The Poh-ona).
gargoyle
01-23-2012, 13:02
Imiona są zazwyczaj ukorzenione w kulturze kraju, w którym zrobiono film. Moim zdaniem, nie powinno się ich tłumaczyć, ponieważ wtedy bohaterowie wydaja się być "z innej bajki". Przecież niektórych scen, które będą zrozumiałe dla widzów z kraju produkcji danego filmu a dla innych nie, a przecież scen nie przetłumaczymy (w sensie czynności wykonywanych w scenie).
Także uważam, że nie należy tłumaczyć imion głównych bohaterów. W przetłumaczonych książkach też się nie tłumaczy więc myślę, że to samo prawo dotyczy filmów. Oczywiście, zgadzam się, że w przypadku bajek, to lepiej przetłumaczyć dla lepszego odbioru wśród dzieci.
viper_pred
01-23-2012, 14:23
Zdecydowanie nie tłumaczyć. Później wychodza kwiatki pokroju Łukasza Niebochoda (Luke Skywalker), co brzmi po prostu komicznie. Ew. można się zastanowić przy komediach albo bajkach dla dzieci, ale tui już każdy film to odzielny przypadek.
Kasiula84
01-28-2012, 10:39
Nie uważam, aby należało szukać polskich odpowiedników imion w filmach. W końcu akcja też dzieje się w innym kraju i jak najbardziej pasują do całości imiona specyficzne dla danego kraju. Jakby to brzmiało, gdyby do np. Johna zaczęli mówić Jasiek. Wydaje mi się, że przez cały film rozpraszało by mnie takie zwracanie się do bohatera, byłoby to po prostu nie naturalne.
Natomiast zgadzam się, że w filmach typowo dla dzieci czy bajkach, kiedy używane są jakieś dziwne imiona, a filmy te i tak zazwyczaj są dubbingowane, można nadać imionom nieco więcej swojskości:)
Zgadzam się, że, tłumacząc film lub serial z języka angielskiego na język polski, należy zostawić oryginalne brzmienie imion. Nie przetłumaczymy przecież Kate na Kasia a Caroline na Karolina zostawiając w oryginale na przykład imię Chandler czy Rachel (Rachela brzmiałoby po prostu źle). Trzeba być konsekwentnym w tłumaczeniu. Oczywiście kwestia filmów dla dzieci to zupełnie inna bajka. Winnie-the-Pooh zawsze będzie dla mnie Kubusiem Puchatkiem :).
Dawniej imiona bohaterów książek tłumaczono za każdym razem - taka była po prostu norma. Teraz, kiedy angielski już jest powszechnie znany, nie praktykuje się tego. Wyjątkiem są tłumaczenia skierowane do dzieci - zarówno książki, jak i filmy. Jeśli imiona mają jakieś znaczenie (np. opisują w jakiś sposób charakter postaci), dobrze je przetłumaczyć / znaleźć polski odpowiednik.
Pamiętam, jak na zajęciach z tłumaczenia audiowizualnego zastanawialiśmy się, czy tłumaczyć imiona bohaterów kreskówki 'Harry i Toto'. Wszyscy bohaterowie byli zwierzakami, a oprócz tytułowych postaci pojawiali się też np.: Leo the lion, Horace the horse. W tym przypadku imiona przypominały brzmieniem rodzaj zwierzęcia, jakim był dany bohater. Pamiętam, że pomysłów na polskie wersje było dużo i powstały takie imiona jak 'Koń Konstanty' czy 'Lew Leon'.
Gwidon88
02-26-2012, 13:23
W bajkach bym przetłumaczył, ale w filmach/serialach "na poważnie" w życiu bym imion nie ruszył. To się najczęściej kończy śmiechem widza, a raczej nie o to chodzi. Chyba, że jest to komedia i imię/nazwisko bohatera samo w sobie jest zabawne - wtedy może podjąłbym próbę przełożenia tego w jakiś śmieszny sposób.
Wyobraźcie sobie teraz "Przyjaciół" w składzie Józio, Czesiek, Rysiek, Rachela, Frania i.....Monika ( ta ostatnia wypadła by chyba najlepiej):D[/QUOTE]
:D:D:D Te tłumaczenia mnie rozwaliły. to może jednak zostawimy imiona w wersji oryginalnej... odpuścimy sobie tłumaczenie...
lucjangwarda
02-28-2012, 14:58
Tłumaczenie, lub nietłumaczenie imion własnych zależy od masy czynników, np. czy dana postać już "funkcjonuje" w jakiś sposób w kulturze docelowej, czy tłumaczenie imienia ma dać efekt komiczny, itd.
Jedna z głównych postaci Matrixa, Trinity była tłumaczona jako Trójca w pierwszej części filmu. W drugiej i trzeciej pozostawiono oryginalne brzemienie imienia, i chyba słusznie, gdyż Trinity bardziej pasuje do kobiety, niż Trójca.
W komediach często imiona tłumaczy się jako ich zdrobnienia, np. Edi-baby (z Monty Pythona) jako Edziu-skarbie, oczywiście dla uzyskania komicznego efektu.
Smoczyca
02-28-2012, 15:50
Myślę, że po raz kolejny trzeba się odwołać do śp. Zdrowego Rozsądku...
Kubuś Puchatek to świetny przekład, Fizia Pończoszanka wywołuje u mnie odruch wymiotny, podobnie Bilbo Bagosz z Bagoszna. Gdzieś znalazłam swietny cytat: "Nawet kropkę da się źle przetłumaczyć". Więc, drodzy współtłumacze, uważnie! :D
ps. Z tą kropką to nie jest śmieszne. Moja wykładowczyni poprawiła mi w pracy licencjackiej KROPKI KURSYWĄ. -_-;
A ja właśnie pomyślałam sobie o tych wszystkich japońskich kreskówkach(...) to tam imiona zawsze były oryginalne...
To mi przypomniało animację pt. "Azuki-chan", która na, chyba Polonii emitowana była jako "Maruda":D
A skoro już jesteśmy przy azjatyckich produkcjach, to chciałbym pochwalić człowieka, który przetłumaczył imiona bohaterów w filmie "Hero". Naprawdę, w wielu chińskich filmach tłumaczenie imion wywołuje raczej śmiech, ale w "Hero", moim zdaniem zostało to genialnie dopasowane. W ogóle jeżeli chodzi o chińskie filmy opowiadające o jakichś legendach, to chyba lepiej jeżeli imiona są przetłumaczone(szczególnie, jeżeli wiąże się z nimi jakaś historia), ale jeżeli to np. film walki, to wolałbym, żeby były pozostawione w oryginale.
marylou000
03-04-2012, 14:46
Tłumaczenie imion bohaterów ma sens jedynie wtedy, gdy są one zwyczajowo tłumaczone w codziennym użyciu (np. w Polsce tłumaczymy imiona członków rodzin królewskich). W innym wypadkach moim zdaniem zabieg mija się z celem.
marylou000
03-04-2012, 14:49
Aha, jeszcze jeżeli chodzi o bajki/filmy dla dzieci - czasami jest to uzasadnione (np. Chudy z Toy Story). Aczkolwiek Fizia mnie MIERZI do szpiku kości!
Jak najbardziej powinno się tego unikać. Dużo lepiej ogląda się film bez nieudolnie, często przetłumaczonych na siłę imionami.
annamackiewicz
03-10-2012, 23:18
Podzielam opinię większości - jestem przeciwna tłumaczeniu imion i nazwisk bohaterów filmów, chyba że w języku polskim da się odzwierciedlić grę językową, którą w sobie niosą lub da się przetłumaczyć imię, które w jakiś sposób charakteryzuje daną postać (nawiązuję do świetnego przykładu z "Co ludzie powiedzą").
Myślę, że, tłumacząc teksty literackie, też należy zachować oryginalne nazwiska i imiona, czasem może warto je spolszczyć, żeby odbiorca wiedział jak należy je wymawiać.
Ja myślę, że to zależy od poziomu okumentu/filmu który tłumaczymy. W serialu, filmie komediowym itp. pewnie tłumaczenie imion byłoby bardziej tolerowane niż w poważnych dokumentach. Ktoś się zgadza?
marthe0207
03-17-2012, 01:05
Hmm, wszystko zależy od tego czy dla np. francuskich imion istnieją polskie odpowiedniki, bo przyznam, że nie znam odpowiednika dla takich imion jak : Anais, Matisse, Astrid, Nadege, Elodie czy Laurence.
Ja też jestem za zostawieniem imion w oryginale! Imiona też mają znaczenia i niosą za sobą wydźwięk kulturowy. W danym otoczeniu i kontekście tłumaczenie np. imion francuskich na polskie nie miałoby sensu. Weźmy pod uwagę telenowele hiszpańskie - Carlos to Carlos:) Tłumaczenie na polski kojarzyłoby się raczej z filmem Och Karol:)
Holly_Golightly
03-18-2012, 17:03
Ja też jestem za pozostawianiem oryginalnych form imion i nazwisk. Chociaż wątpliwości mam już w kwestii przezwisk i przydomków - zazwyczaj coś w końcu znaczą, nie są zatem zrozumiałe dla odbiorcy innojęzycznego i nazw własnych w animacjach dla dzieci - tutaj zmiany są według mnie wskazane.
deChadureau
03-19-2012, 10:24
Moim zdaniem powinno się pozostawiać przy oryginalnych imionach, chyba,że postaci noszą jakieś "ksywki",które da się ładnie przetłumaczyć. Przy tłumaczeniach filmów dla dzieci może tłumaczenie imion ma sens,ale jeśli chodzi o filmy dla dorosłych to w mojej ocenie nie ma to sensu (np. tłumaczenie imienia Catherine na Katarzynę jest po prostu śmieszne).
kasiuleek
03-19-2012, 11:01
Podzielam opinię większości - jestem przeciwna tłumaczeniu imion i nazwisk bohaterów filmów, chyba że w języku polskim da się odzwierciedlić grę językową, którą w sobie niosą lub da się przetłumaczyć imię, które w jakiś sposób charakteryzuje daną postać (nawiązuję do świetnego przykładu z "Co ludzie powiedzą").
Myślę, że, tłumacząc teksty literackie, też należy zachować oryginalne nazwiska i imiona, czasem może warto je spolszczyć, żeby odbiorca wiedział jak należy je wymawiać.
Taaaa, do dzisiaj pamiętam słynną Hiacyntę Bukietową, wtedy to faktycznie mialo sens ale generalnie jestem za zachowaniem oryginału bo zazwyczaj tłumaczenia są raczej nieudolne a większość imion nie ma przecież swoich odpowiedników.
Eleonora
04-03-2012, 15:28
kreskówki, filmy anonimowane, komedie - zgadzam się z tłumaczeniem imion by dodać "śmieszności", a jeśli chodzi o filmy, programy poważniejsze, to zdecydowanie się nie zgadzam, bardzo mnie to zawsze denerwuje :) podobnie jest z tłumaczeniami miast i krajów, jestem przeciwnikiem, gdyż uważam, że nazwy te muszą brzmieć tak jak w oryginale na wszystkich językach.
supergirl
04-07-2012, 18:46
Tzn. jesteś przeciwna tłumaczeniu na język polski nazw miast i państw? Generalnie jestem w stanie to zrozumieć, ale wtedy pojawia się w tłumaczeniu taki New York i co? zostawić go czy zrobić Nowy Jork, a obok niego wsadzić California czy Kalifornia? Jeśli coś ma odpowiednik w języku polskim to lepiej zostawić w języku oryginalnym i być konsekwentnym mimo wszystko czy spolszczać?
pelle_kb
04-10-2012, 15:57
Nie no, jeżeli coś ma odpowiednik w języku polskim to oczywiście spolszczać! ;) Nie wiem czemu mielibyśmy nie tłumaczyć nazw miejscowości, jeżeli mają swoje polskie odpowiedniki. Bo co, zostawilibyście "Ireland" zamiast "Irlandii"? Albo "Milan" zamiast Mediolanu? :P
agata.wrzeszcz
04-15-2012, 23:17
Tłumaczenie imion ma rację bytu tylko i wyłącznie w kreskówkach. W filmach absolutnie nie!
Imiona wiele mówią o naszej kulturze, oddają klimat - nie można tego zabierać.
Zdenicka.c
04-15-2012, 23:21
hej,
co myślicie o tłumaczeniu imion w filmach? powinno się tego unikać, czy wręcz przeciwnie? albo może powinno się znaleźć zloty środek?
Uważam, że kiedy jest możliwe tłumaczenie danego imiona, to lepiej go przetłumaczyć. Jeżeli tłumaczenie nie jest możliwe, to nie tłumaczyć. Złoty środek trudno znaleźć.... Wszystko jednak zależy od poszczególnych przypadków i języków, tak bez przykładów trudno powiedzieć..
analiyah
04-16-2012, 20:53
Uważam, że w filmach imion nie powinno sie tlumaczyc ani zastapywac ich odpowiednikami. Jezeli wiemy, ze akcja filmu dzieje sie np w USA to polskie imie brzmialoby smiesznie. Jezeli chodzi o tlumaczenie imion w ogole np. w ksiazkach to fakt, czy tlumaczyc czy nie zalezy od tego, czy imie ma jakies znaczenie dla tresci (np kiedy opisuje cechy charakteru bohatera) czy nie.
Uważam, że jedynie tłumaczenie imion znaczących ma jakikolwiek sens. Nie spotkałam się jezcze z filmem (nieanimowanym), gdzie np. anglosaskie imiona zostały spolonizowane.
vBulletin v3.7.2, Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.