PDA

View Full Version : Wiedźmin


Tom z Sopotu
02-05-2008, 00:25
Wątek o Misiu Uszatku natchnął mnie do zapytania podobnego. Zapewne i wśród Was są wielbiciele twórczości Sapkowskiego, do których się zaliczam. Jego książki są tłumaczone na kilka języków, ostatnio także na angielski, w związku z promocją gry komputerowej.

No i właśnie. Sapkowski sam zasugerował w książkach, jak można przetłumaczyć słowo "wiedźmin" na niektóre inne języki (zgodnie z jego sugestią np. przetłumaczono je na rosyjski bodaj, jako "wied'mak"). Na dość wczesnym etapie popularność zdobyła wersja angielska, którą podjęli twórcy gry: "the witcher". Mnie jednak jakoś nie przypadła ona do gustu. Wydaje mi się, że lepiej by brzmiał "witchman" - jest zarówno bardziej podobny brzmieniowo do polskiego oryginału, jak i wydaje mi się równie dobrze jak słowo z końcówką "-er" pasować jako określenie profesji, tak jak np. "fireman", "barman", czy, ja wiem, "hitman" chociażby. :-) Chciałbym jednak zasięgnąć w tej mierze opinii kogoś władającego angielskim perfekt, jak własnym, może native'a? Jak to brzmi? Może zestawienie "witch" i "man" nie daje się obronić?

Petro
02-05-2008, 12:05
Nie władam angielskim perfekt ani nawet bardzo dobrze, ale "witchman" za bardzo ciągnie mi supemanem i batmanem, podczas gdy wiedźmin to słowo, które niesie w sobie potencjał pewnej niezwykłości.
Ja miałem problem w drugą stronę.
Tłumaczyłem niedawno książkę, gdzie pojawiał się "wiedźmak" właśnie. Teoretycznie mógłbym zrobić z niego po polsku wiedźmina, ale ten kojarzy się już tak mocno z personażem Sapkowskiego, że pozostawiłem "wiedźmaka".
Zresztą, fajnie brzmi, wiejsko i słowiańsko. ;-)

Tom z Sopotu
02-05-2008, 16:07
Nie władam angielskim perfekt ani nawet bardzo dobrze, ale "witchman" za bardzo ciągnie mi supemanem i batmanem, podczas gdy wiedźmin to słowo, które niesie w sobie potencjał pewnej niezwykłości.

To nawet dobrze, że ciagnie supermanem, bo wiedźmin to w sumie rodzaj superbohatera. Zresztą - zastanawiam się tylko , czy lepszy jest "witchman" czy "witcher".

Tom z Sopotu
02-28-2008, 00:21
A czy ktoś kojarzy zmiany, jakie poczynili tłumacze czescy i słowaccy u Sapkowskiego? Tam wynikła pewna dziwna sprawa. Bohater zwany Jaskrem w polskiej wersji, u naszych południowych sąsiadów zwał się Marigoldem. Co znów komplikowało sprawę z nazwiskiem innej bohaterki, znanej po polsku jako Triss Merigold - jak ją więc w tej sytuacji nazwali u Czechów, zachodzę w głowę...

Klempicz
02-28-2008, 09:26
A czy ktoś kojarzy zmiany, jakie poczynili tłumacze czescy i słowaccy u Sapkowskiego?

Niestety, nie czytałem "Wiedźmina" po czesku. Po słowacku też nie. I chyba nie chcę...;)

Tom z Sopotu
02-28-2008, 11:14
No cóż, kwestia gustu, ja lubię. :-)

A przy okazji - poprosiłbym o przeniesienie tego wątku do "Hydeparku", bo tu nie pasuje jakoś - sprowokował mnie Miś Uszatek, żeby tu go wrzucić, a niesłusznie.

Tom z Sopotu
02-28-2008, 11:39
A przy okazji Wiedźmina spotkałem się też z innym przykładem dawania ciała przez tłumacza. Otóż pewien ukraińsko-rosyjski pisarz, Władimir Wasiliew (współautor głośnej "Straży dziennej" czy też "Dzinnego patrolu"), napisał serię opowiadań, "Wiedźmin w Wielkiego Kijowa", wyraźnie i otwarcie inspirowaną Sapkowskim. Z tą różnicą, że "Wiedźmin" Sapkowskiego dzieje się w świecie zbliżonym do tolkienowskiego, a ów ukraiński w świecie przyszłości (smoki zostały zastąpione przez maszyny itp.). Polski tłumacz musiał sobie zdawać sprawę z tych inspiracji, ale nie zadał sobie trudu, żeby przeczytać Sapkowskiego - i wynikły idiotyczne przekłamania. Kiedy Wasiliew cytuje Sapkowskiego wprost, czyniąc celowe nawiązanie, tłumacz - niejaki Eugeniusz Dębski - zamiast podać dosłownie tekst Sapkowskiego, niepotrzebnie wymyśla swoją wersję (np. jedno z opowiadań zaczyna się tym samym zdaniem co pierwsze opowiadanie Sapkowskiego o Wiedźminie).A bywa jeszcze gorzej - niektórzy bohaterowie Wasiliewa imionami nawiazują do bohaterów Sapkowskiego, Wasiliew transponuje więc te imiona na cyrylicę, co jak wiadomo nie zawsze oddaje dokładne przmienie pierwowzoru. Tłumacz zaś z powrotem transponując te imiona na alfabet łaciński dokonuje dalszych przekłamań - i np. Coën staje się Coyonem. Moim zdaniem to niedopuszczalne uchybienia warsztatowe, nierzetelność po prostu.