PDA

View Full Version : Polski system edukacji - jak go ulepszyc?


fergee13
08-09-2011, 09:12
wiadomo nie od dziś ze polski system edukacji nie jest idealny. jest w nim wiele niedociągnięć ot choćby to ze wkuwamy masę teorii a praktyka gdzieś ginie po drodze. jak wy się zapatrujecie na to? czy wam odpowiada taki system kształcenia? a jeżeli nie to co należy zmienić i jak? co myślicie na ten temat? :D

malgorzatajarosz1
08-09-2011, 11:37
Po pierwsze szczególnie w szkołach podstawowych i gimnazjach dzieci powinny być w szkole mniej więcej w godzinach pracy dorosłych tj. 8:00-15:00. Ułatwiłoby to życie niejednemu rodzicowi, a dziecko rozwijałoby się lepiej mając po lekcjach kontakt z nauczycielem, który pomógłby odrabiać zadania, prowadziłby zajęcia dodatkowe , itp.

fergee13
08-09-2011, 18:45
zgadzam się z powyższym ;] a oprócz tego myślę ze powinno się ograniczyć materiał w szkołach ponieważ uczymy się wielu rzeczy które w późniejszym życiu wcale nam się nie przydają po prostu traci się cenny czas który można poświecić na praktyczne wykorzystanie zdobywanej wiedzy ;] ciekawi mnie jakie jest wasze zdanie na ten temat?
moim zdaniem polskie szkoły "produkują" na masową skalę pracowników z których część nie wie jak praktycznie należy wykorzystywać zdobytą wiedzę ale to jest tylko moje subiektywny pogląd ;]

magdu77
09-03-2011, 22:06
Trudno jest ulepszyć polski system edukacji, a zwłaszcza nauczanie języka obcego, gdy liczą się wyniki na maturze,a nie to, grupy liczą po 20 osób albo jest problem z dostępem do sali komputerowej po to, by wykorzystać np. zasoby internetu do pracy na lekcji.... Być może w dużych miastach i w elitarnych szkołach jest inaczej, ale w zwykłej publicznej szkole ponadgimnazjalnej rzeczywistość krótko mówiąc skrzeczy..... Chciałoby się dużo zrobić z młodzieżą, ale to ze zrealizowania podstawy programowej jest się rozliczanym..... Kto kiedykolwiek otarł się o pracę w edukacji ten będzie wiedział, o czym piszę.....

regia22
09-04-2011, 22:14
'' magdu77;62259]Trudno jest ulepszyć polski system edukacji, a zwłaszcza nauczanie języka obcego, gdy liczą się wyniki na maturze,a nie to, grupy liczą po 20 osób albo jest problem z dostępem do sali komputerowej po to, by wykorzystać np. zasoby internetu do pracy na lekcji.... Być może w dużych miastach i w elitarnych szkołach jest inaczej, ale w zwykłej publicznej szkole ponadgimnazjalnej rzeczywistość krótko mówiąc skrzeczy..... Chciałoby się dużo zrobić z młodzieżą, ale to ze zrealizowania podstawy programowej jest się rozliczanym..... Kto kiedykolwiek otarł się o pracę w edukacji ten będzie wiedział, o czym piszę.....''


Zgadzam się, uczy się ich do matury, np. gramatyki... potem uczeń przychodzi na korepetycje i mówi mi różnicę między Present Perfect a Past Simple, ale nie umie opisać obrazka oprócz wymieniania jak 'maszynka' : in the picture I can see... - bo tak go nauczono. Z tym że matura ustna teraz się zmienia. Ja pracowałam w szkole, w której mieliśmy dostęp do tablic interaktywnych... jakże byłam zawiedziona kiedy się okazało ,że tak naprawdę nie mam kiedy im puścić krótkich filmików edukacyjnych o Wielkiej Brytanii tylko dlatego że muszę zdążyć z programem!jestem pewna,że przy innym podejściu do spełnienia programu nauczania, i przy kreatywnym nauczycielu uczniowie byliby bardziej zainteresowani, bo byłoby to 'cool' ... Program nauczania to powinna być tylko baza, a nie rozliczanie nauczycieli co do godziny.... Jak widać , technologia nie rozwiązuje głębszych problemów w edukacji ! :(

Michal
09-12-2011, 11:00
Możemy sobie tylko ponarzekać, a będzie na co! Prawdopodbne jest, że w 2012 nastąpią cięcia budżetowe, co nie wroży dobrze edukacji. Pensje nauczyiceli pewnie nieco wzrosną (zgodnie lub nie do końca zgodnie z przedwyborczymi obietnicami), ale też z pewnością nie w taki sposób, aby miało to zdecydowany wpływ na dopływ świeżej krwii do szkół i zmianę pokoleniową. Zapewne też nie ma co liczyć na zmniejszenie liczebności klas (czemu sprzyja niż demograficzny) i związane z tym podniesienie poziomu nauczania poprzez lepszy kontakt ucznia z nauczycielem. Jedyną szansę (oraz sporo zagrożeń) widzę więc w digitalizacji nauczania, co pojawia się w programach przedwyborczych niektórych partii. Jednak taka digitalizacja wymaga w moim przekonaniu o wiele więcej niż zakup multimediów, czy nawet e-podręczników, co figuruje w tych programach. Piszę tak, bo przykład innych krajów naszego regionu, w których takie operacje miały miejsce (np. Macedonia, Węgry, Czechy) nie nastraja optymizmem. Korupcja i półśrodki, a w rezultacie w dużej mierze zmarnowane pieniądze podatników. Mam wrażenie, że jedynym dobrym rozwiązaniem (choć nie dla wszystkich) jest partnerstwo prywatno/społeczno-publiczne.

wolfen
10-16-2017, 18:45
Zamiast zajmować się jakimiś półśrodkami typu podwyżki, digitalizacja i bawić w reformowanie złego systemu trzeba zgasić problem w zarodku. Trzeba wprowadzić system "nauka przez zabawę", i uczyć dzieci nie utartych schematów, ale myślenia. Czyli mówiąc krótki zlikwidować państwową edukację całkowicie i wprowadzić prywatne szkoły. Wtedy pojawiłoby się ich wiele na rynku, zaczęłyby ze sobą konkurować m. in. poprzez zmniejszanie cen za oświatę, a także podnoszenie jakości świadczonych usług oświatowych. Do tego dochodzi mniejszy podatek, bo na szkołę państwową już byśmy nie płacili, tak więc płacilibyśmy tyle ile teraz, albo nawet mniej za znacznie lepszej jakości edukację. Proste, tylko szkoda, że nikt w Polsce takiego rozwiązania nie rozumie.

wiolakq
10-16-2017, 21:04
Więcej zadań praktycznych zamiast 'suchej teorii ' :>

Patrycja531
10-17-2017, 10:33
Dużym problemem jest to, że dzieci i młodzież nie umieją się uczyć. Muszą przyswajać czasem ogromną ilość materiału, ale nie wiedzą jak to zrobić. Bezsensu wkuwają jedno i to samo, po czym szybko to ulatuje z głowy; w dodatku taka nauka jest nużąca i męcząca. Moim zdaniem szkoły powinny zacząć nauczać różnych skutecznych metod nauki. To by na prawdę wiele ułatwiło, i w szkole, i w dorosłym życiu.

Aria
10-17-2017, 14:16
Uważam, że dużo dałoby zmniejszenie liczby uczniów w klasie albo podział klas na mniejsze grupy - nad mniejszą grupą zawsze łatwiej zapanować, a i różnice między uczniami będą zapewne mniejsze, przez co można by na lekcjach zrobić więcej, ewentualnie poświęcić więcej czasu na problematyczne zagadnienia. Oprócz tego przydałby się podział na poziomy zaawansowania, co pozwoliłoby uzdolnionym uczniom na rozwijanie zainteresowań. Niestety, w dobie cięć budżetowych takie pomysły to najprawdopodobniej marzenie ściętej głowy.

slavomirrr
10-22-2017, 03:33
Uważam, że dużo dałoby zmniejszenie liczby uczniów w klasie albo podział klas na mniejsze grupy - nad mniejszą grupą zawsze łatwiej zapanować, a i różnice między uczniami będą zapewne mniejsze, przez co można by na lekcjach zrobić więcej, ewentualnie poświęcić więcej czasu na problematyczne zagadnienia. Oprócz tego przydałby się podział na poziomy zaawansowania, co pozwoliłoby uzdolnionym uczniom na rozwijanie zainteresowań. Niestety, w dobie cięć budżetowych takie pomysły to najprawdopodobniej marzenie ściętej głowy.

Popieram - podział na małe grupy do max 10 uczniów w klasie jest kluczowy dla wysokiego poziomu nauczania języka obcego.

k.grabowska
10-22-2017, 11:06
Tak jak większość moich przedmówców - małe grupy to klucz do sukcesu.
Poza tym brakuje zajęć w terenie. Pamiętam jak dziś zajęcia o rozpoczęciu II wojny światowej, otwórzcie książeczki, przeczytajcie rozdział 3, a od Westerplatte dzieliło nas 5 przystanków autobusowych. Ale fakt, to też wina dużej grupy, bo nauczyciel nie pójdzie w teren z 30 uczniami, skoro bierze za nich odpowiedzialność.

michalxstatic
10-22-2017, 15:56
Cały system edukacji powinien przejść solidną reformę, od zmian w nauczaniu języków poprzez zupełne usunięcie masy niepotrzebnych rzeczy. Usunięcie gimnazjów to bardzo dobry krok w stronę popraw, ale to dalej tylko kropelka w oceanie. Bardzo dużo nauczycieli, którzy mnie uczyli wręcz nie lubili swojej pracy, uczyli ponieważ to był ich zarobek - mieli gdzieś momentami czy ktokolwiek coś umiał. Nie wyrzucimy przecież wszystkich nauczycieli, którzy nie kochają swojej pracy, a tacy przeważają ilościowo. Może gdyby zmiany były wprowadzane powoli z porządnym przemyśleniem ich wcześniej to za parę(naście) lat edukacja w Polsce stanęła by na nogi, ale do tego jeszcze dłuuuga droga.

Rosveen
10-22-2017, 16:59
Cały system edukacji powinien przejść solidną reformę, od zmian w nauczaniu języków poprzez zupełne usunięcie masy niepotrzebnych rzeczy. Usunięcie gimnazjów to bardzo dobry krok w stronę popraw, ale to dalej tylko kropelka w oceanie. Bardzo dużo nauczycieli, którzy mnie uczyli wręcz nie lubili swojej pracy, uczyli ponieważ to był ich zarobek - mieli gdzieś momentami czy ktokolwiek coś umiał. Nie wyrzucimy przecież wszystkich nauczycieli, którzy nie kochają swojej pracy, a tacy przeważają ilościowo. Może gdyby zmiany były wprowadzane powoli z porządnym przemyśleniem ich wcześniej to za parę(naście) lat edukacja w Polsce stanęła by na nogi, ale do tego jeszcze dłuuuga droga.
Żeby nauczyciele byli bardziej entuzjastycznie nastawieni do swojej pracy, trzeba ich do tego zmotywować. Niestety, w Polsce jest to zawód mało prestiżowy i nisko opłacany, a więc zdolni absolwenci wybierają pracę w prywatnych firmach. Do szkół trafiają, obok niewielkiej garstki pasjonatów, głównie osoby bez pomysłu na siebie albo kobiety planujące założyć rodzinę i szukające stabilnego stanowiska na umowę o pracę. Trudno oczekiwać od takich osób wielkiego zaangażowania.

W krajach, gdzie nauczyciel jest zawodem bardzo prestiżowym, szkoły mogą pozwolić sobie na wybieranie najlepszych kandydatów i wprowadzanie nowych sposób nauczania. U nas ludziom zwyczajnie nie chce się nic zmieniać.

Aga12
10-22-2017, 17:05
zgadzam się z powyższym ;] a oprócz tego myślę ze powinno się ograniczyć materiał w szkołach ponieważ uczymy się wielu rzeczy które w późniejszym życiu wcale nam się nie przydają po prostu traci się cenny czas który można poświecić na praktyczne wykorzystanie zdobywanej wiedzy ;] ciekawi mnie jakie jest wasze zdanie na ten temat?
moim zdaniem polskie szkoły "produkują" na masową skalę pracowników z których część nie wie jak praktycznie należy wykorzystywać zdobytą wiedzę ale to jest tylko moje subiektywny pogląd ;]

Myśląc w ten sposób z matematyki zostałoby tylko dodawanie, odejmowanie + tabliczka możenia i ewentualnie procenty (ale % to już raczej na poziomie licealnym :D) bo cała reszta nie przyda się przecież w praktyce dnia codziennego. Po co się uczyć wierszyków na pamięć skoro wszystkie można znaleźć w internecie. A to po to, że nieużywany organ zanika i mózg też trzeba na czymś gimnastykować.
Nie można uczyć się tylko praktycznego zastosowania (bo to są tylko gotowe przepisy i instrukcje), coś co dziś wydaje się niepotrzebne i niepraktyczne za pewien czas może się przydać do stworzenia jakiegoś epokowego wynalazku.

annalucy
10-22-2017, 17:32
Patrząc na to co ostatnimi czasy wyprawia się w szkole pod hasłem ulepszania, może lepiej byłoby nie ruszać niczego. A tak na poważnie, to należałoby kłaść większy nacisk na praktyczne umiejętności. Przykładowo, super, że ktoś uczył mnie np. funkcji geometrycznych, ale co z tego, skoro mam problem z matematyką przydatną na co dzień. Gdyby rodzice poza szkolną nauką nie pokazali mi tzw proporcji, pewnie nie umiałabym wyliczyć niczego. Jeśli chodzi o naukę języków, to podobnie. Scenki z życia, odsłuchy nagrań do późniejszej dyskusji itp. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że to trudne przy klasie liczącej 30 uczniów:(
O co mi generalnie chodzi, to ćwiczenie danych umiejętności na życiowych przykładach: czy to w matematyce, czy języku, fizyce, geografii itp. Dzieciom trzeba pokazać, że rzeczy, których się uczą mają szansę im się do czegoś przydać.
A poza tym, wprowadźmy wreszcie ekonomię do szkół. Byle nie w formie osławionych podstaw przedsiębiorczości, traktowanych tak po macoszemu, jak tylko się da (u mnie w szkole uczyła tego przedmiotu Pani od chemii, bo to ją dyrekcja wytypowała na kurs, by było komu uczyć nowego przedmiotu;)

slavomirrr
11-06-2017, 07:49
Potrzebny jest wzrost zarobków o 100% w stosunku do tego co jest aktualnie i nawet nie żartuję, aktualnie lepsze pieniądze oferują w niektórych dyskontach.

Aga12
11-06-2017, 10:23
A poza tym, wprowadźmy wreszcie ekonomię do szkół. Byle nie w formie osławionych podstaw przedsiębiorczości, traktowanych tak po macoszemu, jak tylko się da (u mnie w szkole uczyła tego przedmiotu Pani od chemii, bo to ją dyrekcja wytypowała na kurs, by było komu uczyć nowego przedmiotu;)

Nie wiem czy w ogóle taki przedmiot może w szkole być. Jeżeli ktoś jest przedsiębiorczy to z założenia nie zostanie nauczycielem (bo kokosów tam nie zarobi), a ktoś kto nie jest przedsiębiorczy nie powinien tej przedsiębiorczości uczyć. I tak robi się błędne koło.

Karyn
11-06-2017, 10:54
Pierwsze w kolejce do reform jest szkolnictwo wyższe. Kiedyś studia to był z założenia etap nauki, który miał wykształcić elity. Dzisiaj zmieniło się w fabrykę licencjatów i magistrów. Sorry, ale jeśli osoby z wynikami rzędu 30-40% z matury rozszerzonej dostają się na studia to chyba coś nie tak. Do tego masa kierunków, które są tworzone tylko po to, aby dać coś do roboty doktorantom i doktorom.