PDA

View Full Version : Tłumacz na etacie w firmie czy "wolny strzelec"?


baniak1987
08-09-2011, 08:33
Myśląc o przyszłości w perspektywie pracy jako tłumasz zawsze zastanawiam się co by było lepsze: praca w jakiejś firmie jako tłumacz i specjalizacja w tym konkretnym zakresie słownictwa, którym się w tej firmie operuje, czy raczej praca na zasadzie przyjmowania do tłumaczenia zleceń z najróżniejszych dziedzin? Co o tym myślicie? Lepiej "zagrzać sobie gniazdko" w jednej dziedzinie jeśli jest taka możłiwość z pracą od 8 do 16 czy zbierać wszystko co się "nawinie" i mieć nieokreślony dochód?

margi
08-09-2011, 14:57
Jak zwykle - każdy kij ma dwa końce. Jeśli ktoś chce miec nienormowany czas pracy to lepiej być wolnym strzelcem. Z tym jednak wiąże się nieregularność dochodów i konieczność zgłębiania kilku dziedzin wiedzy, w zależności od tematyki tłumaczenia. Praca na etacie jest , jak dla mnie, super rozwiązaniem, jeśli pasuje nam siedzenie w biurze np. od 8 do 16, bo: po pierwsze pewne zarobki a po drugie powtarzalność tłumaczeń (w każdym razie na pewno tematyki). Tak więc jest to kwestia indywidualnego wyboru.

ingari
09-12-2011, 12:05
Myśląc o przyszłości w perspektywie pracy jako tłumasz zawsze zastanawiam się co by było lepsze: praca w jakiejś firmie jako tłumacz i specjalizacja w tym konkretnym zakresie słownictwa, którym się w tej firmie operuje, czy raczej praca na zasadzie przyjmowania do tłumaczenia zleceń z najróżniejszych dziedzin? Co o tym myślicie? Lepiej "zagrzać sobie gniazdko" w jednej dziedzinie jeśli jest taka możłiwość z pracą od 8 do 16 czy zbierać wszystko co się "nawinie" i mieć nieokreślony dochód?

Jest jeszcze jeden aspekt - aby przyjęli cię na etat tłumaczeniowy do firmy, musisz posiadać już spore doświadczenie, czyli wcześniej coś sobie tłumaczyć i mieć na to referencje, rzadko kiedy zdarza się, aby przyjęli kogoś tylko dlatego, że ukończył daną filologię i nic poza tym.

forsycja
09-12-2011, 13:33
Praca "na etacie" jest z pewnością bardziej stabilna i daje większe poczucie bezpieczeństwa… ale za to praca jako "wolny strzelec" daje więcej wolności i swobody i umożliwia moim zdaniem lepszy rozwój językowy, gdyż daje większe możliwości przyjmowania zleceń z różnych dziedzin, specjalizacji. Wybór konkretnej opcji nie zawsze należy niestety do nas ;) Myślę, że zależy to tez od osoby, jest sprawą indywidualną. Praca wolnego strzelca nadaje się moim zdaniem raczej dla osób młodych, dopiero zaczynających swoja przygodę z tłumaczeniem, dla osób zbierających doświadczenie w zawodzie.

marcel.malorny
09-12-2011, 15:03
Praca "na etacie" jest z pewnością bardziej stabilna i daje większe poczucie bezpieczeństwa… ale za to praca jako "wolny strzelec" daje więcej wolności i swobody i umożliwia moim zdaniem lepszy rozwój językowy, gdyż daje większe możliwości przyjmowania zleceń z różnych dziedzin, specjalizacji. Wybór konkretnej opcji nie zawsze należy niestety do nas ;) Myślę, że zależy to tez od osoby, jest sprawą indywidualną. Praca wolnego strzelca nadaje się moim zdaniem raczej dla osób młodych, dopiero zaczynających swoja przygodę z tłumaczeniem, dla osób zbierających doświadczenie w zawodzie.

Przerobiłem obie formy i powiem krótko:

etat w BT => na początek jest to najlepsza opcja, gdyż można się wiele nauczyć, szczególnie podpatrując warsztat, funkcjonowanie biura, obieg dokumentów, procedury przed ostatecznym oddaniem tekstu do klienta itd. itp... czyli rzeczy, których siedząc w domu się nie się nie dowiemy. Minus - i to ogromny! - to zarobki!!!! Są za zwyczaj śmiesznie niskie.


freelancer => po któtkiej "praktyce" w BT można stawać na własne nogi. Resztę można douczyć się w praktyce, a zarobki kilkukrotnie większe, no i nikt nie stoi z batem nad głową i nie marudzi, "czemu tak wolno", "czemu tak mało"; poza tym jako wolny strzelec można sobie dowolnie kształtować czas pracy. Minus? - nie dla osób nieumiejących narzucić sobie samodyscypliny.

milka
09-13-2011, 18:24
Dla mnie zdecydowanie lepszym wyjściem jest praca na stałym etacie, ze względu na stałe zarobki i pewien rodzaj stabilizacji. Praca jako tłumacz freelancer tylko i wyłącznie wtedy, gdy jest to dodatkowa forma pracy. Wiadomo, raz zleceń jest mnóstwo, innym razem brak. Jak dla mnie zbyt stresujące.

kari189
09-13-2011, 19:24
Moim zdaniem, praca w firmie, tłumaczenie jedynie w tej dziedzinie jaka związana jest z działalnością danej firmy, to doskonały pomysł na karierę! Obecnie wyspecjalizowanie się zazwyczaj w jednej dziedzinie jest praktycznie koniecznością! Biura tłumaczeń często pytają o zakres działalności, tematykę wykonywanych przez nas tłumaczeń. Z doświadczenia wiem, że praca tłumacza w firmie może być bardzo opłacalna ;)
Natomiast jeśli chodzi o prace jako freelancer, no cóż, nie jest łatwo! Moim zdaniem to jest dobre na studiach i dla początkujących tłumaczy lub ewentualnie dla osób starających się połączyć inna pracę np. jako lektor z pracą tłumacza.

anna.maria
09-16-2011, 09:52
Na początku warto zatrudnić się na etat, a tłumaczenia wykonywać po godzinach. Zdobyte doświadczenie będzie przydatne w późniejszej pracy freelancera, ponieważ to nie tylko tłumaczenie, ale również wiele innych, powiedzmy urzędowych spraw, które regularnie trzeba załatwiać.

Jokapika
09-24-2011, 09:48
Pracując w firmie możemy się wiele nauczyć od innych, doświadczonych osób. Do tego, specjalizacja w bardzo określonej dziedzinie jest w dzisiejszych czasach coraz bardziej pożądana. Natomiast jako freelancer opieramy się na własnej wiedzy oraz często na zdobytych wcześniej znajomościach.

Dunya
09-24-2011, 10:43
Moim zdaniem najlepiej połączyć obie opcje, bo ktoś nam zapłaci ZUS, da stałą pensję, a domowy budżet można zasilić dodatkowymi zleceniami (które, nie oszukujmy się, raz są raz ich nie ma).

marcel.malorny
10-03-2011, 17:20
Moim zdaniem najlepiej połączyć obie opcje, bo ktoś nam zapłaci ZUS, da stałą pensję, a domowy budżet można zasilić dodatkowymi zleceniami (które, nie oszukujmy się, raz są raz ich nie ma).

pewnie, że można, ale to raczej - fikcja! Chyba że zapomnimy o śnie i odpoczynku. Przychodząc po 8 godzinach pracy na etacie (doliczając dojazd, często w zatłoczonych miastach), zostaje parę godzin na zrobienie czegokolwiek. A zlecenia same też nie wpadają, trzeba nieraz solidnie posiedzieć i powalczyć o nie tzn. rozreklamowywać się. Samo to zajmuje nieraz wiele czasu.

Naiwnością jest myślenie, że freelancerstwo to zajęcie w stylu hobby - ot parę godzinek i cash na stół! To taka sama praca jak na etacie, ale dla ludzi o wiele lepiej zorganizowanych i odpowiedzialnych.

To czy zlecenia są czy ich brak, w ogromnej mierze zależy od nas samych! Reklama to jedna strona medalu, druga to jakość, nad którą pracuje się wiele miesięcy, lat...

Moim zdaniem etatu i pozycji wolnego strzelca nie da się wogóle pogodzić.

Marta_C
10-08-2011, 19:54
pewnie, że można, ale to raczej - fikcja! Chyba że zapomnimy o śnie i odpoczynku. Przychodząc po 8 godzinach pracy na etacie (doliczając dojazd, często w zatłoczonych miastach), zostaje parę godzin na zrobienie czegokolwiek. A zlecenia same też nie wpadają, trzeba nieraz solidnie posiedzieć i powalczyć o nie tzn. rozreklamowywać się. Samo to zajmuje nieraz wiele czasu.

Naiwnością jest myślenie, że freelancerstwo to zajęcie w stylu hobby - ot parę godzinek i cash na stół! To taka sama praca jak na etacie, ale dla ludzi o wiele lepiej zorganizowanych i odpowiedzialnych.

To czy zlecenia są czy ich brak, w ogromnej mierze zależy od nas samych! Reklama to jedna strona medalu, druga to jakość, nad którą pracuje się wiele miesięcy, lat...

Moim zdaniem etatu i pozycji wolnego strzelca nie da się wogóle pogodzić.

Zgadzam się, znam ten przypadek z autopsji. Próbowałam połączyć pracę na etacie i freelancerstwo. Po prostu się nie dało (chyba, że komuś w ogóle nie przeszkadza fakt, że nie ma ani chwili dla siebie). Pracujesz 8 godzin dziennie, wracasz do domu i zamiast odpocząć, w głowie masz cały czas "muszę już się wziąć za to tłumaczenie", więc szybko robisz, co trzeba w domu, siadasz do tłumaczenia i siedzisz do późnej nocy. Nigdy więcej :)

Kagemusha
10-10-2011, 11:47
Na razie najbardziej kusi mnie i marzy mi się praca jako tłumacz na pełny etat... ale przyszłość dopiero pokaże, czy nie skończy się na byciu freelancerem z własną działalnością...

espeja
10-11-2011, 17:05
Sama stawiam dopiero pierwsze krokil, ale skłaniam się ku opinii Marcela. Moja ''dzienna'' praca jest zupełnie niezwiązana z tłumaczeniami; wracam z biura często w okolicach 19-tej i nie mam siły na nic więcej, więc na tłumaczenia zostają jedynie dni wolne. To z kolei oznacza zero czasu na odpoczynek, regenerację sił itd.

Obecnie pracuję nad tłumaczeniem pewnej książki, mam cichą nadzieję, że ten i jeszcze kilka innych projektów pozwolą mi na dobre uwolnić się od etatu w biurze i na dobre poswięcić tłumaczeniom.

Nigdy nie pracowałam w biurze tłumaczeń, więc nie jestem w stanie porównać zarobków, ale - opierając się na słowach Marcela - wygląda na to, że do wyboru jest: mało, ale regularnie, lub więcej, ale ''jak Bóg da''. Jeżeli ktos ma nerwy mocne na tyle, by zniesc tę odrobinę niepewnosci, to freelancing wydaje się lepszą opcją...

iza_bella83
10-14-2011, 12:01
W/g mnie to zależy od osoby. Jeżeli ktoś zaczyna pracę z tłumaczeniami, to proponowałabym pracę jako freelancer. Kiedy po jakimś czasie "stwierdzi", że może specjalizować się w dwóch, trzech dziedzinach, to może poszukać pracy w biurze jako etatowiec. Wtedy zawsze można napisać w CV, że ma się jakieś doświadczenie w tłumaczeniach poświadczone jakimiś referencjami od klientów:)

lingwistka2011
10-15-2011, 14:57
Myślę, że na początku kariery tłumacza nie ma co zastanawiać się, czy wolimy pracować na etat czy jako "wolny strzelec", zwłaszcza w przypadku języków, na które nie ma aż tak dużego zapotrzebowania. Warunki dyktuje rynek, który jest - jak mi się wydaje - bardzo trudny i ograniczony. Należy zatem przyjąć to, co akurat będzie do wzięcia, nie wybrzydzając. Z biegiem czasu i nabytych doświadczeń oraz kontaktów będzie można decydować, co chcemy robić. Tak jest zresztą w wielu branżach. Marzenia są piękne, a życie brutalne.

sylwia82
10-20-2011, 18:21
Moim zdaniem połączenie pracy na etacie i freelancerki jest raczej nierealne. Jak obserwuję tych, którzy są tłumaczami już długo, to wszyscy są freelancerami.